Dodaj do ulubionych

Religia - problem z rodziną

02.09.11, 21:40
Witam, moje dziecko poszło do szkoły do pierwszej klasy, w związku z tym, że nie chodzimy do kościoła nie posłaliśmy dziecko na religię. Dzisiaj dowiedziała się o tym teściowa i wybuchła z tego powodu straszna afera. Teściowa bardzo to przeżywa, zapowiedziała już że nie będzie organizować żadnych świąt. Bardzo lubię i szanuję swoją teściową dlatego nie poruszałam tematu religii wcześniej, żeby jej nie robić przykrości. Mój mąż jest bardzo zmartwiony, że sprawił taka przykrość rodzicom i zastanawia się nad posłaniem dziecka na religię. Ja nie wiem co mam myśleć. Z jednej strony mogę zażegnać konflikt posyłając dziecko na religię z drugiej strony czuję się szantażowana. Nie zaczniemy przecież teraz nagle chodzić do kościoła, czy to oznacza też, że w czasie świąt nie możemy już odwiedzać teściów? Co wy byście zrobili? trzymać się swoich poglądów czy ustąpić dla świętego spokoju?
Obserwuj wątek
    • kklekss Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 21:57
      A ślub brałaś cywilny czy kościelny.
      • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:10
        Wiedziałam że padnie takie pytanie:) ślub brałam kościelny, ale wtedy nie miałam takich poglądów jakie mam dzisiaj. Ludzie się zmieniają. Uprzedzam też że dziecko było chrzczone i to właśnie ze względu na dziadków. Ale jestem już zmęczona tą całą sytuacją.
        • mam_na_nia_alergie Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:18
          Moim zdaniem już popełniliście błąd chrzcząc dziecko dla teściów. W żadnym razie nie jest to dobre rozwiązanie dalej to ciągnąć posyłając dziecko na religie. Taką decyzją powinnaś kierować się dobrem dziecka a nie teściowej czy teścia. Najlepszym rozwiązaniem jest nie posyłać dziecka. Przecież jak będzie starsze/dorosłe może samo wybrać czy chce wyznawać i co chce wyznawać. Oczywiście że to jest szantaż. Trzymaj się :) I nie daj się.
          • kklekss Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:32
            Zapomnij o świętach u teściowej a i sama ich chyba nie wyprawiasz.Nie musisz posyłać dziecka na religię , to twoja wola i męża .
          • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:34
            A może nie karmić noworodka lub niemowlęcia, bo przecież nie wiadomo do końca jakie mleko czy pokarm mu najbardziej smakuje. Może jak będzie większy, starszy, to sobie sam wybierze jedzonko a póki co, nie karmmy go, bo nie wiemy co mu najlepiej będzie smakować.
            • joshima Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 23:14
              Nie przeginaj dobra kobieto.
            • czarny4u Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 11:59
              jagusiia napisała:

              > A może nie karmić noworodka lub niemowlęcia, bo przecież nie wiadomo do końca j
              > akie mleko czy pokarm mu najbardziej smakuje. Może jak będzie większy, starszy,
              > to sobie sam wybierze jedzonko a póki co, nie karmmy go, bo nie wiemy co mu na
              > jlepiej będzie smakować.

              O ja pier....ole. Ale głupi argument. Nie musi chodzić do kościoła aby żyć? A już na pewno nie do katolickiego. Jeżeli już jest tyle innych normalnych, chrześcijańskich wyznań.
    • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:31
      A moim zdaniem nie powinniście odmawiać dziecku pokarmu duchowego jakim jest kontakt z Bogiem i poznawanie Stwórcy. To jest dla niego duchowy pokarm, niezbędny do prawidłowego duchowego wzrostu. Okaleczasz dziecko, odmawiając mu tego, co możesz mu dać, bez najmniejszej szkody czy wyrzeczeń. Dziecko nie jest własnością rodziców i powinno mieć możliwość poznać swego Stwórcę i Ojca. Moim zdaniem, reakcja teściowej jest prawidłowa, jaki sens ma obchodzenie świąt, jak się w nie nie wierzy ...? żadnego. Święta, dla takich osób, które negują Boga nie istnieją a przynajmniej istnieć nie powinny i teściowa myśli logicznie.
      • mama_myszkina Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 19:43
        pie*rzysz jak potłuczona.

        Tak sie składa,ze na świecie są nie tylko katolicy, ale też protestanci, buddyści, sataniści, agnostycy, ateiści itp.

        kazdy człowiek ma prawo wyboru.

        biblia to książka jak każda inna. Dla Ciebi święta, dla kogoś innego nie.
        • ira_07 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 14:16
          > biblia to książka jak każda inna. Dla Ciebi święta, dla kogoś innego nie.

          Katolicy nie przestrzegają biblijnych zasad (choćby Jezusa - jedynego pośrednika, mają masę innych pośredników, wierzą w wniebowzięcie Marii, choć o tym ani słowa w Biblii itd), więc czy jest dla nich świętą księgą? Przez lata nawet nie mogli jej czytać samodzielnie.
      • mama_myszkina Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 19:45
        Akurat odnosnie świat bożego narodzenia, to pierwotnie były to święta poganskie. Kościół nie mógł wyplenić pogańskich rytuałów, więc wymyślono boże narodzenie.

        Ja obchodzę i 25 grudnia i wielkanoc, ale w sposób pogański, czyli tak, jak to było pierwotnie obchodzone.

      • ira_07 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 14:14
        A moim zdaniem nie powinniście odmawiać dziecku pokarmu duchowego jakim jest ko
        > ntakt z Bogiem i poznawanie Stwórcy.

        Ale oni NIE WIERZĄ, kapujesz? Równie dobrze Ty nie powinnaś dziecku odmawiać przyjęcia jasności Allaha...

        Moim zdaniem
        > , reakcja teściowej jest prawidłowa, jaki sens ma obchodzenie świąt, jak się w
        > nie nie wierzy ...? żadnego.

        Tradycja. Spotkania z rodziną, chwila wytchnienia. Nie Tobie oceniać.
      • czarny4u Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 12:08
        jagusiia napisała:

        > A moim zdaniem nie powinniście odmawiać dziecku pokarmu duchowego jakim jest ko
        > ntakt z Bogiem i poznawanie Stwórcy. To jest dla niego duchowy pokarm, niezbędn
        > y do prawidłowego duchowego wzrostu.

        A tu się z Tobą zgadzam, nie powinno się odmawiać dziecku duchowego pokarmu, dlatego NIE chodzę do kościoła katolickiego, dlatego NIE puszczam dzieci na religię.

        A dziecko jako ochrzczony Chrześcijanin ochrzciłem sam.
      • attiya Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:24
        autorko wątku nie zwracaj uwagi na tę wypowiedź :-)
    • momago Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:32
      Czy są w klasie dzieci, które też nie chodzą na religię? Jeśli nie - to może być problem. Dziecko zwykle chce być tam gdzie grupa.
      Znam rodzinę, która nie chodzi do kościoła, nie mają ślubu kościelnego, dziecko nie jest ochrzczone a na religie w szkole chodzi. Uparł się, że chce bo koledzy też chodzą. Teraz jest w drugiej klasie i zaczyna się domagać chrztu przed Pierwszą Komunią :-).
      Skoro wiara nie ma dla Ciebie znaczenia, to dlaczego tak zależy Ci na celebrowaniu świąt z teściami? Wyjedziecie sobie gdzieś w tym czasie.
      • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:37
        Zależy mi bo ich lubię i chcę się z nimi spotkać, dziecko jak na razie nie chce chodzić na religię.
        • momago Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 23:07
          Teraz nie chce, ale kto wie co będzie później, kiedy się dzieci lepiej poznają. Myślę, że na lekcjach religii krzywda się dziecku nie stanie. Problem będziecie mieli Wy - rodzice. Zwłaszcza kiedy dziecko zacznie "głosić" poglądy odmienne od Waszych (np. w kwestii stworzenia świata) :-)
      • morekac Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:38
        koro wiara nie ma dla Ciebie znaczenia, to dlaczego tak zależy Ci na celebrowaniu świąt z teściami? Wyjedziecie sobie gdzieś w tym czasie.

        A może komuś zależy ze względów rodzinno-towarzysko-kulinarnych? Ostatecznie zjadanie pierogów czy żurku nie ma specjalnie duchowego wymiaru...
        • momago Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:47
          Żurek i pierogi można zjeść każdego innego dnia, nie trzeba czekać do świąt :-)
          • kkokos Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:51
            momago napisała:

            > Żurek i pierogi można zjeść każdego innego dnia, nie trzeba czekać do świąt :-)

            skoro święta to TYLKO wymiar duchowy, to właściwie po co jesz podczas świąt żurek, pierogi i karpia?? no po co? po co ta wigilijna kolacja - wszak fragment z biblii o narodzinach można sobie rodzinnie przeczytać i bez stołu z karpiem, też będzie brzmiał wzniośle i głęboko, więc PO CO szykujesz tę kolację?
            • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 23:17
              po to że święta się świętuje, coś co jest Święte trzeba odpowiednio uczcić, tzn nie tylko uwielbić słowem, ale w ten dzień radować się, cieszyć Świętem, serwować najwykwintniejsze potrawy, ubrać najładniejsze strój i w tej sposób świętować, Święcić ten dzień, nie tylko swoją obecnością w Kościele i modlitwą, ale całodzienną radością z tego, co oznaczają Święta.
              • kkokos Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 20:01
                jagusiia napisała:

                > po to że święta się świętuje, coś co jest Święte trzeba odpowiednio uczcić, tzn
                > nie tylko uwielbić słowem, ale w ten dzień radować się, cieszyć Świętem, serwo
                > wać najwykwintniejsze potrawy, ubrać najładniejsze strój i w tej sposób świętow
                > ać, Święcić ten dzień, nie tylko swoją obecnością w Kościele i modlitwą, ale ca
                > łodzienną radością z tego, co oznaczają Święta.

                aha, czyli ty wielbisz boga jedząc pierogi. twoje prawo.
                a dla innych święta to okazja do spotkania z rodziną, osobami, które kocha/lubi/czuje się z nimi związany, to okres oczekiwania i cieszenia się na to spotkanie, na samą czynność ubierania choinki (bo to fajna czynność), na wybieranie, kupowanie i pakowanie prezentów (to też fajna czynność), na oglądanie twarzy dzieci rozpakowujących te prezenty, na wspólne lepienie pierogów, więcej, na wspólne śpiewanie kolęd, tradycyjnych (niektóre mają ponad 100 lat) pieśni śpiewanych w tym okresie - to wszystko jest twoim zdaniem bez wartości, bo lepiąc te pierogi nie wielbi się pana.

                może jesteś ty i religijna - ale ślepa.
              • attiya Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:27
                co konkretnie moje dziecko świętujesz? Stare, pogańskie święto zwycięstwa światła nad ciemnością?
            • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 09:25
              skoro święta to TYLKO wymiar duchowy, to właściwie po co jesz podczas świąt żurek, pierogi i karpia?
              Otóż to. :-) i mnóstwo innych rzeczy .
              Jeśli święta mają taki duchowy wymiar, to dlaczego przed świętami (jakimikolwiek) tłumy bogobojnych kobiet i mężczyzn z obłędem w oczach latają za zakupami jedzeniowymi (jakby wybuchła wojna) i prezentami, trzymając innych ludzi w pracy do ostatniej chwili? Czy bez tej szynki święta będą nieważne? A bez karpia stracą swój duchowy wymiar?
              Dlaczego zabraniacie ludziom niewierzącym wizyty u wierzącej części rodziny? Spotkania się z nimi i zjedzenia razem kilku potraw? A co mają robić rodziny, w których są różne religie i wyznania?
              BTW: czy w trakcie kolacji wigilijnej czy też świątecznych obiadów rozmowy przy stole są bardziej uduchowione czy bardziej świeckie?
      • mam_na_nia_alergie Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:39
        Jagusia gadasz pierdoły. Nie każdy tak uważa jak ty, więc nie wciskaj nikomu nic na siłe. Autorko możesz spotykać się z nimi przy innej okazji, a jeśli dziś pozwolisz im na taki krok to za chwilę obrażą się za co innego. A porównanie mleka dla dziecka z wiarą to nonsens, bo wiar jest wiele i rozwijają duchowo podobnie, a może nawet lepiej niż ta.
        • marzeka1 Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:48
          Zrobisz, jak uważasz, a święta spędzisz tak, jak sobie chcecie.
        • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:48
          Nigdy nie miałam z teściami żadnych konfliktów, naprawdę, dlatego jestem tak zmartwiona. wiedzieli że nie chodzimy do kościoła, myślałam że się z tym pogodzili
          • marzeka1 Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 22:56
            Posłuchaj, to wasze życie, wasze dziecko i wasze wybory. Jestem wierząca, wiem jedno, gdyby mój syn kiedyś odszedł od wiary, byłoby mi bardzo, ale to bardzo przykro, jednak wiem, że do tego nie można zmuszać, nic na siłę, spotykałabym się, jednak miałabym trudności ze świętami, bo dla mnie Boże Narodzenie to nie tylko żarcie, prezenty i "Merry Christmas"+ Rudolf czerwononosy i elfy.Ważna jest dla mnie wtedy religijna oprawa świąt, może stąd bierze się teściowej rozgoryczenie? To trudne i dla ciebie, bo czujesz się szantażowana, ale i teściowa nie potrafi pewnie sobie z tym poradzić. Dajcie sobie czas na ochłonięcie.
    • joshima Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 23:12
      baszkircef napisała:

      > Co wy byście zrobili? trzymać się swoich poglądów czy ustąpić dla świętego spokoju?
      Ustąpić dla świętego spokoju? Szanujesz siebie i swoje poglądy? Jestem osobą wierzącą więc jakby trochę z drugiej strony stoję, ale nie zrobiłabym nic wbrew swoim poglądom tylko dlatego, żeby zadowolić innych. Teściowej do świąt przejdzie albo nie. Jak nie to trudno, najwyżej Was nie zaprosi (to będzie bardzo świadczyło o jej wierze i religijności, niestety bardzo źle). Twoja rodzina to Twój mąż i Twoje dziecko. Ty urządzisz im święta.
    • douglas.beauty Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 23:16
      alez Ty nie masz problemu z rodzina tylko ze soba! I swoim brakiem odwagi. Najpierw slub koscielny, potem chrzest dziecka a teraz absurdalny nacisk rodziny na cos co jej kompletnie nie dotyczy??! Moze spytaj tesciowa jakby sie czula gdybys zaczela ja przekonywac do niechodzenia do kosciola?
      Skor jestescie ateistami to chyba jasne i oczywiste, ze nie chodzicie do kosciola i nie posylacie dziecka na religie?
      Ja bym w ogole ucinala wszelkie pytania i dyskusje na ten temat. A komentarz pani wyzej o "okaleczaniu duchowym" dziecka przez brak wychowania religijnego uwazam za zenujacy.
      • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 02.09.11, 23:26
        Baszkir..., dziecko samo odczuje to okaleczenie duchowe za jakiś czas i z pewnością nie ujdzie to waszej uwadze. Sama chodziłaś na katechezę i nie przeszkodziło Ci to jakoś zostać ateistką. Nie przeszkadzaj więc i dziecku. Może akurat zostanie kiedys Świętym...Daj mu szansę rozwinąć się w tym kierunku. Przeciez Wy nie musicie chodzić do koscioła. Dziecko to osobny człowiek. Jego nauka religii to odrębna sprawa od waszego chodzenie/ niechodzenia do koscioła. A poza tym odgradzając go tak od wiary katolickiej stajesz się zwykłym krzywoprzysiężcą, bo przysięgałaś przed ołtarzem w Kościele przyjąć i wychować w wierze dzieci, którymi Was Bóg obdarzy, w czasie Ślubu i Chrztu Świętego. Więc po prostu łamiesz złożoną przez siebie przysięgę. Dla niektórych to nie jest żaden problem a dla innych to jest straszna sprawa (teściowa).
        • ewenny58 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 07:43
          moich dwóch już dorosłych synów nie posyłałam na lekcję religii i widzę,że nie są okaleczenie duchowo ani moralnie
          nigdy nie chcieli chodzić na religię
          w szkole gdy nie byli szykanowani
        • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 09:28
          Daj mu szansę rozwinąć się w tym kierunku. Przeciez Wy
          > nie musicie chodzić do koscioła. Dziecko to osobny człowiek. Jego nauka religii
          > to odrębna sprawa od waszego chodzenie/ niechodzenia do koscioła
          Akurat z młodszym dzieckiem trzeba się do kościoła nalatać, zwłaszcza przed komunią.

          a dla
          > innych to jest straszna sprawa (teściowa).
          Znając różne starsze panie - nie jest to tyle problem złamania przysięgi, tylko 'co ludzie powiedzą'.
        • malgosiek2 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 21:19
          jagusiia napisała:

          > dziecko samo odczuje to okaleczenie duchowe za jakiś czas i z pewno
          > ścią nie ujdzie to waszej uwadze

          A ja mam wrażenie, że jesteś ciut bardziej nawiedzona niż Ci się wydaje.
          Mój starszy syn ma teraz 14 lat i wierz mi bądź nie(jak chcesz), ale wcale nie czuje się okaleczony duchowo dlatego, że nie chodzi do kościoła, nie jest ochrzczony i nie był u I komunii.
          Dużo z nim rozmawiam na tematy religijne.
          W I kl.szk.podst chciał chodzić na religię i chodził, ale w 2 kl. już nie chciał, bo stwierdził, że jednak nie czuje takiej potrzeby.
          Nie mamy ślubu kościelnego, a nasze dzieci nie są ochrzczone.
          Młodszy ma obecnie 5,5 roku i też jakoś nie nawiązuje do tematu kościoła/religii.
          Dlatego też nie brałam slubu kościelnego, bo jak to ujęłaś ....."A poza tym o
          > odgradzając go tak od wiary katolickiej stajesz się zwykłym krzywoprzysiężcą, bo
          > przysięgałaś przed ołtarzem w Kościele przyjąć i wychować w wierze dzieci, któ
          > rymi Was Bóg obdarzy, w czasie Ślubu i Chrztu Świętego. Więc po prostu łamiesz
          > złożoną przez siebie przysięgę.
          Nie chciałam być hipokrytką.
      • attiya Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:26
        podpisuję się :-)
        wszelkie próby rozmowy na ten temat ucinaj krótkim "decyzja została podjęta, koniec tematu"
    • kol.3 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 07:37
      Jeśli oboje z mężem jesteście zgodni co do tego, że dziecko nie powinno chodzić na religię - trzymałabym się tego i nie zmieniała decyzji mimo nacisków ze strony teściowej. Dla zasady, aby teściowa nauczyła się, że nie należy się rządzić w cudzym życiu. Jeśli teraz ulegniecie - otworzycie jej furtkę do ingerowania w Wasze sprawy i do dyktowania Wam co powinniście robić.

      Szantaż teściowej jest śmieszny.

      ,
      • kklekss Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 08:10
        Ateistka a chce obchodzić święta i to u teściowej i pewnie prezenty będą , bo to przecież taka frajda np. dla dzieci.Obraziłaśby swoją wizytą teściową.
        • edw-ina Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 08:33
          a nie sądzisz, że święta już dość dawno odeszły od wymiaru duchowego i stały się po prostu pretekstem do spotkań z rodziną? I może o to spotkanie, z którego teściowa chce wykluczyć za karę, chodzi autorce? Nie o przeżywanie duchowe czy prezenty? Poza tym zarówno grudniowe jak i wiosenne święta mają w sobie tyle z przeróżnych przedchrześcijańskich wiar, że nazywanie ich chrześcijańskimi jest obłudą.
          • verdana Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 09:44
            Nie ustępuj. To, co robi teściowa, to zwykly szantaż - nie będzie już chciała widzieć w święta dzieci i wnuków, bo nie chodza na religię? Jesli tak, to marna z niej chrzescijanka...
            Uwazam, ze mozna by ustapić w wypadku prośby "Ja Was tak proszę, bardzo mi na tym zalezy, będę sie martwiła o dziecko" - tak, wtedy warto się zastanowić. W wypadku żądań i szantażu jedno ustępstow pociąga za sobą drugie - teraz to wasza sprawa, ale babcia potem będzie wymagałoa od dziecka chodzenia do kościoła, przystępowania do sakramentów. Okaże się, ze dziecko będzie żyło niezgodnie ze swoim sumieniam - a to jest nie do przyjęcia.
            • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 09:50
              Niestety, to nie obłuda ze strony teściowej. To zwykłe kłamstwo podczas Chrztu Św. Dziecka i Ślubu, że wychowają w wierze swoje dziecko. Osoba która tak postępuje jest kłamcą i łamie przysięgę złożoną publicznie w obecności Świadków. Teściowa prawdopodobnie była obecna podczas ślubu i Chrztu dziecka i wie, co wtedy deklarowałaś (przysięgałaś). Taka osoba może jednocześnie złamać drugą cześć przysięgi (wobec małżonka). Nie można jej wierzyć. Teściowa ma prawo być tym zszokowana.
              • verdana Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 09:55
                Bzdura. czytaj uwaznie - rodzice dziecka mieli kiedyś inne poglądy, po prostu odeszli od koscioła i religii. Nie jest to zadne klamstwo i oszustwo.
                Natomiast oszustwem jest, jak najbardziej, kłamanie własnemu dziecku w sprawach religii.
                • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:13
                  Tak Ci się tylko wydaje. Może dla Ciebie nic nie znaczy Przysięga, ale dla innych i dla Boga ma dużą wartość. Dlatego jest składana przed ołtarzem i przy świadkach, żeby w razie odstępstwa od wiary, oni zajęli się wychowaniem w wierze dziecka (chrzestni np. deklarują pomoc w wychowaniu dziecka w wierze).


                  PrzyrzeczenieKKK 2101 W wielu sytuacjach chrześcijanin jest wzywany do składania przyrzeczeń Bogu. Zawierają je chrzest, bierzmowanie, małżeństwo i święcenia. Chrześcijanin kierując się pobożnością, może przyrzec Bogu określony czyn, modlitwę, jałmużnę, pielgrzymkę itd. Wierność przyrzeczeniom złożonym Bogu jest przejawem szacunku należnego Boskiemu Majestatowi i miłości wobec wiernego Boga.

                  Przysięga

                  KKK 2150 Drugie przykazanie zakazuje krzywoprzysięstwa. Przysięgać lub uroczyście przyrzekać oznacza wzywać Boga na świadka tego, co się twierdzi. Oznacza odwoływanie się do prawdomówności Bożej jako do rękojmi swojej własnej prawdomówności. Przysięga angażuje imię Pańskie. "Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał" (Pwt 6, I 3).

                  KKK 2151 Potępienie krzywoprzysięstwa jest obowiązkiem wobec Boga. Bóg – jako Stwórca i Pan – jest normą wszelkiej prawdy. Słowo ludzkie jest albo w zgodzie, albo w sprzeczności z Bogiem, który jest samą Prawdą. Przysięga, jeżeli jest wiarygodna i prawomocna, ukazuje odniesienie słowa ludzkiego do prawdy Bożej. Krzywoprzysięstwo wzywa Boga, by był świadkiem kłamstwa.

                  KKK 2153 Jezus przypomniał drugie przykazanie w Kazaniu na Górze: "Słyszeliście)). że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie)). Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5, 33-34. 37) (Por. Jk 5, 12). Jezus uczy, że każda przysięga zawiera odniesienie do Boga i że obecność Boga oraz Jego prawdy powinna być czczona w każdym słowie. Powściągliwość w powoływaniu się na Boga w mowie jest znakiem wielkiego szacunku dla Jego obecności, zaświadczanej lub podważanej w każdym naszym stwierdzeniu.

                  KKK 2154 Powołując się na św. Pawła (Por. 2 Kor 1, 23; Ga 1, 20). tradycja Kościoła przejęła rozumienie słów Jezusa jako nie sprzeciwiających się przysiędze, jeśli składa się ją z ważnego i słusznego powodu (np. w sądzie). "Przysięga, to jest wezwanie imienia Bożego na świadka prawdy, może być składana tylko zgodnie z prawdą, rozwagą i sprawiedliwością" (KPK, kan. 1199, § 1).




                  • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:21
                    Już widzę, jak dla teściowej, wyrzekającej się swojego syna czy wnuka (synowa to pewnie pikuś), liczą się przysięgi, szczerość i brak obłudy. Zapominasz jeszcze o chrześcijańskim miłosierdziu. Teściowa nie musi być inkwizytorem, żeby być w zgodzie ze swoim sumieniem i móc spokojnie usiąść z niewierzącymi do wigilijnego stołu.
                    Natomiast przytaczanie ludziom, którzy postanowili się z KK wypisać , przepisów KKK, jest raczej mało skuteczne.
                    • verdana Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:24
                      Ja się nie wypisywałam nawet, ja nigdy do KK nie należałam. A mimo to moja tesciowa jakos ze mną w święta do stolu siada, ciekawe dlaczego?
                      • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:26
                        Jedna z najpobożnieszych osób, jakie znałam, nie miała problemu, żeby w Święta siadać do stołu z zięciem-muzułmaninem...
                        • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:41
                          Teściowa prawdopodobnie szykowała Święta u siebie, a teraz nie ma zamiaru organizować świąt u siebie skoro oni nie uznają wiary i świąt z nią związanych, to jak najbardziej logiczne. To nie złośliwość i szantażowanie tylko zwykła konsekwencja odrzucenia wiary. Teściowa nie będzie organizować Świąt dla tylu osób, skoro one same wypisały się z Kościoła. Pozostanie mniej do przygotowywania, nie musi się już spinać na tyle osób (tylko o 3 osoby mniej). Przecież to oczywiste. Miałaby siedzieć i obłudnie uśmiechać się udając, że świętujemy razem to samo ? Przecież to dopiero byłaby hipokryzja. Bardzo podoba mi się szczera postawa Tesciowej. Wy przeciez mozecie spędzić święta ze sobą, bo Was nie łączy już wspólny Cel świętowania.
                          • woda_woda Masz rację, jagusiia. 03.09.11, 11:10
                            > Teściowa nie będzie organizować Świąt dla tylu osób.

                            Niech teściowa spędzi święta sama - albo z teściem. Mniej roboty będzie.
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 15:55
                            > To nie złośliwość i szantażowanie tylko zwykła konsekwencja odrzucenia wiary.

                            Nie wiem, skąd ostatnio u Polaków tyle zawziętości, u religijnych - religijnej, a u niereligijnych - antyreligijnej. Tym religijnym dziwię się chyba bardziej.

                            Wy byście i Jezusa opitolili, że jada z celnikami i grzesznikami. Bo przecież prawowierny Żyd musi się trzymać zasady niejadania z nieczystymi, to prosta konsekwencja odrzucenia przez nich wiary.

                            Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? (Mt 9,11)
                          • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 20:51
                            Przecież to dopiero byłaby hipokryzja

                            Większą hipokryzją jest wychowywanie dziecka wbrew swoim przekonaniom. A już na pewno nie da się wychować dziecka w prawdziwej wierze, nie chodząc z nim do kościoła, nie modląc się z nim i nie uczestnicząc w jego religii. Bo jak ty to sobie wyobrażasz?
                  • joshima Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:25
                    jagusiia napisała:

                    > Tak Ci się tylko wydaje. Może dla Ciebie nic nie znaczy Przysięga, ale dla inny
                    > ch i dla Boga ma dużą wartość.
                    Super. A dla tych co w Boga nie wierzą?
                  • mama_myszkina Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 19:48
                    ''Tak Ci się tylko wydaje. Może dla Ciebie nic nie znaczy Przysięga, ale dla innych i dla Boga ma dużą wartość.''

                    A Bóg Ci to osobiście powiedział? Jelsi tak, to podaj mi namiary do niego, też chętnie pogadam.

                    Jakeż to małe kiedy ludzie cytuja jedną z wielu ksiąg rzekomo podyktowanych przez boga albo innego ducha żeby dodać splendoru swoim argumentom :P
                    • joshima Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 22:01
                      mama_myszkina napisała:

                      > Jakeż to małe kiedy ludzie cytuja jedną z wielu ksiąg rzekomo podyktowanych pr
                      > zez boga albo innego ducha...

                      Nie musisz obrażać wszystkich chrześcijan tylko dlatego, że trafił się jeden fanatyk.
                      • mama_myszkina Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 12:47
                        joshima napisała:

                        > mama_myszkina napisała:
                        >
                        > > Jakeż to małe kiedy ludzie cytuja jedną z wielu ksiąg rzekomo podyktowan
                        > ych pr
                        > > zez boga albo innego ducha...
                        >
                        > Nie musisz obrażać wszystkich chrześcijan tylko dlatego, że trafił się jeden fa
                        > natyk.
                        >
                        >

                        Ta zasada odnosi się do wszystkich, którzy swoje ziemskie argmenty podpierają którąś w 3 świetych ksiąg lub innym boskim autorytetem.

                        Nie obrażam wszystkich chrześcijan, ale jeśli Ty też wiesz, czego chce Bóg i jakie ma poglądy, to jasne,ze pcozujesz się urazona. W myśl zasady, uderz w stół....

                        Co do rzekomości boskiego pochodzeni owych skryptów, to wybacz, ale póki nie ma naukowego dowodu na ich nieziemskość, rzekomośc jest jak najbardziej na miejscu.
                        • joshima Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 12:58
                          mama_myszkina napisała:

                          > Nie obrażam wszystkich chrześcijan
                          Ja poczułam się dotknięta. Informuję Cie o tym i nie zamierzam z Tobą dyskutować na temat tego czy miałam do tego podstawy czy nie.
              • kropeczka455 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:06
                jagusiia napisała:

                > Niestety, to nie obłuda ze strony teściowej. To zwykłe kłamstwo podczas Chrztu
                > Św. Dziecka i Ślubu, że wychowają w wierze swoje dziecko.
                >Osoba która tak postępuje jest kłamcą i łamie przysięgę złożoną publicznie w
                > obecności Świadków. Teściowa
                > prawdopodobnie była obecna podczas ślubu i Chrztu dziecka i wie, co wtedy
                > deklarowałaś (przysięgałaś). Taka osoba może jednocześnie złamać drugą cześć przysięgi (wobec małżonka). Nie można jej wierzyć.
                > Teściowa ma prawo być tym zszokowana.

                Jagusia, narzucasz na sile swoje zdanie.
                Teściowa nie ma żadnego prawa ingerować w sposób wychowania wnuków. Jesli nie akceptuje tego co robią rodzice dziecka moze sobie tylko pod nosem ale własnym narzekac
                • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:16
                  Ale przecież teściowa nie ingeruje. Prawo do własnego zdania ma. A rodzice zrobią jak chcą.
                  Póki co teściowa dziecka na religię nie zaciągnęła ...
              • joshima Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:24
                Jagusia. przestań już, bo zachowujesz się jak moherowa fanatyczka. Jak Ci tak zależy na takich rzeczach to idź się szczerze pomódl w tej intencji.
          • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 09:46
            W Święta świętuje się 1. Narodziny Chrystusa (Boże Narodzenie) i 2. Zmartwychwstanie Chrystusa (wielkanoc). Co niby świętują ateiści w te dni ? Świętują te same wydarzenia, tylko są tego nieświadomi. Teściowa widać z tych wierzących realnie i głęboko (niekoniecznie przesiadująca cały czas w Kosciele) ale ma świadomość swojej wiary i dlatego nie będzie zapraszać niewierzących w Święta (zgrzyt i obłuda). Jesli nie posyłać dziecka na religię, to z całymi tego faktu konsekwencjami, czyli żadnych świąt, to oczywiste, ale w święta możecie sobie spokojnie polecieć do Egiptu czy Tunezji, tam nie trzeba nic świętować. Zapomnicie o sprawie.
            • verdana Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:09
              Ateista to nie idiota. Ja w święta zdecydowanie nie świetuję ani narodzin, ani zmartwychwstania Boga, w którego istnienie nie wierze, bo byloby to co najmniej dziwne - choć jestem świadoma, co swiętuje w tym samym czasie mój mąż. Ja świetuję spokojne, rodzinne spotkanie, odbywające się w sposób zrytualizowany, co pogłębia atmosferę i żadna religia nie ma tu nic do rzeczy.
              Nie jest żadnym zgrzytem i obłudą zapraszanie niewierzacych w święta, nawet wg. najbardziej ortodoksyjnej wykladni religii katolickiej. Natomiast demonstracyjne nie spotykanie się z ojcem, dzieckiem czy wnukiem, aby ich ukarać za nieposłuszeństwo średno się ma do głoszenia miłosci blixniego swego.
              • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:15
                Ja w święta zdecydowanie nie świetuję ani narodzin, ani
                > zmartwychwstania Boga



                Ale co świętujesz, bo nie odpowiedziałaś ?
                chyba sama nie wiesz nawet.........................
                • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 12:09
                  Wlasnie ze odpowiedziala.

                  Ale wiesz co jagusiia, zabron jej. Do tego nakaz wszystkim dzieciom chodzenie na religie, czy rodzice tego chca czy nie. Powidzenia haha.
            • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:13
              1. Narodziny Chrystusa (Boże Narodzenie) i 2. Zmartwychwstanie Chrystusa (wielkanoc)

              Ad 1. przesilenie zimowe... stare, pogańskie święto
              Ad 2. nadejście wiosny? Chrześcijańskie znaczenie króliczków i jajek jest dla mnie nie do pojęcia. ;-)
              • verdana Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:22
                Nic konkretnego nie swietuję (nawet przesilenia zimowego:)) - dla mnie swięta to okazja do przyjemnego spotkania z rodziną, dawania i otrzymywania prezentów. Obyczaj i tyle.
              • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:31

                > Ad 1. przesilenie zimowe... stare, pogańskie święto
                > Ad 2. nadejście wiosny? Chrześcijańskie znaczenie króliczków i jajek jest dla


                Aaaaaa.... Tylko, że to są trochę inne terminy niż Świąt Katolickich. I Ad 1. rozumiem, że nie ma u was opłatka, kolęd, Św Mikołaja, tylko w ten dzień oddajecie kult Słońcu, jak tak to logiczne i zrozumiałe.
                • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:41
                  u mnie Mikołaj nie bywa, są tylko prezenty pod pogańską choinką ;-) opłatek jest - i jest to polska tradycja, a nie ogólnochrześcijańska. No i u mnie w domu z założenie się nie śpiewa - ani pieśni religijnych, ani świeckich. Więcej ma to wspólnego z fałszowaniem, jak z religijnością. :-)
                  Natomiast może wreszcie ktoś mi wyjaśni, jakim chrześcijańskim symbolem są jajka i króliczki? Problem ten dręczy mnie od lat - odkąd kazałam dziecku w zeszycie od religii napisać, że to symbole wywodzące się z pogaństwa i dostałyśmy jedynkę. ;-)
                  • momago Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 13:09
                    Jajko jest symbolem nowego życia. Króliczek - w tradycyjnej święconce nie występuje więc jedynka za króliczka nie była sprawiedliwa :-)
                    • morekac Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 20:52
                      Wszystko jedno - może nie było w zadaniu nieszczęsnego zającowatego. Wieki temu to było. ;-)
                  • mam_na_nia_alergie Do Morekac 03.09.11, 14:31
                    Morekac bardzo dobry temat. Kiedyś też z kimś się o to spierałam. Króliczki nic nie mają do chrześcijaństwa tak samo jak choinka. Są to syblole Pogańskich Bógów. Jajko to symbol życia używany od zawsze w dawnych wiarach, a króliki są symbolem Bogini Ostary, która obchodzi swoje święto w pierwszy dzień Wiosny, później chrześcijanie siłą przerobili to święto na Wielkanoc, która następuje trochę później. Jak zresztą wszystkie pogańskie święta. Boże narodzenie za to wzięło się od pogańskiego święta Yul, gdzie rodzi się Bóg Słońce.
                    • morekac Re: Do Morekac 03.09.11, 20:55
                      O, dziękuję, tak mi się wydawało, że te nieszczęsne duchowe symbole życia religijnego i duchowości mają cośkolwiek nieprawowierny rodowód. :-)
                • niemam_nicka Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 11:36
                  Przejawem fanatyzmu jest skrajna nietolerancja wobec przedstawicieli odmiennych poglądów.
                • ira_07 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 14:30
                  > Aaaaaa.... Tylko, że to są trochę inne terminy niż Świąt Katolickich.

                  To nie są święta katolickie! Nie wiesz co świętujesz? To święta chrześcijańskie. Obchodzą je prawosławni. Luteranie. Kalwini. Baptyści. Koptowie. Mariawici...

                  A opłatek też nie jest katolicki;) To polska tradycja. Francuscy katolicy opłatka nie znają, polscy luteranie - tak.

                  Św. Mikołaj - co ma wspólnego z narodzeniem Jezusa? Rozumiem brak szopki, ale Mikołaja? To tylko TRADYCJA, jak karp i kapucha. W Holandii nawet Żydzi obchodzą Mikołajki... Ta postać jest już bardzo skomercjalizowana. No i nie wszędzie jest Mikołaj - czasem jest Gwiazdor, czasem krasnoludek, czasem Gwiazdka...

                  Mam nadzieję, ze Ty, katoliczka nie obchodzisz mikołajek - św. Mikołaj to biskup Miry, ze Wschodu! Co prawda żył przed schizmą, ale jednak.
                  Nie masz kalendarza adwentowego - to pomysł w Polsce przyjęty od protestantów! I nie masz choinki - ją do Polski "przynieśli" protestanci.
                • attiya Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:31
                  oj dziecko, widać, żeś ty niewyedukowana :-)
                  zwyczaj dawania prezentów nie został wymyślony przez chrześcijan :-)
                  tym bardziej choinka :-)
            • joshima Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:33
              jagusiia napisała:

              > Co niby świętują ateiści w te dni ?
              Dni wolne od pracy i wyzysku korporacji.

              > Teściowa widać z tych wierzących realnie i głęboko
              Głęboko wierzący chrześcijanin kieruje się przede wszystkim miłością a nie pozorami. Głęboko wierzący chrześcijanin co najwyżej prosi a na pewno nie ucieka się do szantażu. Głęboko wierzący chrześcijanin wybacza a nie obraża się na śmierć i życie. Przestań chrzanić o rzeczach o których najwyraźniej masz blade pojęcie.

              > ale ma świadomość swojej wiary i dlatego nie będzie zapraszać niewierzących w Święta (zgrzyt i obłuda).

              Jan Paweł II, który modlił się wspólnie z żydami i muzułmanami, w grobie się przewraca pod wpływem takich "prawd objawionych". Wyłącz wreszcie to toruńskie radio i zacznij myśleć.
              • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 10:49
                Głęboko wierzący mówi TAK tak NIE nie i nazywa rzeczy po imieniu. A oni po prostu dokonują aktu Apostazji, także za swoje dziecko i to ma prawo nie podobać się teściowej. Zwłaszcza, że syn teściowej był prawdopodobnie wierzący (tak go wychowała) i dla matki ma znaczenie w jakiej wierze pozostaje jej dziecko i wnuk. Modlić z Żydami i Muzułmanami nikt nie mówi, że nie modliłaby się wspólnie, tu sprawa dotyczy jej dziecka i wnuka, którzy ani Żydami ani Muzułmanami nie są.
                • verdana Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 11:02
                  Znaczenie może mieć. Ale jeśli dziecko odeszło od religii, to dla niego także może miec znaczenie wychowanie własnego dziecka zgodnie z sumieniem. Tesliowa natomiast rzada, aby wnuka wychować w klamstwie... Niewierzacy rodzice, udający wiarę - to dopiero jest obłuda.
                • joshima Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 11:10
                  jagusiia napisała:

                  > Głęboko wierzący mówi TAK tak NIE nie i nazywa rzeczy po imieniu.
                  CO innego nazwanie rzeczy po imieniu a co innego szantaż, obrażanie się na własną rodzinę. Brak miłości i nietolerancja. Dla mnie to o czym piszesz to szkodliwy fanatyzm a nie wiara.

                  > to ma prawo nie podobać się teściowej
                  Co innego dezaprobata a co innego sposób jej wyrażenia. Mam Ci przypomnieć w jaki sposób krzyżowcy wyrażali swoją dezaprobatę dla pogan? Czyżbyś te metody również uważała za uświęcone?

                  > Modlić z Żydami i Muzułmanami nikt nie mówi, że nie modliłaby się wspólnie
                  Ale do wspólnego stołu byś nie usiadła? Zamilcz i idź się wyspowiadać, kobieto, póki czas.
                  • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 13:18
                    Dlaczego miałabym nie zasiąść przy stole z Żydem, Muzułmaninem, czy kimkolwiek ? Kobieto, mieszkałam w różnych krajach i nie tylko siedziałam ale i mieszkałam z różnymi narodowościami i rożnowiercami, co nie przeszkadzało nam zdrowo się różnić. Dużo bardziej nietolerancyjni się Żydzi czy Arabowie od nas, tak na marginesie. Oni w swoich krajach nie pozwalają często wyznawać innych religii. Często też bywam w ostatnich latach w krajach arabskich jak Egipt, Tunezja, Maroko i wszędzie utrzymujemy przyjacielskie kontakty z tubylcami. Co innego, gdyby moje dziecko pod wpływem małżonka z dnia na dzień oświadczyło mi po 30 latach, że od dziś nie wierzy już w Boga i zamierza tę wizję narzucić moim wnukom. Na pewno nie byłaby to neutralna wiadomość dla mnie.
                    • joshima Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 14:15
                      jagusiia napisała:

                      > Dlaczego miałabym nie zasiąść przy stole z Żydem, Muzułmaninem, czy kimkolwiek?
                      Dlatego, że uważasz, że wierząca osoba nie powinna zasiąść za świątecznym stołem z niewierzącymi.

                      > Kobieto, mieszkałam w różnych krajach i nie tylko siedziałam ale i mieszkałam
                      > z różnymi narodowościami i rożnowiercami
                      I nigdy nie świętowaliście razem?

                      > Dużo bardziej nietolerancyjni się Żydzi czy Arabowie od nas
                      Od Ciebie, to mało kto jest bardziej nietolerancyjny.

                      > Na pewno nie byłaby to neutralna wiadomość dla mnie.
                      Więc w imię chrześcijańskiej miłości należy się od takiej osoby odwrócić. To śmierdzi sektą a nie chrześcijaństwem. Opanuj sie kobieto nim do końca pobłądzisz. A potem poczytaj te ustępy Ewangelii w których są opisy wspólnych wieczerzy Jezusa z prostytutkami i setnikami.
                      • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 03:07
                        Jezus szedł do "grzeszników", aby ich uzdrawiać. Nie owijał w bawełnę, tylko mówił "Kto we Mnie uwierzy, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony". Jezus mówił strasznie przeraźliwe rzeczy skierowane do tych, którzy nie uwierzą. A nie uspokajał ich. Niestety. Nie mówił nic przyjemnego dla ucha do tych, którzy nie uwierzą i nie uśmiechał się toleranacyjnie, tak jak tego oczekujesz ode mnie. Lecz przedstawiał straszne wizje dla tych, którzy nie uwierzą w Niego. Jest Miłością, to prawda. Ale gdy ktoś Boga z całą świadomością odrzuca - czy to coś dobrego ? Jezus jest Miłosierdziem dla każdego grzesznika, który chce Jego przebaczenia i zabiega o nie. A tych, którzy Go odrzucali, Jezus ostrzegał:

                        "Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym." JANA 12:48

                        i "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota." JANA 5:24

                        • joshima Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 09:59
                          jagusiia napisała:

                          > Jezus mówił strasznie przeraźliwe rzeczy...
                          Wiesz co? Jesteś bardzo chora.
                          • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 11:01
                            Czy piekło naprawdę istnieje?

                            Ks. Waldemar Wesołowski

                            Święta Zmartwychwstania Pańskiego uświadamiają nam prawdę o tym, że Jezus odniósł zwycięstwo nad mocami ciemności. Czy jednak wierzymy w to, że piekło istnieje naprawdę? Jezus wiele razy mówił o piekle i przestrzegał przed nim. Świadczy o tym chociażby przypowieść o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19-31).

                            Vittorio Messori, znany włoski pisarz, tak mówi: „Dla każdego człowieka, również dla mnie samego, istnieje ta straszna możliwość, bardzo konkretna, poniesienia całkowitej porażki. Ta możliwość nazywa się piekłem”. Bóg nie chce nikogo wtrącać do piekła. On jest nieskończenie dobry, pragnie, aby „wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). Chrystus przyszedł na świat jako człowiek i poniósł śmierć na krzyżu, aby nikt nie został potępiony. Powiedział do faryzeuszów: „Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, ale grzeszników” (Łk 5, 32). Do tych słów św. Paweł dodaje taki komentarz: „Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy” (1 Tm 1,15). Tak więc możemy powiedzieć, że to nie Bóg stworzył piekło. Jeden z teologów stwierdza, że piekło jest owocem grzechu. To sam człowiek tam wchodzi z własnej woli, a przeciwko woli Boga. Niebo rozwija się w nas od momentu chrztu, jednak zaczniemy się nim w pełni cieszyć od dnia naszej śmierci. Podobnie jest z piekłem. W chwili, kiedy popełniamy grzech ciężki, piekło zaczyna się w ludzkiej duszy. Daje o sobie znać wtedy, kiedy człowiek pozbawia siebie Boga. Wraz z grzechem człowiek tworzy piekło dla siebie. Jeśli w stanie grzechu człowiek nie zbliży się do miłosierdzia Bożego, nie skorzysta z sakramentu pokuty, doprowadza swoją duszę do śmierci, albo jak kto woli, pogrąża ją w piekle.
                            O piekle trzeba mówić

                            Papież Paweł VI wielokrotnie zachęcał: „Mówcie o rzeczach ostatecznych i rozważajcie to, co Sobór Watykański II nazywa eschatologią, co z greckiego znaczy ostateczny i co zawiera w sobie te rzeczy, które dotyczą człowieka, to znaczy: śmierć, sąd Boży, piekło albo niebo. O rzeczach ostatecznych przepowiada niewielu kapłanów, a ci, którzy to robią, mówią mało na ten temat. A przecież [b]Sobór przypomina w sposób uroczysty o rzeczach ostatecznych, które dotyczą nas wszystkich, łącznie z tą straszną prawdą o możliwości wiecznego potępienia, które nazywamy piekłem” (por. LG 6, 8, 25; GS 18, 38). Gdyby więcej ludzi zastanawiało się na tą bolesną prawdą o piekle, być może więcej niedowiarków i grzeszników podjęłoby dialog ze swoją duszą i sumieniem. Taki dialog z własną duszą prowadził nawet Diderot, filozof, ateista: „Duszo moja, jeśli dalej będziesz tak żyła, nie tylko będziesz nieszczęśliwa w tym życiu, ale także po śmierci, w piekle. Na to odpowiada dusza: A kto ci powiedział, że piekło istnieje? Filozof na to: Piekło jest tak okropne, że wystarczy jedna tylko myśl o nim, żeby zmusić cię do osądzenia życia. Dusza odpowiada: Jestem pewna, że piekła nie ma. Filozof odpowiada: Duszo moja, nie bluźnij! Mówiąc to sama wiesz, że kłamiesz!” Biedni są ci, którzy uważają się za postępowych i twierdzą, że nie wypada człowiekowi współczesnemu mówić o rzeczach ostatecznych. Zobaczmy, że świat, który ucieka od Boga, i od rzeczy ostatecznych, pogrąża się w chaosie, zmierza ku katastrofie. Dziś, jak nigdy, są aktualne słowa św. Katarzyny ze Sieny: „Nie milczcie więcej! Krzyczcie tysiącami głosów. Kiedy milczycie, świat zmierza ku zagładzie”.


                            Jezus wiele razy mówił na temat rzeczy ostatecznych, również na temat piekła i przestrzegał przed nim. Mówił o nim ponad sześćdziesiąt razy. Trzydzieści razy mówił o ogniu i o strasznych mękach i ponad trzydzieści razy mówił o wieczności. W swoim nauczaniu bardzo mocno akcentował te prawdy, dlatego my nie możemy dzisiaj pomniejszać zawartości Ewangelii.

                            Piekło istnieje

                            Św. Augustyn
                            mawiał, że istnienie piekła odrzucają ci, którym bardzo zależy, żeby go nie było, ponieważ jeżeli istnieje, jest z pewnością przeznaczone dla nich. Ono jednak istnieje i wcale nie trzeba wierzyć w jego istnienie, żeby tam się dostać. Pismo Święte mówi wprost na temat piekła blisko 600 razy. Jezus nie tylko wiele razy przestrzegał przed nim, ale mówił o nim w przypowieściach. Znamy doskonale przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Egoistyczny bogacz umarł i dostał się w otchłań, gdzie cierpiał okrutne męki. Bezskutecznie błagał o jedną choćby kroplę wody, która ugasiłaby dręczący go płomień. Natomiast Łazarz po śmierci został wyniesiony na „łono Abrahama”, które dla Izraelitów było synonimem nieba (por. Łk 16,19-31). Znamy inną przypowieść o chwaście posianym między dobre ziarno. Podczas żniw czeka go spalenie. „Tak będzie przy końcu świata” – mówi Jezus. „Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego” (Mt 13, 41-43). W innych miejscach Jezus opisywał w sposób symboliczny i bardzo wymowny istnienie piekła. Do tych, którzy obrażają Boga i czynią zło mówi: „Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony…” (Mk 9,42-48). Natomiast do tych, którzy uważają się za chrześcijan, ale żyją jak poganie mówi: „nie znam was” (por. Mt 25,11).
                            • edw-ina Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 17:57
                              to zajrzyj na racjonalista.pl i tam napisz taki tekst. z przyjemnością poczytam, co ci na to odpowiedzą.
                        • ira_07 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 19:11
                          > Jezus szedł do "grzeszników", aby ich uzdrawiać. Nie owijał w bawełnę, tylko mó
                          > wił "Kto we Mnie uwierzy, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony"

                          Ale nie mówił, że tylko kto będzie katolikiem, ten będzie zbawiony. A Twój Kościół tak mówi. No więc jak?

                          Jezus mówił strasznie przeraźliwe rzeczy skierowane do tych, którzy nie uwier
                          > zą.

                          Nie, nie mówił. Jezus nie straszył. nie grał na emocjach, nie szantażował.

                          Nie mówił nic przyjemnego dla ucha do tych,
                          > którzy nie uwierzą i nie uśmiechał się toleranacyjnie, tak jak tego oczekujesz
                          > ode mnie.

                          Ale TY nie jesteś Jezusem. Nie tobie sądzić!

                          > "Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które gło
                          > siłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym." JANA 12:48

                          Ale co to ma do rzeczy? Syn i synowa są nie wierzą. A zatem osądzi ich Bóg. Nie teściowa! Czy to jest powód, by odmówić kontaktów, nie zapraszać na święta? Czy chrześcijanin nie ma własnie swoim zyciem zaświadczać o Jezusie?
                    • ira_07 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 19:06
                      Co innego, gdyby m
                      > oje dziecko pod wpływem małżonka z dnia na dzień oświadczyło mi po 30 latach, ż
                      > e od dziś nie wierzy już w Boga i zamierza tę wizję narzucić moim wnukom.

                      Uważasz, że można porzucić wiarę pod wpływem małżonka, z dnia na dzień? To słaba ta wiara, słabiutka... Zresztą rację miał śp. ks. Tischner, co do straty wiary przez ateistów;) Cześciej traci się wiarę przez własnych proboszczów;) A dzieciom rodzice "narzucają" wizję świata czy chcesz czy nie. Ateiści wychowują ateistów, jak inaczej? Czy ty w ogóle pojmujesz, że można nie wierzyć?

                      Na pe
                      > wno nie byłaby to neutralna wiadomość dla mnie.

                      Dla mnie też nie. Ale nie odmawiałabym im miejsca przy wigilijnym stole. Bo nie wierzą? To co, ale ja wierzę.
                • mama303 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 14:13
                  jagusiia napisała:

                  > Głęboko wierzący mówi TAK tak NIE nie i nazywa rzeczy po imieniu. A oni po pros
                  > tu dokonują aktu Apostazji, także za swoje dziecko i to ma prawo nie podobać si
                  > ę teściowej. Zwłaszcza, że syn teściowej był prawdopodobnie wierzący (tak go wy
                  > chowała) i dla matki ma znaczenie w jakiej wierze pozostaje jej dziecko i wnuk.

                  A jeśli im sie nie podoba, że teściowa chodzi do koscioła to tez powinni zagrozić, że jak pójdzie to oni z nia zrywają stosunki i przestaja odwiedzać. A co?
                • tumoi Re: Religia - problem z rodziną 08.09.11, 12:18
                  Zwłaszcza, że syn teściowej był prawdopodobnie wierzący (tak go wy
                  > chowała)
                  moi rodzice też mnie wychowywali w wierze katolickiej co nie było jednoznaczne z tym, że byłam wierząca - bo juz jako dziecko nie byłam.
            • edw-ina Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 12:22
              a kiedy się ten twój chrześcijański Chrystus urodził? czy przypadkiem nie w jedno z największych pogańskich świąt? A przypadkiem taki pan jak Konstantyn nie miał nic wspólnego z ustanowieniem daty narodzin Jezusa w tym, a nie w innym momencie? Bo dane historyczne ni jak nie wskazują na to, by narodził się w grudniu. Więc co wówczas świętujesz?
              • ira_07 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 19:14
                > a kiedy się ten twój chrześcijański Chrystus urodził? czy przypadkiem nie w jed
                > no z największych pogańskich świąt

                Przypadkiem jakoś w marcu;) I większość chrześcijan to wie, a ateiści myślą, że zaskoczą tą "szokującą" informacją.

                A przypadkiem taki pan jak Konstantyn nie m
                > iał nic wspólnego z ustanowieniem daty narodzin Jezusa w tym, a nie w innym mom
                > encie?

                Nie, to nie przypadek. Ale zrozum, że DATA świąt wywodząca się z pogaństwa, nie oznacza świąt pogańskich... Ja mam urodziny w katolickie święto i go nie świętuję;) Świętuję urodziny. A, że data się pokrywa? Nic.
                • edw-ina Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:22
                  nie wydaje mi się, że większość chrześcijan to wie, bo zważywszy na fakt, że znaczny odsetek nawet Biblii nie zna, nie oczekuję więcej.

                  A Konstantyn i powołany przez niego sobór jednak miał znaczny wpływ na oblicze całego chrześcijaństwa. I niestety dość znacznie wypaczył pierwotną ideę, właśnie łącząc ją z wcześniejszymi, bardzo popularnymi praktykami.
            • kkokos Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 20:09
              Teściowa widać z tych wierzących real
              > nie i głęboko (niekoniecznie przesiadująca cały czas w Kosciele) ale ma świadom
              > ość swojej wiary i dlatego nie będzie zapraszać niewierzących w Święta (zgrzyt
              > i obłuda).

              teściowa prawdopodobnie boi się, co sąsiedzi powiedzą, jak się dowiedzą, że dziecko na religię nie chodzi i próbuje zaszantażować syna i synową w obronie swojego dobrego imienia, co by sąsiadki w ławkach w kościele przed mszą nie obgadywały

    • bellagnos Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 11:10
      Moje zdanie jest takie:nie posyłać na religie póki dziecko nie chce, jak zechce to mu pozwólcie ale odpowiedzialnymi za wychowanie religijne niech będą teściowie lub chrzestni ( np zebrania, czy przygotowanie do komunii św.) .
    • triss_merigold6 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 11:53
      Masz d... nie męża. Dorosły człowiek bierze na klatę fakt, że czasem chcąc pozostać w zgodzie ze swoimi przekonaniami, sprawi przykrość rodzicom.
      Nie chce teściowa organizować świąt? Jej problem, spędzicie je we własnym gronie.
      Jestem ateistką, dzieci nie chrzciłam, starszy na religię nie chodzi i nie ma z tego tytułu problemów towarzyskich wśród rówieśników.
      Święta obchodzimy z choinką, opłatkiem, prezentami etc., bo odróżniam obyczaj i folklor od instytucji kk i praktykowania wiary.
      Ustąpisz dla świętego spokoju, cóż Ty będziesz odczuwać dyskomfort, a dziecko dostrzeże hipokryzję.
      • bazia8 Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 12:02
        Zgadzam się z Triss, u mnie też były naciski ze strony teściowej, ale raczej na zasadzie "żyjemy w państwie katolickim, nie rób z dziecka odmieńca, co ci szkodzi" jej hipokryzja tylko wzmocniła nasz opór:D
        gdyby była osobą mocno wierzącą(nie mylić z plastikowym katolicyzmem)
        pewnie wzięłabym jej zdanie pod uwagę, przy czym obojętne mi jest jakiej wiary byłaby teściowa.
        Autorko wątku popełniłaś błąd na samym początku, trzeba było nie kryć się z poglądami, teraz musisz wypić to piwo, w zgodzie ze sobą, albo i bez zgody.
        • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 17:15
          Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, na razie dziecko nie będzie chodziło, chyba że sam będzie chciał, smutne jest tylko to że religia potrafi tak bardzo dzielić.
          • triss_merigold6 Zdziwiona? 03.09.11, 17:37
            Welcome to the jungle. Zdziwiona?
            Gdybyście jasno, klarowanie i bez pozostawiania jakichkolwiek złudzeń, przekazali rodzinie informację na temat waszego stosunku do wiary, praktyk religijnych, katechezy etc. to rodzina w osobie teściowej dostosowałaby się bez długich fochów.
            Czasem trzeba krzyknąć, uciąć jakiekolwiek komentarze, zachować się niemiło i stanowczo ale osiąga się pożądany skutek. Coś za coś.
            • joshima Re: Zdziwiona? 03.09.11, 22:02
              triss_merigold6 napisała:

              > Welcome to the jungle. Zdziwiona?
              > Gdybyście jasno, klarowanie i bez pozostawiania jakichkolwiek złudzeń, przekaza
              > li rodzinie informację na temat waszego stosunku do wiary, praktyk religijnych,
              > katechezy etc. to rodzina w osobie teściowej dostosowałaby się bez długich foc
              > hów.
              Albo i nie. Ja znam niestety ten drugi przypadek :P

              > Czasem trzeba krzyknąć, uciąć jakiekolwiek komentarze, zachować się niemiło i s
              > tanowczo ale osiąga się pożądany skutek. Coś za coś.
              Niestety tu się zgadzam.
          • edw-ina Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 17:39
            dwa tysiące lat chrześcijaństwa pokazuje, że nic tak świetnie nie dzieli, jak religia :)
    • mama_myszkina nie ustępuj! 03.09.11, 19:41
      Jestem córką matki - ateistki, która w swojej mądrości uznała, że nie bedzie mi narzucać tego, co większość społeczeństwa uważała za normę. A to było w latach osiemdziesiątych, więc nasłuchała się dużo bardziej niż rodzice dzieci niechodzących do kościoła dziś.

      I powiem Ci, że ten brak religii wyszedł mi na dobre. Poszerzyły mi się horyzonty. Głupio zrobiłam,ze pod presją kolegów i koleżanej poszłam do komunii (ochrzczona zostałam 2 dni przed, bo mam mnie nie ochrzciła). I ja tego żałuję, natomiast uważam, że mama, dajac mi wybór, postąpiła słusznie.

      Tak jak już ktoś tu pisał, za jednym szantażem będzie następny. Jeśli pozwolisz teściowej wymusić eligię, to potem bedzie beirzmowanie, ślub kościelny, rekolekcje itp.

      To jest Wasza rodzina i Wasze dzieci. Jeśli teściowa jest skłonna zerwac więzi rodzinne dlatego, że dajecie dzieciom wolnym wybór w kwestii religii, to świadczy to o tym,ze do prawdziwie chrzescijańskiej miłosci bliźniego jej daleko. I tak bym to przedstawiła. Póki co, zgodnie z polskim prawodawstwem, to rodzice a nie dziadkowie decydują o wychowaniu dzieci.

      Mam wrażenie,ze tesciowa wykorzystuje religię jako pole bitwy aby poakzac swoją nad Toba przewagę. Nie wierzę, że rozumna osoba moze być aż tak ograniczona.
      • kklekss Re: nie ustępuj! 03.09.11, 20:51
        Teściowa napewno nie jest ograniczona , tylko zszokowana tą sytuacją.Przecież był ślub młodych, chrzciny dziecka to dlaczego miała oczekiwać takiego obrotu sprawy w sprawie wiary.Oczywiście, że to sprawa rodziców , jeżeli chodzi o religię itp. , ale jest też matką ukochanego męża synowej.Wychowała go w wierze a młodzi powinni wcześniej poruszyć ten temat.Kiedyś też zostaną teściami i rolę się odwrócą .Teściowa dobrze wychowała syna a teraz jest ta niedobra.
        • baszkircef Re: nie ustępuj! 03.09.11, 21:25
          Chciałabym podkreślić, że nigdzie nie twierdziłam że teściowa "jest ta niedobra" jest dobrym człowiekiem, lubię ją, szanuję i wiem że sytuacja jest dla niej trudna stąd taka jej reakcja. Ma ostatnio różne swoje problemy, a ja dołożyłam jej jeszcze jeden. Dlatego moje wątpliwości
          • mama_myszkina Re: nie ustępuj! 04.09.11, 12:48
            baszkircef napisała:

            > Chciałabym podkreślić, że nigdzie nie twierdziłam że teściowa "jest ta niedobra
            > " jest dobrym człowiekiem, lubię ją, szanuję i wiem że sytuacja jest dla niej t
            > rudna stąd taka jej reakcja. Ma ostatnio różne swoje problemy, a ja dołożyłam j
            > ej jeszcze jeden. Dlatego moje wątpliwości

            Dołożyłaś jej problem, bo chcesz wychowywac dzieci po swojemu? Nie zartuj.
          • oxf Re: nie ustępuj! 04.09.11, 19:09
            jesli moge cos dodac od ciebie. Dziwi mnie nieco twoj problem. Ja sam jak czasem bywam w kk bo musze i slysze kazania to mnie skreca. Tak jak np. w czasie komuni syna. Ale dzieci sa srednio zainteresowane koscielna propaganda i nic z tego nie wynasza raczej. Wypisac go z religii jak wszystkie dzieci w klasie chodza? Czy to ma sens? To przeciez nie tylko sprawa religii to bardziej przynalezno do spolecznosci, tradycji. A my w tym kraju akurat mamy taka przynaleznosc. Moim zdaniem lepiej go puscic na te lekcje i ewentualnie zainteresowac sie czy te lekcie sa za bardzo moze moherowe by dziecku krzywdy nie robiono. Takiz to kraj.
          • to_ni Re: nie ustępuj! 06.09.11, 22:48
            Żadnego problemu teściowej nie dołożyłaś, bo Ty w tej sytuacji żadnego żadnego problemu nie masz. To teściowa dołożyła Wam swój problem. Ona się czegoś wyraźnie obawia w związku z faktem nieureligijniania dziecka. Ciekawe czego.

    • pieranka Re: Religia - problem z rodziną 03.09.11, 20:53
      "Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście" Budda
    • freejasmin [...] 03.09.11, 22:53
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zona_mi freejasmin 04.09.11, 10:45
        Proszę usunąć reklamę z sygnaturki.
    • kawka74 Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 16:47
      Ja się trzymam. Nie pozwalam i nie pozwolę na to, żeby o wychowaniu religijnym decydowały czyjeś chimery. Kwestia religijna w ogóle nie jest kwestią do rozważania pod kątem rodzinnych żalów, łez i ataków rozpaczy.
      • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 19:37
        Byliśmy dzisiaj u teściów i awantura była straszna, naprawdę straszna, w końcu wyszliśmy i pojechaliśmy do domu. Nigdy nie sądziłam, że sprawa religii wywoła w teściowej taką agresję, nic do niej nie docierało, nie słuchała żadnych argumentów. Czułam się jak obsztorcowany uczniak. Wydaje mi się że to nie jest już kwestia spędzania wspólnych świąt, chyba drzwi do ich domu są dla nas zamknięte dopóki nie zapiszemy dziecka na religię.
        • joshima Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 19:47
          baszkircef napisała:

          > Byliśmy dzisiaj u teściów i awantura była straszna, naprawdę straszna, w końcu
          > wyszliśmy i pojechaliśmy do domu. Nigdy nie sądziłam, że sprawa religii wywoła
          > w teściowej taką agresję, nic do niej nie docierało, nie słuchała żadnych argum
          > entów.
          A po co w ogóle argumenty?
          1. To wasza sprawa.
          2. Do teściowej żadne Wasze argumenty nie dotrą, choćbyś nie wiem jak się starała.
          3. Argumenty to jest narzędzie w dyskusji, a o ile dobrze zrozumiałam Wasze stanowisko dyskusji nie podlega.

          Ja na Twoim miejscu zakomunikowałabym swoje stanowisko oraz to, że ta kwestia nie podlega dyskusji.

          > chyba drzwi do ich domu są dla nas zamknięte
          > dopóki nie zapiszemy dziecka na religię.
          Mówi się trudno. To tylko świadczy o Twojej teściowej o jej "wierze" i "religijności". I niestety o ty, że nie zależy jej na Was a już na pewno na Waszych dzieciach. Do świąt jeszcze pół roku. Nie ustępuj. A jak teściowa nie ustąpi, to trudno. Mała strata.
          • verdana Re: Religia - problem z rodziną 04.09.11, 20:15
            Tym bardziej nie nalezy ustąpić. Jesli to zrobisz, resztę życia spedzisz wykonując polecenia tesciowej w sprawie wychopwania dziecka. Ni mowiąc już o tym, ze nie chodzi tu tylko o lekcje - za dwa lata bedzie komunia. Pójdziesz do spowiedzi? Do komunii? Bedziesz oklamywać dziecko,z e jesteś wierzaca, czy powiesz, ze ma robić tak, jak sobie życzy babcia.
            Myslę,z e dobrym pomysłem będzie powiedzxieć twardo teściowej, ze dziecko na religie nie pójdzie, niezaleznie od tgo, co ona zrobi. I ze ma wybór - moze mieć newierzacą rodzinę, albo wcale jej nie mieć.
            Moja babcia została wykleta przez swoją rodzinę - bo się ochrzciła. Nigdy więcej w życiu nie zobaczyła swojego ojca, dziadek nie poznał wnuka, mój ojciec nawet nie wie, jak dziadek miał na imię... Cóz, tak bywa.
          • triss_merigold6 Ale po co dyskutować? 04.09.11, 20:46
            Ale po co o tym dyskutujesz z teściową? Komunikujesz swoje zdanie i oznajmiasz, że decyzja nie podlega dyskusji. Proste. Nie ma potrzeby szukać argumentów, to wasza sprawa i konstytucyjne prawo do wychowywania dziecka zgodnie z własnym światopoglądem.
            Teściowa Cię szantażuje ordynarnie.
            • verdana Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 21:01
              Bo człowieka gubi kultura. jak matak (bo przeciez to nie tylko tesciowa...) zaczyna wrzeszczeć i domagać się czegoś, to dobry syn próbuje przekonywać, zamiast zabrać zonę i dziecko, trzasnąć drzwiami i powiedzieć, zę następnym razem pojawi się u rodziców, gdy zadzwonią i zarecza, ze wiecej dyskusji na temat lekcji religii nie będzie.
              Tylko to jest dobra, teoretyczna rada. Sama wiem, że to jest zazwyczaj zbyt trudne.
              • triss_merigold6 Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 21:17
                Można się od tego uwolnić, naprawdę. Mnie się z teściową udało kiedyś i po bardzo nieprzyjemnej scenie + szlabanie na kontakt z wnukiem, o dziwo przestała głosić w mojej obecności i w obecności wnuka. Efekt spektakularny, bo działa do dziś, syn ma kontakt z babcią i żadnych newsów religijnych nie przynosi. Czyli da się. Kosztem zszarpania sobie nerwów na parę tygodni, ale się da.
                • verdana Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 21:36
                  Mam wrażenie, ze klucz do Twojego sukcesu kryje się w slowie "teściowa'.
                  Znacznie trudniej jest tak potraktować własną matkę, w dodatku, jak pisze Auitorka sympatyczną i nie sprawiajacą dotychczas problemow.
                  • triss_merigold6 Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 21:58
                    Ale autorka ma problem z teściową, a nie z rodzoną matką.
                    • verdana Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 22:13
                      Ale mąż, do ktorego jak sadzę, Autorka jest przywiązana, ma problem z rodzoną matką. I trudno zonie jednostronnie powiedzieć "Twoja mama nie zobaczy dziecka, póki nie ustąpi", jesli mąz nie zamierza z mama zrywac kontaktów.
              • joshima Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 21:55
                verdana napisała:

                > Bo człowieka gubi kultura.
                Źle pojęta kultura. Asertywność nie jest zaprzeczeniem kultury. Wręcz przeciwnie. Ludzi gubi pragnienie zachowania pozorów. Ustąpić i udawać, że jest OK byle tylko ktoś się nie obraził i zapraszał nas na święta.
                • lexi777 Re: Ale po co dyskutować? 04.09.11, 22:21
                  Hmmm ja powiem jak to jest u nas: ja ateistka, mąż wierzący acz nie praktykujący. Teściowa bardzo religijna. Moje dzieci ochrzczone oboje, mimo że mam te obrzędy głęboko w nosie i muszę się wynudzić za każdym razem na mszy, a spotkanie bliskie z facetami w sukienkach przyprawia mnie z reguły o szczękościsk.
                  Decyzja podjęta ze względu na 1. teściów bo są dobrymi ludźmi, bardzo pomagają i są wiekowi i kochani przez nas oboje. 2. Ponieważ ja byłam chrzczona, bierzmowana, u komunii i po ślubie kościelnym a zdanie na temat wiary wyrobiłam sobie mając naście lat a potem ugruntowałam.Efekt jestem nie wierząca, ale to wcześniejsze praktykowanie paradoksalnie pomogło mi w podjęciu tej decyzji. Przynajmniej wiem co odrzucam.
                  3. Bo dzieci są okrutne a małe dziecko nie zrozumie dlaczego mu inni dowalają na tym punkcie a ja nie wytłumaczę raczej takiemu maluchowi swojego światopoglądu. Znane są przypadki w naszym kraju gdzie katecheta czy ksiądz nastawiał inne dzieci przeciwko innowiercy:>.Generalnie moje maluchy do podjęcia właściwej i swojej decyzji będą gotowe jak dorosną i wtedy zdecydują w którą stronę pójdą, ja zadbam o to by miały spokój do tego czasu i poznały religię katolicką.
        • kol.3 Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 05:48
          Ano właśnie i wyszło szydło z worka, że dla teściowej jesteście parą gó...arzy, którzy mają tańczyć tak jak ona zagra. W tej chwili w kwestiach religii póżniej w innych sprawach także.Jeśli teściowa nie chce się widzieć z wnukiem dlatego że nie chodzi na religię to tym bardziej bym te kontakty przerwała. Widać jak mało Wy i wnuk jesteście dla niej warci.
          • momago Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 08:07
            Jakie szydło z worka wyszło? Autorka wątku napisała, że teściowie są dobrymi ludźmi i lubi ich towarzystwo. Ja wnioskuję, że skoro tak, to wcześniej nie było żadnych nacisków i wymuszeń. Myslisz, że tak nagle to się zmieniło?
            Mnie tylko zastanawia jedno - dlaczego ten temat nie został poruszony wcześniej - przed ślubem, zanim pojawiły się dzieci. Zwykle temat wiary wypływa przy okazji spotkań z rodzicami przyszłego męża czy żony. Dlaczego wtedy nie było jasnego i stanowczego przekazu co do światopoglądu?
            • enith Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 08:38
              W swoim drugim poście autorka wyraźnie pisze, że dziecko ochrzczone zostało ze względu na dziadków. A więc jakieś naciski z ich strony prawdopodobnie miały miejsce, inaczej nie chrzciliby dziecka wbrew własnym przekonaniom. Obecna chryja z niechodzeniem na religię natomiast, to pokłosie dotychczasowej polityki uległości w tej kwestii. Należało od samego początku stać twardo na stanowisku, a nie odwalać szopkę, żeby się teściowie nie obrazili. Pozostaje od tej chwili konsekwetne sprzeciwianie się próbom teściów ingerowania w wychowanie dziecka, nawet za cenę tymczasowego radykalnego ochłodzenia kontaktów.
              Swoją drogą, nie mam wysokiego mniemania o głębokiej wierze starszej pani, która szantażem, histerią i zerwaniem stosunków reaguje na niepodporządkowanie się jej żądaniom.
            • verdana Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 08:39
              Mysle, ze na tym polega problem. To po slubie mloda para zmienila poglądy, tesciowa nie była na to przygotowana.
            • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 08:48
              Od ślubu do urodzenia dziecka i do jego pójścia do szkoły minęło wiele czasu i moje poglądy uległy zmianie. Przed chwilą rozmawiałam z moja mamą. Nie jest zła, ale głęboko rozczarowana i załamana, według niej jestem jakimś zwierzęciem, prymitywem, które nie ma żadnych wyższych uczuć bo nie wierzy w Boga. Nic do niej nie dociera, że staram się dobrze wychowywać dziecko, mówię mu co jest złe a co dobre, żyję zgodnie z mężem, szanuję rodziców, to wszystko nie ma znaczenia bo to jest poza kościołem. Według obu rodzin poza kościołem jest jałowa pustynia. Dlaczego katolicy tak bardzo nienawidzą ludzi, którzy myślą inaczej niż oni, tak pogardzają. Nigdy mi nie przyszło do głowy wyśmiewać czy pogardzać ludźmi którzy wierzą, szanuje ich, dlaczego nie otrzymuje tego samego. Ludzie którzy deklarują miłość bliźniego okazują ci nienawiść. Teściowa w jednej chwili przekreśliła tyle lat zgodnego życia.
              • enith Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:05
                > a. Dlaczego katolicy tak bardzo nienawidzą ludzi, którzy myślą inaczej niż oni
                > , tak pogardzają.

                Źle postawione pytanie, kochana. Pytać powinnaś, dlaczego twoi teściowie oraz własna matka to tępi, nieustępliwi, nie znający słowa "tolerancja" fanatycy. Przykre usłyszeć od własnej matki, że jest się prymitywem. Przykre być obsobaczanym jak uczniak przez teściową. Uważam jednak, że nie ma tego złego... Masz okazję przekonać się na własne oczy, ile ty, twój mąż i twoje dziecko jesteście dla tych ludzi warci. Wychodzi na to, że niewiele. Dla własnego zdrowia psychicznego naprawdę powinnaś ochłodzić stosunki. Powyższe wypowiedzi osób w podobnej sytuacji dowodzą, że radykalne, asertywne postawienie weta, na krótką metę pogorszyło kontakty, ale na dłuższą opłaciło się.
                • kol.3 Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 17:47
                  Bardzo dobrze podsumowane.
              • edw-ina Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:17
                to nie kwestia katolików/protestantów/ortodoksów itp. tylko konkretnych ludzi, którzy uważają, że ich wizja świata jest jedyną właściwą. Moja ś.p. babcia była bardzo głęboko wierzącą osobą, a mimo wszystko nie odrzuciła mnie za rezygnację z sakramentów, ani mojego męża za brak ślubu kościelnego. Zapraszała nas na święta, dzieliła się opłatkiem, składała życzenia, a nie raz się za nas modliła. Kilka razy zapytała, czy jestem przekonana, czy odeszłam z kościoła na zawsze. Kiedy zrozumiała, że decyzji nie zmienię stwierdziła, że najważniejsze to bycie dobrym, uczciwym człowiekiem. Na studiach natomiast uczył mnie pewien ksiądz - teolog i biblista, który dość często powtarzał, że Bogiem najczęściej zasłaniają się ci, którzy sami najchętniej by się przed nich ukryli.
                Musisz się oprzeć presji, bo inaczej nie wydoroślejesz.
                • verdana Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:20
                  Zwróć jeszcze uwagę na jedno - ani teściowa, ani matka nie byly przejete tak bardzo Wasza niewiarą, są przejęte tym, ze nie jesteście tacy "jak wszyscy' - nie poślecie dziecka na religię. Podejrzewam, ze nie o wiarę tu chodzi, ale o pozory, bo przecież jesli Wasze dziecko poszłoby na religię, to Wy nadal pozostalibyscie ludźmie niewierzacymi, prawda?
                  Tym bardziej nie nalezy ustępować, bo rodzina nie jest przejęta Waszą przyszłością, ale tym, "co ludzie powiedzą".
              • joshima Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:25
                baszkircef napisała:

                > Dlaczego katolicy tak bardzo nienawidzą ludzi, którzy myślą inaczej niż oni, tak pogardzają.
                Bardzo Cię proszę nie uogólniaj.
                • baszkircef Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:45
                  Przepraszam, jestem w tej chwili rozgoryczona, ja też uważam, że emocje muszą trochę wygasnąć
              • momago Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 09:27
                To oczywiście nie moja sprawa, ale ciekawa jestem na czym polega zmiana Twoich poglądów - przestałaś wierzyć w Boga czy zraziłaś się do kościoła jako instytucji (nie spodobała Ci się postawa księdza, kazanie)? - nie musisz odpowiadać. Być może Wasi rodzice to wiedzą i dlatego nie chcą (nie mogą) się z tym pogodzić.
                Katolicy nie nienawidzą ludzi. Twoja mama i teściowa starały się wychowywać Ciebie i Twojego męża w wierze i Wasze odejście od kościoła traktują jako osobistą porażkę. Myslę, że stąd takie gwałtowne reakcje. Nie ma tu mowy o żadnej nienawiści. Moim zdaniem potrzebujecie wszyscy czasu żeby ochłonąć i zaakceptować nową sytuację. W tej chwili jest dużo emocji i nie warto pod ich wpływem decydować o dalszych losach rodzinnych relacji.
              • to_ni Re: Religia - problem z rodziną 06.09.11, 23:17
                Z tych doświadczeń wynika, że religia katolicka w wydaniu takim jak obecnie (tradycyjnym) jest źródłem bardzo silnych uprzedzeń, nietolerancji, nieporozumień, podziałów, które budzą agresję do każdego, kto się różni od "jedynie słusznego" stylu życia. Tylko zupełne zaślepienie wewnętrzne pozwala ludziom w takim stanie psychicznym deklamować tekst o miłości bliźniego.
                • joshima Re: Religia - problem z rodziną 06.09.11, 23:24
                  to_ni napisała:

                  > Z tych doświadczeń wynika, że religia katolicka w wydaniu takim jak obecnie (tr
                  > adycyjnym) jest źródłem bardzo silnych uprzedzeń, nietolerancji, nieporozumień,
                  > podziałów, które budzą agresję do każdego, kto się różni od "jedynie słusznego
                  > " stylu życia.

                  No co za bzdury !?!?!
                  • to_ni Re: Religia - problem z rodziną 07.09.11, 00:10
                    Ano dokładnie takie, jak Ty rozumiesz i uzasadniasz.
                    • joshima Re: Religia - problem z rodziną 07.09.11, 00:57
                      Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi, więc dociekać nie będę. Oburza mnie tylko uogólnienie a zatem mijanie się z prawdą i na tym poprzestanę.
                      • to_ni Re: Religia - problem z rodziną 07.09.11, 10:01
                        Nie chcę odbiegać od problemów Baszkircef w stronę debaty teologicznej.
                        Religia uczy podziałów - uzasadniam to stwierdzenie: podstawowy podział, który wprowadza religia w ludzkie głowy, to podział na zbawionych i potępionych na wieczność, na skazanych ostatecznym wyrokiem sądowym na niebo albo na piekło, na wiecznie dobrych i złych (tekstów religijnych opisujących ten podział jest tak dużo, że chyba nie muszę cytować). Ten podział dotyczy wszystkich ludzi, od Adama i Ewy po zaskoczonych końcem świata. Zaszczepienie tej wiary/myśli w głowie człowieka jest skutkiem wychowania religijnego, tego były i są uczone dzieci na lekcjach religii. Jeśli teściowej Baszkircef wpojono za młodu wiarę w taki projekt wieczności i losów człowieka, nie dziwię się jej reakcjom. Walczy o to, by jej wnuczę nie smażyło się bezterminowo w piekle.
                        • to_ni Re: Religia - problem z rodziną 07.09.11, 10:12
                          A że przy okazji robi z życia rodzinnego piekło, to inna kwestia. Ona tego nie widzi, wydaje się religijnie zaślepiona. Może potrzebuje czasu, żeby swoje myślenie zaadaptować do nowej sytuacji? Moim zdaniem pomocna w tym mogłaby być rozmowa teściowej z jakimś normalnym księdzem. Albo z kimś z kręgu rodziny, przyjaciół, znajomych, których ceni, a którzy nie podzielają jej przekonań i gwałtownych uczuć.
                          • joshima Re: Religia - problem z rodziną 08.09.11, 16:11
                            A ja mam poważne wątpliwości, o co ona tak naprawdę walczy. I pozostanę przy swoim zdaniu.
            • kol.3 Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 17:44
              Nie wiem co to znaczy, że teściowie są dobrymi ludźmi. Dla mnie, w kontekście tego co zostało napisane, nie są,. Nie wiadomo czy wcześniej nie było nacisków i wymuszeń, być może życzenia teściowej były spełniane bez dyskusji. Nagle para postanowiła przeforsować swoje zdania i jest piekło.
              Nie wiem dlaczego temat miał być poruszany z teściami przed ślubem. Przed ślubem to para ma się dogadać a nie pytać teściów o pozwolenie na wyznawanie swoich poglądów. Para jest zgodna, że dziecko ma na religię nie chodzić i to jest początek i koniec sprawy.
    • alba27 Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 10:36
      Jesteś ateistką czy po prostu nie uznajesz nauk głoszonych przez KOściół?
      Ja wierzę w Boga, ale księża mnie wkórzają i czasami jak trafię na mszę podnoszącą ciśnienie to potrafię przez pół roku nie chodzić do KOścioła, ale Święta obchodzę i chcę żeby moje dzieci wiedziały czym one są, dlatego na religię chodzą, bardzo chętnie zresztą, mądra katechetka przekaże im to do czego ja mam ambiwalentny stosunek. Niech dzieci poznają nauki katolickie a potem sami zdecydują. Chyba że świąta to dla ciebie tylko zjedzenie karpia to wtedy olej sprawę.
      • jagusiia Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 11:32
        Wielu księży sprzeniewierza się Bogu i objawienia ukazują, że nawet księża (zaprzedani Złu) trafiają do piekła. Kościół to nie księża, ksieża są jedynie pasterzami, którzy mają prowadzić lud do Boga, nie zawsze wywiązują się z tego. Księża pośredniczą, sprawują sakramenty święte. Obrażanie się na księży donikąd nie prowadzi, bo odłącza nas od łask, które płyną z sakramentów świętych, takich jak Spowiedź czy Komunia Św. Obrażanie się na księży nic nam nie daje, jedynie odłącza nas od Koscioła. Kościół nie jest własnością księdza tylko jego służbą i należy tak samo do nas. Księża są mocniej narażeni na ataki szatana, bo 1 zdobyty ksiądz to tysiące i miliony dusz, za które jest odpowiedzialny, dlatego trzeba się za nich modlić. Księża np. teraz wprowadzają w Kościele rózne niekorzystne zmiany w Polsce, pod wpływem biskupów, nie do końca zgodne z tym, czego chce i naucza Ojciec Święty, Benedykt 16. Jednak rezygnowanie z przynależności do Koscioła ze względu na osobę cyz postawę jakiegoś księdza jest zawsze ze szkodą dla nas samych. Ksiądz pociąga nas wtedy za sobą w kierunku oddalającym od Boga. A ma nas prowadzić do Niego. Osoba księdza nie powinna decydować o naszej relacji z Bogiem. Warto też pamiętać, że ręce kapłańskie są niezbędne do sprawowania sakramentów świętych, które są nam tak potrzebne do wzrostu duchowego. On tylko użycza swej osoby Chrystusowi do tego, aby w nas działał.
        • douglas.beauty Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:35
          jagusiia napisała:


          > ak Spowiedź czy Komunia Św. Obrażanie się na księży nic nam nie daje, jedynie o
          > dłącza nas od Koscioła. Kościół nie jest własnością księdza tylko jego służbą i
          > należy tak samo do nas. Księża są mocniej narażeni na ataki szatana, bo 1 zdob
          > yty ksiądz to tysiące i miliony dusz, za które jest odpowiedzialny, dlatego trz
          > eba się za nich modlić. Księża np. teraz wprowadzają w Kościele rózne niekorzys
          > tne zmiany w Polsce, pod wpływem biskupów, nie do końca zgodne z tym, czego chc
          > e i naucza Ojciec Święty, Benedykt 16. Jednak rezygnowanie z przynależności do
          > Koscioła ze względu na osobę cyz postawę jakiegoś księdza jest zawsze ze szkodą
          > dla nas samych. Ksiądz pociąga nas wtedy za sobą w kierunku oddalającym od Bog
          > a. A ma nas prowadzić do Niego. Osoba księdza nie powinna decydować o naszej re
          > lacji z Bogiem. Warto też pamiętać, że ręce kapłańskie są niezbędne do sprawowa
          > nia sakramentów świętych, które są nam tak potrzebne do wzrostu duchowego. On t
          > ylko użycza swej osoby Chrystusowi do tego, aby w nas działał.

          ale, mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe, ze to o czym piszesz jest dla autorki watku ( oraz dla innych ateistow jak ja np.) nic nie znaczacymi banialukami?
        • marajka Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:47

          > Wielu księży sprzeniewierza się Bogu i objawienia ukazują, że nawet księża (zap
          > rzedani Złu) trafiają do piekła.

          Potrzebujesz OBJAWIEŃ, żeby wiedzieć, że bycie księdzem nie gwarantuje zbawienia?
        • kropeczka455 Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 15:51
          jagusiia napisała:
          > Wielu księży sprzeniewierza się Bogu i objawienia ukazują, że nawet księża (zap
          > rzedani Złu) trafiają do piekła. Kościół to nie księża, ksieża są jedynie paste
          > rzami, którzy mają prowadzić lud do Boga, nie zawsze wywiązują się z tego

          http://www.google.pl/search?q=liche%C5%84+bazylika&hl=pl&client=firefox-a&hs=dqF&rls=org.mozilla:pl:official&prmd=ivnsm&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=HNNkTsv4BaGk4gS_pbSrCg&ved=0CDUQsAQ&biw=1600&bih=783
          Ot, masz tutaj jagusiia skromniutki Dom Boży.
          Czy tego oczekuje Bóg od chrześcijan????
    • mmarrta O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne dziec 05.09.11, 14:09
      Czy może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi z tym prześladowaniem dzieci niechodzących na religię przez dzieci chodzące?? Ja przestałam chodzić na religię zaraz po komunii, wtedy jeszcze była prowadzona w kościele. Jak religia została przeniesiona do szkoły (byłam wtedy w piątej-szóstej klasie podstawówki) to na początku jako jedyna nie chodziłam i nie dość, że nikt mnie nie "prześladował" to byłam wręcz obiektem zazdrości kolegów i koleżanek z klasy, że mam o jedną lekcję mniej. Pod koniec podstawówki oprócz mnie przestała chodzić jeszcze jedna osoba, w liceum była to mniej więcej 1/3 klasy oficjalnie, nieoficjalnie więcej osób się urywało. I nigdy nikt mnie palcami nie wytykał, powiedziałabym, że innym dzieciom w klasie zwisało kto chodzi na religię a kto nie.
      Problem autorki wątku, a właściwie zachowanie teściowej to dla mnie jakaś abstrakcja. Jakby mi ktokolwiek usiłował narzucać swoje zdanie w podobny sposób to bym się tylko popukała palcem w czoło i dalej robiła to co ja uważam za słuszne.
      • joshima Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 14:14
        O to, że grupa zawsze potrzebuje jakiegoś kozła ofiarnego, pretekst jest mało istotny (niechodzenie na religię, okulary, ubóstwo, nadwaga, ojciec alkoholik czy odstające uszy). Może się zdarzyć, że padnie na dziecko, które jako jedyne nie chodzi na religię, jeśli dodatkowo charakterologicznie pasuje on do tej roli.
        • mmarrta Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 14:30
          Ok, rozumiem, że dzieci lubią sobie czasem upatrzyć kozła ofiarnego tylko pytanie czy dzieci tak naprawdę obchodzi czy inne dziecko chodzi na religię czy nie. Z mojego doświadczenia wynika, że nie miało to dla nikogo znaczenia (wiek 11 lat i powyżej), wręcz inni mi zazdrościli jak wychodziłam wcześniej do domu. Jedynym utrudnieniem jakie pamiętam było uganianie się za woźną, żeby otworzyła mi szatnię.
          Może wypowiedzą się tutaj mamy, których dzieci nie chodzą na religię. Czy Wasze dzieci w jakikolwiek sposób są szykanowane z tego powodu przez inne?
          • joshima Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 14:39
            mmarrta napisała:

            > Ok, rozumiem, że dzieci lubią sobie czasem upatrzyć kozła ofiarnego tylko pytan
            > ie czy dzieci tak naprawdę obchodzi czy inne dziecko chodzi na religię czy nie.
            Różnie to bywa. Sądzę, że to bardziej zależy od środowiska, a więc i od rodziców.
          • triss_merigold6 Moje nie chodzi 05.09.11, 14:56
            Moje dziecko w zerówce nie chodziło na religię, teraz w I klasie też nie będzie chodzić. Katechezę ma 2x na ostatnich lekcjach więc albo go odbiorę wcześniej albo zostanie odprowadzony na świetlicę. Szykanowany nie jest. Jeśli ktokolwiek spróbuje go szykanować z tego powodu to cóż... ja mam no limits.
            • mmarrta Re: Moje nie chodzi 05.09.11, 15:41
              Mam podobne podejście. Na religie nie zamierzam dziecka posyłać i jeśli tak się zdarzy, że spotka go jakaś przykrość od kogokolwiek to będę interweniować. Zresztą wydaje mi się też, że teraz jest coraz więcej osób, które się wyłamują z jedynego słusznego trendu i naprawdę nie chodzenie na religię nie jest niczym niezwykłym. Szczególnie w dużych miastach.
          • momago Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 15:07
            Takich doświadczeń nie mam, ale mam inne :-) Już pisałam o tym - rodzice niewierzący a dziecko na religię chodzi bo chce robić to co koledzy. Nie dlatego, że były jakieś prześladowania. W tym wieku dzieci chyba nie lubią się wyróżniać.
            mmarrta napisała:
            wręcz inni mi zazdrościli jak wychodziłam wcześniej do domu - bardzo możliwe, ale myślę że to dotyczy starszych dzieci, znudzonych szkolnym kieratem - jak sama napisałaś, 11 lat i wyżej :-)

            • triss_merigold6 No i? 05.09.11, 15:14
              No i co z tego, że chce być jak koledzy? Ja swojego dziecka nie pytałam czy chce chodzić na religię ze wszystkimi, ponieważ w tym zakresie podejmuję autonomiczne decyzje wychowawcze.
              • momago Re: No i? 05.09.11, 15:58
                Nic z tego. Rodzice tego dziecka uznali, że ostatecznie lekcje religii nie zagrażają bezpieczeństwu dziecka i sprawa nie wymaga "autonomicznych decyzji wychowawczych" :-)
                Nie mnie to oceniać.
              • douglas.beauty Re: No i? 05.09.11, 16:20
                Dokladnie:-)
                Ja ide jeszcze krok dalej i mowie,ze moje dziecko nie pojdzie na religie bo nie chce aby mialo kontakt ze szkodliwa instytuacja jaka w moim przekonaniu jest KK.
                Jestem dzieckiem ateistow, nie bylam ochrzczona, mam slub cywilny - jakies tam protesty czy naciski rodziny byly ale natychamiast ucinane - teraz w ogole nie ma tematu.
            • kol.3 Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 17:54
              Guzik z pętelką. Mój syn jako pierwszy przestał chodzić na religię, wszyscy koledzy mu zazdrościli i za chwilę zrobiło się tych niechodzących na religię dzieci dziesięcioro. Po prostu nauka religii jest tak potworną bzdurą, że głowa mała, zawartość religii w lekcjach religii jest zerowa, to jest po prostu bełkot. Mój syn, na ogól mało rewolucyjny, zupełnie racjonalnie uznał to po prostu za stratę czasu.
          • kawka74 Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 15:13
            Moje dziecko jeszcze do szkoły nie chodzi, ale ja w szkole uczę i widzę, że dzieci niechodzące na religię (a w każdej klasie są takie, w jednej chyba ze czworo uczniów) nie mają z tego tytułu żadnych problemów; mam wrażenie, że nikogo to po prostu nie obchodzi. Organizacja jest prosta - dzieci niechodzące mają zajęcia z innym nauczycielem, albo coś czytają, albo odrabiają lekcje, czasem w coś grają.
            • mmarrta Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 15:31
              No właśnie mi się tak wydaje (na podstawie własnych doświadczeń), że dzieciom to zwisa i powiewa czy ktoś chodzi na religię czy nie i nie ma co demonizować tego niechodzenia na religię.

              • malgosiek2 Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 20:00
                Mój syn od II kl.podst. nie miał żadnych przykrości z tego powodu, ani nie dokuczali jemu i nie był w żaden sposób szykanowany przez nikogo czyli ani przez księdza, ani przez kolegów, ani przez nauczycieli.
                Skończył szkołę podstawową bez żadnych problemów z powodu nie uczęszczania na religię.
      • cherry-cherry Re: O co chodzi z tym prześladowaniem przez inne 05.09.11, 16:45
        No coz, ja natomiast niestety pamietam (a moje dziecinstwo przypadalo na schylkowy okres PRLu kiedy ludzie jeszcze nie mieli takiego hopla z przerzutka na punkcie wiary i kosciola jak dzisiaj) jak nie chodzace na religie dzieci wojskowych byly wyzywane od "bezboznic" i "bezboznikow" ;)) Smiac sie dzisiaj z tego chce, ale pamietam doskonale, jak te rzekomo 'uduchowione' dzieci przygotowujace sie do komunii wykazywaly sie typowym katolickim milosierdziem i tolerancja. Nawet w tamtych czasach, kiedy jak wiadomo ateizm byl waloryzowany i propagowany przez system. Czyli ten "pokarm duchowy" o ktorym tak uparcie ktos pisze powyzej jakos sie nie sprawdzil w uduchowianiu dzieci i lagodzeniu ich obyczajow ;) Potem w moich licealnych czasach, kiedy religia juz byla w szkolach, istotnie ludziom wisialo kto z klasy na nia chodzi a kto nie. My z przyjaciolka nie chodzilysmy, urywalysmy sie z ostatniej godziny lekcyjnej i pies z kulawa noga juz sie tym nie interesowal. Zas kolezanki i koledzy chodzili glownie z musu, za sprawa podejscia "bede chodzil teraz --> bede mial mature z religii --> bede kiedys zwolniony z uciazliwych nauk przedmalzenskich"
    • attiya Re: Religia - problem z rodziną 05.09.11, 14:23
      a czyje to jest dziecko? teściowej czy twoje?
      bo mi się zdaje, że teściowa swoje dzieci już wychowała, w tej gestii nic do gadania nie ma
      poza tym nie możesz sama owych świąt zrobić? I poza tym jeśli dziecko nie idzie na religię to chyba jesteście niewrzący, wiec w czym problem
      • wielbicielnaruto no przynajmniej z rozwodem kościelnym 05.09.11, 18:58
        nie będzie problemu. Biorąc ślub kościelny zobowiązałaś się wychowywać dzieci w wierze katolickiej w punkcie 1136 kodeksu kanonicznego. Celowe niewypełnienie obowiązku jest podstawą do rozwiązania sakramentu małżeństwa zgodnie z rodziałem IX k.k. No i jak się biedna teściowa dostanie wku..., to może wasze małżeństwo rozwiązać w 2 odwiedzinach.
        • enith Re: no przynajmniej z rozwodem kościelnym 05.09.11, 19:09
          > m IX k.k. No i jak się biedna teściowa dostanie wku..., to może wasze małżeństw
          > o rozwiązać w 2 odwiedzinach.

          Gdzie się włóczyłeś, jak rozum rozdawali? Teściowa rozwiąże małżeństwo?? Pójdzie do księdza i powie: "żądam unieważnienia małżeństwa mojego syna!" A ksiądz na to: "już, proszę pani, unieważniam, skoro szanowna pani sobie życzy".
          Pisz ty może książki z gatunku SF, szkoda, żeby taki potencjał twórczy sie zmarnował.
        • joshima Re: no przynajmniej z rozwodem kościelnym 05.09.11, 19:11
          wielbicielnaruto napisał:

          > nie będzie problemu. Biorąc ślub kościelny zobowiązałaś się wychowywać dzieci w
          > wierze katolickiej w punkcie 1136 kodeksu kanonicznego. Celowe niewypełnienie
          > obowiązku jest podstawą do rozwiązania sakramentu małżeństwa zgodnie z rodziałe
          > m IX k.k. No i jak się biedna teściowa dostanie wku..., to może wasze małżeństw
          > o rozwiązać w 2 odwiedzinach.
          Małżeństwa kościelne są małżeństwami konkordatowymi, co oznacza, że są zarejestrowane również w USC i teściowa może sobie najwyżej pokrzyczeć. Może doprowadzić do unieważnienia sakramentu, co zainteresowanym akurat zwisa i powiewa.
    • yessira Re: Religia - problem z rodziną 09.09.11, 21:18
      Oczywiście, wszystko dzieje się zgodnie z Jego wolą. Ustanowił On bezwarunkowe prawa, do których musisz się dostosować gdyż inaczej będziesz zmierzał w dół złą ścieżką. A różnica miedzy tymi dwiema ścieżkami jest w tobie, nie w Stwórcy. Z Jego strony nie ma jakichkolwiek zmian. Ty tylko odczuwasz Jego stosunek do ciebie jako zły dlatego, że sam jesteś zły.

      Wszystko w świecie dzieje się w stosunku do tych, którzy posiadają możliwość wyboru. Ale jeżeli człowiek nie ma możliwości wyboru, nie może nic zrobić i jest popychany do przodu przez zbiorowe cierpienie. / z laitman.pl - polecam artykuł
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka