27.03.15, 21:35
Różne gazety piszą, że pan Andreas Lubitz, który zabił 140+ ludzi zrobił to, bo był "wypalony". Ja pierniczę, wypalony w wieku 28 lat. W swojej pierwszej pracy, w której przepracował 600 godzin.
To ilu kuźwa ja mam zabić? 39 lat pracy, godzin wolę nie liczyć bo mi się kalkulator przeciąży, szósty zawód kompletnie inny od poprzedniego. Do tego stado dzieci i stado żon. Plutony pracowników "szefie, pomóż bo nie daję rady".
Jak ja bym chciał się, kurwa mać (bo kurcze blade nie zawsze wystarcza), wypalić. Tak na tydzień chociaż.
Kurdebalans (bo kurwa mać też nie zawsze wystarcza).
Obserwuj wątek
    • mania.sza Re: Wypalenie 27.03.15, 21:59
      Co do wypalenia sie w wieku 28 lat, to trudno mi uwierzyć. Problem ewidentnie z osobowością i faktem, że w ogóle nie powinien był otrzymać licencji ATPL, kiedy papiery jasno mówią, ze półtora roku miał przerwy w szkoleniu. Mnie dziwi, jakim cudem Lufthansa zdecydowała się dopuścić go do szkoleń i do ich ukończenia. To sa bardzo duże koszty - wyszkolenie pilota. W kolejce są setki zdrowych, młodych, ambitnych którzy odpadają w konkursie do duzych linii.
      Jakim cudem go trzymali, wiedząc, że ma chłopak nie lada problemy?!

      Natomiast co do tych 600 godzin przepracowanych godzin, to sie nie zgodzę. Dla młodego lotnika 600 godzin nalotu, to czysty staż. Netto w powietrzu. Realnie, biorac pod uwagę, ze najpierw byl szybownikiem, poźniej licencja PPL, CPL, dodatkowe uprawnienia do kazdej licencji, to śmiało te 600 godzin przemnóż przez kolejne 50, co najmniej.
      • man_sapiens Re: Wypalenie 27.03.15, 22:14
        600 godzin pracy. To praca ponoć wypala, nie hobby.
        A w ogóle to bym chętnie skasował ten wątek. Wyszłem z nerw ale już wróciłem.
        • mania.sza Re: Wypalenie 27.03.15, 22:31
          600 godzin nalotu. Tyle był w powietrzu.
          Hobby nie męczy i nie wypala, ale jeśli hobby wiąże się z pracą, a praca w każdej firmie jak wiemy wiąże się z określonymi procesami i procedurami (czasami idiotycznymi), to może męczyć i może frustrować, może też wypalać. Czasami kończy się to tym, że tracisz i pracę, i hobby.

          ps. Poproś szefową, to może skasuje. ;)
    • damakier1 Re: Wypalenie 27.03.15, 22:29
      Bulwersuje Cię określenie wypalony? A co by można napisać takiego, co by nie bulwersowało? Rzecz w tym, że nie ma słowa, którym moglibyśmy zrozumiale i trafnie określić Andreasa Lubitza, bo nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani jego, ani jego potwornego czynu.
      Różne gazety mogą tylko podawać co raz to nowsze pozyskane informacje używając słów, które zawsze będą niewłaściwe i nieadekwatne do tej tragedii i jej sprawcy. A my możemy bezradnie to czytać i oglądać w tv.
      Najtragiczniejsze, że wprowadzane teraz przez różne linie kolejne rygorystyczne przepisy i zabezpieczenia z góry skazane są na niepowodzenie, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, co zrodzi się w umyśle następnego Andreasa Lubitza i do jakich potworności będzie on zdolny.
      Gorzkim paradoksem jest, że dokonanie tej zbrodni umożliwił fakt, że zabezpieczenie kokpitu przed atakiem terrorystycznym okazało się tak skuteczne, że nie pozwoliło kapitanowi na otwarcie drzwi.
    • mariner4 Jakość przechodzi w ilość 28.03.15, 06:57
      I to nie tylko w lotnictwie, gdzie niebywały wzrost przewozów spowodował, że szkolenie nie nadąża za popytem na pilotów. A co powiedzieć o kpt Schetino? O frustratach w białych kitlach, o nauczycielce zaklejającej usta dzieciom. Wszyscy oni wypaleni?
      M.
    • scoutek Re: Wypalenie 28.03.15, 10:12
      wypalenie.....
      powiem wam coś, co zupełnie nie ma nic wspólnego z panem AL i jego przypadkiem
      tak się składa, że dokładnie wiem co to wypalenie, lub zwane z angielska burn out
      i to w zawodzie, w którym to wydaje się co najmniej zabawne
      bibliotekarz
      przecież tylko czyta książki, podaje i chowa
      a jednak


      bo tzw. wypalenie to może być już ta ostatnia kropla, która przeleje czarę życiowych problemów, które mogą zacząć się zaraz po urodzeniu

      wiek nie ma znaczenia, ważne są przeżycia, ważne są psychiczne predyspozycje, ważne jest otoczenie
      a w dzisiejszym świecie widzę coraz młodszych chorych na depresję, ostatnio mam kontakt z dziewczyną, która ma lat 20
      a i to nie jest najmłodsza

      Ty, Man, jesteś twardym facetem, który przeżył dużo bez załamania, teraz przeczytałeś o AL, zakląłeś, wyrzuciłeś z siebie, napisałeś i po chwili było Ci lepiej
      nie każdy tak potrafi i może
      nie każdemu kurdebalans pomaga
      czasem też już nie pomaga
      zależy od konstrukcji psychicznej

      u AL nie było depresji, ale leki, które zażywał z innych powodów też mogły mieć wpływ


      sorry, że tak, ale sobie dywaguję
      choć nie usprawiedliwiam czynu, absolutnie
      staram się zrozumieć
      • gat45 Re: Wypalenie 28.03.15, 19:41
        A mnie mnie martwi taki nieuchronny ciąg, który czuje czy może przeczuwam : koniec tajemnicy lekarskiej.
        OK, może już od dawna była to fikcja, bo dyskrecja a temat naszego stanu zdrowia kończyła się z chwilą zaciągnięcia pierwszego kredytu bankowego, ale niby wtedy jeszcze sami się denuncjowaliśmy pod rygorem nieważności ubezpieczenia kredytu. A teraz czuję, że to na lekarza złoży się obowiązek informowania pracodawcy o dolegliwościach pacjenta. Tak, tak, w przypadku określonych zawodów i określonych chorób, ale pierwszy wyłom ante portas.
        Może to i tak była fikcja i przejmowanie się odstępstwem od jakiejś szczytnej zasady to przechodzony i nieprzystojący zdroworozsądkowemu człeku idealizm, ale smutno mi. Ja lubię myśleć, że istnieje choć kilka nieprzekraczalnych reguł. I nie lubię patrzeć, jak topnieją.
        • man_sapiens Re: Wypalenie 28.03.15, 21:59
          > A mnie mnie martwi taki nieuchronny ciąg, który czuje czy może przeczuwam : koniec
          > tajemnicy lekarskiej.

          Czy to trochę nie tak, że za często i za łatwo tłumaczymy ludzkie niepowodzenia chorobą, wadą itp.?
          Nie umiesz dziecko pisać - ależ jesteś usprawiedliwione, bo masz przecież dysleksję. Nie potrafisz normalnie pracować - spoko, w porządku, jesteś przecież wypalony. Nie umiesz się opanować - nie przejmuj się, to nie ty tylko ADHD. Nie potrafisz zapanować nad swoim alkoholizmem - no tak, miałeś patologicznych rodziców, to oni są winni a ty jesteś tylko ofiarą. Itd. itp.

          Coś sknociłeś - nie obwiniaj się, poszukaj przyczyny, będziesz mieć wytłumaczenie, przed innymi i zwłaszcza przed sobą. Dawniej zamiast czegoś takiego wbijano od dziecka do głowy poczucie odpowiedzialności za to, co się robi. Tak w stylu "Znaczy Kapitana" - jak coś robisz, to musisz to zrobić porządnie i nie ma żadnego usprawiedliwienia. Hodowano w ludziach potężne poczucie obowiązku. A teraz wbija się do głowy: dbaj przede wszystkim o swoją szczęśliwość, nie daj się popędzać do wydajności lub niezawodności. Dawniej najsurowszy sędzia - moje własne ja - groźnie pytał "czy wypełniasz solidnie swoje obowiązki"? Teraz ten sędzia pyta z lekkim uśmiechem "czy na pewno dobrze się bawisz"? Niejaki Schetino (nie nazwę go kapitanem i Mariner pewnie się z tym zgodzi) bawił się dość dobrze.

          Myślę, że gdyby ten pilot był wychowany w starym stylu, to nie ukryłby swoich kłopotów przed Lufthansą i przestałby latać. Poczucie obowiązku - odpowiedzialność za życie pasażerów - dręczyłoby go bardziej niż własne kompleksy.

          Dopóki można było liczyć na siłę poczucia obowiązku, to tajemnica lekarska mogła być nienaruszalna i ujawnienie choroby pozostawiano decyzji delikwenta. Teraz, jak piszesz, zapewne zacznie się kruszyć, bo na ludzką odpowiedzialność nie można już liczyć.
          • mariner4 Re: Wypalenie 29.03.15, 10:00
            > Myślę, że gdyby ten pilot był wychowany w starym stylu, to nie ukryłby swoich k
            > łopotów przed Lufthansą i przestałby latać. Poczucie obowiązku - odpowiedzialno
            > ść za życie pasażerów - dręczyłoby go bardziej niż własne kompleksy.

            Bardzo dobre wnioski. Liczba dzieci mająca zaświadczenia o jakimś "dys...." wielokrotnie przerasta liczbę wynikająca ze statystyk. To debilowaci rodzice zamiatają drogę przed swoimi latoroślami.
            Kiedy chodziłem do szkoły zwolnienie z WF, to był obciach, teraz to norma. Tak to się zaczyna, a kończy się przypadkiem "wypalenia" w wielu 28 lat.
            Sam wiem jacy obecnie na statki przychodzą ludzie, a jacy przedtem. Kto dostał solidnie w kość na "Darze" i przez to przeszedł zwycięsko, temu nie grozi takie "wypalenie". Wcześniej odpada. Kiedy zaczynałem pracę już zawodową jako prosty A/B, miałem bosmana, który na nas nie klął. Myślałem że coś z nim jest nie w porządku. Wydawał się jakiś dziwny. Dzisiaj absolwent AM się obraża i straszy procesem.
            Kiedyś w sztormie poluzowało się ramię dźwigu. Statkiem rzucało mocno. Trzeba było pójść i zabezpieczyć przed runięciem Marynarze byli zieloni ze strachu. Poszedłem ja i 2 oficer. Po skończonej robocie powiedziałem im kim są, bo marynarzami na pewno nie.
            Sprawca tej katastrofy, A320 nie dałby rady przejść dobrej, starej szkoły. On był po prostu totalną łajzą. Pożyteczni idioci, ułatwiający wszystkim życie maksymalnie, odpowiadają za obecny stan rzeczy, są współodpowiedzialni śmierci tych 150 ludzi.
            Co do tajemnicy lekarskiej. Podzielam obawy, ale lekarz, który dał temu idiocie papier, powinien wylecieć z zawodu na zawsze. Wiedział, ze bada pilota komunikacyjnego.
            Nie rozstrzygniemy gdzie jest granica pomiędzy ta tajemnica a narażaniem życia wielu ludzi.
            To takie same pytanie, co ma zrobić ksiądz jak podczas spowiedzi seryjnego mordercy dowie się o kolejnej ofierze.
            M.
            • mania.sza Re: Wypalenie 29.03.15, 12:04
              mariner4 napisał:

              > Co do tajemnicy lekarskiej. Podzielam obawy, ale lekarz, który dał temu idiocie
              > papier, powinien wylecieć z zawodu na zawsze. Wiedział, ze bada pilota komunik
              > acyjnego.


              Nie ma czegoś takiego jak tajemnica lekarska w badaniach lotniczych. Badania dopuszczajace przeprowadzaja lekarze-orzecznicy, w Polsce to są ośrodki we Wroclawiu, Krakowie i Warszawie. I albo jesteś zdolny, albo nie. To jest odpowiedzialność pilota po każdym wypadku/zdarzeniu ktore mogły wpłynąć na stan zdrowia - przejść badania okolicznościowe w spec ośrodku, a nie u zwykłego lekarza. Zwykły lekarz mógł nawet nie wiedzieć, że to zawodowy pilot. Jest to również odpowiedzialność pracodawcy, zastanowić sie, dlaczego pilot jest nieobecny w pracy, z jakiego powodu jest nieobecny i skierować go (np. po pobycie pilota w szpitalu) na ponowne badania. Tu zarówno pilot zawinił, bo ukrywał,jak i pracodawca, który wiedział, że to "szczególny pacjent". Moim zdaniem w dużej mierze to Lufthansa ponosi odpowiedzialność za śmierć tych 149 osób.
              • gat45 Re: Wypalenie 29.03.15, 12:38
                Z doniesień francuskiej prasy wynika, że on tych zwolnień lekarskich wydanych przez lekarza spoza Luthansy NIE wykorzystywał, czyli pracodawca mógł o nich nie wiedzieć. Informacji o samym lekarzu w ogóle brak - czy znał profesję swojego pacjenta, czy nie - nie wiadomo. We Francji pracodawcę o zwolnieniu powiadamia sam zainteresowany. Jeżeli nałgał lekarzowi, to tego ostatniego winy nie ma żadnej. Jeżeli lekarz w ogóle go nie zapytał o wykonywany zawód (jak dla mnie bardzo trudne do wyobrażenia) - to gorzej. Tylko właśnie o trzecią ewentualność mi chodzi - co powinien był zrobić taki dajmy na to rejonowy lekarz znając profesję pacjenta ? Złamać tajemnicę lekarską ? Jak to sobie wyobrażacie ? Powinien skontaktować się z pracodawcą i uprzedzić o ryzyku ? I co wtedy robi Lufthansa ? Co może zrobić innego niż wyrzucić faceta w imię zasady ostrożności ?
                Ta zasada ostrożności zaczyna mi bokiem wychodzić i właśnie w medycznym aspekcie sprawy tej straszliwej katastrofy widzę otwierające się paskudne perspektywy. Wyobraźcie sobie obowiązek ostrzegania pracodawcy rozszerzony... No właśnie - chyba na wszystkich. Pani ekspedientka w sklepie też może przelać stężony ług do butelki z soczkiem. Aż mnie ćWiartki przechodzą po plecach....
                • mania.sza Re: Wypalenie 29.03.15, 12:57
                  gat45 napisała:
                  Tylko właśnie o trzecią ewentualność mi
                  > chodzi - co powinien był zrobić taki dajmy na to rejonowy lekarz znając profesj
                  > ę pacjenta ? Złamać tajemnicę lekarską ? Jak to sobie wyobrażacie ?

                  Po fakcie, można powiedzieć, że facet miał problemy z głową. To można porównać do przypadków w Stanach,kiedy jakiś absolwent uczelni/szkoły chwyta za broń maszynową i rozstrzeliwuje dziesiątki uczniów i nauczycieli tej szkoły.
                  Jeżeli leczył się u psychiatry, to ten lekarz niewiele mógł zrobić. Powiedzieć pracodawcy? A co jak się myli co do diagnozy? I w ten sposób zniszczy człowiekowi życie i kariere? Przecież zdiagnozowanie choroby psychicznej, która może zagrażać innym, to nie jest zdiagnozowanie zapalenia wyrostka.
                  Co do Twoich obaw, to myślę że się martwisz na wyrost. Nic takiego się nie stanie. Ale wariat od czasu do czsu na pewno się znajdzie, co doleje coś do soku, co zatka otwory wentylacyjne, co poda pavulon, będzie podpalał, zeby póxniej bohatersko gasić.. idt itp.

                  Mnie bardziej martwi to jego SIC w papierach. Kolejki do szkoleń są ogromne. Chętnych jest więcej, niż możliwości i miejsc w ośrodkach szkoleniowych. A faceta mimo wszystko szkolą i dopuszczają do szkoleń w momencie,kiedy już ma spaprane papiery, a potem do zawodu. Jakim cudem?

                  • mania.sza Re: Wypalenie 29.03.15, 13:17
                    Dodatkowo, skoro sam chodził do lekarza, to sam juz wiedział, ze jakiś problem ma.
                    Jasne, ze jakby to ujawnił pracodawcy, to być może kolejnych zawodowych badań okresowych by nie przeszedł. Mógłby stracić pracę. Stracić pracę-hobby, a nie po prostu pracę zarobkową, to straszny dramat dla człowieka. Najwyraźniej nie było nikogo bliskiego,kto by znał jego problemy i wspierał go. Nie usprawiedliwiam go absolutnie. Ale to jest dramat jego, tych ludzi co zgineli i ich rodzin oraz jego rodziny. System nie zawsze działa. A człowiek to też nie maszyna.
                    Cięzko sobie wyobrazić, co się dzieje w głowie człowieka, który z premedytacja zabija niewinnych ludzi.
                    • mariner4 Generalnie chory psychicznie nie zdaje sobie 29.03.15, 14:31
                      sprawy ze swojego stanu. Za wyjątkiem schizofrenii i podobnych, kiedy podczas stanu normalności można chorego przekonać co do choroby.
                      Znam przypadek, kiedy jedna pani, wykładowca na uczelni mówiła studentom, jakie są objawy zbliżającego się ataku choroby, dała im numer telefonu na który mieli dzwonić. Bo poza niezbyt częstymi atakami była wybitnym fachowcem.
                      Zwykle jednak chory nie wie o tym.
                      M.
                • mariner4 Właśnie chodzi o tą trzecią ewentualniość 29.03.15, 14:26
                  Moim zdaniem lekarz powinien wtedy powiadomić władze (linie) lotnicze.
                  Idzie o życie setek ludzi.
                  M.
              • mariner4 Nie w tym rzecz. 29.03.15, 14:23
                Badania lekarzy specjalistów w komisji lekarskiej dla pilotów to oczywiste. Ale tu chodzi o coś innego. On się leczył u innych lekarzy. Ja też co 2 lata a po przekroczeniu wieku co rok podlegałem badaniom specjalistycznym. Pytanie brzmi, czy oni wiedząc czym się zajmuje, mieli obowiązek dochowania tajemnicy lekarskiej, czy alarmowania władz lotniczych?
                I też, o ile kiedyś chodziłem z kartę obiegową do kilku specjalistów, w tym także psychiatry, to teraz jest to fikcją. Robi siię podstawowe badania laboratoryjne, idzie się do lekarza od medycyny morskiej, 100 PLN i po kilku minutach jest świadectwo zdrowia. Ma to znaczenie dla armatora raczej, niż marynarza. W razie czego armator jest kryty.
                Nie wiem jak to jest w lotnictwie, ale sito też jest chyba rzadsze, skoro sprawca katastrofy się przecisnął.
                M.
                • mania.sza Re: Nie w tym rzecz. 29.03.15, 15:50
                  mariner4 napisał:

                  > Nie wiem jak to jest w lotnictwie, ale sito też jest chyba rzadsze, skoro spraw
                  > ca katastrofy się przecisnął.
                  > M.

                  Moj syn niedawno w skutek wypadku musiał przerwać szkolenie (jest w trakcie robienia PPL). Żeby powrócić do latania musi dokończyć proces leczenia, a następnie przystąpić do badań okolicznościowych (mimo że okresowe mu się kończą dopiero w sierpniu) u lekarza-orzecznika.Dopiero jak ten stwierdzi, ze wszystko ok, może kontynuować szkolenie. Jego badania lekarskie dotyczą klasy II (nie zawodowa), podejrzewam, ze badania do klasy I sąjeszcze bardziej restrykcyjne.
                  Co do gęstości sita, to jeśli się chce oszukać system, to zawsze znajdzie się dziura aby się prześlizgnąć. W końcu każde prawo i procedury jednak zakładają, że większość ludzi w społeczeństwie jest uczciwych, odpowiedzialnych i zdorwych na umyśle. Inaczej żylibyśmy w totalnym terrorze.
                  • mariner4 Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 16:25
                    prawidłowo.
                    Ten feralny pilot miał 28 lat i 600 godzin nalotu na wszystkich typach samolotów w tym awionetek(?). To tyle co nic. Zastanawiam się jak ,można zostać pilotem w liniach lotniczych z takim stażem.
                    Ale kpt Protasiuk też miał tylko 2500 godzin a posadzili go za sterami samolotu prezydenckiego! Załoga w ogóle nie miała potrzebnych kwalifikacji, czyli nie jest to jakiś odosobniony wypadek.
                    Jedynym logicznym wytłumaczeniem jakie mi się nasuwa, to radykalne zmniejszenie wymagań na skutek niebywałego wzrostu przewozów pasażerskich i związanego z tym zapotrzebowania na pilotów.
                    Myślę jednak, że coś z tym zrobią.
                    Piszę to na podstawie moich doświadczeń. Radykalne zmiany zawsze następowały po jakiejś spektakularnej awarii

                    M.
                    • mania.sza Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 16:38
                      W UK, zeby zostac pilotem linii duzych, jak BA na przyklad, musisz miec 1200 -1500 godzin ogolnego nalotu. Jest to moziliwe do osiagniecia, jak sie ma 28 lat. Nie rozumiem więc , co w miedzyczasie robil ten chlopak skoro w wieku 28 lat mial ogolny nalot 600, w tym tylko sto na konkretnym typie maszyn. i go dopuścili przy tym do zawodu. Z nalotem 500 godzin chlopaki zaczynaja dopiero licencje CPL. Co on tam robil w ogole w tej Lufthansie? Co do wzrostu przewozow - fakt. Ale uwierz mi,kandydaci stoją w kolejce )on sam czekał 11 miesiecy, z tego co podają media), i ich liczba znacząco przewyższa aktualne zapotrzebowanie. Naprawdę nieliczni po otrzymaniu licencji ATPL dostają się od razu do duzych linii. Nieliczni i najlepsi. I z kasą. Dlatego się dziwię.
                      • gat45 Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 16:52
                        Ciekawe, czego się dowiemy o różnicach w zatrudnianiu do Lufthansy właściwej i do jej wariantu low cost. W Air France, gdzie tworzy się także wersję LC, ostatnie strajki pilotów właśnie to miały za główny temat. I nie tyle szło o same kryteria, bo niby mają być identyczne, ale o ich interpretację - tańszych liniach tu także miała być taryfa ulgowa, co załogi zarzucały wierchuszce. No, można powiedzieć, że na Lubitz podbudował argumentację związku zawodowego pilotów i dał im nowe karty przetargowe.
                        • mania.sza Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 17:01
                          gat45 napisała:

                          > Ciekawe, czego się dowiemy o różnicach w zatrudnianiu do Lufthansy właściwej i
                          > do jej wariantu low cost.

                          Nawet nie mów. To przerażąjące.
                          Czyli system? Przeliczamy ludzi na pieniądze. W Lufthansa jest high cost gdzie kapitan i pierwszy oficer mają odpowiednie kwalifikacje, a w Germanwings (choc ta sama firma) low cost. Roznica kosztu/ceny - tysiąc godzin nalotu pierwszego oficera za sterami plus niezrownoważona osobowość. Nightmare!
                          • gat45 Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 17:34
                            Wiesz, kiedy ten cały system lc powstawał w Europie, zrobiono wiele, żeby pasażerów przekonać, że na załodze oszczędza się tylko w kabinie, a nie w kokpicie. No bo wtedy każdy sobie zadawał pytanie, skąd tak drastyczna różnica w cenie. Ale widać było kosztożerne różnice w niczym nie obniżające bezpieczeństwa (zdecydowanie mniej obsługi kabinowej, brak posiłków i sklepików na pokładzie, mniejszy limit bagażu, niewygodne godziny rejsów, i tak dalej) lub obniżające je w bardzo ograniczony sposób (ścieśnienie rzędów foteli w danym aparacie = więcej pasażerów w jednym samolocie). Zyskali sobie klientelę, a potem to już poszłoooo..... Poza tym regularne linie także zaczęły równać w dół w kwestiach komfortu i obsługi - jak teraz kupuję bilet do Warszawy w Air France, to podstawowa wersja jest bez bagażu nadanego, który trzeba wykupić oddzielnie (dodatkowe 15 euro za standardowe 23kg). A low costami nie latam tylko dlatego, że ich między Warszawą a Paryżem nie ma. Beauvais zaś jest tak samo oddalone od Paryża jak moja mieścinka, tylko w protiwopołożnuju, co oznacza złą komunikację i najmarniej 4 przesiadki. No to ja dziękuję.
                            • mania.sza Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 18:11
                              Ja jeszcze bym zrozumiała low cost dla samolotów turbośmigłowych, czarterów, z pasazerami w ilosci 20-50, i pilotem ktory ma na koncie 500 godzin. Ale Airbus? Nawet jeżeli są to tzw tanie linie, to przecież maszyna ta sama, która pracuje dla dużych linii i trzeba miećodpowiednie doświadczenie by ją pilotować. Nie wspominając już o predyspozycjach psycho-fizycznych i zdrowiu.
                              Czsami sobie myślę, że na tej naszej planecie Ziemia jakiś taki wybuch by się przydał, żeby tak potrząsnąć przede wszystkim tymi wszystkimi korporacjami, co zamiast człowieka tylko pieniądz widzą i za wszelką cenę pędzą gdzieś, mniejszy nakład większy zysk. A po co, pytanie? Marzę o czasach bez pieniądza. To co sie dzieje dziś, to jest chore.
                              Szef Apple ogłasza, ze przed śmiercią rozda 750 mln dolarów. Ile kolejnych setek milionów dolarów mają jego zastępcy? Najbliźsi wspołpracownicy? Zjedzą to, kupią sobie dziesiąty jacht i szósty samolot? 25 samochodów? No i? Co dalej? Do grobu zabiorą albo wspaniałomyslnie rozdadzą. Oto, oddaję wam uzyskane z wyzysku. Łaskawcy!
                              Niedobrze mi.
                              Mam nadzieję, że jednak linie szczególnie te proponujące strategię low cost, dadzą sobie trochę na luz z tymi zyskami i obniżaniem kryteriów naboru personeola kosztem życia niczego nieświadomych ludzi - ich klientów.
                              • magdolot Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 30.03.15, 00:34
                                gat45 napisała:

                                > Ciekawe, czego się dowiemy o różnicach w zatrudnianiu do Lufthansy właściwej i
                                > do jej wariantu low cost.

                                Kiedyś klincowaliśmy 1,5 godziny bo pilot Rynair odmówił latania ponad przepisaną liczbę godzin i musieli sprowadzić innego. Nie chciał się facet kopnąć z Edynburga do Kraka dodatkowo. Mundry facet.
                                Popsuł im cały grafik, bo samolot lata tam i nazad ledwo go opróżnią i jak widać nie mają "zapasu" w postaci świeżego pilota na by standzie na wypadek takiej obsuwy choć przeca monitorują loty i wiedzą wcześniej, a "dowiadują się" dopiero jak pilot się postawi.

                                mania.sza napisała:

                                > Mam nadzieję, że jednak linie szczególnie te proponujące strategię low cost, da
                                > dzą sobie trochę na luz z tymi zyskami i obniżaniem kryteriów naboru personeola
                                > kosztem życia niczego nieświadomych ludzi - ich klientów.

                                Chyba się zdarzył wybuch na planecie właśnie. Bo takich wybuchów potrza obu stronom - i liniom i pasażerom - aby ciut otrzeźwieć. Tak jesteśmy skonstruowani. Pewnie powinnam była przestać latać Rynairem, bo jak orzą nawet pilotami ponad miarę to fszystkimi innymi tym bardziej i to także jest niebezpieczne, ale człek jest jaki jest i dopiero teraz mnię ciut uwierają w kieszeń te bilety na kfiecień. Kumpletnie nieracjonalnie.

                                Tak jesteśmy zrobieni, że nas trafiają jeno wybuchy celowane i do wybuchu wolimy się łudzić, a po nim wpadamy w panikę, uzasadnioną lub nie, przedsiębierzemy środki zaradcze, sensowne lub pozorne... i łudzimy się dalej. Do następnego wybuchu.
                                Jak pani sklepowa naleje nam ługu do butelki od soczku - też coś wymyślimy, specprocedurę na panów/panie sklepowe co nalewają ługu do butelek po soczku [of kołz]... aż jakaś inna małpa vlepi arszenik do masła, albo [mniej kreatywnie małpując] wleje kwasu do butelki po soczku i ftedy da capo. Bo okropnie durne z nas źwierzęta i cholernie lubimy się łudzić że mamy kontrolę nad czymkolwiek. Dzięki temu żyjemy.
                                A potem małpę co najbardziej wrzeszczała o te linie lotnicze... rozciapie ciężarówka... i da capo al fine. A pozostałe małpy znuf wyskoczą na palmę i będą racjonalne aż do bólu. Jednak tylko w pewnych granicach, co nieźle widać na moim przykładzie i wielu procedurach ode czapy w stylu czarymary amulet pierdu pierdu, zabieramy pincetki terrorystom.

                                A na osłodę George Carlin "On airlines and flying" z dedykacją dla Gata, bo tam jest głównie analiza chryzostomijna ichniego safety bełkotu


                      • mariner4 Dlatego Kpt Schetino był dla mnie szokiem 29.03.15, 17:26
                        Przez lata żyłem w przekonaniu, że na tych pasażerach pływa arystokracja kapitanów. Elita elit. Gdzie mnie tam do nich!
                        Tymczasem ten facet popełnił coś tak skrajnie nieodpowiedzialnego, a potem obrzydliwego (uciekł), ze wręcz uwierzyć w to nie mogłem. Znam to miejsce i tam droga jest prosta jak drut.
                        M.
                        • mania.sza Re: Dlatego Kpt Schetino był dla mnie szokiem 29.03.15, 18:14
                          Też byłam w szoku od zachowania tego kapitana Kretino.
                          Nie powinien wyjść z więzienia dożywotnio.
                          • man_sapiens Re: Dlatego Kpt Schetino był dla mnie szokiem 30.03.15, 01:18
                            Przeciągnąć go pod kilem.
                    • mania.sza Re: Myślę, że z Twoim synem postępują 29.03.15, 16:47
                      mariner4 napisał:

                      > prawidłowo.
                      > Ten feralny pilot miał 28 lat i 600 godzin nalotu na wszystkich typach samolotó
                      > w w tym awionetek(?).

                      Nie tylko awionetek.Masz na myśli pewnie małe pasażerskie samoloty na których się lata robiąc licencje PPL. Tak, to się wlicza. Czyli ok 70-100 godzin. Plus, on był rownież szybownikiem. Z kursu GPL (szybowce) zalicza sie 10 godzin do ogólnego nalotu. Więc policz, ile on miał nalotu na dużych maszynach z licencją ATPL. Strasznie mało. Mizernie. Nie rozumiem, dlaczego ten człowiek został dopuszczony do zawodowego latania.
                      • mariner4 Widzę, że wiesz o czym piszesz. 29.03.15, 17:27
                        M.
                        • mania.sza Re: Widzę, że wiesz o czym piszesz. 29.03.15, 18:24
                          Staram się być na bieżąco czym zajmuje się moje dziecko.
                          • mariner4 Ja juz za swoim nie nadążam. 29.03.15, 19:03
                            Choć się staram.
                            M.
                            • mania.sza Re: Ja juz za swoim nie nadążam. 29.03.15, 20:16
                              Pilnuję i czekam, już parę miesięcy tylko zostało, aż maturę zda (albo nie zda :)), i wtedy dopiero odpuszczę :)
                              • mariner4 Mój szefuje dużej firmie 30.03.15, 09:00
                                więc tylko mogę kibicować.
                                Ostatnie hobby to rekonstrukcja zabytkowych samochodów.
                                M.
                                • mania.sza Re: Mój szefuje dużej firmie 30.03.15, 15:02
                                  Szczęściarz z Ciebie!
                                  ja się muszę jeszcze trochę pomęczyć, nie mogę sie ograniczyć wyłącznie do kibicowania :)
                                  • mariner4 Ale Twój syn ma pasję jak widzę. 30.03.15, 15:31
                                    I to poważną. A to dobrze rokuje, na całe życie, także zawodowe.
                                    Gratuluję.
                                    M.
      • man_sapiens Re: Wypalenie 28.03.15, 21:38
        Co to jest wypalenie (albo raczej to coś co lekarze tak nazywają) wiem, niestety, bardzo dobrze i wiem też jak ciężko się z tego wychodzi - przekleństwa nie wystarczą :/. I dlatego na palmę wskoczyłem gdy na dzień-dwa modne stało się pisanie w gazetach o wypaleniu Andreasa L. Wypalenie w wieku 28 lat, tuż po zakończeniu szkolenia w wymarzonym zawodzie - nie uwierzę...
        A poza tym - czy wypalenie albo depresja prowadzi człowieka do zabicia 150 osób?

        Z ostatnich donosów wynika, że AL był po prostu chory. Poważny defekt osobowości, umysłu albo jedno i drugie. Żadne wypalenie czy depresja. Dawna dziewczyna bała się napadów jego agresji i dlatego rzuciła go. Czy badania pilotów nie są w stanie wykryć takiego defektu? Czy w czasie szkolenia pilotów nie stwarza się sztucznie długotrwałych stresowych sytuacji, żeby sprawdzić, jak to znoszą?
        Trochę nie mogę uwierzyć, że Lufthansa nie wiedziała wcześniej o jego problemach.
        • magdolot Re: Wypalenie 29.03.15, 13:19
          > Kiedy chodziłem do szkoły zwolnienie z WF, to był obciach, teraz to norma. Tak
          > to się zaczyna, a kończy się przypadkiem "wypalenia" w wielu 28 lat.

          A mnie uczono, że po dużej ilości rocznych zwolnień poznaje się złego nauczyciela.
          U mnie ćwiczyły dzieci z rocznymi zwolnieniami, bo chciały, a ja wiedziałam czego nie mogą robić od rodziców co dopytali lekarza. Miałam szufladę podpisanych inhalatorów astmatyków, bo astmatyk też musi mieć płuca i nigdy nie zdarzyła się konieczność sięgnięcia do tej szuflady. To się nazywa indywidualizacja nauczania, która w naszej szkole figuruje dumnie przeważnie na papirku.
          Nie wiem czy w dzisiejszych czasach odważyłabym się tak ryzykować, bo ja to robiłam bez podkładek, na gębę czyli tzw. zaufanie. Ale pewnie ciągle da się to robić i da się jakoś skitrać oficjalne podkładki.
          A jak ktoś był safandułą i się z niego śmiano, to wkraczałam z koksem a safanduła dostawał wsparcie od kolegów i rozkwitał w oczach. Bym wystrzelała nauczycieli co wyśmiewają uczniów przy klasie. Howgh.

          "Dys" - sorry, taki mamy system że aby dziecięciu pomóc trza je ometkować i przybić mu pieczątkę na czółku. Ale lepiej taką rzecz wiedzieć niż zmasakrować dziecko. Howgh. Natomiast plakietka nie powinna zwalniać z próbowania - tylko tyle i aż tyle. W podstawówce Szaćka dziewczynka z dysleksją dostawała osobne zadania i specjalne ćwiczenia i bardzo ciężko nad swoją dysleksją pracowała wspierana i chwalona przez nauczyciela - indywidualizacja nauczania znuf. To była szkoła społeczna i fajnie by było gdyby to była norma i w publicznej.

          Owszem, są debilowaci rodzice i debilowaci nauczyciele i jest wpadanie ze skrajności w skrajność a skrajności są do dupy.

          I debilowate uczenie obowiązkowości także jest. Przyjaciółka Szaćka była w ramach tegoż posyłana do gimnazjum z gorączką pod 39 i na antybiolach - to są kandydaci do wypalenia w wieku 30 lat: dzieci co od urodzenia mają być we wszystkim najlepsze.

          Nie dziwię się Sapiensu, że wskoczył na palmę, bo każden z nas chyba wskoczył w obliczu owego zdarzenia. Ja na przykład za grzyba nie mogę sobie wyobrazić tak czułej więzi pilota ze 140 pasażerami i tak wielkiej chęci ochronienia ich... by z nimi popełnić rozszerzone samobójstwo.
          W związku z tym pocieszam ja się myślą, że gdybyśmy to rozumieli, rozumieli a nie potrafili jakoś to wytłumaczyć [do czego zapewne w przybliżeniu są/będą zdolni psychiatrzy], więc gdybyśmy to rozumieli to nadawalibyśmy się do prewencyjnego zamknięcia ciupasem, no.

          A tajemnica lekarska może jest do uratowania - kosztem przypisania na sztywno przedstawicieli pewnych zawodów do firmowych lekarzy. Kropka. Wątpię aby piloci wojskowi leczyli się gdzie popadnie... fięc.
          Moim zdaniem ta katastrofa dowodzi, że za bardzo uwierzyliśmy w guziki do naciskania i za bardzo zaczęliśmy olewać "czynnik ludzki". Patrz: także Schetino. Czas to zrewidować.
          Procedury są ułomne. Wszak druga wieża WTC umarła, bo kazano jej zostać na miejscu zgodnie z procedurami, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie przewidział ukochanego ciągu dalszego który jednak nastąpił... Procedury też cza zrewidować. Amerykanie ponoć pilota samego nie zostawiają i jusz.
          • mariner4 To jest temat rzeka i do tego 29.03.15, 14:43
            wielowątkowy. Wątpię, żeby ta pani co dzieciakom usta zaklejała zachęciła je do nauki.
            Zgadzam się, że wiele zależy od nauczycieli. Też miałem takich, którzy mieli u mnie autorytet i takich których zdanie się dla mnie nie liczyło. To normalne zjawisko.
            Ale teraz jest tendencja ogólna ułatwiania wszystkim życia. Na ucznia nie wolno głosu podnieść, bo się zestresuje. Boiska na podwórkach są puste, Sport jest niemodny. Lepszy jest komputer i tak dalej. I tak dalej.
            Jak mój syn miał konflikt z nauczycielem to ja się fatygowałem do szkoły zapytać. Mój syn by się nie odważy powiedzieć przy mnie, że nauczyciel jest głupi. Tymczasem zdarzało mi się słyszeć jak tatuś głaskał synka po głowie i mówił: "nie przejmuj się tym durnych matematykiem".
            Stałe obniżanie wymagań, także w szkole, prowadzi, że rośnie pokolenie infantylnych, nie odpornych na przeciwności losu "wypalonych".
            M.
    • ave.duce Robi się coraz ... ciekawiej 29.03.15, 18:49
      ... Próba samobójstwa w Polskim Busie. Przy prędkości 110 km/h kobieta rzuciła się na kierowcę ...
      • mariner4 Jeszcze jedne "wypalona"? 29.03.15, 19:02
        Ale się porobiło.
        M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka