Dodaj do ulubionych

On mi dokucza!

19.04.09, 15:18
Teoria swoją drogą, a praktyka swoją. W dzisiejszych czasach przedszkole, to
istna szkoła przetrwania dla maluchów - im jest cwańszy i silniejszy, tym
lepiej radzi sobie w grupie, a Panie wychowawczynie nigdy nie zauważają, kiedy
innemu dziecku dzieje się krzywda. Sama byłam świadkiem takiego zdarzenia, że
jedno dziecko pluło i kopało inne, a wychowawczyni "starała się" tego nie
widzieć :(
Smutna polska rzeczywistość i nieprzygotowanie do pracy z dziećmi naszych
pedagogów :(
Obserwuj wątek
    • el_la Re: On mi dokucza! 19.04.09, 16:14
      Niestety, nie jest to problem przedszkolny. Moje dziecko, nieśmiałe
      i wrażliwe, zaczęło miec problemy z radzeniem sobie z agresją
      werbalną pod koniec podstawówki. Teraz jest w gimnazjum, z początku
      wydawało się, że tu będzie OK, niestety znów w centrum towarzystwa
      są dzieci, umiejące ośmieszyć czy upokorzyc innych ku uciesze
      reszty. Niestety, na tym etapie rada, aby zawiadomiś wychowawczynię
      jest mało skuteczna...
      • tetlian Re: On mi dokucza! 19.04.09, 17:35
        Jeszcze to jak dwoje dzieci od czasu do czasu się pokłóci potrafię zrozumieć.
        Ale denerwuje mnie to, że zawsze w każdej klasie większość uczniów upatrzy sobie
        jedną lub dwie ofiary i przez całe 8 lat im dokucza. Takie dzieci nie mogą uciec
        do innej grupki, bo tamci też będą się z nich śmiały i je gnębiły. A to niestety
        ma wielki wpływ na rozwój ich psychiki.

        I to jest najgorsze. Dziecko dobrze wychowane na grzeczne, spokojne i kulturalne
        musi cierpieć katusze przez dzieci rodziców, którzy nie potrafią ich wychować.
        • dawnotemuwkrakowie Re: On mi dokucza! 19.04.09, 19:13
          Pani Joasia napisała artykulik. Aż się płakać chce, jaki głupi.

          1. Są przedszkola gdzie nie ma przemocy i znęcania się nad
          słabszymi. Być może pani Joasia nigdy takiego nie spotkała i być
          może są one dla dzieci pani Joasi niedostępne (za drogie?) Podobnie
          ze szkołami.

          2. Czym innym jest rywalizacja a czym innym znęcanie się nad
          słabszymi. Zwłaszcza jeżeli są dysproporcje, np.: cała klasa na
          upatrzoną ofiarę; zorganizowany gang na indywidualnych uczniów;
          starsze dzieci na młodsze; zdrowe dzieci na dzieci niepełnosprawne.

          Skoro nie tolerujemy mobingu i molestowania seksualnego w pracy, nie
          może być także przyzwolenia na sekowanie czy falę w szkole. A już
          zupełnie niezrozumiałe jest, dlaczego pozwala się na chuligankę w
          przedszkolach - jeżeli do takowej dochodzi, to wymienić personel na
          kompetentny.

          3. Od zapewnienia ładu w klasie/szkole są nauczyciele. Nie rodzice -
          doraźnie dokonujący samosądów na największych łobuzach. Jeżeli w
          klasie nie ma porządku - to trzeba zmienić nauczycieli. I usunąć z
          klasy tych uczniów, którzy powinni trafić do placówek specjalnych.
          (Pomysł Giertycha nie był aż tak zły, jak wmawiano.)

          4. Filozofia że każdy powinien dawać sobie radę sam jest błędna,
          gdyż lekceważy społeczną naturę człowieka. Czy pani Joasia uważa, że
          przedszkolak to skrzyżowanie Chuka Norrisa z doktorem psychologii?
          Tymczasem są psychologowie, a w razie potrzeby jest też woźny
          szkolny - i w skrajnych przypadkach - Policja. Przedszkolakom
          zostawmy dzieciństwo - a nie uczmy je Krav-Maga, aby nie były bite
          codziennie przez starszaka lat 6 z rzekomym ADHD.

          5. Nie jest prawdą, że zmiana grupy nie pomoże. Zmiana
          grupy/szkoły/środowiska pomoże. A jak nie pomoże za pierwszym razem -
          zmienić raz jeszcze. Sprawdzone. Skuteczne. Najważniejsze jest
          odpowiedzenie sobie na proste pytanie: jest prawdą ze za bycie
          ofiarą (przemocy szkolnej) odpowiadają nie sprawcy - lecz właśnie
          sama ofiara? ("Za gwałty odpowiadają kobiety,
          bo po co noszą obcisłe spódniczki.")

          6. Rodzice ponoszą odpowiedzialność za dzieci. Jeżeli np. bachor
          sąsiada porysuje ci gwoździem samochód - to słusznie będziesz
          usiłowała realizować swoje prawa (odszkodowanie, przeproszenie - a
          jak nie, to sprawa w Sądzie). Ciekawe jest, że gdy taki sam bachor
          znęca się nad twoim dzieckiem (bywa że wiele lat i w okrutny
          sposób) - to nagle wszystcy udają, że nie ma sprawy. Znaczy się,
          samochody ważniejsze od dzieci!?
          • delfina77 Re: On mi dokucza! 19.04.09, 19:43
            Mysle dokladnie to samo co ty
          • robwoj008 Re: On mi dokucza! 19.04.09, 20:14
            Zgadza sie. Moze sie cos ostatnio zmienilo - ale wczesniej wiekszosc
            nauczycieli w komunistycznych pzedszkolach czy szkolach same sie
            baly uczniow, ryczaly i nikogo nic nie obchodzilo co sie dzieje w
            grupie. Lekcja wychowawcza kiedys byla zartem. Wiec szkola czy
            przedszkole to byly tzw szkola przetrwania i proba znieczulenia sie
            na krzywde innych. Nauczyciele wyzywali czesto uczniow - i mowili ze
            jak ktos byl krzywdzony ze to taka gra uczniowska a ofiarze mowili
            zeby sie nie przejmowala. he he he.

            Nie bylem w zawodowce ale podejrzewam ze w zawodowce bylo tak dalej
            a w liceach sie troche cywilizowalo ale do tego nie mam
            potwierdzenia.

            Bycie elementem, z rodziny pijakow w podstawowce czy przedszkolu
            bylo plusem dla ciebie bo mogles bic innych bo sam widziales jak sie
            to dzieje w domu i miales lepsza praktyke.

            Slyszalem ze jednak po wojnie samej bylo o wiele gorzej wiec wyglada
            ze sie cywilizujemy jakos!

            Zgadzam sie ze nauczyciel w idealnych warunkach powinien panowac nad
            grupa. Jezeli ktos sie zneca - powinien dostac upomnienie i jakas
            kare. Jezeli nie da rady dalej to trzeba sie tego elementu pozbywac.
            Na zachodzie czesc dobrych szkol to stosuje bezwzglednie. Oprawca
            musi sie czuc zagrozony i wiedziec jakie sa reguly gry. One tez
            powinny byc jasno przekazane grupie.

            Artykul tej dziennikarki mowiacy ze dziecko ma sie wyplakac jest
            zenujacy. Potem to samo dziecko idzie do przedszkola i uczy sie ze
            jest gorsze od innych. Potem czesciowo sie zmieni - ale z bycia
            ofiara nic sie nikt nie nauczy.

            dawnotemuwkrakowie napisał:

            > Pani Joasia napisała artykulik. Aż się płakać chce, jaki głupi.
            >
            > 1. Są przedszkola gdzie nie ma przemocy i znęcania się nad
            > słabszymi. Być może pani Joasia nigdy takiego nie spotkała i być
            > może są one dla dzieci pani Joasi niedostępne (za drogie?)
            Podobnie
            > ze szkołami.
            >
            > 2. Czym innym jest rywalizacja a czym innym znęcanie się nad
            > słabszymi. Zwłaszcza jeżeli są dysproporcje, np.: cała klasa na
            > upatrzoną ofiarę; zorganizowany gang na indywidualnych uczniów;
            > starsze dzieci na młodsze; zdrowe dzieci na dzieci niepełnosprawne.
            >
            > Skoro nie tolerujemy mobingu i molestowania seksualnego w pracy,
            nie
            > może być także przyzwolenia na sekowanie czy falę w szkole. A już
            > zupełnie niezrozumiałe jest, dlaczego pozwala się na chuligankę w
            > przedszkolach - jeżeli do takowej dochodzi, to wymienić personel
            na
            > kompetentny.
            >
            > 3. Od zapewnienia ładu w klasie/szkole są nauczyciele. Nie
            rodzice -
            > doraźnie dokonujący samosądów na największych łobuzach. Jeżeli w
            > klasie nie ma porządku - to trzeba zmienić nauczycieli. I usunąć z
            > klasy tych uczniów, którzy powinni trafić do placówek specjalnych.
            > (Pomysł Giertycha nie był aż tak zły, jak wmawiano.)
            >
            > 4. Filozofia że każdy powinien dawać sobie radę sam jest błędna,
            > gdyż lekceważy społeczną naturę człowieka. Czy pani Joasia uważa,
            że
            > przedszkolak to skrzyżowanie Chuka Norrisa z doktorem psychologii?
            > Tymczasem są psychologowie, a w razie potrzeby jest też woźny
            > szkolny - i w skrajnych przypadkach - Policja. Przedszkolakom
            > zostawmy dzieciństwo - a nie uczmy je Krav-Maga, aby nie były
            bite
            > codziennie przez starszaka lat 6 z rzekomym ADHD.
            >
            > 5. Nie jest prawdą, że zmiana grupy nie pomoże. Zmiana
            > grupy/szkoły/środowiska pomoże. A jak nie pomoże za pierwszym
            razem -
            > zmienić raz jeszcze. Sprawdzone. Skuteczne. Najważniejsze jest
            > odpowiedzenie sobie na proste pytanie: jest prawdą ze za bycie
            > ofiarą (przemocy szkolnej) odpowiadają nie sprawcy - lecz właśnie
            > sama ofiara? ("Za gwałty odpowiadają kobiety,
            > bo po co noszą obcisłe spódniczki.")
            >
            > 6. Rodzice ponoszą odpowiedzialność za dzieci. Jeżeli np. bachor
            > sąsiada porysuje ci gwoździem samochód - to słusznie będziesz
            > usiłowała realizować swoje prawa (odszkodowanie, przeproszenie - a
            > jak nie, to sprawa w Sądzie). Ciekawe jest, że gdy taki sam bachor
            > znęca się nad twoim dzieckiem (bywa że wiele lat i w okrutny
            > sposób) - to nagle wszystcy udają, że nie ma sprawy. Znaczy się,
            > samochody ważniejsze od dzieci!?
          • rarely taa 20.04.09, 14:43
            a potem w pracy bedziesz zwalniac wszystkich ktorzy beda przeciwko twojemu
            dziecku potem zwolnisz zone albo meza a na koniec zwolnisz jego dzieci a twoje wnuki
            • dawnotemuwkrakowie Re: taa 20.04.09, 14:51
              > a potem w pracy bedziesz zwalniac wszystkich ktorzy beda przeciwko
              twojemu
              > dziecku potem zwolnisz zone albo meza a na koniec zwolnisz jego
              dzieci a twoje
              > wnuki

              Jeżeli to ja jestem szefem - to będę zwalniać. Będę zwalniać każdego
              jxebniętego sukixnkota, który zamiast zapixerdalać będzie próbował
              obijać się robiąc sobie z pracy miejsce mobbingu czy ring bokserski.

              Ba! Jeżeli nawet to będzie mój wnuk czy kuzyn kuzynki. Reguły są
              fair: zero tolerancji dla przemocy. Zero! Wiesz jak wygląda zero?
              Spojrzyj w lustro albo na otwarty sedes.
              • rarely Re: taa 22.04.09, 17:52
                jestes ofiara wyniosles/as to z domu bity gwalcony i ponizany zostales ze swoja
                agresja i upodleniem marzysz o tym by sie zemscic na kimkolwiek i tak dochodzimy
                do najwiekszego paradoksu ofiara jest katem i poniza innych jak tylko moze

                a odpowiada za to twoj tatus ktory byl przestraszonym ponizonym szczurkiem i
                takie sa jego dzieci
    • wojtkowiak.d Re: On mi dokucza! 19.04.09, 16:16
      teorie, teorie...
      mnóstwo rzeczy wynosi się z domu, w szkole czy przedszkolu o wiele trudniej
      "wychowywać" gdy nie ma poparcia u rodziców.
      Wszechobecne "kto sprytniejszy (cwańszy) ten lepiej sobie poradzi" + bezstresowe
      wychowanie przynosi efekty...
      A czasem dochodzi do tego rzeczywiście autentyczne ADHD (a nie wytłumaczenie
      niegrzeczności czy braku zasad) czy nadpobudliwość ruchowa.
      Wczoraj byłam z dziećmi na urodzinach w klubie zabaw - taki placyk, gdzie
      dzieciarnia szaleje, rodzice siedzą z boczku przy stoliczku mogąc porozmawiać.
      Na stoliczku różne paluszki,herbatniki, delicje, napoje itd. I podchodzi obce
      dziecko (na oko 6-7 lat) i odkręca sobie napój... bez żenady albo inne sięgające
      już ręką - "czy mogę się poczęstować"? można i tak ;-) dodam też, że innej,
      obcej dziewczynce, płaczącej i trzymającej się za głowę (po zderzeniu)
      zrobiłyśmy okład na czoło z zimnej wody bo guz się tworzył niesamowity a panie
      siedzące obok (pracujące tu, rzekomo zajmujące się dziećmi) jakoś niczego nie
      zauważyły. Może to "zboczenie zawodowe" bo pracuję w przedszkolu... No i
      wszelkie place zabaw, gdy dzieci wyrywają sobie łopatki, wrzeszczą na inne a
      mamusie -często zadowolone - jak dziecko sobie umie poradzić :-)
    • truten.zenobi rady dobrej babuni... 19.04.09, 18:12
      oczywiście wszystko to pięknie tylko co robić gdy jest
      niewystarczające?
    • joker7979 On mi dokucza! 19.04.09, 18:44
      Dzisiaj zapanowała moda na szyderstwa i szydzenie, cóż, szkolną
      ofiarą zwykle zostaje oferma, najczęśćiej ktoś nieśmiały i
      brzydal.Zauważcie , że nigdy ofiarą szkolnego nazwijmy to mobbingu
      nie jest ktoś atrakcyjnie wyglądajcacy
      • tetlian Re: On mi dokucza! 19.04.09, 18:59
        joker7979 napisał:

        > Dzisiaj zapanowała moda na szyderstwa i szydzenie, cóż, szkolną
        > ofiarą zwykle zostaje oferma, najczęśćiej ktoś nieśmiały i
        > brzydal.Zauważcie , że nigdy ofiarą szkolnego nazwijmy to mobbingu
        > nie jest ktoś atrakcyjnie wyglądajcacy

        Tak też czasem jest, ale zazwyczaj wygląd nie gra aż tak wielkiej roli. Często
        tymi szydzącymi są brzydale, a wyszydzanymi atrakcyjne dzieci.

        Przyczyną wyszydzania jest głównie to, że dziecko jest dobrze wychowane lub to,
        że jest inteligentne i ma same piątki, czego głupsze dzieci nie mogą znieść. W
        odwecie niszczą takie dziecko psychicznie.
    • robwoj008 On mi dokucza! 19.04.09, 18:50
      Czy ten dziennikarz napil sie wodki?

      Oprawca bedzie tylko zniechecony jezeli dostanie negatywny bodziec.
      Inaczej mu sie oplaca dalej przezywac, ponizac. Inne dzieci maja z
      tego zabawe ale same sie boja ze beda ofiarami.

      Takze sa tylko 3 wyjscia
      - dziecko spuszcza manto (slownie lub fizycznie)
      - oprawca dostaje kare od swoich rodzicow
      - oprawca dostaje kare od szkoly

      Inne wyjscia sa do bani? Plakanie - czy zwariowali? Trzeba owszem
      powiedziec dziecku ze nie jego wina ale trzeba reagowac.
      • dawnotemuwkrakowie Re: On mi dokucza! 19.04.09, 19:28
        Jak rozumiem to była dziennikarka.

        Zgadzam się z tobą. Trzeba jednak rozróżnić dwie zupełnie różne
        sytuacje.

        "Oprawca" nie jest jeszcze zatwardziałym chuliganem - lecz próbuje
        jak dużo będzie tolerowane, stara się określić granice swojej
        swobody. W takim przypadku "negatywny bodziec" - czyli po prostu
        kara - będzie w miarę skutecznym środkiem. Po prostu to
        nie "dzieciaczki" powinny rządzić klasą - lecz nauczyciel. Jak? A...
        są na to sposoby. Takie bardziej fair play i takie miczurinowskie.

        "Oprawca" ma już ukształtowaną osobowość na tyle, że zwykła kara nie
        wystarczy. Takich będzie niewielu, ale są. Przykład? Przykłady w
        cywilizowanych krajach izoluje się w klatkach, przepraszam, w
        zamkniętych ośrodkach wychowawczych. Czyli - podobnie jak z tzw.
        przemocą domową - "oprawcę" trzeba po prostu usunąć, tj. usunąć z
        klasy, szkoły etc. Gdzie? Dobre pytanie. Ale w zasadzie odpowiedź na
        to pytanie nie jest już interesujaca dla niespecjalistów.

        Pamiętacie, że nie można nikogo niczego "oduczyć". Można tylko
        nauczyć zachowań zastępczych. Czyli nie ma co się łudzić - ktoś kto
        lubi znęcać się nad słabszymi - takim pozostanie do końca życia.
      • rarely 5 letni oprawca 20.04.09, 14:45
    • lmpk On mi dokucza! 19.04.09, 20:13
      Mi dokuczali w szkole. I wiem, że wszystkie genialne rady z tego artykułu są
      całkowicie bezwartościowe.

      Odejść - niemożliwe, pójdą za tobą i będą się śmiali jak uciekasz. To nie
      internet, gdzie można się wylogować.

      Nie robić nic, tworzyć tarczę - to właśnie ich bawi, jak ktoś nie potrafi
      odpowiedzieć na zaczepki i można robić z nim co się chce.

      Ćwiczyć riposty - jeśli nie masz odpowiedniego charakteru, a do tego jesteś
      zawstydzony, to cokolwiek nie odpowiesz będzie brzmiało żałośnie i stanie się
      kolejnym powodem do żartów.

      Hamować agresję - problem z osobą, której dokuczają jest, jak mi się zdaje,
      taki, że ZA BARDZO hamuje agresję. Nie potrafi jej wyzwolić na tyle, aby się
      obronić, odpowiedzieć ripostą. Zamiast tego zamienia złość w smutek, poczucie
      krzywdy i płacz.

      Niestety, nie znam skutecznej metody na poradzenie sobie z takim problemem.
      Ale wiem, że w moim wypadku te wymienione się nie sprawdziły.
      • tetlian Re: On mi dokucza! 19.04.09, 20:56
        Mądrze piszesz. Zgadzam się w stu procentach.

        > Niestety, nie znam skutecznej metody na poradzenie sobie z takim problemem.
        > Ale wiem, że w moim wypadku te wymienione się nie sprawdziły.

        Kiedyś myślałem, że kamery w każdej klasie i na korytarzach, by rozwiązały
        problem. Ale sam nie jestem pewien. Może zmniejszyłyby chuligaństwo, ale nie
        wyeliminowałyby go całkowicie.
      • soffia75 Re: On mi dokucza! 19.04.09, 22:40
        Mi również dokuczali w szkole - i podpisuję się pod wszystkim, co powiedziałeś.
        W domu uczono mnie, w dobrej wierze oczywiście, żeby nie reagować na zaczepki agresora, bo wtedy ten znudzi się i sobie pójdzie. Na własnej skórze przekonałam się, że jest wręcz przeciwnie - brak reakcji ofiary dodatkowo nakręca agresora, który potrafi wspiąć się na wyżyny swojej pomysłowości, żeby tej ofierze skutecznie dopiec do żywego i zobaczyć, że nareszcie, udało się, o, frajer beczy... Dobrze, jeśli są to tylko przykre słowa, gorzej, jeśli przemoc fizyczna.
        Ja znalazłam sposób: po kilku latach znoszenia mniej lub bardziej przykrych zaczepek, nauczyłam się... bić. Pewnego dnia przemogłam się - i oddałam. Ponieważ byłam typową "grzeczną dziewczynką", cichą i dobrze wychowaną, kiedy napastnik oberwał ode mnie "z piąchy", był podwójnie zaskoczony, bo nie przypuszczał, że taka mimoza umie bić. ;) No, cóż, sam mnie tego nauczył jeden z drugim, doprowadzając mnie do takiej desperacji.
        Dobrym, "wspomagającym" sposobem jest także pewność siebie, świadomość swojej wartości - ale to, wiadomo, jeszcze za trudna sztuka dla kilkulatka.

        Tak, czy inaczej, mojej córki nie zamierzam wychowywać na taką mimozę, jaką byłam ja; ona może i ma prawo bronić się, gdy ktoś jej dokucza.
        • robwoj008 Re: On mi dokucza! 19.04.09, 22:53
          Zgadzam sie w 100% i gratuluje. Czyli zrobilas to co mowilem.
          Sprawilas negatywny bodziec dla oprawcy.

          To sie ma tak samo do wszystkich przejawow agresji. Nawet do krajow.
          Jak kraj napada na drugi to przestanie jak sprawisz mu jakis
          negatywny bodziec np. zbombardujesz mu kilka miast.

          To prymitywne ale tak jest. Generalnie oczywiscie ze nauczyciele
          zawiedli bo maja kontrolowac cos - ale kto za 1000 PLN co tam
          kontroluje?????! A te zarty psychologow. Fajne. Lubie takie artykuly
          ktore sprawiaja ze ludzie mniej wiedza o temacie.
          • tetlian Re: On mi dokucza! 19.04.09, 23:54
            Ten negatywny bodziec to dobra metoda. Ale sprawa wygląda gorzej gdy oprawców
            jest dziesięciu, a ofiara jedna. A tak niestety najczęściej wśród dzieci.
            • robwoj008 Re: On mi dokucza! 20.04.09, 00:18
              Ciekawe. Ale ja sie spotkalem tylko z sytuacjami ze
              - jedna osoba zaczyna caly proceder ponizania i wysmiewania sie z
              kogos
              - inne osoby (moze nawet 10) smieja sie i moze wyglada jakby pomagali

              Ale prawda jest taka ze jak nagle ich ala leader znika z jakiegos
              powodu bo np. szkola ma zero tolerancji dla agresji to te inne 10
              osob zmieniaja zainteresowanie. Szczegolnie jezeli szkola potepia.
              <br />
              <br />

              Inna sprawa - jezeli ofiara sprawi manto (pomimo nagonki pewno od
              nauczycieli i ryzykujac zla ocene z zachowania itd) osobie
              najbardziej smiejacej sie - to wowczas te inne 10 osob jakby traci
              respekt. Jak mozna miec leadera ktory dostaje manto?

              I to samo z leaderami krajow. Na poczatku leader prezacy sie ze
              trzeba tych i tych zalatwic - wyglada ok. Ale jezeli ten leader
              dostanie manto - to znow wyglada slabo.

              Ja i tak mysle ze dzieci robia bardzo male rzeczy w porownaniu z
              doroslymi wiec tez rozumiem pedagogow ktorzy mowia ze jezeli nie
              morduja ale tylko czlowiekowi okalecza psychike do konca zycia to
              male piwo przed sniadaniem. Dzieci np. nie organizuja procederu
              tortur tysiacom innych dzieci, nie ma jeszcze tych umijetnosci itd.
              Takze luz. Wszystko wyglada ok. <br />
              <br />

              Jedynie fajne sa artykuly jak ten. Wowczas osoba niepoinformowana ma
              dziecko ktore ma problem i powie dziecku - wyplacz sie mamie w pache
              i jakos to bedzie. Moze jutro dzieci ciebie nie skopia - kto wie?
              • soffia75 Re: On mi dokucza! 20.04.09, 01:10
                robwoj008 napisał:
                > Ciekawe. Ale ja sie spotkalem tylko z sytuacjami ze
                > - jedna osoba zaczyna caly proceder ponizania i wysmiewania sie z
                > kogos
                > - inne osoby (moze nawet 10) smieja sie i moze wyglada jakby pomagali
                (...)
                > Inna sprawa - jezeli ofiara sprawi manto (pomimo nagonki pewno od
                > nauczycieli i ryzykujac zla ocene z zachowania itd) osobie
                > najbardziej smiejacej sie - to wowczas te inne 10 osob jakby traci
                > respekt. Jak mozna miec leadera ktory dostaje manto?

                Nic dodać, nic ująć, masz rację. Mam nadzieję, że znajomości tematu nie zawdzięczasz własnym szkolnym doświadczeniom...

                Co do artykułu - założenie nie było złe: nauczyć ofiarę, jak ma sobie radzić w sytuacji agresji, nie stosując siły. Tyle, że nikt przy okazji nie uczy agresora, żeby zdobył się na odrobinę zdrowego rozsądku i empatii, zanim puści w ruch swój niewyparzony jęzor, albo - pięści. :( Metody "psychologiczne" są dobre w konfliktach między dorosłymi (a i tak zawsze znajdzie się jełop, który nie zrozumie komunikatu nadanego "przez kwiatek"), dzieci myślą czarno-biało, nie dostrzegając niuansów. Z przykrością stwierdzam więc, że w przypadku kilkuletniego agresora najlepiej sprawdza się stara metoda "kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie" lub prościej, "jak ty komu, tak on tobie".
            • duch-2 Re: On mi dokucza! 20.04.09, 13:47
              ... dlatego jak już trzeba komuś przyłożyć, to
              najlepiej "prowodyrowi" i wszystko jest ok, o ile "prowodyr" nie
              jest większy od Ciebie... :)

              Znam ten "ból" - mnie dokuczano, ja dokuczałem, więc bilans wychodzi
              na zero... :)
              • duch-2 Re: On mi dokucza! 20.04.09, 13:51
                duch-2 napisał:

                > ... dlatego jak już trzeba komuś przyłożyć, to
                > najlepiej "prowodyrowi" i wszystko jest ok, o ile "prowodyr" nie
                > jest większy od Ciebie... :)
                >
                > Znam ten "ból" - mnie dokuczano, ja dokuczałem, więc bilans
                wychodzi
                > na zero... :)

                ... wszelakoż chyba nigdy nie zdarzyło mi się kogokolwiek bez powodu
                zgnoić. Obecnie, jak czasem o tym myślę, to odczuwam pewnie
                zażenowanie swoim ówczesnym zachowaniem.
        • ascocenda Re: On mi dokucza! 20.04.09, 07:59
          soffia75: "znalazłam sposób: po kilku latach znoszenia mniej lub bardziej przykrych zaczepek, nauczyłam się... bić. Pewnego dnia przemogłam się - i oddałam. Ponieważ byłam typową "grzeczną dziewczynką", cichą i dobrze wychowaną, kiedy napastnik oberwał ode mnie "z piąchy", był podwójnie zaskoczony, bo nie przypuszczał, że taka mimoza umie bić.

          Z ust mi to wyjęłaś, Siostro ;) - ze mną było dokładnie tak samo. I było to skuteczne! W moim przypadku podziałała pedagogika Taty, który nauczył mnie, jak się bronić. Było bardzo skuteczne.
          Prócz tego, niestety nie mogę powiedzieć, że odnalazłam się w grupie. Raczej zyskałam status Samotnej Wilczycy... Do czasu kiedy poszłam do liceum, i tam spotkałam kolegów o podobnych jak ja zainteresowaniach...
        • dawnotemuwkrakowie Re: On mi dokucza! 20.04.09, 14:45
          Cóż, próbowali różni ludzie dokuczać mi w szkole. Uczniowie.
          Nauczyciele. Długa historia. Zmiana szkoły. Pomogło. Zdarzył się
          taki co nasikał w moje buty (ogólne dopuszczał się dość różnych
          rzeczy względem różnych zupełnie dzieci). Został usunięty ze szkoły
          już następnego dnia. Było ok.

          W poprzedniej szkole tzw. grono pedagogiczne bało się interweniować,
          bo: albo mamusia funkcjonariusz partii, albo wujek milicjant, albo
          tatuś po dwóch wyrokach... albo rodzina to ogólnie szanowani
          OPOZYCJONIŚCI. Sic! W nowej nauczyciele byli po prostu normalni -
          jak ktoś nie pasował do normy - to nie miał czego w tej szkole
          szukać.

          Zmiana szkoły jest zawsze skuteczna. Jeżeli jedna nie pomaga, należy
          robić to do skutku. Zmieniać można rozmaicie: albo zmieniać szkołę
          temu co napada; albo zmieniać nauczycieli i sposób funkcjonowania
          szkoły; albo ostatecznie przenieść dziecko do innej szkoły.

          Te całe wypłakiwanie się i "bezkonfliktowość" propagowana przez
          nauczycieli to po prostu chęć ukrycia strachu dorosłych przed
          sytuacją która jak oni sądzą ich przerasta. Nauczyciele się boją.
          Czego? No ale się boją. I potem mamy kubły na głowie nauczyciela.

          Rodzice się boją. Czego? Ano tego że tatuś Kowalskiego (tego
          Kowalskiego co to ciągnie za włosy dziewczynki) to facet bez karku,
          bijący żonę i dobrze znany Policji - więc jak z takim rozmawiać ma
          chucherko-inteligencik?

          Odwaga... oj, oczywiście że trening nieco pomaga, podobnie jak
          poczucie własnej godności ble ble ble. Problem w tym, że w zasadzie
          wszystcy jesteśmy tchórzami. I nawet w obronie dziecka - własnego
          dziecka - wolimy udawać że "nie ma sprawy", że "to tylko tak".

          Bo gdyby odważnie - w sensie odwagi cywilnej - wymagać od szkół aby
          realizowały program wychowawczy - to już by wystarczyło. Naprawdę.

          Jeżeli w szkole jest przemoc - to winni są nauczyciele. Dlatego też
          źli nauczyciele będą udawać że przemocy nie ma, będą iść w zaparte -
          bo gdyby prawidłowo zdiagnozowali i leczyli - to przyznaliby się do
          błędów. Swoich i/lub innych wychowawców.
      • robwoj008 Re: On mi dokucza! 19.04.09, 22:48
        Mi sie wydaje ze problem jest jeszcze czesto gorszy. Gdy osoba
        ktorej dokuczaja postawi sie i pobije lub ublizy swojemu oprawcy to
        wowczas nauczyciele powiedza ze ta osoba wznieca bojki. Oczywiscie
        tak bylo w komunistycznych szkolach.

        Mowienie ze nauczyciele powinni miec kontrole - zgadzam sie. Bylem w
        brytyjskiej szkole (dobrej) i rzeczywiscie klasy byly po 10 osob i
        byla kontrola - ale gdzie w jakies zapyzialej podstawowce czy
        przedszkolu Pani za 1000 PLN bedzie miala jaka kontrole. Ja bym sie
        bal ze raczej nad nia beda miec kontrole he he he. Zreszta 1000 PLN
        to kogo zacheca - swiatowej klasy pedagogow?

        W kazdym razie - jezeli jest agresywnie - to chyba trzeba zmieniac
        szkoly, klasy i uczyc dziecka samoobrony. Jezeli nie mozna liczyc na
        szkole to trzeba liczyc na siebie samego.

        Np. na dzikim zachodzie - nie mozna bylo liczyc na interwencje
        Policji bo nie miala nad niczym kontrole. Wowczas obywatele sami
        uczyli sie bronic. Jak inaczej dzialac?

        Zeby oprawca przestal zachowywac sie agresywnie - musi spotkac
        negatywny bodziec. To moze byc ze ofiara go zaatakuje. To moze byc
        ze nauczyciel (ktory ma kontrole) wyprostuje poprzez nagane albo
        wyrzucenie z placowki i potepi takie zachowania. To tez moga byc
        rodzice oprawcy ktorzy wymierza skuteczna kare. Ale rodzice takich
        lumpow sami maja problemy czesto wiec na to bym tez nie liczyl.
        <br />
        <br />
        Idealnie poslac dziecko do szkoly gdzie jest 0 tolerancji dla
        agresji. Nawet jak nasze dziecko nie jest przezywane ale widzi to -
        to czego sie uczy? Ze agresja jest ok? Ze Pani nauczyciel popiera? I
        potem jak widzi swiat? Lepiej do takiej szkoly gdzie takie ekscesy
        maja miejsce nie wysylac dzieci.

        <br />
        Zyjemy nadal w prymitywnym spoleczenstwie. Dzieci tylko robia mala
        czesc co dorosli. I dorosli maja racje mowic ze to tylko mala gra.
        Bo jak porownac zwykle przezywanie, znecanie sie i niszczenie
        psychiki dziecka do np. zaglady w jakiejs Bosni? Dzieci i tak sa
        malymi aniolkami. Na razie nie zabijaja generalnie wiec jest OK!

    • yesiotr moim zdaniem 19.04.09, 21:21
      dziecko powinno czuć wyższość nad napastnikiem. wręcz pogardzać jego
      zachowaniem! nie wiem, jak w przedszkolu, ale w podstawówce jest to już jak
      najbardziej do zrobienia.
      wtedy dziecko samo już będzie wiedziało, że należy traktować szczekacza
      adekwatnie do jego statusu!
      • rarely to jest jezyk ofgiary 20.04.09, 15:01
        dziecko powinno czuć wyższość nad napastnikiem. wręcz pogardzać jego
        > zachowaniem! nie wiem, jak w przedszkolu, ale w podstawówce jest to już jak
        > najbardziej do zrobienia.
        > wtedy dziecko samo już będzie wiedziało, że należy traktować szczekacza
        > adekwatnie do jego statusu!

        nie bron sie nie odpowiadaj miej moralna wyzszosc
    • mchelmic On mi dokucza! 19.04.09, 21:36
      Artykuł nawołuje do pomijania problemu. Przemoc wśród dzieci,
      młodzieży istniała i istnije. Rolą przedszkola, szkoły jest
      ukształtowanie człowieka, który nie będzie krzywdził innych.
      Pomijanie problemu powoduje w przyszłości wiele patologii. Słabsze
      dziecko czuje się poniżane i jest bezradne gdyż wie, że jest skazane
      na daną grupę. Ja jako dorosły człowiek nie muszę wdawać się w
      dyskusję z agresorami, omijam z daleka wszelki "element". Niestety
      dziecko nie może tego zrobić. Dlatego do wychowawców należy
      zapewnienie przestrzegania pewnych zasad współżycia.
      • kudlata.pl Re: On mi dokucza! 19.04.09, 21:51
        No cóż... rady mizerniutkie. Bałabym się wpajać je dziecku.

        Moje przedszkolne dzieci uczę przede wszystkim:
        -nie zaczynać
        -mówić głośno: "nie!", "nie rób mi tak!", "nie bawię się z
        tobą!", "odejdź!", gdy im się coś nie podoba
        -odchodzenia przy jednoczesnym okazaniu pogardy dla agresora
        -przylania/oddania, jeśli tego sytuacja wymaga (podkreślam, w celu
        obrony)
        -mówienia o każdym problemie, bo mają nasze poparcie
      • tetlian Re: On mi dokucza! 19.04.09, 22:16
        > Dlatego do wychowawców należy
        > zapewnienie przestrzegania pewnych zasad współżycia.

        Do wychowawców też, ale przede wszystkim do rodziców. Bo to oni powinni wychować
        dzieci tak, by te nie były chuliganami. Niestety tak nie jest, i wychowawcy
        przez to muszą męczyć się z temperowaniem takich dzieci. Ale niewiele to daje,
        skoro dziecko w domu uczone jest czegoś innego. Poza tym w dzisiejszych czasach
        wychowawca boi się być ostry, bo mogą go oskarżyć o znęcanie się nad dziećmi i
        wywalić z pracy.
        • robwoj008 Re: On mi dokucza! 19.04.09, 22:56
          Ta dyskusja nie ma sensu. Bo wychowawca zarabia 800 PLN. Ma wielka
          grupe ktora nie kontroluje. A tak naprawde nie lubi swojego zycia i
          dzieci mu przeszkadzaja.
          • tbernard Re: On mi dokucza! 20.04.09, 10:52
            > Ta dyskusja nie ma sensu. Bo wychowawca zarabia 800 PLN.

            Nianie prywatnie więcej zarabiają, tak więc podejrzewam, że kwota którą
            wymieniłeś, to kompletna bzdura. Gdyby przedszkolanka miała dostawać tyle co
            podałeś, to zamiast grupy zajmowała by się indywidualnie jednym dzieckiem i
            dostała by więcej.
      • truten.zenobi Re: On mi dokucza! 20.04.09, 12:34
        Przemoc wśród dzieci,
        > młodzieży istniała i istnije.
        zawsze w nowej klasie/grupie dochodzi do "próby sił" i takie
        uciekanie od problemu do niczego nie prowadzi. często najbardziej
        agresywni są osobnicy nie pewni swojej pozycji zakompleksieni itp. i
        jakiekolwiek ustępstwo będa traktować jako zachętę by na danym
        osobniku pokazywać swoją siłę albo odreagowywać!

        Rolą przedszkola, szkoły jest
        > ukształtowanie człowieka, który nie będzie krzywdził innych.

        tyle że niestety sobie nie radzą i nie wiem czy jest to wina braku
        kompetencji czy zbytnie związanie rąk "polityczną poprawnością" (że
        tak to ujmę)

        syn moich znajomych (normalna rodzina i dzieciak w normalnych
        kontaktach jest miły uczynny opiekuńczy) nauczył się w
        żłobku/przedszkolu ze jeśli nie może czegoś dostać (jakiejś zabawki)
        to ją zabiera ewentualnie przy okazji bijąc.

        zysk jest oczywisty: dostaje to co che, nawet jeśli zostanie ukarany
        to zwykle i tak to on ma zabawkę i sie bawi (dziecko zanim pojdzie
        do pani popłacze zanim się uspokoi... to jemu już ta zabawka się
        znudzi)

        brak skutecznej i przemyślanej reakcji opiekunów doprowadził do
        wzmocnienia takich zachowań.

        po prostu nauczył się ze bicie jest skuteczniejsze niż proszenie..

        rodzice boją się że problem będzie narastał i przecież nie są w
        stanie być cały czas przy nim, dodatkowo opiekunowie w przedszkolu
        starają się całą winę zrzucić na nich doszukując się jakiś patologii.
    • angrusz1 Ale jak ukarać 20.04.09, 07:42
      tego dokuczliwego ucznia .
      Bo uwaga w zeszycie , rozmowa z pedagogiem nie działa na takich
      zdegenerowanych chuliganów szkolnych .
      A oni przychodzą do szkoły aby się zabawić - kosztem innych uczniów
      albo nauczyciela .
      Miały być szkoły dla chuliganów - nie ma .

      Tacy czują się bezkarni
      • inessta Re: Ale jak ukarać 20.04.09, 08:26
        Ja nauczyłam swoje dziecko oddawać. Chodził do przedszkola i tam było takie
        rozrabiające dziecko. Dawał czadu co tydzień z innym dzieciakiem. Bił, kopał i
        pluł. Panie przedszkolanki mało co zauważały, bo dzieciak umiał się maskować
        (wygląd aniołka i słodka minka)a inne dzieci poszkodowane mało się skarżyły,
        Przyszła kolej na moje dziecko. Oberwało raz ale porządnie. Wkurzyłam się, bo
        nie chciałam, żeby moje dziecko było ofiarą. Pomyślałam sobie, ze jak w
        przedszkolu zostanie ofiarą to pociągnie się to na całe życie. Wytłumaczyłam
        dziecku, że ma nie zaczynać, ale jeśli ktoś go zaczepia i bije to ma mu oddać.
        Nauczyłam dzieciaka, gdzie najlepiej uderzyć, żeby bolało i jeśli jest słabszy
        to ma walnąć i uciekać. Pomogło, tamten koleś bardzo się zdziwił, że ktoś mu się
        stawia. Moje dziecko poskarżyło się też przedszkolance. W efekcie skończyły się
        rządy niegrzecznego aniołka.
        • magdalik Re: Ale jak ukarać 20.04.09, 14:21
          No,to faktycznie gratulacje za nauczenie cennej umiejetnosci
          odpowiadania agresja na agresje. Twoj maly nauczyl sie juz prawa
          jungli gdzie wygrywa ten silniejszy. Moze podziala az do momentu az
          jego sila miesni okaze sie slabsza niz przeciwnika. Co wtedy mu
          poradzisz?? Gdyby wszyscy rodzice uczyli w takich sytuacjach tzw.
          oddawania mielibysmy ciagle bitki na ulicy, w domu, w pracy itd. A
          przy okazji, latwo demonizowac tzw. niegrzeczne dzieci i uwazac je
          za odrebny gatunek, z ktorym nasze grzeczne dziecko nie powinno miec
          nic do czynienia. To wszystko sa tylko dzieci a tym sprawiajacym
          problemy potrzebna jest po prostu dodatkowa uwaga i pomoc w
          opanowywaniu zlych emocji, ktorej prawdopodobnie nie otrzymuja w
          domu.
          • truten.zenobi Re: Ale jak ukarać 21.04.09, 12:15
            > No,to faktycznie gratulacje za nauczenie cennej umiejetnosci
            > odpowiadania agresja na agresje. Twoj maly nauczyl sie juz prawa
            > jungli gdzie wygrywa ten silniejszy.

            zanim zaczniesz komentować "w tym tonie" może przeczytaj najpierw to:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=94245547&a=94255618
            lub jakąkolwiek książkę poświęconą powstawaniu konfliktów (może być
            nawet jakiś podręcznik psychologii)

            te wszystkie rady są dobre ale jeśli chodzi o jakieś normalne dla
            dzieci sprzeczki...
            tyle że ja bym radził rodzicom uczyć rozwiązywania konfliktu ale nie
            wtrącania się w sam konflikt... nie ma co byc przewrażliwionym dzieci sobie same poradzą ...

            gorzej gdy nie mamy do czynienia z "sprzeczką o klocki" ale z
            regularnymi napaściami czy innymi formami znęcania się... i tu autor
            uciekł od tego ważnego problemu
            no bo tak naprawdę to jest najważniejsza rada jaką oczekiwałem po tym
            artykule co robić w takich sytuacjach
            i ze strony rodzica którego dziecko jest agresorem i ze strony
            rodzica którego dziecko jest ofiarą, i ze strony nauczyciela...

            To wszystko sa tylko dzieci a tym sprawiajacym
            > problemy potrzebna jest po prostu dodatkowa uwaga i pomoc w
            > opanowywaniu zlych emocji, ktorej prawdopodobnie nie otrzymuja w
            > domu.

            typowe nauczycielskie myślenie... wszystkiemu są winni rodzice...
            to oni są winni temu że nauczyciel/opiekun nie reaguje, że nie
            interesuje się co się w grupie dzieje - puszcza dzieci samopas, że
            chowa głowę w piasek,...
      • rzymski_poranek wynagrodzenie 20.04.09, 09:04
        Proponuję wreszcie oduczyć się myślenia, że nauczyciele mało zarabiają, bo NIE zarabiają mało. I na pewno nie jest to żaden argument, że mało zarabiają to im się nie chce, nóż w kieszeni się otwiera jak to słyszę. Nauczycielowi się nie chce angażować często dlatego że maja taki charakter - dup-y wołowej. Prawdziwy nauczyciel będzie się starał interweniować nawet jeśli mu mało kasy. Tylko sęk w tym, że takich nauczycieli jest mniejszość.
        • angrusz1 Do rzymskiego 20.04.09, 09:31
          "Tylko sęk w tym, że takich nauczycieli jest mniejszość"

          I do tego są źle oceniani przez dyrekcję , bo zwykle są wtedy
          krytykowani przez uczniów ( fałszywe oskarżenia ale jednak
          oskarżenia ) i przez rodziców .

          Dyrekcja woli nie mieć problemów .
    • lukasbo Co mogą zrobić rodzice? 20.04.09, 08:19
      Zapisać dziecko na krav-magę i oczywiście wykupić ubezpieczenie
      OC :) W Izraelu trenują już przedszkolaki. Mój synek zacznie kiedy
      tylko skończy 6 lat. Współczuję wtedy potencjalnym napastnikom ;)
      • gh83 Re: Co mogą zrobić rodzice? 20.04.09, 10:17
        Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że bierzesz na siebie wielką odpowiedzialność?
        Ucząć dziecko sztuk walki musisz nauczyć je również sztuki dużo trudniejszej -
        nie korzystania z posiadanych umiejętności. W przeciwnym wypadku, w razie
        tragedii OC może uratuje Twój portfel, ale czy uratuje spokój sumienia?
        • tbernard Re: Co mogą zrobić rodzice? 20.04.09, 10:31
          Czy rozumiesz słowo "napastnik"?
          • gh83 Re: Co mogą zrobić rodzice? 20.04.09, 10:54
            Rozumiem, język polski nie sprawia mi z reguły trudności. I wiem też, że reakcja
            na atak powinna być współmierna do jego skali. Dziecko może tego nie rozumieć,
            a nawet jeżeli rozumie, to może mieć problem z wyborem właściwej siły reakcji.
            Napastnik popchnie naszedziecko, a te w odpowiedzi, rozmyślnie lub nie, uczyni
            mu nieodwracalną krzywdę, bo zostało nauczone, jak bronić się przed zagrożeniem,
            ale tego, że przeciwnik w przedszkolu realnym zagrożeniem nie jest, już nie.
            • tbernard Re: Co mogą zrobić rodzice? 20.04.09, 11:22
              Oczywiście, że reakcja powinna być adekwatna. Generalnie powinna zniechęcić
              napastnika a nie być nastawiona na wyrządzenie mu krzywdy.
              Co do niewinnie brzmiącego popchnięcia, to równie dobrze ono może zakończyć się
              skutkami nieodwracalnymi.
    • 2misiaczki Co robić? 20.04.09, 10:47
      Witam,
      Temat jak najbardziej aktualny w moim przypadku, właśnie w weekend dowiedziałam się, że w klasie mojej siostrzenicy jest dziewczyna, która wszystkim dokucza, wyzywa, wyśmiewa się z uczniów i ich rodzin.
      Nikt na nią nie zwraca uwagi, nie chce siedzieć w ławce, nie koleguje się. Może to byłby dobry sposób, ale jakiekolwiek zareagowanie na głupie teksty kończy się tym, że biegnie ona do wicedyrektora na skargę (a to jej jakaś rodzina). Cała klasa jest rozbita, opuścili się w nauce, wychowawca rozkłada ręce a siostra jest załamana, bo dziecko nie chce chodzić do szkoły.
      Co robić w takim przypadku, podpowiedzcie, bo problem coraz bardziej narasta?
      Pozdrawiam,
      • dawnotemuwkrakowie Re: Co robić? 20.04.09, 15:02
        Niech rodzice (wszystcy na raz) wraz z jakimś dziennikarzem
        zarządają spotkania z dyrektorem szkoły. Odmówi. Wtedy zwrócić się
        do kuratorium. Wprost napisać że faworyzowana jest uczennica taka i
        taka, nagłośnić sprawę.

        Chowaniem głowy w piasek nigdy niczego nie osiągnięto...
    • guru133 Nadopiekuńczość i bezstressowe wychowanie, to 20.04.09, 13:12
      najskuteczniejszy sposób wychowywania życiowych kalek.
    • albin78 On mi dokucza! 20.04.09, 13:32
      Moim skromnym zdaniem, problem polega nie na atrakcyjności dziecka,
      na tym czy dobrze się uczy czy nie, czy jest cwane czy nie. Gnębione
      psychicznie będą dzieci słabe psychiczne, których poczucie własnej
      wartości jest zachwiane. Też chodziłem do szkoły i nie przypominam
      sobie żeby najlepszy uczeń był szykanowany, ale on akurat był
      świadomy siebie. Przestańmy szukać winy w nauczycielach, szkole,
      rówieśnikach, a może zastanówmy się nad własnymi metodami
      wychowania. Może my popełniliśmy błędy bo tak naprawdę to budowanie
      silnej psychiki na początku opiera sie tylko na rodzicach, później
      dochodzi otoczenie.
      • rarely wreszcie ktos pisz z sensem 20.04.09, 14:59
        Moim skromnym zdaniem, problem polega nie na atrakcyjności dziecka,
        > na tym czy dobrze się uczy czy nie, czy jest cwane czy nie. Gnębione
        > psychicznie będą dzieci słabe psychiczne, których poczucie własnej
        > wartości jest zachwiane. Też chodziłem do szkoły i nie przypominam
        > sobie żeby najlepszy uczeń był szykanowany, ale on akurat był
        > świadomy siebie. Przestańmy szukać winy w nauczycielach, szkole,
        > rówieśnikach, a może zastanówmy się nad własnymi metodami
        > wychowania. Może my popełniliśmy błędy bo tak naprawdę to budowanie
        > silnej psychiki na początku opiera sie tylko na rodzicach, później
        > dochodzi otoczenie.


        jest kat musi byc i ofiara dzieci jak i dorosli sa tacy ktorych nikt nie
        zaczepia mimo ze sa soba sa i takie gnoja w kazdej szkole i przedszkolu a bycie
        ofiara jest w glowie i za to odpowiada dom i rodzice sami sa tacy i taki obraz
        swiata przekazuja swojemu dziecku

        ofiara zawsze przyciagnie kata zmiana szkoly nic nie da
      • soffia75 Re: On mi dokucza! 20.04.09, 16:40
        albin78 napisał:

        > Moim skromnym zdaniem, problem polega nie na atrakcyjności dziecka,
        > na tym czy dobrze się uczy czy nie, czy jest cwane czy nie. Gnębione
        > psychicznie będą dzieci słabe psychiczne, których poczucie własnej
        > wartości jest zachwiane. Też chodziłem do szkoły i nie przypominam
        > sobie żeby najlepszy uczeń był szykanowany, ale on akurat był
        > świadomy siebie.

        To nie do końca tak - ja akurat byłam najlepsza w klasie i dzieciaki dokuczały
        mi właśnie dlatego, zwłaszcza, że nauczyciele zrobili mi parę razy niedźwiedzią
        przysługę, mówiąc: "Powinniście brać przykład z (tu padało moje imię), ona się
        dobrze uczy/jest grzeczna/(cokolwiek innego), a reszta klasy co?!". Po takim
        tekście siłą rzeczy "reszta klasy" musiała się na mnie wyżyć. Słaba psychicznie
        też nie byłam, może zbyt grzeczna i mało agresywna, ale z tym sobie poradziłam
        (pisałam o tym kilka postów wcześniej).
        Dzieci mają to do siebie, że sceptycznie (odrzucenie, do agresji włącznie)
        podchodzą do rówieśników, którzy się od nich różnią - noszą okulary, są grubi,
        mniej bystrzy, albo przeciwnie, bardziej inteligentni od grupy. Szanowania
        odmienności człowiek uczy się z czasem. Niektórzy nie nauczą się nigdy.
      • Gość: Sylwia Re: On mi dokucza! IP: *.suwalki.vectranet.pl 14.09.10, 09:24
        proszę więc pomóż .... jak zbudować silną psychikę u dziecka .... jestem zdesperowana ciągłym szydzeniem z mojej córeczki , pewnej dziewczynki w przedszkolu .... to dramat dla niej i dla mnie :'I
        Moja córeczka wchodząc do przedszkola jest wesoła , w podskokach wita przedszkole , gdy tylko zobaczy tą małą tyrankę , szlą się oczy , proszącym wzrokiem parzy na mnie bym jej nie zostawiała , zaczyna mówić tylko o tej niegrzecznej dziewczynce trzęsąc się cała .... mam wyrzuty sumienia zostawiając ją w przeszkolu w obecności tego małego drania .... czuję wielką bezradność ... proszę o pomoc !
    • borabora3 On mi dokucza! 20.04.09, 15:04
      A przecież takie "metody" stosowane są nie tylko w przedszkolu..sama
      spotkałam się z tym wchodząc do rodziny męża, może to zabrzmi
      komicznie - ale własnie ze strony "dyplomowanej" przedszkolanki
      szwagierki. Wybrałam opcję "odejść", bo jestem nieśmiała a napastnik
      wzbudzał zachwyt swoim chamskim wyszczekaniem w tamtej rodzinie,
      zwłaszcza wśród teściów. Zdałam sobie sprawę, że to ja nie pasuję do
      tamtej rodziny(poziom wykształcenia,higieny osobistej) i wreszcie
      mam święty spokój. Moze ktoś uzna to za porażkę, ale dla mnie to
      było najrozsądniejsze wyjście z sytuacji.
      Swoje dziecko jak najbardziej zamierzam posłać do przedszkola(sama
      nie chodziłam, moze tu tkwi przyczyna? w szkole stykałam się z
      kulturalnymi ludźmi i nie miałam mozliwości przećwiczyć tego
      problemu z prymitywami).
    • afrykan ponad dwa tysiące złotych, 18-27 godzin pensum 29.04.09, 09:00
      Po pierwsze, część dyskusji odbywa się bez znajomości faktów. Najłatwiej mi było
      sprawdzić zarobki nauczycieli, proszę:

      Wczoraj (2008 rok) Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy z 26
      stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (tj. Dz.U. z 2006 r. nr 97, poz. 674 z
      późn. zm.). Zgodnie z nią już w przyszłym roku wszyscy nauczyciele będą więcej
      zarabiać. W projekcie ustawy budżetowej na 2009 rok (druk sejmowy 1001) zostały
      ustalone dwie kwoty bazowe, służące do ustalania wynagrodzeń nauczycieli. Od 1
      stycznia ma obowiązywać kwota 2177,86 zł, a od 1 września - 2286,75 zł. Kwota
      bazowa w 2008 roku wynosi 2074,15 zł.

      Więc niech nie żartujmy o 1000 złotych. Ponadto 2008-05-15 GazWyb napisała:
      "Średnia zarobków osiągnie prawie 2,9 tys. zł brutto." (To jeszcze za R.
      Giertycha).

      Z kolei na stronie monitora płac tinyurl.com/cscy24
      piszą: "Z przeprowadzonego przez nas badania w 2007 roku wynika, że ponad połowa
      nauczycieli dorabia".

      Z kolei pensum... czyli obowiązkowy wymiar czasu pracy, takie coś znalazłem: "Od
      roku szkolnego 2009/2010 przez cztery kolejne lata wymiar obowiązkowych zajęć
      prowadzonych przez nauczycieli podstawówek i gimnazjów będzie wzrastał o jedną
      godzinę. W przyszłym roku wyniesie więc 19 godz., a w 2012 roku 22 godziny."

      Ile godzin? A góXno mnie by to obchodziło, gdyby brali w tym czasie
      odpowiedzialność za swoją pracę. Wychowawca mojej córki powiedział mi ostatnio
      taką serię:
      1) to taki wiek
      2) to hormony
      3) to taki głupi wiek
      4) co ja mogę zrobić? mam z nimi tylko dwie godziny tygodniowo

      Więc co ja mogę zrobić w sytuacji, kiedy z mojej inicjatywy i w moim wykonaniu
      powstał socjogram klasy, w której jest problem przemocy. Widać na nim wyraźnie
      kto jest ofiarą, kto jest sprawcą. A nauczyciel, wychowawca mówi - co ja mogę
      zrobić.

      A co ja mogę zrobić?
    • Gość: younghonesty Re: On mi dokucza! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.14, 21:14
      Bo takie to tylko ogólniaki pokończyły, a potem dopiero wzięły się za studia, gdy dopiero po liceum zdecydowały się być nauczycielami. Ten zawód powinny wykonywać osoby mające powołanie, chociażby ja. Za dużo teorii, za mało praktyk. Chociaż tego i tego jest mało.
      Należy reagować na takie sytuacje, bo potem dziecko może mieć zniszczone życie aż do gimnazjum. Nie życzę tego nikomu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka