atkkaa
19.08.10, 20:24
Dawno sie nie udzielalam na forum.. corka zajmuje mi kazda chwile.. Fajnie
jest patrzec, jak rosnie, jak sie zmienia. Mam dzieki niej duzo radosci. Za
niecaly miesiac minie rok od smierci mojego Meza i czym blizej, tym jest
gorzej. Nie moge sobie poradzic sama ze soba. Gdyby nie corka, to pewnie bym
sobie cos zrobila, zreszta, gdyby nie ona, to pewnie juz dawno.. Siedzi we
mnie jakis diabel. Wszystko przypomina mi poprzedni rok, jest tak dziwnie.
Swoim starym sposobem probuje uciec sama od siebie. Wyjezdzam z domu, wracam
tego samego dnia, choc mialam byc tydzien, potem znow wyjezdzam i znow wracam.
Ucieklam w ukochane gory, ale tu pogoda na zlosc mi zrobila, a moze to tylko
wymowka, bo tesknilam za dzieckiem i jestem znow w domu. Wydaje duzo za duzo
pieniedzy ostatnio, zakupy sprawiaja, ze na chwile nie mysle. Niedlugo z
torbami pojde.. Robie mase glupich rzecy, Boze chyba zwariuje niedlugo.. I to
sie tak dzieje od jakiegos miesiaca. Nie wiem, po co to napisalam, chyba
powinnam skonsultowac sie z psychiatra.. Uciekanie od siebie jest meczace i
bez sensu...