Dodaj do ulubionych

Aktualności, czyli o czym dziś w powieści...

07.12.08, 15:40
"Jakoś wnet po świętej Barbarze, patronce dobrej śmierci, o cichym, omdlałym
zaraniu, spadły pierwsze krótkie, trzepotliwe wiatry; obleciały ziemię ze
skowytem jako te psy węszące tropu (...)"

No właśnie. Poplotkujemy o tym co "teraz" dzieje się w Lipcach? Zaraz po
świętej Barbarze spadł śnieg i jak myślę, leżał do marca. A dziś? Eh, muszę
dziecku o śniegu opowiadać...

W takiej scenerii Jagusia przeżywała pierwsze tygodnie małżeństwa - miodowy
miesiąc, a Hanka w bylicowej izbie marzła. Dla Hanki to był ciężki czas...
Kłótnie z Weronką, nabzdyczony Antek, ciąża, dzieci i waląca się chałupa.

Ciekawe, czy zanim stary zbrzydł Jagusi - żywiła do niego choćby nikłe ciepłe
uczucia w tym pierwszym wspólnym okresie? Właściwie nie ma ani jednej sceny
świadczącej o innym niż obojętny stosunku Jagusi do męża. Jeśli się mylę -
poprawcie mnie. Wdrożyła się w rządy w "tylim" gospodarstwie, ale to jedyna
radość (oprócz szmat i korali). Musiał być mocno zaślepiony skoro wierzył, że
taki związek przetrwa.
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 07.12.08, 21:59
      Ja już kiedyś w jakimś wątku napisałam, że gdyby nie
      Jagusia, "Chłopi" nie byliby tak dobrą powieścią. I w rzeczy samej
      tak jest. Syćko sie obraca wokół Jaguś.
      Jagusia przypomina mi nieco Irenę Heron (tylko Jagnę lubię, Ireny
      nie), bohaterkę "Sagi rodu Forsyte'ów". Piękna, bezwolna, kusząca,
      fatalna (ino Irusia porzundniejsza była), ale na swoim postawi.
      Takie medium, w którym świat się przegląda.
    • stara_dominikowa Re: Grudzień:) 18.12.08, 12:43
      Zima straszna, Hanka szuka mężowi roboty. Wstyd mi za niego:/ Żona w ciąży,
      dwoje dzieci, rozwalająca się chałupa - a jemu wszystko jedno. Organiścina -
      mimo, ze znienawidzona przez was sielnie - Hance robotę proponuje i do wełny
      dorzuca chleb, słoninę i kaszę - ha! I co powiecie?
      Młynarz też delikatny inaczej - każe Hance lepiej pilnować "swojego" bo za
      Jagusią lata... jakby ona była temu winna.
      Po prostu płakać się chce: "cóż ja? Czy to umiem go zniewolić do się? czy to
      śmiem? A choćbym i żyłę każdą wypruła la niego, nic to, kiej serca la mnie nie
      ma. Cóż ja! Cóż?..."

      :(
      • cahir4 Re: Grudzień:) 18.12.08, 13:44
        Co powiemy? Zawsze mnie zdumiewała ta scena i próbowałam mentalność
        tych ludzi rozgryźć, bo dzieje się to zaraz potem, jak organiścina
        Magdę wygnała, co zresztą Hanka przyjmuje z całkowitą obojętnością.

        A swoją drogą, to bardzo jestem ciekawa, jak wyglądała ta Wigilia w
        Antków...
        • jadwiga1350 Re: Grudzień:) 18.12.08, 14:23
          To, że organiścina proponuje Hance robotę nie świadczy jeszcze o jej
          dobrym sercu. Ktoś musiał jej uprząść wełnę, a że akurat padło na
          Hankę to czysty przypadek. Zresztą nie płaci jej gotówką, tylko
          jedzeniem. Jak się ma pełną spiżarnię to co za problem dać komuś za
          robotę chleb lub boczek. Przecież organistom ludzie nawet za
          przeczytanie listu musieli płacić.
          To że Hanka nie przejmuje się tragedią Magdy to mnie tak bardzo nie
          dziwi. Sama czuje się tak bardzo skrzywdzona i bezradna że nie ma
          sił martwić się kimś innym.
          Mnie dziwi że ksiądz nie upomniał organistów za to co zrobili
          Magdzie.Przecież organista był od niego zależny, proboszcz mógł w
          tej sprawie coś zrobić. Zwłaszcza, że sam okazał Magdzie trochę
          serca, bo po tym zlegnięciu w kruchcie to właśnie na plebanii ją
          odratowano. Ciekawi mnie też jak na to wszystko reagował wrażliwy
          Jasio, kiedy przyjechał do domu na święta.
          • cahir4 Re: Grudzień:) 19.12.08, 09:25
            Ano Jasio miał problem. O Magdzie to pewnie zwyczajnie nie wiedział,
            bo przy księżyku o takich gorszących sprawach "moralna" rodzinka nie
            mówiła. Plotkary ze wsi też za duży czuły dystans, żeby mu donieść.
            Ale o innych sprawach, choćby o tym z ludzi "zdzieraniu" wiedział i
            jakoś go tam bolało. Tylko jest tak bardzo uzależniony, tak
            przyduszony pępowiną, że się nie potrafi zbuntować. Choć czasem
            nieśmiało coś przebąknie... A wtedy matuśka walnie mu, jak to się
            dla niego poświęcają, ile to im zawdzięcza i, jako wrażliwca, trzyma
            go na smyczy poczuciem wdzięczności i swiadomością mimowolnie
            zaciągniętych zobowiązań. Teraz to by się "toksyczna mamusia"
            nazywało.

            Co do organiściny i Hanki, to tak do końca nie wiadomo, na ile to,
            co znalazła w worku, to była zapłata, na ile jałmużna. To, że Hanka
            na los Magdy jest obojętna, to mnie w tym momencie nie dziwi -
            swojego ma dość. Ale że się dobrocią organiściny zachwyca, nie mając
            nawet po cichu choć jednej myśli, że to jednak niezbyt po
            chrześcijańsku, albo coś w tym guście, no mnie troszku boli (jako że
            Hankę lubię).
            • meduza7 Re: Grudzień:) 19.12.08, 10:59
              Może Hanka w tym swoim opuszczeniu tak już niczego się po nikim nie spodziewała,
              że nawet ten ochłap od organiściny wydał jej się wielkim darem serca.
      • paszczakowna1 Re: Grudzień:) 19.12.08, 11:57
        > Organiścina -
        > mimo, ze znienawidzona przez was sielnie - Hance robotę proponuje i do wełny
        > dorzuca chleb, słoninę i kaszę - ha! I co powiecie?

        Ja bym powiedziała, że pomóc Hance się kalkulowało. Była w bardzo trudnej
        sytuacji, ale zawsze Borynowa. Stary Boryna mogł umrzeć, mógł też się z Antkiem
        pogodzić, i zaraz pozycja Hanki we wsi by się zmieniła. Jej wdzięczność mogła
        się długofalowo opłacić. Co innego taka Magda...
      • kalina.tatry Re: Grudzień:) 06.01.09, 17:47
        A ja myślę, dominikowo, że Antek wtedy cierpiał na depresję...Wtedy
        człowiekowi na prawdę jest wszystko jedno. Najbliźsi też mu wiszą.
        Nic nie cieszy, nic nie przyciąga, nic nie można. Świat za czarnym
        woalem plus spłycenie uczuciowości wyższej. Lub na obsesję na
        punkcie Jagny. Nic, co nie jest obiektem obsesji nie ma znaczenia
        dla chorego, nie istnieje. Człowiek ogarnięty obsesją ma tylko jeden
        temat rozmyślań i jeden kierunek działań. W każdym razie to prypadek
        choroby psychicznej. Lub prawdziwa, namiętna miłość, co , biorąc pod
        uwagę reakcje biochemiczne organizmu ludzkiego na jedno absolutnie
        wychodzi.
    • groha Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 20.12.08, 12:09
      A na parę dni przed Godami, życie wrzało w Lipcach, aż miło: zrękowiny odbywały
      się u Kłębów, chrzciny u Wachników, zmarło się staremu Bartkowi, co to go kiedyś
      zięciaszek tęgo obił, Jagustynka podała dzieci do sądu o wysługi, Antek wciepnął
      Mateusza do rzeki, jeden głodem przymierał, inszy chyrlał i na księżą oborę
      patrzył, a wszędy tyle było bijatyk, swarów, śmiechu i zabawy, aże chałupy się
      od tego trzęsły. Znaczy - ludzie żyli, jak Pan Bóg przykazał, społecznie, choć
      każdy po swojemu, jak mu się widziało. A we młynie mówili: kto na wiesnę bryka,
      od tego zimą umyka...
      • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 21.12.08, 12:40
        ten świąteczny nastrój i błogość co w narodzie nastała udzieliły się Jantosiowi:

        "Mateusz się porwał w ten mig do niego, ale nim mógł zmiarkować co bądź, już
        Antek skoczył jak ten wilk wściekły, chycił go jedną ręką za orzydle, przydusił,
        aż tamten dech i głos stracił, drugą ujął za pas, wyrwał z miejsca jak kierz,
        nogą drzwi wywalił na dwór i poniósł go prędko za tartak, do rzeki ogrodzonej
        płotem, i cisnął z całej mocy, aż cztery żerdki trzasły kiej słomki, a Mateusz
        niby kloc ciężki padł we wodę."

        :D

        no, chłop jak smok!
        • groha Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 21.12.08, 13:33
          Smok, abo i co lepsze :) Bo potem zagroził, że każdemu tak zrobi, kto będzie go
          szarpał, a jak! I spokojnie otrzepał rączki, uwalił się przy kominie i
          odpoczywał se w chwale oraz podziwie otoczenia. Pewnie tak samo czuł się
          australopitek po zwycięskiej walce o samicę, kiedy skręcił kark rywalowi, ha ha.
          Okazuje się, że dobre ludzie tak daleko od tego nie odeszli - jak się chłop
          zeźlił (a źlił się łatwo i czysto instynktownie, wiadomo), to nie patrzył czy to
          swój, somsiad, czy całkiem obcy, tylko łapał za orzydle i prał w co popadło, a i
          baby też raczej żadnych oporów nie miały przed wywarciem pyska na każdego i z
          byle powodu do kudłów też potrafiły sięgnąć. A już te psy i dzieciska, to
          najbiedniejsze chyba wtedy były... Dlatego, aż się człowiekowi oczy ze zdumienia
          otwierają, gdy widzi, jak Antek pomaga biednemu Żydowi ciągnąć wózek, ot tak
          sobie, z dobrej woli i bez żadnego interesu, albo że akurat psa nie kopnął, a
          przecież mógł!
          A przed Godnymi Świętami, to wiadomo, że radość zawsze duża, ale i nerwy też
          jakby większe, wiadomo :)
    • groha Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 05.01.09, 11:16
      Dominikowo, a napiszcie co tam dzisiaj na wsi, bo tu zima sroga i taki mróz, że
      ani nosa z chałupy wychynąć, a przecie człowiek świata ciekawy. Toś jutro Trzech
      Króli i muzyka w karczmie! Oj, będzie się działo, będzie.
      • cahir4 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 05.01.09, 19:22
        To dziś by rychtyk wypadało, że romantyczna scena w oborze...
        • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 05.01.09, 20:13
          nie, żebym czepliwa była i o to słowo na udry szła, ale nigdzie nie stoi, że
          scena "o-borze Jantoś!" była dzień przed tym świętem Trzech Króli. Po świętym
          Szczepanie, przed Trzema Królami.

          ... a we Trzech Króli w ten wątpliwy poniedziałek, Jambroży opowiadali la
          uciechy o swatach. Trza przyznać Reymontowi, że zmysł komediowy mieć miał!
          Jest też fragment o urodzie jagusinej:

          "(...) Ale żadna ani się równała z Jagną, żadna. Przenosiła wszystkie urodą,
          strojem, postawą i tymi modrymi, jarzącymi ślepiami, jako róża przenosi one
          nasturcje a malwy, a georginie, a maki, że zgoła podlejsze się przy niej widzą,
          tak ci ona przenosiła wszystkie i nad wszystkie panowała."

          Ten cytat wystarczy niedowiarkom jagusinej wyjatkowej urody widzącym w niej
          tylko spaśną kiej jałowica i o gębusi jakby w mleku wymytej. Ona się wyróżniała!
          Panowała urodą! Ha! :D
          • cahir4 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 05.01.09, 21:56
            Ależ ja ta zgodliwa jestem - musieć nie musiał, ale mogło. A może to wczoraj
            było? Aliboć w sywestrową noc magiczną?
    • cahir4 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 07.01.09, 22:19
      7 stycznia. Boryna z turbacji wielkich, które na skutek wczorajszych w karczmie
      wydarzeń go męczą, rozchorzały leży. Macica mu ponoć opadła, albo wątroba się
      zapiekła. (Osobiście stawiam na to drugie, nie żebym odmawiała Borynie
      posiadania macicy, ale dalsze wypadki wskazują na to, że jednak coś mu się
      zapiekło. Wątroba albo co drugie - nie wiem, ale zapiekłość widać gołym okiem).
      Teściowa gorącym olejem boki mu smaruje i po cichu za córką przemawia. Bez
      skutku (co zgoła dziwne nie jest, bo człek gorącym olejem traktowany w dobrym
      humorze raczej nie może być). Wątpliwości co do Jagusi prowadzenia się przed
      ślubem w nim się budzą i nawet je Dominikowej w oczy rzuca. Ale miłowanie
      jeszcze mu nie przeszło - stąd i zazdroście różne zapiekają się.
      Jagusia, jak to Jagusia: spoziera "tymi żałosnymi oczami skrzywdzonego
      dzieciątka" i wzdycha, oj wzdycha.

      I tak se pożyją do soboty (bo jest akuratnie wtorek).
      • cahir4 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 14.01.09, 00:55
        Zabyłyscie, Kumy, o kalendarzu.

        W niedzielę (w Lipcach to była sobota). Z łoża boleści Boryna się poniósł i
        poszedł po wsi plotki gasić. Bez skutku.
        Obecnie młóci z Piotrkiem w stodole, obejścia i żony mocno pilnując.
        Rządy mocno dzierży w garści i przyodziewę świąteczną na klucz zamknął. Jagusię
        ignoruje, z Józką o gospodarstwie rozmawia, jakby to ona była gospodynią. Jagna
        póki co chodzi tylko jak błędna, ale wkrótce, podpuszczona przez Jagustynkę,
        zacznie się buntować.

        Tylko jednego wymiarkować nie poredzę. Kiedy zaczęła się spotykać z Antkiem?
        "Tak się już umiała zmyślnie urządzać, że co parę dni widywała się z nim pod
        brogiem."
        Ale od kiedy? Od razu po awanturze w karczmie? Już po wizycie księdza? Kiedy
        sprawa niby przycichła, ale nie powróciły dawna spokojność i wesele? I co tam
        robili, skoro słynne spotkanie po wieczorze u Kłębów opisane jest tak, jakby
        wtedy dopiero odbyło się pierwsze (przynajmniej po ślubie) consumatum?
        • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 13.06.09, 09:51
          I co tam
          > robili, skoro słynne spotkanie po wieczorze u Kłębów opisane jest
          tak, jakby
          > wtedy dopiero odbyło się pierwsze (przynajmniej po ślubie)
          consumatum?

          Pewnie tylko buzi i odwrót do chałupy. Jagnie było zimno, po za tym
          gdyby spędzała więcej czasu pod brogiem,to niedałoby się tego
          ukrywać przed Maciejem.On w tym czasie na krok się z domu nie
          ruszał. Po wieczorze u Kłębów Jagna i Antek mieli więcej czasu,
          Boryna miał późno wrocić, więc i doszło do konsumpcji.
          • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 22.06.09, 21:29
            Chyba to w nadchodzącą noc zemrze się Maciejowi.
            • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 25.06.09, 08:27
              Jadwigo, a nie w noc z 21 na 22? Nad ranem 22 zmarł, następną noc Jagata przy
              nim czuwała, 23 eksporta i sobótkowe ognie i dopiero w Jana pogrzeb.
              Kiepskam w rachowaniu to i mogę się mylić, sprawdźta baby.
        • enesaj Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 17.11.16, 20:44
          Przyodziewę na klucz zamknął, tak jakby miało to w czymś pomóc - przecież Jaguś pobiegłaby do Antka i bez przyodziewy.
    • stara_dominikowa Jagusin lincz 04.08.09, 11:57
      Kiedy był?

      W czwartek ruszyła pielgrzymka, w niedzielę aresztowano wójta i na drugi dzień,
      w poniedziałek wieś wygnała Jagnę.

      Pielgrzymka Łowicka idzie ok. 6 dni i dociera pewnie 14 sierpnia, dzień przed
      świętem - myślicie, że można przyjąć, że Jagusiny sąd miał miejsce 12 sierpnia?
      • jadwiga1350 Re: Jagusin lincz 05.08.09, 12:35
        Pewnie że można.
        Z tych wszystkich dat wynika że romans Jagusi i Jasia był bardzo
        króciutki, choć taki brzemienny w skutki. 29 czerwca- swieżo
        owdowiała Jagna spotyka Jasia na odpuście. Jaś odjeżdza do
        seminarium, Jagna czeka na niego dłuższy czas, może trzy, może
        cztery tygodnie.6 sierpnia Jasio idzie z kompanią do Częstochowy.
        Więc ich romans mógł trwać w najlepszym wypadku 2 tygodnie.Trochę
        krótko..

        Zastanawia mnie gdzie była przechowywana kasa gminna z
        której "ulotniły" się pieniądze.W Lipcach przecież nie było niczego
        w rodzaju Urzędu Gminy. Sprawy publiczne wójt załatwiał we własnym
        domu.Czy pieniądze też trzymał w domu? Może w pobliskim miasteczku?
    • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 12.08.09, 09:52
      "Zaś Jagusia w postronkach, na gnoju, zbita do krwi, w porwanym odzieniu,
      pohańbiona na wieki, skrzywdzona ponad człowiecze wyrozumienie i nieszczęsna
      ponad wszystko, leżała jakby już nie słysząc ni czując, co się dzieje dokoła,
      tylko żywe łzy nieustanną strugą ciekły po jej twarzy posiniaczonej, a niekiedy
      wzniesła się pierś niby w tym krzyku skamieniałym."

      Dla Jagny Lipce były całym światem i z tego świata ją wygnano. Żal dziewczyny,
      żal... Antek zachował się obrzydliwie nie stając w jej obronie, a przecież
      potrafił się sprzeciwić gromadzie. Znowu egoizm wziął górę - odrzucony okrutnie
      się zemścił. Okropny typ. Ciekawe jak zareagowała Hanka po powrocie z
      Częstochowy. Czy obrośnie w piórka i znów będzie wynosić się nad drugie i pamięć
      własnej biedy gdzieś zniknie, czy może po zimowej lekcji pokory będzie pomagać
      Jagnie? Znając jej podporządkowanie Antkowi pewnie będzie go usprawiedliwiać,
      nie takie wyskoki starała się przełknąć. Poza tym - będzie to miała czas na
      turbacje kiej jaka dziedziczka? Jesień za pasem...
      • soova Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 13.08.09, 12:26
        stara_dominikowa napisała:

        > Ciekawe jak zareagowała Hanka po powrocie z Częstochowy. Czy obrośnie w piórka
        i znów będzie wynosić się nad drugie i pamięć własnej biedy gdzieś zniknie, czy
        może po zimowej lekcji pokory będzie pomagać Jagnie? Znając jej podporządkowanie
        Antkowi pewnie będzie go usprawiedliwiać, nie takie wyskoki starała się
        przełknąć. Poza tym - będzie to miała czas na turbacje kiej jaka dziedziczka?
        Jesień za pasem...>

        Zdaje się, że na tę sprawę trzeba będzie patrzeć pod kątem tego zapisu Macieja
        dla Jagny. Wszak z tych sześciu morgów Borynowie wciąż sprzątają i póty Jagusia
        żyje, daj jej Panie Boże zdrowie, ale do rozumu nie przychodzi, sprzątać będą.
        Gdyby zaś jej się tak zmarło, po zapis zaraz zgłosi się przynajmniej Szymek, bo
        matka już stara i kto wie, czy ślepa długo pociągnie, a Jędrzych niekumaty (poza
        tym kto wie, czy nie w wojsku - była o tym mowa przy okazji zrękowin, że "za
        bezrok" miał na komisji stawać, przy czym to Boryna swoimi znajomościami z
        urzędnikami miał dopomóc, a że Maciej już ziemię gryzie...). Kto wie zatem, czy
        Hanka po takiej kalkulacji przypadkiem nie wspomagałaby po cichu Jagusi, żeby
        sobie tak na boku żyła jak najdłużej?
        • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 13.08.09, 14:27
          Ludzie kochane!! Dlaczego Hanka miała się przejmować Jagusią???
          Przecież ona nie przejmowała się własnym ojcem, chodzącym po żebrach!

          Myślę że jak Hanka wróci z pielgrzymki to do Jagusi i do pomagania
          jej nie będzie miała zbytnio głowy.
          Antka czeka proces i najmniej 10 lat odsiadki.Uważam że oni i tak
          lekko do tego podchodzą i nie boją się że Antek dostanie dożywocie
          albo nawet karę śmierci! Przecież jakby nie było,zabił człowieka.
          Zabójstwo człowieka w kodeksie karnym obowiążującym na terenie
          Kongresówki musiało być zagrożone karą śmierci.Dziwne że Antek i
          Hanka tego się nie obawiają. Albo np. zesłania na Syberię. Jeśli
          jeszcze przyjąć że ten borowy był funkcjonariuszem państwowym na
          służbie(nie wiem jak wtedy, ale w II RP coś takiego było) to
          sytuacja Antka była niewesoła.
          No ale bądźmy optymistami, że Antoś(który zawsze miał więcej
          szczęscia niż rozumu)dostanie tylko 10 lat.To i tak Hankę czekają
          wydatki na adwokatów a potem noszenie wałówy do kreminału.
          A Rocha, który by jej służył pomocą i radą, już przy niej nie
          będzie. Niegramotna Borynowa może być łatwym łupem dla nieuczciwych
          adwokatów, strażników więziennych itp.Może, chcąc nie chcąc, będzie
          musiała korzystać z pomocy kowala? Np.przy liczeniu pieniędzy.
          A jak na tej pomocy szwagra wyjdzie to łatwo możemy sobie wyobrazić.

          Po za tym kowal może dalej bruździć przeciwko Hance. W chacie
          Borynów zostaje nieletnia Józka. Michał może będzie chciał przejąć
          nad nią opiekę, a właściwie nad jej morgami.I być może jako
          mężczyzna będzie mieć lepsze prawo do tej opieki niż Hanka jako
          kobieta.

          Oj Haneczce raczej trudno będzie dotrzymać obietnicy danej mężowi,że
          ani zagona mu nie uroni!A czteroletni Piotruś, nie umiejący jeszcze
          mówić, prędko wsparciem i pociechą dla matki nie będzie.Natomiast
          dorastająca Józia może stawać przeciwko bratowej okoniem.Może
          uważać, że ona, jako córka Boryny, ma większe prawo do rządów nad
          gospodarstwem,niż Hanka jako synowa.



          • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 13.08.09, 22:37
            Jadwiga, wy zawsze z tych chmurów zawrócić mnie poredzicie... A z tym
            niemówiącym Pietrusiem to sami wiecie, że Reymont się mylić musiał. Bezimienny
            średni syn musiał to być i ledwo "tata" mówić.

            A co sądzicie o takiej kontynuacji: Mateusz żeni się z Jagną. Jagusia serce
            straciła dla Lipiec i wszystko jej za równo gdzie się podziewać będzie. Mateusz
            sprzedaje jej zapisowe morgi i wyjeżdżają do Hameryki.

            Ciężko mi pogodzić się z myślą, że Antek pójdzie na katorgę a Hanka zatraci
            gospodarkę. Ja bardzo lubię Hankę. Imponuje mi jej zwierzęca żądza przetrwania i
            wykarmienia potomstwa. Imponuje mi nawet jej bezwarunkowa, psia miłość do męża.
            Jeśli marzyła o pozostaniu na całem gruncie to nie pletąc warkoczy zapatrzona w
            staw, ale tymi pazurami wydzierając światu swoje. Może marzy mi się świat z
            takimi prostymi regułami i jasnymi priorytetami?
            • monikate Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 14.08.09, 17:55
              Ale Hanka jest zbyt bezwzględna i prymitywna. Wolę Jagusię :)
            • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 14.08.09, 21:00
              stara_dominikowa napisała:

              > Jadwiga, wy zawsze z tych chmurów zawrócić mnie poredzicie...

              Oj, Dominikowo, co Wy myslicie, że ja po niebie nie latam? Latam!
              I tak sobie marzę w głębi serca, że Jasio po powrocie z Częstochowy
              i poznaniu prawdy twardo oświacza rodzicom,że znać ich nie chce i że
              z seminarium występuje.Potem wyjeżdża w świat.(Może na miejsce
              aresztowanego Felka do jakiejś organizacji niepodległościowej???)
              Albo żeni się z Jagną, wprowadza się do chaty Paczesiów i
              gospodaruje z żoną na jej morgach. Dorabia też czytając i pisząc
              listy. Organiścinie pęka serce ze wstydu i zgryzoty.

              Albo jeszcze tak.
              Pewnego pięknego dnia, przed karczmą gdzie Magda niańczy żydowskie
              bachory, zatrzymuje się powóz. Wysiada z niego podrózny:młody,
              przystojny, bogaty pan.Okazuje się że ten pan to chłopoman(coś
              między Wyspiańskim a Rydlem) i Magda robi na nim oszałamiające
              wrażenie. Właśnie o takiej kobiecie marzył!
              Zabiera dawną sługę organistów do swojego majątku. Uczy ją dobrych
              manier, elegancji, czytania i pisania. Następnie zaś poślubia. Po
              paru latach, Magda, teraz już wielmożna pani dziedziczka, wraz z
              prawnym małżonkiem, przejeżdżają przypadkiem przez Lipce.Również
              przypadkiem spotykają organiścinę, która teraz płaszczy się przed
              dawną dziewką, całuje ją po nogach i rękach!!
              Ech, mściwa jestem!!
              • malgga Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 20.08.09, 20:05
                Pewnego pięknego dnia, przed karczmą gdzie Magda niańczy żydowskie
                bachory, zatrzymuje się powóz. Wysiada z niego podrózny:młody,
                przystojny, bogaty pan.Okazuje się że ten pan to chłopoman(coś
                między Wyspiańskim a Rydlem) i Magda robi na nim oszałamiające
                wrażenie. Właśnie o takiej kobiecie marzył!
                Zabiera dawną sługę organistów do swojego majątku. Uczy ją dobrych
                manier, elegancji, czytania i pisania. Następnie zaś poślubia. Po
                paru latach, Magda, teraz już wielmożna pani dziedziczka, wraz z
                prawnym małżonkiem, przejeżdżają przypadkiem przez Lipce.Również
                przypadkiem spotykają organiścinę, która teraz płaszczy się przed
                dawną dziewką, całuje ją po nogach i rękach!!

                A ja zawsze marzyłam o takiej przyszłości dla Jagny, po tym jak dokonano na niej
                tego okropnego linczu!
                Nic na to nie poradzę, że mam słabość do Jagusi i wolę ją od Hanki, która tylko
                dla Antka jest taka dobra i pobłażliwa.
                • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 25.08.09, 12:43
                  Mnie Hanka też denerwuje, to jej korzenie się przed Antkiem, to jej
                  jantosiowanie.Stosunek Hanki do męża bardzo przypomina stosunek
                  Gieni Smoliwąs do syna Januszka.Jedyna różnica to to, że Antek nie
                  robił Hance karceru pod łóżkiem!
                  • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 25.08.09, 16:51
                    Jadwigo, z ciekawości, powiedzcie - kogo lubicie w "Chłopach"? :D
                    • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 25.08.09, 17:39
                      Lubię Jagusię(za tę jej niepraktyczność),lubię Jasia(za jego
                      niewinność i naiwność), lubię kowala (za spryt, obrotność i
                      zaradność życiową)
                      Nienawidzę organiściny i z chęcią bym jej oczy wydrapała.
      • tt-tka Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 04.12.16, 12:57
        stara_dominikowa napisała:

        > Dla Jagny Lipce były całym światem i z tego świata ją wygnano. Żal dziewczyny,
        > żal... Antek zachował się obrzydliwie nie stając w jej obronie, a przecież
        > potrafił się sprzeciwić gromadzie. Znowu egoizm wziął górę - odrzucony okrutnie
        > się zemścił.

        Imho to nie byla zemsta, "nie chciala mnie, to popamieta", nic z tych rzeczy. Antek raczej poddal sie (woli wiekszosci) niz pokierowal sprawa, "w gromadzie zyje, to i z gromada trzymam" i ja mu sie nie dziwie. Cale zycie marzyl o samodzielnosci, o gospodarowaniu na swoim, a dopiero kolo trzydziestki dostal na to szanse i mialby ja zaprzepascic ?
        Nie odbieram Antka jako msciwego - w stosunku do ojca zapiekl sie, ale tam nie tylko o babe poszlo, ale i o sprawe zasadnicza, gront, i o lata upokorzen, wypominan, podporzadkowania. Z Mateuszem pogodzil sie rownie szybko, jak pobil, z kowalem, z ktorym powodow do zatargu bylo wiecej, tez jakos koegzystuje... Egocentryk z Jantosia tak, bez dwoch zdan, ale msciwy ?
        • jadwiga1350 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 27.12.16, 13:24
          poddal sie (woli wiekszosci) niz pokierowal sprawa, "w gromadzie zy
          > je, to i z gromada trzymam" i ja mu sie nie dziwie. Cale zycie marzyl o samodzi
          > elnosci, o gospodarowaniu na swoim, a dopiero kolo trzydziestki dostal na to sz
          > anse i mialby ja zaprzepascic ?

          Ale jedno drugiemu nie wadziło. Przecież wystąpienie w obronie Jagny nie oznacza utraty gospodarki, wygnania, czy choćby ostracyzmu społecznego.
          Co najwyżej mogli go zlekceważyć, olać, mówiąc dosadniej i tyla.

          w stosunku do ojca zapiekl sie, ale tam nie
          > tylko o babe poszlo, ale i o sprawe zasadnicza, gront, i o lata upokorzen, wypo
          > minan, podporzadkowania.

          Przesada z tymi upokorzeniami i wypominaniami. Maciej odcina się, gdy Antek rozpoczyna sprzeczkę, prowokuje, itp.
          Największym nieszczęściem dla Antka było to, że Maciej dożył 59 roków. A mógł zemrzeć 10 lat wcześniej i uszczęśliwić syna gospodarką tuż u progu dorosłości.

    • stara_dominikowa Re: Ostatni dzień akcji powieści 26.08.09, 08:55
      Ślepy dziad przechodził przez Podlesie w momencie kiedy Jagusia już ponad dwie
      niedziele leżała o bożym świecie nie wiedząc. Arbitralnie uznałam, że to 26
      sierpnia (12 sierpnia wygnanie, dwa tygodnie minęły 25, a przeszły 26). Akcja
      powieści obejmuje więc 11 miesięcy, a nie 10 jak się powszechnie przyjmuje. Nie
      wiem co z sobą zrobię do końca września..... :D
      • stara_dominikowa Re: Ostatni dzień akcji powieści 26.08.09, 08:57
        hm. dwa tygodnie mijają dokładnie 26, a nie 25, mea culpa. Może zrobimy
        głosowanie? :)
        Początek powieści 30 września, a koniec?
      • jadwiga1350 Re: Ostatni dzień akcji powieści 27.08.09, 16:08
        Nie
        > wiem co z sobą zrobię do końca września.....

        No jak to co? Migiem do miasta jedźcie i przywieźcie Jagnie dochtora!
        To psi obowiązek matki o dziecko stać!
        • stara_dominikowa Re: Ostatni dzień akcji powieści 27.08.09, 21:37
          > To psi obowiązek matki o dziecko stać!

          a jeszcze lepiej "stoić" :D
      • jadwiga1350 Re: Ostatni dzień akcji powieści 11.08.15, 15:56
        stara_dominikowa napisała:

        > Ślepy dziad przechodził przez Podlesie w momencie kiedy Jagusia już ponad dwie
        > niedziele leżała o bożym świecie nie wiedząc. Arbitralnie uznałam, że to 26
        > sierpnia (12 sierpnia wygnanie, dwa tygodnie minęły 25, a przeszły 26)

        A dlaczego dwunastego? Pielgrzymka wyruszyła na Anielską, czyli 2 sierpnia. Potem mamy 3 dni podczas których Paczesiowa próbuje odgadnąć co trapi córkę. W końcu czwartego dnia, w sobotę(6 sierpień) nie wytrzymuje i idzie z sielnym kaczorem na zwiady. Siódmego w niedzielę wybucha afera wójtowska. Poniedziałek(8 sierpień)-wygnanie.
        Dwie niedziele to będzie 22 sierpień, nikt z pielgrzymów jeszcze nie wrócił( wrócą 28/29) i dlatego nic nie wiemy o ich reakcji na lincz. Jak zareagowała na to Hanka, Jasio, Tereska.
        • kocur_zalogowany Re: Ostatni dzień akcji powieści 12.08.15, 07:46
          A jaką masz pewność, że rok zakończenia powieści był przestępny? Jeśli nie był to sobota wypadałaby 7 sierpnia.

          A tak przy okazji zastanawiam się nad obowiązującym wtedy kalendarzem. W zaborze rosyjskim obowiązywał kalendarz juliański. W życiu codziennym to było wszystko jedno, ale przecież święta katolickie wypadają w różnych terminach niż święta prawosławne. Czy jeśli w powieści jest Boże Narodzenie to ono było 25 grudnia kalendarza juliańskiego czy gregoriańskiego? Księdza chyba przecież obowiązywał kalendarz gregoriański? Czy jest możliwe, że na wsi stosowano kalendarz gregoriański, nie przejmując się zupełnie urzędowym, juliańskim?
        • kocur_zalogowany Re: Ostatni dzień akcji powieści 12.08.15, 08:32
          "Kiedyż to się zbiera kompania do Częstochowy?
          ? Wotywę zamówiły na czwartek, to juści, zaraz po mszy ruszą?"

          "Kompania miała wyjść rankiem, zaraz po solennej wotywie, to się z wolna ściągali napełniając drogi nad stawem wozami a gwarem..."

          Skoro pielgrzymka wyszła w czwartek rano, zaraz po mszy wotywnej, to sobota wypadałaby 4 sierpnia. Trzy dni to czwartek, piątek i sobota (poszła na plebanię dopiero popołudniu) :)
    • ell_anna Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 27.09.09, 21:13
      "...Cicho było, ciepło i nieco sennie.
      Słońce, chociaż to był już koniec września, przygrzewało jeszcze niezgorzej -
      wisiało w połowie drogi między południem a zachodem, nad lasami, że już krze i
      kamionki, i grusze po polach, a nawet zeschłe twarde skiby kładły za się cienie
      mocne i chłodne(...)

      Była niedziela - cichy, opajęczony i przesłoneczniony dzień wrześniowy..."

      No to ja zaczynam rok w Lipcach :) Ktoś jeszcze się dołączy??
      • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 29.09.09, 17:57
        Tak sobie myślałam parę dni temu, że chyba przegapiłam TEN dzień. Powieść
        zaczyna się w piątek - kiedy zdycha graniasta. Potem jest sobota - sąd.
        Następnego dnia jest ten opajęczony i przesłoneczniony:)
        • ell_anna Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 29.09.09, 22:35
          W tym roku mieliśmy pogodę we wrześniu jakby żywcem wyjętą z powieści :)

          Zmykam na wieczorną porcję wieści z Lipiec
          • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 30.09.09, 11:46
            w nocy przymrozki już były w Lipcach i o poranku w dzień sądów szron leżał. u
            nas chyba latoś cieplej!
      • sempower Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 10.04.24, 02:55
        Wiadomości i aktualności z Poznania i okolic to zawsze NaszPoznan
        • jadwiga1350 Na Anielską 02.08.24, 18:34

          Dziś Matki Bożej Anielskiej, wyruszamy z kompanią do Częstochowy. Hanka idzie pełna nadziei i optymizmu. Jasio zbolały po srogim laniu(ma siłę w ogóle się ruszać??), Tereska w duchu pokuty, a reszta?

          I wielka zagadka, dlaczego Jaguś nie przyłącza się do pielgrzymów? Nie chce iść razem z Jasiem, z dala od złych oczu organiściny?
          • jagus_jagusia Re: Na Anielską 04.08.24, 07:45
            Kompania zaczyna właśnie dziś trzeci dzień pielgrzymki. Jaś pewnie nadal ledwo idzie, ale jednak… Wszyscy rozmodleni- Tereska z Jaśkiem o to, by naprawić to, co się przez Mateusza stało, Hanka w tych swoich kilku intencjach, ale głównie o to jedno zapewne, by się sprawa Antka pomyślnie skończyła. A Jagna? No właśnie… Może na pielgrzymkę zakazała jej iść matka, bo bała się, że o ile w dzień pod okiem pątników do żadnego zgorszenia dojść nie może, to wieczorem, gdy się w jakiejś stodole, czy nawet na gołej ziemi w polu położą, to kto wie? Jagusi nie wiele wszak trzeba, a Jaś zachwycony tym wszystkim, co w Jagusi ulegnie i o zgrozo!, skandal! Po drugie może Marcjanna potrzebuje córki w domu? Wiadomo, że z Jagny w gospodarstwie mała pomoc, bo chodzi zamyślona, rozmarzona i o tym świecie nie wie, ale może lepsza taka Jaguś, niż Jędrek, który w każdej chwili może rzucić wszystko i przenieść się ostatecznie do Szymka i Nastki? Co wtedy prawie niewidoma Marcjanna zrobi? A po trzecie, a nie wiem, czy nie najważniejsze… Władysław Stanisław musiał jakoś tę powieść zakończyć, a w jego zamyśle Jagna miała zostać ukarana i głównie dlatego została?
            • jadwiga1350 Re: Na Anielską 04.08.24, 22:19
              Jagna wtedy jest szalona z miłości. Powinna na nic nie zważać, tylko lecieć za Jasiem.
              Zwłaszcza, że o udziale organiściaka w pielgrzymce dowiaduje się wcześniej, jest czas na spakowanie węzełka, jest czas na ukrycie się wśród pątników(gdyby ktoś protestował, matka czy organistowie).

              Co innego gdyby Jaguś dowiedziała się o wszystkim już po wyruszeniu kompanii. W końcu był to dzień powszedni, mogło jej wtedy nie być w kościele, z Hanką mogły się rozminąć, itp. Byłoby to bardziej logiczne.
              • jagus_jagusia Re: Na Anielską 05.08.24, 06:06
                To wszystko, co piszecie to prawda, ale… Aby się ukryć między pielgrzymami i w ogóle podstępem pójść do Częstochowy za Jasiem trzeba by było obmyślić jakiś w miarę sensowny plan, mówiąc współczesnym nam językiem zakombinować. Czy Jagna jest do czegoś takiego zdolna? Z jednej strony wiemy, że gdy zimą wychodziła do Antka za bróg potrafiła coś wymyślić, ale to była kwestia zniknięcia na kilka pacierzy, nie na dwa tygodnie. Może jej umysł w stanie, w jakim się znajdowała nie potrafił ogarnąć, jak się do tego wszystkiego zabrać? A może mimo, iż chodziło tu o jej wielką, pierwszą miłość bała się tego wielkiego świata, w który trzeba iść i choć na co dzień za nim tęskniła, to gdy pojawiła się okazja nie potrafiła jej wykorzystać? A może to lęk przed ludźmi? Nie odgoniliby jej od grupy, ale może pokazywali palcami, szeptali? Nie umiem z całą pewnością stwierdzić, czy Jagusię by to obeszło, ale może?
            • jadwiga1350 Re: Na Anielską 29.08.24, 21:33
              jagus_jagusia napisała:

              > W
              > ładysław Stanisław musiał jakoś tę powieść zakończyć, a w jego zamyśle Jagna mi
              > ała zostać ukarana i głównie dlatego została?


              Tak, prawda. Jednakże im bliżej końca powieści, tym więcej widzę nielogiczności, i takiego Deus ex machina.

              1. Dlaczego Jasio zostaje wysłany na pielgrzymkę? Żeby ta suka Jagna za nim poleciała i dokończyła dzieła? Z punktu widzenia organistów najlepiej byłoby odstawić syna do seminarium. Tam ani pokus nie będzie, a i przełożeni dopilnują i upilnują.

              2. Dlaczego organiścina opowiada o decyzji Jasia Hance? Zaraz wie o tym cała wieś z Jagusią na czele. Jeśli już kleryk ma iść z kompanią, to cała rzecz powinna być utrzymana w tajemnicy do ostatniej chwili. Skąd u organistów pewność, że Jagna nie pójdzie za Jasiem? Jak ją powstrzymają przed dołączeniem do pątników?

              3. Reakcja Jagusi. Pielgrzymka do Częstochowy to nie wyprawa w obcy nieznany świat, bez powrotu. Ludzie z Lipiec chodzą tam co roku i wracają. Żaden problem żeby samemu tam iść. Co innego jakby Jaś wyjeżdżał do seminarium.

              4. Początkowa bierność organistów. Wiedzą, że wyjdzie sprawa z wójtem i będzie można z Paczesiówny zrobić kozła ofiarnego?

              5. Reakcja wsi. Jeśli trzeba spłacać długi wójta, to trzeba. Wygnanie Jagny nic nie zmieni.

              6. Jaguś oczekuje biernie swego losu zamknięta w komorze. A uciec do pobliskiego lasu to nie łaska? A do pobliskiego miasteczka nie można?

              • pi.asia Re: Na Anielską 02.09.24, 13:56
                jadwiga1350 napisała:


                >
                > Tak, prawda. Jednakże im bliżej końca powieści, tym więcej widzę nielogicznośc
                > i, i takiego Deus ex machina.
                >
                > 1. Dlaczego Jasio zostaje wysłany na pielgrzymkę? Żeby ta suka Jagna za nim p
                > oleciała i dokończyła dzieła? Z punktu widzenia organistów najlepiej byłoby ods
                > tawić syna do seminarium. Tam ani pokus nie będzie, a i przełożeni dopilnują i
                > upilnują.

                Po pierwsze - jest lato, rok "szkolny" w seminarium jeszcze się nie zaczął. Nie wiem, na jakich zasadach pracuje "obsługa" czyli przełożeni, kucharki, sprzątaczki, pralnia itd. Być może na całe wakacje zostaje tylko stróż.
                Po drugie - pewnie chodzi o to, żeby trudy pielgrzymki wybiły Jasiowi z głowy Jagusię, a samo przebywanie na Jasnej Górze i obcowanie z sacrum też swoje zrobiło.
                >
                > 2. Dlaczego organiścina opowiada o decyzji Jasia Hance? Zaraz wie o tym cała wi
                > eś z Jagusią na czele. Jeśli już kleryk ma iść z kompanią, to cała rzecz powinn
                > a być utrzymana w tajemnicy do ostatniej chwili. Skąd u organistów pewność, ż
                > e Jagna nie pójdzie za Jasiem? Jak ją powstrzymają przed dołączeniem do pątnikó
                > w?

                To nie była decyzja Jasia, tylko organistów i księdza. A dlaczego o tym mówią? Może chodzi im o to, żeby pątnicy (a głównie Hanka) mieli oko na Jagnę i w razie czego ją odpędzili. A Jagna żeby wiedziała, że "gromada" zawsze oddzieli ją od Jasia.

                > 3. Reakcja Jagusi. Pielgrzymka do Częstochowy to nie wyprawa w obcy nieznany ś
                > wiat, bez powrotu. Ludzie z Lipiec chodzą tam co roku i wracają. Żaden problem
                > żeby samemu tam iść. Co innego jakby Jaś wyjeżdżał do seminarium.

                patrz wyżej.

                > 4. Początkowa bierność organistów. Wiedzą, że wyjdzie sprawa z wójtem i będzie
                > można z Paczesiówny zrobić kozła ofiarnego?

                Myślę, że nie wiedzieli o długach wójta. Początkowo mieli sprawę wyłącznie o Jasia. Chłopakowi wtłukli, Jagnę obsobaczyli ile wlezie, chłopaka wysłali na pielgrzymkę, koniec. To, co stało się później, to była kropla przepełniająca czarę. (taka wywłoka, co po pijanemu gzi się z wójtem w krzakach, śmiała podnieśc oczy na NASZEGO JASIA???)

                > 5. Reakcja wsi. Jeśli trzeba spłacać długi wójta, to trzeba. Wygnanie Jagny nic
                > nie zmieni.

                Racja, kumo. Niczego nie zmieni, ale se ludziska trocha pofolgujom i ciśnienie im zejdzie. Reakcja jak najbardziej typowa.

                > 6. Jaguś oczekuje biernie swego losu zamknięta w komorze. A uciec do pobliskie
                > go lasu to nie łaska? A do pobliskiego miasteczka nie można?
                >
                A czy ona kiedykolwiek była czynna i przedsiębiorcza? Zawsze biernie przyjmowała co los niesie, a matula każą. Kazali iść za Borynę - poszła. Wygonili Jasia na pielgrzymkę, ją zostawiając we wsi - została. Do Antka wprawdzie leciała z ochoty, ale potem ze strachu. On jej wypominał, że co dnia wisiał u krat, wyglądając czy Jagna nie przyjedzie - a jej ani to w głowie nie postało. Pietrek się do niej dobierał - trochę trwało, nim zareagowała. Poza tym na straży stał Mateusz - może wierzyła, że ten siłacz, który miał przecież jakiś tam posłuch we wsi, obroni ją i przemówi ludziom do rozumu?
                • jadwiga1350 Re: Na Anielską 03.09.24, 22:17

                  Właśnie nie wiadomo, czy te wakacje były niezbywalnym prawem kleryka, czy też raczej szczególnym przywilejem.
                  Jasio mówi:

                  — Ale niedługo wakacje! — ozwał się znowu — ksiądz regens obiecał, że mnie na
                  jakiś czas zwolni, jeśli nasz proboszcz napisze o to do niego.
                  — Nie bój się, napisze, już ja go uproszę! — powiedziała matka


                  Gdyby nie ten list, to organiściak (prawdopodobnie) całe wakacje spędziłby w seminarium.



                  Wg oficjalnej wersji to Jasio naparł się, żeby iść do Częstochowy.

                  Wiecie, a to Jasio organistów idzie z kompanią — ozwała się po chwili Hanka.
                  Jagusia posłyszawszy nowinę wypadła z chałupy na pół ubrana.
                  — Co ino sama organiścina mi powiedziała, jako koniecznie naparł się iść do Często-
                  chowy! Raźniej będzie nama wędrować z księżykiem i honorniej! Ostajta z Bogiem.
                  — Pożegnała się przyjacielsko i poszła do kościoła rozpowiadając po drodze nowinę, juści,
                  co się jej dziwowali, tylko Jagustynka pokręciła głową i rzekła cicho:
                  — W tym coś jest! Już on ta z dobrej woli nie idzie, nie…


                  Ludzie dziwują się, fakt ten raczej wzmaga plotki niż je gasi.
                  • jagus_jagusia Re: Na Anielską 13.09.24, 15:24
                    Ja sądzę, choć dowodów na to nie mam, że z tymi wakacjami dla kleryków mogło być tak, że w prawdzie lekcji żadnych w seminarium w trakcie wakacji nie było, ale jako przyszli księża chłopcy pełnili jakieś obowiązki na lokalnych plebaniach, czy częściej być może w kościołach, czy kancelariach parafialnych. To może nie tyle z lekcji, co właśnie z obowiązków tego rodzaju miał zwalniać Jasia list wystosowany przez lipeckiego proboszcza.
                    • jadwiga1350 Re: Na Anielską 27.09.24, 20:45
                      Pielgrzymka to wcale nie takie bezpieczne miejsce dla kleryka. Jeśli już powrót do seminarium nie wchodził w grę, to odesłanie do jakiś krewnych, znajomych, na resztę wakacji.
                      Pielgrzymka to ostateczność, sensowna tylko wtedy, gdy ktoś z rodziny pójdzie wraz z Jasiem, i będzie go cały czas miał na oku.
                      Co ciekawe, organiścina boi się, że coś się stanie w czasie odprowadzania kompanii:

                      "Jagusia szła z matką i z drugimi, była strasznie zmizerowana, trzęsła się w sobie z ża-
                      łości, a łykając gorzkie, sieroce łzy patrzyła w Jasia kieby w to słońce, juści, co
                      z dala, bo organiścina z dziećmi nie opuszczała go ani na chwilę, że nie było sposobu
                      przemówić do niego ni nawet stanąć mu w oczach"


                      a nie boi się, że coś się stanie, gdy pątnicy opuszczą granice Lipiec.
                      • jadwiga1350 Re: Na Anielską 02.08.25, 21:21
                        No i znikł Jasio w kurzawie pyłu, nie ma go.

                        A noc 1.08/2.08 jak ciężka była dla młodego chłopaka? Bity przez ojca, kajał się i prosił o wybaczenie? Hardo pyskował i próbował przeciwstawić się rodzicom?
                        Zwalał winę za wszystko na Jagusię?
                        • jagus_jagusia Re: Na Anielską 07.08.25, 10:06
                          Tak, kompania już wyszła ze wsi, a Jagusia miejsca sobie znaleźć nie potrafi. A Jaś? Raczej się kajał, błagał o wybaczenie i za wszelką cenę próbował wyjaśnić wściekłym rodzicom i dobrodziejowi, że on nic złego nie zrobił i że Jagna też nie. To raczej nie był typ człowieka, który dla własnego wybielenia się by kogoś pogrążał. Gdy postawiono go przed faktem dokonanym, że pójdzie do Częstochowy, cały zapłakany pokiwał pewnie głową i szepnął : " Dobrze…"
    • stara_dominikowa 22 października - Św. Korduli 22.10.09, 17:52
      Jarmarek ostatni przed Godami! :)
    • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 26.10.09, 08:25
      "Deszcze się rozpadały na dobre. Już od samego jarmarku świat z wolna zatapiał
      się w szarych, mętnych szkliwach deszczów, że tylko obrysy borów i wsi majaczyły
      blade, niby z przemiękłej przędzy utkane."

      Patrzę za okno i Jagusi wypatruję i tego dziadka co się po błocie wlecze.... :)

      W tym roku Dzień Zaduszny wypada w poniedziałek tak jak w powieści:) W czwartek
      rocznica zmówin, w niedzielę zapowiedzi:)
    • stara_dominikowa Obieranie kapusty u Borynów:) 28.10.09, 09:11
      Wczoraj się pomyliłam i myślałam, że to już... Przyznam się bez bicia, że nawet
      wpisałam się tu ale jako hadministrator szybko usunęłam własny wpis, żeby nie
      było zmyłek:)

      W każdym razie to dziś! Jagusi cniło się od samego rana, że laboga. A wieczorem
      po obieraniu co to się działo - kto to wie, a wymiarkuje? Jantoś tylko z Jagną
      wiedzieć wiedzą...
    • stara_dominikowa Zmówiny Jagusi 29.10.09, 11:52
      Już tam w chałupie porządki czynią i wieczora czekają...
    • stara_dominikowa 15 listopada - wesele Jagusi 15.11.09, 18:28
      to dziś:)
      • cahir4 Re: 15 listopada - wesele Jagusi 15.11.09, 21:36
        Potańcowałby sobie człowiek, aleście, Dominikowo, nie zaprosili...
        Widno nie dla psa kiełbasa...
        • matylda1001 Re: 15 listopada - wesele Jagusi 15.11.09, 23:25
          No i dziś też jest niedziela. Oj, tańczą sobie gospodarze, gorzałkę
          popijają, dziewuchy z parobkami obściskują sie po kątach...
          • stara_dominikowa Re: 15 listopada - wesele Jagusi 16.11.09, 18:10
            czy dziś przenosiny? czy dziś wyjdzie na jaw sprawa z "przełazem" ;)
            • jadwiga1350 Re: 15 listopada - wesele Jagusi 17.11.09, 14:36
              Są następujące możliwości:
              1. Wyjdzie.
              2. Nie wyjdzie,bo Boryna mocno pijany,będzie miał ograniczoną
              zdolność postrzegania rzeczywistości.
              3. Nie wyjdzie,bo Jagna jako dziewica weszła do małżeńskiej łożnicy.
              4. Wyjdzie,ale nie trzeba bedzie uciekać się do przełazu,gdyż dla
              Macieja nie będzie to miało wielkiego znaczenia. Maciej był raczej
              liberalny w tych sprawach:
              a) sam chciał brać Jagnę na wozie przed ślubem.
              b) tolerował ciężarną Ewkę w swoim domu( a według jej słów był też
              ojcem jej dziecka)
              c)nawet w wielkiej złości nie wypominał Hance jej przedmałżeńskiej
              ciąży i przedmałżeńskich figli z Antkiem.

              Po za tym jeśli jego dwie poprzednie małżonki były dziewicami, to
              może facet chciwy był odmiany i chciał zobaczyć jak to będzie z nie-
              dziewicą.

              Pewnie w trakcie tych przenosin znaleźli w stajni martwego Kubę.
              Zaraz po ślubie pogrzeb.Niepomyślna wróżba dla państwa młodych.
              • matylda1001 Re: 15 listopada - wesele Jagusi 18.11.09, 23:49
                jadwiga1350 napisała:

                >c)nawet w wielkiej złości nie wypominał Hance jej przedmałżeńskiej
                ciąży i przedmałżeńskich figli z Antkiem.<

                Kumo, Wasze szczęście, że Hanuś drukowanego nie rozbiorą, bo by Wam
                się do kudłów dobrali:))) Na cnotę Borynowej, pierwszej gospodyni
                tak nastawać! A widzieliście to, widzieliście???
              • enesaj Re: 15 listopada - wesele Jagusi 17.11.16, 21:04
                jadwiga1350 napisała:

                > Maciej był raczej
                > liberalny w tych sprawach:
                > a) sam chciał brać Jagnę na wozie przed ślubem.

                Ale pewnie nie byłby zachwycony, gdyby zauważył, że ktoś ją napoczął przed nim.
      • kocur_zalogowany Re: 15 listopada - wesele Jagusi 24.08.15, 22:53
        Według obowiązujących przepisów (Prawo o małżeństwie z 1836 roku), proboszcz miał obowiązek ogłosić zapowiedzi w trzy kolejne niedziele, więc albo kolejny błąd Reymonta, albo ślub był 22 listopada.
    • stara_dominikowa Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 14.07.10, 10:40
      "To jest piec, to jest boskie skaranie, a nie gorąc" :)

      "Upalna cichość leżała w powietrzu, a nikaj nie dojrzał człowieka ni ptaka, ni
      żadnego stworzenia i nikaj nie zadrgał listek ni trawka choćby najmarniejsza,
      jakby w oną godzinę Południca zwaliła się na świat i wysysała spieczonymi
      wargami wszystką moc ze ziemi omglałej."
      • tt-tka Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 04.12.15, 12:57
        Jak raz Barbare mamy, w powiesci nic sie nie dzieje, to sie odniese do dwoch chwestyji
        - w carskiej Rosji, w tym przynajmniej czasie (II pol. XIX w.) kara smierci grozila tylko za przestepstwa o charakterze politycznym, za zbrodnie pospolite nie. Antek mogl dostac 10 lat, mogl i mniej. Natomiast zsylka, nawet dozywotnia, byla niestety realna - w "Dziurdziach" za zbiorowy, okrutny mord na kowalowej sprawcy dostali po 10 lat ciezkich robot i dozywotnie osiedlenie na Syberii. Po tych 10 latach juz jako nie-katorznicy., ale przymusowo tam osiedleni
        - obowiazywal kalendarz panstwowy w odniesieniu do swiat panstwowych; koscielne byly wg obrzadku i kalendrza dowolnego
    • dziunia35 Re: Aktualności, czyli o czym dziś w powieści... 25.03.17, 13:13
      Koniec marca...czyli po przełomowych scenach w powieści.Boryna chory,chłopy w kreminale,we wsi lament i zmarnowanie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka