Gość: aaa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.09.07, 23:32
Wrzeszczę, niestety, jak moja 6-latka wyprowadzi mnie z równowagi
(średnio raz na 3 dni). I ona też wrzeszczy - widzę wtedy jak na
dłoni wszystkie moje błędy wychowawcze. Zdarza jej się to częściej
niż mnie. Tak reaguje na problemy (czyli najczęściej jak coś się nie
dzieje tak jakby chciała, choć nie zawsze potrafi powiedzieć, czego
chce i wtedy jest jeszcze trudniej). Martwię się. Próbuję zapanować
nad sobą (udaje się). Już nie wrzeszczę, zdecydowanie i
konsekwentnie, ale cicho, mówię do niej. A ona wrzeszczy. Dalej.
Wcale nie bierze przykładu z mego opanowania (z nieopanowania wzięła
szybko). Czy juz przegrałam walkę o sensowne wychowanie w ciszy, bez
agresji słownej i dźwiękowej? Czy mam czekać? Na co?