Dodaj do ulubionych

Nie radzę sobie poprostu...

IP: 62.111.181.* 12.08.09, 14:26
Jestem mamą dwójki maluchów.
Jedno skończyło 3 latka (córka) drugie jest malutkie (2 m-ce.
Nie wiem co się ze mną dzieje ale nie radzę sobie z moją 3 latka - krzyczę na
nią cały czas, na nic nie pozwalam, o wszystko mam pretensję i za wszystko ją
winię. Nie mam dla niej wogóle czasu bo cały dom na głowie i maluszek. Jest mi
bardzo przykro bo na każde pytanie - mamusiu pobawisz się ze mną - słyszy
tylko - nie, nie, nie albo daj mi spokój teraz nie mam czasu. Widzę jaka jest
smutna :( Została przesunięta na dalszy plan - nie radzę sobie z tym. Czuje
się okropnie. Kocham ją bardzo ale nie potrafię panować na krzykiem. Nie wiem
co się dzieje. Nie chcę aby czuła się odrzucona, nie chcę aby myślała, że
młodsze dziecko jest ważniejsze. Czuje się winna jej smutkowi. Bardzo winna i
jest mi bardzo przykro.
Proszę o rady.
Obserwuj wątek
    • ziuta2040 Re: Nie radzę sobie poprostu... 12.08.09, 14:44
      nie wiem jak postepować z doświadczenia. dopiero mnie to czeka za
      jakieś 5mies.
      1.ale może ogranicz obowiązki domowe, nie musisz robić wszystkiego i
      nie tak dokladnie
      2.skorzystaj z pomocy, rodzinnej, albo płatnej, jeśli możesz nawet
      godzina zapłacona emerytce za wziezcie młodszego na spacer to chyba
      nieduży w sumie pieniądz a czas poświecisz starszej
      3. angażuj we wszystko co robisz przy małym, niech ma fajną zabawe.
      4. pewnie wychodzisz na spacery, małes śpi w wózku a ty ze starszym
      możesz sie bawić
      5. jakaś koleżanka- spacery także z nią i jej dzieckiem, trzylatk
      azajmie sie koleżanką, małe śpi;-)może a wy pogadacie,

      to tyle. tak mi sie wydaje. poza tym, męża troche zaangażuj.
      no ale może te rady sie nie sprawdzają.zweryfikuję za jakiś czas.
      pozdr
    • gacusia1 Sama wychowujesz swoje dzieci??? 12.08.09, 17:31
      Ani slowem nie wspominasz o ojcu dzieci. Jesli on jednak istnieje i
      mieszka z Wami,to do niego nalezy tez czesc obowiazkow.
      Dobrze,ze zdajesz sobie sprawe z tego co robisz. Jesli masz jakies
      kolezanki albo rodzine,to propounje,bys zostawila maluszka z nimi a
      sama poszla na plac zabaw,na lody,do sklepu,na karuzele z corcia. To
      dla niej bardzo wazne! I jeszcze jedno,zamiast odpowiadac NIE na
      pytanie czy sie z nia pobawisz,zaproponuj,zeby ona "pobawila" sie z
      Toba w mamusie i siostrzyczke. Popros ja o pomoc-podanie
      pieluszki,wyrzucenie jej do kosza,podanie butelki i inne drobiazgi.
      Corka poczuje,ze jest Ci potrzebna i ze jej nie odtracasz. Daj jej
      potrzymac maluszka na kolanach,powozic w wozku,pokarmic butelka.
      Popros zeby go popilnowala gdy Ty bedziesz w toalecie. To takie male
      rzeczy a bardzo wazne. No i wiesz co jeszcze??? Tobie nalezy sie
      odpoczynek. Pamietaj,ze obiad dla meza to najmniej wazny obowiazek,a
      nawet nie obowiazek! W domu tez moze byc balagan. Wazne,zebys Ty
      miala spokoj duszy ,-) Jak maluszek spi,to usiadz z corka na dywanie
      i pobaw sie klockami. Ty sie odprezysz a ona bedzie cala szczesliwa.
      Trzymaj sie!
      • kag73 Re: Sama wychowujesz swoje dzieci??? 12.08.09, 17:39
        3 latka to czas na przedszkole. Zaden dorosly nie zastapi dziecku
        zabawy z innymi dziecmi. Coreczka sie wybawi, pozna cos nowego, Ty
        odpoczniesz, zatesknisz i bedzies miala wiecej energii dla niej po
        odebraniu z przedszkola.
        Poza tym mniej sprzatania, wiecej zorganizowanego czasu z dziecmi
        polecam
    • kajda28 Re: Nie radzę sobie poprostu... 12.08.09, 20:21
      jak urodziła się moja córka syn miał 2 lata. w ciągu dnia jak młoda
      spała to całe 2-3 godziny przeznaczałam dla syna. Nigdy nie był
      zazdrosny o siostrę.
    • hovawartka Re: Nie radzę sobie poprostu... 12.08.09, 22:11
      Dobrze, że sobie pozwalasz na powiedzenie "nie radzę sobie". Może
      inni tak, z usmiechem na ustach, dzieci wybawione, obiad ugotowany,
      dom wysprzatany, hobby niezaniedbane itd, itp. Mnie sie wydawało,
      że "wszyscy" wokół pewnie sobie radzą i za wszelką cenę tez chciałam
      sobie radzić - konczyło się krzykiem na dziecko, ciągłym
      podminowaniem, płaczem.

      Trudny to czas, tak myslę z perspektywy minionego roku.
      Co mi pomagało trochę:
      - na pierwszym miejscu stawiałam starszą córkę (trudno, młodsza
      czasem musiała popłakać, wolałam jej płacz niz darcie się starszej)
      - dzieci były wazniejsze niż dom, porządek, obiad. W totalnym
      bałaganie czytałysmy ksiązki, układałysmy klocki, a na obiad
      zdarzało się 3 dni pod rząd ryż z jabłkami i cynamonem, mąz jadł na
      miescie, albo przynosił obiad na wynos dla nas jak byl wczesniej w
      domu)
      - kiedy dziewczyny spały w dzień razem to był to czas tylko dla
      mnie, bezmyslne przeglądanie netu najczęściej - cieszyłam się, że
      nikt nic ode mnie nie chce i ja sama od siebie starałam się nie
      wymagać wtedy np prasowania.
      - w sytuacjach podbramkowych kiedy nie wytrzymywałam psychicznie,
      włączałam bajkę w tv (choć jestem zdecydowanym wrogiem tv dla dzieci)
      - generalnie całymi dniami bawiłam się/rozmiawiałam/czasem
      sprzątałam ze starszą (młodsza albo spała, albo była u mnie na
      rękach, albo ją karmiłam przy zabawie/malowaniu/czytaniu- ale była
      jakby na drugim planie)

      Jeszcze raz powtórzę - to był ciężki okres dla mnie, nie wiem jak
      dla córek. Teraz już jest super, zwłaszcza, że przychodzi pani,
      która się z nimi bawi parę godzin dziennie - czemu nie pomyslałam o
      takiej pomocy wcześniej??? No ale o pomocy niani człowiek mysli
      dopiero jak wraca do pracy...

      Trzymam za was kciuki!
      • verdana Re: Nie radzę sobie poprostu... 13.08.09, 11:56
        Mysle, ze musisz cos zmienic. Wyrzuc z planu dnia wszystko, co nie
        jest absolutnie konieczne. Obiady z mrozonek tez sa dobre, balagan w
        mieszkaniu jeszcze nikogo nie zabił. Mozna czasem połaczyc karmienie
        malucha z czytaniem starszemu dziecku. I co więcej - czasem lepiej
        zaniedbać niemowle - najwyżej troche popłacze - niz pokazać
        trzylatce, ze przestało Ci na niej zalezeć, a jedynie liczy się
        mlodsze dziecko.
        przykro to stwierdzic, ale tak jak musisz mieć czas na nakarmienie i
        przewiniecie malucha, musisz miec czas, cokolwiek by sie działo, na
        starze dziecko. Po prostu potratuj to jako nie mniej ważne. Jesli
        taka sytuacja sie przeciagnie, możesz miec kłopoty ze starsza przez
        cale lata.
        Bo pamietaj - twoja corka nie rozumie Twojej odmowy jako braku
        czasu - rozumie ja jako brak milosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka