ave.duce 13.12.10, 09:43 Wiem, że wątek banalny, ale naprawdę jestem ciekawa waszego zdania nt. wprowadzenia stanu wojennego. Serio.serio. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
man_sapiens Re: 13 grudnia 13.12.10, 10:12 Moje zdanie jest schizofreniczne. Jaruzelski zabił na prawie 10 lat nasze nadzieje na normalne życie. Wtedy byłem młodym ojcem rodzinie i po euforii czasu Solidarności przyszła czarna rozpacz. Tym czarniejsza, że bywałem w Kraju Raju i widziałem, co to znaczy żyć w prawdziwym komunizmie - było tam gorzej niż u nas w najczarniejszych latach wojny jaruzelskiej. Skutek - kto był młody, wykształcony, przedsiębiorczy i nie uwiązany osobiście w kraju - ten wyemigrował. No i oczywiście zatrute życie bez nadziei tych, którzy pozostali w Polsce. Z drugiej strony - stan wojenny był jak pęknięcie wrzodu. Gdyby na początku '80 komuna jakoś dogadała się z Solidarnością, to pewnie dalej żylibyśmy w jedynym słusznym ustroju, pod rządami PZPR i KPZR, tyle, że odrobinę bardziej ludzką twarzą w gospodarce. Ot taki komunistyczny syndykalizm w rodzaju ówczesnej Jugosławii. Jaruzelski zapewne tak nie kalkulował, ale stan wojenny doprowadził niewydolność komunizmu do ekstremum. To z kolei doprowadziło miliony ludzi (także partyjniaków) do uznania, że nie mają w bolszewickim państwie nic do stracenia i przez to komuna w końcu upadła. Sama "technologia" wprowadzenia stanu wojny nie była najgorsza. Zabici z "Wujka" to tragedia i zbrodnia, ale w porównaniu z tym, co działo się np na Wybrzeżu w 1970 czy w czasie przewrotu majowego w 1926 widać, że Wrona naprawdę starała się zminimalizować ilość ofiar i w miarę skutecznie jej się to udało. Odpowiedz Link
venus99 Re: 13 grudnia 13.12.10, 10:28 13 grudnia było bardzo zimno i słonecznie.pierwszy dzień bez stresu.popierałem i popieram decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego. Odpowiedz Link
scoutek Re: 13 grudnia 13.12.10, 11:17 pisałam już o tym nie popierałam, byłam studentką w czasie strajku, na szczęście nie spacyfikowana i nie internowana, ale było blisko... rewizje i przesłuchania znam z autopsji... do strajkujących w hutach i kopalniach woziłam paczki, jak i do celi siedzących na Lompy w Katowicach.... mieszkałam niedaleko "Wujka"... co tu dużo będę pleść - nienawidziłam generała teraz patrzę inaczej, z dystansu i spokojem, uważam, że generał (w swoim poczuciu patriotyzmu i honoru) nie mial innego wyjścia a resztą swojego zachowania PÓŹNIEJ IMHO wyrównał rachunki przynajmniej ze mną Odpowiedz Link
ploniekocica Re: 13 grudnia 13.12.10, 11:38 O, to mamy podobne wspomnienia z tych lat aczkolwiek z innego miasta. Ja w grudniu roku pamiętnego wkroczyłam w pełnoletniość, a ponieważ studia rozpoczęłam od strajku to w ramach prezentu urodzinowego dostałam od rodziny pobyt u ciotki w Paryżu. Tam zastał mnie stan wojenny i zamiast wrócić do domu na święta wróciłam (mimo, ze mogłam zostać, bo miałabym tam mieszkanie, pracę, studia) w połowie lutego. Przez następne lata naprotestowalam się przeciwko Jaruzelskiemu i nanienawidziłam go na całe życie, a może nawet na więcej żyć. I teraz już nie muszę, ani też nie chcę. Jako, że nie było mnie wtedy w Polsce i głupia byłam nie mam jednoznacznego zdania na temat konieczności wprowadzenia stanu wojennego i ocenę tego zostawiam kompletnie bez emocji historykom. Powiem więcej aktualnie niewiele mnie to obchodzi. Schizofrenicznie powiem, że ja generałowi paradoksalnie wiele zawdzięczam - przez parę lat w pewien sposób kształtował moją osobowość młodzieńcza :) Teraz chyba bardziej niż jego w młodości nie cierpię ludzi, którzy doprowadzili do tego, że "ukrzywdzeni przez komunę" dwudziestolatkowie wrzeszczą nocą pod prywatnym domem schorowanego starca. Nam nawet w najgorszym okresie wojny polsko-jaruzelskiej coś takiego nie przyszłoby do głowy. Powiedzenie noblesse oblige chyba już nie obowiązuje? Odpowiedz Link
gat45 O ! A byłaś na tej wielkiej manifestacji 13.12.10, 13:12 na Inwalidach, pod polską ambasadą ? Tej spontanicznej, w niedzielne popołudnie 13/12 (taki drobny śnieg prószył i ślisko było jak cholera) i na tej drugiej, naprawdę ogromnej, kilka dni później ? Po tej drugiej Le Figaro (tfu !) na pierwszej stronie zamieściło duże zdjęcie, na którym w samym centrum i en face figurowaliśmy sobie z Tubylcem. Parszywy szmatławiec ! A kawałki węgla na symbolicznym grobie górników z Wujka kładłaś ? Czy tylko kwiatki ? Dla informacji : ta symboliczna mogliła byla tak chytrze umieszczona na placu Inwalidów, że gryzła w oczy z gabinetu konsula generalnego. Gabinet ambasadora znajduje się w samym pałacyku Talleyranda i zrobić tego pod ambasadorskimi oknami nijak się nie dało. Nienawidziłam wtedy Generała i nawet pamiętam wielką kłótnię z kimś (mądrzejszym i starszym ode mnie), kto wówczas powiedział, żeby nie sądzić na gorąco, że historia osądzi. Był to Opozycjonista Rzeczywisty i teraz przyznaję, że miał rację. Moja nienawiść do Generała malała w miarę panoszenia się KRzK w Polsce, aż przekroczyła linię Zero i stała się swoistym szacunkiem. Człowiek dojrzewa. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: O ! A byłaś na tej wielkiej manifestacji 13.12.10, 14:13 Wybuch stanu wojennego zastał mnie w miasteczku na L. na zachodzie u przyjaciół Francuzów. Pamiętam, że obudziłam się 0 7 rano, bo cala rodzina tamtejsza stała w mojej sypialni na baczność ze smutnymi minami i tekstem, że coś się passe en Pologne. Do Paryża wróciłam na chwilę chyba 15 (14 o ile pamiętam spadł śnieg niespodziewany i sparaliżował pół Francji, co dla mnie przyzwyczajonej do polskich zim dziwne było niezmiernie) i tak mnie tamtejsi Polacy i ich histerie wkurzyli, ze natychmiast postanowiłam jechać z powrotem na łono kochanej Nicole. Zadzwoniłam, że wracam i oni kazali mi być o którejś tam w Neuilly w jakimś hotelu, a ich przyjaciel i ojciec mojego kumpla zabierze mnie samochodem do L. Z tej radości wydałam wszystkie pieniądze, które miałam przy sobie na piękne wieczne pióro (wariatka???), po czym pomyliłam hotele. W ciężkiej rozpaczy zamiast wracać do XIV do paryskiej ciotki za resztki pieniędzy kupiłam bilet do Chartres, a tam wsiadłam na gapę do pociągu do L. , uprzedzając konduktora zresztą, że bez biletu jadę. Konduktor poczęstował mnie kawą, pogadaliśmy o Polsce, a potem wysadził niezgodnie z regulaminem na pierwszej, ale na drugiej stacji - tej właściwej. Tymczasem pan P. ten od spotkania w hotelu odchodził od zmysłów i szukał mnie po Paryżu, natomiast rodzina B. w L. szukała mnie telefonicznie po całej Francji. Jak się pojawiłam o drugiej w nocy w pustym i zaśnieżonym L. nikt nie spał w całym domu, nawet 80 letnia Mammie. A jedną z ulic w L. przemianowano (ciekawe czy nazywa się tak nadal?) na rue de la Solidarite. Śmiałam się, ze na moja cześć, bo w tym momencie byłam tam bodajże jedyną Polką. Sprawdziłam - nadal się tak nazywa. I się niemal popłakałam ze wzruszenia. Odpowiedz Link
damakier1 Re: 13 grudnia 13.12.10, 11:16 Nie wierzę w żadne "wyższe"motywy wprowadzenia stanu wojennego. Jego celem było wyłącznie utrzymanie się przy władzy. Tak samo nie widzę żadnej ndzwyczajnej szlachetności w zgodzie na Okrągły stół. To była bardzo mądra decyzja, świadcząca o mądrości generała Jaruzelskiego i właściwej ocenie sytuacji i chwała mu za nią, ale twierdzenie, że generał dążył do porozumienia, bo chciał demokratycznych przemian uważam za bzdurę. Gdyby miał siłę i ocenił, że jest w stanie przemiany w Polsce powstrzymać, nie mielibyśmy żadnych porozumień, tylko więcej wojska na ulicach. Dziś w radiu usłyszałam zdanie, że chwała generałowi za to, że nie chciał, aby sprawy w Polsce zakończyły sie tak, jak w Rumunii. No, na pewno, zwłaszcza nie chciał skończyć tak, jak skończył Czauczescu. Przy całej mojej surowej ocenie generała Jaruzelskiego, doceniam jego postawę już po roku 1989. Jako prezydent zachowywał się bardzo przyzwoicie. Trzeba mu przyznać, że umiał przegrać, co jest bardzo rzadkie. W sumie stan wojenny oceniam bardzo źle, zabił w wielu z nas nadzieję, wyrzucił na emigrację wielu wartościowych ludzi, zatrzymał nas w rozwoju, nie podjął żadnych prób zreformowania gospodarki. W sumie stan wojenny i lata następne, do demokratycznych wyborów, to lata zmarnowane. Odpowiedz Link
inna57 Re: 13 grudnia 13.12.10, 11:40 Ocena raczej negatywna choć sam 13 grudnia wspominam dość oryginalnie. Po nocnym brydżyku w mieszkaniu ciotki faktycznie zabrakło nam Teleranka (w lokalu był tylko telewizor, radia nie stwierdzono). Dopiero przez ścianę od sąsiadów usłyszeliśmy przemówienie Jaruzela. Powędrowaliśmy do domu na rogu Koszykowej i Mokotowskiej. Tam natknęliśmy się na kryterium uliczne pomiędzy ZOMO i resztą. Potem było tylko wpuszczanie na dach zachodnich korespondentów żeby sobie fotki porobili. Za mądre to nie było ale odwagi cywilnej nigdy nam nie brakowało, aż cud że tak się delikatnie los z nami obszedł. Żałuję tej drugie fali emigracji. Coś nam znowu ubyło tak po ludzku i tak ogólnospołecznie. Wielu z tych którzy wtedy opuścili Polskę już nigdy nie pojmą tego co się potem z nami stało, a szkoda. Jest takie miejsce na ziemi do którego wracam z pasją maniaka, tylko po jaką cholerę ta zima. Odpowiedz Link
damakier1 Re: 13 grudnia 13.12.10, 15:13 > Po nocnym brydżyku w mieszkaniu ciotki O, to obydwie tej nocy brydżowałyśmy. Nad ranem wracaliśmy z mężem od przyjaciół na nasze Pogodno i najpierw zauważyliśmy sukę stojącą pod domem znanego opozycjonisty (o, u Jurka znowu rewizja - powiedził mój mąż), a potem zobaczyliśmy, że dzielnicowa poczta obstawiona jest niesamowitą ilościa milicji (napad na pocztę???). Teleranka nam nie brakowało, odsypialiśmy nocne granie, wstaliśmy późno. Śnieg padał obficie, mąż wyszedł poodśnieżać i wtedy sąsiad (też odśnieżający) zapytał: "słyszał pan? jest wojna!" No, i zaczęło się... Odpowiedz Link
ave.duce Re: 13 grudnia 13.12.10, 13:50 Uważam, że nie było lepszego wyjścia z sytuacji, bo "Solidarność" nie chciała porozumienia. Mieszkając w pobliżu kościoła św. Stanisława Kostki nasłuchałam się mimo woli różnych "pokojowych" wystąpień w czasie "Mszy za Ojczyznę" (nagłośnienie). Nie znaczy to, że popierałam wprowadzenie stanu wojennego. Wręcz odwrotnie. Byłam wkurzona równie jak niemal każdy z moich znajomych i natychmiast się włączyłam w działania przeciwko (zaznaczam, że w zasadzie nie należałam do "Solidarności"). A jednak, kiedy przeczytałam wypowiedź Wyszkowskiego, który ubolewał, że pseudo (wg niego) wolność osiągnięto bez rozlewu krwi, to nóż mi się sam w kieszeni otworzył. Często, kiedy czytam, że stan wojenny pociągnął za sobą ofiary (kilkadziesiąt osób > współczuję bardzo ich bliskim) i tysiące internowanych (10?), pytam się w myślach, czy "satysfakcja" z działań Jaruzelskiego wzrosłaby, gdyby proporcje były odwrotne? Jak w Chile? I jeszcze jedno. Rosjanie nie musieli "wchodzić", oni TU byli. Z "Wolnej Europy" o tym, co TU się dzieje, dowiadywałam się rzeczy, które się filozofom nie śniły. Ufff, odsapnę nieco. Odpowiedz Link
jola.iza1 Re: 13 grudnia 13.12.10, 14:10 Moje osobiste perypetie znasz:) Matką dzieciom byłam. Jak słucham tego, męskiego organu rozrodczego/ przejęłam od Pani Prezydent:)/ zapominam o przeszłości, dobrze się stało. Główną motywacją mojej aktywności politycznej była potrzeba władzy i żądza popularności. Ta druga była nawet silniejsza od pierwszej, bo chyba jestem bardziej próżny, niż spragniony władzy. -Tusk Odpowiedz Link
manny-jestem Re: 13 grudnia 13.12.10, 17:05 Dzien w ktorym stalem sie radykalnym anty-komunista. Odpowiedz Link
tw_wielgus Re: 13 grudnia 13.12.10, 17:33 Taki Pan (w ciemnych okularach) zabrał dzieciom Dobranockę. I za to go do tej pory nie lubię. Odpowiedz Link
tw_wielgus Re: 13 grudnia 13.12.10, 18:04 Serio, że zabrał czy serio, że go nie lubię? Odpowiedz Link
venus99 Re: 13 grudnia 13.12.10, 20:17 aż trudno w to uwierzyć jak się czyta te powszechne żale i płacze nad brakiem teleranka. Odpowiedz Link
mike.recz Re: 13 grudnia 13.12.10, 20:33 Wspomnień z mojej strony nie będzie z bardzo prostego powodu. Jestem na to zbyt młody. Jako takiego pacyfikowania obywateli swojego państwa za pomocą munduru pozytywnie określić nie mogę i było to po prostu zło. Jednak w tamtej sytuacji... Wciąż wydaje mi się że "S" zbyt szybko, konkretnie o kilka lat za wcześnie w stosunku do chęci popuszczania cugli przez sowietów w podbitych państwach zrobiła się taka mocna i nie bardzo wyobrażam sobie inne rozwiązanie niż te zaprowadzone przez generalicję w 81 roku. Odpowiedz Link