Gość: domza
IP: *.rzeszow.mm.pl
15.08.15, 22:09
Moja córcia od jakiegoś czasu jest bardzo nieśmiała. W domu i wśród znajomych hop-do przodu. Niektórzy nawet się dziwią, że ona może być nieśmiała. A jednak. W tym roku na jasełkach w ogóle nie chciała występować, jakoś się przekonała do tego, ale występowała z głową w dół zupełnie, aby nie mieć z nikim kontaktu. Ostatnio - wizyta w dobrze znanym miejscu, z nieznanym kuzynem, jego żoną i ich trzyletnim synkiem i córka przyczepiona do mnie , z zasłoniętą twarzą, nawet piszczała jakoś tak dziwnie. Nikt nie naciskał na zawieranie błyskawiczne znajomości, więc po jakimś czasie (chyba z pół godziny) i otrzymaniu prezentu:) zupełnie się odmieniła. Ale te piski, to totalne przyklejenie do mnie trochę mnie zaniepokoiły... Córka idzie 1 września do szkoły...:( Jak tam będzie to wyglądało? Ostatnio mi mówiła, że wstydzi się, gdy jest mało nieznanych ludzi, a nie gdy jest ich dużo lub tłum. Po tej opisanej wizycie poczytałam trochę o nieśmiałości i pochwaliłam córkę, że jest taka odważna, że bardzo się wstydziła, ale jakoś to pokonała. Chyba się zdziwiła nawet:)) Obawiam się, co dalej. Jak ośmielać dziecko czytałam, ale może któraś z Was ma własne sposoby, doświadczenia. Jak sobie analizuję w myślach dzieciństwo córki to przypominam sobie tę nieśmiałość już w wieku 1 roku, pamiętam na swoich urodzinach jaka była zagubiona i jak pocierała o swój nos misia. Potem takich sytuacji przypominam sobie więcej. Wygląda więc na to, że pomimo żywiołowości i szaleństwa w znanych sytuacjach i przy udziale znanych osób, nieśmiałość wykazuje od początku życia.