gosiana6 11.09.07, 17:32 córka lubi jazdę konną ale nie bardzo lubi się uczyć. Mam dwa wyjścia albo jazda konna bedzie nagrodą za dobrą nauką albo inwestycją w rozwój dziecka bez względu na naukę. Jakie wyjscie jest bardziej wychowawcze? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
joakal Re: Jak potraktować zajęcia dodatkowe? 12.09.07, 09:54 ja bym pozwoliła na jazdę konną, ale pod warunkiem że wyniki w nauce będą na określonym z góry poziomie, jeśli się opuszcza to na czas podciągnięcia się w lekcjach, przerwa w jeździe konnej Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: Jak potraktować zajęcia dodatkowe? 12.09.07, 14:01 Popieram. Poza tym to sa koszty, prawda? więc Wy inwestujecie wtedy, gdy ona tez troche zainwestuje...(wysiłku) Pozdrawiam JD Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Pani Justyno - polemika! 12.09.07, 16:50 I tu się kompletnie nie zgodzę. Bo nie każde dziecko, które w opinii rodziców "nie lubi się uczyć" jest dzieckiem leniwym - sporo z tych dzieci po prostu nie uczy się, bo nie spełnia wymogów szkoły - ma niższa inteligencję, deficycyty rozwojowe, wolniej się rozwija. (Dotyczy to ucznió podstawówek - w liceum to już inna sprawa)Albo rzeczywiscie - nie lubi się uczyć, bo szkoła, prawde powiedziawszy, śmiertelnie nudna jest! I co? - te dzieci gorsze w szkole powinny być "gorsze" także gdzie indziej - dzieci uczące się wzorowo maja prawo do uprawiania sportu, do tanca, basenu, platyki, a te "gorsze" - nie? Maja skoncentrować się na tym, co im nie wychodzi i na zawsze pozostać, także w domu z etykietką "złego ucznia", któremu nic sie nie należy... bo sie źle uczy. Ktory nie musi uprawiać sportu, choc to zdrowe, bo stopnie wazniejsze... Lepsze są dla dziecka (i jego przyszłej kariery, jesli już o to nam chodzi)osiągnięcia na jakimkolwiek polu, niż wyłącznie klęska, czy nawet smutna przeciętność w szkole. Słaby uczeń zabrany z dodatkowych zajęć nie zacznie uczyć się lepiej, bo dlaczego? Co się zmieni oprocz pozbawienie go paru przyjemnych godzin? naprawde spędzi je pilnie sie ucząc? . (Z jednym wyjątkiem, gdy zajęcia zabieraja caly dodatkowy czas - ale tu chyba nie o to chodzi). Pani Justyno - mama powinna traktować w domu dziecko jak dziecko z róznorodnymi potrzebami, nie jak li i jedynie ucznia. Mozna dyscyplinować, czy nawet ukarać za nieodrobienie lekcji, ale nie za niechęć do nauki - bo ona zwykle ma jakieś podsawy. Ostatecznie nie zabraniamy mężowi chodzic na siatkowkę, bo nie awansuje w pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiana6 Re: Pani Justyno - polemika! 12.09.07, 18:58 No ciekawa ta polemika, taka sama toczy się w mojej głowie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Pani Justyno - polemika! 12.09.07, 19:36 Moja rada jest taka - ulubione zajęcia dodatkowe dziecku, które się nie chce uczyć nie zaszkodzą - bo jak miałyby zaszkodzić??? Czas, którego nie spędzi na koniach spędzi bezuzytecznie, na 100% nie nad lekcjami. Brak zajęć dodatkowych dziecku może zaszkodzić - zniszczy się jego pasję, pozbawi ruchu. W dodatku o ile wiem, jazda konna to także zajmowanie się koniem, a wiec nauka odpowiedzialnosci i systematyczności. No i tak naprawdę - czy wiadomo, co dziecku pisane? Kolezanka mojej córki z liceum, miłośniczka koni, raczej słaba uczennica teraz trenuje dzieci, występuje na zawodach i jest szczęśliwa (i dobrze zarabia...). A tak? Szukałaby pracy po maturze w hipermarkecie. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: Pani Justyno - polemika! 12.09.07, 21:30 Cóż...może być i tak i tak. Znam tez historię dziecka któremu nie stawiano zadnych wymagań - chciało konia, był koń. Chciało psa był pies...ale nie skończylo się to dobrze, niestety, bo nie nauczone że trzeba coś czasem z siebie dać wypadło z torów i nie jestem pewna, czy na nie wróci...Wszystko zależy od tego dlaczego nie lubi się uczyć, co to znaczy, "nie lubi się uczyć" i co to znaczy "lubi konie". jeśli jest tak, że jest zdolne ale nie lubi szkoły, bo się tam nie rozwija, szkoła go nudzi to jasne że lepiej rozwijać pasję i inwestować w nią. Ale jesli nie uczy sie bo brak mu motywacji to wtedy inwestowanie w pasję, tylko dlatego że dziecko chce i lubi to trochę ryzykowna gra...dla mnie jest ważne że konie to kosztowne zajęcie, wymagające od rodziców często dużej mobilizacji i dlatego wydaje mi się że warto tazke od dziecka tu wymagac inwestycji w obowiązki. Jesli to jest dziecko które nie lubi szkoły bo sobie w niej nie radzi, to wtedy trzeba próbować wyrównywać deficyty by jednak jakoś się w niej utrzymało... Znam dziewczynę która od lat wstaje o świcie by jechac do swojego konia, zajmowac sie nim i jeździć...Odpowiedzialna, wspaniałą, pogodna, towarzyska...w tym roku zdaje maturę więc zapowiedziała ze ograniczy kontakty z koniem bo inaczej...może być źle:)) Nie ma więc prostej odpowiedzi, trzeba wniknąc w sytuację troche głębiej niż zrobiłam to na poczatku dyskusji pozdrawiam jd Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Nie o to chodzi!!!! 12.09.07, 21:58 A nie - nie do końca mnie Pani zrozumiała. Dziecko MUSI miec stawiane wymagania - ma sprzątnąć, ma odrobic lekcje, dac mamie kawy, ma robic jeszcze mnóstwo rzeczy. Chodzi mi o rzecz inną i chyba bardziej zasadniczą - aby dziecko w domu funkcjonowało jako nasze dziecko, a nie tylko jako uczeń - i było oceniane, chwalone i ganione za całokształt, a nie za to, jak się uczy i jakie otrzymuje oceny. Tak jak mama i tata nie sa oceniani w warunkach domowych jako pracownicy swojej instytucji, tylko czlonkowie rodziny. Dziecko, ktore jest antypatyczne, nie uczestniczy w zyciu rodziny, nic w domu nie robi, a dobrze się uczy - jak widzę z domow moich licznych znajomych oceniane jest znacznie wyżej i znacznie częściej nagradzane, niż urocze, sympatyczne dziecko, ktore ma w szkole kłopoty i zle stopnie. I to pierwsze bez watpliwosci na konie pójdzie - choć temu drugiemu nalezy się to bardziej. Mam troje dzieci, z ktorych żadne nie odnosło sukcesu w szkole podstawowej. Ja tez sadziłam, ze "powinny włozyc trochę wysilku" - teraz już wiem, ze dla niektorych dzieci, z bardzo, ale to bardzo róznych względów nie jest to możliwe (od deficytu uwagi począwszy, poprzez zbyt niska - lub zbyt wysoką inteligencję, na wrednej nauczycielce skończywszy). A o wyrownywaniu deficytów i destrukcyjnym wpływie tego wyrównywania na sporą część dzieci i ich szkolną karierę to ja bym sobie chętnie pogadała w innym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
ratyzbona Re: Nie o to chodzi!!!! 12.09.07, 22:16 Szkoła choć jest instytucją pożyteczną nie jest miejscem w którym można rozwijać większość swoich pasji. Oczywiście część uczniów chdzoi na polski z radością bo ich pasją jest literatura ale większość idzie do szkoły jedynie odebrać wykształcenie. Jeśli jest coś co może nas doprowadzić do prawdziwego sukcesu to nie jest to zdobyte ciężką pracą acz mechanicznie wykształcenie ale własnie pasje. Bo jeśli nie ma się pasji to zawsze znajdzie się ktoś od nas lepszy - ktoś kto do wykonywanego przez nas zadania podchodzi z prawdziwym entuzjazmem. Podaje pani przykład dziewczyny która była gotowa dla koni zrobić wszystko a teraz ogranicza z nimi kontakt żeby zdać maturę. Z jednej strony - bardzo odpowiedzialnie,z drugiej to smutne że szkolne wykjształcenie stało się nagle ważniejsze od wszystkiego co robimy w życiu. oczywiście matura jest ważna ale przecież życie nie ogranicza sie tylko do wyników w szkole. Kiedy w gimnazjum uciekałam z dodatkowego angielskiego żeby pójść do kina moi rodzice mieli dwie opcje. Albo mnie ukarać albo pozwolić mi cześciej chodzić do kina. Zdecydowali się na drugie wyjście kiedy zorientowali się że kino jest dla mnie czymś więcej niż tylko rozrywką. Teraz jestem na państwowych studiach świetnie sobie radzę i będę zdawać na dziennikarstwo żeby kiedyś pisac o tym co mnie pasjonuje. Nie rozbestwiłam się i nie straciłam swojej pasji. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: Nie o to chodzi!!!! 13.09.07, 14:20 Zgoda. Tez tak myslę. Nie widzę żebysmy sie tu specjalnie rózniły...rzeczywiście o wartości dziecka ABSOLUTNIE NIE stanowi to, jak ono sie uczy...to dla mnie oczywiste. Tak jak i to, że szkoła to cos przez co trzeba przejśc, co daje dzieciom (zwłaszcza tym starszym) niewiele, raczej gasi niz rozwija, raczej tłumi niż odkrywa itp itd... pozdr just Odpowiedz Link Zgłoś