Dodaj do ulubionych

błagam o radę co mogę zrobić

09.12.10, 16:26
Mam od dłuższego czasu problem, który powoli zaczyna mnie przerastać. Chodzi o moje małżeństwo. Jesteśmy ze sobą 3 lata, a 15 miesięcy po ślubie. Mój mąż na początku miał różne mniejsze i większe wyskoki ale przymykałam na nie oko bo w gruncie rzeczy był dobrym człowiekiem i czułam się przy nim dobrze. Zbliżyła nas bardzo jego choroba i operacja kręgosłupa - naprawdę dawałam całą siebie aby go wesprzeć i ułatwić mu przejście przez ten trudny okres. Potem zaszłam w ciążę i .. zostałam sama sobie, mąż mnie olewał, byłam na ostatnim miejscu po kolegach, pracy itp. Często się kłóciliśmy a właściwie to ja się kłóciłam bo próbowałam mu tłumaczyć, że nie może tak być on sobie ja sobie, że potrzebuje jego uwagi, wsparcia itp a on przebąkiwał coś pod nosem albo wydarł się na mnie że jestem awanturniczką i nic mi nie pasuje. Dziwił mnie ten stan rzeczy bo on naprawdę chciał tego dziecka bardziej niż ja. Potem było coraz gorzej, do kłótni zaczęły dochodzić wyzwiska a nawet przemoc fizyczna, w 8 miesiącu ciąży szarpał mnie popychał bogu ducha winną bo zwróciłam mu uwagę(był pijany) że jak zwykle woli pić z kolegami niż poświęcić mi swoją uwagę. Po urodzeniu dziecka było dobrze przez miesiąc - pomagał mi, wspierał, przestaliśmy się kłócić. Potem znów zaczęło się to samo - brak rozmów, ja na ostatnim planie, wiecznie nie miał ochoty na nic - ani na wspólne wyjście, ani na seks, ani na rozmowę - zupełnie nie widział problemu gdy próbowałam z nim rozmawiać i uświadomić że nie jest tak jak być powinno. Sytuacja trwa do dziś, raz jest lepiej raz gorzej ale ciągle jest ten sam problem - mąż mnie ignoruje, poświęca czas kumplowi który ma problem alkoholowy i jego pomoc w nosie a nie chce zrobić nic w kierunku uzdrowienia naszego małżeństwa - gdy zwróciłam mu uwagę, że tak jest odpowiedział mi że, ANDRZEJ JEST JEGO PRZYJACIELEM ( zabrzmiało to tak że ja jako żona jestem gorszą kategorią niż przyjaciel dlatego jemu trzeba poswiecać czas a mnie jako żonie nie) więc go zapytałam ze łzami w oczach kim ja dla niego jestem to mi odpowiedział że na pewno nie przyjacielem. I od tamtej pory jest jest między nami najgorzej w historii. Zabolało mnie to bardzo co powiedział, próbowałam z nim jeszcze rozmawiać ale on po prostu ucieka od tych rozmów, mówi mi raz że mu zależy i chce żeby było dobrze bo mnie kocha po czym nie robi absolutnie nic w tym kierunku. Jak mu tłumaczę że źle się w tym wszystkim czuję, że czuję się odtrącana i niepotrzebna to on patrzy na mnie jak na kosmitę i stwierdza że znowu dąże do kłótni. Z seksem jest do bani - kochamy się z raz w miesiącu i to mam wrażenie że na odczepne bo wszystko trwa 5-10 minut po czym słyszę przepraszam i mąż odwraca się i gapi w telewizor i żeby mu nie przeszkadzać jakimiś gadkami bo mecz jest lub film. Mnie ta sytuacja doprowadza do załamania nerwowego, czuje się jak zwierzę w klatce. zapomniałam napisać że od czasu kiedy urodziło się dziecko mamy terapię małżeńską ale problem w tym że mój mąż postępuje w taki sposób: ,, psycholog zrób coś żeby było dobrze byle mi nie każ nic robić" Raz wykrzyczał mi że mu z psychologiem wmawiamy że w nim jest problem a to we mnie jest problem bo jestem wariatką i powinnam się leczyć psychiatrycznie... Nie wiem już co mogę zrobić aby do niego dotrzeć, żeby zrozumiał że źle postępuje. Zagroziłam mu że od niego odejdę to mi powiedział że krzyż na drogę tylko żebym mu dziecko zostawiła. Tylko ja mam wrażenie że on wie że ja tego nie zrobię bo nie mam dokąd tak naprawdę pójść, na rodziców nie mogę liczyć bo to patologia alkoholowa, sama z 2 dzieci się nie utrzymam bo nie mogę nawet iść do pracy bo nie mam z kim dzieci zostawić.. Nie mam siły na to wszystko, jestem w wielkim dole i błagam o jakąś radę na te problemy bo naprawdę oszaleję jeśli nic się nie zmieni...
Obserwuj wątek
    • blue_romka Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 17:01
      Obym się myliła, ale wygląda mi na to, że mąż Cię po prostu nie kocha. Nie ma dla Ciebie żadnych ciepłych uczuć, nie szanuje Cię, nie liczy się z Tobą, ucieka z domu itd. Jakbyś nie była mu potrzebna, ba- jakbyś mu przeszkadzała. Nie wiem, w którym momencie i dlaczego tak się stało, ale jeśli tak jest, to nic nie da się zrobić. Nie zmusisz nikogo do uczucia.
      Porozmawiaj z Waszym terapeutą, jak on to widzi. Jakie są Wasze postępy, jak ocenia zachowanie męża, nadzieje na poprawę, szansę na powodzenie terapii itd. On więcej wie, niż my tu na forum. No i niezależnie od wszystkiego pomyślałabym na Twoim miejscu o samodzielności.
      • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 17:19
        Psycholog powiedział, że jako osoba postronna widzi, że oboje się kochamy, nie wiem wysnuła ten wniosek chyba po naszych rozmowach między sobą, ale kompletnie nie potrafimy się dogadać a właściwie to że mąż jest zamknięty w sobie i nie chce się otworzyć - tyle z jej początkowej opinii. Na kolejnej wizycie 16 grudnia zapytam ją o obecne zdanie. W każdym razie bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, to dla mnie ogromnie dużo znaczy, że ktoś zechciał poświęcić mi uwagę. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze coś doda od siebie, jak to widzi. Ważne są dla mnie opinie ,,obcych" bo chyba najtrzeźwiej to widzą...
        • triss_merigold6 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 17:36
          Co w domku rodzinnym miałaś niehalo? Tatuś był alkoholikiem?
          • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 17:57
            w domu rodzinnym miałam matke alkoholiczkę i ojca alkoholika z tym, że alkoholizm matki był bardziej uciążliwy bo ojciec pił ale pracował a matka oprócz picia nie robiła nic tylko spała. Mając 13 lat uciekłam od tego bagna do babci.
            • triss_merigold6 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 18:06
              To masz odpowiedź dlaczego "zbliżyła was" choroba pana i zaopiekowałaś się nim. Masz tendencje do nadmiernej kontroli otoczenia pod płaszczykiem bycia pomocną, niezbędną i opiekuńczą. Jako osoba współuzależniona klasycznie wręcz wybrałaś alkoholika. Przy Tobie jego nałóg ma szansę naprawdę rozkwitnąć.

              Racjonalnie: Ty na terapię, panu kopa.
    • enith Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 18:11
      Lolkosia, niezależnie od efektów terapii, powinnaś walczyć o usamodzielnienie się. Jesteś zależna od męża alkoholika i przemocowca (szarpanie ciężarnej żony?!), który ma cię gdzieś. Który gnoi cię, bo wie, że NIC z tym nie zrobisz.
      Terapeuta twierdzi, że się kochacie. No a ty? Kochasz męża? Masz jakiekolwiek podstawy, by sądzić, że on kocha ciebie? Terapeuta z wami nie mieszka, a wie o was tylko to, co mu powiecie. Przy czym to, co mu mówicie, przechodzi najwyraźniej przez sito cenzury męża, który na terapii próbuje wybielać siebie i robić wariatkę z ciebie. Sorry, ale w momencie, gdy mąż NIE MA ZAMIARU nic robić w kierunku poprawy waszych stosunków ("psycholog, zrób coś żeby było dobrze, byle mi nie każ nic robić"), ty powinnaś zadbać przede wszystkim o siebie i dzieci.
      • triss_merigold6 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 18:15
        Ona jest z rodziny alkoholików, współuzależniona klasycznie więc nic nie zrobi. Weszła jak w masło w układ, który zna.
        • enith Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 18:21
          No, ale szuka wyjścia. Zrobiła coś, na co większość współuzależnionych żon NIGDY się nie odważy - poszła na terapię. To dobry początek.
        • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 18:46
          to ciekawe co piszesz i nawet się nad tym zastanowiłam. I nie pisz że nic z tym nie zrobię bo po to tu jestem żeby właśnie coś zrobić, tylko moje sposoby okazały się nieskuteczne więc pytam WAS. Zależy mi na małżeństwie, bo w końcu się na to zdecydowałam z miłości ale nie za wszelką cenę. Pytam bo chcę wiedzieć czy i jeśli tak to co mogę zrobić aby to ratować, jeśli nie to co mi poradzicie, abym wyszła na tym dobrze. Człowiek zagubiony często nie myśli obiektywnie i warto czasem posłuchać co mówią inni na dany temat. Więc nie oceniaj mnie tak brutalnie, bo to dla mnie przykre i niesprawiedliwe. Może jesteś jakimś psychologiem i masz już tendencje do podciągania konkretnych przypadków do określonego sobie worka a chyba każdy przypadek jest inny i generalizowanie go nie jest najlepsze.
      • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 18:52
        Może to zabrzmi głupio ale jakoś tak czuję że on mnie kocha, pomimo swojego zachowania. Ja też nie jestem święta, potrafię być ,,upierdliwa" jak się zagalopuję. Może sama go jakoś zniechęcam do siebie tym że mu ciągle gadam jakie popełnia błędy i żeby zaczął je wreszcie naprawiać, no ale z drugiej strony nie mogę też zacząć udawać że wszystko jest ok i przestać się odzywać na ten temat. I jeszcze zastanawia mnie gdzie Wy wyczytaliście że mój mąż to alkoholik? To że napisalam ze kolejny raz wolal sie napic z kolegami zamiast spędzić ze mną czas o tym zaświadczyło? On wg mnie nie pije jakoś tak ponad miarę, zdarza mu się ze 3- 4 razy w miesiącu
        • mamapodziomka Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 19:00
          Wyszlas za maz za alkoholika i przemocowca, a oczekujesz, ze stanie sie ksieciem z bajki. Odpowiedz jest prosta, on sie ksieciem z bajki nie stanie nigdy, a ty wychowujesz kolejne pokolenie DDA.

          3-4 razy w miesiacu to jak dla mnie alkoholizm, a w kazdym razie wspanialy jego poczatek. Tym bardziej, ze po alkoholu robi sie agresywny.
        • marzeka1 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 19:02
          "Może to zabrzmi głupio ale jakoś tak czuję że on mnie kocha, pomimo swojego zachowania. "

          - masz rację, to brzmi bardzo głupio.
          Miłość czyny, nie słowa, a tu masz beznadziejnego faceta, który niszczy ciebie, niszczy dzieci, a ty powielasz schemat z domu rodzinnego, a potem powielą go twoje dzieci, chyba że przerwiesz ten zaklęty krąg.
          Dla mnie facet, który upija się 3, 4 razy w miesiącu sporo pije, ale pewnie cóż ja tam wiem.
          I robisz jeszcze jeden błąd: tłumaczysz beznadziejne zachowanie męża, w sobie szukając winy.
          • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 19:23
            mój mąż pomaga mi w domu, zajmuje się dziećmi, przynosi pieniądze.. problem tkwi w NASZYCH RELACJACH i o tym napisałam. Nie chce rozmawiać, nie chce bliskości fizycznej ani wspólnego spędzania czasu tylko we dwoje .. Nigdy nikomu nie powiedziałam ,,co ty tam wiesz" liczę się z każdym zdaniem. Chcę wiedzieć czy waszym zdaniem jest sens ratować czy nie. Bo o odejściu też myślałam, nie mam dokąd ale jeśli się na to zdecyduję to na pewno coś wymyślę. Co do wypowiedzi typu ,, klasycznie uzależniona" powiem wam że raz z takiego układu wyszłam gdzie tamten najpierw był super czuły, kochający itp a potem zmienił się i zaczął przeginać z piciem na maxa. Odeszłam mimo że było ciężko ale małżeństwem nie byliśmy. Co do opieki w chorobie to chyba normalne jest że jak się kogoś kocha to chce się mu pomóc, gdy mu pomagałam nasze relacje były dobre, a ja też liczyłam że jak mu pokaże że można na mnie polegać w trudnych chwilach to odwdzięczy mi się tym samym kiedy ja będę tego potrzebować, niestety tak się nie stało a co dalej było to już wiadomo.
            • marsylvik Re: błagam o radę co mogę zrobić 13.05.17, 16:13
              lolkosia napisała:

              > problem tkw
              > i w NASZYCH RELACJACH i o tym napisałam. Nie chce rozmawiać, nie chce bliskości
              > fizycznej ani wspólnego spędzania czasu tylko we dwoje ..

              Problem polega na tym, że Ty chcesz, żeby on chciał. Nie da się zmusić kogoś do chcenia, no nie da się.

              > Co do wypowiedzi typu ,
              > , klasycznie uzależniona"

              Dla mnie "klasycznie współuzależnione" mają jedną wspólną cechę: swoje szczęście uzależniają od tego, czy komuś innemu coś się chce, czy nie.

              > Co do opieki w chorobie to chyba normalne jest że jak się kogoś kocha to chce s
              > ię mu pomóc, gdy mu pomagałam nasze relacje były dobre, a ja też liczyłam że ja
              > k mu pokaże że można na mnie polegać w trudnych chwilach to odwdzięczy mi się t
              > ym samym kiedy ja będę tego potrzebować, niestety tak się nie stało a co dalej
              > było to już wiadomo.

              Nie będę przybliżać swojego zdania na ten temat, wkleję link niedawno już tu wklejany, wyjaśni to lepiej ode mnie:
              www.analizatransakcyjna.pl/artykul/trzy-twarze-ofiary-lynne-forrest-2007/23
              Jeśli ktoś na tym forum nie zrozumiał tego podlinkowanego artykułu, to po przeczytaniu Twoich wypowiedzi w tym wątku, a zwłaszcza zacytowanego tu fragmentu, musi ten artykuł zrozumieć, no nie da się nie zrozumieć teraz ;)
        • enith Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 20:02
          > zcze zastanawia mnie gdzie Wy wyczytaliście że mój mąż to alkoholik? To że napi
          > salam ze kolejny raz wolal sie napic z kolegami zamiast spędzić ze mną czas o t
          > ym zaświadczyło? On wg mnie nie pije jakoś tak ponad miarę, zdarza mu się ze 3-
          > 4 razy w miesiącu...
          Tak, to zdanie skłoniło mnie do stwierdzenia, że twój mąż ma kłopot alkoholowy. Do tego dochodzi agresja po alkoholu oraz fakt, że jego najlepszy przyjaciel, z którym spędza tyle czasu, to alkoholik. Jak rozumiem jednak, ty wierzysz, że mąż i Andrzej, gdy razem wychodzą do pubu, siedzą tam sobie nad filiżankami z zieloną herbatą. Dodatkowo nie uprawiacie seksu, albo uprawiacie sporadycznie i na odwal się, ale oczywiście nie wiążesz tego w ogóle z męża piciem (może nie ma to związku, a może jednak ma). Cholernie dużo macie problemów, jak na tak młode małżeństwo. Czasu razem nie spędzacie, seks się sypnął, mąż woli kolegów, terapię ma w d..... No sorry, ale tego wózka małżeńskiego nie uciągniesz sama. Czy mąż w ogóle się stara o poprawę, czy też mówi ci, że cię kocha, po czym każe nie zawracać głowy, bo mecz w TV?
          • asocial Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 20:49
            Mnie zainteresowalo, ze facet najpierw deklarowal, ze chce dziecko, a potem zone i dziecko olewa. abstrahujac od tego, ze jest alkoholikiem i jego obietnic zaden NIE-DDa nie potraktuje powaznie, to ewidentny dowod na to, ze deklaracje ogolnie to mozna sobie w tylek wsadzic, bo moga sie zmienic z dnia na dzien, czlowiek sie zmienia i jego widzimisie rowniez (zainspirowane watkiem z sasiedniego forum, gdzie panienka martwi sie, ze jej maz na razie nie chce miec dziecka, wszyscy jednym chorkiem oczywiscie namawiaja do wystawienia panu walizek, bo sie nie deklaruje).

            A jesli chodzi o sam watek, to trudno cokolwiek powiedziec, bo wiadomo, ze autorka, nie zrobi absolutnie NIC, pozali sie na forum, poslucha psycholozki, ktora twierdzi, ze para sie KOCHA (wtf????), dziecko bedzie roslo w git atmosferze i jak ktos juz powiedzial kolejne DDA rosnie.
            • marzeka1 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 20:56
              Dlatego w opisywanej sytuacji to tych dzieci najbardziej żal, pani niech sobie wierzy.,że w zachowaniu dupackiego męża jest jakaś miłość, ale co dzieci zawiniły, że ten sztandar DDA pójdzie dalej w świat? Bo dziewczyna powieliła schemat z domu rodzinnego, potem je dzieci też wdepną w taki układ.
              Dziewczyna nie chce wierzyć, że człowiek, który kocha nie zachowuje się jak jej mąż.
            • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 21:01
              asocial napisała:

              > Mnie zainteresowalo, ze facet najpierw deklarowal, ze chce dziecko, a potem zon
              > e i dziecko olewa. abstrahujac od tego, ze jest alkoholikiem i jego obietnic za
              > den NIE-DDa nie potraktuje powaznie, to ewidentny dowod na to, ze deklaracje og
              > olnie to mozna sobie w tylek wsadzic, bo moga sie zmienic z dnia na dzien, czlo
              > wiek sie zmienia i jego widzimisie rowniez (zainspirowane watkiem z sasiedniego
              > forum, gdzie panienka martwi sie, ze jej maz na razie nie chce miec dziecka, w
              > szyscy jednym chorkiem oczywiscie namawiaja do wystawienia panu walizek, bo sie
              > nie deklaruje).
              >
              > A jesli chodzi o sam watek, to trudno cokolwiek powiedziec, bo wiadomo, ze auto
              > rka, nie zrobi absolutnie NIC, pozali sie na forum, poslucha psycholozki, ktora
              > twierdzi, ze para sie KOCHA (wtf????), dziecko bedzie roslo w git atmosferze i
              > jak ktos juz powiedzial kolejne DDA rosnie.

              dlaczego Wy wszyscy uważacie i ,,chórkiem" piszecie że ja nic nie zrobię?? Ludzię ja chcę właśnie coś zrobić i poradźcie co jest dobrym rozwiązaniem! Najpierw trzeba się zastanowić czy iść za czy przeciw a potem kombinować co dalej. Po to proszę o opinie żeby stworzyć sobie obiektywny obraz sytuacji i wybrać najlepsze rozwiązanie. Rozstanie to żaden problem tylko trzeba też pomyśleć czy samotne wychowywanie dzieci póki co w nędzy jest zdrowsze ? niż próba naprawy małżeństwa? Nie wiem czy się da czy się nie da, może złe metody wybierałam i pogarszałam sytuację a może rzeczywiście mój mąż to niereformowalny alkoholik i czym prędzej trzeba go kopnąć w d... Po to WAS pytam, żebyście pomogli mi podjąć słuszną decyzję .....
              • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 21:15

                > dlaczego Wy wszyscy uważacie i ,,chórkiem" piszecie że ja nic nie zrobię?? Ludz
                > ię ja chcę właśnie coś zrobić i poradźcie co jest dobrym rozwiązaniem! Najpierw
                > trzeba się zastanowić czy iść za czy przeciw a potem kombinować co dalej. Po t
                > o proszę o opinie żeby stworzyć sobie obiektywny obraz sytuacji i wybrać najlep
                > sze rozwiązanie. Rozstanie to żaden problem tylko trzeba też pomyśleć czy samot
                > ne wychowywanie dzieci póki co w nędzy jest zdrowsze ? niż próba naprawy małżeń
                > stwa? Nie wiem czy się da czy się nie da, może złe metody wybierałam i pogarsza
                > łam sytuację a może rzeczywiście mój mąż to niereformowalny alkoholik i czym pr
                > ędzej trzeba go kopnąć w d... Po to WAS pytam, żebyście pomogli mi podjąć słusz
                > ną decyzję .....

                zapomniałam dodać że wyprowadzka do rodziców ( bo tylko na tyle obecnie mogłabym sobie pozwolić) to nie jeden alkoholik ale 4 w kupie, więc czy to będzie lepsze? nie piszę tego jako wymówki do odejścia bo na pewno tak sobie ktoś pomyśli, ja po prostu jestem między młotem a kowadłem. Chcę to wszystko naprawdę dobrze przeanalizować żeby potem nie mysleć w stylu ,, czy aby dobrze zrobiłam? czy zrobiłam na pewno wszystko żeby ocalić małżeństwo? ,,czy to lepsze czy tamto?" Zrozumcie mnie i nie wrzucajcie mnie do worka dda o którym doskonale wiem, że jestem w pewnym stopniu dotknięta, ponieważ byłam z tym u psychologa. Ja proszę tylko o radę i ocenę sytuacji z boku
          • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 20:55
            mówi że kocha, potem troche sie stara a wyglada to tak że: posprzata w domu i/lub zrobi zakupy bądź ugotuje obiad ale w głównej kwestii - naszych relacji nie zmienia się nic. On poprawia to co jest w miarę dobrze a główny problem jakby nie isnieje. A jak już się jeden czy 2 dni postara to wszystko dalej wraca do poprzedniej formy bo ja nie kipię z radości że on się ,,stara" nie doceniam tego, ale że nie o to mi chodzi to już na to nie wpadnie pomimo ze mu milion razy o tym mówiłam. Nie wiem on jest jakiś ślepy? głuchy ? Nie wiem sama jak to nazwać, po prostu udaje że nie widzi żadnego problemu oprócz tego że wiecznie się go czepiam i szukam kłótni. T o wszystko co słyszę od mego męża. A mnie tak szczerze powiedziawszy męczy to już męczy to ciągłe proszenie, tłumaczenie, wykrzykiwanie itp tego co jest nie w porządku, bo trzeba być nie wiem , chyba jakimś ograniczonym psychicznie żeby po tylu komunikatach i sposobach tłumaczenia nie zrozumieć o co chodzi 2 osobie.. Więc pytam, czy da się dotrzeć do takiego człowieka czy się nie da? A wogóle to zgadzam się że mąż ma problem alkoholowy, może nie jest jeszcze taki ,,dokuczliwy" ale na pewno jest.
            • marzeka1 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 20:58
              "mówi że kocha"- i co z tego? Mówić można wiele na różne sposoby, a miłośc okazuje się czynami.
        • burza4 Re: błagam o radę co mogę zrobić 10.12.10, 11:34
          lolkosia napisała:

          > Może to zabrzmi głupio ale jakoś tak czuję że on mnie kocha, pomimo swojego zac
          > howania. Ja też nie jestem święta, potrafię być ,,upierdliwa" jak się zagalopuj
          > ę.

          Bronisz go, w każdym słowie. Miał wyskoki - "w gruncie rzeczy to dobry człowiek", źle się zachowuje - "ja też nie jestem święta" itd. NIKT NIE JEST.

          Ale stawianie na jednej szali upierdliwości (tym bardziej słusznej) i szarpania ciężarnej żony jest nieporozumieniem. Ty starasz się zapracować na bycie docenianą - stąd dobrze ci było, kiedy on cie potrzebował. Za to mocno się rozczarowałaś, że nie dostajesz nic w zamian. Ano - nie dostajesz, bo samo dawanie nie znaczy, że ten ktoś będzie się rewanżował.

          Ty go kochasz - on POZWALA SIĘ KOCHAĆ.

          > On wg mnie nie pije jakoś tak ponad miarę, zdarza mu się ze 3-> 4 razy w miesiącu

          Taaa, i o 3 razy za dużo. To nie kwestia ile razy - a jak. Problemu nie widzisz, bo masz w tyle głowy obraz rodzinnego domu - i łudzisz się, że do takiego dna jeszcze daleko to sprawy nie ma.

          Idźże na terapię dla współuzależnionych, nieważne, czy twój mąż jest już alkoholikiem, czy nie - ty po prostu masz zestaw cech współuzależnienia.
          • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 10.12.10, 14:07

            >
            > Idźże na terapię dla współuzależnionych, nieważne, czy twój mąż jest już alkoho
            > likiem, czy nie - ty po prostu masz zestaw cech współuzależnienia.


            jestem po rocznej terapii DDA.
        • mgla_jedwabna Re: błagam o radę co mogę zrobić 18.02.11, 01:21
          "Ja też nie jestem święta, potrafię być ,,upierdliwa" jak się zagalopuję."

          Lolkosia, nikt nie jest święty, każdy się czasem zagalopowuje, a znakomita większośc z nas bywa upierdliwa. I jakoś nie żyjemy z przemocowcami. Wiesz dlaczego?

          Bo to się ma do siebie jak piernik do wiatraka. Uwierz mi, jakbyś była święta, nigdy się nie zagalopowywała i nigdy nie była upierdliwa, to też byś miała ten syf, który masz. Bo pan jest alkoholikiem, więc będzie generował życiowy syf, niezależnie od czegokolwiek.

          A o alkoholizmie nie decyduje ilość wypojanego alkoholu, częstotliwość picia etc., tylko to, czy to picie wpływa negatywnie na resztę życia. A u ciebie mamy do czynienia z facetem, który traktuje żonę jak ścierkę, bo najważniejsze to napić się z kolegami.
    • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 21:18
      zapomniałam dodać że wyprowadzka do rodziców, gdzie nie mieszkam już od dobrych 10 lat ( bo tylko na tyle obecnie mogłabym sobie pozwolić) to nie jeden alkoholik ale 4 w kupie, więc czy to będzie lepsze? nie piszę tego jako wymówki do odejścia bo na pewno tak sobie ktoś pomyśli, ja po prostu jestem między młotem a kowadłem. Chcę to wszystko naprawdę dobrze przeanalizować żeby potem nie mysleć w stylu ,, czy aby dobrze zrobiłam? czy zrobiłam na pewno wszystko żeby ocalić małżeństwo? ,,czy to lepsze czy tamto?" Zrozumcie mnie i nie wrzucajcie mnie do worka dda o którym doskonale wiem, że jestem w pewnym stopniu dotknięta, ponieważ byłam z tym u psychologa. Ja proszę tylko o radę i ocenę sytuacji z boku
      • marzeka1 Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 21:35
        Tyle, że aby coś wyszła z waszego związku muszą starać się DWIE osoby, to nie może tylko tobie zależeć, a po zachowaniu męża nie bardzo to widać, bo chodzi nie o to, by ci na odczepne pomógł od czasu do czasu, ale zwyczajnie starał się zbudować związek, a tu: ojciec z niego żaden, w sumie ograniczył się do zapłodnienia; mąż- także, kochanek- raz na miesiąc i to byle jak.
        Z tym, że w życiu nie poradzę ci: kopnij go w zadek (co osobiście bym zrobiła), bo masz -jak piszesz- dwoje dzieci, nie pracujesz i jesteś od męża zależna. I to jest ten kanał.
        • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 21:46
          marzeka1 oświeciłaś mnie. Przyszło mi na myśl że ja chyba dawno bym sobie poszła gdyby nie ten ,,kanał"... to jest straszna świadomość, no to teraz jest jeszcze gorzej...
          • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 22:28
            przed chwilą poszłam do męża i spokojnie zapytałam czy zależy mu jeszcze na małżeństwie a on mi odpowiada: zależy ale głowa mnie boli, nie TRUJ mi dzisiaj na co ja : rodzina nam się wali, twierdzisz, że Ci zależy a odpowiadasz mi że głowa Cię boli? na co mój mąż: nie będę z Tobą rozmawiał. JUTRO. Więc wyszłam a on zamknął za mną drzwi... gdzie jest mój rozum no gdzie ?? rozum wracaj natychmiast !!!!
            • cherry-cherry Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 23:12
              > gdzie jest mój rozum no gdzie ?? rozum wracaj natychmiast !!!!

              To nie rozum ma do Ciebie wrocic, bo Ty raczej zdajesz sobie sprawe z mialkosci swojego zwiazku tylko zwykla prozaiczna niezaleznosc. Tylko niezaleznosc finansowa daje kobiecie luksusowa mozliwosc wyplatania sie z takiego chorego ukladu. Swiadomosc, ze mozna nie żebrac, nie prosic o te odrobine uwagi w walacym sie zwiazku, tylko wstac, zabrac swoje rzeczy i po prostu wyniesc sie z zycia faceta, ktory ma nas za nic. Ta swiadomosc daje kobiecie poczucie sily i godnosci oraz sprawia ze facet bardziej sie z kobieta liczy, nawet kiedy nie ma juz milosci.
              Nie ma bardziej upadlajacej sytuacji dla kobiety niz uzaleznienie sie od buraka, ktory wie, ze trzyma ja w szachu. Dlatego na tym etapie nie ma chyba co rozmawiac, tylko trzeba sie jak najszybciej uniezaleznic i wypracowac sobie jakies realne wyjscie awaryjne. Kiedy poczujesz sie silna i na nowo zaczniesz sterowac swoim zyciem, wtedy niewykluczone, ze maz zmieni ton i pewnie obudzi sie w nim chec zawalczenia o zwiazek. Bo tak to czesto psychologicznie dziala, ze sabosc nie budzi szacunku i checi starania sie u tej drugiej strony.
              • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 23:32

                > To nie rozum ma do Ciebie wrocic, bo Ty raczej zdajesz sobie sprawe z mialkosci
                > swojego zwiazku tylko zwykla prozaiczna niezaleznosc. Tylko niezaleznosc finan
                > sowa daje kobiecie luksusowa mozliwosc wyplatania sie z takiego chorego ukladu.
                > Swiadomosc, ze mozna nie żebrac, nie prosic o te odrobine uwagi w walacym sie
                > zwiazku, tylko wstac, zabrac swoje rzeczy i po prostu wyniesc sie z zycia facet
                > a, ktory ma nas za nic. Ta swiadomosc daje kobiecie poczucie sily i godnosci or
                > az sprawia ze facet bardziej sie z kobieta liczy, nawet kiedy nie ma juz milosc
                > i.
                > Nie ma bardziej upadlajacej sytuacji dla kobiety niz uzaleznienie sie od buraka
                > , ktory wie, ze trzyma ja w szachu. Dlatego na tym etapie nie ma chyba co rozma
                > wiac, tylko trzeba sie jak najszybciej uniezaleznic i wypracowac sobie jakies r
                > ealne wyjscie awaryjne. Kiedy poczujesz sie silna i na nowo zaczniesz sterowac
                > swoim zyciem, wtedy niewykluczone, ze maz zmieni ton i pewnie obudzi sie w nim
                > chec zawalczenia o zwiazek. Bo tak to czesto psychologicznie dziala, ze sabosc
                > nie budzi szacunku i checi starania sie u tej drugiej strony.
                >
                >

                Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała pójść do pracy, skończyć studia i rozwijać się jako pełna ambicji kobieta! Tylko że na drodze stoją mi dzieci.. niestety nie mam z kim ich zostawić, starszy syn chodzi do 1 klasy i trzeba go zaprowadzić i przyprowadzić młodsza córka ma 9 miesięcy, także potrzebny do opieki jest ktoś naprawdę cierpliwy i odpowiedzialny na którego nawet mnie nie stać, bo ja idąc do pracy zarobię nie więcej jak 1100 zł ( takie u nas oferty w UP) Gdyby mój pracodawca nie zwolnił mnie tuż po urodzeniu 2 dziecka byłoby super a tak ... jestem na utrzymaniu męża, choć nie powiem, że nie daje mi pieniędzy. On jako ojciec się sprawdza, jako pomocnik w domu też chociaż czasem faktycznie może być zmęczony po pracy. Cały problem tkwi w naszych relacjach, żyjemy jak obcy ludzie, niemal wogóle ze sobą nie rozmawiając, nie mając wspólnych zainteresowań i nie kochając się a wszystko dlatego, że mąż po prostu ma to gdzieś a ja nie wiem dlaczego ..
                • cherry-cherry Re: błagam o radę co mogę zrobić 10.12.10, 09:22
                  Wnioskuje z Twoich wszystkich postow, ze weszlas w ten zwiazek bedac juz 'po przejsciach', z kilkuletnim dzieckiem na stanie. Twoj blad polegal jednak na tym, ze uspilas swoja ostroznosc i za bardzo zainwestowalas w ten uklad, zapewne z wdziecznosci ze maz zaakceptowal zwiazek z kobieta z dzieckiem. W sumie Cie rozumiem, bo mialas nadzieje na nowy, lepszy zwiazek i zapewnienie straszemu dziecku pelnej rodziny. Tyle, ze zastraszajaco wczesnie (po zaledwie roku znajomosci !!!) zdecydowalas sie na druga ciaze. Kobieta majaca juz jedno dziecko z nieudanego zwiazku oraz brak mozliwosci odwrotu na wypadek gdyby cos sie w relacjach posulo (piszesz, ze nie masz dokad pojsc) powinna byc znacznie ostrozniejsza jesli chodzi o decyzje dotyczace prokreacji. No, ale coz, stalo sie. Teraz jest tak, jak jest i trzeba bedzie sobie jakos z tym poradzic.
                  Jak na moj gust na dzien dzisiejszy nie masz za bardzo wyboru. Ja na Twoim miejscu zagryzlabym zeby i przeczekala te 2 lata czyli do momentu kiedy mlodsze dziecko pojdzie do przedszkola. Nie zebrzac o milosc, o uwage, nie narzucajac sie, nie jojczac. Jezeli maz Ci ogolnie w domu pomaga, lozy na rodzine, a jedynym zarzewiem konfliktu jest jego chlod, obojetnosc i zniecierpliwienie kiedy dopraszasz sie o odrobine uczucia czy zainteresowania, odpuscilabym to sobie. Pal licho, dla swietego spokoju, na przeczekanie. Byc moze nie bedzie latwo tak sie w sobie zaciac, ale Ty naprawde nie masz wyboru. Za 2 lata syn bedzie juz starszy, bedzie mogl sam pokonywac droge do i ze szkoly, corka bedzie w przedszkolu, a Ty odzyskasz pole manewru. I naprawde nie trzeba od razu konczyc studiow, zeby sie uniezaleznic od faceta. Nie kazda z nas musi byc kobieta sukcesu : normalna praca plus alimenty od meza powinny wystarczyc na zycie, przynajmniej na poczatku, na starcie.
                  • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 10.12.10, 10:49
                    to jest najmądrzejsza rada jaką przeczytałam. Dziękuję Ci bardzo. A wogóle to jesteś bardzo spostrzegawczą osobą - to się nazywa czytanie ze zrozumieniem :) Myślę, że chyba najlepszym wyjściem będzie spokojne przeczekanie tych 2 lat a w międzyczasie szykowanie sobie podwalin do samodzielnego życia. Dam radę się ,,zagryść" bo ileż można błagać o uczucia? Mnie też już to powoli zaczynało męczyć. No i najgorsze to trzeba będzie się pogodzić z dużą porażką życiową.. bo jednak gdzieś tam we mnie tliła się nadzieja, że da się jeszcze coś zrobić aby było dobrze. Ale niestety macie racje - sama to sobie mogę oko wydłubać a nie scalać małżeństwo. Nadal jednak nie uważam że mój mąż jest złym człowiekiem, fakt postępuje źle ale tak naprawdę to on sam nie miał dobrego przykładu z domu i nie wie jak powinny wyglądać zdrowe relacje między mężem a żoną. On zachowuje się jak jego własny ojciec, tyle, że jego matka takie zachowanie traktowała jako zupełnie normalne.. a skąd jej to się wzięło? Bo sama pochodzi z rodziny w której ojciec pił... Jeszcze trochę i 90% społeczeństwa to będą ludzie DDA. Smutne.
                    • ania579 Re: błagam o radę co mogę zrobić 17.02.11, 15:17
                      Aha, a za dwa lata okaze sie, ze nie mozesz isc do pracy, bo nie ma kto odprowadzic mlodszego dziecka do przedszkola.

                      Uwazam, ze kobieta w Twojej sytuacji nie moze sobie pozwolic na luksus niepracowania. Zwlaszcza, ze nie masz gwarancji, ze spokojnie przeczekasz te dwa lata u boku meza, bo nie znasz dnia i godziny, kiedy znowu zacznie Cie bic (o ile w ogole przestal?).

                      > ć małżeństwo. Nadal jednak nie uważam że mój mąż jest złym człowiekiem,

                      To co jeszcze by musial zrobic, zebys uznala, ze jest zly?

                      fakt po
                      > stępuje źle ale tak naprawdę to on sam nie miał dobrego przykładu z domu i nie
                      > wie jak powinny wyglądać zdrowe relacje między mężem a żoną. On zachowuje się j
                      > ak jego własny ojciec,

                      No a za jakis czas tak samo bedzie sie zachowywal Twoj syn. A Ty majac swiadomosc tych wszystkich uwarunkowan planujesz zafundowac swoim dzieciom jeszcze co najmniej dwa lata takiego zycia.

                      tyle, że jego matka takie zachowanie traktowała jako zup
                      > ełnie normalne.. a skąd jej to się wzięło? Bo sama pochodzi z rodziny w której
                      > ojciec pił... Jeszcze trochę i 90% społeczeństwa to będą ludzie DDA. Smutne.

                      Patrz wyzej. Sama dokladasz do tego swoja cegielke. Masz ogromne szanse na to, ze za x lat Twoja synowa popelni podobny rozpaczliwy post na jakims forum.

                      Z bardziej praktycznych rad: juz teraz szukalabym jakiejkolwiek pracy (chocby popoludniami lub w weekendy), postaralabym sie o rozwod z winy meza (nie zapomnij o obdukcji po nastepnym pobiciu), podzial majatku i alimenty na dziecko i na siebie, o alimenty na pierwsze dziecko, jesli nie masz ich jeszcze zasadzonych. I szukalabym mozliwosci zamieszkania osobno ( w razie powtarzajacych sie atakow fizycznych tymczasowo chocby w domu samotnej matki). Nie bedzie lekko, ale w Twojej sytuacji nie ma latwych rozwiazan.

                      Chociaz pewnie wolalabys, zeby Ci tutaj wszyscy napisali: masz racje kochana, maz jest w gruncie rzeczy dobrym czlowiekiem, tylko troche skrzywdzonym w dziecinstwie, warto dac mu szanse i zawalczyc o to uczucie, dla dzieci tez lepiej, zeby wychowywaly sie w pelnej rodzinie, zwlaszcza, ze nie jest zlym ojcem, kontynuujcie terapie, porozmawiaj z nim o swoich uczuciach, wytlumacz, ze nie powinien szarpac kobiety w ciazy, bo cos moze sie stac waszej ukochanej fasolce. Zrob wszystko, zeby za kilka lat nie miec do siebie pretensji, ze nie zawalczylas o to malzenstwo. Zapewniaj go o swojej milosci i doceniaj wszystko co dla Was robi. Odejsc jest najlatwiej - problemy trzeba wspolnie rozwiazywac a nie uciekac przed nimi.
                      Powodzenia.
          • ssnn Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 23:27
            lolkosia napisała:

            > marzeka1 oświeciłaś mnie. Przyszło mi na myśl że ja chyba dawno bym sobie
            > poszła gdyby nie ten ,,kanał"... to jest straszna świadomość, no to teraz jest
            > jeszcze gorzej...

            Czasem musi być gorzej, żeby było lepiej. Nie nauczysz hipopotama, by szybował jak sokół i im prędzej rozpoznasz i zmienisz swoją sytuację, tym więcej dobrych lat przed Tobą.
            Czujesz się bezradna, zależna i w 'kanale', ja to rozumiem.

            Ale równocześnie wiem, że dla 4 ścian nie warto marnować życia sobie i dzieciom, to raz. A dwa - gdyby np. Twój mąż zaginął, a mieszkania by nie było (wypowiedzenie najmu, -20*C i zero szans na przywrócenie ogrzewanie itp.) dałabyś sobie jakoś radę, musiałabyś. Po prostu. Z dnia na dzień, musiałabyś.
            A trzy to, że bez konkretnej terapii dla DDA, masz 99,99% szans powtórzyć historię z kolejnym partnerem.
            • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 09.12.10, 23:39

              > A trzy to, że bez konkretnej terapii dla DDA, masz 99,99% szans powtórzyć histo
              > rię z kolejnym partnerem.


              jestem po rocznej terapii DDA. Diagnoza : DDA bohater z elementami kozła ofiarnego. Psycholog powiedział, że nie jestem typowym ,,przeżartym" przypadkiem dda, że z moją psychiką i osobowością nie było tak źle. Jednak nie wątpię że to piętno jest na całe życie, pomimo terapii gdzieś zawsze wyłazi ten syndrom. Mój mąz ma stwierdzone dda kozioł ofiarny ale to nasza terapeutka stwierdziła nieoficjalnie, tylko do mej wiadomości. I coś w tym jest bo on wiecznie powtarza ,, tak, wszystko moja wina"
              • wielbicielnaruto Tak jesteś DDA, wybrałaś męża alkoholika 10.12.10, 10:18
                oraz zcłowieka, który potrzebuje pomocy. Za chwilę twoje dzieci będą DDA jeżeli nie uwolnisz się od schematu.
                Zapytaj się czy jest wolne miejsce w domu samotnej matki, znajdź pracę i czas na restart, a współmałżonka podaj o alimenty. Twój mąż ma już żonę - wódkę i to jej ślubuje wierność. A przy okazji ty nie jesteś jego przyjacielem tylko Żoną. Jak się nie podoba, mówimy panu do widzenia.
                • triss_merigold6 Re: Tak jesteś DDA, wybrałaś męża alkoholika 10.12.10, 10:34
                  Nie należy nikomu pomagać na siłę.
                  Niech autorka przeczyta "Kobiety, które kochają za bardzo" - to o identycznych przypadkach.
                  Tylko długa i profesjonalna terapia może pomóc.
                  BTW skoro pierwszy partner autorki po latach zaczął pić i drugi pije coraz bardziej to autorka powinna się zastanowić czy swoim zachowaniem nie działa jak katalizator. Zdejmowanie odpowiedzialności, nadmierna kontrola, nadopiekuńczość, okazywanie słabości działają z czasem na facetów ze skłonnością do alkoholu jak wyzwalacz nałogu.
                  • lolkosia Re: Tak jesteś DDA, wybrałaś męża alkoholika 10.12.10, 11:02
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie należy nikomu pomagać na siłę.
                    > Niech autorka przeczyta "Kobiety, które kochają za bardzo" - to o identycznych
                    > przypadkach.
                    > Tylko długa i profesjonalna terapia może pomóc.
                    > BTW skoro pierwszy partner autorki po latach zaczął pić i drugi pije coraz bard
                    > ziej to autorka powinna się zastanowić czy swoim zachowaniem nie działa jak kat
                    > alizator. Zdejmowanie odpowiedzialności, nadmierna kontrola, nadopiekuńczość,
                    > okazywanie słabości działają z czasem na facetów ze skłonnością do alkoholu jak
                    > wyzwalacz nałogu.

                    Ja na pewno nie należe do kobiet które kochają za bardzo. Nie zdejmuję z męża odpowiedzialności wręcz przeciwnie. Broń Boże nie kontroluję go, nie mam nawet takiej potrzeby. A co do nadopiekuńczości to chyba wybuchnę śmiechem, mnie się nie chce zbierać po nim skarpetek, musi robić to sam, bo ja nie jestem i nie będę niczyją służącą. I nie jestem żadnym katalizatorem bo oni zanim mnie poznali, lubili alkohol tylko chowali go przede mną w sensie, że nie pili gdy się poznawaliśmy, a potem jak już była musztarda w obiedzie to zaczynało wymykać szydło z worka.
    • tully.makker sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 10.12.10, 10:39
      Wybaczcie, ze po angieslsku, moze ja bede miala wiecej czasu, to przetlumacze:

      Michelle Weiner Davis's divorce busting 180 degree list:

      Divorcebusting. com <Divorcebusti ng.com>

      1. Do not pursue, reason, chase, beg, plead or implore.
      2. No frequent phone calls.
      3. Do not point out good points in marriage.
      4. Do not follow spouse around the house.
      5. Do not encourage talk about the future.
      6. Do not ask for help from family members.
      7. Do not ask for reassurances.
      8. Do not buy gifts.
      9. Do not schedule dates together.
      10. Do not spy on spouse. It will drive you mad. GET a professional to
      do it if you feel it is needed to clear your mind.
      11. Do not say "I Love You".
      12. Act as if you are moving on with your life.
      13. Be cheerful, strong, outgoing and attractive.
      14. Don't sit around waiting on your spouse - get busy, do things, go
      to church, go out with friends, etc.
      15. When home with your spouse, (if you usually start the
      conversation) be scarce or short on words.
      16. If you are in the habit of asking your spouse spouse's
      whereabouts, ASK NOTHING.
      17. You need to make your partner think that you have had an awakening
      and, as far as you are concerned, you are going to move on with your
      life, with or without your spouse.
      18. Do not be nasty, angry or even cold - just pull back and wait to
      see if your spouse notices and, more important, realize what they will
      be missing
      19. No matter what you are feeling TODAY, only show your spouse
      happiness and contentment. Show spouse someone they would want to be
      around.
      20. All questions about marriage should be put on hold, until your
      spouse wants to talk about it (which may be a while).
      21. Never lose your cool.
      22. Don't be overly enthusiastic.
      23. Do not argue about how they feel (it only makes their feelings
      stronger).
      24. Be patient
      25. Listen carefully to what your spouse is really saying to you.
      26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.
      27. Take care of yourself (exercise, sleep, laugh & focus on all the
      other parts of your life that are not in turmoil).
      28. Be strong and confident and learn to speak softly.
      29. Know that if you can do 180, your smallest CONSISTENT actions will
      be noticed much more than any words you can say or write.
      30. Do not be openly desperate or needy even when you are hurting more
      than ever and are desperate and needy.
      31. Do not focus on yourself when communicating with your spouse.
      32. Do not believe any of what you hear from them and less than 50% of
      what you see. Your spouse will speak in absolute negatives because
      they are hurting and scared.
      33. Do not give up no matter how dark it is or how bad you feel.
      34. Do not backslide from your hard-earned changes.
      • cherry-cherry Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 10.12.10, 13:49
        > 26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.

        To jest idealna rada w przypadku autorki watku. Wlasnie : nie jojczec, nie dopraszac sie rozmowy, po prostu olac i przugotowywac sie mentalnie na rozstanie. Jak on bedzie gotowy, zeby pogadac, to sam przyjdzie. Nie inicjowac zadnych rozmow o zwiazku, nie narzucac sie, ale wycofac emocjonalnie i skupic swoja energie nie na ratowaniu zwiazku w pojedynke niczym samotna silaczka, tylko na przygotowywaniu sobie gruntu pod odejscie. Jezeli maz zaskoczy i bedzie SAM chcial cos naprawiac, to OK, poobserwowac konkretnie robi i co z tego wynika. Jezeli natomiast nadal bedzie mial wszystko w nosie, to TYM LEPIEJ. Za dwa lata robisz out i ukladasz sobie zycie bez niego.
        • paszczakowna1 Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 10.12.10, 14:46
          >przugotowywac sie mentalnie na rozstanie

          Nie tylko mentalnie. Oszczędzać, bodaj po 100 zł miesięcznie, żeby mieć za te 2 lata pieniądze na przeżycie pierwszych tygodni. (Taki fundusz podniesie zresztą Twoją pewność siebie.) Zaplanować pójście do pracy - poszukać teraz jakiejś dorywczej, bodaj sprzątania, żeby mieć nie tyle pieniądze, co jakieś kontakty i referencje. (Męża chyba na pół dnia można z dziećmi zostawić raz na tydzień?) Pracowałaś zawodowo? Jeśli nie, przemyśleć, co byś mogła robić, i jak przez te 2 lata zwiększyć swoje szanse na rynku pracy. (Pouczyc sie języka może? - można w domu, praktycznie bezkosztowo.) Jeśli tak, zadbać też o kontakty ze starej pracy.
          • lolkosia Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 10.12.10, 14:53
            paszczakowna1 napisała:

            > >przugotowywac sie mentalnie na rozstanie
            >
            > Nie tylko mentalnie. Oszczędzać, bodaj po 100 zł miesięcznie, żeby mieć za te 2
            > lata pieniądze na przeżycie pierwszych tygodni. (Taki fundusz podniesie zreszt
            > ą Twoją pewność siebie.) Zaplanować pójście do pracy - poszukać teraz jakiejś d
            > orywczej, bodaj sprzątania, żeby mieć nie tyle pieniądze, co jakieś kontakty i
            > referencje. (Męża chyba na pół dnia można z dziećmi zostawić raz na tydzień?) P
            > racowałaś zawodowo? Jeśli nie, przemyśleć, co byś mogła robić, i jak przez te 2
            > lata zwiększyć swoje szanse na rynku pracy. (Pouczyc sie języka może? - można
            > w domu, praktycznie bezkosztowo.) Jeśli tak, zadbać też o kontakty ze starej pr
            > acy.

            O odłożeniu pieniędzy mowy nie ma, mamy takie rachunki i wydatki na życie, że pensja męża nie starcza czasami a naprawdę liczę się z każdą złotówką. Pracować pracowałam przez 4 lata ale po urodzeniu dziecka pracodawca nie przedłuzył mi umowy i zostałam na lodzie. Język angielski znam dobrze, jestem naprawdę ambitną osobą bo chce się dalej uczyć, jestem chora od tego siedzenia w domu ale przez dzieci niestety nie mam możliwości na rozwój póki co. Jestem zarejestrowana w UP, narazie jeszcze na zasiłku, zgłaszam się na szkolenia ale .. wyznaczają je w takich terminach że ani dudu nie jestem w stanie się stawiać, nagle wszystkie koleżanki nie mają czasu a teściowa ma inne plany.. no aż śmiesznie to brzmi..
            • mysiolinka Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 11.12.10, 18:26
              A ja to widzę tak, że to ty masz na wszystko wymówkę. Nie masz jak iść do pracy, nie masz z
              kim zostawić dzieci, koleżanki nie chcą ci pomóc..doprawdy biedna jesteś!! Radzą ci odejść od męża, nie możesz bo coś tam, radzą ci iść na terapię nie dajxe efektów, bo mąż nie daje się zindoktrynować. Nie pozostaje ci nic innego jak się nad sobą dalej użalać i pisać posty z prośbami o pomoc z której i tak nie skorzystasz. A chłopa swojego to przestań wreszcie dręczyć i oczekiwać, że zacznie czytać w twoich myślach i spełniać twoje zachcianki. Widocznie nie masz nic innego do roboty to wymyślasz problemy.
              Zajmij się czymś konstruktywnym, znajdź sobie pracę którą będziesz mogła wykonywać w domu, albo chociaż jakieś hobby.
              Mam nadzieję, że taki kubeł zimnej wody choć trochę ci pomoże otrzeźwieć. A tak właściwie to co ty robisz poza narzekaniem?
              • lolkosia Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 12.12.10, 20:31
                mysiolinka napisała:

                > A ja to widzę tak, że to ty masz na wszystko wymówkę. Nie masz jak iść do pracy
                > , nie masz z
                > kim zostawić dzieci, koleżanki nie chcą ci pomóc..doprawdy biedna jesteś!! Radz
                > ą ci odejść od męża, nie możesz bo coś tam, radzą ci iść na terapię nie dajxe e
                > fektów, bo mąż nie daje się zindoktrynować.

                Dobra wymówka nie jest zła.

                Nie pozostaje ci nic innego jak się
                > nad sobą dalej użalać i pisać posty z prośbami o pomoc z której i tak nie skor
                > zystasz.

                Z Twojej skorzystam na pewno.

                A chłopa swojego to przestań wreszcie dręczyć i oczekiwać, że zacznie
                > czytać w twoich myślach i spełniać twoje zachcianki. Widocznie nie masz nic inn
                > ego do roboty to wymyślasz problemy.

                to też zawsze jakieś zajęcie w mym szczęśliwym pozbawionym obowiązków życiu. cóż można mieć do roboty z 2 dzieci?

                > Zajmij się czymś konstruktywnym, znajdź sobie pracę którą będziesz mogła wykony
                > wać w domu, albo chociaż jakieś hobby.

                Mam hobby - oprócz wiecznego sprzątania bałaganu po dzieciach, prania, gotowania, robienia zakupow, latania do lekarza, na zebrania do szkoły to czasem szydełkuję i robię na drutach.

                > Mam nadzieję, że taki kubeł zimnej wody choć trochę ci pomoże otrzeźwieć.

                Tak bardzo mi pomógł, idę prasować mężowi gacie i skarpetki, w międzyczasie muszę mu coś do jedzenia zrobić bo bardzo zmęczony jest od tych sportów kanapowych.

                A tak
                > właściwie to co ty robisz poza narzekaniem?

                Poza narzekaniem dłubię w nosie i zamęczam kochanego mężusia. ZADOWOLONA?
                • mysiolinka Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 12.12.10, 22:14
                  zadowolona, bo nie jestem tak zgorzkniałą kobietą jak ty! napisz jeszcze o tym jak bardzo nieszczęśliwa jesteś, to mnie uświadamia w tym jaką ja jestem szczęściarą, że nie jestem taka jak ty. Jak nie chciałaś mieć domowych obowiązków to nie trzeba było sobie fundować męża i dzieci. Współczuję szczerze, ale nie tobie tylko twojej rodzinie. To musi być trudne żyć z wiecznie niezadowoloną i roszczeniową matką i żoną.
                  • kiki1981 Re: sprawdzona odpowiedz na twoje problemy 12.12.10, 22:40
                    A że się wtrące, bo mnie wkurzyła twoja odpowiedź. Z kim ma ta kobieta zostawić dzieci? Zabarać małe dziecko na plecy i odgarniać śnieg? Nie czytasz, że nie ma pomocy ze strony bliskich i rodziny (to takie niezrozumiałe prawda?). A może do pracy ma je zabrac i schować pod biurkiem? Wiem jest żłobek, ale ja ma roczniaka i w zyciu bym ją nie oddała do żłobka. Żłobek kosztuje a mama nie ma stałej pracy. Kobieta wcale się nie użala pisze jakie smutne ma życie a mąż do jest do dupy więc gdzie się wygadać ma? Każda kobieta potrzebuje czułości, akceptacji, zainteresowania - czy ty wiesz o tym, a może jesteś facetem tak samo beznadziejnym jak jej mąż lub idealaną kobietą która wszystko bierze na siebie (o tym za chwilę). Uważam, że wspólna rozmowa z partnerem nie jest zachcianką tylko czymś normalnym, naturalnym i ona od niego tego oczekuje. No cuż chęci na hobby może i ma ale przy 2 dzieci (chodzi mi o wychowanie ich) i takim męzu ręce opadają i nic się człowiekowi nie chce. A i zresztą co by to dało jakby np. zaczęła kolekcjonawać znaczki lub lepić garnki z gliny - problemy zniknęłyby, dalej czułaby się samotna, daleka od męża. No i na koniec oprócz narzekania to wychowuje dzieci i znosi zachowanie swojego męża, ma odwagę napisać coś o swoim życiu i czytać i odpowiadać na takie durne teksty jak Twoje.
                    A ty byłabyś szczęśliwa z takim facetem? Nic o tobie nie wiem i nie chce wiedzieć ale napewno jesteś idealną mamą z dużą gromadką dzieci, super kochanką- żoną. Zawsze zadowoloną kobietą z uśmiechem na twarzy biorącą ciężar wychowywania dzieci i prowadzenia domu na swoje plecy z uśmiechem. Nasza bohaterka taka nie jest i się do tego przyznała. Skończyłam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: błagam o radę co mogę zrobić 19.12.10, 01:00
      Nie jestem przekonana czy z zaburzonego domu rodzinnego wyniosła Pani skłonność do wiązania się z osobami uzależnionymi. Nie wiem czy Pani męża można zaliczyć do alkoholików. To co natomiast się pokazuje, że wiąże się Pani z osobami, które się są Panią zainteresowane i mają swoje sprawy od Pani ważniejsze. Nawet jeśli nie ma takiego w ten sposób nie wywiedzie, Pani mąż taki jest właśnie wobec Pani.
      Pani pozostaje odejść, jeśli to jest nie do zniesienia lub zostać i korzystać z cech męża , które dają są dla Pani i Waszej rodziny przychylne.
      Podjęła Pani i mąż terapię. Słusznie. Jeśli ona nie przyniesie rezultatów, które dadzą satysfakcję pozostaje Pani wybór, który napisałam wyżej. Cóż można powiedzieć więcej ? Tyle, że w życiu idealnej sytuacji i trzeba godzić się z brakami i niedosytem. Mąż musi chcieć się zmienić. Skora tego nie chce, to ma Pani wybór. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 24.01.11, 02:02
      Jestem w trakcie (złożyłam pozew) rozwodu. Myślę, że zrobiłam od siebie wszystko co mogłam. Stosowałam niektóre rady z forum, które przynosiły efekty na 5 minut. Wielokrotnie chowałam jeszcze dumę do kieszeni i prosiłam, nie co ja mówię błagałam o rozmowy, tłumaczyłam i bla bla bla żeby potem nie było, że sobie odpuściłam czy coś ... Teraz mam najgorszy czas bo muszę wrócić do rodzinnego domu z czym wiąże się masa problemów ale.. ja już czuje że mogę ODDYCHAĆ!!!! Pomimo tej sieki która na mnie czeka w tej nędznej chałupie (że tak to brzydko nazwę) ja naprawdę czuję że moge oddychać.. Jest mi BAAARDZO CIĘŻKO, mam miliony innych zmartwień (rozstanie pociągnęło w moim przypadku dosłownie lawinę problemów) ale mam jeden wielki problem mniej - mojego męża. Nic to że nie mam pracy, pieniędzy... ale mam nadzieję. Chcę żyć i będę o to walczyć. A mój a tam nazwę już BYŁY MĄŻ zaczyna otwierać oczy i chyba dopiero do niego zaczęło docierać co się dzieje. Poprosił mnie o rozmowę (!!!!) na której przekonywał mnie że jesteśmy rodziną, się kochamy i takie tam bzdety .. ale mu pięknie odpowiedziałam w jego stylu : NIE MAM OCHOTY Z TOBĄ ROZMAWIAĆ :) To co wtedy poczułam było tak satysfakcjonujące, że powtórzę mu to przy następnej okazji :)
      Bardzo dziękuję za wsparcie wszystkim tym którzy odezwali się na mój post, pozdrawiam i życzę trafnych decyzji w Nowym Roku.. ;)
      • asturium Re: błagam o radę co mogę zrobić 26.01.11, 00:27
        No i zajebiście! Wyobrażam sobie ile Cię to musiało kosztować:(
        Bardzo, bardzo Ci zyczę żeby Ci się jakoś poukładało! Trzymaj się bo dzielna z Ciebie kobieta:)Pozdrawiam gorąco!
        • mps61132 Re: błagam o radę co mogę zrobić 26.01.11, 09:07
          Co Wy z tym DDA,facet może pić chwilowo bo nie radzi sobie z czymś ale xzy od razu jest alkoholikiem no proszę Was.W każdym poście ktoś się znajdzie kto od razu nawet po wypiciu tylko piwa już jest alkoholikiem!!!!!!!!!!!!!
          • jakropelka Re: Do lolkosi 06.02.11, 23:01
            Proszę Cię napisz jeszcze co u Ciebie , jak Ci się poukładało.
            Do twojego męża zaczyna docierać co tak naprawdę się stało, bierzesz opcję o powrocie jeszcze pod uwagę? Bo być może jemu w końcu otworzą się oczy i sam zrozumie co dla niego jest najważniejsze w życiu. Uwierz mi wiem ze swojego doświadczenia, że czasami człowiek nie docenia tego co ma i wydaje mu się ,że wcale nie musi się starać... , bywa tak ,że żadnej obcej osobie nie powie się tylu gorzkich słow i nie sprawi tylu przykrości co osobie najbliższej, którą sie kocha...
      • tab-ris Re: błagam o radę co mogę zrobić 10.02.11, 11:55
        Napisałam wcześniej nieaktualnego posta.
        Gratuluję dobrego wyboru, niech ci szczęście dopisuje zawsze a przedewszystkim sam dawaj sobie duuuużo szczęścia.
    • tab-ris Re: błagam o radę co mogę zrobić 10.02.11, 11:40
      Moim zdaniem już na samym początku popełniłaś błąd polegający na przymykaniu oczu na jego wyskoki, z doświadczenia wiem że związek trzeba szlifować na samym początku aby zdążył się poukładać odpowiednio do ślubu bądź pojawienia się dzieci.
      Ale trudno, dużo osób popełnia ten błąd a po ślubie wcale nie jest lepiej.
      Nierozumiem tylko nietórych wypowiedzi forumowiczów że jak jesteś DDA to już tak masz. Ja podziwiam cię właśnie dlatego że jesteś DDA i zdecydowałaś się to zmienić, nie każdego stać na tyle odwagi, i jest chole...nie trudno samemu sobie z tym poradzić.
      Jeśli chodzi o twoje małżeństwo to uważam że mąż cie kocha ale jest to związek toksyczny. Myślę że możesz mu pomódz tylko w jeden sposób, zająć się swoją terapią priorytetowo, psychicznie uniezależnić się od męża, i stanąć na rzęsach i odejść. Być może podczas terapi poznasz kobietę o podobnych doświadczeniach, być może będziecie mogły sobie pomódz nawzaje, spróbować coś wspólnie wnająć, znaleźć pracę, pomagać sobie w opiece nad dziećmi. Myślę że jeżeli twój mąż cię kocha to potrzebuje od ciebie właśnie takiego mocnego kopa w d....pę, bo gdy zobaczy że ty dbasz o siebie, że zależy ci na własnym zdrowiu i szczęściu to będzie wiedział że musi na ciebie zasłużyć i musi cię szanować, inaczej niezasługuje na miano twojego męża. Być może sam zdecyduje się na terapię, a być może nie. W obu przypadkach ty będziesz szczęśliwsza.
    • kingusi Re: błagam o radę co mogę zrobić 19.02.11, 11:59
      up
      • lolkosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 12.05.17, 00:27
        Odkopalam ten wątek po 6 latach...
        Niesamowite jak życie potrafi zaskoczyć 😃
        Tamta sytuacja wtedy... dobrze, że to wszystko się wydarzyło. To było mi wtedy potrzebne, żebym mogła żyć dzisiaj... szczęśliwa i dumna z siebie 😊
        • 71tosia Re: błagam o radę co mogę zrobić 12.05.17, 00:43
          napisz wiecej, chyba nie tylko ja lubie takie happy endy ;-)
        • bglodek Re: błagam o radę co mogę zrobić 12.05.17, 13:51
          napisz koniecznie !
        • asiek25 Re: błagam o radę co mogę zrobić 12.05.17, 14:47
          Też jestem niezmiernie ciekawa, bo Twoja ówczesna sytuacja jest mi dość bliska.
          • verdana Re: błagam o radę co mogę zrobić 14.05.17, 10:21
            Fajnie! Jak to czasem warto podjąć trudną decyzję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka