Kiedy wprowadziliśmy się do Spacerkowa, zapowiedziałam Rumcajsowi, że wiosną i latem żadna siła nie utrzyma mnie w domu. Teren zielony przed domem wyglądał mało ciekawie:
Tuż za bramą, od strony salonu, też nie było pięknie:
Widać, że jakiś kretyn przyciął tego iglaka wycinając kilka jego pni tuż nad ziemią i zostawiając jeden zwieńczony miotłą. Bukszpan przycięto na równo. Betonowe coś na ziemi to wejście do kanału z wodomierzem.
Trudno się dziwić, że nie mogłam doczekać się wiosny. Najpierw zrobiłam ten fragment (zdjęcia z marca i kwietnia)
We wrześniu już jest na co popatrzeć:
Wiosną muszę pomyśleć o posadzeniu tam czegoś kwitnącego cały sezon, żeby było bardziej kolorowo.
Reszta zdjęć w nowym poście.