mawta
11.10.07, 15:56
Hmm - bardzo dobry pomysł, ale...
Autorzy tej metody zakładają, że posadzone (rozwścieczone) dziecko
będzie na tym krzesełku siedziało (zdaje się, że Superniania też tak
zakłada). Nie rozumiem skąd takie założenie??
A co, jeśli dziecko nie posiedzi na krzesełku? Tylko wstanie
(praktycznie od razu) i znowu się będzie złościć (psocić, gryźć,
itp.). Szczerze mówiąc wielokrotnie próbowałam tej metody i ani razu
się nie udało. Syn nie uznaje "odsiadki" w celu wyciszenia.
Oczywiście próbuję być konsekwentna i jak wstaje, to je sadzam. I
tak wiele, wiele, wiele razy. Aż w końcu dziecko idzie na wyciszenie
do swojego pokoju - a i tak muszę drzwi na klucz zamykać.
Syn ma 4 lata. Nie jest szczególnie nadaktywny - raczej z tych
spokojniejszych nawet.
Nigdzie nie znalazłam porady co zrobić w takiej sytuacji - może
tutaj?