snake77
05.10.07, 20:10
Czy jest cos co wogole mozna zrobic z trzymiesiecznym dzieckiem,
ktore bez przerwy placze? Mala potrafi ladnie sie ze mna bawic i
nagle zaczac plakac tak jakby ja ktos ze skory obdzieral, bo jest
glodna, znudzona, albo chce na raczki. Wyglada to tak, ze jest pol
godziny spokoju, pol godziny darcia na cale gardlo, pol godziny
spokoju itd. Do tego uspokajanie jej to nielada wyczyn - trwa
przewaznie ok. 20 min (chyba ze podam piers, ale musialabym to robic
co pol godziny, a i piers ja czasami nie uspokaja) i nawet noszenie
na rekach nie przynosi szybkich rezultatow. Jestem padnieta bo mala
nieustannie placze! Peka mi glowa, jestem caly czas zdenerwowana,
mam jej po prostu dosc. Mam ochote jej cos zrobic i resztkami sil
sie powstrzymuje.Dodam, ze nic malej nie dolega - byla przebadana
gruntownie.
Czy jest sposob, zeby takie male dziecko takiego placzu oduczyc? Czy
cos da zostawianie jej zeby sie wyplakala i podnoszenie na rece
wtedy gdy sie uspokoji? Nigdy bym nie pomyslala, ze bede o cos
takiego pytac bo zawsze wyznawalam zasade, ze jak dziecko placze to
nie placze bez powodu i trzeba mu pomoc, ale teraz juz fizycznie i
psychicznie tego nie wytrzymuje....