kardla
11.01.13, 13:28
Prosze o rady od bardziej doswiadczonych kolegow.
Pracuje w sporym (ok 60 bezposrednio zaangazowanych osob, plus drugie tyle z doskoku) miedzynarodowym projekcie badawczym.
Pierwotnie mialam byc szeregowym dzialaczem, ktory jest odpowiedzialny tylko za swoj maly kawaleczek poletka. Niestety okazalo sie ze szef naszej podgrupy (okolo 12 osob) zupelnie nie jest zainteresowany praca, nie ma pomyslu na projekt, moze mu sie nie chce, moze nie umie ustawic pracy w grupie, nie wiem. Ale faktem jest ze wiekszosc rzeczy ktore NAPRAWDE powinny byc zrobione, nie zostaly zrobione etc. I generalnie szefuje jedynie na papierze.
Poniewaz nienawidze jak moj czas sie glupio marnuje (szczegolnie jak nie mam go zbyt wiele) wiec przedstawilam swoj pomysl na przeprowadzenie naszej dzialeczki, pokazalam jak to zrobic, zorganizowalam spotkanie etc. Okazalo sie ze wszyscy by chcieli cos zrobic (i ze podzielaja moj entuzjazm). Powiedzmy ze nieformalnie przejelam prace w grupie ("szef" stwierdzil ze on popiera dzialania majace na celu zrobienie czegos). No i teraz praca jest ustawiona, wszyscy wiedza co maja robic i to robia, dokladaja wlasne pomysly: czyli robimy co powinnismy.
No i teraz szef naszej grupy, ktory wczesniej nie odpowiadal na maile przez miesiac, nie pojawial sie na spotkaniach (skypowych), nie uczestniczyl w zaden sposob w dzialaniu, pisze do mnie maila, ze domaga sie informacji o dzialaniach grupy bo dzisiaj jest spotkanie managentu i musi cos powiedziec (a no i zebym mu powiedziala o ktorej jest spotkanie, bo on nie moze znalesc informacji) ....
A ja bym mu chciala przywalic w buzke (bo na wszystkich mailach byl cc-owany, po spotkaniach wysylalam wszystkim podsumowanie spotkania etc.).
No i teraz pytanie do doswiadczonych kolezanek i kolegow.
Jak najmniej bolesnie poradzic sobie z ta sytuacja?
Nie chce zeby skonczylo sie tak, ze ja (my - caly zespol) odwalimy prace, a on zbierze pochwaly (i co wazniejsze autorstwo artykulow).