11.10.07, 15:56
Hmm - bardzo dobry pomysł, ale...
Autorzy tej metody zakładają, że posadzone (rozwścieczone) dziecko
będzie na tym krzesełku siedziało (zdaje się, że Superniania też tak
zakłada). Nie rozumiem skąd takie założenie??
A co, jeśli dziecko nie posiedzi na krzesełku? Tylko wstanie
(praktycznie od razu) i znowu się będzie złościć (psocić, gryźć,
itp.). Szczerze mówiąc wielokrotnie próbowałam tej metody i ani razu
się nie udało. Syn nie uznaje "odsiadki" w celu wyciszenia.
Oczywiście próbuję być konsekwentna i jak wstaje, to je sadzam. I
tak wiele, wiele, wiele razy. Aż w końcu dziecko idzie na wyciszenie
do swojego pokoju - a i tak muszę drzwi na klucz zamykać.
Syn ma 4 lata. Nie jest szczególnie nadaktywny - raczej z tych
spokojniejszych nawet.
Nigdzie nie znalazłam porady co zrobić w takiej sytuacji - może
tutaj?
Obserwuj wątek
    • tektek Kiedys chodzilo się stać do kąta 12.10.07, 17:00
      A teraz do time outu. Jak zwal tak zwal, ale metoda malo efektywna.
      • elololelo Re: Kiedys chodzilo się stać do kąta 13.10.07, 01:30
        tektek napisał:

        > A teraz do time outu. Jak zwal tak zwal, ale metoda malo efektywna.

        www.popis.eu - oni mają lepsze metody
    • naturelovers Time Out 12.10.07, 17:55
      Te metode stosowali moi starzy. Dostawalem szalu, ze mnie zostawiaja samego z
      moimi negatywnymi emocjami, ktore tak naprawde sam chcialem opanowac, tylko
      sobie nie radzilem. W takich sytuacjach prowadzono mnie do lazienki, nazywanej
      wowczas 'odwykowka'. Uspokajalem sie, to prawda, ale nie nauczylem bezpiecznie
      wyladowywac zlosci.
      Mysle, ze zdecydowanie lepszym rozwiazaniem jest odwykowka dla doroslych. Bo
      kiedy emocje trudno uspokoic jest obu stronom, 'odwykowka' przydalaby sie i
      jednym i drugim. Tylko, ze 1. rodzic w przeciwienstwie do dziecka nie potraktuje
      tego jak kare (a dziecko, wbrew temu, co napisal autor przymusowe odosobnienie
      traktuje jako kare), 2. dziecku szybko zacznie brakowac towarzystwa rodzica i
      bedzie mialo POZYTYWNA motywacje do zmiany zachowania.
      Oczywiscie zgadzam sie z tym, ze o wszystkich konsekwencjach trzeba dziecku
      wczesniej powiedziec i przygotowac je na to, co sie stanie.
    • pynky Time Out 12.10.07, 22:35
      co za bzdura, kolejny sposób na uniwersalne wychowanie dziecka - teraz młode
      mamy będą stosować "time out" z własnego doświadczenia wiem że (jako dziecko) że
      rodzice muszą się trochę zaangażować w problem i wymyślić w miarę różnorodne
      kary, adekwatnie do problemu, sytuacji, skuteczności, generalnie wprowadzać
      pewne urozmaicenia wychowawcze:) - a tak jak rodzic będzie stosował uniwersalną
      metodę to dziecko po pewnym czasie wyczuje ze tak naprawdę rodzic sobie nie radzi
    • trzyosiemosiemnascie Re: Time Out 12.10.07, 23:17
      Mi to się kojarzy z karnym jeżykiem :D
    • patysiak Re: Time Out 12.10.07, 23:24
      ja nawet nie zamierzam tej metody sprawdzac. pamietam doskonale
      stanie w kącie w klasie za kare. nie wspominam tego fajnie i moim
      zdaniem niewiele mnie to nauczylo.
    • cyborgus Re: Time Out 13.10.07, 03:38
      a u mnie time out dziala calkiem efektywnie. ale nie uzywamy
      krzeselka, tylko coreczka idzie do jej pokoju. Poprzedzamy to
      liczeniem do 3, tak wiec mala ma szanse na to aby tego uniknac, i
      bardzo czesto dochodzimy tylko do 2. Ale nawet jak jest time out -
      to wsadzamy do pokoju wkurzonego malucha, a 2 minuty pozniej
      wychodzi usmiechnieta dziewczynka. Ja tez jak jestem wkurzona, to
      najbardziej dziala na mnie chwila samotnosci, kiedy moge dojsc do
      ladu ze swoimi emocjami.

      Ale poza tym trzeba dziecko uczyc, jak sobie radzic z negatywnymi
      emocjami, time out oczywiscie tego nie zalatwi.
    • daariusz1 Re: Time Out 13.10.07, 12:16
      Szkoda ,że ten problem nie dotyczy tylko rodziców własnych urwisów ,ale i osób postronnych nie zainteresowanych rozmnażaniem. Wrzeszcząca za ścianą "perełka", "dzidziuś" czy inna cholera powoduje we mnie chęć odwetu i poczęstunek ostrą muzą gdy potomek idzie lulu. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Dzieci...rzecz zbędna??? Dla mnie tak.
      • milka_milka Re: Time Out 28.01.08, 16:34
        Szkoda, że Twoi rodzice tak nie uważali...
    • mama303 Re: Time Out 13.10.07, 13:59
      Ja tez nie moge zastosowac tej "cudownej" metody z podobnego powodu.
      Moja córcia za skarby świata nie usiedzi na tym karnym krzesle nawet
      pół minuty. No i co wtedy??????, nie będe się z rozżalonym
      dzieciakiem szarpać....
      Spróbowałam ze dwa razy i nic z tego, natychmiast ucieka z krzesła.
      • cyborgus Re: Time Out 13.10.07, 22:11
        zamiast krzesla, uzyj po prostu jej pokoju. Dla mnie w tym wszystkim
        nie chodzi o to aby mala byla nieszczesliwa i siedziala na jakims
        krzesle, ale aby sie uspokoila. czesto konczy sie to tak,ze bardzo z
        siebie zadowolona bawi sie czyms w swoim pokoju, i wychodzi w dobrym
        nastroju; wtedy mamy calkiem inna rozmowe, atak zlosci zostal
        rozladowany, i o to chodzilo.
        • pb1 Re: Time Out 27.01.08, 21:13
          Taaa. A jak dziecko nie ma SWOJEGO pokoju? Co radzicie? Naprawdę to
          się zdarza.
        • mama303 Re: Time Out 28.01.08, 20:31
          cyborgus napisała:

          > zamiast krzesla, uzyj po prostu jej pokoju. Dla mnie w tym
          wszystkim
          > nie chodzi o to aby mala byla nieszczesliwa i siedziala na jakims
          > krzesle, ale aby sie uspokoila.

          A co to za róznica krzesło czy pokój. Ona sie w samotnosci nie
          uspokoi tylko poczuje odepchnięta i zrozpaczona. Nie stosuję.
    • daga_j Re: Time Out 28.01.08, 12:32
      Tak, trzeba sadzać wielokrotnie, ale jeśli to nie działa i idzie do swojego pokoju to też jakaś metoda, jednak na klucz zamykanie mi się nie podoba. Może warto przemęczyć się i zostawić otwarte drzwi, a jak wyjdzie z pokoju to odnieść go tam w milczeniu znowu i tak wiele razy, ale może łatwiej to będzie niż na krzesełko, bo w pokoju ma więcej miejsca. U mnie średnio działa, córka stoi na progu pokoju i niezmordowanie krzyczy "kiedy przyjdziesz?" a jak jej odpowiem (no chociaż raz trzeba wytłumaczyć) "jak się uspokoisz", to ona nieprzerwanie zawodzi "a kiedy?" "nie umiem się uspokoić" itd. Zawsze się we mnie gotuje, ale jak odpowiednio długo wytrwam to rzeczywiście mniej zawodzi, aż w końcu się wycisza ale długo to trwa. Rzadko mamy na szczęście zachowanie, które karzę w ten sposób.
      • verdana Re: Time Out 28.01.08, 16:02
        Nie podoba mi się - owszem, wydaje mi sie "w sam raz" na
        rozdokazywane dziecko, ktore skacze po tapczanie mimo próśb nie daje
        się opanować. Ale jako panaceum na kazde zle zachowanie - co to
        oznacza?
        Nic ponad to, ze rodzice nie chcą widzieć złosci, smutku ani buntu
        dziecka. Że z tym wszystkim ma sobie poradzić samo, w samotnosci, a
        jedynym zachowaniem akceptowanym przez rodziców jest opanowanie,
        niezaleznie od sytuacji i pokerowa maska na twarzy.
        Zamiast rozwiazać problem, rodzice pozbywaja sie go - problem
        pozostaje "w dziecku", tylko oni go już nie widzą. Bardzo wygodne.
        Szczegolnie dla psychiatrow i pscychologów, gdy dzieci dorosną.
        • daga_j Re: Time Out 28.01.08, 23:04
          Sądzę, że Twoja odpowiedź dotyczy wszystkich postów a nie tylko mojego, bo przecież nie napisałam, że odstawianie dziecka do jego pokoju jest panaceum na każde złe zachowanie. Napisałam, że rzadko zdarza mi się to robić, bo właśnie inne "awantury" rozwiązujemy inaczej, po prostu widzę jak dziecko się zachowuje, kiedy mogę zignorować jej zachowanie, kiedy trzeba jasno powiedzieć "tak się nie robi". A metody na wyładowanie złości moje dziecko zna i o dziwo sama je sobie wymyśliła, ja tylko to nazwałam i to chyba jeszcze pomogło. Wyobraź sobie, że kiedyś była bardzo zła, nie pamiętam o co, nie kazałam jej iść do pokoju, obserwowałam sytuację bo nie działo się w sumie nic co miałabym ukarać, a córka wzięła kartkę, długopis i zamazała ją na czarno jeszcze z takim wyrywnym tekstem "zobacz co robię!" - jakby się spodziewała, że jej zabronię. A ja najspokojniej w świecie powiedziałam jej, "o narysowałaś swoją złość, prawda?" a ona zdziwiona, zaniemówiła, popatrzyła i mówi "tak", zapytałam "i pomogło Ci to?", ona "tak", więc mówię "to chodź się do mnie przytul" - zrobiła to i złe emocje odeszły w dal, zapomniane. Innym razem coś tam sobie pokrzykuje, czasem uderza w drzwi, ale widzę, że robi to rozsądnie, by czegoś rzeczywiście nie zniszczyć. Ma różne sposoby na rozładowanie złości, a rodzice mają różne sposoby na karanie - no niestety jest to też wpisane w wychowanie dziecka, bezstresowo się nie da. Moją zasadą jest by nie bić dzieci, jest rozmowa, ostrzeganie, ewentualnie kara, czasem lepiej jednak zignorować, bo dzieci lubią mieć widownię dla swoich wybryków.
          Jeszcze odnośnie Twojego postu, odstawianie dziecka do jego pokoju stosowane jest tylko wtedy gdy dziecko krzyczy, nie daje się uspokoić, nie słucha żadnych tłumaczeń, więc nie da się przeprowadzić rozmowy. Psycholog dziecięcy mówi o takich stanach, że wtedy autentycznie dziecko nie słyszy i nie ma żadnego sensu próbować go przekonać, że coś tam, tylko najpierw musi się dziecko wyciszyć, i wtedy jest rozmowa, prawda. I po to jest odosobnienie, zwane np. time out.
    • legolas74 Time out - metoda na upartego malucha 12.09.08, 11:21
      ok...super ale jesli jest wlasnie przeprowadzka, mlodszy brat i
      klotnie miedzy rodzicami???? to co? nie stosowac tej techniki? lub
      inaczej co w takim przypadku robic (rozumiem ze przyczyny glebsze so
      what?)
    • myelegans Re: Time Out 12.09.08, 16:38
      Stosujemy od czasu buntu dwulatka, ale zastosowanie ma tylko do
      ciezkich przewinien, typu bicie rzucanie na oslep co jest pod reka,
      albo cos robione ze szczegolna premedytacja. Nie naduzywamy.

      synek odeslany na krzeselko "time-out" siedz na nim, jak trzeba
      zastosowac w miejscu publicznym to lawka w parku, czy przy sklepie.
      Jak uciekal byl doprowadzany, az do skutku, nastawiamy minutnik na
      2,3, teraz na 4 minuty bo ma 4 lata, i dziala, czasami po
      odsiedzeniu swojego ucieka do swojego pokoju na dowyciszenia, ale
      najczesciej przychodzi sie przytulic i juz histerii i wscieklizny
      nie ma, mozna porozmawiac.
      Tak robia wszyscy naokolo, za to nie widze klapsowania dzieci, i to
      jest spolecznie potepiane (nie mieszkam w Polsce).

      W przedszkolu tez jest "quiet chair" gdzie sadzane sa dzieci jak
      dochodzi do histerii, albo szczegolnej wscieklizny. Tu gdzie
      mieszkam panie nie moga dziecka przytrzymac, ani nawet obudzic po
      lezakowaniu, musi samo sie obudzic.
      • mama303 Re: Time Out 13.09.08, 15:03
        Co robisz jak dziecko wstaje????
        Moje wstawało :-)
        • myelegans Re: Time Out 13.09.08, 15:31
          Za reke i zaprowadzalam z powrotem, do skutku bez emocji, krzykow, tlumaczen, bo
          i tak wtedy nic nie dociera, na spokojnie, az do skutku.
          Na drugi raz juz nie wstawal. Zawsze dajemy ostrzezenie, chyba, ze zrobi cos z
          premedytacja, wiedzac, ze w naszym domu jest to duze "nie"

          Nikt tu nie mowi o ignoracji uczuc, ani ignorowaniu dziecka. Po 4 minutach jak
          sie uspokoi mozna o tychze uczuciach porozmawiac i powiedziec jak sobie z nimi
          radzic.
          Z czasem tych "time-out" jest coraz mniej. Zreszta wszystko zalezy od
          temperamentu dziecka, sa takie na ktore wystarczy krzywo popatrzec i pomaga, ja
          takiego nie mam, i byly proby sily, zachowan, ktore u nas w domu sa niedopuszczalne.
          Teraz uciekamy sie do zabrania przywilejow. Ostatnio poszlo o rower, z ktorego
          kolezanke zepchnal i obdarla kolano, bo sam chcial jezdzic. To ze chcial jezdzic
          zrozumiale, ale to jak sprawe zalatwil niedopuszczalne. Tluczemy od zawsze,
          "uzywaj slow, bicie, popychanie jest niedopuszczalne, jak nie wiesz co robic
          popros doroslego".
          Zostal pozbawiony rowera na tydzien. Cierpi, ale pamieta za co.
          • mama303 Re: Time Out 13.09.08, 20:12
            myelegans napisała:

            > Za reke i zaprowadzalam z powrotem, do skutku bez emocji, krzykow,
            tlumaczen, b
            > o
            > i tak wtedy nic nie dociera, na spokojnie, az do skutku.
            > Na drugi raz juz nie wstawal.

            Zgodny maluch. Moja wstawała, a właściwie wcale nawet nie usiadła
            jakby ją to krzesełko parzyło.
            Izolacja u nas nigdy sie nie sprawdzała i do tej pory sie nie
            sprawdza a córka ma prawie 6 lat. Dziecko reaguje paniką.
    • myelegans Re: Time Out 13.09.08, 20:43
      Jaka to izolacja, jak ja jestem w tym samym pomieszczeniu?
      • mama303 Re: Time Out 13.09.08, 20:54
        myelegans napisała:

        > Jaka to izolacja, jak ja jestem w tym samym pomieszczeniu?

        Podobna do tej jaką ma zwierzatko zamknięte w klatce obok którego
        stoisz w tym samym pomieszczeniu :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka