kati_ffc
14.11.06, 09:04
dzień dobry,
mam 1,5 rocznego synka i mieszkam z nim sama prawie od samego początku.
przeszłam przez wiele trudów i niepewności, uporałam się już z żalem do
byłego i już normalnie współpracujemy. widuje się on średnio dwa razy w tyg.
i tu jakby wszystko się unormowało(jeśli taka syt wogóle może być normą).
aale największy problem mam ze swoim ojcem. często przychodzę do swoich
rodziców gdyż mieszkamy w tym samym mieście, pomagają mi, nieraz zostaję też
na noc. mój ojciec zapatrzony jest w mojego synka jak w obrazek i niestety
nadmiernie go rozpieszcza(cały czas tylko ojejej a tiu tiu..)nigdy nie miałam
z ojcem dobrych kontaktów ale tu już nie chdzi o samo rozpieszczanie tylko on
cały czas derespektuje moją rolę. kiedy chcę być stanowcza wobec dziecka to
on go żałuje i tylko słyszę"oj chodź do mnie", preosiłam tysiące razy by tak
nie postępował to się usunie na chwile i później znowu to samo. czasmi czuję
się jakby to było jego dziecko a ja byłam tylko rodzicielką; często miałam
wrażenie że on się cieszy z tego jak mały woli iść do niego zamiast do mnie.
gdy małemu coś dolegało i małam go na rękach to on wyciągał ręce i tylko 'daj
mi go, daj mi go'.
kiedyś chodziłam parę razy do psycholog, która dała mi jasno do zrozumienia
że gdy ktoś ma niespełnione rodzicielstwo to przelewa to na wnuki i że
powinnam zaznaczyć swoją prywatną przestrzeń do której nie powinnien mieć
wstępu. walczyłam, ale już nie mam sił, zwłaszcza kiedy widzę jak mały na
widok dziadka do niego leci mnie mając kompletnie w d..nawet nie mam juz
pieniędzy na psychologa bo musiałabym o nie poprosić rodziców i kułko
zależności się zamyka. już sobie myślę że może powinnam go zostawić z
dzziadkiem i zniknąć, ale to już by była desperacja. a ja bardzo kocham swoje
dziecko i myślałam że niewdzięcznośc pojawia się u dorosłych dzieci.