Dodaj do ulubionych

Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kierowca

10.11.10, 01:22
To była chwila. Po prostu zrujnowało się całe nasze życie.
Wypadł prosto na nich. Wyprzedzał na "trzeciego". Minął barierkę i stojącego przy niej człowieka i walnął w Tatę. Potrzaskał mu głowę.
My na OIOMie. Co go to obchodzi...
Obserwuj wątek
    • grosz-ek Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 10.11.10, 08:46
      Wyrazy współczucia. Mam nadzieję, że Twój Tato wyjdzie z tego cało. Że da radę. Moja żona nie wyszła - po 4 dniach lekarze orzekli śmierć mózgową (serce jeszcze biło). Urazy głowy są bardzo trudne w leczeniu. Tak naprawdę lekarze mogą tylko obserwować stan pacjenta, w którą stronę się on rozwinie. Mam głęboką nadzieję, że w w przypadku Twojego Taty w dobrą. Ale, niestety, bądź gotowa na najgorsze. Żebyś w tym momencie mogła stać się oparciem dla swojej rodziny. Wszyscy będą Cię potrzebować. Bądź silna - niezależnie, w którą stronę sytuacja się rozwinie. Trzymaj się!
    • marzeka1 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 10.11.10, 11:11
      Współczuję, dokładnie wiem, co czujesz, bo gdy miałam 16 lat pijany kierowca zabił mojego ojca. Mam tylko nadzieję,że twój tato wyjdzie z tego.
      • szpil1 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 10.11.10, 20:44
        Współczuję...
        • verdana Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 11.11.10, 11:01
          Bardzo współczuję. Jak ojciec?
    • enith Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 11.11.10, 14:45
      Trzymam kciuki za Tatę, Sygitko. Wierzę, że będzie dobrze. Trzymaj się i nie poddawaj.

      A co do pijanych kierowców... Nigdy, NIGDY tego nie pojmę. Tyle się mówi, pisze, czyta i ogląda na ten temat. I co? Wielkie gó... :/
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 20.11.10, 14:01
      Dziękuję za odpowiedzi.
      Pamiętam taki moment- zeszłam wykończona po ostrej nocce do Taty- to była 5 doba po wypadku. 2 dzień od odstawienia od sedacji. I Tata: bradykardia do 42 u', spadki ciśnienia i ja płacząca, błagająca Tatę, by walczył, bo ja nie jestem gotowa na jego odejście. Jak błagałam go, by żył. Jak pisałam do cioci, czy mam dzwonić po mamę i brata, bo gdyby Tata miał odejść, to byłoby okrutne, gdybym była tylko ja- i moje wątpliwość- jeśli się mylę i tylko śmiertelnie wystraszę mamę.
      Ksiądz pojawił się dopiero wieczorem, jak to możliwe, skoro liczyły się minuty?? :/
      Odnoszę się do tamtej strasznej chwili- bo Tata żyje, ale o stan jego nie pytajcie.
      Pewnie będę jeszcze do tego wracać, bo ta sprawa dręczy mnie, moją rodzinę w wielu wymiarach. (nie chcę pisać na blogu, przepraszam)
      • blotosmetka Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 21.11.10, 05:26
        Przykro mi.
        Mój wujek zginął w wypadku, babcia (jego matka) niedługo po nim... stres był dużym czynnikiem, który zabił jej odporność.

        Niestety. Jest nas wielu. Wypadki są i będą, przy 40 mln populacji nie da się tego uniknąć. A ludzie często są nieodpowiedzialni.

        Wiem, że marna pociecha. Ale nie jesteś sama.
        Duży siły Ci życzę.
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 25.11.10, 09:38
      W tamtym czasie cała rodzina była oszołomiona.
      Pamiętam, jak dowiedziałam się o wypadku. Nagle do drzwi ktoś głośno zapukał. Nie zamierzałam nawet podchodzić, bo nikogo się nie spodziewałam, a z akwizytorami, czy "biednymi różnej maści" nie zamierzałam się konfrontować. W drzwiach- mój brat.
      Wpadł z płaczem. Mój wielki, opanowany brat.
      Myślę, że nawet czekając na Tatę, który miał operację odbarczenia kostnych odłamków z mózgu, i czekając pod windami aż go zwiozą na OIOM- i nawet widząc Jego pobitą kochaną głowę, i wszystkie te urządzenia- nawet wówczas w najgorszym razie wyobrażaliśmy sobie, że po prostu będzie na rencie, uczył się chodzić itd.
      I ta rozpaczliwa nadzieja. Godzinami przy łóżku. I płacz.
      A potem przyszło to wszystko dalej.

      Okazuje się, że dla takich osób, jak my nie ma wsparcia psychologicznego. Są programy dla osób z uzależnieniami, róznymi problemami psychicznymi, ale dla rodzin osób po wypadkach nie ma nic. A szukanie po internecie nic nie daje. Człowiek zostaje z tym sam. Pozostaje wycie pod prysznicem.
      Mama daleko, jakieś 60 km od nas- sama. Wszyscy pracują. Bratu na 5 dni przed wypadkiem urodził się synek. My w mieście. Mama na L4, ale na krótko- 2 tyg., bo jest potrzebna w pracy. Ja po tej kryzysowej nocy na zwolnieniu na 10 dni. To jest nie do wytrzymania.
      Psycholog wypisał jakieś leki, po których miało być lepiej.
      Z biegiem czasu nic nie jest łatwiejsze. Wcale nie jest łatwiej.

      Nas ratuje fakt, że Tata ma wprost rewelacyjną opiekę w ZOLu. Co prawda nie jest idealnie, ale ja znam ZOLe i wiem, że lepiej nie moglibyśmy sobie wymarzyć. Wspominam drogę ze szpitala do tego miejsca- Boże, była piękna pogoda, a mi leciały łzy. I patrzyłam się na mojego kochanego Tatę, jego otwarte, niewidzące, nierozumiejące oczy- i leciały mi łzy. Boże...
      • blotosmetka Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 25.11.10, 14:46
        Niestety, jest jak piszesz. Nie ma pomocy psychologicznej dla rodzin ofiar wypadków (chyba że zginie naraz duża grupa osób patrz ten bus z 18toma osobami). Trzeba samemu szukać, iść, zarejestrować się, a w szoku i natłoku spraw związanych czy z leczeniem czy z pogrzebem, człowiek nie ma na to siły, albo nawet nie myśli.

        Przy wypadku wuja miałam wrażenie, że wszyscy wszystko próbują utrudniać. Wypadek 200km od domu, gdzie mieszkał razem z moją babcią, na wsi (stacja kolejowa daleko, autobus 1). Ja 150km od babci. Mama 150km w drugą stronę, a obie w przeciwną do miejsca wypadku. Samochodu brak. Policja nikogo nie zawiadomiła, babcia czekała całą noc. Trzeba jechać po dokumenty. Na drugi dzień trzeba jechać gdzie indziej prosić, żeby przyśpieszyli sekcję, żeby zdążyć z pogrzebem przed świętami. Trzeba jechać znowu na identyfikację. Potem trzeba jechać po kolejne dokumenty. Tłuc się zimą pociągiem, potem autobusem do tej miejscowości. 200km w jedną. 200 w drugą. Prokuratura skończyła, trzeba zabrać samochód z parkingu policyjnego, bo inaczej trzeba za niego płacić ileś za dobę. Ale nie można samochodu zezłomować, bo zezłomować może tylko właściciel. Właściciel zginął. Trzeba czekać na sprawę spadkową (3miesiące) albo kombinować nielegalnie. Można też zabrać samochód na lawecie te 200km i do czasu rozprawy postawić u babci w ogródku przed oknem. Pani z w Zusie robi problemy z wypłaceniem zasiłku pogrzebowego, bo akurat ten oddział interpretuje przepisy w taki sposób, że potrzebny jest rachunek od grabarza. Grabarz nie ma działalności, więc nie wystawia rachunków. Babcia jest zrozpaczona, mama zamyka się w sobie i działa z automatu, ja wyję, jak nikt nie słyszy, a w pozostałych chwilach przytulam obie. I zamiast skupiać się na wspieraniu siebie na wzajem, musisz borykać się z pierdo...loną biurokracją i gó...anymi przepisami.

        Współczuję Ci i życzę siły. I 60km do mamy to nie jest aż tak daleko. Poza tym masz rodzinę, brata. Poradzicie sobie :*
      • apersona Wsparcie psychologiczne 28.11.10, 11:39
        Nawet jeśli nie ma specjalnych programów dla rodzin ofiar wypadków, to możesz sama wybrać się do psychologa. Może w lokalnej poradni opieki paliatywnej, onkologii lub hospicjum polecą ci kogoś doświadczonego w tego rodzaju sprawach.
    • amb25 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 25.11.10, 12:18
      Wiesz, ja bym chyba zabila takiego drania. Za wszelka cene i chocby za 20 lat, ale bym mu nie darowala...
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 27.11.10, 02:26
      Nareszcie, pierwszy raz od wypadku widzę jakąkolwiek poprawę.
      Dziś Tata celowo- na polecenie spoglądał w omawiane kierunki.
      Przyszła siostra zakonna- przemiła starsza kobieta (a ja nie jestem entuzjastką życia duchowego w ogóle) i Tata z ogromnym zainteresowaniem na nią spoglądał (zerkał).
      Naprawdę, byłyśmy z Mamą bardzo wzruszone- mimo, że nie szalejemy w kwestiach kościelnych- ja na przykład nie modliłam się w jakiś szczególny sposób "przy okazji" tego wypadku.
      Ostatnio pielęgniarka powiedziała mi pewną rzecz, gdy zauważyłam, iż w mojej ocenie Tata nie jest "lepszy". Otóż stwierdziła, że Tata może być załamany swoim stanem.
      Boziu, widzisz i nie grzmisz... Ja taka przemadrzała, egoistyczna- a zupełnie zapomniałam o uczuciach Taty.
      Staram się więc nie zdrabniać, gdy do niego mówię. Wyjaśniać, co robię,i dlaczego. Motywować go. I uspokajać. I wymagać. Wymagać walki. Opowiadam, że już ma na swoim koncie parę zwycięstw po tym wypadku.
      W końcu gość, który rowerem przejechał z Opola do Gdańska nie poddaje się tak łatwo.
      Dziś po prostu cieszę się z minionego dnia.
      • twoj_aniol_stroz Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 28.11.10, 09:31
        > Boziu, widzisz i nie grzmisz... Ja taka przemadrzała, egoistyczna- a zupełnie z
        > apomniałam o uczuciach Taty.
        Nie grzmi i nie zagrzmi, choć widzi... Jest cały czas przy Tobie, przy tacie, przy Was wszystkich... Wiem, ze natychmiast powstanie pytanie to gdzie był do cholery jak stał się ten wypadek?!?! Był tam z Twoim tatą i choć jest wszechmocny, to dał człowiekowi wolną wolę, a tamten człowiek, który jechał po pijaku skorzystał z tej wolnej woli :(
        Bardzo Ci wspołczuję, jeśli chcesz pisać na priv to zapraszam :) Piszesz, że nie jesteś entuzjastką życia duchowego, modlitwy itd. Obiecuję nie nawracać :) ale możesz do mnie pisać by wykrzyczeć ból, pretensję do Boga, cały żal i nienawiść do tego człowieka też.
        • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 28.11.10, 13:56
          Dziękuję za odpowiedź.
          W kwestii wiary- moja jest płytka i zupełnie ogólna. Ale nie o to chodzi.
          Ja nie czuję złości do Boga. Nie odczuwam ani nie mam żalu do Niego.
          Ja wiem, że w przypadku mojego Taty winny jest konkretny człowiek.
          Co do duchowości- bardzo ją szanuję. Czuję Boga przy sobie i żywię ogromny szacunek dla tych kwestii. Jednakże nie mam pojęcia o liturgii, świętach, nie chodzę do kościoła.
          Nie mam też szczególnych dylematów w tej sprawie.
          • twoj_aniol_stroz Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 28.11.10, 14:52
            Ok, jakby się jednak urodziły te dylematy to pisz :)
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 02.12.10, 02:59
      Tata ma zapalenia oskrzeli. Dostaje silny antybiotyk, a ja nie miałam okazji, żeby się zapytać, czy robili mu wymaz z tracheo- i co wyszło. Antybiotyk jest z tych bardzo silnych. To mnie niepokoi, bo jeśli podłapał coś opornego, to potem nie będzie czym go leczyć.
      Przy zapaleniu oskrzeli z reguły się silnie kaszle. Ja zauważyłam, że Tata mocno i dużo odkrztusza- cóż o kaszlu przy tracheo nie może być mowy.
      Jestem w kropce. Tata ma w ZOLu coś takiego www.dentalmed.com.pl/cgi/dm.cgi?cmd=PRODUCT_DETAIL&id=416. Ponieważ dużo odkrztusza jest używany stale, więc obawiam się- a mam pomysł by pojemnik na wydzielinę dezynfekować Sekuseptem. Tyle, że to wymaga pół godziny moczenia w roztworze 2%, na i potem wysuszenia. I pewnie wymiany filtrów. To samo z rurami. Kusi mnie, by kupić drugi, własny i na czas dezynfekcji jednego podłączać drugi. Tyle, że to masa kasy. Nie wiem, czy Tacie należałaby się refundacja skoro leży w ZOLu i teoretycznie ssak ma.
      Kupiłam też małe cewniki do odsysania. Duże poraniły go- była krwista wydzielina. Teraz jest ona śluzowato- żółtawa. O filtrach do tracheostomii z łącznikiem do tlenu mogę zapomnieć. Tata ma te najprostsze, a ja biegam po całym mieście i nic. Efekt już mamy- wspomniana infekcja. Na inne czynniki nie mam wpływu. Musiałabym być tam cały dzień, a to nie jest możliwe. Muszę dorwać te filtry i powymieniać wszelkie dostępne rurki prowadzące do tracheo.
      U Taty od przedwczoraj pojawiła się odleżyna 3 stopnia. Na razie mała, ale Tata musi być częściej obracany. I lepiej ćwiczony, bo zauważyłam razem ze znajomą rehabilitantką, że jest zesztywniały. I znów, muszę tam przyjechać, kiedy będzie rehabilitacja.
      Kontakt z Tatą- jakiś jest. Wodzi wzrokiem, reaguje na potrząsanie po ciężkim dla niego odsysaniu, kiedy się totalnie wyłącza. Małe cewniki są tu błogosławieństwem, bo nie drażnią go tak straszliwie. Tata przysuwa też lewą rękę do siebie, czyli jest to już dla nas niezły postęp. Choć dla lekarzy- mierny i nijaki. I zapewne my sobie coś wmawiamy. :(
      Do tej pory nie pojawił się Taty młodszy brat...
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.12.10, 07:57
      Tata ma obustronne zapalenie płuc.
      Wymaz z rurki był lub nie. Antybiotyk bierze.
      Na pośladkach maleńka odleżyna 3 stopnia to już zmiana na połowę tej okolicy ciała.
      Do tego bąble z plynem surowiczym. Granuflex zmięty gdzieś w pampersie. Pewnie jak go zostawiłam parę dni temu tak sobie był. Skóra zmacerowana. Kikut palca goi się słabo.
      Reakcje Taty mierne.
      • mruwa9 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.12.10, 09:05
        myslisz, ze twoj tata, z calym szacunkiem, bylby zadowolony, gdyby wiedzial, co o nim wypisujesz na publicznym forum? O jego kondycji zdrowotnej, odlezynach, pampersach itd itp? Miej troche litosci i szacunku dla wlasnego ojca i daruj sobie te kronike z zycia OIOMu. Po prostu badz przy tacie.
        • twoj_aniol_stroz Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.12.10, 13:04
          Myślę, że tata autorki, gdyby wiedział, że jej to pomaga to nie miałby nic przeciwko temu, zwłaszcza, że nie wiemy kompletnie o kogo chodzi...
          Natomiast faktem jest, że lekko się tego nie czyta, że serce ściska i najchętniej człowiek by zapomniał, a tu niestety nie da się... Boli bezradność i brak słów, którymi można dziewczynę pocieszyć... Wiem, że trudno to czytać... Nie masz siły, nie czytaj, ale nie atakuj jej za to...
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 06.12.10, 00:04
      Przepraszam wszystkich za urażenie uczuć.
      • phere_nike Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 06.12.10, 13:24
        Sygitka,
        zignoruj mruwę. Pisz, jesli tylko chcesz. Niczyich uczuc nie urazilas.
        Jestem całym sercem z Tobą...
    • phere_nike Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 13.12.10, 12:16
      Sygitka21,
      napisz co u Taty, u Ciebie...
      • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 04.03.11, 18:20
        Mój Tata zmarł 18 stycznia 2011. Niestety w męczarniach- ale to nie jest historia na Net. Mimo wszystko bardzo dziękuję za słowa otuchy.
        Ściskam, K.
        • mgla_jedwabna Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 04.03.11, 23:58
          Bardzo doceniamy (myślę, że mogę pisać w liczbie mnogiej), że postanowiłaś podzielić się swoim cierpieniem na forum, choć na pewno nie było to dla ciebie łatwe. Myślę, że te wpisy są bardzo cenne, szczególnie dla osób, które nigdy osobiście nie zetknęły się z taką sytuacją.

          Trzymaj się, ściskam bardzo ciepło.
        • twoj_aniol_stroz Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.03.11, 15:02
          Bardzo Ci współczuję straty taty, tego sprzed wypadku: silnego mężczyzny... Wiem jak ciężko jest po stracie kogoś bliskiego i wiem jak trudne jest zmaganie z jednej strony z bólem i tęsknotą a z drugiej strony z ulgą, że już nie cierpi. Bo ta ulga często budzi wyrzuty sumienia i z nimi też człowiek się zmaga... Przytulam Cię bardzo serdecznie i dziękuję za odwagę dzielenia się tym co przechodziłaś z nami...
        • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.03.11, 15:21
          Tata był wspaniałym człowiekiem. Zdrowym, wesołym. Dopiero co urodził Mu się pierwszy wnuk.
          Jeśli mogę coś powiedzieć o tym wszystkim...
          Tragedie spadają nagle. Niszczą wszystko wokół. Marzenia, plany, nadzieję na wspólną przyszłość, na wspólne wspomnienia z przyszłości.
          Najtwardsze osoby rozbijają w pył.
          Najpewniejsze postanowienia okazują się niczym, niczym w obliczu takiej szalonej niedorzeczności jak ten wypadek.

          Okres OiOMowski- tak straszny, irracjonalny. Pełen nadziei i niepewności.
          Okres ZOLowski- równie straszny, dający do myślenia.
          Okres W Mojej Pracy- jedyny moment wytchnienia, wręcz radości. Powrót nadziei, że Tata jeszcze wróci do domu. Wspaniali rehabilitanci. Tata zobaczył w końcu śnieg. Tata reagujący na polecenia. Okres, kiedy nawzajem się wspieraliśmy, do którego tęsknię.
          Okres Powrotu- który zakończył życie Taty, tego tak heroicznie walczącego o swoje życie człowieka. Zakończył wszystko w sposób straszliwy. Okres, kiedy nie chciałam już żyć.

          Mimo , że były z nami wspaniałe osoby, podczas czegoś takiego jest się niesamowicie osamotnionym, wyobcowanym, osaczonym przez myśli. Musisz wtedy się pogodzić z tym, że najbliższa osoba cierpi i nic na to nie poradzisz. Że pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Nie da się zmienić. Nie da się przyspieszyć.
          Uświadamiasz sobie, że sprawiedliwości nie ma i zasadniczo nie będzie.

          Podczas choroby Taty był zaledwie jeden dzień bez nas. Zapewnialiśmy mu wszystko. Naprawdę trudno opisać wielowymiarowość opieki nad tak skrzywdzonym Tatem :( Pamiętaliśmy przede wszystkim, że potrzebuje przede wszystkim nas.
          To jest właśnie siła miłości. To , co Tata sam nam dał. Czym na wzajem się wspieraliśmy. I to szerzyło się na innych ludzi, wszędzie, gdzie Tata leżał.

          W międzyczasie opadają złudzenia co do mentalności ludzi, instytucji różnego typu.
          To nie był czas poświęcony wyłącznie "byciu" przy Tacie. Nie było to takie proste, niestety.

          Pozdrawiam, i z góry przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.
          • menodo Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.03.11, 20:43
            Bardzo Ci wpolczuje.
            Jako nastolatka stracilam o rok mlodszego brata - jechal rowerem i przejechal go pijany kierowca autobusu.
          • lulkak Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 05.03.11, 23:16
            Bardzo, bardzo mi przykro... ['] ['] [']
            • dragontatoo Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 06.03.11, 23:18
              Ogromnie mi przykro z powodu Twojego Taty.
              Czytałam pierwsze wpisy i miałam nadzieję razem z Tobą.
              Mam nadzieję, że podzielenie się tą sytuacją tutaj przynosi Ci choć odrobinę ulgi.
              Przytulam.
          • demonsbaby wyrazy współczucia 07.03.11, 06:33
            z powodu utraty jednego z najważniejszych ludzi w twoim życiu... Na wszystko potrzeba czasu, na pogodzenie się z brakiem takiej osoby w życiu ... również. Zapewniliście twojemu tacie spokój i bezpieczeństwo, stąd nie bał się odejść ...
          • olena.s Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 07.03.11, 08:51
            Bardzo, bardzo ci współczuję.
            Moi rodzice zmarli, jedno zaraz po drugim, zostawiając mnie otępiałą z bólu i zastygniętą w cierpieniu.
            Nie napiszę ci "ciesz się, że", ale napiszę, że to dobrze, że masz blisko innych, kochanych i lojalnych, którzy dzielą z tobą uczucia, których możesz wspierać i którzy mogą wspierać ciebie.
            Po ośmiu miesiącach od śmierci rodziców uśmiechnęłam się szczerze. Po roku bolało znacznie mniej. Po pięciu latach żyję, cieszę się różnościami, choć czasem wciąż boli, i boję się, że będzie tak już bolało do końca.
          • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 20.04.11, 08:55
            Wczoraj minęły 3 miesiące od odejścia Taty. Wcale nie jest łatwiej. W nocy płakałam z tęsknoty. Zaledwie dwa razy Tata śnił mi się po odejściu. Drugi raz całkiem niedawno. Wyglądał jak tuż przed wypadkiem. Taki smutny :( Jak na czarno białej fotografii.
            Tato, tak bardzo Cię kocham, i tęsknię...
            • monique76 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 26.04.11, 21:49
              Sygitko - moj Tato zmarł rok i 4 miesiące temu - też po wypadku samochodowym, tyle że sam wypadek był bez winy kogokolwiek. Moja młodsza córka w momencie tego wypadku miała 3 miesiące - Tato tak bardzo się cieszył z wnuczki.. Po wypadku spędził równo 4 tygodnie na OIOMie - bez kontaktu, nieprzytomny, z 4-ro kończynowym porażeniem po złamaniu kręgosłupa w odcinku szyjnym.. To był dla mnie trudniejszy czas niż po śmierci Taty. Bo szpital, w którym Tata leżał, jest 100 km od mojego domu, ja z maleńkim dzieckiem w domu, nie mam jak pojechać do Taty, bo nie mam z kim zostawić maluszka.. I ta świadomość, że Tata - sprawny, energiczny do tej pory człowiek leży i nie możemy mu w żaden sposób pomóc. Bardzo się bałam tego, że Tata się obudzi i uświadomi sobie w jakiej jest sytuacji. Bo to byłoby pewnie dla niego cięższe niż fizyczny ból jakiego doznał.
              Od momentu jak Tata odszedł nie śnił mi się ani razu.. Brakuje go bardzo - szczególnie w momentach gdy młodsza córka robi coś, co mój Tata u dzieci uwielbiał.. Ale cóż, nie pozostaje nam nic innego jak żyć dalej..
              • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 01.05.11, 08:37
                Proszę się nie czuć urażonym, jeśli będę odpisywać nawet 2 miesiące później.
                Myślę, że żadne słowa nie ukoją bólu. Ponoć pomaga czas. Mi nie pomaga.
                Mną miota straszliwa rozpacz. Ale żyję. Tata pewnie jest teraz nieźle wkużony moim zachowaniem. Mamie się śni Tata, ale ona zawsze była wrażliwsza. Mnie może z 3 razy. Natomiast czasami po prostu odczuwam rękę Taty, zwłaszcza w ciężkich chwilach- ale nie zawsze; czasami po prostu. Dla innych to przypadek, dla mnie ...
                Pozdrawiam
                • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 14.05.11, 21:50
                  Brat mi powiedział. Sprawca, pijany kierowca, uchylający się od odpowiedzialności, ponoć ciężko chory, ma czas i siły na wrzucanie radosnych i uśmiechniętych fotek na naszą klasę. Dumne pozy w aucie. Powszechnie dostępne.
                  Morderca mojego Taty.
                  • imasumak Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 14.05.11, 23:18
                    Mój Tata zmarł po krótkiej i ciężkiej chorobie 20 lat temu. Miałam wtedy 19 lat, ale czułam się jak mała, opuszczona dziewczynka. To uczucie towarzyszy mi do dzisiaj. Oczywiście żyje normalnie, ale gdzieś na dnie duszy ciągle czai się ból.
                    Tobie jest dodatkowo ciężko, bo masz świadomość, że to czyjaś głupota zabiła Twojego Tatę, że tak wcale nie miało być. Bardzo, bardzo mocno Ci współczuję.
                  • imasumak Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 14.05.11, 23:24
                    Kochana, postaraj się nie zajmować myśli tym człowiekiem, bo to Cię zniszczy.
                    Wykorzystajcie wszystkie możliwości, żeby facet poniósł daleko idące prawne konsekwencje, ale poza tym zajmij się rodziną, sobą.
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 18.05.11, 14:15
      Mam idiotyczne myśli. Zastanawiam się. Czy to CA, dziecko, a może nic?
    • sygitka21 Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 22.07.11, 17:56
      Żal mnie zżera. Jestem zła na siebie za zbytnią patetyczność poprzednich postów.
      Chciałabym, żeby ten człowiek odpowiedział za ogrom cierpienia mojego Taty i za jego... odejście. :(
      • demonsbaby Re: Wypadek- przypadek. Mój tata kontra piany kie 22.07.11, 18:29
        a jak wygląda sprawa jego odpowiedzialności?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka