Dodaj do ulubionych

Endometrioza

28.07.10, 16:14
Paskudne paskudztwo, no.
Prawdopodobnie we mnie siedzi, ale nie mam pewności.
Lekarz nr 1: e nie, to raczej nie jest endometrioza, ma pani za małe
dolegliwości. Proszę spróbować się częściej kochać, może się pani przyzwyczai.
Lekarz nr 2: byłoby lepiej dla mnie i dla pani, gdyby się pani myliła.
Pasują mi wszystkie możliwe objawy. Zauważyłam że coś nie gra po odstawieniu
antykoncepcji hormonalnej, potem lekarz nr 1 dał mi Yaz, lekarz nr 2
Rigevidon. I jest ciut lepiej, krwawię 3 dni nie tydzień, bóle
pozamiesiączkowe są rzadsze i mniej intensywne. Tylko od paru miesięcy mam
nowy objaw (niezależnie od rodzaju tabletek): drugiego dnia krwawienia silny
ból na wysokości pępka. Nic babskiego tam już chyba nie ma, myślałam że może
reakcja na ketonal, ale eksperymentowałam ostatnio i jednak nie. Teraz mam
schizy że świństwo przelazło na jelita, ale na wszelki wypadek nie będę o tym
czytać, bo mam ostatnio zaawansowaną hipochondrię.

Ostatnio miałam okazję zostać dawcą szpiku. Wypełniałam papierki, okazało się
że endo jest na liście przeciwwskazań, ale nie takich sztywnych na mur. Młody
człowiek zapytał czy mam dolegliwości. I zastanawiałam się nad odpowiedzią, bo
w sumie nie jest tak źle, odkąd zapomniałam co to seks a prochy ustabilizowały
mnie na tyle, że umieram tylko 3 dni w miesiącu. W końcu wpisałam że jestem w
trakcie leczenia i tyle.

To jest takie głupie, cholera. Mogę jeść, mogę oddychać, mogę chodzić.
Niektórzy znajomi bagatelizują sprawę właśnie z tego powodu, od tego się w
końcu nie umiera (a seks, kto by się tam seksem przejmował. Ważne że żyję).
Jeden kolega się na mnie niemal śmiertelnie obraził, bo on mi oświadczył 'Olej
ból, nie pozwól się terroryzować własnemu organizmowi' a ja jemu 'wsadź sobie
duży widelec głęboko w tyłek, usiądź i staraj się zignorować'.

Miewam fazy pogodzenia się z draństwem (bez pewności czy to na pewno to, ale
jak nie to, to co?), i histerycznego płaczu do wewnątrz, bo przecież do
menopauzy jeszcze daleko, i jak to przeliczę na miesiące to wszystko mi opada.

I tak się żalę przed kolejną wizytą u lekarza - miała być na początku
sierpnia, ale zgrzeszyłam zjedzeniem dwóch opakowań tabsów pod rząd, miałam
kilkudniowy wyjazd i @ wypadała centralnie wtedy, więc poczekam jeszcze jeden
cykl.
W wątku o miesiączce mnóstwo dziewczyn pisało o bolesnych okresach -
czytałyście coś o endo? Ja wiedziałam że coś takiego istnieje, ale zupełnie
nie kojarzyłam tego ze mną.
Obserwuj wątek
    • koza-1985 Re: Endometrioza 28.07.10, 18:14
      miałam podobne przypuszczenia,dwóch lekarzy uznało że mało prawdopodobne:/ na
      evrze bolesne miesiączki minęły, teraz z marvelonem powróciły:/ poza tym w
      trakcie krwawienie odczuwam duży ból odcinka krzyżowego kręgosłupa, i mam
      problemy jelitowe- najczęściej biegunki. to wszystko mogą ale nie muszą być
      objawy endo. wybieram się niebawem do lekarza bo marvelon nie do końca mi
      pasujei wtedy znów zagadam

      podobno( wyczytane w internecie, a jak wiadomo internet kłamie) zdiagnozować
      można tylko za pomocą laparoskopu... nie wiem może można to między bajki
      włożyć...
      • magdalaena1977 Re: Endometrioza 28.07.10, 20:12
        koza-1985 napisała:
        > podobno( wyczytane w internecie, a jak wiadomo internet kłamie)
        > zdiagnozować można tylko za pomocą laparoskopu...
        Jak najbardziej. Wycina się torbiel, robi badania histopatologiczne i już
        wiadomo. Wcześniej są tylko podejrzenia.
        Zresztą endometrioza jest w zasadzie nieuleczalna - można tylko wycinać kolejne
        torbiele, ewentualnie zatrzymać miesiączki i nie dopuszczać do powstawania nowych.
    • kaga9 Re: Endometrioza 29.07.10, 01:29
      U mnie jest podejrzenie. Dziewczyny, może grzeszę, ale ja bym wolała
      konkretnego, namacalnego wroga, choćby w postaci endo niż bóle niewiadomego
      pochodzenia, które nie wiadomo, jak leczyć i przez które mam ochotę sobie
      strzelić w łeb już na jakiś tydzień przed @. Fak.

      O wykryciu jej przez laparo moja dr mówiła to samo:(
      • martvica Re: Endometrioza 29.07.10, 16:32
        Ja juz sama nie wiem. Z jednej strony fajnie się dowiedzieć o co chodzi i co za
        tym wszystkim stoi, z drugiej to cholerstwo jest, jak napisała Magdalaena,
        nieuleczalne. Jak jeszcze próbowałam o tym czytać, to właśnie do mnie dotarło że
        można męczyć hormonami z masą efektów ubocznych albo wycinać, albo próbować
        zajść w ciążę (masa ginekologów uważa ciążę za skuteczny lek, ciekawe w każdym
        razie skąd się bierze endo w bliznach po cesarce, ha!), ale to wszystko jest
        właściwie zaleczaniem, bo lubi wracać. Tak mnie to wszystko zmroziło, że
        przestałam czytać.

        Cytat ze znajomego:
        'Inna rzecz... w miejscach, ktore zajmuja sie tematyka endometriozy, wskazuje
        sie, by osoba chora zajmowal sie zespol specjalistow z roznych dziedzin
        medycyny, tj:
        - ginekolog
        - internista
        - chirurdzy roznych specjalizacji
        - endokrynolog
        - immunolog
        - dietetyk
        - psycholog
        - specjalista leczenia bolu
        - fizjoterapeuta
        - moze jakas grupa wsparcia'
        rotfl. Mam wrażenie że w Polsce spora część lekarzy nie ma zielonego pojęcia co
        to jest.
        • kaga9 Re: Endometrioza 29.07.10, 19:58
          No więc właśnie. Zawartość tej strony -objawy i powiązania -mnie osłabiła:
          www.endometrioza.sos.pl/content/view/43/62/
          Eksperyment z ciążą u mnie odpada. Za duże poświęcenie:P Masa ginekologów uważa,
          że ciąża jest antidotum na bóle miesiączkowe, a ja mam w pracy przykład
          dziewczyny, której te bóle się pogłębiły po urodzeniu dwójki dzieci.
    • zazulla jest forum o endo 29.07.10, 19:50
      forum.gazeta.pl/forum/f,33396,ENDOMETRIOZA_NIE_JESTES_SAMA.html
      Z tego co wyczytam (i zrozumiałam) to torbiele czekoladowe są stadium
      późniejszym choroby i chyba można ją mieć bez torbieli, przez co jest niezauważana.

      Ja wynik histopatologiczny mam taki "Leiomyomata (duo) et endometriosis." Jak
      lekarza spytałam się, czy to znaczy, że była endometrioza (oprócz mięśniaków) to
      potwierdził. I sama nie wiem czy była czy to wycięto zwykła śluzówkę. Jeszcze
      nie wybrałam nowego gina po przeprowadzce, ale jak już znajdę tego jedynego :)
      to dopytam.
      • kaga9 Re: jest forum o endo 29.07.10, 20:00
        Zazullo, ja offtopowo- wyprowadziłaś się z miasta nad Mleczną?;)
        • zazulla OT 29.07.10, 21:33
          Tak, wróciłam do Rzeszowa.
      • martvica Re: jest forum o endo 30.07.10, 13:21
        Wiem że jest, za każdym razem jak je czytam to robi mi się jeszcze przykrzej.
        W listopadzie miałam pierwszą wizytę u doktora 'raczej nie endometrioza, proszę
        się częściej kochać'. W grudniu USG, wyszło czyste. Kolejne USG u doktora 'mam
        nadzieję że nie ma pani racji' w kwietniu, 'torbiel o wym.23x19mm wypełniona
        gęstą treścią' na prawym jajniku. Mała w sumie, i może być potwierdzeniem
        diagnozy ale nie musi. Najgorsza jest ta taka bezradność i niewiedza. I nawet
        jak się wie co jest grane to nie wiadomo co dalej.
    • pierwszalitera Re: Endometrioza 29.07.10, 21:25
      Martvica, tak jak napisała magdalaena, endometrioza jest nieuleczalna, więc nie koncentruj się tak bardzo na chorobie, jako takiej, bo z nią nie wygrasz, a spróbuj opanować jej symptomy, które najbardziej ci przeszkadzają, jak przypuszczam są to bóle. Naturalnie zniknęłaby choroba, zniknęłby bóle, ale na to nie masz prawdopodobnie większych szans, więc musisz opanować swój problem w alternatywny sposób. Naszą psychiką mamy bardzo duży wpływ na to, jak mocno odczuwamy konkretny ból. Stres, który ci teraz towarzyszy, raczej nie wpływa pozytywnie. Uwierz trochę w swój własny organizm, jego zdolności do kontrolowania nieprzyjemnych symptomów i do samoreparacji. Więc na początek potrzebujesz ćwiczeń odprężających. Każdy stale powracający ból można bowiem odczuwać, jako bardzo silny, a można też odpowiednimi technikami pomniejszyć jego siłę. Naprawdę. Zapisz się więc na jogę i naucz się prostych ćwiczeń rozluźniających mięśnie. Stosuj je w sytuacjach krytyczych. Kiedy poczujesz, że masz kontrolę, zrobi się lepiej. Zmień też nastawienie do swojego ciała, nie traktuj go jako wroga tylko sprzymierzeńca, pozytywnym nastawieniem, czy nawet tylko czułym głaskaniem po brzuchu możesz sprawić, że ból przestanie być taki nieznośny. Spróbuj też tańca brzucha, to znakomicie rozluźnia mięśnie miednicy i pomaga bardzo przy bolesnych miesiączkach i wszelkich spięciach w tym obszarze. Co do seksu, to przypuszczam, że problem się trochę usamodzielnił i kolejną, spiętą próbą stosunku nie ułatwiasz sobie sytuacji. W zasadzie powinnaś uprawiać seks, ale na początek nie w wersji klasycznej, czyli nie z penetracją pochwy. Są przecież inne techniki prowadzące do spełnienia u obu stron. Wyrozumiały partner będzie chciał przecież, by tobie też było dobrze. Dopiero kiedy się całkowicie wyluzujesz i staniesz pewna, ale nie będzisz czuła przymusu, bo przyjemność uzyskasz i w inny sposób, to może uda się bez bólu to, co teraz jest niemożliwe. Wydaje mi sę bowiem, że twoja psychika płata ci tu sporego figla i znajdujesz się trochę w błędnym, napędzających się samoistnie kole. Z obawy przed bólem spinasz się bowiem i produkujesz następny, który może być nawet takim bólem mającym początek nie w pochwie i w brzuchu, a w połączeniach nerwowych, tak jak mają czasem ludzie w amputowanych kończynach. Naturalnie może okazać się, że odprężenie nie zawsze wystarczająco działa, ale co masz do stracenia?
      • martvica Re: Endometrioza 30.07.10, 13:48
        Pierwszalitero, właściwie mam gdzieś chorobę, martvią mnie właśnie objawy. O ile
        bóle menstruacyjne są o tyle OK, że wiem że będą, wiem kiedy będą i wiem że
        będzie bardzo niedobrze, to czuję się bezpieczniej, bo jestem uprzedzona. Jestem
        bezrobotna i jednym z plusów tej sytuacji jest to, że przez te 3-4 dni w
        miesiącu jak jest bardzo źle to mogę pójść się położyć obłożona dwoma
        termoforami i kotem, zwinąć się w kłębek na podłodze i popłakać albo walić
        pięścią w ścianę. Na tabletkach anty niemal mi przeszły bóle podbrzusza poza
        miesiączką (przedmiesiączkowe, pomiesiączkowe, przedowulacyjne,
        wtrakcieoulacyjne, poowulacyjne i nie wiem jakie jeszcze), ale na przykład każda
        głupia wizyta w toalecie to jest stres jak nie wiem. Za każdym razem sobie
        obiecuję że w przyszłym miesiącu zaczynam głodować dwa dni przed okresem, żeby
        tak nie mieć.

        > Zmień też nastawienie do swojego ciała, nie traktuj go jako wroga

        Tu trafiłaś w dziesiątkę. Nie lubiłam mojego ciała długo długo, od podstawówki
        ('życzliwi' koledzy zakorzenili we mnie taką masę kompleksów że trudno uwierzyć)
        aż do, hmm, spokojnie 21 roku życia. Potem się to zmieniło i kilka ostatnich lat
        naprawdę się zgrywaliśmy. Ja je lubiłam, a ono dawało się lubić. Odkąd cos
        zaczęło mi się psuć w środku, coraz częściej łapię się na zmniejszonej
        samoakceptacji.
        Ba, przypomniałam sobie taki artykuł czytany wieki temu o kobietach które się
        tną. Wtedy uważałam że są nienormalne, teraz trochę rozumiem, ból nad którym się
        ma kontrolę to coś zupełnie innego niż taki który dopada nie wiadomo dlaczego.

        >Co do seksu, to przypuszczam, że problem się trochę usamodzielnił i kolejną,
        spiętą próbą stosunku nie ułatwiazz sobie sytuacji.

        Nie wiem, nie próbowałam się kochać dobry rok. Może więcej. Prawie na pewno
        więcej. Jakoś na ja i seks natychmiast mam wizualizację takiej maczugi nabijanej
        kolcami. Albo takiej strzały która po wbiciu w ciało rozpada się na kilka
        kolczastych odłamków. Brr.

        >W zasadzie powinnaś uprawiać seks, ale na początek nie w wer
        > sji klasycznej, czyli nie z penetracją pochwy. Są przecież inne techniki prowad
        > zące do spełnienia u obu stron.

        Wiesz, ja nie mam nic przeciwko. Klasyczny seks jest był dla mnie mniej więcej
        porównywalnie satysfakcjonujący pod względem seksualnym, co przytulanie. Kiedys
        wydawało mi się to dziwne i nie do konca normalne, a potem stwierdziłam że
        trudno, są kobiety które mają punkt G, a ja mam punkt Ł i wiem co z nim robić ;)
        Ale jednak seks daje takie fajne poczucie jedności. No i zupełnie nie wiedziec
        czemu, męzczyźni na ogół go lubią (odbyłam kiedys szczerą rozmowę przy piwie z
        kumplem, stwierdził że inne techniki jak najbardziej, ale jako urozmaicenie, i
        bez normalnej penetracji dłuzszy czas sobie nie wyobraża).

        >Wyrozumiały partner będzie chciał przecież, by
        > tobie też było dobrze.

        Tylko odkąd zaczęło się sypać, mój wyrozumiały partner seksualny zaczął się tak
        jakby oddalać. Właściwie mam taką sytuację że nie wiem czy mogę powiedzieć że
        jeszcze mam partnera. Nic nie trwa wiecznie niby :/
        Ostatnio siadło mi libido. Totalnie. I z jednej strony przyjęłam to z ulgą, bo w
        sumie po co mi pragnienia których nie mogę zrealizować, a z drugiej potwornie mi
        żal. Siebie. Powinnam korzystać z życia, a to cholerne draństwo jest
        skuteczniejsze niż pas cnoty :(
        Miewam tez idiotyczne poczucie winy, są ludzie którzy nie mogą normalnie
        oddychać i się poruszać, a ja się przejmuję takimi pierdołami jak seks. Aż mi
        czasem wstyd. Z drugiej strony w artykule o (chyba niemieckich) bezrobotnych
        była wypowiedź pani która stwierdziła że musi uprawiać więcej seksu, bo on leży
        u podstawy drabiny potrzeb człowieka. I dopiero potem, jak to zaspokoi, to
        zajmie się innymi rzeczami. A ja przy każdej głupawej dyskusji typu 'czy rozmiar
        się liczy' czuję się trochę jak śmieć.

        Uff, ulżyło mi trochę.
        • pierwszalitera Re: Endometrioza 30.07.10, 14:59
          Martvica, to co opisujesz nie jest łatwą sytuacją. To takie zazębienie problemów czysto fizjologicznych i wynikających z tego psychosmoatycznych konsekwencji. To dosyć częste przy długotrwających, chronicznych schorzeniach, których nie da się całkowicie opanować konwencjonalną terapią. I chociaż może zabrzmi to teraz jak banał, ale wydaje mi się, że potrzebujesz profesjonalnej terapii. W Niemczech na przykład są takie psychosomatyczne kliniki, które stosują przede wszystkim techniki behawioralno-kognitywistyczne. Tu chodzi nie o grzebanie w przeszłości i problemach, tylko o poprawę praktycznego przystosowania do rzeczywistości i zmianę niekorzystnych do niej nastawień. Jeżeli więc zdecydujesz się kiedyś szukać pomocy u psychologa, albo terapeuty, to czegoś w ten deseń.
          A co do sprawy seksu, to nie wierz do końca facetom. Ci, z którymi rozmawiałaś nie reprezentują całości. Ludzie lubią też to, co znają, dla większości młodych facetów te inne techniki, to faktycznie tylko urozmaicenie znane z pornosów, niektórzy znają je tylko ze słyszenia i nie przyznają się, że ich w ogóle nie próbowali. No i lenistwo, bo faceci uwielbiają na przykład seks oralny, ale tylko u siebie. ;-) Seks nie jest jednak tylko dla facetów, wymagająca kobieta jest sporym afrodyzjakiem i często o wiele bardziej interesująca od takiej, która spełnia tradycjonalne życzenia i wymagania. W wielu przypadkach bywa jednak tak, że w związku, który się w jakiś sposób znalazł w ślepej uliczce, bardzo trudno o zmiany. Jeżeli długo stosowało się jakieś tam formy seksu, to samo powiedzenie "zróbmy inaczej", szczególnie, gdy związane są z tym obawy, strach i negatywne emocje, nie jest łatwe. Nie chcę brzmieć, jak osoba zachęcająca do rozwiązłości, ale często dopiero przy nowym facecie udaje się to, co nie funkcjonowało przy pierwszym. Jakoś tak łatwiej przy nowym partnerze powiedzieć, że chce się to, czy tamto, a nie chce tego, czy tamtego. Uczucie jedności ma się też nie tylko przez penetrację pochwy. To są tylko wyuczone mechanizmy i można nauczyć się też innych. A skoro normalny stosunek to dla ciebie i tak nic specjalnego, to nie ma czego żałować. Swoją drogą, nie jesteś wcale taka sama, większość młodych kobiet nie dochodzi przy zwykłym misjonarskim stosunku, bez dodatkowej stymulacji, do orgazmu. Nie wiem, dlaczego robi się zawsze z tego taką wstydliwą tajemnicę? Chyba tylko po to, by nie zrobić przykrości facetom, których nabiera się na udawną rozkosz. ;-) Nie daj sobie wmówić, że podmiotem seksu jest mężczyzna i jego przyjemność jest ważniejsza od naszej. Zacznij sobie sama wybierać rodzynki z ciasta i jak na razie jest to tylko przytulanie, to nie powinnaś mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. I znowu coś, co brzmi może trochę rozwiąźle, ale jak faceci nie są w stanie spełnić twoich wymagań i nie akceptują twojej aktualnej szybkości, to zadbaj o siebie sama. Przekonasz się, że nie jesteś oziębła i może staniesz się pewniejsza swojej seksualności i swoich potrzeb. Kobiety, które regularnie masturbują mają zwykle mniej problemów w kontaktach z partnerem. A już na pewno pomoże to w rozluźnieniu napięcia prowadzącego do bólów. Wyobraź sobie, że istnieją naukowe badania, w których ocenia się wpływ seksualnego spełnienia, także w postaci masturbacji, na szansę przeżycia u kobiet z nowotworami piersi. I wyniki są pozytywne. To chodzi bowiem o chwile szczęścia i pozytwną energię, które ułatwiają nam walkę z ciężką nieraz i bolesną chorobą. Więc masz rację, że nie zgadzasz się na rezygnację. :-)
          • martvica Re: Endometrioza 02.08.10, 21:07
            pierwszalitera napisała:

            > Martvica, to co opisujesz nie jest łatwą sytuacją. To takie zazębienie problemó
            > w czysto fizjologicznych i wynikających z tego psychosmoatycznych konsekwencji.
            > To dosyć częste przy długotrwających, chronicznych schorzeniach, których nie d
            > a się całkowicie opanować konwencjonalną terapią. I chociaż może zabrzmi to ter
            > az jak banał, ale wydaje mi się, że potrzebujesz profesjonalnej terapii. W Niem
            > czech na przykład są takie psychosomatyczne kliniki, które stosują przede wszys
            > tkim techniki behawioralno-kognitywistyczne. Tu chodzi nie o grzebanie w przesz
            > łości i problemach, tylko o poprawę praktycznego przystosowania do rzeczywistoś
            > ci i zmianę niekorzystnych do niej nastawień. Jeżeli więc zdecydujesz się kiedy
            > ś szukać pomocy u psychologa, albo terapeuty, to czegoś w ten deseń.

            Ha, ja bym bardzo chętnie poszła do psychologa, nie tylko z tego powodu, ale
            totalnie nie wiem jak się to załatwia. Wizyty na NFZ są dość straszno-śmieszne i
            trwają po 15 minut, cos mi ostatnio koleżanka wspominała o psychologach z
            fundacji dotowanej przez miasto i muszę się za tym rozejrzeć konkretniej.
            (Chociaż na speca pewnie nie mam co liczyc bez płacenia ciężkiej kasy). Na
            wiosnę miałam dziwne coś z przełykaniem i oddychaniem, co prawdopodobnie było
            atakiem, tadam, nerwicy (co mnie trochę zdziwiło, nerwica zawsze kojarzyła mi
            się z pracą, nie z bezrobotnymi żyjącymi we względnym komforcie). Ale pół
            tabletki sylwestrowej dla psów i kilka dni na Persenie załatwiły sprawę ;)

            > A co do sprawy seksu, to nie wierz do końca facetom. Ci, z którymi rozmawiałaś
            > nie reprezentują całości. Ludzie lubią też to, co znają, dla większości młodych
            > facetów te inne techniki, to faktycznie tylko urozmaicenie znane z pornosów, n
            > iektórzy znają je tylko ze słyszenia i nie przyznają się, że ich w ogóle nie pr
            > óbowali. No i lenistwo, bo faceci uwielbiają na przykład seks oralny, ale tylko
            > u siebie. ;-)
            W wielu przypadkach bywa jednak tak,
            > że w związku, który się w jakiś sposób znalazł w ślepej uliczce, bardzo trudno
            > o zmiany. Jeżeli długo stosowało się jakieś tam formy seksu, to samo powiedzeni
            > e "zróbmy inaczej", szczególnie, gdy związane są z tym obawy, strach i negatyw
            > ne emocje, nie jest łatwe.
            No to ja może bywałam w dziwnych związkach z dziwnymi facetami, bo zawsze obie
            strony pamiętały po co Matka Natura dała im palce i usta.
            I używały ich zawsze, ale jednak obok najtradycyjniejszej formy. Więc to nie
            jest tak że zrobiło się jakoś totalnie inaczej, tylko po prostu seks jako seks
            wziął i zniknął.

            Nie chcę brzmieć, jak osoba zachęcająca do rozwiązło
            > ści, ale często dopiero przy nowym facecie udaje się to, co nie funkcjonowało p
            > rzy pierwszym. Jakoś tak łatwiej przy nowym partnerze powiedzieć, że chce się t
            > o, czy tamto, a nie chce tego, czy tamtego.
            Nadal jestem zbyt uzależniona od konkretnego faceta, żeby myśleć o seksie z
            nowym. Wszyscy są dla mnie tak totalnie aseksualni, że aż mnie wstrząsa na samą
            myśl. Beznadziejnie monoseksualna jestem.
            Ale tez mi sie nie wydaje żeby taki potencjalnie nowy facet nie był... hmm,
            zdziwiony? zszokowany? zmieszany? brakiem 'normalnego' seksu w związku.

            Uczucie jedności ma się też nie tyl
            > ko przez penetrację pochwy. To są tylko wyuczone mechanizmy i można nauczyć się
            > też innych.
            Ale to jest miłe. I fajnie jest że można sprawiać mężczyźnie przyjemność bez
            większego wysiłku ze swojej strony i widzieć jak mu dobrze, co przy innych
            formach bywa utrudnione ;)

            A skoro normalny stosunek to dla ciebie i tak nic specjalnego, to
            > nie ma czego żałować. Swoją drogą, nie jesteś wcale taka sama, większość młody
            > ch kobiet nie dochodzi przy zwykłym misjonarskim stosunku, bez dodatkowej stymu
            > lacji, do orgazmu. Nie wiem, dlaczego robi się zawsze z tego taką wstydliwą taj
            > emnicę? Chyba tylko po to, by nie zrobić przykrości facetom, których nabiera si
            > ę na udawną rozkosz. ;-)
            Ja nie wiem. Znaczy wiem że tak naprawdę jakaś straszna większość kobiet nie
            dochodzi ot tak przy samej penetracji i filmy kłamią, widać kłamią skutecznie.
            Ale nie wiem dlaczego wszystkim się wydaje że ta większość to jacyś nieznajomi,
            a nie koleżanka z kamienicy obok.

            Nie daj sobie wmówić, że podmiotem seksu jest mężczyzn
            > a i jego przyjemność jest ważniejsza od naszej. Zacznij sobie sama wybierać rod
            > zynki z ciasta i jak na razie jest to tylko przytulanie, to nie powinnaś mieć z
            > tego powodu wyrzutów sumienia.
            Nigdy nie dałam sobie tego wmówić, zawsze była moja przyjemność, wspólna/jego
            przyjemnośc i potem często jeszcze raz moja. Wynika to z pewnej specyfiki
            szczytów, męskiego Kilimandżaro i mojego hmm, Beskidu Niskiego.

            I znowu coś, co brzmi może trochę rozwiąźle, al
            > e jak faceci nie są w stanie spełnić twoich wymagań i nie akceptują twojej aktu
            > alnej szybkości, to zadbaj o siebie sama. Przekonasz się, że nie jesteś oziębła
            > i może staniesz się pewniejsza swojej seksualności i swoich potrzeb. Kobiety,
            > które regularnie masturbują mają zwykle mniej problemów w kontaktach z partnere
            > m. A już na pewno pomoże to w rozluźnieniu napięcia prowadzącego do bólów.
            Ekhem, kiedy byłam mała i czytałam wszystko co wpadło mi pod rękę, dobrałam się
            do Magii seksu Mastertona, tak w kwestiach rozwiązłościowych. Masturbacja
            rozładowuje napięcie seksualne w sposób szybki, ale nieco frustrujący. Brakuje
            mi w niej gry wstępnej i końcowej i gryzienia w kark i głupiego przytulania nawet.
            BTW jakieś 90% akcesoriów seksualnych dla 'samotnych kobiet' byłoby mi totalnie
            do niczego nieprzydatnych, bo wszystkie zakładają że wszystkie kobiety osiągają
            przyjemność dzięki penetracji i są jakąś mniej lub bardziej udziwnioną formą
            sztucznego penisa. Nawet wibrujące majtki, które wyłapałam w jakiejś komedii
            romantycznej i zaintrygowały mnie tak że aż za nimi pogooglałam, okazały się
            mieć w środku jakieś dopochwowe jajko czy inny nieciekawy wynalazek. Czuję się
            normalnie dyskryminowana ;)

            To chodzi bowiem o chwile szczęścia i pozyt
            > wną energię, które ułatwiają nam walkę z ciężką nieraz i bolesną chorobą. Więc
            > masz rację, że nie zgadzasz się na rezygnację. :-)

            Nie wiem czy 'nie zgadzam się na rezygnację' to nie jest za dużo powiedziane. Ja
            po prostu chciałabym móc się kochać, wbijać mu paznokcie w pośladki, patrzeć w
            sufit i myśleć o tym że tak jest dobrze albo że ta rysa obok okna się
            powiększyła, a nie 'o szlag, boli, niech to się szybciej skończy'. I to
            chciałabym móc to robić przed menopauzą. Niby mało, ale jednak nawet nie wiem
            czy to możliwe do osiągnięcia... :(
            • sbarazzina Re: Endometrioza 02.08.10, 22:35
              Mam male pojecie o tej chorobie, dlatego moze glupio pytam, ale skad sie bierze bol przy stosunku?

              martvica napisała:
              > BTW jakieś 90% akcesoriów seksualnych dla 'samotnych kobiet' byłoby mi totalnie
              > do niczego nieprzydatnych, bo wszystkie zakładają że wszystkie kobiety osiągają
              > przyjemność dzięki penetracji i są jakąś mniej lub bardziej udziwnioną formą
              > sztucznego penisa. Nawet wibrujące majtki, które wyłapałam w jakiejś komedii
              > romantycznej i zaintrygowały mnie tak że aż za nimi pogooglałam, okazały się
              > mieć w środku jakieś dopochwowe jajko czy inny nieciekawy wynalazek. Czuję się
              > normalnie dyskryminowana ;)

              Rozumiem, ze skoro odczuwasz bol przy stosunku, to nie jestes zainteresowana zadnymi substytutami penisa. Ale moze nie warto od razu wszystkich tych zabawek tak od razu skreslac ;) Sa rozne kulki, male wibratory etc. Mozesz przeciez sama poeksperymentowac i zobaczyc co Ci odpowiada i sprawia przyjemnosc, a gdzie jest granica bolu. Zawsze to uczucie czegos 'w srodku':) Moim zdaniem, nie warto przyzwyczajac sie do jednego rodzaju stymulacji. Pozniej moze byc ciezko sie przestawic. Miejmy nadzieje, ze kiedys wynajda na to jakies lekarstwo i wtedy bedzie jak znalazl :)
              • martvica Re: Endometrioza 02.08.10, 23:02
                Nie wiem skąd się bierze ból, szczerze mówiąc. Na pewno nie z suchości i chyba
                nie z zaciskania mięśni. Hmm.

                A substytutami penisa nie byłam zainteresowana nigdy, nawet kiedy nie bolało.
                Mam inny profil dotykowy, czy jak to tam nazwać, i fakt że przyzwyczaiłam się do
                jednego rodzaju stymulacji, ale z wibratorem w środku mogłabym zasnąć. Widziałam
                kiedyś symulator języka (nie wiem czy nie na jakiejś śmiechowej stronie, może to
                był joke i tak naprawdę nie istnieje), ale wyglądał tak śmiesznie że nie wiem
                czy byłabym w stanie tego użyć :D
                • sbarazzina Re: Endometrioza 02.08.10, 23:32
                  No ale moze warto rozwijac ten swoj 'profil dotykowy' ? Nie kaze Ci zasypiac ;)
                  Masz przeciez 2 rece, albo i nawet 4 :)
            • magdalaena1977 Re: Endometrioza 02.08.10, 22:54
              martvica napisała:
              > Ja po prostu chciałabym móc się kochać, wbijać mu paznokcie w
              > pośladki, patrzeć w sufit i myśleć o tym że tak jest dobrze albo
              > że ta rysa obok okna się powiększyła, a nie 'o szlag, boli, niech
              > to się szybciej skończy'.
              Zapytam zupełnie nieprofesjonalnie:
              A próbowałaś brak leki przeciwbólowe "przed" ?
              Np. ketonal czy cokolwiek, co pomaga przy miesiączce ?
              • martvica Re: Endometrioza 02.08.10, 22:56
                Nie. Spróbuję przy najbliższej okazji, może zrobi chociaż efekt placebo?
              • pierwszalitera Re: Endometrioza 03.08.10, 01:15
                magdalaena1977 napisała:

                > A próbowałaś brak leki przeciwbólowe "przed" ?
                > Np. ketonal czy cokolwiek, co pomaga przy miesiączce ?

                Matko jedyna, to brzmi jak przygotowanie do pańszczyzny. ;-) Środki przeciwbólowe, by dać sobie radę ze stosunkiem? Po pierwsze, nie wierzę, że pomoże, a po drugie może całkowicie wykluczyć jakiekolwiek przyjemne doznania u kobiety. Takiej miłości powiedziałabym całkowicie nie. I nie przemawia do mnie argumnet, że ma się z tego przyjemność, bo robi się przyjemność facetowi. To nie tędy droga. Dziwne, ja zawsze spotkałam się z mężczyznami, którym strasznie zależało na tym, by mnie było dobrze. Dla większości był to sprawa honoru i ważniejsza od własnej przyjemności. Męska przyjemność jest zresztą bardzo łatwa do osiągnięcia, że naprawdę nie warto się zastanawiać, czy przy konwencjonalnym stosunku jest mu kilka procent lepiej, niż przy seksie oralnym. Moim zdaniem jest nawet zupełnie odwrotnie. A porównanie martwicy do Kilimandżaro i Beskidu Niskiego jest też mega pomyłką. Tu to jest zdecydowanie odwrotnie. To my mamy Kilimandżaro, trzeba się wprawdzie trochę natrudzić, by wejść na szczyt, ale nasza satysfakcja jest zdecydowanie większa, dłuższa i intensywniejsza, a faceci mają Beskid Niski, łatwa i krótka droga, ale żadne tam wielkie przeżycie. Dlatego wiele facetów ma trochę fizjologiczne podejście do seksu i nie dozna nigdy tego metafizycznego efektu. ;-) Naprawdę, przestańmy martwić się tak o facetów, oni już sobie dadzą radę, za każdym razem. ;-)
                • pierwszalitera Re: Endometrioza 03.08.10, 01:39
                  No i tu:
                  www.endometrioza.aid.pl/leczenie/seksuologia/80-gdy-wspoycie-sprawia-bol.html
                  To też może być dla ciebie interesujące:
                  www.endometrioza.aid.pl/wydarzenia/spotkania-endokobiet/144-warszawa-cotygodniowe-endospotkania-zawieszone-w-lipcu.html
                • martvica Re: Endometrioza 03.08.10, 10:20
                  > Matko jedyna, to brzmi jak przygotowanie do pańszczyzny. ;-) Środki przeciwbólo
                  > we, by dać sobie radę ze stosunkiem? Po pierwsze, nie wierzę, że pomoże, a po d
                  > rugie może całkowicie wykluczyć jakiekolwiek przyjemne doznania u kobiety.

                  Bo ja wiem? Zależy skąd się bierze ból. Poza tym przeciwbólowe nie oznacza
                  znieczulajce, usiłuję sobie przypomnieć czy za czasów burzliwej młodości nie
                  zdarzało mi się kochać z 'przed- chwilą -bolącą - głową na przykład. Z innej
                  beczki: marihuana na przykład działa przeciwbólowo, ale przyjemności nie
                  wyklucza, wręcz przeciwnie.

                  Taki
                  > ej miłości powiedziałabym całkowicie nie. I nie przemawia do mnie argumnet, że
                  > ma się z tego przyjemność, bo robi się przyjemność facetowi. To nie tędy droga.
                  Ja wciąż mam wrażenie że się nie rozumiemy. Nigdy nie wyrzekałam się własnej
                  przyjemności po to żeby facetowi było lepiej, i nie mam takiego zamiaru. Zależy
                  mi po prostu żeby jemu też było dobrze, i to im lepiej tym lepiej. To aż takie
                  dziwne?

                  > Dziwne, ja zawsze spotkałam się z mężczyznami, którym strasznie zależało na ty
                  > m, by mnie było dobrze. Dla większości był to sprawa honoru i ważniejsza od wła
                  > snej przyjemności
                  Ja też, na szczęście.

                  Męska przyjemność jest zresztą bardzo łatwa do osiągnięcia,
                  > że naprawdę nie warto się zastanawiać, czy przy konwencjonalnym stosunku jest
                  > mu kilka procent lepiej, niż przy seksie oralnym.
                  Nie bierzesz pod uwagę że seks oralny może się stać nudny, i że czasem się chce
                  odmiany? Dla ludzi kochających sie konwencjonalnie seks oralny jest miłym
                  urozmaiceniem, elementem gry wstępnej często, a jak miłe urozmaicenie zmienia
                  się w stały element?

                  A porównanie martwicy do Kilimandżaro i Beskidu Niskiego jest te
                  > ż mega pomyłką. Tu to jest zdecydowanie odwrotnie. To my mamy Kilimandżaro, trz
                  > eba się wprawdzie trochę natrudzić, by wejść na szczyt, ale nasza satysfakcja j
                  > est zdecydowanie większa, dłuższa i intensywniejsza, a faceci mają Beskid Niski
                  > , łatwa i krótka droga, ale żadne tam wielkie przeżycie.
                  Może dla Ciebie jest tak, ale ja mam inaczej. Użyję porównania kulinarnego, jak
                  krajobrazowe nie wyszło;) Męski orgazm jest jak solidne danie, je się je chwilę
                  i syci na długo, mój jest jak rodzynek, orzeszek albo inna maleńka czekoladka,
                  łatwo o niego jak się wie jak otworzyć pudełko, znika po chwili i niby można się
                  zadowolić jednym, ale kto normalny zadowoli się jednym, jesli można mieć garść i
                  wtedy czuć się najedzonym? Beskid wyspowy może nie jest dobrym porównaniem,
                  jakiś taki długi łańcuch niskich, ostrych szczytów. Nie znam się na górach, no.
                  Zdaję sobie sprawę że to mało typowe i jest masa kobiet których po orgazmie nie
                  można dotknąć, bo są zbyt uwrażliwione, ale ja jestem rodzynkiem i chcę jeszcze.
                  • pierwszalitera Re: Endometrioza 03.08.10, 13:29
                    martvica napisała:

                    > Bo ja wiem? Zależy skąd się bierze ból. Poza tym przeciwbólowe nie oznacza
                    > znieczulajce, usiłuję sobie przypomnieć czy za czasów burzliwej młodości nie
                    > zdarzało mi się kochać z 'przed- chwilą -bolącą - głową na przykład. Z innej
                    > beczki: marihuana na przykład działa przeciwbólowo, ale przyjemności nie
                    > wyklucza, wręcz przeciwnie.


                    To prawie jak telepatia. ;-) Chciałam napisać o marihuanie, ale się powstrzymałam, bo wiadomo, dla niektóych to ziele diabła. ;-) Tylko... Marihuana nie działa przeciwbólowo, tylko rozluźniająco. Jeżeli bóle znikają po maryśce, to warto zapytać się, czy są one w ogóle związane z endometriozą. Patrz wskazówka zarin o pochwicy. A jeżeli jednak z edometriozą, to czy przypadkiem ich przyczny ciągle nie należy szukać w fatalnej, psychologicznej reakcji obronnej organizmu, czymś w rodzaju automatycznego sprzężenia. Być może zmiany organiczne też grają (albo grały) jakąś rolę, ale większość odczuwanego bółu może być indukowana spięciem. I tu nie ma znaczenia, że wydaje ci się, nie napinasz świadomie mięśni. Być może sekusuolog, albo przynajmniej dobry ginekolog znający się na temacie mógłby trochę pomóc.


                    > Ja wciąż mam wrażenie że się nie rozumiemy. Nigdy nie wyrzekałam się własnej
                    > przyjemności po to żeby facetowi było lepiej, i nie mam takiego zamiaru. Zależy
                    > mi po prostu żeby jemu też było dobrze, i to im lepiej tym lepiej. To aż takie
                    > dziwne?


                    To nie dziwne, tylko jeżeli z jakiegoś powodu zmuszona jesteś robić kompromisy i pozbawić faceta całości doznań, to nie jest korzystnym mechanizmem skupianie się właśnie na tych niewielkich niedogodnościach. Twoja cena, którą płacisz za chęć bycia "normalną" jest za wysoka. W rezultacie nie masz nie tylko normalnego życia seksualnego, ale jak opisałaś, w konsekwencji żadnego.


                    > Nie bierzesz pod uwagę że seks oralny może się stać nudny, i że czasem się chce
                    > odmiany? Dla ludzi kochających sie konwencjonalnie seks oralny jest miłym
                    > urozmaiceniem, elementem gry wstępnej często, a jak miłe urozmaicenie zmienia
                    > się w stały element?

                    A normalny stosunek, to nie może się znudzić? Naprawdę nie wiem, skąd bierzesz takie "standardy". A jakie ma znacznie, co robi w łóżku większość ludzi? Gdzie jest napisane, że seks oralny, to ma być tylko urozmaiceniem? Każda para może mieć swój zupełnie indywidualny wzór seksualości. Znam parę, dla której seks oralny to podstawa i prawie nigdy nie kochają się inaczej. Zaczęło się od tego, że nie mogli znaleźć dobrej dla siebie antykoncepcji, więc używali tylko takich bezpiecznych technik, a potem się okazało, że oboje to bardzo lubią i nie chcieli już inaczej. Jakoś nie zastanawiają się nad tym, co jest ogólną konwencją. Skąd w ogóle te myśli o nudzie? Przecież seksu nie urozmaica się tylko nową pozycją, czy techniką. Jest kupa kreatywnych, sytuacyjnych rzeczy, które można wprowadzić, gdy zaczyna się nuda.


                    Męski orgazm jest jak solidne danie, je się je chwilę
                    > i syci na długo, mój jest jak rodzynek, orzeszek albo inna maleńka czekoladka,
                    > łatwo o niego jak się wie jak otworzyć pudełko, znika po chwili i niby można si
                    > ę
                    > zadowolić jednym, ale kto normalny zadowoli się jednym, jesli można mieć garść
                    > i
                    > wtedy czuć się najedzonym?
                    > Zdaję sobie sprawę że to mało typowe i jest masa kobiet których po orgazmie nie
                    > można dotknąć, bo są zbyt uwrażliwione, ale ja jestem rodzynkiem i chcę jeszcze
                    > .

                    A co za problem poprosić faceta, by zrobił ci jeszcze raz? Dlatego w seksie stosuje się zasadę Ladies First. I to do skutku, to znaczy do momentu kiedy masz dosyć. I w ogóle skąd ty wiesz, co jest typowe? Kobieca seksualność nie jest w ogóle typowa. Uprawiasz seks według podręcznika? Słyszałam, że faceci mają problemy, bo przy każdej kobiecie muszą orientować się na nowo, ale żeby kobiety przejmowały się, jak reagują w łożku inne? A gdyby męski orgazm starczał na długo, to faceci nie byliby tak zainteresowani seksem i możliwością powtarzania. ;-)
                    Sprawiasz też wrażenie, że seksualność jako taka, nie jest w w ogóle problemem, wiesz czego sama potrzebujesz, tylko to mitologizowanie konwencjonalnego stosunku i przypisywaniu mu zbyt dużego znaczenia, zbytnio cię paraliżuje. Nie dziwiłabym się, gdybyś należała do kobiet, które chcą uprawiać seks przede wszystkim dlatego, bo faceci to lubią i to takie fajne poczucie bliskości. Ale zdajesz sobie sprawę, że seks to też kobiecy orgazm i najlepszy osiąga się i tak w alternatywny sposób. Więc dziwię się, że nie koncentrujesz się nad tym, co aktualnie możliwe i daje przyjemność, a płaczesz nad utraconym rajem, którego wartość jest moim zdaniem bardzo wątpliwa i mocno przesadzona. Dziwię się, że tylko dlatego rezygnujesz w ogóle z seksu. Przecież nie musisz. Zupełnie niepotrzebnie kreujesz się na ofiarę. Zapytaj faceta, czy wolałby raczej nudny seks oralny, czy lepiej zero seksu? Ty chcesz wszystko, a wychodzi z tego nic. To trochę kiepski bilans, nie uważasz?
            • pierwszalitera Re: Endometrioza 03.08.10, 01:28
              martvica napisała:
              I to
              > chciałabym móc to robić przed menopauzą. Niby mało, ale jednak nawet nie wiem
              > czy to możliwe do osiągnięcia... :(

              Wywal takie ograniczające cię myśli. ;-) Życie seksualne kobiety staje się często dopiero naprawdę satysfakcjonujące i daje maksymalną przyjemność około 40-tego roku życia. Wiem, że to dla wielu trudne do wyobrażenia, ale to fakt. ;-) Menopauza też nie oznacza wcale końca seksualności, chyba, że to facet zaczyna mieć właśnie problemy ze wzwodem, ale wtedy mamy jeszcze te alternatywne techniki bez wyrzutów sumienia, że mężczyzna coś tam traci. ;-) Wiele kobiet dopiero w tym wieku, bez ciążowego zagrożenia i z doświadczeniem lat, potrafi się wyluzować i korzystać w pełni z życia seksualnego. I biorąc pod uwagę długość kobiecego życia, płodne lata to tylko epizod. ;-)
              Ale zobacz też jeszcze tutaj:
              www.endometrioza.aid.pl/leczenie/leczenie-hormonalne/83-progestyny-w-leczeniu-endometriozy.html
              • martvica Re: Endometrioza 03.08.10, 10:04
                Mnie chodzi o to że do menopauzy straszna kupa czasu, a nie że będzie koniec
                seksualności;) A wtedy cholerne endo mija samo. Tylko nie wiem jak wytrzymam
                jeszcze 20 lat.
    • zarin Re: Endometrioza 03.08.10, 11:00
      Jeśli nie jesteś pewna, że przyczyną bólu jest endometrioza, to poczytaj o vulvodynii i zobacz, czy zgadzają się objawy. Mogę polecić w Krakowie ginekolożkę, która się tym trochę zajmowała.
    • indigo-rose Re: Endometrioza 30.08.13, 08:14
      Wiem, że wątek dotyczył sprawy poważnej, ale skoro został wywindowany przez spam, to korzystając z okazji zadam ignoranckie pytanie. @ oznacza owulację czy pierwszy dzień okresu? Pytałam wujka Google, ale powiedział mi tylko, że to małpa.
      • kocio-kocio Re: Endometrioza 30.08.13, 08:34
        @ oznacza miesiączkę
        Myślę, że źródło tego symbolu jest na forach staraniowych. Małpa przyszła = znowu się nie udało.
        • indigo-rose Re: Endometrioza 30.08.13, 09:09
          Dzięki! Etymologia mi się podoba, chociaż jestem z tych co się cieszą, jak małpa przyjdzie :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka