20.09.09, 16:21
Zdecydowaliśmy się z mężem na terapię. Jesteśmy po pierwszym spotkaniu. Czuję,
że chyba jednak nie warto walczyć o nasz związek. Szłam na spotkanie pełna
nadziei. Jestem jednak totalnie zdołowana. Czy taka reakcja jest normalna? Czy
to oznacza, że jednak zrozumiałam, że nic z tego nie będzie? Pytanie kieruję
do osób, które chodziły na terapię i mają jakieś doświadczenie. Czy po
pierwszym spotkaniu wyszłyście pełne nadziei, czy jednak byłyście
rozczarowane? Proszę też o odpowiedź panią psycholog.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Terapia 23.09.09, 19:11
      Zarówno nadzieja jak i rozczarowanie może dotyczyć terapii jako formy pomocy i
      niezależnie, tego co dotyczy Państwa związku. Terapia ma swoją dynamikę i może
      na początku łączyć się z nadzieją na poprawę, przejęciem kontroli na sprawami,
      które się wymykają z rąk. Może rozczarować, bo nie jest remedium na wszytko lub
      uświadamia co dzieje się w związku, a co może bez terapii było niewidoczne,
      miało inne znaczenie lub było nieuświadomione. Wszystkie Pani uczucia są
      naturalne, mogą się pojawić w wyniku terapii, ale nie przez nią . Dlatego pod
      ich wpływem, nie warto jej przerywać lub ja dewaluować. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kryzys_75 Re: Terapia 23.09.09, 21:00
        Dziękuję za odpowiedź. Najgorsze jest właśnie to, że podczas spotkania z
        terapeutką uświadomiłam sobie jak wiele rzeczy nas różni a w zasadzie oprócz
        dzieci nic nie łączy. I to chyba z tego powodu mam teraz taki dołek psychiczny.
        Oczywiście z terapii nie zrezygnuję.
        Pozdrawiam
        • pipsia5 Nam pomogła 23.09.09, 21:07
          Byłam z mężem 2 razy u terapeuty. Może to i mało, ale w naszym przypadku było
          odwrotnie. Zrozumieliśmy co robimy źle i jak się ranimy. Oczywiście, że nie jest
          teraz tylko różowo, ale walczymy o swój związek bo się kochamy. Tobie też tego
          życzę.
          • agnes2003 Re: Nam pomogła 25.09.09, 08:47
            A do jakich terapeutów chodzicie? U mnie zaczyna się mijanka, coraz
            więcej nas dzieli niż łączy, ale mieszkam w małej mieścinie i tu
            nikogo takiego nie ma...
    • kicia031 Re: Terapia 27.09.09, 18:05
      Terapia bywa okazja do dowiedzenia sie rzeczy, o ktorych czesto ze strachu przed
      wyjsciem roznic nie do pogodzenia - nie rozmawiamy. I to czasami przygnebia ostro.

      ale dopoki nie znasz, nei wiedzisz tych roznic, nie nauczasz sie parcowac nad
      zwiazkiem tak, by je pogodzic.

      ja czestoz astanawiam sie, czy nie skuteczniejsze od terapia jest praca nad sama
      soba - zroumeinie swoich oczekiwan, mechanizmow reagowania, przyczyn dla ktorych
      wybralismy tego a nie innego partnera i co nam to daje.

      A sadzac po twoim wpisie w innym watku, masz nad czym pracowac. i to nie
      zlosliwosc, naprawde.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka