fion_a_74
13.05.12, 13:01
Może to trochę brutalne, to co napisałam w tytule postu, ale coraz częściej o tym marzę.
Mój 17-letni syn coraz gorzej mnie traktuje. Coś się zmieniło w jego zachowaniu już w zasadzie rok temu, ale nie wiem, co miało na to wpływ, bo nie wydarzyło się nic szczególnego w naszym życiu. Syn lekceważąco do mnie mówi, nie słucha w ogóle tego co do niego mówię, na każdą prośbę reaguje od razu złością, lub wrzeszczy, że wiecznie czegoś od niego chce (chociaż nie jest to prawdą). Często potrafi mnie popchnąć, kilka razy (i o tym nie mówiłam nikomu, bo mi wstyd, dopiero na forum pisze) mnie uderzył.
Mąż ma taką specyficzną pracę, więc przez większość roku nie ma go w domu.
Jego oceny w szkole są słabe, wiem, że nie słucha też żadnych poleceń nauczycieli, raz pobił też chłopaka z jego klasy.
W domu też jest coraz ciężej.
Dlatego czekam na to, aż syn osiągnie pełnoletność, i się wyprowadzi, chociaż cały czas mówi do mnie, żebym o tym zapomniała, bo tak szybko spokoju mi nie da.
Nie wiem, co jest przyczyną takiego zachowania, ale coraz bardziej mnie to męczy