Nie mam juz sily

IP: *.sylwes162.adsl.metronet.co.uk 27.03.08, 11:54
Witam.
Jestem mama czteroltniej dziewczynki.Mamy problem z corki posluszenstwem.Oczekuje ze corka na krotka komende posprzataj klocki poslucha i posprzata ,otoz nie, zazwyczaj slysze NIE lub toalna olewka zadnej reakcji.Corka jest upartym dzieckiem,nie przywiazujacym wiekszej wagi do niczego.Kara typu nieczytania ksiazek,wyzucenia zabawek to dla niej nie kara bo chociaz lubi sie bawic pomaga mi wyzucic zabawki,bo po co jej zabawki,nieczytanie na dobranoc bajki(wieczorny rytual),odwraca sie do sciany i zasypia .Zakaz wychodzenia na dwor,zakaz ogladania ulubionej bajki,zakaz slodyczy itp Nic nie skutkuje bo corka moze sie bez tego obyc.Stanie w kacie tez odpada bo to jest chyba fajne.A problem jest ze sprzataniem,ubieraniem sie,poprawnym zachowywaniem na dworze,ulicy, w gosciach.
Nieraz po prostu mam dosyc mam ochote wziasc pasa, ale co to da ,nie mam juz pomyslu zeby wyegzekwowac choc odrobine posluszenstwa od corki.
Mala ma problemy z wymowa co powinno byc cwiczone niestety nie wspolpracuje z nami,nie wspolpracuje z logopeda(wogole zrezygnowalismy z logopedy jak nam powiedzial ze dzieci grzeczne mowia wyraznie i poprawnie a niegrzeczne nie i jako metode wychowawcza proponowal pasek)
Mamy jeszcze jeden problem dziecko od paru miesiecy zwraca sie do ojca po imieniu i ani mysli z tego zrezygnowac.Ignorowalismy,poprawialismy ,do meza zwracam sie per tata i nic.
Rece mi opadaja,nie mam juz sily ,w tej chwili to wyglada jak wojna i jak narazie corka ja wygrywa,co ja robie zle,co moge zrobic dla mojego dziecka,nie chce zeby inni postrzegali ja jak jakiegos trola,a w tej chwili tak siebie prezentuje ,niezbyt ciekawie.
Prosze o jakas rade.
Z gory dziekuje
Edyta
    • miacasa Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 12:12
      postaraj się rozumieć i nagradzać a nie tylko wymagać i karać
      • Gość: EdytaZ Re: Nie mam juz sily IP: *.sylwes162.adsl.metronet.co.uk 27.03.08, 12:41
        Ja nie tylko wymagam,dziecko jak zrobi cos dobrze jest chwalone i nagradzane.To nie tak ze mala tylko dostaje zakazy i kary.Polecenia sa wydawane w formie prosby,nakazu,rozkazu,blagania.Mam takie odczucie jakby mala robila mi na zlosc ,jakby chciala udowodnic ze moje zdanie sie nie liczy.Ja naprawde malo wymagam od mojego dziecka nie chce zeby byla idealna ,grzeczna dziewczynka,chce zeby byla normalnym radosnym dzieckiem.Przeciez posprzatanie swoich zabawek ,czy zwracanie sie do rodzicow z szacunkiem to nie jest mega trudne zadanie.
        Uczymy mala ze sa zasady
        Kiedy mowimy prosze ,dziekuje(nie tylko tlumaczymy ale tez dajemy przyklad tych zasad)
        Chcesz zeby ktos byl mily dla ciebie ty badz mila dla tej osoby
        Nie chcesz zeby ktos cie przezywal nie przezywaj ty.....
        Chce nauczyc dziecko porzadku,odpowiedzialnosci i poszanowania wlasnych rzeczy i osob .To przeciez nie duzo.
        • verdana Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 13:06
          Ona własnie jest normalnym dzieckiem. Normalne dziecko to nie
          maszyna, ktora wykonuje wszstko na rozkaz. Normalne dziecko wlasnie
          nie wykonuje poleceń, nie reaguje jak dobrze wytresowany pies na
          kazde polecenie.
          Mam wrazenie, ze piszesz o tresurze psa, a nie o wychowaniu dziecka.
          Na razie nauczylas tylko dziecko, ze czytanie książek nie jest
          ważne, towarzystwo mamy przy zasypianiu nie jest wazne, i ze nie
          nalezy się do niczego przywiazywac, bo i tak moga to wyrzucić.
          Widzisz zasady, ale nie dziecko. Trzeba było kupic sobie wilczura.
          • pimpusia77 Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 13:35
            Wiecie co... czasami ręce opadają jak sie czyta wasze odpowiedzi...
            Wszystko jest albo czarne albo białe.. No i zazwyczaj z założenia
            postępowanie matki jest złe. Kobieta nie pyta jak ma wytresowac
            dziecko. Nigdzie nie napisała, że chce wychowac małego żołnierza
            slepo posłusznego... Nie napisała również, xe stawia tylko same
            wymagania... i jakie odpowiedzi otrzymuje... no ręce opadają..
            Z Waszych "porad" wynika, że od dziecka nie można NIC wymagać...
            Nawet minimum posłuszeństwa. Tak więc trzeba posprzatać zabawki za
            dziecko a jak ucieka na ulicy to w nagrodę kupić lizaka. Tak?
            Ja niestety nie potrafię pomóc bo w moim przypadku kary działają: za
            brak chęci współpracy w kwestii sprzątania zabawek (sprzątam razem z
            synem bo on ma dopiero dwa lata) jest kara: ja sprzątam klocki i
            zabieram na jeden dzień. Za uciekanie na ulicy ląduje w wzózku itd.
            Może ktoś życzliwiej nastawiony Ci pomoże. I nie zgadazam się, że
            całkowite niesposłuszeństwo jest typowym zachowaniem u dziecka. Bunt
            i sporadyczne odmawianie wykonania prośby jest normalne. Trzeba
            negocjować, pertraktować i zawsze raczej prosic niż kazać.
            • miacasa Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 14:48
              Chyba jednak nie przeczytałaś wątku i odpowiedzi ze zrozumieniem i obawiam się,
              że Twoje kary nijak się będą przekładały na zachowanie Twojego dziecka gdy
              wkroczy w ciekawy okres buntu dwulatka :)
              Córka autorki jest wrażliwym dzieckiem, któremu być może wydaje się, że rodzice
              nie dość ją kochają i testuje zasoby ich miłości dla niej.
              Mam dwie córki 3 i 5 lat i kary nie przynosiły dobrych efektów jeśli chodzi o
              sprzątanie inne aspekty wspólnego życia, natomiast przyznawanie punktów za
              wypełnienie nudnych obowiązków przynosi doskonałe rezultaty. Przyznajemy im
              punkty np. za sprzątnięcie zabawek a gdy uzbierają po 200 punktów jest nagroda
              niespodzianka (wyjazd całej rodziny w jakieś atrakcyjne dla dzieci miejsce).
              Sami jesteśmy zaskoczeni z jakim entuzjazmem i uśmiechem na twarzach dzieci
              wykonują czynności, których nie dało się wcześniej "wymusić". Moja starsza córka
              też ochoczo wyrzucała swoje zabawki/pakowała je do odłożenia a za nic na świecie
              nie chciała ich odnieść na miejsce. Przerabialiśmy również odsyłanie dziecka za
              karę do innego pokoju na tyle minut ile ma lat, nie robiło to na niej żadnego
              wrażenia, wpadała w rozpacz gdy prosiliśmy by już przyszła bo czas minął
              (podobnie było w przedszkolu, gdy panie wysyłały ją do kąta). Są takie małe,
              inteligentne dziewczynki, na które nie działają schematyczne metody i trzeba
              starać się je zrozumieć, ja cały czas się staram i różnie mi to wychodzi, moja
              córka wciąż mnie zaskakuje sztywnością pewnych zachowań, trudnych do
              zaakceptowania ale wiem już, że więcej zyskujemy po dobroci niż po złości.
              • pimpusia77 Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 17:41
                Mój syn ma dwa lata i właśnie się zmagam z buntem dwulatka. Dzień
                zaczyna sie od "Nie" albo "Nie tak!". I jakoś sobie radzę póki co.
                Moje kary narazie działają. Jak przestaną działać to zastosuję inną
                metodę. Trzeba być elastycznym :-)

                Oczywiście jestem za tym aby dzieci częściej nagradzać a karać w
                ostateczności i narazie mi sie to udaje. Powiedzmy w stosunku 3:2 na
                korzyść nagród :-) Po prostu czasami obietnica nagrody nie działa...
                i wtedy jest kolej na karę...
          • m-jak-magi Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 15:13
            wiekszej bzdury juz dawno nie czytalam.
            dzieci sa rozne i wkladanie achowan do jednego wora i tlumaczenie ze
            wszystkie 4 latki zwracaja sie do rodzicow po imieniu i za nic maja
            prosby czy polecenia jest bzdura.

            autorka postu nie tresuje dziecka, chce je po prostu wychowac i
            nauczyc szacunku do siebie i do innych. prosi o rade bo zdaje sobie
            sprawe z niewydolnosci wychowawczej - bo dzieci sa takie jak je
            wychowamy.

            rada o kupieniu wilczura wyjatkowo prostacka.

            obawy matki uwazam bardzo uzasadnione bo dziecko musi sie nauczyc
            respektowac reguly bo nie zyje w prozni tylko w spoleczentwie.
            nawet tak male spolecznosci jak grupy przedszkolne potrafia
            skrzwydzic i wysmiac dziecko, ktore zle sie wyslawia lub mowi
            niewyraznie - obawa matki dotyczaca kompletnego braku wspolpracy z
            logopeda jak najbardziej uzasadniona.

            do autorki postu:

            uwazam ze slusznie szukasz pomocy i zarowno twoje podejscie jak i
            przedstawione problemy uwazam za powazne.
            ja osobiscie zwrocilabym sie o pomoc do psychologa dzieciecego - z
            pewnoscia po obserwacji corki nakieruje cie odpowiednio. mam
            nadzieje ze opiekun merytoryczny forum da ci odpowiednie wskazowki.

            zycze powodzenia i pozdrawiam.
            • jola_ep Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 21:01
              > obawa matki dotyczaca kompletnego braku wspolpracy z
              > logopeda jak najbardziej uzasadniona.

              Po zacytowanej wypowiedzi logopedy uważam, że w tym wypadku dziecko wykazało się wyjątkową intuicją.

              Pozdrawiam
              Jola
        • jola_ep Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 21:59
          > Mam takie odczucie jakby mala robila mi na zlosc

          Cztery lata i okres buntu. Normalne jest to, że dziecko sprzeciwia sie rodzicom.
          Z drugiej strony moja córa raz zachowywała się tak, że odbierałam to jako "robi mi na złość". Miała wtedy cztery lata. Zresztą ona doskonale wiedziała, co mnie zdenerwuje i dokładnie to robiła. Więc z jednej strony się wściekałam, a z drugiej podziwiałam.

          Pamiętam, że poskarżyłam się mojej mamie, a ona na to "próbuje zwrócić na siebie uwagę". Wydało mi się takie bezsensowne. Ale chyba moja mama miała rację. Wyjechałam na wakacje, miałam więcej czasu dla mojego dziecka, odpuściłam sobie z wymaganiami. Sama też byłam dużo spokojniejsza. I cud :) Moje dziecko przestało robić mi na złość.

          Piszesz w innym miejscu, że dziecko jest uparte. To dobrze :) I bardzo dobrze rokuje na przyszłość. Nie zmarnuj tego. Fajnie się wychowuje takie uparciuchy (mój synek właśnie taki jest). Ups, lepiej jest mówić "konsekwentny" :)

          > Przeciez posprzatanie swoich zabawek ,czy zwracan
          > ie sie do rodzicow z szacunkiem to nie jest mega trudne zadanie.

          Posprzątanie zabawek dla czterolatka to jest mega trudne zadanie. Przynajmniej dla niektórych ;)

          > Chce nauczyc dziecko porzadku,odpowiedzialnosci i poszanowania wlasnych rzeczy
          > i osob .

          Wychowywanie to proces. Przy czym warto wymagania dostosować do wieku dziecka.

          Pozdrawiam
          Jola
    • Gość: mika Re: Nie mam juz sily IP: 62.93.43.* 27.03.08, 13:31
      Hej, a może spedzajcie więcej czasu z rówieśniczką i jej mamą. jeśli
      Córka zobaczy, jak zachowuje sie inne dziecko (czasem gorzej, czasem
      lepiej - to trzeba wziąśc pod uwagę)- i razem z mamą współpracuje.
      bawi sie, to może jej dać do myslenia.
      A pozatym z Twojego opisu, naprawdę wyłania sie fajna dziewczynka. I
      nie sądze, że mówienia do taty na Ty to brak szacunku, po prostu On
      też nie mówi do niej cały czas "córko". To normalne i minie, ale
      poniewż zwróciliście na to uwage i wyczuła, ze to dla Was ważne to
      będzie to ciągnęła. Pozdrawiam M
      • Gość: Asia Re: Nie mam juz sily IP: 91.197.155.* 27.03.08, 15:24
        ręce opadają jak się czyta dobre rady niektórych forumowiczek,
        jestem mamą 3 latka i wiem doskonale o czym pisze autorka wątku, to
        jest naprawdę trudny wiek, wiem coś o tym:) nie ma na to zachowanie
        jednego lekarstwa i jednej dobrej rady, ja oglądam Super nianię,
        podpatruję, kupiłam też jej książkę, staram się traktować moje
        dziecko poważnie i z szacunkiem, tłumaczę, proszę, czasami działa,
        czasami nie, ale zauważyłam, że najgorszą karą dla mojego syna jest
        to, jak powiem mu, że się nie odzywam do niego bo np. uderzył mnie
        lub napluł. Mówię poważnie, praktykujemy to z mężem i w naszym
        przypadku działa.
        I jeszcze jedno, czy Twoja córa chodzi do przedszkola? Jeżeli nie,
        to może warto by było, mój syn chodzi do żłobka i widzę dużą różnicę
        w jego zachowaniu i umiejętnościach niż w tym czasie, kiedy byłam z
        nim w domu. Oczywiście nauczył się też innych rzeczy, ale taka
        kolej:) Pozdrawiam Cię serdecznie i nie przejmuj się niektórymi
        wpisami na tym forum
        • verdana Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 16:17
          "Jestem mama czteroltniej dziewczynki.Mamy problem z corki
          posluszenstwem.Oczekuje ze corka na krotka komende posprzataj klocki
          poslucha i posprzata'
          Tak napisała autorka watku. Oczekiwanie, ze czteroletnie dziecko
          bedzie wykonywało poslusznie każdą krotka komende, to nie
          oczekiwanie, ze dziecko po prostu będzie sprzatało po sobie. To
          oczekiwanie bezwzglednego, natychmiastowego, bezrefleksyjnego
          posłuszeństwa. Nie widzicie róznicy?
          • pimpusia77 Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 16:22
            A nie przyszło Ci do głowy, że autorka mogła po prostu źle
            sformułować myśl?
            Nie wiem, może ja jestem bardziej otwarta bo sama często źle
            dobieram słowa ale zrozumiałam, że autorka oczekuje posłuszeństwa.
            Nie bezwzględnego i ślepego... bo napisała przecież, że były i
            prośby i błagania z jej strony więc chyba niekoniecznie jest to
            tresura?
            • verdana Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 17:21
              Nie, jednak mysle, ze autorka postu ma nierealistyczne oczekiwania -
              i że kazde "nie" traktuje jako bunt.
              • pimpusia77 Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 17:46
                i dlatego świat jest piękny. JAcy różni jesteśmy!
                Ale może jakbyś była nastawiona mniej bojowo to Twoje odpowiedzi
                czytałoby się milej... bo póki co są kąśliwe natomiast nie
                podsunęłaś żadnej propozycji rozwiązania tej sytuacji... Co Twoja
                odpowiedź wniosła w życie autorki wątku? Chyba tylko refleksję:
                lepiej na tym forum o nic nie pytać bo można sie doczekać jedynie
                złośliwości...
                • verdana Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 18:13
                  A może jednak rozwiązaniem problemu jest potraktowanie dziecka jako
                  istoty myslącej?
                  • pimpusia77 Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 18:22
                    Acha. Widzę, że nie dogadamy się...
                    Myślę, że autorka wątku oczekiwała bardziej _konkretnej_ porady...
                    Jakichś przykładów co robić, jak się zachowywać itd. Nie każdy sypie
                    pomysłami z rękawa jak mu dziecko prosto w oczy mówi: Nie i już!
                    Moje zdanie w każdym razie jest takie, że lepiej nic nie pisać kiedy
                    nie ma się dla kogoś konkretnej i rzeczowej porady...
                    Produkujemy spamy więc pozwolę sobie zakonczyc dyskusję.
                    Pozdrawiam
                    • jola_ep Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 21:17
                      > Moje zdanie w każdym razie jest takie, że lepiej nic nie pisać kiedy
                      > nie ma się dla kogoś konkretnej i rzeczowej porady...

                      Fora (a wcześniej grupy dyskusyjne) powstały, aby można było podyskutować. Verdana ma dużo racji i warto zamiast obrażać się (trochę po dziecinnemu) przyjrzeć się temu co mówi i przemyśleć to.

                      Przekaz internetowy jest z konieczności ograniczony - wiemy tylko to, co przeczytamy. Bardzo często patrząc z boku widzimy to, co dana osoba nie dostrzega. Jeśli te domysły nie są słuszne, to przecież można je "naprostować". Wyjaśnić, wytłumaczyć. Ale myślę, że często jeśli chcemy napisać krótko, to świadomie lub nie piszemy o rzeczach dla nas ważnych. Dla EdytyZ ważne jest posłuszeństwo czterolatki, to, aby wykonywała zadania na polecenie - komendę. Dalej pisze głównie o karach. Przy czym nie zawsze są to kary właściwe (przynajmniej moim zdaniem). Moim zdaniem jej oczekiwania są mało realistyczne - przynajmniej na tyle, na ile pamiętam moje dzieciaki, gdy miały 4 lata.

                      > Produkujemy spamy więc pozwolę sobie zakonczyc dyskusję.

                      :)
                      pl.wikipedia.org/wiki/Spam
                      Pozdrawiam
                      Jola
          • m-jak-magi Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 20:10
            wyrywanie zdan z kontekstu nie ma sensu. post autorki stanowi calosc
            a nie byc moze niefortunne zdanie.
            ale jak sie chce psa ( np wilczura ) uderzyc to kij sie zawsze
            znajdzie.
        • jola_ep Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 21:05
          > ja oglądam Super nianię,
          > podpatruję, kupiłam też jej książkę, staram się traktować moje
          > dziecko poważnie i z szacunkiem, tłumaczę, proszę, czasami działa,
          > czasami nie, ale zauważyłam, że najgorszą karą dla mojego syna jest
          > to, jak powiem mu, że się nie odzywam do niego bo np. uderzył mnie
          > lub napluł.

          Myślę, że dobrym pomysłem będzie poszerzenie swojej wiedzy o innych autorów niż tylko Superniania. Można zacząć od: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały - jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły".

          Pozdrawiam
          Jola
          • Gość: ola Re: Nie mam juz sily IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.03.08, 21:36
            Wydaje mi sie ze 4 latka to jeszcze za malo zeby wymagac od dziecka
            porzadku i wykonywania polecen,daj sobie i dziecku troche
            luzu ,niestresuj sie sama i niestresuj coreczki,podrosnie to
            zmadrzeje i sama zacznie sprzatac po sobie.
    • jola_ep Re: Nie mam juz sily 27.03.08, 21:40
      > Jestem mama czteroltniej dziewczynki.Mamy problem z corki posluszenstwem.

      Czterolatki z założenia są nieposłuszne. Taki wiek.

      > Oczekuje ze corka na krotka komende posprzataj klocki poslucha i posprzata ,otoz nie,
      > zazwyczaj slysze NIE lub toalna olewka zadnej reakcji.

      Moim zdaniem ważna jest konsekwencja - jeśli więc postanowiłaś, że dziecko musi posprzątać, jeśli wydałaś mu takie polecenie, to powinnaś dopilnować, aby dziecko posprzątało. Nie kara, tylko konsekwentne dopilnowanie, aby był porządek. Czyli w takim układzie zabranie zabawek jest OK (ale polecam czasowe), ale zakaz słodyczy, a mama posprząta już niebardzo.

      Podobnie do Ciebie postępowałam z moim starszym dzieckiem. Sprzątanie to była walka - ja pilnowałam, ona "nie słuchała", "olewała", albo ryczała, bo dobranocka miała być dopiero po posprzątaniu. Jednym słowem - stres.

      Kiedy urodził się mój synek i miał ze trzy lata sytuacja się powtórzyła. Ale tym razem widziałam, jak moja córa każe mu posprzątać elementy drewnianej kolejki, którą się bawił. Odtwarzała to, co robiłam z nią. Prośby, groźby, niemal krzyk. I patrząc z boku zrozumiałam, jakie to bezsensowne...

      Dlatego z synkiem postępowałam inaczej. Sprzątanie zamieniałam w zabawę (np. tory były drewnem, którym paliło się w kominku - pudle na tory, a córa telepała się "z zimna" i prosiła braciszka, aby więcej drewna do ognia podkładał). Fakt, trzeba trochę wyobraźni i w sumie początkowo sprzątanie trwało dużo dłużej ;) Ale z czasem mój synek sam wymyślał, jak sprzątanie zamienić w zabawę. Do dziś pamiętam, jak sprzątał rozrzucone kinderki - każdą z osobna kładł na gąbkę (tratwę) i wiózł na statek ratowniczy (puszka na kinderki). Zajęło mu to prawie godzinę! ;)

      Wytłumaczyłam też sens sprzątnia - nam wydaje się taki oczywisty, a dla dziecka bałagan to przecież wspaniały plac zabaw. Porządek jest czymś abstrakcyjnym (choć może nam się wydawać, że dokładnie to wytłumaczyliśmy - ale co z tego tak naprawdę dotarło do dziecka?). Konkret to np. ja nie lubię potykać się o klocki, mogę rozdeptać, trzeba zrobić miejsce na następną zabawę itd. itp.

      Sprzątanie zarządzałam, gdy kończyła się dana zabawa - aby na wieczór nie zostało zbyt dużo do roboty. Zadania były w miarę konkretne - np. sprzątamy klocki (a nie "sprzątamy"). Początkowo pomagałam i uczestniczyłam (choćby w organizowaniu zabawy). Jak widziałam, że syn jest zmęczony, to nie kazałam mu sprzątać, ale robiłam to sama (lub tylko mu pomagałam).

      Jak nie sprzątał, to część zabawek chowałam na szafę - nie tyle za karę, co po to, aby mu pomóc - mniej do sprzątania. Zabawek nie powinno być za wiele i powinny być łatwe do sprzatania (u nas był system pudeł i pudełek). Te z szafy były do odzysku, ale w zamian trzeba było coś na szafę odłożyć.

      Nie stawiałam sprawy "na ostrzu noża" - czyli musisz teraz posprzątać. Potraktowałam to raczej jako pewien proces stopniowego wdrażania do sprzątania (z rozłożeniem na miesiące)

      W efekcie doczekałam się, że mój uparty synek sprzątał bez większych problemów (nadal to ma :) ), a ja nie musiałam użerać się z nim o to sprzątanie.

      >ubieraniem sie

      tzn?

      > poprawnym zachowywaniem na dworze,ulicy

      czyli?

      > w gosciach.

      Moje czterolatki zazwyczaj dostawały "małpiego rozumu" - na szczęście znajomi mieli zazwyczaj swoje dzieci i odstawiało się dzieciaki do ich pokoju ;)

      Pozdrawiam
      Jola
      PS Naprawdę trudno jest wyjaśnić i opowiedzieć "jak postępować" z "nieposłusznym" czterolatkiem. Nie ma prostych recept i prostych reguł. To mieszanina odpowiedniego traktowania dziecka, tego jak i co mówimy. A zacząć warto od zrozumienia dziecka :) i motywów jego postępowania
      • Gość: Mati Re: Nie mam juz sily IP: *.pools.arcor-ip.net 28.03.08, 22:47
        Dlatego z synkiem postępowałam inaczej. Sprzątanie zamieniałam w
        zabawę (np. tory były drewnem, którym paliło się w kominku - pudle
        na tory, a córa telepała się "z zimna" i prosiła braciszka, aby
        więcej drewna do ognia podkładał). Fakt, trzeba trochę wyobraźni i w
        sumie początkowo sprzątanie trwało dużo dłużej ;) Ale z czasem mój
        synek sam wymyślał, jak sprzątanie zamienić w zabawę. Do dziś
        pamiętam, jak sprzątał rozrzucone kinderki - każdą z osobna kładł na
        gąbkę (tratwę) i wiózł na statek ratowniczy (puszka na kinderki).
        Zajęło mu to prawie godzinę! ´

        Super pomysl, gratuluje inwencji, moj syneczek ma 18 miesiecy i nie
        mamy jeszcze takich problemow, ale jak sie pojawia to wlasnie tak to
        zrobie.

        Pomysl z nie odzywaniem sie do dziecka, jako forma kary, uwazam za
        niepowazny. W ten sposob tworzymy dystans pomiedzy rodzicami, a
        dzieckiem, budujemy mur. Jezeli chcemy miec bliskie kontakty z
        dzieckiem teraz i w przyszlosci, zaprzestanmy takich praktyk!
    • gacusia1 Re: Nie mam juz sily 28.03.08, 15:40
      Wiesz,do czego doprowadzilo wychowywanie dziecka w bezwzglednym
      posluszenstwie?Do absolutnego buntu w wieku dojrzewania.Do robienia
      na przekor rodzicom nawet w sprawach,w ktorych mieli racje-byle
      tylko zrobic inaczej niz ONI chca.Doprowadzilo do wilu bledow w
      nastoletnim i doroslym zyciu "dziecka" od ktorego wymagano
      posluszenstwa,nie tolerowano wlasnego zdania,nie liczono sie z
      opinia dziecka,nie akceptowano i nie rozumiano uczuc i odczuc
      dziecka...Zastanow sie najpierw nad soba,dlaczego oczekujesz ze
      corka na Twoje zawolanie bedzie sprzatac klocki,z jakiego powodu ma
      ubrac taka bluzke jaka Ty chcesz a nie taka,jaka jej sie podoba?
      Dlaczego wlasne zdanie corki,jej osobowosc,jej charakter sa dla
      Ciebie WROGIEM? Nie jest milo ani bezpiecznie zyc wsrod
      doroslych,ktorzy nie licza sie z Toba...
    • arwen8 Re: Nie mam juz sily 28.03.08, 22:40
      ALICE MILLER "Zniewolone dzieciństwo: Ukryte źródłą tyranii" -
      najlepsza książka na temat skutków przyuczania do posłuszeństwa,
      porządku, karania i wychowania w ogóle. Warto przeczytać, bo może
      się okazać, że nieświadomie stosujesz zasady Czarnej Pedagogiki,
      które kiedyś były stosowane wobec Ciebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja