p.a.d.a.l.c.o.w.a
15.04.10, 19:37
Bardzo niefortunnie się złożyło, że nominat na prezydenta - B.K.
jest jednocześnie
P.O. prezydenta , jako marszałek sejmu.
Tylko mąż stanu wielkiego formatu zdołałby unieść obie te desygnaty
bez
fatalnego „ poranienia” swego image’u medialnego. A jak on jest
ważny w kampanii prezydenckiej i jak jest ważny dla decyzji
dokonywanych przez elektorat udowadniać chyba nie potrzeba.
B.K. aż takim mężem stanu na razie nie jest.
Źle więc wróżę jego kandydaturze teraz – czyli już po
katastrofie.
Historia magistra vitae, zasadnym jest więc wspomnieć lata 20-te,
czas II Rzeczypospolitej, kiedy to narodowe emocje, emocje
polityczne ( a może już histeria ogólno_społeczna ) były tak samo
silnie rozhuśtane.
Nastąpiła skrajna polaryzacja tych nastrojów a za tym i zachowań -
zarówno wśród elit
jak i wśród „ciemnego luda”. (fuj, znów ten Kurski )
Teraz reagujemy, jako społeczeństwo, identycznie - a zmiany, jakie
nastąpiły od wtedy
w naszej jaźni są rzędu nano-cząstek.
Wtedy, w latach dwudziestych, wyzwolone zostały sytuacją bardzo
skrajne i negatywne emocje a skierowały się właśnie na prezydenta-
elekta.
Nie będę się rozpisywać, jak to wyglądało i co się wtedy działo.
Kogo zainteresuje analogia – poczyta mądre książki :-) o
pięciodniowym prezydencie Gabrielu Narutowiczu i o Macieju
Rataju – który pełnił obowiązki prezydenta RP jako marszałek Sejmu.
Sumując : uważam, że premier powinien czym prędzej wskazać nowego
kandydata do „wyścigu” prezydenckiego.
Może to zrobić bez obaw, przyczyny były by oczywiste i nad wyraz
zasadne bo zważcie,
że nie żyją także obaj vice-marszałkowie. Wypełniając teraz
wszystkie konstytucyjne obowiązki B.K. naraża się ja ciągły jazgot
i ataki - i to nie tylko tych zdeklarowanych
i „odwiecznych” oponentów Platformy Ob. ale i tych , którzy
dotąd byli w miarę neutralni – lecz są generalnie słabszej
dyspozycji intelektualnej i są tym samym bardziej od innych
podatni właśnie na tę egzaltację ogólnonarodową, która nadal
eskaluje a której obserwatorami ( a może także i uczestnikami ? )
właśnie jesteśmy.
Pozostałe partie nie robiły pra- wyborów kandydata, lecz wskazały
na konkretne osoby.
Platforma zrobiła inaczej i chwała jej za to a o niedociągnięciach
tamtych wydarzeń nie mówię teraz – bo nie o tym swą „ pieśń
śpiewam” :-)
To, co się następnie wydarzyło, ta straszna katastrofa lotnicza ,
jest tak niewyobrażalnie nieoczekiwane, że usprawiedliwi z nawiązką
zmianę stanowiska Platformy w sprawie wskazania kandydata.
Nie mam pomysłu, kto powinien nim być, może nawet sam Tusk ?
Chciała bym, aby moje przewidywania były jedynie projekcją
wrodzonego i nabytego defetyzmu mego, jeżeli takowym jestem tknięta.
Obawiam się jednak silnie , że jedyną alternatywą dla kolejnych
lat rządów PiS
jest b.szybka wymiana po stronie PO kandydata.