aaaniula
21.01.13, 09:59
Nie wiedziałam jak mam zatytułować ten post. Problem niby nie ogromy, ale mnie dręczy i to mocno. Moja mama najzwyczajniej za świecie nie lubi mojego męża. Nie akceptuje.
Nie daje tego mocno do zrozumienia. Nigdy mi tego nie powiedziała. Ale to widać... Czasem gdy odwiedzamy rodziców mama siedzi i nic nie mówi, nie komentuje. Wiem, że np nie zgadza się z tym co mówi mój mąż, ale milczy- co nie znaczy, że po minie nie widać co myśli. Chyba z dwa razy doszło między nimi do małej wymiany zdań.
Jak braliśmy ślub- powiedziała, że nie chce żeby mówił do niej "mama", że ma mówić po iminieniu. Mąż po imieniu nie mówi bo nie wypada, w rezultacie nie mówi do niej w ogóle.
Mąż mówi wprost, że już jej nie lubi, bo widzi jakie ona ma do niego podejście, nie chce tam jeździć.
Mamy małego synka- dziadkowie są zakochani, mocno pomagają finansowo. Mąż zaczyna kręcić nosem na przyjmowanie tej pomocy- trochę mu się nie dziwie. Chyba ma wrażenie, że teściowa myśli, że nie zapewnia nam dostatecznej ilości pieniędzy mówiąc najprościej.
Narasta we mnie gniew, że nie potrafią się dogadać. Jestem zła bo nie wiem za co właściwie się tak nie lubią. Rozmowa z mamą nie ma sensu, bo przecież nikogo nie zmuszę do "lubienia". Ani nie mogę kazać mężowi się zmieniać, żeby teściowa go lubiła. Jest mi bardzo, bardzo przykro. Nie chce mi się jeżdzić do rodziców w odwiedziny bo czuję tam ciągłe napięcie. Kiedy rozmawiam z mamą przez telefon i wsponmnę o męzu to rozmowa zaraz zchodzi na "mhm", "aha". A przecież to jest mój mąż i moje życie, to niby o czym mam mówić i opowaidać jak nie o tym co się u nas dzieje. Niby sytuacja nie ma jakiegoś wielkiego natężenia, ale ja zaczynam z tego powodu czuć się dosłownie depresyjnie. Bo to dwie najwazniejsze osoby w moim życiu...
Mąż jest dobrym człowiekiem, czasem trochę narwany, ale każdy ma swoje za uszami. Mama za to ma chyba poczucie, że jest lepsza.
Czesem mam wrażenie, że lepiej by było gdydby się pokłócili i nie gadali. To by była jasna sytuacja.
Żeby nie było za miło- ja ze swoją teściową też nie bardzo się dogadujemy. Jednak my się normalnie zachowujemy, rozmawiamy. Wiadomo- szału nie ma- ale jest ok.