Dodaj do ulubionych

po co jest to forum?

08.10.10, 08:41
Jestem na tym forum od niedawna.Generalnie jestem osobą dość spokojną,wyważoną,która lubi wszystko dokładnie,spokojnie przemyśleć i w ten sposób dojść do jakichś wniosków.Nie improwizuję impulsywnie,stąd moje pierwsze posty były dość sztywno zredagowane.Taki mam charakter.Na początek chciałam napisać coś pozytywnego,radziłam spokój i rozwagę,bo bałam się też dawać porady namawiające do jakichś radykalnych zachowań.Ja później wyłączę komputer i zajmę się swoim życiem,a może ktoś przeze mnie zrobi coś głupiego-tego się obawiałam.Nie znałam jeszcze specyfiki tego forum,a wcześniej też nie udzielałam się na forum tego rodzaju.Pisałam na forum karmienie piersią,gdzie nie spotkałam się nigdy z negatywnymi zachowaniami.Odpowiedź na mój komentarz delikatnie mówiąc mnie zaskoczyła:tyle jadu i złośliwości wobec obcej osoby,która ośmieliła się mieć inne zdanie-zbaraniałam.Mój błąd-dałam się wciągnąć w durne przepychanki słowne,cholera wie po co i dlaczego.Bardzo chciałabym spotkać się oko w oko z taką agresywną w sieci osobą i zobaczyć jej odwagę i pewność siebie w rzeczywistości.
To taki wstęp.
Zastanawia mnie,po co jest to forum?Żeby ludzie,którzy na co dzień nie mają odwagi,mogli się wyżyć bezkarnie na obcych osobach?Żeby kogoś zgnoić?(przyznaję bez bicia-raz mnie poniosło,napisałam kilka przykrych słów pod adresem pewnej dziewczyny,fatalnie się zachowałam)Żeby się upajać cudzymi problemami i mieć okazję pokazać,że jest się lepszym,mądrzejszym?Że ma się lepsze życie?Żeby kogoś nawyzywać i postraszyć(z tym się spotkałam właśnie,choć nie wiem,czego się bać-włączenia caps locka?)
To nie jest dyskusja pod artykułem o polityce czy o życiu gwiazd.
To jest forum,które ma nieść pomoc.
Jeśli coś komuś doradzam-staram się,żeby nie zaszkodzić.Robię to w dobrej wierze.Jeśli ktoś ma inne zdanie,dlaczego zaraz czytam,że napisałam stek bzdur?
Jeśli piszę coś pozytywnego,czytam,że jestem świętojebliwa i obłudna.Ciągle ktoś łapie mnie za słówka,podaje linki do poprzednich wypowiedzi,odsłaniając,jaką to fałszywą osobą jestem.Prawdziwa krucjata.A ja jestem po prostu człowiekiem,który się myli,czasem zmienia zdanie po przemyśleniu.
Jedna forumowiczka uparła się,żeby się ze mną kłócić,bo śmiałam z nią zacząć i teraz mam się dwa razy zastanowić,zanim ją zaczepię.Moja zaczepka polegała na tym,że miałam inne zdanie-bez ordynarnych,chamskich czy agresywnych określeń,po prostu inne zdanie.
I najgorsze jest to,że dałam się wciągnąć.
Tu piszą przecież osoby,które naprawdę mają problem,nie tylko prowokują albo piszą głupoty z nudów.I są tu osoby,które się angażują,żeby pomóc.Po co jest tu reszta?
Obserwuj wątek
    • demonsbaby Re: po co jest to forum? 08.10.10, 08:54
      czasem "złośliwość" trolla służy ...
      biorąc pod uwagę że to forumowe środowisko głównie zasila pleć piękna, ta niejako z założenia nacechowana tendencjami do narzekania, plotkowania i dowartościowywania siebie kosztem innych potrafi postawę trolla przyjąć, często danego rozmówcę uosabiając z obrazem własnego "wroga" tudzież trzymając pod kiecą "urazę" za wcześniejszy złośliwy komentarz czy przytyk osobisty.
      Zupełnie mnie to nie dziwi.
      Nie roszczę sobie praw do ;posiadania patentu na wszechwiedzę.
      Nie mniej w sytuacji dla mnie nie zrozumiałej bądź nacechowanej negatywnie nie umiem zachować się jako "obiektywny obserwator" tyt. doświadczeń, własnych wartości, etc.
      O obiektywizmie uwag na tym forum padających i tak nie ma co debatować dłużej, ponieważ taki nie istnieje. Obiektywizm może jedynie się pojawiać przy ocenie litery prawa w każdej dziedzinie, jeżeli będziemy wzajemnie sobie cytować kolejne akty normatywne lub wykonawcze, podpierając się orzecznictwem przy wzruszeniach kolejnych artykułów. W innym razie jest to właśnie subiektywizm płynący z doświadczeń na prywatnym polu, który niejako predysponuje "każdego rozmówcę" - na zasadzie: "ja wiem, bo już to przerabiałem / widziałem"., a nie oznacza mimo wielu cech powielanych czy wspólnych, że owe stwierdzenie jest prawda nienaruszalną ...
      Stąd i "wredne komentarze".
      • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 10:01
        Tu nawet nie o obiektywizm chodzi i nie o przytakiwanie,ale o jakiś poziom wypowiedzi,próbę zrozumienia drugiego człowieka i jego sytuacji,bo każda jest inna.Każda zdrada,każdy rozwód,każda forma przemocy,problemy z teściami,z dziećmi,z pracą-nie ma dwóch takich samych doświadczeń.I właśnie ten patent na rację.Wielu osobom nawet przez myśl nie przejdzie,że MOGĄ SIĘ MYLIĆ.Już kiedyś pisałam,że znam taki fajny cytat"nie oddam życia za moje poglądy,bo mogę się mylić".A mój wujek i tak przy okazji każdej dyskusji,gdy zabraknie mu argumentów,wysuwa najcięższe działo:"NIE MASZ RACJI!"
    • deodyma Re: po co jest to forum? 08.10.10, 08:58
      wejdz sobie na inne fora a sama zobaczysz, jak ludzie mieszaja sie z blotem.
      tutaj i tak jest bardzo spokojnie.
      • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 09:14
        Wydawało mi się tylko,że przesłanie tego forum powinno skłaniać do zachowania jakiegoś poziomu komentarzy,już nie wspominam o empatii,ale o odrobinie zrozumienia.Fora polityczne aż kipią od nienawiści i złośliwości,ale to jestem w stanie zrozumieć.Tutaj można się wyżalić,zwierzyć,prosić o poradę i ją otrzymać,jest pani psycholog,która ma wydawać fachowe opinie.Czy to forum nie powinno mieć bardziej ludzkiego oblicza?A może właśnie takie ludzkie oblicze ma,bo w ludziach jest więcej jadu niż w skorpionach czy żmijach?
        • deodyma Re: po co jest to forum? 08.10.10, 09:23
          nie wiesz, ze czlowiek jest najgorszym gatunkiem, jaki zyje na ziemii?
          to wiele tlumaczy, niestety...
    • blue_romka Re: po co jest to forum? 08.10.10, 09:27
      Mam podobne odczucia do Twoich, tylko mniej się dziwię, bo generalnie myślę, że anonimowość internetu sprzyja chamstwu i złośliwości, a fora są ku temu szczególnie sprzyjającym miejscem. KP to inna bajka, na szczęście, ale zajrzyj np. na Niemowlę.
      Dodam jeszcze, że to, co mnie tu szczególnie irytuje, to (ponieważ duża część problemów dotyczy małżeństwa) bez względu, czy mąż zdradza, czy nie pracuje, czy pracuje za dużo, czy za bardzo związany jest z rodzicami, czy nie umie rozmawiać, daje za mało czułości albo wymaga jej za dużo- większość rad to rozwód. Jakby to było jedyne i w dodatku najprostsze rozwiązanie. Zawsze się zastanawiam, czy doradzające też w takiej sytuacji tak po prostu zerwałyby z całym swoim dotychczasowym życiem.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Ps. Cenię Twoje wyważone rady.
      • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 09:37
        Zauważyłam to samo,że rozwód ma być rozwiązaniem wszystkich problemów,a przecież to zawsze jest tragedia,zwłaszcza gdy są dzieci.Chyba,że ktoś chce się czuć jak gwiazda z coraz to nowym mężem.Są sytuacje,gdy rozwód faktycznie jest już jedyną opcją,niestety,ale nie wszystko da się naprawić,zwłaszcza,gdy ktoś naprawiać wcale nie chce.Wtedy lepiej to przeciąć,uwolnić się i zacząć od nowa.
        Mnie bardzo irytują dziwaczne interpretacje cudzych słów.Gdy napiszę,że warto się dogadać,to czytam odpowiedź,że zalecam uległość,brak honoru,ambicji i popieram uciemiężenie,bo pewnie sama tak żyję.Paranoja...
        • aramea Monzdr OT 08.10.10, 10:08
          Ja podczytuje forum od jakiegos czasu, wypowiadam sie bardzo rzadko, bo znam specyfike forow otwartych, (faktycznie, to jeszcze nie jest takie najgorsze).
          Bardzo czesto zgadzam sie, Monzdr z Twoim zdaniem i bardzo podoba mi sie i ton i sens Twoich wypowiedzi. No i znasz jezyk ojczysty, a to jest w internecie wcale nie takie czeste:-)
          Jednym slowem, chetnie czytam Twoje wypowiedzi i mam nadzieje, ze sie nie zniechecisz i bedziesz pisac.
          • monzdr Re: Monzdr OT 08.10.10, 10:12
            Dzięki.Nie za to,że się ze mną zgadzasz,ale za to,że moje słowa nie trafiają wyłącznie w próżnię.
    • doctor.no.1 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 09:51
      Ja "uwielbiam" tekst o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
      • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:39
        Eeee... tam, lepszy jest "współczuję Twoim dzieciom", w wersji wypasionej "głęboko współczuję Twoim bliskim,znajomym,współpracownikom itd.", albo "masz problemy z emocjami" - w wersji ekstremalnej: "idź się leczyć, kobieto!".

        O ten o czytaniu ze zrozumieniem pewnie sama mam na sumieniu... trudno się niekiedy oprzeć...
        • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:43
          :)Jesteś żywym dowodem tego,o czym piszę.Nie odpuszczasz,nie wybaczasz błędów,łapiesz za słówka,cytujesz...
          Pamiętaj tylko o zjawisku akcja/reakcja.
          Jeśli chcesz być sprawiedliwa,przeczytaj wszystkie posty pod tamtym wątkiem po kolei.I wtedy cytuj.
          Aha i cytuj CAŁE wypowiedzi,a nie wyrwane z kontekstu,bo wtedy napisałam coś w stylu:jeśli postępujesz w zyciu tak radykalnie i bezkompromisowo,to współczuję itd.
          • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:04
            > cytujesz...

            A mam zmyślać?! Też mi zarzut...

            > Aha i cytuj CAŁE wypowiedzi,a nie wyrwane z kontekstu,bo wtedy napisałam coś w
            > stylu:jeśli postępujesz w zyciu tak radykalnie i bezkompromisowo,to współczuję
            > itd.

            Ale nie o to chodzi, czy to w odniesieniu do adresatki było prawdą, czy nie. W moim odczuciu jakiekolwiek tego typu stwierdzenie wobec nicka jest pozbawione możliwości sklasyfikowania jako prawda/fałsz. W tym przykładzie chodzi o:
            a) standardowy przykład agresywnej stylistyki - przecież Twoja wypowiedź nie była jakoś szczególnie oryginalna, to jest właśnie forumowy klasyk,
            b) zastapienie dyskusji wycieczką osobistą i przeniesienie uwagi z omawianego problemu na osobę interlokutora.

            Cytat z Twojej wypowiedzi pojawił się tu poniekąd przez przypadek - na potrzebę prowadzonej przez nas poniżej dyskusji odświeżalam sobie tamten wątek i mi się akurat trafił, jak znalazł. Wahałam się, bo pomyśałam, że użycie go tutaj będzie nieco złośliwe, ale potem doszłam do wniosku, że zauważysz dzięki temu Ty - bo zakładałam, że dla pozostałych cytat bedzie nieczytelny, że stosujesz w dyskusji to samo, co zarzucasz innym.
            • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:11
              A doszłaś do ostatniego mojego postu w tamtej dyskusji,gdzie PRZEPROSIŁAM za moje uwagi?Jakoś do tej pory na tym forum nie zauważyłam,żeby ktoś chętnie przyznawał się do błędu.
              I po raz setny....Sama się zastanawiam nad swoim zachowaniem,dlaczego dałam się sprowokować.Stąd też obecny wątek.Wyznaję swoje winy,ale wcale nie oczekuję przebaczenia,bo mi na tym nie zależy.Chcę być fair i w moim odczuciu jestem.Jeśli w twoim nie-trudno.Nie ma człowieka,który by wszystkich zadowolił:)
              Szkoda,że nie zacytujesz słów użytych wtedy pod moim adresem.Chyba,że to twoim zdaniem nieważne.Ale nawet sąd rozpatruje wszystkie okoliczności sprawy.
              • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:41
                Kobieto, litości! Nie zamierzam się sądzić! Nawet nie wiem o co chodzi w tym byciu fair? Wobec czego? Kogo?
                Postawiłaś problem agresywnych i niemerytorycznych wypowiedzi na forum i zadałaś pytanie, dlaczego? Naprawdę uważam, że najbliższą prawdzie odpowiedź można znaleźć zastanawiajac się, dlaczego ja, ja zachowuję sie w ten sam sposób.

                Masz dobrą wolę nie być agresywną i czasem Ci nie wychodzi. Ja próbuję nie być agresywna, a dowiaduję się, że nawet jeśli pilnuję słów, nie piszę "Ty jesteś" itd., staram sie skupiać na omawianym problemie to i tak czujesz się dotknięta faktem odwoływania sie do Twoich wcześniejszych wypowiedzi, a samo to, że kontynuuję z Tobą dyskusję jest... no nie wiem, jak to nazwać... jakąś formą atakowania Ciebie? Więc też się zaczynam zastanawiać...
                • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 15:31
                  Nie czuję się atakowana,ale lubię jasne sytuacje.
                  Nieważne.Cokolwiek nie napiszę i tak się chyba nie zrozumiemy.Tak bywa.Są ludzie,z którymi można łatwo się dogadać (chyba przestanę używać tego słowa:P) i nadają na podobnych falach,są i tacy,z którymi nie porozumiemy się za cholerę.
                  To nie koniec świata i na pewno nie przepłaczę z tego powodu wieczoru:)
    • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 10:12
      1. Odnośnie treści.
      >Jeśli coś komuś doradzam-staram się,żeby nie zaszkodzić.

      IMO Twoja odpowiedź w wątku o teściowej mogła zaszkodzić. I to bardzo. Dużo bardziej niż Tobie nieprzyjemne posty ledzeppelin. Ty w najgorszym wypadku przepłaczesz wieczór, jeśli jesteś bardzo wrażliwa, i znajdziesz sobie inne forum. Tam natomiast upupiłaś dziewczynę znajdującą się w bardzo trudnej emocjonalnie i życiowo sytuacji. I co z tego, że zrobiłaś to w słowach łagodnych i wyważonych, jeśli sprowadzało się to do podważenia zarówno jej rozsądku, jak i ważności jej uczuć? I zdajesz się zupełnie nie dostrzegać, że zachowanie jej teściowej było dla jej, jeszcze nieokrzepłej, rodziny dużo bardziej destrukcyjne, niż zachowanie Twojego teścia dla Waszej. I tu jest ten trudny do zrozumienia element Twojej postawy, który może podsuwać właśnie to słowo - hipokryzja. Jeśli mnie coś dotyczy - to jest dramat, jeśli kogoś innego - przewrażliwienie.

      2. Odnośnie formy.

      Generalnie ludzie mają nie tylko różne poglądy i emocje, ale również różną umiejętność ich wyrażania. Posty poniżej pewnego pozionu po prostu się zlewa i tyle. Podobnie jak religijny/antyreligijny czy polityczny fanatyzm. No ktoś ma fobię - jego problem. Aluzja do oazy jest dla Ciebie obraźliwa? Dla mnie nie. Podobnie jak nie obrazi mnie sugestia, że jestem katolem, wiochą, Żydem, socjalistą etc., etc.

      Z czasem można dostrzec, że niezależnie od tego, że ktoś ma takie natręctwo, że musi wmieszać Kościół Katolicki do wszystkiego, choćby do dyskusji o stanikach, to merytorycznie może mieć rację. W sprawie tych staników, znaczy się.

      • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 10:22
        cahir4 napisała:

        >
        > IMO Twoja odpowiedź w wątku o teściowej mogła zaszkodzić. I to bardzo. Dużo bar
        > dziej niż Tobie nieprzyjemne posty ledzeppelin. Ty w najgorszym wypadku przepła
        > czesz wieczór, jeśli jesteś bardzo wrażliwa, i znajdziesz sobie inne forum. Tam
        > natomiast upupiłaś dziewczynę znajdującą się w bardzo trudnej emocjonalnie i ż
        > yciowo sytuacji. I co z tego, że zrobiłaś to w słowach łagodnych i wyważonych,
        > jeśli sprowadzało się to do podważenia zarówno jej rozsądku, jak i ważności jej
        > uczuć?
        Długo jeszcze będziemy to wałkować?
        W jaki sposób,na Boga(pozwolę sobie wmieszać religię),podważyłam jej rozsądek i ważność jej uczuć?To jest tylko i wyłącznie twoja interpretacja,czy raczej nadinterpretacja.Dziewczyna dwa tygodnie po porodzie,na pewno zmęczona,zestresowana,ma szukać mieszkania,wynajmować,gdy wydają z mężem cięzkie pieniądze na budowę domu,tułać się z dzieckiem nie wiadomo w jakich warunkach?To były twoim zdaniem pomocne porady?To,że dziewczyna jest po porodzie nie oznacza w moim mniemaniu,że coś z nią nie tak,tylko,że ma prawo być zmęczona i potrzebuje raczej spokoju i dobrych warunków.To są krzywdzące porady?Nie potrafię cię zrozumieć,przykro mi.

        I zdajesz się zupełnie nie dostrzegać, że zachowanie jej teściowej było
        > dla jej, jeszcze nieokrzepłej, rodziny dużo bardziej destrukcyjne, niż zachowa
        > nie Twojego teścia dla Waszej.
        Ależ ja w ogóle nie porównuję tych sytuacji.Teść mnie irytuje,ale nie niszczy mi życia.Pożaliłam się,że mnie wkurzył,nie prosiłam o rady,jak go unicestwić.
        I tu jest ten trudny do zrozumienia element Twoj
        > ej postawy, który może podsuwać właśnie to słowo - hipokryzja.
        Skoro tak uważasz.
        Jeśli mnie coś d
        > otyczy - to jest dramat, jeśli kogoś innego - przewrażliwienie.
        Dramat?Jaki dramat?Napisałam,że chcę tylko ulać żółci.Gdzie tu mowa o dramacie?

        >
        > 2. Odnośnie formy.
        >
        > Generalnie ludzie mają nie tylko różne poglądy i emocje, ale również różną umie
        > jętność ich wyrażania. Posty poniżej pewnego pozionu po prostu się zlewa i tyle
        > . Podobnie jak religijny/antyreligijny czy polityczny fanatyzm. No ktoś ma fobi
        > ę - jego problem. Aluzja do oazy jest dla Ciebie obraźliwa? Dla mnie nie. Podob
        > nie jak nie obrazi mnie sugestia, że jestem katolem, wiochą, Żydem, socjalistą
        > etc., etc.
        Oaza mnie nie rusza.Ruszają mnie inne rzeczy,ale po co mam odsłaniać swoje słabe punkty?:)
        >
        > Z czasem można dostrzec, że niezależnie od tego, że ktoś ma takie natręctwo, że
        > musi wmieszać Kościół Katolicki do wszystkiego, choćby do dyskusji o stanikach
        > , to merytorycznie może mieć rację. W sprawie tych staników, znaczy się.
        Racja-rzecz względna.Nie ma jednej zesłanej z góry obiektywnej prawdziwej niepodważalnej racji.
        >
        • triss_merigold6 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 10:39
          Nie, nie dziewczyna 2 tygodnie po porodzie powinna szukać w trybie natychmiastowym mieszkania - powinien zrobić to jej mąż albo wziąć za frak mamunię i wyrzucić za drzwi. Taka terapia behawioralna. Dobre warunki oznaczają m.in. święty spokój i komfort psychiczny, a nie tylko miejsce do spania i michę.
          • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 10:53
            A skłócona rodzina zapewni jej komfort psychiczny?
            Wziąć za frak mamunię i wyrzucić za drzwi...Nie mam więcej pytań.
            • triss_merigold6 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:02
              Oczywiście. Ja tak zrobiłam z teściową kiedy - pomimo moich wielokrotnych próśb - zaczęła nękać mi religijnie dziecko w MOIM domu. Dostała bana na kontakty dopóki nie zrozumie i się nie dostosuje. O dziwo, zrozumiała, a w każdym razie przyjęła do wiadomości. Teraz, nawet po moim rozstaniu z eksem, mamy bardzo poprawne relacje, nawet dziś przyjeżdża do wnuka.
              • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:10
                Ludzie są różni i różne są ich sytuacje życiowe-nawet te pozornie podobne.Może ty jesteś takim akurat typem osoby,że to było dla ciebie dobre rozwiązanie.Ale czy to znaczy,że to jedyna opcja,że każdy już tak musi robić?Skoro już wałkujemy tamten temat-dawno zamknięty-to ze słów autorki wątku wyczytałam,że jest pod wpływem silnych emocji,bardzo rozdrażniona.Nie wydawało mi się,że to dobry moment na podejmowanie radykalnych decyzji.Takie było moje odczucie i zgodnie z nim poradziłam uspokojenie sytuacji.Widzisz,ty masz taki a nie inny charakter-radzisz,żeby mamusię wyrzucić.Ja mam z kolei inną osobowość-radzę najpierw wyciszenie emocji,może rozmowę,zwłaszcza z udziałem męża.To nie tak,że albo ty masz rację,albo ja.Obie coś doradzamy,a ktoś sam musi podjąć decyzję.Pod moim postem wtedy pojawił się komentarz BZDURY!!!A jest przecież coś takiego jak punkt widzenia.
                • marzeka1 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:14
                  " Ludzie są różni i różne są ich sytuacje życiowe-nawet te pozornie podobne.Może
                  > ty jesteś takim akurat typem osoby,że to było dla ciebie dobre rozwiązanie.Ale
                  > czy to znaczy,że to jedyna opcja,że każdy już tak musi robić?"

                  - ok, skoro ludzie są różni, to także różni są ludzie udzielający rad na forum, mają różne doświadczenia życiowe, temperamenty i propozycje rozwiązania. Niemądre jest stosować się do wszystkich, ale zobaczyć "swój" problem w innej optyce- to ważne i cenne.
                  • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:36
                    No i o to mi chodzi.Każdy napisze ze swojej perspektywy,może dzięki temu ktoś.kto ma problem,znajdzie rozwiązanie.Dkaczego inną opinię nazywać bzdurą?Po co te kłótnie i wytykanie błędów,łapanie za słówka,często wyzwiska?
                • tully.makker Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:20
                  Tris tez raczej cierpliwa jest, ale co poradzic, jak po 100 razie ktos nie rozumie?
                  • triss_merigold6 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:26
                    Toż piszę: terapia behawioralna. Bodziec - reakcja. Prosiłam, tłumaczyłam etc., nie wnikam w to co babcia mówi dziecku kiedy dziecko przebywa u niej w domu. W swoim domu natomiast oczekuję szacunku i nieporuszania tematów religijnych pod kątem indoktrynacji. I naprawdę teraz, po paru latach od tamtej akcji, mamy w miarę sympatyczne, bezkonfliktowe kontakty.
        • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:21
          > Długo jeszcze będziemy to wałkować?
          Dopóki którejś z nas się nie znudzi.

          > W jaki sposób,na Boga(pozwolę sobie wmieszać religię),podważyłam jej rozsądek i
          > ważność jej uczuć?

          No dobra - moja interpretacja. Mamy post opisujący pewną sytuację, wiemy jaką, więc streszczać nie będę. Post kończy się pytaniem:

          "nie wiem czy to uzasadniona
          zazdrość czy też nie. już sama nie wiem czy mam racje bo mój mąż
          uważa że przesadzam. mama i koleżanka natomiast mówią że mam racje.
          nie wiem jak wyjść z tego problemu. "

          O matce piszesz: "Wydaje mi się,że to kwestia rozchwianych jeszcze emocji i
          braku pewności siebie.", "Młoda mama ma na pewno rozchwiane emocje,jest bardzo
          wrażliwa ", "Trzeba się kierować rozumem i spokojem,a nie emocjami i urażoną ambicją." (gdzie Ty znalazłaś w tej matce urażoną ambicję?), "Każda z nas wie,jak to jest po porodzie,emocje są trochę inne niż zwykle,kobieta może być przewrażliwiona,smutna itd.To naturalne i mija,ale decyzje,zwłaszcza
          te bardzo ważne,nie powinny być podejmowane w emocjach."

          O teściowej: "Ale teściowa potworem pewnie nie jest,kocha wnuka", "Teściowa też człowiek,przecież nie potwór,nie skończona jędza,która za wszelką cenę chce zatruć młodej mamie życie i zniszczyć jej więź z dzieckiem!", "Może faktycznie czasem trzeba na coś przymknąć oko,ustąpić,ale moim zdaniem tak już w życiu jest,że nie wszystko
          musi być na 100% po naszej myśli."

          Naprawdę nie widzisz, na jaki obraz to się składa? W jaki sposób udzieliłaś odpowiedzi na jej pytanie? Zaraz wypomnisz czepianie się słówek - nie napisałaś wprost, że to, jak matka odbiera sytuacje, to bzdury. Rozłożyłas swoją odpowiedź na wiele postów i łagodnych słów, ale w kontekście jej pytania wniosek wyszedł dość jednoznaczny.

          Dziewczyna dwa tygodnie po porodzie,na pewno zmęczona,zestresowan
          > a,ma szukać mieszkania,wynajmować,gdy wydają z mężem cięzkie pieniądze na budow
          > ę domu,tułać się z dzieckiem nie wiadomo w jakich warunkach?To były twoim zdani
          > em pomocne porady?

          Do tego ustosunkowałam sie w tamtym wątku, nie widzę sensu powtarzać.

          > I tu jest ten trudny do zrozumienia element Twoj
          > > ej postawy, który może podsuwać właśnie to słowo - hipokryzja.
          > Skoro tak uważasz.

          Szczerze - nie uważam tak. Uważam, że jest to zwiazane raczej z niezrozumieniem przez Ciebie sytuacji poruszonej w tamtym wątku (moja subiektywna opinia, jakby co). Natomiast rozumiem, że ktos to mógł odebrać jako hipokryzję.

          > Dramat?Jaki dramat?Napisałam,że chcę tylko ulać żółci.Gdzie tu mowa o dramacie?

          Przeczytaj swój pierwszy post w tamtym wątku. No tak, słowo dramat nie zostało użyte...

          > Oaza mnie nie rusza.Ruszają mnie inne rzeczy,ale po co mam odsłaniać swoje słab
          > e punkty?:)
          Słusznie.

          > Racja-rzecz względna.Nie ma jednej zesłanej z góry obiektywnej prawdziwej niepo
          > dważalnej racji.

          Hmm... ... yyyy.... jak by to powiedzieć...., zwracam Ci uwagę, że sama wmieszałaś tu religię, a to nieco komplikuje sprawę... i to niezaleznie od wyznania...
          • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:33
            Mnie się tamten wątek znudził,więc zmieniam temat.Wypowiedziałam się wtedy wyczerpująco,zdania nie zmieniłam.Jedyne do czego chcę się przyznać,to fakt,że był to chyba mój pierwszy post tutaj i bardzo się starałam,żeby wyszło pozytywnie i bez radykalnych słów.Cóż,dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane,mea culpa.
            Ten wątek założyłam,bo zastanawia mnie postawa wielu forumowiczów.
            Ale chyba nie powinna.Już od dawna wiadomo,że człowiek człowiekowi wilkiem.I po raz kolejny,narażając się na drwiny i chamskie uwagi o mojej świętojebliwości czy hipokryzji,napiszę,że trudno się dziwić,że dochodzi do takich tragedii jak wojny,skoro o głupie słówko na forum są takie awantury.
            To tak samo jak podczas jazdy samochodem.Każdy chce być pierwszy,zajechać drogę,zatrąbić,pokazać środkowy palec,przejechać na czerwonym,byle przed nosem drugiego,zepchnąć na pobocze.Daj człowiekowi narzędzie:samochód,komputer,poczuje władzę i pokaże swoje prawdziwe oblicze.
            Zmieniam zdanie.
            NIE WARTO SIĘ DOGADYWAĆ.POZABIJAJCIE SIĘ LUDZIE,NAWET O TO,CO KTOŚ W TAKIM CZY INNYM POŚCIE NAPISAŁ.

            • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:47
              > Ten wątek założyłam,bo zastanawia mnie postawa wielu forumowiczów.

              A Twoja?

              > To tak samo jak podczas jazdy samochodem.Każdy chce być pierwszy,zajechać drogę
              > ,zatrąbić,pokazać środkowy palec,przejechać na czerwonym,byle przed nosem drugi
              > ego,zepchnąć na pobocze.

              Zastanawiałaś się, dlaczego dajesz się wciągnąć w ten wyścig?
              • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:50
                Ja akurat nie mam prawa jazdy:p
                A tutaj pisałam już,że dałam się głupio wciągnąć i sprowokować i zastanawiam się,dlaczego.
                Ech,ludzie,zarzucacie mi hipokryzję,a gdy piszę,że popełniłam jakiś błąd i żałuję,tego już się doczytać nie chce.
                • cahir4 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:19
                  > A tutaj pisałam już,że dałam się głupio wciągnąć i sprowokować i zastanawiam się,dlaczego.

                  Ależ ja Cię do tego właśnie namawiam, do zastanowienia się DLACZEGO? Serio. Uważam, że zrozumienie, dlaczego sami tak reagujemy, bardziej przybliży nas do zrozumienia tego zjawiska, niż skupianie sie na tym, że to inni są brzydcy, źli, agresywni i wywołuja wojny.

                  Ja Ci do wybaczania nic nie mam, a w dyskusji nie odpuszczam, dopóki jest zajmująca.
                  • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:31
                    A ja odpuszczam,gdy czuję się dyskusją zmęczona.
                    Może to dlatego,że słowo pisane łatwiej nadinterpretować,przypisać mu inne znaczenie,a nie ma możliwości od razu sprostować,wyjaśnić.Zanim to zrobisz,już ktoś coś pisze,potem trudno to odkręcić.
                    Dałam się wciągnąć,bo chciałam być pomocna,a ktoś mnie chciał za to zrównać z ziemią i mnie to wkurzyło.Dałam się głupio wciągnąć w coś,co sama krytykowałam,bo jestem tylko człowiekiem i nie mam ambicji na zostanie święta,jak to niektórzy złośliwie piszą.Napisałam o moim teściu pod wpływem emocji,nie oczekując,co zaznaczyłam,na porady,ale po to,żeby sobie ulżyć.Sytuacja,którą tu tak chętnie wyciągacie,moim zdaniem jest zupełnie inna niż moja.Nie dlatego,że moja to dramat,a cudza to drobnostka.
                    Jestem zmęczona tą dyskusją,bo prowadzi donikąd.Przypisujecie mi zamiary i cechy,których nie mam.I kto tu pisał o ocenianiu obcego człowieka?
                    • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 12:32
                      A odpowiesz mi jeszcze tylko na mój post wyżej,a propos cytatów?
    • kasiulka_26 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:16
      trudno się nie zgodzić, każdy szuka innych wrażeń na forum, niektórzy zwyczajnie zaczepki i możliwości wyżycia się. żal.
      raczej wybieram takie miejsca, gdzie atmosfera jest do zniesienia, ale z owocną dyskusją. tu różnie bywa z tym.
      • marzeka1 Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:26
        A ja i tak lubię zaglądać na to forum, bo nawet czasem wyzłośliwiania się są pestkę z porównaniu z takim forum kraj, tam masz wylew niekontrolowanej agresji i gówna.Wejdź, zobacz, jak można z błotem i poczuciem nieuzasadnionej wyższości mieszać człowieka z błotem.
    • magumagu Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:33
      Masz rację monzdr, jest dużo chamstwa na forum, ale jest też sporo osób, które mają naprwdę spore doświadczenie życiowe, jak verdana i demonsbaby i pewnie wiele innych, które naprawdę angażują się w pisanie.
      Mnie to kojarzy się z takim zebraniem bab, które zbierają się nad jakimś problemem i "radzą". Czasem może i coś uradzą, ale generalnie chodzi o szukanie rozwiązania, a jeśli ktoś znajduje się w sytuacji, która jemu wydaje się bez wyjścia to pokazanie mu, że jednak może coś zrobić, nawet jeśli jest to radykalne chyba daje jakąś nadzieję? Podejrzewam, że gdyby takich 20 bab zebrało się w "realu" też nie obyłoby się bez pyskówek, może nawet gorszych niż tutaj, ponieważ pisanie studzi emocje. A przecież i tak nikt nie kliknie 2 razy i się nie rozwiedzie, to jednak wymaga czasu i zaangażowania, i wyklucza emocje.
      Ja również od niedawna jestem na forum i cały czas się zastanawiam, po co właściwie się w to angażuję? Na zasadzie jeszcze tylko sprawdzę co na forum i biorę się do roboty? :-)
    • demonsbaby Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:44
      ok, co do pieszych wycieczek, bo tak odbieram ten wątek (między Tobą a ledzeppelinem). Stąd wyciąganie twoich "niekonsekwencji". No cóż, po części może się to jawić jako prawda "punkt siedzenia zmienia punkt widzenia", nie mniej, prawda byłoby również, że rozstrzyganie sporów nie jest kwestią indywidualną, a przecież tak nie jest.
      Do tego dochodzi uwikłanie emocjonalne. Zatem zaczepki w postaci pieszych wycieczek wzięłabym pod uwagę, ale nie komentowała. W myśl zasady "prawda leży po środku".
      • monzdr Re: po co jest to forum? 08.10.10, 11:48
        Widzisz,pisząc wtedy miałam już przecież teścia,ale sytuacja jakoś mi się nie skojarzyła,bo ja z teściem nie mieszkam i nie zajmuje się on moim dzieckiem.Piesze wycieczki zaczęły się od mojego ogródka,a że jestem tylko człowiekiem,dałam się sprowokować.Przyznaję się do błędu
        KTO JEST BEZ WINY,NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM.
    • monzdr nikt nie odpowiedział na moje pytanie 08.10.10, 11:54
      Na chwilkę odsapnijcie w prześciganiu się,kto znajdzie więcej dowodów mojej hipokryzji.
      I proszę,odpowiedzcie na pytanie,po co jest to forum,po co wy tu jesteście?
      Pytanie bez podtekstów,szczerze(o ile to możliwe)pytam.
      • demonsbaby Re: nikt nie odpowiedział na moje pytanie 08.10.10, 11:58
        dwie grupy:
        1. jedna szuka kopa na rozruch i policzka na wybudzenie z letargu;
        2. druga tyt. własnych doświadczeń stara się gr.1 taki zaserwować.
        • magumagu Re: nikt nie odpowiedział na moje pytanie 08.10.10, 12:49
          Tak!
          A na dodatek większość należy jednocześnie i do jednej i do drugiej grupy :-)
          • demonsbaby Re: nikt nie odpowiedział na moje pytanie 08.10.10, 12:54
            co do precyzyjności wypowiedzi, pozostaje zatem jeszcze grupa 3 = 1U2 - występująca jako element wspólny (suma dwóch zbiorów 1u2), której wyznacznikiem jest: "wymiana doświadczeń".
            • ledzeppelin3 Re: nikt nie odpowiedział na moje pytanie 08.10.10, 13:26
              Pozwolę sobie odpowiedzieć, bo cały ten wątek jest wyłącznie po to, abyś, Monzdr, usłyszała: Ty jesteś ta fajna, a ten zeppelin to szuja.
              O to Ci chodzi.
              Trochę to... dziecinne, takie akcje uchodzą w grupkach dziewczęcych w podstawówce.
              Piszesz o krucjacie. A czym jest ten watek?
              Bądź uczciwa. Tłumaczysz się i bardzo chcesz usłyszeć, że masz rację.
              Myślę, że to forum nie jest stworzone, aby dwie forumowiczki biły się w kisielu.
              Myślę, że tego typu wątki, będące zawoalowaną nagonką, są zwykłym spamem.
              Nie jesteś w porządku. Zaczepiłaś mnie w wątku, w którym gforumowiczka skarży się na teściową. WspUłczułaś moim dzieciĄ, nie pamiętasz?
              Nie tylko ja miałam takie odczucie: forum.gazeta.pl/forum/w,898,115478076,115683283,Monzdr_i_ledzeppelin.html
              Nawrzucałas mi, wcal;e nie mniej niż ja Tobie:P
              Ja nie udaję świętej. Tak, jestem złośliwa i pamiętliwa, w realu także. Ale Ty tez nie udawaj.
              Nieważne. Ja pasuję. Pozdrawiam.
              • anka_1234567 Re: nikt nie odpowiedział na moje pytanie 08.10.10, 14:38
                Wiesz monzdr, bardzo ładnie ubrałaś w słowa to co ja już dawno chciałam napisać, tylko nie bardzo wiedziałam jak zacząć. Też jestem na forum od niedawna i też zaczynałam od karmienia piersią, gdzie wszystkie mamy są sobie pomocne, sypią radami jak z rękawa co by innym pomóc i złego słowa nie napiszą, co najwyżej wyrażą swoje zdanie i to jeszcze w kulturalny sposób. Później przeniosłam się na emamę. Napisałam post, w odpowiedziach przeczytałam że jestem taka i owaka, przytaczać nie będę. Nie wiem skąd tyle żółci w stosunku do osób, których nie znamy. Zgadzam się z tym, że ile ludzi tyle poglądów i zachowań, ale czy nie można tego wyrazić jakoś grzeczniej?? Po co zaraz wyzwiska itp?? Bardzo mnie sytuacja zniesmaczyła, doszłam do wniosku, że żadnych już postów pisać nie będę bo i tak prawie wszędzie można przeczytać to samo, "jesteś nienormalna", "masz nierówno pod kopułą" itd. Tylko zastanawia mnie właśnie po co niektórzy tu wchodzą, czy na serio trzeba dać upust emocjom wyżywając się na innych?? Czy forum nie jest raczej od tego, żeby sobie nawzajem pomóc, ewentualnie po prostu się wyżalić?? Nie oczekuję, że każdy będzie się ze mną zgadzał i głaskał po głowie, ale odrobina zrozumienia by się przydała. Ja stosuję zasadę, "traktuj innych tak jak sama byś chciała być traktowana". Może nie zawsze się udaje, nie jestem jakaś super opanowana, ale pracuję nad sobą. Tak jak napisałaś, każdy jest tylko człowiekiem, może się mylić. A tu i na emamie mam wrażenie, ze wszystkie forumki są specjalistkami w każdej dziedzinie życia (czyjegoś w szczególności) i każdy kto ma odmienny pogląd jest be.
                Zaraz na pewno będzie 87 odpowiedzi, jaka obłuda ze mnie bije czy coś w tym stylu. Na pewno ktoś mi coś zarzuci, przyczepi się do pisowni czy czegokolwiek byle mi dopiec. Odrazu zapowiadam, ze napisałam tylko swoje zdanie i postaram się nie dać się wciągnąć do żadnej dyskusji, bo jej finał podejrzewam, że już znam.
                Pozdrawiam!
              • monzdr oki 08.10.10, 15:26
                Zgadza się,napisałam to w nawiązaniu do naszej wymiany zdań.Nie ukrywałam tego,przeciwnie.Napisałam to wcale nie dlatego,żeby wybielić siebie,a oczernić ciebie.Napisałam to,bo się zastanawiam,dlaczego dochodzi do takich sytuacji i dlaczego sama dałam się wciągnąć.Ja ciebie przeprosiłam jeszcze w tamtym wątku o teściowej.Ty nie odpuściłaś i musiałaś mi dopiec w moim wątku.Tak,jesteś pamiętliwa i złośliwa.Masz prawo.Nie musimy się przyjaźnić.Tylko na przyszłość postaraj się spokojniej i uważniej interpretować cudze słowa.Jeszcze raz prostuję-niczego o twoich dzieciach nie pisałam,oprócz teoretycznego pytania,czy chciałabyś,aby kiedyś odwróciły się od ciebie,tak jak ty proponujesz,żeby syn odwrócił się do matki.Z tymi dziećmi zrobiłaś z siebie męczennicę.
                Dopieprzyłyśmy sobie nawzajem obie,oki,jak uważam,że ty zaczęłaś,może masz inne zdanie,ale to nieważne.Moja wina,że dałam się sprowokować.Proponuję rozejm,tym bardziej,że nie zamierzam więcej udzielać się na forum.Całe pole do popisu dla twojej złośliwości:p
                • nowy99 Re: oki 08.10.10, 15:40
                  E tam, a nie lepiej po prostu wszelkie "potępiające" komentarze względem Twojej osoby odczytywać w sposób, nazwijmy to, bardziej prawidłowy tzn. szukać intencji autorki takiegoż komentarza i nie brać do siebie epitetów typu głupia, złośliwa, lecz czytać je: głupia opinia, złośliwa opinia...

                  Nie brać do siebie niegatywnych komentarzy. I tyle.
                  Wszyscy dyskutują tu w dobrej wierze i jeśli np. piszą, że autorka wątku jest naiwna do cna, to trzeba to odebrać jako pokazanie przez kogoś rozmiaru beznadziejności danego faktu, chcemy podziałać na kogoś metodą wstrząsu, ba same zostałyśmy wstrząśniete rozmiarem czyjejś beznadziejnej sytuacji i chcemy w afekcie pomóc jej jak najszybciej i najsprawniej (według nas) odbić się od dna.
                  Po prostu lepiej zakładać, że ludzie są dobrzy, tylko się czasem potykają. Starać się widzieć ich pozytywnie i brać to co mówią za dobrą monetę. Tak chyba jest łatwiej.
    • monzdr żegnam was:) 08.10.10, 15:36
      Postanowiłam nie pisać więcej na forum,a tym bardziej nie czytać:p
      Dziękuję za krótką,ale pouczającą przygodę.
      Moje wnioski:
      1 pani ekspert wypowiada się tu za rzadko i jej wypowiedzi są zwykle bardzo powierzchowne.Nie ma porównania z forum kp lub opieka i pielęgnacja,gdzie specjaliści wkładają dużo energii i serca w to,co robią
      2 fora internetowe są nie dla mnie i dla zachowania zdrowia i urody(złość piękności szkodzi:P) będę takowych unikać jak ognia.Podyskutuję z mężem przy kolacji albo z przyjaciółką przy kawce.
      3 wiele osób,które zakładają wątki,piszą takie uwagi:"teraz mnie pewnie zgnoicie" albo "proszę o pomoc a nie o krytykę". To też daje do myślenia.
      Pozdrawiam wszystkich i życzę wszystkiego dobrego,zwłaszcza kilku osobom,których problemy mnie naprawdę poruszyły.
      • anka_1234567 Re: żegnam was:) 08.10.10, 15:50
        Brawo, poszłabym tym tropem, ale nudno może mi się zrobić :)
      • triss_merigold6 Szczęść boże n/t 08.10.10, 16:27
      • ina2012 Re: żegnam was:) 08.10.10, 16:32
        > 1 pani ekspert wypowiada się tu za rzadko i jej wypowiedzi są zwykle bardzo pow
        > ierzchowne.Nie ma porównania z forum kp lub opieka i pielęgnacja,gdzie specjali
        > ści wkładają dużo energii i serca w to,co robią
        Pani ekspert wypowiada się tu rzadko, bo BYĆ MOŻE wynika to z faktu, że jej wypowiedzi są tu strasznie krytykowane przez inne panie "ekspert":)
      • santo_inc Żegnaj. 08.10.10, 17:18
        Nie będziemy tęsknić raczej...
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: żegnam was:) 10.10.10, 21:31
        Zgadzam się z Pani diagnozą na temat występujących czasem na forum agresywnych wypowiedzi. To co dla mnie jest trudne do przyjęcia to oceniające wypowiedzi wobec osób
        ( cudzych mężów, żon, teściowych, partnerów itp ) , które są znane jedynie z subiektywnego opisu i wybiórczych szczegółów. To samo dotyczy autorki i autorów wątków, ale oni sami decydują się wejść w przestrzeń forum, więc ryzykują. A przede wszystkim mogą się bronić.
        Bardzo bym chciała żeby było inaczej. Wiem, że można wyrażać swoją opinię w sposób nieoceniający, dzielić się swoim doświadczeniem z pożytkiem dla innych w mniej autorytarny sposób, używać ładnego i przejrzystego języka. I wiele osób tak tutaj funkcjonuje.
        Staram się reagować na przejawy rażącej agresji lub manipulacyjnego używania tekstu lub informacji w nim zawartych. Ale nie mogę robić tego w każdym przypadku, bo to nie jest moje tu zadanie. Gospodarzami są uczestnicy forum nie ekspert. Tak przynajmniej pojmuję tu swoją rolę. Inaczej czułabym, że zachowuję się jak nauczyciel lub mający wszelką rację rodzic. A to znów nie moja rola.
        To co można zrobić to pisać inaczej, argumentować inaczej, sprzeciwiać się stanowczo i grzecznie takim wypowiedziom. Jednym słowem kształtować tę przestrzeń u podstaw.
        Może to jest lepsze niż wycofywanie się z mniejszą lub większą urazą. No ale jest prawdą, że trzeba wtedy nie odbierać niektórych uwag zbyt osobiście. Tym co napisałam zachęcam Panią do zmiany postanowienia.
        Ale z drugiej strony każda dyskusja ma swoją dynamikę, każde forum swoją indywidualność. To też jest wartość nie do przecenienia.
        Przejmuję Pani ocenę mojej obecności na forum i jakości wypowiedzi. Odniosę się do zarzutu powierzchowności moich wypowiedzi i porównania ich do wypowiedzi ekspertów od pielęgnacji i opieki . Naszej energii nie będę porównywać. Wiem jedynie, że ja swoją wkładam. Natomiast z konieczności moje wypowiedzi mogą wydawać się powierzchowne, bo dotyczą innej materii. Tam można przekazać techniczną wiedzę, wskazać narzędzia i sposoby, polecić coś, wskazać procedurę bez niepokoju, że popełnia się błąd diagnostyczny.
        Ja na to nie mogę sobie często pozwolić bo operuję w materiale często subiektywnie przedstawionym, bez szczegółów, emocjonalnie. Nie zawsze mogę wdać się w szczegóły, bo przekracza to ramy takiego forum. Cóż, mam tu ograniczenia i czuję je.
        Co do intensywność moich wypowiedzi, to ich ilość nie jest limitowana ewentualną krytyką. Tej się nie obawiam, choć czasem widzę, że zostałam źle zrozumiana albo krytyka jest małostkowa lub przeprowadzona wobec celowo przeinaczonej mojej intencji. Ale nadal uważam, że to jest koloryt takiego zjawiska jak forum i nadal nadaję sobie misję kształtowania sposobu komunikacji tutaj przez modelowanie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • aandzia43 Re: żegnam was:) 10.10.10, 22:53
        monzdr napisała:

        > Postanowiłam nie pisać więcej na forum,

        I koniecznie musisz nam to obwieszczać?! :-O Czy "po to jest to forum", by każda pisząca tu od paru dni osoba wysyłała herolda ryczącego gromkim głosem o każdym swoim ruchu w sieci? No weź się uspokój i znajdź dla siebie właściwe proporcje w relacji ty-świat.
    • kawka1313 Re: po co jest to forum? 10.10.10, 22:11
      Wiesz monzdr czytam to formum mniej więcej od dwóch, trzech lat, piszę rzadko, zwłaszcza wtedy kiedy wiem, że miałam z czymś do czynienia.
      Tym razem do myślenia dał mi fakt, że to właśnie Ty założyłaś na forum najbardziej agresywny wątek jaki spotkałam: atakujący panią ekspert, samo forum, jak i osoby, które tu piszą...
    • aandzia43 Re: po co jest to forum? 10.10.10, 22:44
      Ojapiernicze!!! Kobieto, masz poważny problem robiąc problem z jakichś tam zajść na forum. W życiu nie przyszłoby mi do głowy przejmować się na tyle tym, co przeczytałam na forum na swój temat, żeby zakładać wątek z podtytułem: "Powiedzcie mi, że jestem super, bo taka jedna na forum powiedziała, że nie!" Ależ nie, nie pisz o swoim poczuciu sprawiedliwości i potrzebie wyjaśniania spraw do końca! Daj spokój, nie rozweselaj nas już bardziej, bo pękniemy ze śmiechu. Raczej spuść nadmiar powietrza z wola i nabierz dystansu do siebie, bo jak na razie jest i śmieszno i straszno.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: po co jest to forum? 11.10.10, 08:05
      W swojej pierwszej wypowiedzi odniosłam się do części związanej z agresywnymi wypowiedziami, które zdarzają się na forum, moim zdaniem i zadaniem w tej sprawie oraz zachętą do tego aby kształtować inny sposób komunikacji, skoro ten razi. Uważam , że to jest najlepszy sposób na osiąganie zmiany, tyle że żmudny i nie zawsze dający satysfakcję od razu.
      Ale po namyśle uznałam, że warto odnieść się także do Pani pytania podstawowego:
      po co jest to forum.
      Wydaje mi się, że agresywniejsze czy urażające wypowiedzi są, ale nie stanowią esencji forum i nie są większością Czasem, mimo swojego zaczepnego charakteru ,spełniają swoje zadanie, bo aktywnie konfrontują niektóre osoby z ich sytuacją.
      Ale , co najważniejsze, to forum ma na celu szukanie dobrych rozwiązań w trudnych sytuacjach życiowych związanych z najbliższymi ludźmi. Trudnych w faktach, w emocjach, w ocenach. Jest poszukiwaniem ulgi, odkrywaniem, że inni też mają podobne doświadczenia i można z nich skorzystać, szukaniem dróg wyjścia czy szukaniem konkretnego sposobu pomocy. Czasem potrzebne jest jedynie potwierdzenie, że przyjęta droga czy podjęta decyzja jest słuszna
      Jeśli dodać do tego moje wypowiedzi, kiedy staram się obejrzeć sprawę i z matapoziomu ( co może wydawać się powierzchowne) , zobaczyć ją w jakimś konkretnym szczególe z innej strony niż autorka wątku, wskazać konkretne rozwiązanie wynikające z mojej wiedzy lub czasem po prostu uspokoić, to wydaje mi się, ze takie forum spełnia swoje zadanie. Nie dostrzeżenie tego wydaje mi się krzywdzące. Czasem może rozczarowywać, ale to jest naturalne, bo każda sytuacja ma swoje 2 różne strony. Ale rozczarowanie nie powinno być jedynym powodem do zaprzestawania inwestycji.
      Od siebie dodam, że ja to forum lubię, czytam każdy wątek, a decyduję się na wypowiedzi, kiedy uznaję, że moje zdanie może pomóc i mieć charakter ekspercki a nie potoczny oraz kiedy nie powiela trafnych i pomocnych wypowiedzi innych.
      Ma jeszcze dla mnie wartość dodaną , bo pokazuje mi życie i ludzi ze stron do których nie mam dostępu. Pozdrawiam Wszystkich i zachęcam do pozytywnej aktywności. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • doctor.no.1 Re: po co jest to forum? 11.10.10, 09:58
        Pani Agnieszko, a ja uważam, że powielanie trafnych wypowiedzi przez Panią byłoby słuszne, bowiem Pani opinia, jako eksperta, ma zupełnie inna wagę. Nad Pani wypowiedzią zaduma autora tematu jest na pewno głębsza, niż nad najbardziej trafna uwagą innego użytkowanika tego forum.

        Pozdrawiam
    • blue_romka większości się wydaje, 11.10.10, 15:43
      że osoby szukające tu pomocy potrzebują wstrząsu. Tylko i wyłącznie policzka, bo inaczej nic do nich nie trafi, niczego nie zrozumieją, trzeba im dowalić, to może się opamiętają. A to bzdura! Najczęściej kopane przez życie tutaj szukają zrozumienia, wyrozumiałości dla siebie i/lub problemu, spojrzenia z boku, życzliwej rady. I paradoksalnie to otrzymują najrzadziej.
      Nie wykluczam, że czasem wstrząs działa najlepiej, jest niezbędny. Czasem. I raczej ze strony najbliższej przyjaciółki niż obcej osoby.
      • demonsbaby Re: większości się wydaje, 11.10.10, 17:47
        blue_romka napisała:

        > że osoby szukające tu pomocy potrzebują wstrząsu.
        owszem.


        > Nie wykluczam, że czasem wstrząs działa najlepiej, jest niezbędny. Czasem. I ra
        > czej ze strony najbliższej przyjaciółki niż obcej osoby.
        właśnie spojrzenie osoby zupełnie niezaangażowanej w czyjeś problemy życiowe jest jak najbardziej obiektywne i często słuszne ... takie nie owijanie w bawełnę służy ... wbrew pozorom okazuje się, że łatwiej nam się otwiera przed osobami obcymi, co więcej, równie często się okazuje, że to obce osoby są w stanie bardziej pomóc niż najbliżsi.
        • blue_romka Re: większości się wydaje, 11.10.10, 20:05
          demonsbaby napisała:
          > właśnie spojrzenie osoby zupełnie niezaangażowanej w czyjeś problemy życiowe je
          > st jak najbardziej obiektywne i często słuszne ... takie nie owijanie w bawełnę
          > służy ... wbrew pozorom okazuje się, że łatwiej nam się otwiera przed osobami
          > obcymi

          Zgadzam się. Tylko ta pomoc powinna przybierać inną formę niż ta, która tu najczęściej jest stosowana. Zmieszać mnie z błotem (a i to w wyjątkowych sytuacjach, a nie w prawie wszystkich, jak tu na forum) może przyjacióła, bo wiem, że robi to w dobrej wierze, nasza relacja na to pozwala, nie będę jej miała za złe. Nie wyobrażam sobie tego samego usłyszeć od obcej lub prawie obcej osoby.
    • weronika.3 Re: po co jest to forum? 11.10.10, 20:12
      Bardzo sobie cenię to forum. Zdaję sobie jednak sprawę, że służy ono różnym osobom /ich intencje nie zawsze są uczciwe i szczere/. Zwyczajnie, trzeba umieć czytać, pomijać opinie powierzchowne, błędnie interpretujące poruszane tematy. Bardzo sobie cenię obecność i głos Pani Agnieszki. Kilka razy mi to forum pomogło.
      Bardzo się cieszę, że to forum istnieje.
      • efi-efi Re: po co jest to forum? 11.10.10, 22:12
        Jak się zrobi zbyt leniwie na forum to proponuję rozmowę o Smoleńsku bo nic tak nie zaognia atmosfery jak temat :"Przyczyny katastrofy..". To jest dopiero branie się za łby, hehe.
    • akle2 Re: po co jest to forum? 11.10.10, 22:36
      Czasami trzeba człowiekiem potrząsnąć, skoro on sam nie widzi pewnych rzeczy. A do tego nie trzeba wypisywać elaboratów na 200 linijek. Kilka dosadnych i cynicznych zdań osoby trzeciej to też terapia, tyle że szokowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka