Dodaj do ulubionych

Rodzinny konflikt.

15.09.12, 13:46
Na wstępie- mam 19 lat i jestem w klasie maturalnej- co za tym idzie w bardzo stresującym momencie dla młodego dorosłego, potrzebującym dużo wsparcia i pomocy. Nie żyje w biednej rodzinie- zamieszkujemy duży dom na osiedlu "wysoko postawionych"- chociaż moi rodzice bogaci wcale nie są i czasem trzeba się mocno nagimnastykować z opłatami itd. Problemem jest konflikt na lini ja-rodzice. Nie nazwałabym domu normalnym, myślę, że i w pewny sposób można ją nazwać patologiczną. Jestem silną osobą psychicznie chociaż zdarza mi się pękać. Od wielu lat słyszę, że jestem pusta, głupia, jestem nieukiem, darmozjadem- teraz doszło jeszcze stwierdzenie, że matury na pewno nie zdam. Od lat wymarzyłam sobie kierunek studiów (prawo), jednak sama musiałabym sobie na tę szkołę zarobić, więc studia tylko niestacjonarne. Wiem, że nie znajdę pracy bez żadnego doświadczenia oprócz takiej gdzie będę dostawać najniższą krajową. Więc opłaty za szkołe plus pokój w nieciekawej dzielnicy to koszto ok 1000 zł, więc na jedzenie zostawałyby mi grosze, a co z wydatkami na jakies buty czy kurtki na zime, lub niespodziewane wydatki jak lekarz itp.
Problem w tym, że rodzice chcą mnie wykopać z domu- bo jestem darmozjadem, który nie przynosi żadnych pieniędzy do domu. To nic, że chodzę do liceum a doba trwa niestety tylko 24h. Wiem, że w każdej chwili mogą wziąć walizki i wystawić mi je za drzwi- już raz była taka sytuacja. Po ostatniej awanturze matka powiedziała mi, że dla niej już nie istnieje i że mnie nienawidzi. Myślę, że nie potrafię tego wybaczyć i nie odzywam się do nich od kilku miesięcy. Nie dostaje również żadnych pieniędzy- w przeciwienstwie do rodzenstwa, które zawsze dostaje te kilka złotych na jakieś wydatki na jedzenie w szkole- mnie potrafią zostawić bez śniadania, jak zapomni jedno z drugim kupić chleba. Zupełnie nie wiem co mam robić- wiem, że mogę starać się o alimenty od rodziców, ale procesy trwają latami. Czy mam poświęcić swoje marzenia i plany bycia kimś w życiu, zrezygnować ze szkoły? Nie widzę żadnego wyjścia z mojej sytuacji, nie mam też gdzię zwrócić się o pomoc (byłam raz u pedagoga szkolnego, ale w innej sprawie i więcej szkód niż pożytku...) Nie szukam pomocy emocjonalnej, bo dla mnie rodzice już nie istnieją tak jak ja dla nich, ale wyjścia z sytuacji i tego bagna. Wstyd mi czasem wychodzić z domu i patrząc sąsiadom w twarz, wiedząc, że wszystkie awantury słyszą i to jak nazywają mnie w domu (i siebie nawzajem również) panienką lekkich obyczajów itd. Czy ktoś miał podobną sytuacje? I jak mogę sama sobie pomóc?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:05
      Moja koleżanka prowadzi pogotowie opiekuńcze, kilka lat temu trafiła do niej 17-latka przed maturą, która nie mogła w domu wytrzymać- była u niej, potem trafiła do rodziny zastępczej, pozwała rodziców o alimenty.
      Masz trudną sytuację, rodziców nie zmienisz, zastanów się, co ty możesz zrobić? Czy jesteś gotowa na taki krok , jak tamta dziewczyna? Jedno jest pewne: musisz jak najszybciej dążyć do usamodzielnienia się, ale dopóki się uczysz, rodzice mają prawy obowiązek utrzymywania cię.
      • noir93 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:15
        Dziękuję za odpowiedź- masz racje, mają obowiązek mnie utrzymywać póki się uczę, ale tak jak mówię- często to tylko teoria. Moi znajomi, chłopak nic nie wiedzą- po prostu jest mi ogromnie wstyd, i wiem, że nie każdy by to zrozumiał, a ja nie chcę być traktowana inaczej ani by ktoś mi zacząl nagle współczuć. Bardzo ciężko młodemu człowiekowi usamodzielnić się bez pomocy rodziców- pieniądzę są tu kluczowe. Ja mogę mieszkać w najtańszym pokoiku (mimo, że mój pokój jest wielkości kawalerki), ale nie utrzymam się za 1200 chociażbym stanęła na rzęsach pewnie. Czy koleżanka dostała pomoc dlatego, że jeszcze była dzieckiem? Ja jestem już dorosła i boje się, że żadnej pomocy nie otrzymam w tym przypadku...
        • marzeka1 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:23
          To rodzice , a nie ty powinni się wstydzić; przed bliską osobą nie ukrywałabym swojej sytuacji; nie wiem, dziewczyna w rodzinie zastępczej zdała maturę, poszła na studia, ale co dalej to nie wiem; niby dlaczego nie utrzymasz się sama za 1200 zł?
          • noir93 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:33
            - nie utrzymam się za 1200 bo 100 poszedł by na samą szkołę i pokój z opłatami i dojazdy. Zostałoby mi 200 zł na jedzenie, a gdzie jakieś ubranie, rozrywka chociaż raz w miesiącu...
            • morekac Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 07:33
              Rozrywkę sobie odłożysz na czas jakiś, nie jest powiedziane, że całe studia będziesz zarabiała te 1200. Natomiast rodziców - nawet pomimo zarabiania na siebie - możesz podać o alimenty (te procesy nie trwają latami) - skoro będziesz się uczyła i nie jesteś w pełni samodzielna.
              Co do szkoły pomaturalnej - to nie jest głupi pomysł. Znam kilka osób, które studia sobie odłożyły, bo w domu nie było pieniędzy na utrzymywanie dziecka przez kolejne 5 lat. I studiowały oraz utrzymywały się za własne pieniądze na studiach. Takie życie.
            • soha2 Re: Rodzinny konflikt. 18.09.12, 21:25
              szukaj pokoju u starszej osoby, której pomożesz w opiece i utrzymaniu domu - i w ten sposób mniej zapłacisz za pokój
              przede wszystkim mniej zapłacisz niż za mieszkanie, nie tysiąc zł a 500 czy 600
              i więcej zostanie ci choćby na jedzenie
        • joshima Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:30
          noir93 napisał(a):

          > Dziękuję za odpowiedź- masz racje, mają obowiązek mnie utrzymywać póki się uczę
          > , ale tak jak mówię- często to tylko teoria. Moi znajomi, chłopak nic nie wiedz
          > ą- po prostu jest mi ogromnie wstyd,
          Właśnie jedna z rzeczy którą musisz w sobie przepracować (sama możesz nie dać rady) to ten nieszczęsny wstyd. Po pierwsze nie masz czego się wstydzić, gdyż, jak przypuszczam, to nie Ty jesteś agresorem i sprawcą tej sytuacji. Tymczasem to Ty się wstydzisz a to zamyka przed tobą różne opcje. Bo jak się wstydzisz i nikt o niczym nie wie to nikt Ci nie pomoże.

          > Ja jeste
          > m już dorosła i boje się, że żadnej pomocy nie otrzymam w tym przypadku...
          Dopóki nie zapytasz u źródła to się nie dowiesz.
    • joshima Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:23
      noir93 napisał(a):

      > Problem w tym, że rodzice chcą mnie wykopać z domu- bo jestem darmozjadem,
      Pozwól i m na to i idź na studia a ich podaj o alimenty. Będziesz miała i szkołe i pieniądze i wolność od toksycznej rodziny.

      > Czy mam poświęcić swoje marzenia i plany bycia kimś w życiu, zrezygnować z
      > e szkoły?
      Wiesz. Trzeba się zastanowić, czy więcej szkody w życiu zrobi Ci to, że nie pójdziesz od razu po szkole na wymarzone studia, czy też to że pozostaniesz jeszcze jakiś czas w takiej beznadziejnej i moim zdaniem rujnującej psychicznie relacji.

      > Nie szukam pomocy emocjonalnej, bo dla mnie rodzice już nie i
      > stnieją tak jak ja dla nich,
      Mylisz pewne kwestie. Pomocy musisz poszukać, nie po to, żeby z powrotem nawiązać jakieś sensowne relacje z rodzicami, bo tego nie jesteś w stanie osiągnąć jeśli oni nie chcą. Pomocy musisz poszukać po to, żeby sobie poradzić z psychicznie w tej sytuacji i poukładać życie w realiach takich w jakich się znalazłaś.
      • noir93 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:29
        Pozwól i m na to i idź na studia a ich podaj o alimenty. Będziesz miała i szkołe i pieniądze i wolność od toksycznej rodziny.


        -Ostatnio głośno było o chłopaku, który podał do sądu swoich rodziców o alimenty (bardzo bogatych zresztą w przeciwienstwie do moich)- proces trwał 2 lata. Boje się po prostu, że w moim przypadku mogłoby być podobnie, albo nawet dłużej.
        Kontynuuować naukę będę na pewno- miałam na myśli, czy zrezygnować z wymarzonego kierunku na rzecz mniej "prestiżowego" i co za tym idzie- tańszego by tylko na siłę wyprowadzić się z tego patologicznego domu. Masz racje, powinnam poszukać takiej pomocy- najlepiej specjalistycznej, bo tak jak mówiłam- moje otoczenie nic nie wie, bo mi po prostu wstyd przed nimi, nawet jeśli to nie moja wina...
        • joshima Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:33
          noir93 napisał(a):

          > -Ostatnio głośno było o chłopaku, który podał do sądu swoich rodziców o aliment
          > y (bardzo bogatych zresztą w przeciwienstwie do moich)- proces trwał 2 lata. Bo
          > je się po prostu, że w moim przypadku mogłoby być podobnie
          Po pierwsze. Nawet jeśli to świat się nie zawali jeśli na studia pójdziesz dwa lata później. Po drugie, może właśnie dlatego, e sprawa była głośna i w końcu wygrana następne nie będą się tak ciągnąć. Po trzecie jeśli nie spróbujesz to nigdy się nie dowiesz.

          > Kontynuuować naukę będę na pewno- miałam na myśli, czy zrezygnować z wymarzoneg
          > o kierunku na rzecz mniej "prestiżowego" i co za tym idzie- tańszego by tylko n
          > a siłę wyprowadzić się z tego patologicznego domu.
          Ja bym tak zrobiła.
        • soha2 Re: Rodzinny konflikt. 18.09.12, 21:27
          to złoż o zabezpieczenie alimentów na czas procesu
          wtedy jakaś tam kwota będzie regularnie wypłacana co miesiąc a po zakończeniu sprawy zapewne co dodatkowo plus wyrównanie
    • noir93 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 14:41
      Dziękuję za rady, widocznie tak musi być, że będę musiała zrezygnować z wybranych studiów i robić w życiu coś z rozsądku -trudno, takie bywa życie.
      Wie ktoś jednak co mogę zrobić jesli rodzice wyrzucą mnie z domu jeszcze w liceum? Czy są miejsca gdzie mogłabym uzyskac wtedy pomoc jako osoba pelnoletnia?
      Boje się też, że żaden pracodawca nie podpisze ze mną umowy o prace, bo coraz popularniejsze są "umowy śmieciowe" i będę się tylko trzęsła, czy nie będę za miesiąc spała pod mostem.
      • kol.3 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 16:33
        Nie wiem czy mogą Cię wyrzucić z domu, czy to jest możliwe prawnie. Jesteś tam zameldowana, rodzice mają obowiązek prawny Cię utrzymywać do czasu ukończenia studiow, jeśli będziesz studiowała. Zawiadomiłabym w takim przypadku policję , napisałabym pismo do prokuratury o popełnionym przestępstwie. Rodzice pracują? - zawiadom ich zakłady pracy, postrasz im że im narobisz gnoju.
        • joshima Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 18:24
          kol.3 napisała:

          > Nie wiem czy mogą Cię wyrzucić z domu, czy to jest możliwe prawnie. Jesteś tam
          > zameldowana, rodzice mają obowiązek prawny Cię utrzymywać do czasu ukończenia s
          > tudiow, jeśli będziesz studiowała. Zawiadomiłabym w takim przypadku policję , n
          > apisałabym pismo do prokuratury o popełnionym przestępstwie. Rodzice pracują? -
          > zawiadom ich zakłady pracy, postrasz im że im narobisz gnoju.
          I w jakim stopniu to poprawi ich relacje? Wyrzucić nie wyrzucą, ale przemoc raczej się nasili.
          • kol.3 Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 07:01
            Albo przysiądą, bo być może są mocni w gębie w 4 ścianach, natomiast gdy się pojawi możliwość nagłośnienia sprawy i publicznej kompromitacji, spuszczą z tonu. Córka też nie musi być cichą goląbką.
      • verdana Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 16:36
        Policja. Po prostu - jesteś zameldowana, rodzice mają obowiązek alimentacyjny, w momencie wyrzucenia z domu idziesz na policję i zgłaszasz, ze wyrzucono Cię bezprawnie z miejsca zameldowania.
        Po czym mówisz rodzicom, ze podajesz ich o alimenty. To czasem dobrze wpływa na obyczaje - podejrzewam,z ę taka myśl rodzinie w głowie nie postała - myślą,z ę jak Cię wyrzucą, to będą mieli z glowy.
        Poza tym ja bym wybrała chwilowo nie studia, a szkołę pomaturalną, dającą dobry zawód, a w tym czasie uczyła się, by dostać sie na bezpłatne studia. Być moze finansowo studia dzienne+dorabianie wyjdą i tak taniej, niz opłata za studia i praca.
      • aqua48 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 16:45
        noir93 napisał(a):

        > Dziękuję za rady, widocznie tak musi być, że będę musiała zrezygnować z wybrany
        > ch studiów i robić w życiu coś z rozsądku -trudno, takie bywa życie.
        > Wie ktoś jednak co mogę zrobić jesli rodzice wyrzucą mnie z domu jeszcze w lice
        > um? Czy są miejsca gdzie mogłabym uzyskac wtedy pomoc jako osoba pełnoletnia?

        Czy nie masz w rodzinie, nawet dalszej żadnej zaufanej osoby, która mogłaby Ci jakoś pomóc, albo zaprzyjaźnionych rodziców koleżanki ? W szkole z prośbą o pomoc możesz się zwrócić do każdego nauczyciela, nie tylko takiego który Cię akurat uczy, albo do pedagoga. Zorientuj się, kto jest fajny i można mu zaufać.
        Poza tym po maturze możesz zaraz podjąć dorywczą pracę i nieco się uniezależnić (zarobić sobie na te "przyjemności", choć ja w Twojej sytuacji zamiast przyjemności fundnęłabym sobie np. prawo jazdy co od razu zwiększy Twoje możliwości dostania pracy). Szukać odpowiedniego miejsca zacznij już na początku przyszłego roku. A niezależnie od tego składać papiery na studia poza swoim miejscem zamieszkania, i starać się o akademik. Do skończenia studiów( w terminie!) rodzice są zobowiązani utrzymywać Cię, niezależnie od tego co mówią.

        > Boje się też, że żaden pracodawca nie podpisze ze mną umowy o prace, bo coraz p
        > opularniejsze są "umowy śmieciowe" i będę się tylko trzęsła, czy nie będę za mi
        > esiąc spała pod mostem.

        No to jest dorosłe życie, że tak powiem, na pewno od razu nie zostaniesz zatrudniona nigdzie na etat. Na to nie licz. A wyżycie za 1200 zł? Będziesz musiała się nauczyć ograniczać, albo dorabiać. Wielu studentów tak robiło i robi i jakoś przeżywają.
        • marina2 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 17:32
          czy prawo jest jest w Twoim mieście czy wyłącznie poza?
          na Twoim miejscu spróbowałabym tak:
          poszła na stacjonarne ,pozwałabym o alimenty oraz pracowała conajmniej dwa razy w tygodniu.
          sprawy o alimenty w takich sprawach nie ciągną się długo-takie mam doświadczenie.gdybyś podała miasto tu na forum na pewno znalazłby sie ktoś kto dałby Ci kontakt do darmowych porad prawnych- czasem studenci prawa prowadzą takie sprawy wraz z patronami piszą pisma.
          gdybyś chciała wynająć pokój z większym mieszkaniu koszty utrzymania byłby niższe.
          znam osobiście dziewczynę,która w skutkiem masakrycznej sytuacji życiowej jej rodziny /patologiczny ojciec i super mama/wyprowadziła się,dwa -trzy razy w tyg pracowała jako barmanka,na prawie tyłów nie miała.a wisienką na torcie była dla mnie wiadomość ,że już na piątym roku znalazła super pracę w swoim zawodzie i ma się bardzo dobrze.
          dodatkowo w czasie wakacji możesz spróbować wyjechać do pracy np.do Niemiec .koleżanki mojej córki tak robią,nieźle jak dla studenta zarabiają i cały rok skromnie z tego żyją.zapisy na takie wyjazdy odbywają się już jesienią.
          nie rezygnuj.walcz;))
      • noir93 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 17:45
        verdana-Jeżeli z tym zameldowaniem to prawda- to czuję się trochę podbudowana. Nie chciałabym jednak wyprowadzać się na studia z miasta ponieważ mieszkam w dużym mieście z dobrymi uczelniami. Akademik także wchodzi w grę- jeżeli przysługuję on osobą studiującym zaocznie to na pewno będzie to tańsze niż wynajęcie pokoju. Szczerze mówiąc, nie bardzo interesują mnie szkoły policealne- po prostu gdybym chciała kierować się pewnym zawodem poszłabym po prostu do zawodówki, a nie męczyła w liceum... Kierunki na takich szkołach po prostu nie odpowiadają moim zainteresowaniom, oczywiscie ze moglabym sie pomeczyc robiac w zyciu to czeog nie lubie ale czy jest sens?

        aqua48- prawo jazdy na szczescie juz mam od 2 lat, jak pisalam wczesniej nie chce wyprowadzac sie z miejsca zamieszkania, mieszkam w Poznaniu i oferta studencka (uam) stoi na wysokim poziomie.

        marina2-
        Nie sadze by jakikolwiek pracodawca dal mi prace na kilka dni w tygodniu, lub tylko weekendy- po prostu im sie to nie oplaca... Mysle ze studia stacjonarne to fajna opcja dla ludzi ktorzy maja warunki i pieniadze, ja niestety ich nie mam... Ale masz racje, trzeba walczyc i sprobowac, nie boje sie ze nie znajde pracy, ale tego ze sie w niej nie utrzymam. Na jedzenie rowniez nie musze wydawac majatku, jakbym znalazla chociaz taka w ktorej dostawalabym 1500 na reke bylabym przeszczesliwa i nie musialabym sie o nic prosic patologicznej rodziny. Żal mi tylko mlodszej soistry ktora bedzie musiala ich znosic jeszcze przez kilka lat.



        • marina2 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 17:55
          Poznań: praca na targach .
          opisana przeze mnie dziewczyna pracowała jako barmanka.
          z doświadczenia : na prawie przy maksymalnym spięciu bojowym możesz nieźle się zorganizować i być na uczelni trzy razy w tygodniu.znasz języki?możesz dawać korki z ang albo z historii/wosu dla przygotowujących sie na studia.
        • woda_woda Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 17:59
          1. Wyprowadzić się od rodziców.
          2. Znaleźć koleżankę (albo dwie) chętną do wspólnego wynajęcia pokoju.
          3. Iść na wymarzone studia.
          4. Wziąć każdą pracę, jaka sie nawinie.
          5. Zasięgnąć darmowej porady prawnej w odpowiedniej instytucji dotyczącej obowiązków rodziców wobec ciebie.
          • aqua48 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 18:24
            Skoro masz prawo jazdy to szukaj pracy przy rozwożeniu dań w restauracji (dają samochód, choć zwykle mercedes to nie jest), dni i godziny do ustalenia z pracodawcą. Jeśli płynnie znasz przynajmniej dwa języki obce, to wakacyjna praca w obsłudze ruchu turystycznego. Na 1500 zł na wejściu i stałą pracę od razu nie licz. Mój syn po studiach nie dostaje tyle w (w miarę stałej) pracy zgodnej z jego wykształceniem. Zaczynał od 600 zł. I musiał się wykazać żeby najpierw dostawać co dwa miesiące mniej więcej niewielkie podwyżki, a potem coraz dłuższe umowy o pracę. Ale jemu na tej akurat pracy zależy. Pozwalają mu za to kończyć studia drugiego stopnia i co jakiś czas dostaje parę dni wolnego.
            A mieszkania szukaj albo z koleżanką, albo w zamian za opiekę nad starszą osobą, bo akademika w tej samej miejscowości raczej nie dostaniesz, chyba że po dostaniu się na uczelnię napiszesz podanie do działu socjalnego z opisem swojej sytuacji rodzinnej, ale na to musisz mieć już jakiś wyrok sądowy, dowód, że dostajesz alimenty od rodziców, czy coś na potwierdzenie, że nie możesz mieszkać normalnie, w domu.
        • rybka64 Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 16:49
          Twoja historia przypomina mi trochę moją. Mam w sumie33 lat i wzloty i upadki na koncie. Teraz jednak sobie uświadomilam, że wszyskie moje błędy są zasługą rodziną. Zawsze od malego dziecka byłam zosiasamosia, mialam mamę i tatę, ale sobie sama radziłam ze wszysktim.. Od najmłodzysch lat robiłam, a raczej wyręczałam mamę we wszystkim. Preważnie jest tak, że to rodzice robię za dzieci, ale w moim przypadku bylo tak że to ja za mamę, podczas gdy moja mama siedziala w domu. Do tej pory w rodzinie jetemz uznaawna ze egoistkę, materialistkę, niewychowaną i pyskata, ale oni mnie taką stworzyli. Będąc dzieckiem po prostut stawiałam opór normom i zasadam i prawom panujących w domu. Nie podobały mi się i próbowałam zwrócić na sieibe uwagę. Byłym dobrą ucennicą, sama sobie radziłam ze szkołą. Wiecznie bylam glodna, przynajmniej do 14 dopóki nie przyszłam ze szkoły. Mama w domu była, ale nie wstwała mi zrobić jesć ani do szkoły. Spala sobie do 9. Tak było od pierszej klasy. Wywierała na mnie presję psychiczną i emocjonalną. Szantażowała mnie że się zabije, przez to zryła mi głowę i psychę. Było tak kilka razy, kiedy byłam dzieckiem. Zamykała się w łazience i mowiła że się otruje gazem. Tera wiem co ona mi zrobiła. Pamietam jak wyłam pod drzwiami. Zawze obracała kota ogonem jak nie bylo po jej myśli i obwiniala mnie że przeze mnie płacze. Ale musiala być tak jak ona chce, bez względu na innych, na moje uczucia, potrzeby, gdy sie stawialam zaczynała płakać i znowu ja byłam winna bo mama przeze mnie płacze. A gdzie w tym wszytkim ja? Nie było mnie po prostu. Nie przytulała mnie i poświecala uwagi. Wazniejszie były sąsiadki i ploty. Dziś mama nie żyję, a ja za nią nie tęsknie. Teraz wiem już czemu. Pamietąm gdy przed śmiercią już leżała w szpitlu, to jeszcze potrafiła na mnie nawrzeszczeć, no nie tak, a ja już pracowłam i zostalam mi na glowie dom, tato, maż i szpital i próbowałam to jakoś pogodzić ze sobą. Miałam wtedy 20 lat. Pamiętam taką sytuację. Wyszlam z domu o 5 nad ranem do pracy, potem do szpitala, a potem do domu. Gdy wrociłam była godzina 22 wieczorem i zaczęłam gotować obiad. nie wiem czemu ubzduralam sobie że ugotuję kapustę z koperkiem dla facetów, żeby glodni nie chodzili. Gotowłam i płakałam nad ta nieszczęśną kapustą. Dziś to byl slok sałatki kupiła i nie przejmowała się co zjedzą, a sama się nie umartwiała. Dziś wiem skąd to we mnie przyszlo, mama całę zycie wchodizla mi na amicje, ze mam się dobrze uczuć i tak bylo, tylko po co? Byłam zbyt ambitna i zbyt wszyskim się przejmowalam i bralam do serca, przez co mam dzisiaj problem z opanowaniem emocji. Byłam pod ciągła presją np. dzień w dzień mówila, żebyś mi tylko czegoś nie narobiła- nie zaszla w ciążę, bo co ludzie powiedzą. Przez to ciagle mówienie mialam problemy ze współżyciem, blokowalam się ze strachu. Inny przykład Np. najpier musisz się dorobić, dopiero myśleć o dziecku. Dziś wiem że to bezsens, bo jak się już zdecydowalam to miałam problemy. Gdy skończyłam szkolę, to mama mi robotę załatwiła, nawet nie wiedziałam, no bo gdzie ja po skończonej szkole będę w domu siedzieć. Nie wiem czemu tylko nie wysłała mnie na studia, nigdy o tym nie mówiła a dobrze sie uczyłam. Miała po prostu zaplanowaną przyszłość wedle własnego życzenia. Dziś dla rodziny jestem czarną owcą i wyrodną córką, która nie myje pomnika co tydzień, nie chodzi dzień w dzień na cmentarz. Nie wiem czemu, ale nie cuzje takiej wewnętrznej potrzeby. Pewnie bym ją czuła, gdybm była emocjonalnie związana z mamą. Nie byłam, ale tot nie moja wina, to już wina mamy, ze o to nie dbała.Dziś mam 2 dzieci, a moja córka ciągle się do mnie przytula, ciągle mówi że mnie kocha, a ja jej, ąz do znuczenia. Ja tego z moją mamą nie przerabiałam. Na wyiwadówki nie chodzila (szkoła średnia), bo po co skoro się dobrze uczuę, itp. MOgłabym tak bez końca. Jedyny morał jest taki, że jak rodzice nie dbają o dzieci, nie zabezpieczają psychiki dziecka, nie troszą się o wieź emocjonalną, nie nie oczekują, że dorosle dzieci się odwajemnią. Priorytem jest wieź, a gdy tej więżi nie ma, nie ma rodziny.
        • sabciasal Re: Rodzinny konflikt. 17.09.12, 23:36
          na wieczorowym bądź zaocznym prawie też nie bedziesz mieć zajęć tylko wieczorem bądź w weekend. poza tym odpadnie ci praca w weekendy. wcale nie jest łatwiej - a płacić trzeba.
          na stacjonarnych - można pracować, poza sesją. są cwiczenia obowiązkowe, wykłądy warto, ale da się dopaswac. moim zdaniem powinnaś spróbować stacjonarne. ja pracowłam przez 4 lata, nie utrzymałabym się za to samodzielnie, ale i też nie musiałam.
          plus informacja dla rodziców że wystąpisz o alimenty. z domu wyrzucić cię nie mogą. jak się wyprowadzisz - mogą nie wpuścić,
          i przestan to tak ukrywac przed innymi.
      • sabciasal Re: Rodzinny konflikt. 17.09.12, 23:20
        z jednej strony wydajesz się świadoma swojej sytuacji, a z drugiej ...

        rodzice mają obowiazek alimentacyjny wobec ciebie dopóki się uczysz. do matury to sobie najwyzej mogą pogadać, a nie ciebie wyrzucic z domu. jeśli dostaniesz się na studia dzienne masz prawo oczekiwać utrzymania. na alimenty na pewno nie czeka się az tyle, co w opisanym przypadku.
        nie wiem, jak sytuacja wygląda ze studiami zaocznymi.
        najgorszą natomiast rzeczą, jaką możesz zrobić to studia których nie chcesz, na dodatek takie bez większych perspektyw. to bez sensu

    • kai_30 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 21:04
      W ogóle nie powinnaś mieć jakichkolwiek oporów przed pozwaniem rodziców o alimenty. Nie wiem, skąd wzięłaś te trzy lata, ja na rozprawę alimentacyjną czekałam chyba trzy miesiące, a alimenty zasądzono z wyrównaniem od dnia złożenia pozwu. A przede wszystkim - powinnaś być przekonana, że masz do tego prawo i że jesteś w stanie to zrobić. Sądzę, że Twoim rodzicom rura trochę może zmięknąć, jak uświadomią sobie, że doskonale znasz swoje prawa ;)

      Moim zdaniem zdecydowanie lepiej jest startować na studia dziennie - jeśli rodzice nie zmiękną i rzeczywiście będą żądać, żebyś się wyprowadziła, to alimenty od nich powinny wystarczyć na opłacenie pokoju i skromnego wyżywienia (i tak powinnaś je wyliczyć), a w weekendy możesz przecież dorabiać - studiowałam dziennie, właściwie nie było osoby, która by gdzieś nie pracowała, choćby dorywczo. Najciężej jest na pierwszym roku, potem coraz lżej :)

      Ponadto, jeśli będziesz miala przyznane alimenty, możesz starać się również o stypendium socjalne, już od pierwszego roku studiów. Jeśli będziesz mieszkać nadal z rodzicami, to musisz podać również ich dochody we wniosku o stypendium, i możliwe, że się nie "załapiesz" na żadną pomoc, mimo że rodzice nie chcą Cię utrzymywać. Choćby z tego względu warto o te alimenty wystąpić ;)

      • joshima Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 01:25
        kai_30 napisała:

        > a w weekendy możesz przecież dorabiać
        Z tym dorabianiem to chyba na czarno. O ile się nie mylę można stracić prawo do alimentów jeśli się podejmie pracę zarobkową.
        • morekac Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 07:35
          To nieprawda. Może dorabiać, byleby nie były to jakieś kokosy, przy których można stwierdzić, że dziecko samodzielne.
    • danaide Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 21:12
      No i po zakładać najgorsze? 2 lata o alimenty? Było głośno, bo akurat alimenty - chodzi o dobro małoletniego - idą zazwyczaj szybko, więc o tych dwóch latach musiało być głośno. A pozywać można o alimenty wstecz lub od dnia złożenia pozwu. Z tym że w Twoim przypadku nauka będzie warunkiem dalszej alimentacji.

      I nie rezygnować z marzeń;)

      Nikt nie pisze o rodzinie, jesteś pewna, że to nie do odkręcenia, terapia rodzinna, nie wiem. Znam oczywiście przypadki rodzin niereformowalnych, sama zadaj sobie pytanie z jakiej jesteś.
    • mamako2216 Re: Rodzinny konflikt. 15.09.12, 21:42
      Zgłoś się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.Tam powinnaś uzyskać bezpłatną pomoc psychologiczną i prawną.
    • zolza42 Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 14:31
      Zaraz po maturze wyjedź na Wyspy do pracy tak, jak wielu innych młodych ludzi. Dasz sobie radę, nawet na bezpłatne studia możesz iść. Nie warto szarpać się z rodzicami, którzy Cię nie chcą. Tylko im pieniędzy nie przysyłaj. Najlepiej w ogóle przestań z nimi utrzymywać kontakt.
    • triss_merigold6 Coś mi tu nie gra 16.09.12, 15:48
      W klasie maturalnej kończąc liceum jest się teraz w wieku 18 lat.
      Piszesz, że rodzice nieraz muszą się gimnastykować z opłatami, co oznacza, że nie macie kwitnącej sytuacji finansowej.
      Wybrałaś sobie prawo. Cudownie. Prawników bez aplikacji jest jak psów i kończą na zmywaku w UK, a najlepszym wypadku w administracji, ale po samym prawie i bez znajomości masz nikłe szanse. Aplikacja trwa kilka lat i kosztuje - tu musiałabyś albo wisieć na rodzicach albo zarabiać (nauki i pracy jest tyle, że średnio jest na to czas).
      Jeśli chcesz się wyprowadzić i nie masz kasy ani pracy, to sorry ale Twoim ostatnim problemem powinno być to czy mieszkasz w ciekawej dzielnicy czy nieciekawej.
      To samo dotyczy rozrywek. Przy bardzo napiętym budżecie eliminujesz rozrywki, tak jak to robi tysiące ludzi.
      Młoda zdrowa kobieta, której rodzice nie śpią na kasie i która chce studiować, nie szarpnie od starych więcej jak 1000 zł więc i tak musiałabyś pracować.
      Idziesz na stacjonarne, tyrasz w barze w weekendy i te 1500 zł wyciągniesz na luzie. Rodzice Cię wymeldować nie mogą, ale dach nad głową i media to też element świadczeń alimentacyjnych. Na resztę utrzymania możesz zarobić, dorosła jesteś.
      • joshima Re: Coś mi tu nie gra 16.09.12, 16:41
        triss_merigold6 napisała:

        > W klasie maturalnej kończąc liceum jest się teraz w wieku 18 lat.
        No a jak?
        • 71tosia Re: Coś mi tu nie gra 16.09.12, 18:16
          konczac klase maturalna ma sie czesto lat 19 (urodzeni w pierszej polowie roku).
          • triss_merigold6 Re: Coś mi tu nie gra 16.09.12, 18:30
            Fakt, ale panna dopiero tę klasę zaczyna.
            Dobra, zgoda co do wieku, niech ma te 19 lat, a inne kwestie?
            • joshima Re: Coś mi tu nie gra 16.09.12, 21:11
              A co Ci jeszcze nie gra, bo nie załapałam?
              • miacasa Re: Coś mi tu nie gra 17.09.12, 14:25
                Słowa rodziców są niewybaczalne ale dziewczyna też powinna sobie odpowiedzieć na pytanie jakim jest domownikiem. Czy ma obowiązki domowe i uczciwie je wypełnia? Dorosła osoba może choćby trawę kosić raz w tygodniu, dom odkurzyć, łazienki z siostrą na zmianę pomyć, ugotować coś od czasu do czasu i wiele innych rzeczy by wszystkim żyło się lżej w rodzinie. Tekst o chodzeniu głodnym do szkoły bo matce/ojcu chleba się nie chciało kupić to mnie rozbroił. Dziewczyna jest dorosła, czasem chleb się w domu skończy ale można sobie makaron ugotować czy choćby naleśniki usmażyć. Co do nie dawania kieszonkowego to nie wiemy czy autorka nie pali papierosów bo to najczęściej jest przyczyną takich restrykcji skoro młodsze rodzeństwo coś tam dostaje. Mieszkając w tak dużym mieście ma się możliwości by dorobić. W liceum większość młodzieży sobie dorabia (roznoszenie ulotek, promocje, opieka nad dziećmi, sprzątanie), korona z głowy nikomu nie spada.
                Studia warto podjąć dzienne, bezpłatne i postarać się o stypendium socjalne a później naukowe ale tu trzeba do matury przysiąść bo błędy w wypowiedziach autorki koszmarnie rzucają się w oczy. A z rodzicami zacząć od nowa, ustalić warunki wspólnego mieszkania i szanować się wzajemnie, może jest jeszcze nadzieja na choćby poprawne funkcjonowanie w domu.
                • morekac Re: Coś mi tu nie gra 17.09.12, 16:10
                  Tak, rodzice z pewnością są w 100% w porządku.
                  • miacasa Re: Coś mi tu nie gra 17.09.12, 21:07
                    A gdzie napisałam, że są w porządku? Są tragiczni.
                    • joshima Re: Coś mi tu nie gra 17.09.12, 21:18
                      miacasa napisała:

                      > A gdzie napisałam, że są w porządku? Są tragiczni.
                      Ale napisałaś jak byś uważała, że jest cokolwiek co ich usprawiedliwia.
                    • morekac Re: Coś mi tu nie gra 17.09.12, 22:54
                      No właśnie - są bardzo tacy sobie, sądząc z opisu.
                      Chociaż fragment o braku śniadań jakoś mnie nie wzruszył.
                      Na niekupowanie chleba rodzice mają moje rozgrzeszenie - u mnie tez czasem tego artykułu nie ma, bo się sam nie kupił.
                      Nie jest to zresztą sprawunek przekraczający siły kilkunastolatka, aczkolwiek rozumiem, że dziewczyna nie kupuje, bo nie ma za co. I ja tez raczej nie robię śniadań moim maleństwom - dzieciątka nauczyły się z tym żyć. Wymyślenie czegoś do zjedzenia zamiast chleba raczej nie powinno przekraczać sił umysłowych maturzystki. Oczekiwałabym od swoich kilkunastolatek, że sobie poradzą w takiej sytuacji (zakładam, że w domu jest jakiekolwiek jedzenie).
    • koora.spacerowa Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 16:03
      Byłam w takiej sytuacji, ale agresorką była tylko moja matka. Z tym, że ona już w liceum zabroniła dotykać jej jedzenia. Jak tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego powiedziałam jej, że dostałam się na dzienne studia, to rozpętało się piekło. Wiedziała, że nie może mnie wyrzucić z domu, więc robiła wszytko, żebym wyniosła się sama. Musiałam sama się utrzymywać (bilety, podręczniki, wyżywienie, ubrania i buty). Z nią tylko mieszkałam. Zakręcała mi gaz, wykręcała bezpieczniki, odkręciła odpływ od wanny, żebym nie mogła się myć.

      Jak sobie poradziłam? Miałam niewielkie stypendium socjalne (jej dochody też się wliczały i nie chciała złośliwie dać mi upoważnienia do odbioru z Urzędu Skarbowego jej zaświadczenia o dochodach - powiedziałam, że w takim razie pozwę ją o alimenty i się przestraszyła). Dodatkowo dorabiałam sobie jako hostessa w weekendy. Jakoś to szło. Na trzecim roku zaczęłam mieć mniej zajęć (nie przez cały dzień) i poszłam do pracy zmianowej na cały etat. Wtedy też bez słowa się od niej wyniosłam. Wynajęłam sobie pokoik u cudownej starszej pani (po latach traktuję ją jak przyszywaną babcię i często się widujemy). Udawało mi się trochę odkładać na czarną godzinę :-) Na 9.00 szłam na zajęcia, kończyłam je np. o 13.00 i jechałam do pracy na 14. O 22 kończyłam. Następnego dnia na 7.00 rano do pracy, koniec o 15.00 i po południu uczelnia do 20.00. Zamieniałam się ze znajomymi na grupy. Nie chodziłam na wykłady.

      Studia skończyłam w terminie. Uczyłam się w weekendy, bardzo dużo też pomagali znajomi, którzy wiedzieli o mojej sytuacji.

      Potem poznałam mojego męża. Mamy dziś fajną rodzinę i niezły status materialny.

      Podsumowując - byłam zdeterminowana i udało się. Od wielu lat nie mam kontaktu z matką i wcale mi jej nie brakuje. Nie oglądam się za siebie i nie rozmyślam co u niej, bo cały czas pamiętam, jakim potworem dla mnie była. Wiem tylko, że żyje i nic więcej mnie nie interesuje.

      Wiem, że nie będzie łatwo, ale trzeba w trudnych chwilach myśleć, że to tylko tymczasowe i kiedyś minie.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • yo-anna84 Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 16:42
      Witam!
      Jestem prawnikiem.
      Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej, napisz proszę na mojego maila gazetowego.
      Do sprawy o alimenty potrzebny Ci będzie Twój akt urodzenia.

      Za około 3 miesiące powinnaś mieć wyrok z klauzulą wykonalności.
      Dorabiać możesz, o ile nie będą to takie sumy, za jakie będziesz się w stanie sama utrzymać, bez konieczności alimentowania.
      "Wyrzucenie z domu" nikogo a już niesamodzielnego dziecka w szczególności nie jest takie proste.
      yo-anna84@gazeta.pl
    • meluzyna102 Re: Rodzinny konflikt. 16.09.12, 19:51
      No widzisz, masz już prawnika:-) Skoro chcesz studiować prawo, warto się udać na wydział prawa, gdzie chcesz się dostać i pogadać ze studentami, zwłaszcza tymi w Zarządzie. Bywają bardzo pomocni, mogą podpowiedzieć wiele dogodnych rozwiązań. Ktoś może mieć babcię, która chciałaby mieszkać ze studentką:-) Przestań się wstydzić, mów o swojej sytuacji, proś o radę- ludzie zaoferują Ci pomoc. Złamanie bariery wstydu da Ci szansę na dzienne studia!
      Na Twoim miejscu obeszłabym kancelarie prawne w Twoim mieście. Opowiedziałabym moją historię. Zapytała- czy potrzebują pomocy do wszystkiego. Do sprzątania, kawy, kserowania itd. Z opcją rozwój, możliwość pomocy bardziej merytorycznej w czasie studiów itd. Po co być kelnerką w barze- lepiej robić kawę, a z czasem nie tylko kawę w przyszłym miejscu pracy:-) Jeśli jesteś zdeterminowana, odpowiedzialna, zaangażowana - czyli jeśli z Ciebie poważna i pracowita dziewczyna, będziesz miała pracę po studiach a nie żaden zmywak, jak to tu ktoś napisał. Znam dobrych paru prawników. Ci, którzy mają pracę w zawodzie (i własne kancelarie) to ludzie bardzo energiczni, niezwykle zaangażowani w pracę. Bez tych cech bywa rzeczywiście trudno...
      Generalnie przestań sobie mówić, co jest za trudne albo się nie uda. To Ci mówi strach. Mów sobie: uda się, jeśli w to włożę maksimum wysiłku i pomysłowości. Niestety, żal do rodziców podcina skrzydła. Zajmuje myśli, zjada energię. Warto znaleźć pomoc psychologiczną, by Ci przeżycia z domu nie odbierały energii niezbędnej do przeprowadzenia bardzo dobrego planu. Bo Twój plan studiów dziennych prawniczych jest bardzo dobry. Trzymam kciuki:-)
    • nowy99 Re: Rodzinny konflikt. 17.09.12, 23:17
      Niczego nie sugeruje, ale powinnas pomyslec o studiach, ktore w miare szybko pozwola sie ci usamodzielnic, chodzi o pieniadze.
      Teraz system studiowania charakteryzuje sie tym, ze po trzech latach studiow ma sie juz ukonczone studia, nie wiem jak sie ten tryb nazywa, potem po czwartym roku ma sie inny tytul bodaj jakis licencjat, a po piatym wiadomo mgr. Ale juz po trzech latach masz papier czyli studia.
      Nie wiem w ktorym miesci emieszkasz, ale np.w Warszawie sa dwie dobrze prosperujace uczelnie, tzn.maja kase wiec i studenci dostaja fajowe stypendia. I tak np. W mnie w rodzinie dziewczyna, zreszta po LO kierunku humanistycznym poszla na SGGW (druga uczelnia majaca pieniadze to Politechnika Warszawska) na informatyke i ekonometrie, a zdawala mature podstawowa z matmy. I tak na dzien dobry dostala akademik za 250/mies. Oraz najwyzsze stypendium socjalne jakies 650 czy 750 zl! Fakt miala dochod w rodzinie najmniejszy, co wynikalo z tego, ze od ojca ma alimenty a niby mieszka z mama(z ktora nie mieszka, bo ta wybyla za granice dwa lata temu i przysyla jej pieniadze).
      A czy tak naprawde wasze konflikty nie wynikaja z twojej postawy, ktorej nie akceptuja rodzice?
      Moze warto spokorniec, choc na te trzy lata, udawac grzeczna i posluszna?

      Moze rodzice tak w afekcie ostro sie wypowiadaja, chlapia cos obrazliwego, wypominaja ci chleb itp.? Warto, zebys umiala oddzielic slowa wypowiedziane nie pod wplywem chwili. Moze oni tego tez troche zaluja, moze mysla, ze taka ostra jatka cie zlamią. Moze po prostu nie potrafia skutecznie cie wychowywac (choc cokolwiek na wychowywanie w tym wieku juz za pozno).

      Wiesz, wielu rodzicow ma raniąco-druzgocący styl przemawiania do nastolatkow, czego tak naprawde nie sa w pelni swiadomi.

      Teraz ciezkie czasy na znalezienie pracy, fatalny rynek, firmy zwalniaja.

      A z rodzicami warto porozmawiac na zasadzie zapytania jak oni chcieliby, zebys teraz funkcjonowala, na spokojnie. Jesli powiedza, ze do roboty, to powiedz o swoich prawach i ich obowiazku wobec ciebie.
      Jesli faktycznie sa takimi potworami, w co nie moge jakos uwierzyc, no nie spotkalam sie z tak oblesna postawa rodzicow, to kiedys sie od nich odwrocisz i tyle. A yeraz na spokojnie, bez krzyku i awantur staraj sie z nimi, moze z kazdym z nich z osobna (tez ciekawe co osobno beda mowic) porozmawiac jak ma wygladac twoje zycie.
      • morekac Re: Rodzinny konflikt. 17.09.12, 23:30
        Jeśli rodzice udowodnią, że utrzymywanie dorosłego, uczącego się dziecka naraża ich na nadmierny uszczerbek - sąd może ich zwolnić z obowiązku alimentacyjnego. Z pewnością sąd uzna, że muszą utrzymywać 18- czy 19-letnią maturzystkę do matury, ale może stwierdzić, że 5 lat studiów w jakiejś konkretnej sytuacji to za dużo (akurat prawnicze są wyłącznie 5-letnie).
    • paniusiapobuleczki Re: Rodzinny konflikt. 19.09.12, 19:41
      Dobrze byłoby gdybyś mogła uzyskać wsparcie w szkole od pedagoga. Jeśli taka osoba zna się na rzeczy pomoże Ci uporządkować sytuację od strony prawnej i zapewni wsparcie psychiczne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka