Dodaj do ulubionych

uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam

08.03.09, 20:40
Mam ogromną prosbe aby Mamy ktore probowaly metody usypania "kontrolowanego
placzu" lub "wyplakiwania sie" opisaly swoje doswiadczenia, a zwlaszcza: w
jakim wieku bylo dziecko, czy sie udalo i jezeli tak to po jakim czasie,
jezeli nie to jakie byly trudnosci oraz ktory to byl wariant (np. z ksiazki
usnij wreszcie, czy moze kazde dziecko moze nauczyc sie spac czy jeszcze jakis
inny); prosze tez o wszystkie pomoce komentarze.

Do Pani Anny natomiast: czy zna Pani wiarygodne zrodla, ktore wskazywalyby, ze
stsujac taka metode "nauki" usypania mozna dziecku zaszkodzic? Wiem, ze
William Sears cytowal badania, ktore o tym swiadcza, jednak przyznam szczerze,
ze mam nadzieje, ze jest to moze kwestia raczej korelacji (np. dzieci, ktore w
niemowlectwie czesto plakaly czesciej maja ADHD - moze jest odwrotnie, dzieci
z ADHD juz w niemowlectwie czesciej placza?)?

Inne Mamy prosze ewentualnie o pomocne wskazowki odnosnie usypania, ale
dopiero po przeczytaniu opisu naszej sytuacji i bez oceniania (czytalam inne
podobne tematy i wiem, ze czesc osob jest sklonna bardzo negatywnie komentowac
te metode, jednak mimo wlasnych obiekcji i watpliwosci uwazam, ze nie mamy
innego wyjscia... chyba)

Synek ma 3 miesiace, w zasadzie od 2-giego tygodnia mial potworne problemy z
brzuszkiem, przez cala dobe. W zwiazku z tym niewiele spal, bardzo duzo
plakal. Staralismy sie pomagac mu jak moglismy, w efekcie okazalo sie, ze
jedyna mozliwosci, zeby spal to u kogos na rekach / klatce piersiowej na co
oczywiscie sie godzilismy (przy probie odlozenia czy uspienia w inny sposob
budzil go brzuch co bylo wyraznie widac). Skutek, co nie bylo trudne do
przewidzenia, jest taki, ze problemy z brzuchem mijaja, ale Tymek nie potrafi
spac inaczej jak na rekach... Usypiamy go noszac, ale gdy staramy sie go
odlozyc budzi sie (juz nie przez brzuch). Kazda kolejna proba uspienia noszac
trwa dluzej niz poprzednia (a wazy on juz 7 kilo, wiec nie ukrywam, ze nasze
mozliwosci fizyczne sie wyczerpuja, tym bardziej, ze pozycja ktora toleruje to
na ramieniu, wiec problem to glownie kregoslup; na przyklad wczoraj wieczorem
usypaialam go 7 razy, za pierwszym razem wystarczylo, ze ponosilam 10 minut,
za ostatnim prawie godzine - i i tak nie udalo mi sie go skutecznie uspic,
mimo uzywania takze smoczka, szuszania, suszarki itd; dodam, ze nie ma
znaczenia, jak dlugo po zasnieciu czekamy - zawsze przy odlozeniu budzi sie).
Jezeli zasnie przy karmieniu tez sie budzi, gdy wyjme mu sutek z ust - chyba
nie musze tlumaczyc, ze sytuacja w ktorej mam byc ludzkim smoczkiem jest nie
do zaakceptowania (chociaz tak na razie przesypiamy noce, nie mam innego
pomyslu:(. W wyniku ciaglego przemeczenia jest bardzo placzliwy i rozdrazniony
praktycznie przez caly dzien, dodatkowo pod wieczor placze tak, ze nie mozna
go uspokoic i po kazdej probie takiego nieudanego uspienia tez, za kazdym
razem dluzej i dluzej... Probowalam rowniez metody Tracy Hogg, zeby odkladac
do lozeczka spokojnego, jak placze podnosic i uspokoic po czym odlozyc - nie
da rady, nawet jak jest spokojny na rekach, to od razu po odlozeniu zaczyna
plakac (to wszysto chyba z tego przemeczenia, przyczyny zdrowotne
wyeliminowalismy), pote oczywiscie znowu dluzej trwa, zeby go uspokoic itd.
(ona pisala, ze w ciagu nocy na przyklad brala, uspokajala i odkladala dziecko
40 razy - ja na 40 razy potrzebowalabym dwoch dob!) Jest to po prostu cyrk, na
ktorym cierpi przede wszystkim on, nie mamy juz sily patrzec w te jego
czerwone przemeczone oczka i sluchac jak placze, bo nie mozna go uspokoic...
Nie mam pomyslu jak wybrnac z tej sytuacji i jedyne co mi przychodzi do glowy
to wlasnie taki dosc drastyczny sposob - zadne rozwiazania posrednie jak widac
nie skutkuja. Oczywiscie mam watpliwosci i obawy, czy bede umiala byc
konsekwenta na przyklad jezeli po 4 dniach nie bede widziala zadnej poprawy
(czy jest sens wtedy to ciagnac?!; a jezeli nie to co pozostaje?!), jak
wplynie to Tymka i w ogole mase innych.. ale naprawde nie widze innej drogi...
dziecko w jego wieku powinno spac okolo 15 godzin na dobe, on spi lacznie moze
8, maksymalnie 10, boje sie, ze to wplynie na jego rozwoj...

I dlatego prosze o pomoc i dzielenie sie doswiadczeniami.
Obserwuj wątek
    • kammik Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 07:43
      Nie będę cię oceniać, chociaż trudno mi się powstrzymać :) Odniosę się tylko do
      kilku kwestii: po pierwsze, zdaje się że nawet zwolennicy nauki "samodzielnego"
      zasypiania uważają, że trzymiesięczne dziecko jest na to za małe. Napisałaś też:
      "> Jezeli zasnie przy karmieniu tez sie budzi, gdy wyjme mu sutek z ust - chyba
      > nie musze tlumaczyc, ze sytuacja w ktorej mam byc ludzkim smoczkiem jest nie
      > do zaakceptowania (chociaz tak na razie przesypiamy noce, nie mam innego
      > pomyslu:(. "

      Dlaczego nie do zaakceptowania? Mam córeczkę w wieku twojego synka. Śpi z nami,
      zasypia przy piersi albo na rękach. Przez długi czas budziła się odkładana albo
      kiedy poczuła pustkę w buzi :) Kiedy się w końcu nauczyła, że nie uciekam na
      zawsze - doszła chyba do wniosku, że czasem można się z tym pogodzić i spokojnie
      zasnąć. W nocy czasem wystarczy, że poczuje mój zapach, żeby przysnęła.
      Do czego zmierzam - ano do tego, że najprawdopodobniej twój maluch wyrośnie z
      tego, tylko potrzebuje więcej czasu. Próbowałaś nosić go w chuście? Kiedy
      pierwszy raz zamotałam swoją córkę, mój kręgosłup jęknął z zachwytu :) Jeśli ma
      zasnąć podczas karmienia (np. wieczorem), to karmię ją na leżąco i wymykam się,
      kiedy porządnie zaśnie. Oczywiście czasem zdarza się, że po chwili muszę wrócić
      - czasem raz, czasem trzy razy.
      Czy zasypia na spacerach? Jeśli tak, to możesz z nim wychodzić więcej niż raz
      dziennie.
      Oczywiście zrobisz jak zechcesz, ale sama piszesz, że masz obiekcje i
      wątpliwości. I słusznie (aaaaa, miałam nie oceniać, ale sama rozumiesz - palce
      swędzą ;)). Wydajesz się być ciepłą, empatyczną mamą i raczej nie wydaje mi się,
      żebyś była w stanie słuchać wielogodzinnego płaczu malucha.
      Życzę spokoju przede wszystkim.
      • mamka_tymka Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 09:55
        Odpowiadam na pytania:
        - nie moge byc ludzkim smoczkiem, bo po calym dniu chcialabym odpoczac
        przynajmniej wtedy gdy on spi - lezenie w kompletnym bezruchu na boku przez
        kilka godzin odpoczynkiem nie jest, po takiej nocy wstaje kompletnie zdrewiala i
        z potwornym bolem biodra (z tej strony, na ktorej lezalam ostatnio)
        - nosze Tymka w chuscie i chodze na spacery, tylko dzieki temu troche spi w dzien
        Dodam, ze uwielbiam spac z synkiem i KARMIC go w nocy (nie tylko w nocy
        oczywiscie:), nie mialabym nic przeciwko usypianiu go noszac lub przy piersi -
        gdyby to bylo skuteczne!
        Problem nie polega na tym, ze Tymek nie potrafi sam ZASNAC tylko na tym, ze nie
        potrafi sam SPAC - przyzwyczail sie do ciaglego ssania lub kolysania (jak spi w
        chuscie lub na rekach to musze STAC, a najlepiej CHODZIC, zeby sie nie obudzil).
        Nie chodzi o moja obecnosc, tylko o ssanie lub kolysanie wlasnie, wiec nie
        sadze, ze z tego wyrosnie, wrecz przeciwnie mam wrazenie, ze z dnia na dzien
        jest coraz gorzej.
        Mysle, ze utrwalajac te nawyki robimy mu krzywde. A proby odzwyczajenia go nie
        skutkuja - tak jak napisalam wczesniej caly czas staram sie go odkladac po
        uspieniu lub wyjmowac sutek i to nie dziala, jest wtedy wrzask, za kazdym razem
        coraz dluzszy - wiec i tak slucham placzu synka godzinami:(
        • kammik Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 10:34
          > Nie chodzi o moja obecnosc, tylko o ssanie lub kolysanie wlasnie, wiec nie
          sadze, ze z tego wyrosnie,

          Naprawdę myślisz, że nie wyrośnie? A ilu znasz piętnastolatków usypianych przy
          piersi albo kołysanych w ramionach? Chyba niewielu, co oznacza, że większość z
          nich wyrosła po drodze. Powtarzam - zrobisz jak zechcesz, ale myślę, że warto
          dać dziecku szansę na to, żeby dorosło do "samodzielnego" spania.
        • jola_ep Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 10:49
          Czy brałaś pod uwagę problemy z brzuszkiem? Wiem, o kolce to każdy słyszał... ale są problemy dużo mniej uchwytne. Alergia i nietoleranacja nie musi się objawiać w widoczny sposób np. na skórze. Przyczyn może być wiele. Może to problem dla mądrego gastroenterologa? Charakterystyczna jest ta potrzeba noszenia i ciągłego ssania. Przynosi to chwilową ulgę dla dziecka.

          Jeśli chodzi o noszenie, to akurat w przypadku moich dzieciaków sprawdziło się kołysanie na moich kolanach (nie byłam w stanie nosić za długo). Początkowo na rękach, potem kładłam na moich kolanach na brzuszku i tak kołysałam. Czasem ssały w pozycji brzuch do brzuszka (ciało przy ciele), ja leżałam na plecach. W zasadzie sama się dziwię, jak potrafiły tak ssać ;) Ale może rtym oddechu i ciepło ciała przynosiły im ulgę...
          U mnie jednak problemy były stosunkowo mało nasilone i wiązały się z alergią. Pilnowałam - w miarę - diety, ale czasem wychodziły różne "kwiatki" typu alergia na jabłka. Najgorzej było gdzieś w okolicach 3-4 miesiąca.

          Poszukaj na tym forum wypowiedzi Iwpal dotyczących problemów ze snem.

          Pozdrawiam
          Jola
          • Gość: monia Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam IP: 195.8.217.* 09.03.09, 11:32
            Moj synek w tym wieku zasypial rowniez na rekach, bo mial kolki.
            Usypialam go w chuscie albo kolyszac.Czesto przy wlaczonej suszarce.
            Potem zaczal zasypiac w wozku, zarowno w domu jak i nas pacerze (
            okolo 4 mies) Pozniej zasypial juz tylko przy piersi. Jak odstaiwlam
            go od piersi zasypial przytulajac sie do mnie, potem przyszedl czas
            na lzoeczko, wlasne. ( mial 14 mies). uwazam,ze dziecko samo
            dojrzewa do pewnych rzeczy, w czasie boli, niepokoju chce byc blisko
            mamy, kolysany czy przytulany. Naprawde czas szybko leci i niedlugo
            zapomnisz o noszeniu malucha. Daj mu jescze czas.
            Moje dziecko przez to,ze samo do wszystkiego dorastalo, nie plakalo,
            gdy ostawilam je od piersi, gdy zabralam butle czy smoczek, cz tez
            przenioslam go do wlasnego lozka. Bo juz bylo na to gotowe.
            Bo co przyspieszac i narazac je na stres.
            uwierz, czas gna jak szalony. Ja nie wiem kiedy zlecialy mi te dwa
            lata:)
            • donna28 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 12:05
              O to to. Właśnie o to mi chodziło w mojej przydługiej wypowiedzi :-) nosić,
              kochać, tulić, a wszystko z nawiązką wróci :-)
              Jeszcze może napiszę o usypianiu - gdy Inga stała się trochę za ciężka na
              noszenie, zaczęliśmy siadać z nią w fotelu. Kupiliśmy kołysanki na płycie,
              puszczaliśmy, dawaliśmy smoczek i spokojnie sobie zasypiała. Potem sama zaczęła
              brać nas za rękę i ciągnąć do fotela i pokazywać, że chce tak zasnąć. Nie mogę
              się doczekać większego mieszkania, tam będzie miała swój pokój, a w nim tapczan
              na tyle duży, żebym mogła się z nią położyć i sobie wieczorem pogadać,
              poopowiadać, pośpiewać i tak ją uśpić :-)
              aha - ostatnie - rytuały wieczorne naprawdę działają. Kąpiel o stałej porze to
              podstawa :-)
              • Gość: monia Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam IP: 195.8.217.* 09.03.09, 16:18
                Donna,
                wlasnie my tez niedlugo sie przeprowadzamy i tez czekam na wlasny
                pokoj dla synka i tapczanik, na ktorym bedziemy sie przytulac do
                woli.
                Teraz sluchamy kolysanek, przytulamy sie i czytamy bajeczki:)
                Juz bez smoczka, hurra!:)
    • donna28 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 11:59
      w dużym skrócie, bo nie bardzo mam czas pisać - przechodziliśmy kropka w kropkę
      to samo. W dniu, gdy Inga skończyła 2 tygodnie zaczęły się kolki i spokój się
      skończył. Przesypiała max 8 godzin na dobę i to w formie 40 minutowych drzemek.
      Potem pobudka, trochę zabawy i znów drzemka. Przed każdą drzemką, gdy tylko
      czuła, że chce jej się spać - wielki ryk. Na to nakładały się kolki 3 razy
      dziennie. Przerabialiśmy jeżdżenie samochodem z nią w foteliku, suszarki itp.
      Przy piersi nigdy nie udało mi się jej uśpić. Przełom nastąpił tak około 4
      miesiąca, kiedy poradziliśmy sobie ostatecznie z kolkami (pomógł Debridat) no i
      koleżanka podpowiedziała mi, że nie powinnam jej w ogóle lulać, usypiać na siłę,
      tylko odwrotnie - bawić, póki sama nie padnie ze zmęczenia. Rzeczywiście zaczęło
      być tak, że padała sama. Poza tym kupiliśmy jej taki hamaczek do postawienia i w
      nim też zasypiała. Jeszcze fajniej zaczęło być tak po 7-8 miesiącu, kiedy się
      jej uregulowały 2 drzemki dzienne. W dzień było super, ale w nocy dalej koszmar
      i pobudki co 40 minut, brałam ją do łóżka, przytulałam, też się wybudzała,
      kosmos. Ja wróciłam do pracy, która jest trudna i odpowiedzialna i było bardzo
      ciężko, mąż dużo pomagał i jakoś wytrwaliśmy. W międzyczasie - wędrówka po
      lekarzach. Wg alergologa to było związane z alergią i swędzeniem -
      wykluczyliśmy. Wg pediatry - pasożyty - wykluczyliśmy. Wg psychoterapeutki -
      lęki nocne (dość prawdopodobne, miała objawy). Przyznam się - raz za namową
      pediatry podałam jej Neospazminę, co oczywiście nic nie dało. Dawałam melisę -
      nic nie dało. I nagle, około miesiąca temu, moje dziecko w wieku 20 miesięcy
      zaczęło przesypiać noce :-) Odstawiłam ją generalnie od nocnego cyca (czego
      oczywiście Tobie nie polecam z uwagi na wiek dziecka, moje w tym wieku ssało ile
      chciało i ile wlezie :-) i jakoś tak z dnia na dzień wszystko się uregulowało.
      Zasypia o 20.30, pobudkę ma o 4 (stwierdziłam, że 7,5 godziny snu cięgiem to i
      tak jej wystarczy), mąż ją bierze do łóżka i tak dosypiamy do 6 i budzimy się
      wszyscy do pracy. Potem drzemka 1,5 godz w południe, czasem jej nie ma. I jest
      spoko. Generalnie - wszystkie te problemy ze snem mijają, tylko w momencie gdy
      są, wydaje się że gehenna się nie skończy. Skończy się. Trzeba zaakceptować wg
      mnie, że ten typ tak ma (po wykluczeniu oczywiście przyczyn zdrowotnych typu
      pasożyty, alergie). To jest fizjologia i nikogo do snu się nie zmusi, spróbuj
      sama zasnąć na zawołanie. Jeśli Tymek tyle snu potrzebuje, to spoko. Moja od
      początku spała mniej niż podręcznikowo, rozwija się super, mądra jest i
      grzeczna. Aha, ja w dzieciństwie regularnie budziłam się o 3 w nocy i bawiłam
      się, nie mogłam spać, długo mi to jeszcze zostało, więc to może być też
      genetyczne. A co do metody typu "uśnij wreszcie" jestem tego zdecydowaną
      przeciwniczką, nie będę się rozpisywała dlaczego.
      No i miałam się nie rozpisywać :-) dlatego tak rzadko na tych forach piszę, bo
      jak zacznę, to nie skończę :-) pozdrawiam i życzę cierpliwości
      • manna_poranna Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 17:50
        mam podobne przeżycia :) Myslę że masz absolutną rację :))

        Myślałam, że moja córka nigdy nie nauczy się sama zasypiać i że będzie sie
        budzić po tysiac razy w nocy już do końca świata :) Ma dwa i pół roku, zasypia
        sama od póltora roku, spi do ok.4-5. Jest super ::)

        I masz rację- wszystko mija, trzeba tylko czasu i miłości :)
    • mamka_tymka Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 16:56
      Dziewczyny dziekuje wszystkim za odzew, choc niekoniecznie taki jakiego sie spodziewalam:) zainspirowalyscie mnie na tyle, ze zanim (jezeli) podejme jakies drastyczne kroki to na pewno sprawdze ten brzuch do konca (czytalam posty iwpal - dzieki jola). No i szczegolnie cenne potwierdzenie, ze kiedys wszystko mija... niby oczywiste, ale:)
      Watpliwosci, ktore pozostaja:
      - uwazam, ze Tymek potrzebuje wiecej snu; widac po nim wyraznie, ze jest przemeczony, co odbija sie na jego nastroju, a nie wiem czy nie na rozwoju (np. slabo podnosi glowe, pediatra powiedziala, ze powinnam go czesciej klasc na brzuchu - nie mam kiedy, bo najpierw jest od razu po jedzeniu... a potem juz marudny i placzliwy; i nie chodzi o to ze nadmiernie przejmuje sie "normami", potraktujcie to jako przyklad)
      - mimo wszystko wydaje mi sie, ze dziecko ktore malo spi i nie zaspypia to jedno... a takie, ktore nie spi bez aktywnego udzialu osob trzecich ani przez chwile to drugie
      - no i ostatnie: ja niestety musze wrocic do pracy, nie mam "wolnej" babci ani mozliwosci zatrudnienia opiekunki... w tej sytuacji nie bardzo moj synek ma czas, zeby dojrzewac do roznych rzeczy w swoim tempie:(... a w zlobku nie beda go nosic przez 2 godziny, aby odbyl swoja drzemke...
    • gacusia1 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.03.09, 23:33
      Ksiazka Usnij Wreszcie nie opisuje metody WYPLAKIWANIA sie! To jest
      zupelnie cos innego. Wyplakanie sie polega na zostawieniu dziecka
      samemu sobie przez caly czas,za po prostu ze zmeczenia zasnie-co
      jest tortura w/g mnie. W ksiazce pisza o tym,by wchodzic do dziecka
      co pare minut,uspokajac,glaskac,calowac,tulic i odkladac do lozeczka
      po czym wychodzic i WRACAC za kilka minut. Tym sposobem nauczylam
      mojego synka zasypiania w wieku 9m-cy. W tej chwili ma 3 i pol roku
      i nie mam ZADNYCH ale to zadnych problemow.On zan rutyne i
      wielokrotnie sie zdarza,ze sam mowi,ze czas do kapieli.
      • mamka_tymka gacusia1 10.03.09, 10:24
        no Twoj synek byl duzo starszy, ale tak czy inaczej pamietasz ile to trwalo (w
        sensie dni, wieczorow)?
        • gacusia1 Pamietam-2 tygodnie 11.03.09, 19:23
          W ciagu tych 2 tygodni bylo roznie. Jeden wieczor(trzeci chyba) byl
          rewelacyjny.Zasnal bez problemow.Nastepne koszmarne.Wygladalo to
          mniej wiecej tak,ze kladlam go o 19.30 a zasnal o 21.30-22.00 W
          miedzyczasie wchodzilam,wychodzilam i tak w kolko co pare minut. Nie
          mialam wsparcia w mezu,ktory uwazal,ze to beznadziejna metoda. We
          mnie byla ogromna wiara i nadzieja,ze odniesiemy suykces. No i udalo
          sie. Potrzebna cierpliwosc i przekonanie o slusznosci metody. Synek
          nie ma zadnej traumy.Nie boi sie ciemnosci-zawsze usypialam go po
          ciemku. Czyli u mojego syna powiodlo sie. Tobie tez tego zycze!
    • amb25 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 10.03.09, 10:31
      Moj synek tez nie umial spac sam, zawsze spal z nami w lozku. Kiedy
      on zasypial ja wstawalam. Tylko musialam byc z nim wystarczajaco
      dlugo i np. glaskac go delikatnie, zeby czul moja obecnosc, bo jesli
      skonczylam zbyt wczesnie, to druga proba trwala rzeczywiscie
      znacznie dluzej.
      Kiedy probowalam, zeby spal sam w lozeczku budzil sie momentalnie.
      Teraz ma 6 lat i zawsze prosi, zeby byc z nim kiedy zasypia i zeby
      przyjsc do niego w nocy troche pospac. I jesli mu obiecam, ze
      przyjde to sie uspokaja i czasem zasypia sam.
      Ja po prostu uwazam, ze on nie jest gotowy zeby spac caly czas sam,
      ze potrzebuje czulosci i kontaktu. I ze nadejdze czas, kiedy nie
      bedzie sie domagal spania czy usypiania. Tak samo jak nadszedl czas
      bez zadnej naul i cwiczen, ze nie chce juz, zeby trzymac go za
      raczke albo byc z nim, kiedy zalatwia swoje potrzeby fizjologiczne.
      Zanim nie zmienilam podejscia tez probowalam takiej metody (mial ok.
      3-4 mies), ale zal mi bylo dziecka i przestalam. Zaczelam od
      karmienia na lezaco w lozku (obydwoje lezelismy), a kiedy
      skonczylam, mowilam do niego, ze nigdzie nie ide, ze zostaje z nim i
      glaskalam go po glowce i twarzy, czytalam mu bajeczki, choc ich nie
      rozumial. Po pewnym czasie przyzwyczail sie i zasypaial ze mna.
    • zarzycka.anna Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 10.03.09, 15:24
      Witam,
      Dużo tekstów na temat usypiania dzieci Pani przeczytała, to co mogę
      do Pani wiedzy dodać to dość banalne stwierdzenie, że rzeczywistość
      usypiania niemowlęcia, a opisy tego w książkach to dwie różne
      rzeczywistości (o czym z resztą Pani pisze, że na 40 prób usypiania
      potrzebowałaby Pani dwóch dób).
      Myślę też o tym, że Pani sama już jest zmęczona, zdesperowana i
      zestresowana. Pani zestresowanie jest odbierane przez dziecko, które
      tym bardziej może mieć większe problemy z usypianiem, co powoduje
      tym bardziej Pani zdenerwowanie. Kluczowe wydaje się, żeby Pani
      odpoczęła. Pisze Pani, że za bardzo nie ma kogoś kto mógłby Pani
      pomóc - z tym związana jest decyzja o żłobku. Ale jak piszę o
      odpoczynku to bardziej z taką myślą, żeby ciągiem, nie nasłuchując
      mogła Pani przespać kilka godzin. Czasem w zdenerwowaniu trudno
      spojrzeć na problem z dystansu i znaleźć efektywne rozwiązanie.
      Niektóre niemowlęta nie potrzebują 15 godzin snu i wystarcza im 12;
      poza tym mają możliwość efektywnego wykorzystania każdej drzemki,
      przy piersi - czyli tych kilkunastu mninut, których Pani nie może
      często wykorzystać na zregenerowanie swoich sił.
      Opisuje Pani swoje starania żeby synek zasnął. Czasem może nie ma,
      tak jak Pani napisała, innego sposobu jak pozostawić go samego nawet
      jak płacze (monitorując), ale myślę o tym bardziej w kategoriach nie
      usypiania go, ochłonięcia ze zdenerwowania czy "odpuszczenia"
      usypiania niż nauki, bo jest on bardzo malutki.
      Jeśli już podjęła Pani decyzję, to może zmniejszy Pani stres nie
      stawianie sobie i synkowi wymagań (4 dni) i nie zadręczanie się
      możliwym niepowodzeniem a po prostu spróbowanie, czy to w ogóle jest
      dla Pani i Pani synka.
      P.S. Nie znam badań, które wskazywałyby na to, że dziecku można w
      ten sposób zaszkodzić, jednak ważne jest dopasowanie metody do
      dziecka i szczególnie w przypadku 3-miesięcznego niemowlęcia
      uwględnienie jego potrzeb i wyeliminowanie innych trudności, które
      mogą powodować rozdrażnienie (kolki, wystarczającego najadania się i
      innych, o których piszą mamy w postach).
      P.S.2 Nie wiem jakie jest Pani zdanie, na temat spania razem i nie
      odkładania dziecka, niektórzy rodzice znajdują w tym ulgę.
      Pozdrawiam A.Z.
    • Gość: mamanieśpioszka Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam IP: 217.153.80.* 12.03.09, 21:09
      Tez przeszłam wiele w temacie usypiania. Przeczytałam chyba wszystko co jest do przeczytana na ten temat. I wypróbowałam na moim synku, niestety :(. Wypróbowałam też metodę z Uśnij Wreszcie, jak miał ponad pół roku. W tym czasie wróciłam już do pracy i padałam na twarz. Nie byłam w stanie nic zrobić. Synek budził się po kilku minutach od uśpienia. Przez całą noc. Oczywiście spałam z nim i ciągle karmiłam. Więc w desperacji zastosowałam "uśnij wreszcie" oczywiście zadziałało. Przez kilka nocy (chyba z pięć - dokładnie nie pamiętam) płakał on i ja. Byłam załamana. Jak udało się odetchnęłam z ulgą. Na krótko. Po kilku tygodniach zaczęły iść ząbki i wróciliśmy do punktu wyjścia. Nie miałam już siły robić tego po raz kolejny. Spałam z młodym i trzymałam przy piersi. Przeczytałam "Zasypiania bez płaczu" Searsów i zmieniłam sposób myślenia. I to było przełomem. Dalej spałam z dzieckiem ale zaczęłam inaczej o tym myśleć. Cieszyć się z jego bliskości. I synek zaczął spać co raz lepiej. Nadal często się budząc i pociągając z cyca. Po pierwszych urodzinach przeniosłam go do jego pokoju. I o dziwo przestał się tak często budzić. Dalej karmiłam go piersią ale zrezygnowałam z karmienia całą noc. Karmiłam go przed spaniem a później dopiero rano. I o dziwo z tym też nie było problemów. Jak się budził chodziliśmy do niego z mężem na zmianę i głaskając go leżącego w łóżeczku, usypialiśmy. Mały wiedział że może na nas liczyć i z miesiąca na miesiąc spał lepiej. Dziś Konrad ma 2,5 roku, zasypia razem z nami (na zmianę kładziemy się z nim w jego łóżeczku), budzi się jeszcze w nocy. Ale co raz rzadziej. Czasem raz czasem 2 razy, a czasem w ogóle. Czas zasypiania jest czasem kiedy możemy w spokoju pobyć ze sobą.
      Mnie przekonała ta książka. Nie podaje żadnych cudownych metod tylko uczy miłości i akceptacji potrzeb dziecka. Podaje też informacje na temat negatywnego wpływu płaczu na dziecko (może lekko przesadzone) ale jakbym wcześniej to przeczytała,nie ryzykowałam bym metody z Uśnij wreszcie.

      W przypadku twojego synka poradziłabym się dobrego pediatry bo mi to pachnie jakimś problemem medycznym.
      • moka2 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 12.03.09, 22:10
        to ja tez wtrace swoje trzy grosze...
        u mnie bylo tak samo. nawet imie synka sie zgadza ;) dziec teraz ma 5,5 miesiaca
        spi lepiej i sam dopiero od jakiegos miesiaca ale widze roznice.
        mi lekarz doradzila:
        spacery - wietrzymy sie 2 razy dziennie i to sa jego drzemki. nie pozwalam
        muspac wiecej niz 2 razy i druga nie pozniej nie po 17 i rzeczywiscie jest
        duuuzo lepiej.
        co prawda teraz od kilku dni jest kiepsko ale zwalam to na pelnie bo taka
        cyklicznosc dziwna zauwazylam.
        srobuj z wietrzeniem i mniejsza dawka snu.
        powodzenia. ja chodzialm nawet na rehabilttacje kregoslupa tak mi Tymek dal w kosc.
    • kawka1313 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 13.03.09, 00:10
      A ja dodam jeszcze tylko coś na temat samego "spania" u dzidziusia.
      Bo jak pamiętam to moja córka też od około trzeeciego miesiąca życia, za nic w świecie nie chciała spać sama w dzień. W nocy można ją było odłożyć do łóżeczka, bo zaczęła sypiać już ok. 6h gdzieś pod koniec drugiego miesiąca. Natomiast dzień to był koszmar, bo jeśli spała to tylko przytulona do mnie i nie było mowy, żeby ją odłożyć. Oczywiście jak wstawała to też nie było mowy. Więc chyba wiem o czym mówisz, chociaż ty masz jeszcze gorzej, bo musisz bujać, ja się kładłam i ona spała sobie na mnie. To był koszmar, bo nie było ani sekundy czasu wolnego w ciągu dnia, bez dziecka na ręku. Pamiętam jak te śmieszne porady z tamtego czasu, że będzie gorzej, bo będzie mniej spała (to moja mama :)), a ja wtedy mówiłam, że co mi z tego, że ona się 5 razy dziennie zdrzemnie jeśli ja nie mogę się nawet ruszyć do toalety.
      Zmierzam do tego, że to minęło po około dwóch miesiącach od kiedy się zaczęło. Teraz nie pamiętam już dokładnie. Może jak się nasyciła tą bliskością to minęło :)
      No i mama oczywiście nie miała racji.... było i jest coraz lepiej :) Chociaż teraz śpi już tylko 1,5h dziennie (20 miesięcy) to nie potrzebuje asysty. No... może w nocy trochę potrzebuje, ale to też coraz mniej i w zasadzie można powiedzieć, że już śpi sama. Chociaż jeszcze nie zasypia, ale to niebo a ziemia. Teraz to ja lubię ją usypiać i może nawet mi ciężej się rozstać z tym usypianiem :) Nie wiem bo nie próbowałam :)
      Myślę, że i u Ciebie minie. Daj mu te dwa miesiące... może to taki etap, bo jestem pewna, że u nas to już było na początku trzeciego. Choć z drugiej strony myślę, że pracuj też nad tym, żeby spał na leżąco, chociaż przy Tobie. To przynajmniej jaki taki wypoczynek.
      Pozdrawiam.
    • Gość: annikka Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 10:13
      Bardzo dobrze cię rozumiem, taki sam błąd popełniliśmy z pierwszą córką spała
      tylko na klatce piersiowej-koszmar. Przy drugiej powiedziałam od początku że
      póki mi sił starczy to będzie spała w łóżeczku. Miała taki okres do 10 miesiąca
      że budziła się co pół godziny, kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam że ją
      nauczę spać. Pierwszy wieczór wkładałam do łóżeczka i wychodziłam po minucie
      płaczu kładłam i wychodziłam wszystko bez słowa, tego wieczoru płakała godzinę,
      następnego już tylko pół a trzeciego tylko raz musiałam wejść powtórnie, od 3
      tygodni Kaja zasypia sama i budzi się tylko raz w nocy. Teraz wiem że gdybym
      wiedziała że ta sytuacja potrwa tylko dwa wieczory zrobiłabym to pół roku temu i
      nie złościłabym się przez pół roku. Trzeba się nastawić i konsekwentnie to
      przetrwać. POWODZENIA W WYTRWAŁOŚCI
    • krystynka.1 Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 03.01.10, 08:54
      zaczęłam stosować Uśnij wreszcie. Mam tylko dylemat z nocnym karmieniem. Karmię
      córkę piersią w nocy. Czy dziecko 7 miesięczne może już w ogóle nie jeść w nocy
      ? Wydaje mi się, że tego potrzebuje. Czy da się wprowadzać tę zasadę karmiąc
      dziecko w nocy czy muszę zupełnie zrezygnować z nocnego karmienia, żeby to
      skutkowało? Teraz zasypia sama w południe, popołudniu i wieczorem a w nocy, jak
      się obudzi, to ją karmię.
      • jola_ep Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 03.01.10, 13:54
        W przypadku karmienia piersią odpowiedź brzmi: tak, dziecko tego jeszcze w wieku 7 miesięcy potrzebuje (choćby dlatego, że mleko nocne ma inny skład).
        Resztę sobie sama dopowiedz :)

        Pozdrawiam
        Jola
    • kobraluca Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 03.01.10, 14:48
      wierze w to, ze metody "na wyplakiwanie" , bez wzgledu na to czy do
      pokoju wchodzimy czy nie sa traumatycznym przezyciem dla dziecka
      wyobrazcie sobie plakac non stop przez pare godzin pare nocy pod
      rzad, to musi byc straszne uczucie

      wierze rowniez w to,ze kazde nasze przezycie pozostawia slad w
      naszej psychice i moze miec wplyw na cale nasze zycie, dlatego nie
      zdecydowalam sie na takie metody choc bylo bardzo ciezko
      moj syn ma 26 miesiecy i dopiero teraz zaczyna lepiej spac
      lubi sie kolysac w fotelu przed zasnieciem w czym nie widze nic
      zlego, wyrosnie z tego
    • moyyra Re: uśnij wreszcie? - pytania do pani Anny i Mam 09.01.10, 22:24
      ja tylko dodam, z e synek noszony w chuscie musial być w ruchu,
      chusta nie mogla stać :)
      wiec to chyba normalne,

      jak ci zaypia w chuscie, to niech chociaz 1x 2 h w niej pospi-
      inaczej wtedy dziecko je, zachowuje się itd

      wypracujcie jakis rytm, schemat dnia,

      dodam, z e wieczorami, jak udalo się dziecko uspic...budzil si epo
      40 min , szybko wtedy szlam i przystawialam go do piersi/na lezaco,
      spal na duzym lozku/- ssal konkretnie, widocznie wczesniej to takie
      memlanie ze zmeczenia bylo, i tak co godz, dwie, potem dluzsza
      przerwa i nad ranem znow to samo

      zyczę cierpliwosci i wytrwalosci- dziecko naprawde kiedys wyrosnie z
      tych problemow,




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka