justynakm1
22.11.09, 21:42
po 8 mies od odejscia Kubusia zaczelam sesje z psychologiem... ale
nie wiem czy mi pomagaja, dopeiro jestem po 3 spotkaniach..pani
pscyh uwaza, ze mam w sobie takie pokladay wscieklosci na wszytsko i
wszystkich za to, ze Kuba umarl, ze to mnie hamuje od rozpaczy.. ma
racje, mnie wszytko wkur.., irytuje, zlosci - nigdy nie bylam
taka "nabuzowana"... poza tym moj problem to niemoc zaakceptowania
odejscia KUby (ja nawet ne uzywam slowa smierc, umarl etc)... kaza
mi sie z Nim pozegnac, ale ja nie chce, nie umiem pozwolic Mu
odejsc..
Powiedcie, jak ma wygladac taka sesja z psych ,zeby pomoglo? zeby
mniej bolalo...jestem taka swietna w robieniu dobrej miny do zlej
gry, ale srodek mnie roztywa z bolu i samotnosci..