Dodaj do ulubionych

Czy tak wygląda miłość w małżeństwie?

26.12.12, 14:34
Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat.Mamy dzieci.Od zawsze mieliśmy odmienne zdanie na wiele spraw, w ogóle pod wieloma względami jesteśmy skrajnie różni, ale przez wiele lat pomimo wszystko potrafiliśmy się dogadać.Kłóciliśmy się, ale zawsze te kłótnie kończyły się zgodą.
Mąż jest typem introwertyka ja kiedyś bardziej ekstrawertyk, teraz tak pół na pół.Mąż od zawsze ma specyficzny sposób bycia, lubi dogryzać i być złośliwy, zarówno w stosunku do mnie jak i do innych.Wszystko odbywa się pod przykrywką "poczucie humoru".
Ten jego introwertyzm z czasem coraz bardziej zaczął mi przeszkadzać, bo ileż można prowadzić monologi, gdzie najczęstszą odpowiedzią jest kiwnięcie głową lub jakieś pół słowa.
W pewnym momencie złapałam się na tym, że nie mam potrzeby/ochoty na jakiekolwiek rozmowy, oprócz wymiany podstawowych informacji.
Mąż od dawna wieczory spędza na oglądaniu TV lub graniu na komputerze, a ja mu w tym tylko przeszkadzałam.Od jakiegoś czasu (kilka m-cy),on spędza czas przed TV, a ja z książką.
Po iluś tam latach jego złośliwych uwag, które doprowadzały mnie często do łez (tak na marginesie, to, że jest złośliwy to nie tylko moja opinia, ale i innych osób wobec, których stosuje taka taktykę), przyzwyczaiłam się do nich i zaczęłam ignorować.Po następnych kilku latach zaczęło mnie to zwyczajnie wkurzać, zauważyłam, że też zrobiłam się wobec niego złośliwa.
To wszystko spowodowało, że jest między nami coraz gorzej.Ja się starałam polepszyć nasze relacje, starałam się być miła, zrobić miły gest w jego stronę, zrobić niespodziankę z okazji np. urodzin, rocznicy ślubu itp.Niestety ze strony męża zero jakichkolwiek starań.Kupiłam mu z okazji rocznicy ślubu książkę fajna książkę dla par z długim stażem.Przeczytałam tylko ja, stosowałam się do porad, które naprawdę mogły pomóc......gdybyśmy oboje tego chcieli.
Do tego wszystkiego dochodzi problem tego, że mąż prawie wcale nie wykonuje domowych obowiązków, tzn czasem ugotuje obiad lub pozmywa, ale kuchenki, blatów już nie ogarnie.Odkurzacz, mop czy ścierka parzą mu ręce....Mamy małe dziecko (niespełna dwuletnie), które jet bardzo absorbujące, typ żywe srebro, z oka nie można spuścić nawet na moment.Denerwuje mnie, że nawet gdy jest w domu nie poczuwa się do tego aby zająć się nim gdy ja np. sprzątam, gotuję itp.W efekcie najczęściej robię to wszystko pilnując jednocześnie dziecka.Jak już jestem wkurzona na maxa to warczę dosłownie żeby się nim zajął.Jeśli mówię żeby zajął się dzieckiem bo ja coś tam robię to on go bierze np do pokoju, a maluch za chwile i tak jest przy mnie bo tatuś gra na kompie albo ogląda TV, a dziecku się nudzi.Jeśli zrobi cokolwiek w domu pilnuje abym kolejny raz zrobiła to ja, chociaż ogromną większość obowiązków wykonuję sama.
Taki przykład z dzisiaj;
W nocy maluch się rozchorował, miał temperaturę, kaszel,płakał.Wzięłam go do nas do łóżka, zmierzyłam temp chciałam podać lekarstwo i zrobić mu picie więc obudziłam męża aby się nim zajął w tym czasie (spał jak zabity).Dałam dziecku pić, lekarstwo na gorączkę, mąż zaraz usnął, ja nie spałam przez następne dwie godziny bo maluch marudził, nie mógł usnąć.
Rano to ja jak zawsze zajmowałam się dzieckiem, dawałam jeść, przewijałam itd.Mąż w tym czasie postawił na stole świąteczne śniadanie, wszystko było gotowe w lodówce wystarczyło zanieść na stół, w czym zresztą pomagały mu starsze dzieci.W trakcie śniadania ja niemal cały czas zajmowałam się maluchem.Po śniadaniu dzieci pomogły mi posprzątać, zmywałam i ogarniałam kuchnię sama, pilnując jednocześnie dziecka.Mąż nie kiwnął palcem bo przecież nakrywał do stołu.....
Dodam tylko, że jestem porządnie przeziębiona i źle się czuję. Starsze dzieciaki też przeziębione.Jedynie mąż zdrowy z całej rodziny.
Nie czuję się kochana, nie czuję się ważna, czuję się wykorzystywana.
Wiem, że mąż chciałby aby było dobrze, fajnie miło w naszym związku, ale aby jednocześnie on nic nie musiał robić w tym kierunku.On nie chce zmienić nic w swoim zachowaniu bo to wymaga wysiłku i dobrych chęci, to ja mam się starać i dostosować.I oczywiście nie czepiać się.On nie widzi nic złego w swoim zachowaniu, to ja jestem zawsze ta winna.
A ja już mam tego dość.
Obserwuj wątek
    • droga.do Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 16:53
      A co mąż odpowiada na Twoje zarzuty? I czy o nich wie,np przy tym śniadaniu,może gdyby go zapytać uwazalby ze wszystko było ok?
      Ja mam trochę podobny model w domu niestety, więc wiem jak z takimi ciężko.mogę nie zmywac przez 3 dni,nie będzie nic czystego,ale jemu nie przyjdzie do głowy ze mógłby sam to ogarnąć.

      Z ciekawości,jaką to książka o której piszesz?

      • mwiktorianka Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 18:20
        droga.do mąż doskonale wie jakie mam w stosunku do niego oczekiwania.Było wiele rozmów na ten temat, wykładałam przysłowiową "kawę na ławę", ale efektów nie ma, niestety :-(.Tzn. są jak wybuchnę w końcu, poprawa wynosi kilka godzin.Okazuje się wtedy, że doskonale wie co trzeba zrobić, choć do tej pory twierdził, że nie wie.Przez kilka godzin (góra jeden dzień) nie muszę wszystkiego pokazywać palcem i prosić milion razy aby zrobił.
        Już dawno zauważyłam, jak bardzo pilnuje aby przypadkiem nie zrobić za dużo...co dla mnie jest po prostu żałosne.To ja sprzątam, piorę, prasuję itd. Jedyne co mąż CZASEM robi to obiad,kolację starszym dzieciom lub zmyje naczynia.
        Wieczorem to on zazwyczaj ścieli łóżko, więc rano już mowy nie ma aby to zrobił, zawsze robię to ja.Nie potrafię zrozumieć takiego postępowania, jak coś robię to nie zastanawiam się, nie dzielę tego na to moja działka, to twoja.Każdy robi co akurat w tej chwili jest w stanie i na co czas pozwala.
        Sytuacja sprzed kilku dni;
        Wstałam rano, zrobiłam dzieciom śniadanie, nakarmiłam i ubrałam małego,a potem wskoczyłam pod prysznic. Mąż w ty czasie jadł śniadanie (ma zwyczaj jedzenia na stojąco przy kuchennym bufecie),później ja ogarniałam kuchnię i zrobiłam sobie śniadanie.Przy maluchu nie ma mowy o spokojnym jedzeniu bo non- stop trzeba za nim ganiać.Poprosiłam zatem męża, aby zajął się nim chwilę bo chciałabym zjeść.Usłyszałam, że jak on jadł to ja brałam prysznic i się dzieckiem nie zajmowałam, więc on też nie będzie bo właśnie musi iść się ogolić.Dodam,ze miał wolny dzień i do nigdzie mu się nie spieszyło.
        Jedyne chwile kiedy mogę spokojnie zjeść, to te kiedy mąż ma wolne.W pozostałe dni cały dom ogarniam zajmując się jednocześnie maluchem, który porusza się z prędkością światła, wchodzi na kuchenne szafki, otwiera szafki (zabezpieczenia nie działają na moje dziecko, potrafi w chwilkę sobie z nimi poradzić), szuflady, piekarnik itd.
        Wiem, że to najgorszy wiek, niedługo będzie lepiej, ale póki co trzeba to jakoś przetrwać, pomagając sobie nawzajem.Kiedy mąż jest czymś zajęty, ja zajmuję się wtedy dzieckiem, w drugą stronę już to nie działa.
        Ja wiem, że facetom wszystko trzeba wytłumaczyć jak małemu dziecku, za każdym razem od nowa wskazując palcem, ale nie wierzę w to, że jest aż tak tępy żeby nie wiedzieć, że należałoby pomóc żonie, która źle się czuje i nie spała w nocy zajmując się chorym dzieckiem.
        To nie jest nie wiedza, to brak empatii i odrobiny ciepła, serdeczności w stosunku do drugiego człowieka.W końcu zwykłe lenistwo i wygodnictwo kosztem drugiej strony.
        Nie jestem typem cierpiętnicy, ani tym bardziej cichutko siedzącej żony, przytakującej mężowi.
        Jestem coraz bardziej sfrustrowana tą sytuacją, zrobiłam się nerwowa. Chwilami mam ochotę wnieść pozew rozwodowy.Najlepiej się czuję gdy męża nie ma w domu.Wtedy wiem, że muszę liczyć tylko na siebie, planuję wszystko tak by się wyrobić w czasie i zdążyć ze wszystkim, ale kiedy ma wolny dzień, oczekuję, że przejmie część obowiązków, jak choćby opieka nad dzieckiem, a wygląda to w końcu tak, jak opisałam.

        Ta ksiązka, o której wspominałam to"Miłość może wiecznie trwać" Zig Ziglar.
        • mwiktorianka Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 19:24
          Przepraszam, pomyliłam tytuł; "Zaloty po ślubie",to właściwy tytuł, a podtytuł to "Uczucie może wiecznie trwać" Zig Ziglar :-).
        • verdana Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 19:27
          Myślę, ze oprócz wszystkiego innego sprawa może polegać na dwóch zupełnie róznych sposobach funkcjonowania. Ja chyba trochę działam jak Twój mąż - czyli robię to, co robię zawsze i nie russze raczej palcem, jesli to nie moja działka - czyli mąż ściele wieczorem, ja rano i wieczorem nie pościelę, choćbym miała meża oderwać od roboty. Inaczej chyba nie potrafiłabym funkcjonować.
          Zastanawiam się też, dlaczego ktokolwiek robi kolację 16-latkowi???
          • kittykitty Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 27.12.12, 17:52
            Dobrze, że nie jestem Twoim mężem - ja bym z Tobą nie wytrzymała :-), nie rozumiem takiego podejścia ale na szczęście nie muszę.
            • anku1982 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 23:50
              jak się jest małżeństwem to wszystkie domowe obowiązki trzeba dzielić mniej więcej po połowie. Dzieci są także jego, ale mu się nie chce, ciekawe co by się tam działo gdyby również Małżonka odmówiła prac domowych... chaos, płacz i zgrzytanie zębów... prędzej czy później, ale ona ma na tyle miłości i poczucia obowiązku że to stara się ogarniać. Jest cała masa synków mamusiowych, którzy wychowywani są w przeświadczeniu że domem zajmuje się tylko kobieta.
    • ataga.g Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 20:35
      Nie wiem co to miłośc w małżeństwie.
      Mój tzw. mąż spędził święta ze swoją mamą, niezamężna siostrą, która jest naporządniejsza kobietą świata ( ponad 20 lat temu uwiodła faceta mającego żonę i dwóch synów, przedstawiając go w domu jako swojego narzeczonego i fundując sobie z nim dzieciaka, oczywiście nie jest z nią tylko z żoną a żona zrobiła awanturę jej i jej matce).
      Ponad miesiąc temu pobił mnie, bo całowałam go włóżku . Wyskoczył najpierw jak oparzony.
      Wrócił i na moje zdziwienie wkurzył ,że poszedł wydmuchac nos. Wiedziała,ze tak nie było. Od dawna ma problem z potencją. Wymyslał przeróżne wymówki. Najlepsza to taka,że nie może bo ja obraziłam jego matkę ( nie kontaktujemy sie i nie widujemy od lat z teściową). Czasami płakał i przepraszał. Proponowałam lekarza, psychologa. Nie jest mu potrzebny a ja jestem jakaś chora. Spytałam co on robi? Zaczął się atak wściekłości. Zrobiłam obdukcje lekarską. Boję się go. Nie mieszkamy razem. Mamy dwa mieszkania. Ja w jednym z dziećmi on w drugim sam. Całe święta spędził z e swoja rodzina. Ja z dziećmi . Dzieciom dwie godziny przed kolacja powiedział,że nie wie gdzie spędzi wigilię. Zadzwoniły po godzinie by powiedziec mu ,żeby przyjechał bardzo przeżywały jego brak. On był juz u mamy. Nie przyjechał. Dzwonił po południu do dzieci rozdrażniając je jeszcze bardziej. Wczoraj po 22 zadzwonił przepraszał i że wtedy wyskoczył z łózka po tabletkę, która miała zadziałac po pół godzinie. Przyznał,ze jest chory, impotentem iże się leczy płakał. Jestem bezsilna. Dzisiejszy dzień i tak spędził z mamą.
      Nie mam już siły. Nie mam wiary.
      Nie mogę sobie z tym poradzic.
      Nie wiem czy to pocieszenie. Ale jak przeczytałam Twój list nie czuje się tak beznadziejnie i samotnie. I mogę sie wygadac
      • mwiktorianka Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 22:54
        Współczuję Ci bardzo, ja się czasem zastanawiam czy jest dalej sens to ciągnąć.Nie wiem co się z nami dzieje, przez tyle lat potrafiliśmy się pomimo różnic jakoś dogadać, a teraz równia pochyła.

        verdana, to nie jest tak do końca, że zawsze robię/robimy 16-latkowi kolację. Czasem robię, bo robię 8-latce, więc przy okazji tez synowi, czasem to syn robi mnie, robi też sobie i siostrze.Wszystko zależy od potrzeb i sytuacji.
        • mwiktorianka Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 26.12.12, 23:52
          Byłabym w stanie zrozumieć podział na; moja-twoja działka, pod warunkiem, że obowiązki domowe są w miarę równo podzielone na dwoje. Jednak w przypadku gdy ja wykonuje lwią część, uważam, że to nie w porządku z męża strony.
          Czy jeśli twój mąż np. naprawdę źle się czuje, też nie odpuszczasz?
          Czy twój mąż nie może liczyć na szklankę gorącej herbaty? No chyba, że wyraźnie poprosi, bo inaczej się nie domyślisz, że może by się napił skoro przeziębiony. Czy pomimo złego samopoczucia musi wykonać wszystko co należy do jego obowiązków bo inaczej będzie nie zrobione? U nas była kiedyż taka sytuacja, że ja się porządnie rozchorowałam, (a choruję raczej rzadko, poważnie praktycznie wcale), miałam zapalenie płuc z powikłaniami, dostałam skierowanie do szpitala, ale się nie zgodziłam pójść ze względu na małe dziecko, które akurat tez było chore. Nie byłam w stanie robić praktycznie nic bo nie miałam na to siły, ograniczałam się jedynie do opieki nad dzieckiem, to był wkurzony na maxa moja chorobą, a właściwie tym, że nic nie robię.
          Kiedy nasze najmłodsze dziecko miało 7 tygodni, trafiło do szpitala, a ja oczywiście razem z nim, wszystko stało się nagle; poszliśmy na kolejna kontrolę do poradni hematologicznej
          (przyszpitalnej) i po wykonaniu badań już stamtąd nas lekarz nie wypuścił, zostałam razem z dzieckiem od razu skierowana na oddział onko-hematologiczny. Wyniki były bardzo złe, lekarze straszyli przeróżnymi chorobami, zlecano masę badań, a ja odchodziłam od zmysłów zamartwiając się i oglądając na co dzień dzieci chore na raka.To był koszmar.W dodatku złapałam w szpitalu wirusa, który dosłownie w ciągu kilku godzin ściął mnie z nóg, cały czas wymiotowałam, nie miałam nawet siły dojść do toalety..Na szczęście moja choroba trwała tylko jeden dzień. Nie mogłam się wymieniać z mężem bo karmiłam piersią. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, dziecko jest zdrowe, chociaż byliśmy pod kontrolą poradni ponad rok.
          Wiecie co usłyszałam któregoś dnia podczas sprzeczki? że musiał MNIE OBSŁUGIWAĆ kiedy ja sobie siedziałam z dzieckiem w szpitalu. Tak jakbym była tam na wczasach.
          Wziął na ten czas zaległy urlop, aby zająć się córką. Do szpitala przyjeżdżał popołudniami ok. 17 jak syn wracał ze szkoły i mógł zostać z siostrą. Dowoził mi czyste rzeczy, głównie dla malucha i dla mnie jakieś bułki, wędlinę.Obiady podrzucała mi moja siostra.
          Takich rzeczy się nie zapomina.Nie wiem jak można powiedzieć coś tak okrutnego, podłego...sama nie wiem jak to nazwać.
          • kol.3 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 27.12.12, 07:24
            A czy planując potomstwo i wiedząc jakiego masz męża mierzyłaś siły na zamiary?
            • elizabeth7 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 27.12.12, 16:40
              Jakos nie potrafie zrozumiec jak mozna takie debilne pytania zadawac..
              A ty wiesz lub wiedzialas przed slubem jak bedzie zachowywal sie twoj facet przy trzecim chorym dziecku? Masz kule, fusy czy rozdzke?
              • kol.3 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 27.12.12, 18:32
                To mało potrafisz zrozumieć. Jakby sobie autorka zadawała "debilne" pytania to by teraz nie była przed rozwodem.
                Jestem w stanie pojąć, że przed ślubem można mieć różowe okulary na nosie , cierpieć na zaćmienie umysłowe i nie wiedzieć za kogo się wychodzi. Ale po pierwszym dziecku i jakimś tam stażu małżeńskim to już chyba wiadomo kogo mamy przy sobie i czy decydowanie się na kolejne dzieci z takim panem nie jest nieprzestrzeganiem życiowego BHP.
                • paul_ina Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 28.12.12, 03:34
                  "Nieprzestrzeganie życiowego bhp" - bardzo miło, że zamiast starać się poradzić coś konstruktywnie niektórzy dowartościowują się krytykując autorkę postu w najbardziej oczywisty sposób.
                  Trochę inteligencji i empatii wymaga podejście, że mleko już się rozlało - kwestia co teraz.
                  • kol.3 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 28.12.12, 17:36
                    Można poradzić, żeby się uprzejmie nie zdecydowała z panem na kolejne dziecko. Nic innego w tej sytuacji nie da się zrobić. Co można ratować, gdy mąż ma gdzieś żonę dyżurującą przy chorym dziecku w szpitalu? Nic. To ani ojciec ani mąż.
                    Może Ty masz super receptę, poradź proszę bardzo, chętnie poczytam.
                    • noname2002 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 11:46
                      Tak,tak, panaceum na wszystkie klopoty rodzinne to posiadanie jednego dziecka. W kazdym watku piszesz to samo. Naprawde nie jestes w stanie uwierzyc, ze ludzie sie od Ciebie roznia i moga byc szczesliwi majac wiecej dzieci niz jedno, nawet majac kiepskiego partnera albo w jakims momencie bedac przemeczeni?
                      • crises Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 12:04
                        No, ja na przykład w ogóle nie jestem w stanie zrozumieć robienia sobie drugiego dziecka z facetem, który przy pierwszym ograniczył się do dostarczenia plemnika.

                        Ba, generalnie niespecjalnie wierzę w te opowieści, jak to idealny mąż zmienia się w potwora po pojawieniu się dziecka. Jednak w 99,9% przypadków pojawiają się sygnały, że pan się na tatusia nie nadaje, ale zaślepione żądzą rozrodu panie po prostu je ignorują.
                      • kol.3 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 15:46
                        Nie, natomiast uważam, że fundowanie sobie kolejnego dziecka gdy związek się sypie nie jest dobrym rozwiązaniem.
                        Ktoś przytoczył wątek z pierwszej połowy 2010 r. z którego wynika ze autorka ma kłopoty w związku. A mimo to decyduje się na kolejne 3 dziecko z mężem który nie rokuje jako partner życiowy, kochanek ani nawet jako ojciec.
                        • cyn-ta Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 16:24
                          Autorka ma z mężem 4dzieci, jedno chyba koło 20. Z tego co pisze od lat na forach, to mąż: bywa,że całkowicie ją lekceważy (wywalił jej kiedyś jakieś rzeczy z komody i się obraził, gdy się wkurzyła), nie zaspokaja seksualnie, choć z młodszą, jak stwierdził, by nie było problemu oraz daje powody do zmartwień, gdyż zdarza mu się nie kontrolować picia. Jednocześnie jest przedstawiany jako kochany mąż i dobry ojciec, a małżeństwo jako zgodne,trwałe i szczęśliwe.
                          Ot, taki dualizm
          • cyn-ta Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 16:49
            Ale z tego co odkrywałaś przez lata na forum, to mąż zrzuca takie pełne okrucieństwa bomby częściej, a potem jeszcze strzela fochy i sie obraża. Choć to za to OBSŁUGIWANIE w kontekście czuwania przy chorym dziecku w szpitalu to.....Ty znosisz wszystko: olewanie, zniewagi, dogryzanie, pokrzyczysz i odpuszczasz. Być może całokształt Waszego wspólnego życia oraz 4 dzieci wynagradza Ci te ciosy od ukochanego człowieka. Ja nie rozumiem tego, ale nie widocznie może tak być. Facetowi jest dobrze, on nie ma problemu, to Ty masz problem...i masz nie od dziś, dziś po prostu pękasz powoli. Może żyj tak, jakby go nie było, planuj pod siebie i w swoim tempie skoro i tak nie możesz na niego liczyć? Rozstanie zapewne nie wchodzi w gre.
    • paul_ina Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 27.12.12, 03:37
      Wydaje mi się, że jesteś po prostu bardzo zmęczona fizycznie, stąd obecny kryzys i pretensje wobec męża. Oczywiście masz rację, że to nie fair, że jedno z partnerów robi wszystko a drugie niewiele, ale sama tak pozwoliłaś funkcjonować waszej rodzinie przez wiele lat, więc nie dziw się, że chłop stosuje bierny opór wobec zmian.

      Nie bardzo wiem, co Ci poradzić, choć sama walczę w domu z takim leniwcem. My mamy jedno małe dziecko, drugie w drodze, po prostu komunikuję mężowi co ma zrobić i nie robię tego sama za niego, co najczęściej skutkuje końcem świata w kuchni (jego kolej przeładowywania zmywarki). Do sprzątania dawno już zatrudniłam pomoc zewn, na utyskiwania finansowe odpowiadam co dokładnie i jak często robi Pani Daniela oraz że w zasadzie to jest mi to obojętne czy zrobi to Ona, a on zapłaci - czy zrobi to on osobiście (wtedy okazuje się, że można zaoszczędzić na czymś innym). Dodatkowo mamy podział na zasadzie co kto lubi robić - ja ogarniam dziecko (i już niedługo drugie) całościowo: jedzenie, leczenie, ubieranie, rozwój, a mąż organizuje nam czas wolny, odprowadza rano małą do przedszkola, pilnuje ją gdy ja potrzebuję czasu dla siebie, dwa - trzy razy w tygodniu kąpie, kultywuje z nią wspólne hobby (basen, łyżwy, sanki); ja piorę (lubię prać), mąż gotuje (jeśli chce zjeść coś ciepłego - mała je w przedszkolu, a wcześniej słoiczki, ja w pracy jem ciepły lunch a wieczorem i tak staram się nie jeść), ja robię zakupy domowe i ubraniowe, on dba o cała technikę w domu (nigdy nie dałam po sobie poznać, że potrafię zmienić żarówkę czy baterie, nie zmieniam opon w samochodach, nie obsługuję kominka, kosiarki itp. wynalazków).

      Pewnie nie do końca uda się to zastosować u Ciebie, bo są starsze dzieci, ale moim zdaniem musisz wreszcie odnaleźć w sobie pokłady zdrowego egoizmu, usiąść z mężem któregoś wieczoru (może nawet przy winie) i po prostu powiedzieć mu rzeczowym, ale życzliwym tonem, wprost - jak podle wykorzystywana się czujesz, że dotarłaś do jakiś swoich granic wytrzymałości, że zmagasz się z myślą, że bez niego jest Ci lepiej; przedtem przemyśleć realnie, co on jest w stanie dobrze zrobić z codziennych i wkndowych obowiązków i przy nim spisać na kartce co i jak często on ma robić z domowych spraw. Może stać Was na panią do sprzątania, ustalcie jej zatrudnienie, może na dochodzącą przy mamie nianię - też warto, choć 4 - 5 godzin dziennie, żebyś miała czas dla siebie (bo chyba bardzo go potrzebujesz) i dla starszych dzieci. Jeśli nie jest w stanie osobiście Ci pomagać, to niech zrezygnuje z jakiś swoich materialnych potrzeb (albo więcej pracuje i więcej zarabia), żebyś Ty mogła wspomóc się pomocą z zewnątrz.

      Ogólna myśl jest taka, że musisz wykroić czas dla siebie, bo wtedy odetchniesz, a to pozwoli Ci być lepszą mamą; dobrze kombinujesz, że trzeba tego pasożyta zaprząc do roboty, ale żeby to zrobić po 20 latach musisz przemyśleć strategię, spisać ją na kawałku czegoś trwałego, ogłosić wszem i wobec (np. starszym dzieciom) i konsekwentnie się jej przestrzegać (stąd kombinując co na niego przerzucić nie możesz pozbyć się obowiązków, które w razie przedłużającego się niewykonywania zaszkodzą dzieciom).
      • noname2002 Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 28.12.12, 12:42
        Paul_ina bardzo dobrze poradzila, ja bym jeszcze dodala, zebys sama o siebie zadbala. Czemu po nieprzespanej nocy nie dasz dziecka ojcu i nie pojdziesz spac? Czemu jak jestes chora to nadal wykonujesz swoje obowiazki zamiast powiedziec, ze zle sie czujesz i sie polozyc? Zaloze ,ze chory maz nie zajmuje sie dziecmi.
    • bretoff Lilija biala 27.12.12, 06:11
      Maz do domowej logistyki i zarabiania , do lozka kochanek :

      mwiktorianka napisała:

      Możemy nadal funkcjonowac jako "małzenstwo", ale ja mam zamiar
      poszukac kogos z kim bede mogla czerpac przyjemnosc z sexu...
      Dodam jeszcze,że poza tym wszystkie inne sfery zycia sa jak
      najbardziej ok,dogadujemy sie bez problemu...


      ...super sie dotarlismy,rozumiemy sie czasem bez słów,bardzo szanujemy itd.


      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,111874504,111874504,Mysle_o_separacji_lub_rozwodzie_bo_mam_juz_dosc_.html
      Rada : wez rozwod , uwolnij meza od swojej wrednej osoby
      • paris-texas-warsaw Moja ostatnia wizja mężczyzn (zmienna w czasie)... 27.12.12, 08:28
        Jak zobaczyłam te tytuły ("Miłość może wiecznie trwać", "Zaloty po ślubie" i "Uczucie może wiecznie trwać"), do tego jeszcze z nazwiskiem autora Zig Ziglar:))))), a nie załapałam powiązania z wcześniejszym postem, to pomyślałam, że niezły z Ciebie żartowniś:)))))) Jeśli jest choć trochę ten facet poważny, to raczej do takich książek nie będzie zaglądał, ale w akcie desperacji wszystkiego się człowiek łapie:))))

        Ja coraz częściej dochodzę do wniosku, że generalnie jaki facet by nie był wspaniały, ile by nie zarabiał, jakich by zawodowych osiągnięć nie miał, to na niwie domowej raczej kobiecie nie dorówna, zwłaszcza, jak ta jest dobrze zorganizowana, wdrożona w prace domowe, które przebiegają po kilka zadań równolegle, itd. Mój mąż mi powtarza, że nie jest „multi-taskiem” (Zawsze to brzmi - "Ja nie jestem multi-taskiem":)))), widzę to też po innych przedstawicielach tej płci. Chyba trochę trzeba taki stan zaakceptować, kochać jak niepełnosprawne dziecko, uczyć kroczkami i cieszyć się z małych osiągów. Albo powierzać prace, do których się nadaje, zaakceptować stan ich wykonania – albo brać pieniądze na pomoce domowe, niech na nie zarabia, jak lepiej mu to idzie. Chwalić i dbać, żeby miał siłę miłość okazywać. Nie wiem, jak obecnie amerykańscy naukowcy głoszą, ale mężczyźni wg mnie NA PEWNO mają inne mózgi. Ważne, żeby w życiu być z porządnym facetem, bo jak oczywiście bije, pije itd., to szkoda czasu, ale wielkich oczekiwań w zakresie np. empatii w stosunku do przeciętnego mężczyzny nie mieć.
        • paris-texas-warsaw Re: Moja ostatnia wizja mężczyzn (zmienna w czasi 27.12.12, 08:44
          Teraz widzę piękne połączenie wiedzy o pewnych ograniczeniach mężczyzn z podejściem konstruktywnym u Paul-iny. O to wg mnie chodzi w życiu, nie kopać się z koniem.

          A co do Pani, która ma męża impotenta, to już całkiem inna bajka. To zaburzenie o różnym możliwym podłożu (psychicznym np. lęki bądź fizycznym - np. kłopoty chyba z krążeniem), które leczą seksuolodzy, najlepiej razem w parze się za to zabrać (jeśli mąż jeszcze będzie chciał...), wspierać męża, jak każdego, kto jest chory. Kobiety też mają wiele zaburzeń seksualnych, mniej widocznych i mniej je być może w powszechnym odbiorze społecznym piętnujących (np. pochwice, anorgazmie i masę innych). Poczytaj sobie o zaburzeniu męża, (masa teraz literatury seksuologicznej na rynku), nie naskakuj na niego, bo to się jeszcze pogorszy, albo facet ucieknie. Już jest na skraju wyczerpania, skoro płacze itd. Ludzie mają różne choroby w małżeństwie znacznie gorsze i nieodwracalne, a to pewnie w dużym zakresie da się leczyć, tym bardziej, że mąż już sam się zgłosił do lekarza. Powodzenia!
    • zawszexyz Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 29.12.12, 14:39
      u mnie niestety taka sytuacja zakonczyla zwiazek, tyle , ze trwal troche krocej bo 12 lat, moj ex nigdy sie nie garnal do obowiazkow domowych ( w domu zawsze matka go wyreczala ), ale cos tam robil , z czasem robil coraz mniej, przy 1 dziecku nie bylo to nawet mocno obciazajace , ze ja wszystko robilam ale przy 2 dziecku juz tak , i wlasnie urodzenie 2 dziecka sprawilo , ze przez te wszystkie rzeczy , brak pomocy , za to coraz dluzsze granie itp moje pozytywne uczucia byly wypierane przez te negatywne, oczywiscie rozmawialismy wielokrotnie, proponowalam terapie, ale on nie chcial, bylam sama u psychologa , ktory tylko utwerdzil mnie w przekonaniu , ze mam racje, bo ex twierdzil , zawsze ze przesadzam, na koniec to juz bylo tak , ze on wracal z pracy i od razu siadal do kompa, potrafil grac cala sobote od rana do poznych godzin nocnych, teraz musze przyznac ,ze lepiej mi bez niego , mam znacznie mniej obowiazkow domowych !! i mniej sprzatania , za to wiecej czasu dla siebie, chociaz wydawalo mi sie jak dam rade sama z 2 dzieci, ale od dawna i tak sama wszystko robilam, teraz zaluje , ze nie zrobilam tego wczesniej, a minusem tej sytuacji jest to , ze dzieci jak ida do tatusia to tylko graja na playstation lub komputerze, nic wiecej z nimi nie robi, takze jesli zalezy ci na mezu to idzcie na terapie, bo w koncu bedziesz miala go zupelnie dosc i bedzie za pozno na ratowanie czegokolwiek
    • panizalewska Re: Czy tak wygląda miłość w małżeństwie? 30.12.12, 00:36
      Jakbym swoją matkę słyszała, z 30-letnim stażem.
      Na rok rozstała się z ojcem, wyprowadziła, on poszedł na terapię, ogarnął się, wróciła. Terapia szokowa jednym słowem, polecam. Np wyjedź na weekend, albo i nawet na tydzień. Poinformuj, że ma się zająć dziećmi i domem, ale nie tylko zamawianie pizzy i TV, tylko ma być zdrowo, aktywne zabawy, ruch itp, po powrocie ma się błyszczeć w domu i to ma być głównie jego zasługa, nie dzieci.
      Naprawdę nie widziały gały co brały? Wiesz, pewne cechy to jednak dają symptomy i w czasie "starania się", chodzenia, narzeczeństwa itp. Swojej matce też to mówiłam, żeby nie było ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka