Dodaj do ulubionych

Relacje z Mamą

26.03.12, 12:08
Będzie długo, dziękuję tym którzy dotrwają do końca i spróbują cos doradzić…
Witam, noszę się już bardzo długo z opisaniem moich dziwnych relacji z moją Mamą, za każdym razem jak od nas wyjeżdża czuję się źle. Bardzo źle bo za każdym razem jak ma przyjechać mam nadzieję, że będzie „normalnie” a nie jest…
Z domu odeszłam dość wcześnie, mieszkaliśmy w małej miejscowości, po szkole nie było pracy, w domu panowała napięta atmosfera, padały teksty typu „nie będę darmozjada trzymać w domu, szukaj pracy” więc mając 20 lat wyjechałam do większego miasta do Ciotki. Przyznam, wyjechałam z ulgą. Nie będę opisywać pobytu u Ciotki bo jestem w sumie wdzięczna, że zaproponowała mi zamieszkanie u siebie ale wiadomo ,że nie fajnie mieszka się kątem u kogoś, Ciotka ma też swoją rodzinę a wiadomo, że zdarzają się konflikty, sprzeczki i wtedy chciałoby się być „niewidocznym”.
Przemęczyłam się rok. W tym czasie byłam już w relacji z moim obecnym mężem. On studiował w innym mieście i podjęliśmy decyzję, że wynajmiemy jakąś kawalerkę i zamieszkamy razem, on przeniósł się na uczelnię w mieście gdzie mieszkałam. I tak po roku mieszkania w Ciotki wyprowadziłam się i zamieszkaliśmy w bardzo kiepskich warunkach ale razem i „na swoim”, było ciężko finansowo ale przynajmniej psychicznie super.
W tym czasie Mama zmieniła trochę swoje podejście i zaczęła tak jakby „doceniać” to że jakoś się wykaraskałam.
W między czasie było lepiej z pracą i zmieniliśmy mieszkanie na trochę lepsze. W roku 2002 wyjechałam na 4 lata do pracy za granicą. Finanse bardzo się polepszyły, kupiliśmy kawalerkę na kredyt, szybko spłaciliśmy, wzięliśmy ślub, sami sobie wyprawiliśmy wesele.
Po 4 latach wróciłam ku niepocieszeniu mojej Mamy bo przecież „tu nie ma przyszłości”, „skończy się kasa skończy się miłość” itp.
Teraz mamy domek, dwoje dzieci , Mąż ma dobrą pracę, ja jestem w domu z dziećmi. Jest między nami bardzo dobrze. Do wszystkiego dochodziliśmy sami, bez pomocy rodziców żadnej ze stron. Nie było łatwo ale na pewno warto.
I teraz stosunek Mamy do mnie.
Ogólnie jestem przez nią uwielbiana, czy na to zasługuję czy nie… Mamę dobrze znam i wiem jakie ma zdanie na różne tematy, co toleruje a czego nie a jak przyjeżdża do nas to zmienia się w bardzo uległą osobę, ja robię wszystko super same ochy i achy co mnie strasznie irytuje bo nikt nie jest idealny a na pewno nie ja. Przykład: jestem bałaganiarą, Mama nie, u niej wszystko jest ładnie poskładane, poukładane, u mnie na półkach bałagan a ona twierdzi, że jest ładnie czyściutko i porządek… zupka pyszna, dla mnie całkiem przeciętna, śniadanko elegancko podane… męczące to bardzo.

Nie jest sobą jak do nas przyjeżdża… jest tak sztuczna, aż mnie w oczy kłuje. Wiele razy prosiłam żeby zachowywała się normalnie, naturalnie żeby czuła się jak u Siebie bo z tym też jest problem, np. je absolutne minimum a wiem, że np. śniadanie u siebie zjada zawsze obfite, sama o tym zawsze mówi, że na śniadanie je dużo… u nas nie, nie chce nas objadać… Pytałam już wiele razy czy ma poczucie, że jestem jakaś chytra? Informuje mnie o wszystkim co zjadła, „wzięłam sobie parę migdałów”…
I to jej uwielbienie, ja oczekiwałabym np. żeby jak np. mam konflikt z moimi dziećmi, coś psocą, nakrzyczę na nie żeby ona to jakoś próbowała złagodzić a ona staje zawsze po mojej stronie! I co gorsza okazuje jeszcze zniechęcenie do moich dzieci!

Ostatnio musiałam iść po południu do przychodni i tak sobie jakoś sama wymyśliłam, że skoro jest Babcia to pójdę sama (wszędzie chodzę z dziećmi to ten raz wykorzystam, dodam , że Mama przyjeżdża do nas tak raz na 5-6 miesięcy na tydzień lub dwa) ale syn miał inny pomysł i uparł się, że pójdzie ze mną. Powiem, że się zdenerwowałam na niego, że nie chce zostać i zaczął płakać zrobiło się nie przyjemnie , drugie dziecko najpierw by zostało ale jak zobaczyło, że syn panikuje to też zaczęła płakać i w końcu wściekła musiałam iść jak zawsze z dwójką… Byłam wściekła, zła na Mamę że nie próbowała ich jakoś zachęcić żeby zostały, ona stała i patrzyła na całą tę scenę ze złością obserwując dzieci. Poszłam z nimi, po drodze przepraszając syna za moje zachowanie, które tak naprawdę było reakcją na Mamy zachowanie i moją frustrację i po powrocie już było wszystko ok tylko Mama był obrażona na syna! I mu to ewidentnie okazywała! Masakra jakaś.

Czy ktoś może powiedzieć mi skąd wynika zachowanie Mamy??
Czy tylko wspólna terapia może sprawić żeby te stosunki były normalne?

Dodam, że Mamie życie nie bardzo się układa, z moim ojcem rozwiodła się jak miałam 3 lata, była sama, potem jak miałam 16 lat związała się z przyrodnim bratem mojego ojca… porażka totalna.Jak miałam 17 lat urodziła córkę. Męczy się z nim, jest jej źle ale jest z nim nadal. Przerabiałam już prawie rozwody, przeprowadzki itp. Po czym wszystko wracało do normy, wypłakiwała mi się przez telefon, ja nie spałam po nocach a po kilku dniach znowu wszystko wracało do normy, doszło do tego, że nie mogłam patrzeć na tego faceta! I w końcu powiedziałam stop- nie chcę więcej tego słuchać, albo podejmujesz decyzję i dążysz do realizacji albo trwaj w tym dalej ale nie obarczaj mnie tymi problemami. Teraz mniej narzeka choć wiem dobrze jak jest. Zaczęła jeździć do pracy za granicę żeby wiązać koniec z końcem bo facet nie garnie się do pracy –taki typ, zawsze taki był.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 14:06
      Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi... Mama ma się bardziej angażować - łącznie z braniem się za wychowywanie twoich dzieci? Ma się bardziej wtrącać i krytykować? Ma się panoszyć w twoim domu? Ma ci nadal krakać i roztaczać pesymistyczne wizje, tudzież sprawdzać porządek w mieszkaniu za pomocą białych rękawiczek? Albo marudzić "no weź, jaki tu bałagan. Dlaczego ty nigdy/ja w twoim wieku to...". Wolałabyś, żeby nie doceniała twoich osiągnięć i czatowała na twoje porażki, błędy i potknięcia?
      Ma być inna, żeby było mniej sztucznie i żebyś czuła się lepiej? Chciałabyś tak?
      Moim zdaniem twoja mama zachowuje się poprawnie i w porządku. Być może uznała, że jesteś dorosła, radzisz sobie i że nie będzie ci włazić z butami w życie, bo czas na twoje wychowywanie już minął. Być może uznała całkiem co innego - w każdym razie nie łamie norm przyzwoitego zachowania zachowując się tak, jak się zachowuje. Wyluzuj.
      • nowalijki Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 15:23
        Oczywiście, że nie chcę żeby się "panoszyła" ja już odwykłam od tego, za długo jestem na swoim ale zamiast chwalić mój bałagan (za co w młodości byłam "fleją, chłop miał mnie lać itp.")mogłaby np.nie komentować tego wcale...
        To prawda co napisała sorvina, mama ocenia ludzi po tym co osiągnęli, głownie finansowo, nie po tym jakimi ludźmi są...
        Ja bym chciała po prostu cieszyć się czasem, który tak rzadko razem spędzamy ...
        Nie chcę żeby była inna, chcę żeby po prostu była sobą bo na pewno nie jest jak jest u nas...
        próbuję luzować za każdym razem jak tu jest ale to tak męczy, że tak bliska osoba buduje taki dystans - w moim odczuciu oczywiście.
        • morekac Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 16:09
          zamiast chwalić mój bałagan (za co w młodości byłam "fleją,
          > chłop miał mnie lać itp.")mogłaby np.nie komentować tego wcale...
          Cóż, wielu rodziców czuje obowiązek wychowywania nastolatków poprzez sprzątanie, poza tym nastolatki i dzieci mają z reguły nieco inne standardy czystości niż dorośli ludzie... Poza tym może mama po latach doszła do wniosku, że jednak porządek nie jest najważniejszy, a ty jednak nieco się poprawiłaś? ;-)
          Myślę, że masz problem - ale chyba bardziej ze sobą i to ty musisz go przepracować.

          Jesteś pewna, że gdyby milczała, to byłoby lepiej? Jesteś na 100% pewna, że nie napisałabyś wtedy:
          Milczy - znaczy się: obojętna, niezangażowana, ma wszystko gdzieś, patrzy na mnie potępiającym wzrokiem (już ja wiem, że myśli, że jestem fleja). Nie docenia mnie.
    • sorvina Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 14:35
      Prawdopodobnie Twoja mama ma niską samoocenę i wpływa to na jej podejście do ludzi. Reaguje uwielbieniem i wiernopoddańczością dla tych "wyżej" od niej (w jej postrzeganiu) i niezbyt przyjemnie traktuje tych niżej. Kryterium rozróżniania wydaje się być przede wszystkim zaradność życiowa. Kiedyś mama traktowała Cię źle, teraz "za" dobrze. Niemniej do jej zachowania nie można się przyczepić. Niejedna osoba chciała by by mama była dla niej za miła. Rozumiem, że wolałabyś szczerości, ale nie możesz wymagać od mamy by była szczęśliwa, uzdrowiła swoje życie osobiste i swoją samoocenę. Możesz wymagać poprawnego zachowania, a je już masz. Natomiast możliwe, że drażni Cię tak naprawdę nieuzdrowiona przeszłość, fakt, że kiedyś zostawiła Cię na lodzie i do wszystkiego doszłaś sama. A teraz jakby nic się nigdy nie stało ona chwali Cię i komplementuje. W takim przypadku TOBIE przyda się terapia - przepracowanie starych żali. Bo na mamę nie masz wpływu. Zrobiłaś co mogłaś - odcięłaś się od jej biadolenia i przerzucania na Ciebie jej problemów. Nie masz wpływu na to ile ona uzdrowi u siebie, na ile szczerze i autentycznie będzie okazywać uczucia. Możesz zająć się tylko sobą i nabrać dystansu do jej zachowania.

      Twoja mama ma problemy sama ze sobą i swoim życiem. Zdaje się tylko w niewielkim stopniu dotyczą one waszej relacji. Przydała by się jej terapia. Jeśli ją na nią namówisz to fajnie. Niemniej warto matkę zobaczyć i zaakceptować taką jaką jest z założeniem, że być może się już nie zmieni i między wami szczerze nigdy nie będzie. Wtedy będziesz mogła zdecydować co z tym zrobić - uznać, że możesz nawet nadmierne komplementy traktować z uśmiechem, uznając wychowanie dzieci za swoją odpowiedzialność i nie wymagając od matki by nagle wykazała się talentem pedagogicznym, którego nigdy nie miała, lub ograniczyć kontakt.
    • woda_woda Trochę nie rozumiem chyba. 26.03.12, 15:48
      > Teraz mamy domek, dwoje dzieci , Mąż ma dobrą pracę, ja jestem w domu z dziećmi
      > . Jest między nami bardzo dobrze.

      Może spróbuj rozmawiać z mamą o swoim "pierszym razie" w maju 2009?
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,95710784,95723462,Re_pierwszy_raz.html
      Albo o tym, jak jesteś bardzo samotna w związku?
      forum.gazeta.pl/forum/w,1177,127514815,127514815,_.html
      Albo o tym, że szukasz panów do towarzystwa i do kochania?
      forum.gazeta.pl/forum/w,1177,127644105,127644105,Poznam_pana_Warszawa_po_40_stce.html?wv.x=2
      > Dodam, że Mamie życie nie bardzo się układa, z moim ojcem rozwiodła się jak mia
      > łam 3 lata, była sama, potem jak miałam 16 lat związała się z przyrodnim bratem
      > mojego ojca… porażka totalna

      Ale - tak, czy tak, prezent na 30-lecie ślubu rodziców miałas niezły:
      "interesuje mnie zorganizowanie przelotu balonem w Trójmieście. chciałabym zrobić to w formie prezentu dla rodziców, którzy w lipcu obchodzić będą 30. rocznicę ślubu. ma być z pompą, bajecznie i magicznie :) myślę, że taki prezent dostarczy im dużo wrażeń i będą go wspominać w długie zimowe wieczory :)"
      forum.gazeta.pl/forum/w,57,125168919,125168919,lot_balonem_czyli_odlotowy_prezent.html
      Aha, i zdecyduj sie może, ile masz lat:
      28
      forum.gazeta.pl/forum/w,15184,83622717,83622717,dowiedzialam_sie_wczoraj_.html
      czy 36?
      forum.gazeta.pl/forum/w,76,48830539,82971060,Re_szukam_urodzonych_4_sierpnia.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,45,127315805,127440531,Re_Szukam_fajnego_pana_do_kochania_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,16314,127699606,127699606,Poznam_Mezczyzne_.html



      • nowalijki Re: Trochę nie rozumiem chyba. 26.03.12, 15:55
        a Ty nie widzisz tak za serio różnicy w nicku?
    • joshima Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 21:55
      Może się mylę, ale pierwsze co mi się nasuwa, to podejrzenie, że mama się szykuje do tego, żeby w razie co wprowadzić się do Ciebie i przygotowuje sobie grunt.
      • aqua48 Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 22:06
        A może zaakceptuj to że masz taką matkę jaką masz i nie próbuj jej zmieniać na inną, bo to kompletnie niemożliwe. Wydaje mi się, że wymyśliłaś sobie podczas tych lat kiedy było Ci ciężko i dorabiałaś się w kraju i za granicą zupełnie inną matkę i teraz próbujesz tę realną dopasować do idealnego obrazu ciepłej, kochającej babci, zrzędzącej niegroźnie na córkę i obdarzającej wnuki miłością. A być może Twoja mama jest osobą, która z zasady nie lubi dzieci, imponuje jej bogactwo i po prostu obawia się odrzucenia z Twojej strony po latach zimnych i nieciekawych z punktu relacji między Wami?
    • mrowkojad2 Re: Relacje z Mamą 26.03.12, 22:00
      Nawet nie wiesz jak dobrze cię rozumiem.
      Nie miałaś dobrych układów z matką, gdy byłaś nastolatką i dalej masz w sobie żal do niej. To, że teraz, kiedy jesteś dorosła, matka zachowuje się w stosunku do ciebie inaczej niż kiedyś, że to, co kiedyś było wg niej wadą, teraz jest zaletą, to moim zdaniem normalna kolej rzeczy. Masz własną rodzinę, układa ci się w życiu, od dawna jesteś samodzielna, więc chyba dziwne by było, gdyby nagle matka zaczęła latać po twoim mieszkaniu i wyzywać cię od flejtuchów itd.
      Moje relacje z matką przypominają nieco twoje, jako nastolatka byłam wg niej złem wcielonym, głupią, brzydką i grubą fleją, wiecznie mnie krytykowała. Odcięłam się i wręcz zerwałam kontakty. Odnowiłyśmy je po ładnych kliku latach, wówczas już pracowałam, dobrze mi się układało i nadal układa. Matka zmieniła o mnie zdanie, a nasze relacje, chociaż są, to nie można ich nazwać bliskimi ani ciepłymi, są poprawne. Docenia to, że radzę sobie w życiu, że bez pomocy nikogo praktycznie (prócz żłobka) zajmujemy się z mężem naszym dzieckiem. Z tym, że ja nie oczekuję, że nasze relacje będą bliskie, po prostu wiem, że to niemożliwe. Nie łudzę się.
      A i moja matka, gdy mnie odwiedza zachowuje się podobnie jak twoja, nic nie chce jeść ani pić, bo to kłopot, nie zanocuje za żadne skarby, chociaż miałoby to więcej sensu niż telepanie się pks-em o 22.00.
    • amb25 Re: Relacje z Mamą 27.03.12, 07:13
      Ja mysle ze twojea mama nie chce sie wtracac, bo nie wie do jakiego stopnia i na co moze sobie pozwolic. Nie jest pewna jak zareagujesz, czuje sie niepewnie. Nie wie kiedy przekroczy granice i stanie sie persona non grata. A nie chce psuc sobie stosunkow z toba. Przyjmij ja taka jaka jest.
      Mysle, ze powinnas docenic to ze zawsze stoi po twojej stronie. Poczytaj posty innych dziewczyn, kiedy to mamy za bardzo sie wtracaja. I tak i ta niedobrze...
    • nowalijki Dziękuję 27.03.12, 08:40
      Dziękuję za reakcje. Może faktycznie muszę nabrać więcej dystansu-choć za każdym razem jak przyjeżdża tak sobie mówię...
      Może problem leży w przeszłości, powinnam to z kimś przerobić...

      Pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Relacje z Mamą 29.03.12, 09:13
      Oprócz wszystkich sugestii, które tu padły może być też tak, że mama czuje się u Pani na prawach gościa. Co z tego, że jest bliską osoba, nie jest jednak domownikiem. Stąd skrępowanie w korzystaniu z smakołyków, niechęć do krytyki stylu życia, bo to jest naruszenie jednak praw gościnności. Może mama chce swoimi zachowaniami okazać wdzięczność
      Wydaje mi się, że myślenie o terapii w tej sprawie jest nadmiarowe. Przynajmniej jeśli chodzi o tę sprawę.
      Proszę przyjąć jej sposób zachowania i tyle. Wydaje się on milszy niż inne relacje opisywane na tym forum. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • komyszka a ja mam nieodarte wrażenie, ze 31.03.12, 07:14
      gdyby nie twoj zyciowy "sukces"- ucieczka z małej miesciny, praca za granicą, budowa domu, udane zycie rodzinne, to mamusia nadal wyzywałaby cię od darmozjadów a i pewnie nieudaczników. "udało ci się" więc teraz matka sie płaszczy, a byc moze jak ktoś słusznie zauważył szykuje sobie ewentualny grunt do przeprowadzki i lepszego ułozenia zycia. taka klasyczna "miłość warunkowa". ja nie mogłabym ufac takiej osobie. byc moze matka i ma niskie poczucie wartości, byc moze i cięzko jej w zyciu, ale sama z pewnością na takie cos sobie solidnie zapracowała. nie odsunęłbym sie jako córka, ale podchodziłabym do sprawy z duzym dystanesem- tym bardziej,że tak a nie inaczej traktuje twoje dzieci.
    • nowalijki Re: Relacje z Mamą 31.03.12, 09:43
      Wyprowadzając się z domu wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, żeby nie musieć nigdy tam wrócić bo nie miałabym już życia...A już jakbym miała wrócić np. jako samotna matka z dzieckiem...wolałabym żebrać...
      Zastanawiam się czasem czy to zachowanie nie jest efektem "wyrzutów sumienia" za to jak było...
      Smutne to wszystko bo Mamie jest na prawdę całe życie ciężko, całe życie ma pod górkę i dlatego dziwię się, że nie chce tego zmienić mimo, że mówi o tym, że chce...wszystko rozbija się o pieniądze.
      • kiszczynska Re: Relacje z Mamą 05.04.12, 20:56
        Twoja stara wyrzucila cie z odmu, a ty o niej "mamo" mowisz???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka