Dodaj do ulubionych

Rodzina - katastrofa

24.12.10, 12:15
Mam 31 lat. Jestem dzieckiem z tzw wpadki. Rodzice cale 31 lat zyja jak pies z kotem.Moje wspomnienia z dziecinstwa to jedynie: kłotnie, bijatyki, ucieczki z mama z domu jak ojciec sie awanturowal. takie zycie spowodowalo ze mama siegnela po alkohol i tak pije od ponad 15 lat. ojciec w miedzy czasie wyjezdzal zagranice. teraz to wszystko sie tak nasililo ze codziennie pije po pracy, brat wniosl sprawe do gminnej komisji rozwiazywania problemow alkoholowych. przychodzily kolejne wezwania, mama nie stawiala sie, wkoncu sprawa trafila do sadu.i tak czekam co sie dalej wydarzy. ojciec ciezki typ, kazdym chce rzadzic, nigdy dobrego slowa nie powiedzial ani mamie ani mi i bratu. wracam z zona do domu rodzinnego a tu mama spi nawalona, ojciec sie wscieka, nic nie przygotowane do swiat. wyslalem zone do swojego domu a ja mysle co tu dalej poczac z ta rodzina. nidgy w tym domu nie bylo rodzinnie i milo. teraz mieszkam z zona 100km od domu rodzinnego wiec gdy chce odwiedzic rodzinne strony to juz podczas podrozy brzuch z nerwow mnie boli. strasznie mi przykro ze tak rodzice sie wyniszczyli i prosze o jakas rade jak im pomoc. zycze wszystkim radosnych i szczesliwych swiat bo moje zawsze tak samo wygladaja - klotnie , nerwy i nic innego
Obserwuj wątek
    • asfo Re: Rodzina - katastrofa 24.12.10, 12:48
      Nie jesteś w stanie im pomóc, a próbując szkodzisz sobie.
      Spędzaj święta z żoną u siebie w domu.
      • mamamira Re: Rodzina - katastrofa 24.12.10, 14:45
        Nic nie zrobisz na sile, jeżeli rodzice nie chcą.Swięta powinieneś spędzić we własnym domu.
    • chicarica Re: Rodzina - katastrofa 29.12.10, 09:16
      Zapisać się na terapię DDA i przestać próbować pomóc rodzicom, bo oni raczej tego nie chcą. Pomóż sobie.
    • burza4 Re: Rodzina - katastrofa 29.12.10, 11:25
      Masz 31 lat, to chyba pora zacząć patrzeć na świat realnie? Po co jedziesz tam na święta? spodziewałeś się czegokolwiek innego, skoro zawsze było tak samo? po co w ogóle tam przyjeżdżasz? żeby popatrzeć na patologię? Po co masochistycznie wleczesz tam siebie i żonę? nie możecie spędzić świąt sami, wyjechać gdzieś w góry, odpocząć, odciąć się od tego syfu?

      Oni nie chcą twojej pomocy - lubią takie życie jakie wiodą. A ty zadbaj o siebie i własne zdrowie psychiczne. Terapia jest niezbędna, jeśli chcesz normalnie funkcjonować.
      • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 29.12.10, 15:08
        Terapia AA nie pomoże mamie jeśli będzie żyła nadal w tym środowisku z ojcem,ale tak myślę że może spróbuj wybrać się do adwokata bądz radcy prawnego i spytać czy Ty w imieniu matki nie możesz złożyć pozwu o rozwód,przecież można udowodnić że matka "ucierpiała" w tym małżeństwie.To jedyna szansa,żeby z tego wyszła.Po rozwodzie jest szansa,że odżyje i wtedy można pomyśleć o terapi AA,teraz jest za wcześnie.
        Jeśli widzisz,że twoje odwidziny dobrze wpływają na matkę to odwiedzaj ją,ale bez żony bo to dla niej i dla Twojej matki przykre że widzi ją pijaną i całą tą sytuację.Spróbuj wybrać taki moment kiedy ojca nie ma i jechać do niej,porozmawiać,przekonać do odejścia,do rozwodu i dużo tłumaczyć,ale nie odtrącaj jej bo to napewno dla niej byłoby bolesne,najpierw Wasz ojciec ją można powiedzieć odepchnął-odsunął a teraz jeszcze własne dzieci,bo w takiej sytuacji gotowa będzie zrobić jeszcze cos głupszego niż pić.
        • burza4 Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 12:19
          Skąd ci przyszło do głowy, że matka chce się rozwieść? przecież obojgu ten toksyczny układ pasuje, w przeciwnym wypadku by to zmienili. Śmiechu warte - syn miałby się rozwodzić za matkę? Matka przy tym nie jest ofiarą - a współwinną, oboje są warci siebie.

          Od takiego środowiska trzeba się odciąć, a nie pogrążać się i nakręcać cudzymi frustracjami. Jeżdżenie po to, żeby wysłuchiwać czyichś żali na przegrane życie, podczas gdy ta osoba nie ma zamiaru zrobić absolutnie niczego żeby coś zmienić jest działaniem szkodliwym.

          > o napewno dla niej byłoby bolesne,najpierw Wasz ojciec ją można powiedzieć odep
          > chnął-odsunął a teraz jeszcze własne dzieci,bo w takiej sytuacji gotowa będzie
          > zrobić jeszcze cos głupszego niż pić.

          I bardzo dobrze, że byłoby bolesne - bo to jedyny motywator do tego, żeby cos zmienić.
          To co radzisz - jest działaniem typowym dla współuzależnionych, zalecasz stworzenie towarzystwa wzajemnej adoracji, a w zasadzie wzięcie na siebie odpowiedzialności za cudze picie i spartaczone życie. Jedyną sensowną rzeczą, którą można zrobić mając do czynienia z takimi ludźmi - to skutecznie się odciąć od patologii i nie niszczyć własnej rodziny.
          • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 17:28
            Piszesz burza4 jak pozbawiona uczuć i serca baba.Matka wydała swoje dzieci na świat a Ty karzesz się chłopakowi odciąć nie zastanowiwszy się,że on skoro do tej matki nadal jeździ to może ją bardzo kochać i może chce jej pomóc ale nie wie jak i właśnie dlatego się tutaj wypowiada.Ciekawa jestem czy TY być tak się odcięła od matki,nie chce nic z tym zrobić bo nie ma siły już,popadła w alkoholizm przez ojca i przez niego też straciła reszte sił na cokolwiek,na walke czy to o małżeństwo czy o siebie.Jesteś żałosna życząc komuś bólu i cierpienia pisząc "I bardzo dobrze, że byłoby bolesne - bo to jedyny motywator do tego, żeby cos zmienić" (Twoje słowa).Współczuje Twojej matce takiej córki,która nie mogłaby na ciebie liczyć.
            • annb Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 17:48
              zamiast się oburzać na burzę poczytaj cokolwiek o alkoholizmie
              I ja się podpiszę pod tym co burza napisala-alkoholik musi sięgnąc dna aby się podzwignąc
              Chłopak za matkę pic nie przestanie
              Chlopak za matkę się nei rozwiedzie
              Chlopak może za to zmarnować swoje życie i życie swojej zony, zyjąc zyciem swoich rodzicow bo
              uwaga
              jest wspołuzalezniony

              • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 18:28
                Po pierwsze to się nie oburzam,a po drugie jego matka już chyba sięgnęła dna.
                • burza4 Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 20:49
                  mps61132 napisała:

                  > Po pierwsze to się nie oburzam,a po drugie jego matka już chyba sięgnęła dna.

                  Ty tak uważasz, nie ona. A nawet jeśli to nic nie wskazuje na to, żeby jej to w jakimkolwiek stopniu przeszkadzało. W żadnym z rodziców nie ma cienia woli zmiany - oni lubią się kisić w tym sosie z własnego wyboru. Wizyty rodziny tylko nakręcają dodatkowo spiralę - bo mają publiczność.

                  Facet niepotrzebnie czuje się odpowiedzialny - jego obecność w niczym nikomu nie pomaga, a jego własnej rodzinie zatruwa życie i czkawką się odbija i jemu i jego żonie.
            • burza4 Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 20:59
              mps61132 napisała:

              > Piszesz burza4 jak pozbawiona uczuć i serca baba.Matka wydała swoje dzieci na ś
              > wiat

              No klękajcie narody - wydała i co? potem była bardziej zainteresowana gorzałą niż dziećmi. Faktycznie jest za co dziękować. Jakby chciała -to by coś zrobiła, co najmniej parenaście lat na to miała. Tysiące kobiet żyją w niefajnych związkach, ale nie wszystkie chleją. Nie popadła w alkoholizm przez ojca - źle jej było - mogła odejść. Wolała sobie popić. To wyłącznie jej wybór.

              > a Ty karzesz się chłopakowi odciąć nie zastanowiwszy się,że on skoro do te
              > j matki nadal jeździ to może ją bardzo kochać

              Za co? za zmarnowane dzieciństwo? z miłości mu się flaki wywracają jak do nich jedzie, zauważyłaś? jedzie chory i wraca chory, faktycznie super pomysł na spędzanie świąt. Jak chce pomóc - to musi potrząsnąć rodzicami. Udawanie że wszystko gra nikomu nie pomoże.

              Masz coś podobnego w rodzinie, że tak się wzbraniasz przed prawdą?
              • mps61132 Re: do burza4 30.12.10, 22:14
                burza nie mam podobnej sytuacji w rodzinie,ale nie mam też mamy od 12 roku życia,ojca również i wydawało mi się że z matką można się zawsze dogadać,że lepsza taka matka niż żadna,ale wiesz co przekonały mnie Twoje wypowiedzi i tak na chłodno myślę już teraz tak jak Ty,chyba lepiej się od takiej rodziny odciąć puki się jeszcze nie zniszczyło własnej.
                Pozdrawiam
    • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 30.12.10, 22:18
      Tak wogóle to czemu autor wiadomości się nie wypowiada czy nasze rady coś mu pomogły itp.????
      • nakro30 Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 08:14
        w święta bylem jedynie u dziadków i u rodziców zony i w boże narodzenie wróciliśmy do miejsca gdzie pracujemy i wynajmujemy mieszkanko.strasznie boli jak są święta ludzie są radośni a u mnie w domu cisza, nikt z nikim nie rozmawia, nie ma wigilii, nikt rodziców nie odwiedza.
        • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 08:31
          nakro30 na razie się nie przejmój,dobrz zrobiłeś,może to będzie dla rodziców kubeł zimnej wody że skoro nikt ich nie odwiedza/ił to coś jest nie tak,może się ockną,zastanowią.Pozdrawiam
        • annb Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 10:43
          Wróc, nie u Ciebie w domu.Twój dom to miejsce gdzie mieszkasz Ty i Twoja żona.
          U Ciebie w domu jest taka atmosfera jaką stworzysz Ty i Twoja żona
          W domu Twoich rodziców jest to, co zbudowali Twoi rodzice.Dorośli są i Ty za nich nie przezyjesz zycia
          Wybrali jak wybrali
          Więc buduj swoje szczęscie i nie nieś cudzego bagazu
          Czy nie myslałeś o terapi DDA?
          • nakro30 Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 12:06
            nie potrafię żyć w gniewie nie odzywając się. zastanawiam się czy nie sprobowac sprowadzic do domu mediatora z poradni rodzinnej, czekam tez na postanowienie z sadu aby mama podjela leczenie.
            • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 12:43
              Tez dobre roziązanie,może w zakładzie zamkniętym się wyleczy.
            • annb Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 13:00
              Ja proponuję Tobie skupienie się na Twoim własnym zyciu a ty postrzegasz tę radę jako coś okrutnego.
              A taka jest kolej rzeczy-dzieci dorastają i wychodzą z domu.Poza tym to rodzice są odpowiedzialni za dzieci-do pewnego ich wieku, a nie dzieci za rodziców po wsze czasy.

              Na terapii nauczyłbyś się oddzielać swoje życie od zycia rodziców oraz może dotarłoby do Ciebie że nie jesteś odpowiedzialny za decyzje podejmowane przez osoby dorosłe
              Bo teraz Ty widzisz świat w taki sposób: Ty jesteś ich rodzicem a oni są jak twoje dzieci które piciem robią Tobie(podkreslam-Tobie) na złość

              Proszę, net jest pełen artykułów o DDA
              Poszukaj, poczytaj
              • mps61132 Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 13:08
                Śmieszne annb,dlaczego sądzisz że piciem jemu robią na złość??
                • annb Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 13:20
                  mps a gdzie ja napisałam że ja sadzę oni piciem założycielowi watku robią na złość?
                  napisałam
                  cytuję, podkreslam, bolduję

                  Bo teraz Ty widzisz świat w taki sposób: Ty jesteś ich rodzicem a oni są jak twoje dzieci które piciem robią Tobie(podkreslam-Tobie) na złość .

                  Jeszcze jakieś pytania?
                  • nakro30 Re: Rodzina - katastrofa 03.01.11, 15:50
                    nie potrafi powiedziec spie.....jcie, jacy sa tacy sa ale to sa moi rodzice i nie umiem ich olac, zalezy mi na ich zyciu
                    • mps61132 Re: Do autora 03.01.11, 17:04
                      Ja tak pisałam,że to są Twoim rodzice i nie chcesz ich odtrącić (pierwsza moja wypowiedź) to forumowiczki prawie "mnie zjadły" pisząc że jak chcesz do nich jeździć jak kiszki Ci się wywracają jak tam jeździsz.
                      • nakro30 Re: Do autora 03.01.11, 17:39
                        nie jest proste aby to co sie dzieje w rodzinie splywalo po mnie jak woda po kaczce, czuje zal ze takie maja zycie, serce mi nie pozwala na bycie zimnym draniem
                        • annb Re: Do autora 03.01.11, 17:52
                          Dlatego poszukaj dla siebie terapii.
                          Bo się spalisz i wypalisz.Bo jesli Twoi rodzice pic nie przestaną, bo niby dlaczego mają przestac to Ty rozwalisz swoją rodzinę, rodzinę którą założyłeś, bo sercem, duszą i ciałem będziesz przy alkoholikach, a nie przy zonie i ewentualnych przyszłych dzieciach.
                          Na terapii nauczysz się kochać mądrze i dobry terapeuta zdejmie z Twoich barków cięzar, który Ty jako doskonale współuzależniony na swoje ramiona włozyłeś.
                          I pozbędziesz się wyrzutów sumienia za to, że dorosły ktoś spiep... sobie na własne życzenie życie, przy okazji uratujesz swoje od zniszczenia.

                          Ja Cię naprawdę proszę-zrób to dla siebie
                        • burza4 Re: Do autora 03.01.11, 18:12
                          nakro30 napisał:

                          > nie jest proste aby to co sie dzieje w rodzinie splywalo po mnie jak woda po ka
                          > czce, czuje zal ze takie maja zycie, serce mi nie pozwala na bycie zimnym drani
                          > em

                          Po nikim nie spływa coś takiego. Tylko że kiedyś trzeba zdać sobie sprawę z tego, że twoja walka o zmianę sytuacji to donkiszoteria, bo oni sami nic z tym nie zrobią. Usiłujesz coś zrobić za nich.

                          Terapia pomogłaby ci spojrzeć realnie na swoje możliwości i nauczyć się żyć z tymi uczuciami. Nie jest to łatwe, ale zapewniam cię, że bez swojej terapii nie zdołasz nikomu pomóc, bo instynktownie w stosunku do bliskich wybieramy mniej bolesne dla nich rozwiązania. A te zazwyczaj nie są skuteczne. Psycholog nie tylko pomógłby tobie, ale i uświadomił jak masz postępować, żeby coś drgnęło. Na razie się tylko miotasz, do niczego to nie prowadzi.

                          To masz przestać pozwalać krzywdzić siebie i swoją rodzinę, to nie jest "zimne draństwo" a instynkt samozachowawczy.
                        • kawka74 Re: Do autora 03.01.11, 19:30
                          Masz przed sobą kilka wyjść:
                          -pójdziesz na terapię DDA, zrozumiesz, że nie przeżyjesz za swoich rodziców ich życia, i zaczniesz się zajmować swoją rodziną;
                          -nie pójdziesz na terapię, nie zrozumiesz, że usiłujesz dokonać rzeczy niemożliwej, dalej będziesz się skupiał na swoich rodzicach, a nie na swojej prawdziwej rodzinie, w związku z czym za dziesięć lat będziesz smutnym, samotnym frustratem bez żony, a za to z radośnie pijącymi starymi na karku.
                          Jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę, przygotuj się na to. I nie będzie za to ani orderu, ani wyniesienia na ołtarze.
                          • mps61132 Re: Do autora 03.01.11, 22:47
                            Popieram przedmówczynie,musisz iść chyba na terapie bo "siedzi" ten problem w Tobie,a sam sobie nie poradzisz,a co żona na to,jest z Tobą w tej sprawie czy też pomału ma tego dość???
                            Jeśli ta sytuacja Cię tak męczy,a miałoby Ci to przynieś ulgę to może idź do darmowego Radcy Prawnego (w każdym mieście taki jest) i porozmawiaj,może to Cię uspokoi jak ktoś Ci powie co możesz zrobić dla nich,albo czego nie możesz bądź nie jesteś w stanie zrobić i może to przyniesie Ci ulgę wiedząć na czym stoisz.
                            • nakro30 Re: Do autora 05.01.11, 14:32
                              dzwonie do brata i znowu mama pije w domu po pracy, ojciec sie wscieka, zadne prosby grozby nie pomagaja, najlepiej jakby w ta rodzine bomba uderzyla
                              • kawka74 Re: Do autora 05.01.11, 17:49
                                I to by Cię zwolniło od konieczności podjęcia trudnej decyzji.
                                Nie ma tak łatwo, wybieraj.
                                • nakro30 Re: Do autora 06.01.11, 15:17
                                  nie wiem co sobie mysla w tym domu, nikt nie zadzwoni, jak ja dzwonie to mama nie odbiera, ojciec wogole sie do mnie nie odzywa, jedynie mam kontakt z bratem
                                  • kawka74 Re: Do autora 06.01.11, 15:36
                                    To się do nich wprowadź, będziesz miał kontrolę nad wszystkim.
                                    • nakro30 Re: Do autora 06.01.11, 16:10
                                      kawka nie kopie sie lezacego
                                      • kawka74 Re: Do autora 06.01.11, 16:28
                                        A czego oczekujesz?
                                        Chcesz kontrolować rodziców, to się do nich przeprowadź zamiast ubolewać nad tym, że nie odbierają telefonów.
                                        Chcesz normalnego życia, wyjdź z roli rodzica, zrozum, że nie przeżyjesz za matkę i ojca ich życia i ich już nie wychowasz. Nie chcesz - pakuj manatki albo załóż starym monitoring.
                                      • triss_merigold6 Re: Do autora 06.01.11, 16:48
                                        Zrób coś dla siebie i idź na terapię. Jesteś współuzależniony i toksycznie tańczysz tak jak zagrają Ci rodzice. Jakość życia Twojej matki to JEJ wybór - miała czas żeby się rozwieść, podjąć pracę, zmienić lifestyle, poszukać dla siebie pomocy.
                                        Chcesz sobie robić krzywdę? Luzik, ale wtedy nie narzekaj.
                        • ssnn to nie serce! 06.01.11, 17:35
                          nakro30 napisał:

                          > nie jest proste aby to co sie dzieje w rodzinie splywalo po mnie jak woda po
                          > kaczce, czuje zal ze takie maja zycie, serce mi nie pozwala na bycie zimnym
                          > draniem


                          To nie serce, to współuzależnienie. Jesteś chory, potrzebujesz terapii dla DDA. Inaczej nie tylko nie uratujesz rodziców, ale zniszczysz siebie i swoją rodzinę. Zrobiłeś pierwszy krok zaczynając temat na forum, zrób drugi, idź na terapię!!! Dla siebie, dla rodziców i dla żony!
                          • nakro30 Re: to nie serce! 07.01.11, 07:25
                            a gdzie mozna sie zglosic na taka terapie
                            • ssnn Re: to nie serce! 07.01.11, 13:22
                              To zależy, gdzie mieszkasz.
                              Może zacznij tutaj:
                              tnij.org/terapia_gdzie
                              Zwykle przy ośrodkach leczenia odwykowego są też zajęcia terapeutyczne dla bliskich.
                              Można też szukać przez AA - wrzuć w google DDA i swoje miasto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka