Dodaj do ulubionych

Odbija mi...

19.08.10, 20:24
Dawno sie nie udzielalam na forum.. corka zajmuje mi kazda chwile.. Fajnie
jest patrzec, jak rosnie, jak sie zmienia. Mam dzieki niej duzo radosci. Za
niecaly miesiac minie rok od smierci mojego Meza i czym blizej, tym jest
gorzej. Nie moge sobie poradzic sama ze soba. Gdyby nie corka, to pewnie bym
sobie cos zrobila, zreszta, gdyby nie ona, to pewnie juz dawno.. Siedzi we
mnie jakis diabel. Wszystko przypomina mi poprzedni rok, jest tak dziwnie.
Swoim starym sposobem probuje uciec sama od siebie. Wyjezdzam z domu, wracam
tego samego dnia, choc mialam byc tydzien, potem znow wyjezdzam i znow wracam.
Ucieklam w ukochane gory, ale tu pogoda na zlosc mi zrobila, a moze to tylko
wymowka, bo tesknilam za dzieckiem i jestem znow w domu. Wydaje duzo za duzo
pieniedzy ostatnio, zakupy sprawiaja, ze na chwile nie mysle. Niedlugo z
torbami pojde.. Robie mase glupich rzecy, Boze chyba zwariuje niedlugo.. I to
sie tak dzieje od jakiegos miesiaca. Nie wiem, po co to napisalam, chyba
powinnam skonsultowac sie z psychiatra.. Uciekanie od siebie jest meczace i
bez sensu...
Obserwuj wątek
    • smutna_26 Re: Odbija mi... 19.08.10, 22:29
      Ja mam podobnie... U mnie będzie rok 18 września i czuję że im bliżej rocznicy
      tym jest ze mną gorzej. Zrobiłam się strasznie nerwowa, wkurza mnie byle głupota
      i mam doła. Zakupy też są dla mnie lekarstwem choć staram się ograniczać. Choć
      może nie samo kupowanie ale wyjście na miasto czy do supermarketu działa na mnie
      kojąco. Wyjechać nie mogę bo młodsza ciągle na piersi i nie uznaje butelki a
      chciałabym pojechać gdzieś sama na 1 dzień. W ciągu tego prawie roku bardzo dużo
      się wydarzyło ale ja mam wrażenie że czas zatrzymał się 18.09.2009r. Ciągle
      słyszę głos Marcina, widzę jego twarz i co chwilę przypominają mi się różne
      szczegóły z naszego wspólnego życia. Córeczki zajmują mój czas i bez nich tez
      bym chyba zwariowała. Na pewno byłoby znacznie gorzej niż jest teraz. Czas
      szybko ucieka ale może to dobrze?
      • atkkaa Re: Odbija mi... 20.08.10, 18:14
        Jaka dziwna zbieznosc.. moj Maz zmarl 14 wrzesnia 2009, a corka ma prawie 6
        miesiecy. Czyli przez ciaze przeszlas sama, podobnie jak ja.. do tej pory nie
        wiem, jak to sie stalo, ze przez ten czas nie zwariowalam... Teraz ta zblizajaca
        sie rocznica calkiem mnie rozbila..
        • smutna_26 Re: Odbija mi... 20.08.10, 19:15
          Natalka urodziła się 25 lutego, miesiąc przed terminem. A Twoja kiedy? Nie jest
          mi łatwo ale nie wyobrażam sobie życia bez niej. Myślę że i mnie i Tobie ciąża
          była dana po to żebyśmy przetrwały to wszystko. Gdybym była sama, bez dzieci to
          dawno bym zwariowała. Piję melisę i taki ziołowy syrop uspokajający i to mi
          troszkę pomaga. Kiedyś jak dwa dni nie widziałam się z Marcinem to juz bardzo
          tęskniłam i nie wiem jak udało mi się przeżyć te 11 m-cy bez niego ale nie wiem
          też ile jeszcze wytrzymam :( Ta rocznica tak na mnie działa chyba dlatego że
          często przypominają mi się nasze ostatnie wspólne dni i to wszystko co potem się
          stało. Chyba nigdy nie pogodzę się z jego śmiercią...
          Pozdrawiam Cię serdecznie i ucałuj malutką ode mnie :)
          • kasik2222 Re: Odbija mi... 20.08.10, 19:26
            Dziewczyny, nigdy się nie pogodzicie ze śmiercią mężów, to pewne,
            ale przyzwyczaicie się z czasem. To przychodzi samo po dłuuugim
            czasie. Gdyby nie moja córcia, to nie przeżylabym podobnie jak Wy
            tego co sięm stało. Ale mam Dominisię i jest całym moim światem:))
            Miała 13 miesięcy jak zmarł jej tata, ale uratowała mi życie. Tak
            myślę. Gdyby nie ona, pewnie nie zdecydowałabym sie tu zostać. A tak
            musiałam. I teraz się z tego cieszę, pozdrawiam Was gorąco, bo tak
            naprawdę to jesteście jeszcze na początku, mimo że przepisowa żałoba
            się kończy. A rocznice zawsze dobijają, czy to rok czy dwa. U mnie
            będzie niedługo 3 lata. I tez się boję tego dnia. Buziaki dla Was
            kochane dzielne mamy, i dla waszych dzieciaczków. Kasia
            • luck29 Re: Odbija mi... 22.08.10, 11:00
              Dziewczyny, ja też byłam w ciąży jak zmarł mój Łukasz. 6 miesiąc ciąży... nie wiem jak dotrwałam do porodu bo lekarze bali się o maluszka, żeby nie urodził się za wcześnie. ale udało się. i teraz tak myślę, że tak to miało byc. TYLKO WCIĄŻ PYTAM D L A C Z E G O ??? Dlaczego Bóg ( bo podobno to on decyduje ...) zabrał mi jednego, a dał drugiego??? Od śmierci Łukasza minęło już ponad 13 miesięcy ale wciąż boli ogromnie. A czy mi odbija? No jasne, czasem wydaje mi się, że już nie dam rady więcej, że już nie chcę walczyc każdego dnia, o każdy dzień. Ale jest nasz synek - zdrowy, silny i piękny! Jest tak podobny do taty, że serce mi pęka jak na niego patrzę... Mam ogromne huśtawki nastrojów, jestem nerwowa, roztrzepana ale wszystko mija gdy jestem z naszym synkiem. Wiem, że to on daje mi siłę i motywuje do życia. Przecież na ma tylko mnie i baaaaaaaaardzo mnie potrzebuje. Przez ostatni rok zmieniłam się ogromnie. A może to nie ja, tylko życie mnie mzmieniło...? Ale mimo wszystko, za wszelką cenę i na maxa chcę życ dla naszego synka i jedynym moim marzeniem jest aby był szczęśliwy ( mimo nieszczęścia, które nas spotkało ). Rocznice, wspomnienia, miejsca - to wszystko sprawia ból, wyciska łzy, smuci... myślę, że tak już zostanie do końca ale pomimo to zawsze gdzieś przyświeci słonko - nasz synek :-) Chcę kiedyś byc z siebie dumna, że dałam radę, że wychowałam wspaniałego człowieka, chcę żeby Łukasz był ze mnie dumny że się nie poddałam. I tego też Wam życzę - ŻEBY NAM SIĘ UDAŁO nie zwariowac ( bo to, że nam czasem odbija to normalne, każdemu odbija i jak mam to gdzieś )!!!
    • atkkaa Re: Odbija mi... 21.08.10, 13:10
      Smutna- moja Natasza urodzila sie 22lutego, termin mialam na 25. (domyslam sie
      po loginie, ze masz 26 lat... tak jak ja)Samotna ciaza jest bardzo przykrym
      doswiadczeniem. Oczekiwanie na dziecko powinno byc sama radoscia, a dla mnie
      bylo czasem rozpaczy, tesknoty i strachu, co bedzie ze mna i z dzieckiem. Od
      poczatku wiedzialam, ze dziecko nie dostanie renty i to dodatkowo mnie dobijalo.
      Ale rzecywiscie, gdyby nie dziecko, to juz wszystko bylo by bez sensu, a tak
      mialam jakas iskierke nadziei, ze moze kiedys moje zycie bedzie mialo choc
      odrobine barw. Bo po smierci Meza nie umialam sie niczym cieszyc, bylam w lesie
      ubieglej jesieni i plakalam, ze jest tak pieknie, a On tego nie widzi. Swiat
      przestal mnie cieszyc sam z siebie, tak jak kiedys. Teraz jestem w takim dziwnym
      momencie mojego zycia, probuje sie pogodzic z tym, ze wszystko jest inne i to,
      co bylo nie wroci, bo jesli nie zrobie ostatecznego rozrachunku z sama soba, to
      bede ciagle zyc przeszloscia, rozpamietywac, na co nie moge sobie pozwolic, bo
      zabiera za duzo energii i odwraca uwage od waznych spraw. A z drugiej strony mam
      ochote krzyczec, ze to nie prawda, ze to sie wszystko nie wydarzylo. Jestem na
      takim rozdrozu i nie bardzo sobie z tym radze. Mam nadzieje, ze kiedy minie
      jesien, ktora niesie przykre wspomnienia, troche sie ustabilizuje emocjonalnie.
      Moze nawet sprobuje naprawde zamknac ten rozdzial zycia i pojsc do przodu. ( nie
      mam tu na mysli nowego zwiazku, na to chyba jeszcze bardzo dlugo nie bede
      gotowa).Tylko, czy tak sie da? Bo ja mam wrazenie, ze juz zawsze bedzie tak jak
      do tej pory, ze mysle o moim Mezu w kazdej minucie i nie potrafie sie od tych
      mysli uwolnic...
      Buziaki dla Twoich dziewczynek Smutna, zazdroszcze Ci, ze masz dwie coreczki.
      Dzieci ogromnie dodaja sil. Ja bardzo chciałabym miec jeszcze jedno dziecko, ale
      to juz pozostanie w sferze marzen.
      • corka.bossa nie.. 22.08.10, 05:57
        Kasia dobrze napisała...
        Kochane jesteście jeszcze na początku drogi. Zawsze musi być ten "pierwszy raz".Tak samo ja zawszę będą rocznice.. poznania,ślubu.wakacji.Wielkanoc,Boże narodzenie,sylwester, urodziny,imieniny i data śmierci :( Ale potem będzie lepiej, inaczej..Tak "oswojone"?Jakoś? I w sumie tak samo,a jednak inaczej.Pamiętam swój "pierwszy raz"-a w sumie to już pamiętać nie chce!!! I choć mineło prawie 2,5 roku,ciągle sie nadziwić nie mogę... Jak ja to mogłam przeżyc??? Tyle czasu??? czasem myślę że taka zdziwiona umrę :)
        • kasik2222 Re: nie.. 22.08.10, 08:45
          no właśnie Eliza, ja tez taka zdziwiona ciągle...
    • agni-123 Re: Odbija mi... 23.08.10, 19:07
      U mnie dziś mija 20 miesięcy, ale tęsknota taka sama.I podobnie jak
      u Was, dzieci w pewnym momencie życia uratowały mnie od popełnienia
      błędu.Brak mi Go tak bardzo,że mam ochotę krzyczeć ile mam sił,ale
      wiem,że mój krzyk nic nie zmieni.Owszem żyję,usmiecham się i staram
      się iść do przodu,ale przychodzi dzień,że wszystko wraca.Zawsze tak
      będzie pomimo upływu czasu.Od rocznicy, do rocznicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka