sonia.x
31.05.11, 19:05
Pani Agnieszko !
Zależy mi na Pani wypowiedzi - kategorycznie. Jestem osobą młodą 35 lat (w grudniu 36). Byłam zawsze (czyt. do roku 2010) zgrabną, atrakcyjną kobietą, przede wszystkim byłam kobietą czynu. Piszę w kategoriach przeszłości, gdyż od owej daty radykalnie zmieniło się moje życie, któremu się poddałam (absolutnie!!!).
Problemy, które mnie "zmiażdżyły" to problemy na każdej płaszczyźnie życia:
- sfera prywatna. Życie prywatne - rodzina, jest moją najwyższą wartością. Zdecydowanie największe kłopoty w owej sferze;
- sfera osobista. Problemy natury psychicznej - przestało mi zależeć na czymkolwiek. Gdyby nie małe dziecko rozważałabym samobójstwo;
- sfera zawodowa. Mam wrażenie (może się mylę), że poradziłabym sobie z nią, gdyby nie złą sytuacja rodzinna. Obecnie nie radzę sobie zawodowo z tematami, które 2 lata temu zamykałam szybko. Dzięki Bogu i szefowi... szef jest wyrozumiały i uznaje moją niedyspozycję, składając ją na karb tymczasowej sytuacji rodzinnej (poniekąd tak sama to przedstawiłam).
Nie mniej jednak...
taka sytuacja nie może trwać wiecznie. I co najtragiczniejsze !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W owym czasie (ponad rok do tyłu) PRZYTYŁAM O 15 kg (moja idealna waga to 60 kg) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Teraz proszę o zrozumienie:
zawsze dbałam o siebie, atrakcyjna, znająca swoją wartość, zmotywowana ZAWSZE AKTYWNA ZAWODOWO kobieta, poddała się i nie ma woli walki do jakichkolwiek zmian.
Nie mam motywacji do działania (którą miałam zawsze bez względu na okoliczności) i prawie... nie działam, jedynie w przypadku tzw."noża na gardle". Nie mam sił, nie mam chęci..co najgorsze nie chce mi się już żyć. Co to za objawy, Pani Agnieszko ? Nadmienię, że nie ma dobrych nfz-specjalistów w zakresie psychologii lub psychoterapii w mojej małej miejscowości.
Boję się, że niedługo nie będę szukała pomocy nawet na forum Gazety i...to będzie mój "koniec"....