Dodaj do ulubionych

Prośba o radę

23.01.14, 00:25
Zadzwoniła do mnie dzisiaj koleżanka, żeby się wyżalić, w jakiej się znalazła sytuacji. Ponieważ sama nie bardzo wiem co jej poradzić, postanowiłam Was zapytać, bo pewnie są tu osoby, które znają się na prawie rodzinnym, albo mają za sobą podobne doświadczenia.

Koleżankę mąż porzucił 20 lat temu. Zostawił ją z małym dzieckiem, bez środków do życia. Dopóki byli razem, zdradzał ją, oszukiwał, znęcał się psychicznie. Dziewczyna wpadła w depresję, do dziś ma niską samoocenę i dołuje się byle czym. Ale w końcu jakoś się pozbierała, poszła do pracy, wychowała dziecko, wydała za mąż. Na szczęście mogła liczyć na pomoc rodziny i przyjaciół. Rozwodu nigdy nie przeprowadzili, bo ani ona, ani on jakoś nie odczuwali takiej potrzeby. I teraz, po 20 latach, mąż wystąpił o rozwód. Koleżanka przeżyła wstrząs. Nawet się tym zdziwiłam, bo wydaje mi się, że po tylu latach byłoby mi to już obojętne. No, ale ja mogę sobie tylko gdybać, bo nigdy w takiej sytuacji się nie znalazłam. W każdym razie ma teraz dylemat, jak postąpić. Czy lekką ręką zgodzić się na rozwód bez orzekania o winie, czy walczyć o orzeczenie winy. Prawnicy jej mówią, że musi mieć twarde dowody - zdrady, znęcania się. Fotografie, obdukcje lekarskie. A ona niczego takiego nie ma. Mąż jej nie bił, co nie znaczy, że się nie znęcał nad nią. Nie śledziła go, nie wynajmowała fotografów, żeby odkryć zdradę. Nie ma więc zdjęć, dowodów. Owszem, teraz nawet w internecie jest w stanie znaleźć jego fotki w czułych objęciach różnych pań, ale to już stan "20 lat po". Podobno zeznania świadków nie wystarczą. Czy ma szansę na udowodnienie mu winy?
Obserwuj wątek
    • enith Re: Prośba o radę 23.01.14, 06:04
      Niech przyjaciółka odpowie sobie na pytanie: po co jej rozwód z orzekaniem o winie? Czy liczy na alimenty na siebie? Wątpię. Porzucona z małym dzieckiem dała sobie radę. Po co po dwóch dekadach szarpać się niepotrzebnie w sądzie? Wykosztowywać się na drogiego adwokata, bo bez dowodów na znęcanie czy zdrady męża bez takowego się nie obejdzie? Ja bym się w cholerę cieszyła, że wreszcie definitywnie uwolnię się od tego człowieka, że nie będzie mi bruździć, że nie będę musiała spłacać jego długów czy tym podobne.
      Trzeba rozwieść się bez orzekania o winie, byle prędzej i iść dalej do przodu, nie oglądając się na przeszłość.
      • ada16 Re: Prośba o radę 23.01.14, 08:44
        Nie wiem, czy warto, ale z drugiej strony np te fotki to pochodzą z trwającego dalej małzenstwa, czyli dowodem w sprawie są.
        A sam fakt porzucenia - na to swiadków chyba ma - nie jest wystarczajacym dowodem?
        A co z podziałem majątku?
      • zuzi.1 Re: Prośba o radę 23.01.14, 09:04
        Dokładnie, to już tzw. musztarda po obiedzie. Bez sensu. Dziwna ta Twoja przyjaciółka, że w ciągu 20 lat nie przeprowadziła formalnego rozwodu, a gdyby mąż narobił długów i musiałaby je za niego spłacac...
    • 71tosia Re: Prośba o radę 23.01.14, 08:56
      ten zwiazek rozpadl sie 20 lat temu i sad wezmie to pod uwage orzekajac rozwod. Po 20 latach trudno bedzie ustalic z jakiego powodu nastapilo rozstanie. Ja bym doradzila znajomej by sobie darowala dochodzenie 'winy', a skupila sie np na stronie finansowej - takie 'ukaranie' bylego meza moze dac jej wiecej satysfakcji, bo bedzie dla niego bardziej dotkliwe;-). Jezeli mezowi zalezy na szybkim rozwodzie (byc moze chce sformalizowac obecny swoj zwiazek?) to bedzie pewnie sklonny do ustepstw.
    • kol.3 Re: Prośba o radę 23.01.14, 09:09
      Trzeba zachować ostrożność, żeby mąż nie wywinął jakiegoś numeru. Często sprytni niewierni mężowie potrafią doprowadzić do rozwodu z orzeczeniem winy żony, bo żona nie zbierała dowodów niewierności. W sądzie niekoniecznie musi wyjść sprawiedliwie, dużo daje dobry ekspansywny adwokat.
    • teodozja_z Re: Prośba o radę 23.01.14, 13:19
      Też w pierwszej chwili pomyślałam sobie: po co? Ale z późniejszej rozmowy wynikało, że tak po prostu, dla satysfakcji. Żeby nie odpuścić mu, żeby nie "rozeszło się po kościach". Znając jej wątłą konstrukcję emocjonalną, nadszarpniętą dodatkowo kilkuletnim związkiem, w którym wciąż ją poniżał, obawiam się, że rozwodowa wojna dodatkowo wpłynie na jej kondycję psychiczną. Ale z drugiej strony, jeśli nie udowodni mu winy, to też wyjdzie z tego z poczuciem przegranej.
      I tak źle i tak niedobrze.
      Co do spraw majątkowych, to chyba tutaj nie ma nic do ugrania. Jeszcze w czasach, kiedy byli razem, kiedy zorientowała się, że jej mąż, bez jej wiedzy i zgody, zaciągnął dużą pożyczkę (swoją drogą, jak to było możliwe, nie wiem), ustanowiła rozdzielność majątkową. Zresztą oboje żadnego majątku nie posiadają, nie ma co dzielić.
      • basiastel Re: Prośba o radę 23.01.14, 13:52
        Jeśli chodzi jej o samą satysfakcję, czy prawdę, to powinna sobie orzekanie o winie darować, bo ten rozwód może ja kosztować sporo pieniędzy, nerwów i zabrać parę lat życia. Jeśli mąż ma skłonności do przemocy, to łatwo się nie podda, bo może się obawiać konsekwencji orzeczenia o winie.
        Ja mogę być ciut przeczulona, bo mam złe doświadczenia rodzinne, a właściwie miała je moja mama. Nasz ojciec założył nową rodzinę, miał w niej 2 córki, ale na rozwód się nie godził. Prawdopodobnie obawiał się orzeczenia alimentów, choć mama żadnych alimentów nie chciała ( a było nas 4 małych dzieci ), godziła się też na rozwód bez orzekania o winie. "Tatuś" walczył zaciekle 6 lat, posuwając się nawet do procesu wytyczonego naszej mamie o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej, choć była jedyną osobą, która o nas dbała.
        Wszystko to zostało połączone w jedna sprawę i rozwód zakończył się orzeczeniem dużo gorszym dla "tatusia" niż proponowane przez naszą mamę - rozwód orzeczono z jego wyłącznej winy, orzeczono alimenty i na dokładkę pozbawiono go władzy rodzicielskiej nad nami.
        Zwróć uwagę koleżance, że może sobie zafundować podobny koszmar i niech się zastanowi, czy tego jej trzeba.
      • serendepity Re: Prośba o radę 23.01.14, 14:46
        Jak chce po 20 latach satysfakcje, to znaczy, ze nigdy nie otrzasnela sie dobrze po tym malzenstwie. Po co rozgrzebywac wszystko po 20 latach, zwlaszcza jak kolezanka jest slaba psychicznie ?

        Rozwod bedzie tylko formalnoscia i moze formalne zakonczenie pozwoli jej wreszcie zamknac ten rozdzial w zyciu.
    • alpepe orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 23.01.14, 14:49
      Moja mama miała koleżankę w pracy. Mąż pijak, dziwkarz, słowem, wszystko, co najgorsze, ale byli małżeństwem oficjalnie. Poszedł do innej, żył z nią i utrzymywał, potem zachorował, kochanka go wywaliła z domu, który on latami finansował, facet znalazł miejsce w jakimś depeesie, a MOPS w jego imieniu wystąpił o alimenty i kobieta musiała trzymywać faceta, który wcześniej latami zatruwał jej egzystencję. W przypadku rozwodu bez orzeczenia o winie i podobnego biegu wypadków, były mąż lub np. MOPS w jego imieniu, nie będzie mógł ściągać alimentów od byłej żony.
      • krokodil123 Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 23.01.14, 15:15
        Teodozja, a ta twoja koleżanka przez te całe 20 lat to żyła sama i tak z ręka na sercu bez żadnego faceta???
        • teodozja_z Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 23.01.14, 16:07
          Nie znałam jej przez całe te 20 lat, więc nie chcę się wypowiadać, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak ;) To taki typ - spokojny, zasadniczy, bez szaleństw. Miała misję wychować dziecko, dać sobie radę i na tym stała. Poświęciła temu swoją karierę zawodową, przyjemności. Pracowała mocno poniżej swoich możliwości tylko dlatego, żeby mieć pewną, stabilną pracę i płacę i swobodę w dostępie do wolnych dni. Zresztą sama wychowała się w podobnej rodzinie, bez ojca. Tyle, że jej ojciec zmarł, kiedy miała niecałe 10 lat. Jej matka wypruwała żyły, żeby sama wychować 2 córki, pracowała na 2 etatach, też nigdy nie ułożyła sobie życia z innym mężczyzną.
          Ta jej decyzja, żeby nie odpuścić mężowi w orzekaniu o winie też jest chyba dowodem na jej wyjątkowe poczucie sprawiedliwości i pewnych zasad.
          Ale to, co tutaj napisałyście, daje do myślenia, przekażę jej i chyba będę ją przekonywać, żeby sobie odpuściła.
          • celestyna444 Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 23.01.14, 17:24
            Nie przekonywałabym koleżanki aby sobie odpusciła orzekanie o winie. Jeżeli mężowi zależy na rozwodzie, niech wystąpi o rozwód ze swojej winy. Za kolejne 20 lat mąż pojdzie do sądu po alimenty od dziecka bo jak piszesz słabo sobie radzi finansowo i nie ma żadnego majątku i nigdzie nie będzie żadnego śladu, że mąż na te alimenty nie zasługuje. Łatwo się decyduje za innych ale naprawdę trzeba brać pod uwagę wszelkie scenariusze.
            • koronka2012 Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 24.01.14, 20:27
              celestyna444 napisała:

              > Nie przekonywałabym koleżanki aby sobie odpusciła orzekanie o winie.

              Reguła jest taka, że bez twardych dowodów sądy orzekają najczęściej winę obopólną. A ona żadnych dowodów nie ma. Wina obpólna nie musi być "równa" po obu stronach, wystarczy jeśli sąd uzna, że żona przyczyniła się w 1% do rozpadu.

              Małżonek rozwiedziony (który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia) może domagać się alimentów jedynie jeśli znajduje się w niedostatku w ciągu 5 lat od rozwodu. Czyli efekt jest taki sam, jak w przypadku braku orzekania.

              A koszty orzekania, zarówno finansowe jak i emocjonalne są znaczne.

              PS. orzekanie o winie nie ma żadnego znaczenia w sprawach o alimenty od dzieci. Zrobiła kolosalną głupotę, że nie załatwiła tych spraw od razu.
              • basiastel Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 24.01.14, 21:44
                koronka2012 napisała:


                > A koszty orzekania, zarówno finansowe jak i emocjonalne są znaczne.
                _______________________--
                Dokładnie, koleżanka może zaliczyć koszmarne doświadczenia, bo małżonek przedstawi 20 fałszywych świadków - takie niebieskie ptaszki nie maja z tym oporów i kłopotów. Spędzi kilka lat na grzebaniu się w bagnie, a w efekcie, co najwyżej, zyska orzeczenie o winie, które dla niej, ani dziecka nie będzie miało żadnego praktycznego znaczenia., bo rozwód z takim orzeczeniem nie jest żadnym poważnym argumentem przy ew. alimentacji ojca przez dziecko.
                Ja zaliczyłam wszystko w tym temacie. Także żądanie alimentowania mojego wyrodnego ojca.
                Miałam wyrok rozwodowy z jego wyłącznej winy z orzeczeniem pozbawiającym go władzy rodzicielskiej. Miałam wyrok sądu karnego skazującego ojca za niepłacenie alimentów. Miałam wyrok sądu przywracający mi naruszone przez "tatusia" posiadanie, ale decydującym był fakt, że nie był w niedostatku i jego żądanie zostało oddalone, jako naruszające zasady współżycia społecznego i żadne apelacje mu nie pomogły. Te okoliczności wskazujące, że nie był dobrym ojcem spowodowały, oczywiście , oburzenie sędziny i gdy tatuś coś marudził o następnej rozprawie, usłyszał że żadnej następnej rozprawy nie będzie i mu powiedziała ostro, co o nim myśli , a była to starsza i bardzo nobliwa sędzina.
                Przy orzekaniu o alimentach liczy się gł.sytuacja finansowa stron. To czy był dobrym ojcem ma znaczenie oboczne, a rozwód z winy męża nie dowodzi z automatu, że był złym ojcem.
                Wg mnie, szkoda zdrowia koleżanki.

                • teodozja_z Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 25.01.14, 00:27
                  Dziecko niedawno wyszło za mąż, ma skończone studia, więc o alimenty tatuś nie musi się martwić. Być może właśnie czekał z rozwodem do tej chwili? Więc o tym w ogóle nie ma mowy.
                  • basiastel Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 25.01.14, 12:32
                    Mówimy o sytuacji, gdyby kiedyś ojcu wpadł pomysł żądania alimentów od dziecka i o takiej piszę. Wyrok rozwodowy z orzeczeniem o winie nie będzie miał w takiej sprawie znaczenia.
      • basiastel Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 23.01.14, 16:14
        Dlatego rozwód bez orzekania o winie jest rozwiązaniem najprostszym. Koleżanka może w sądzie podać przyczyny rozpadu małżeństwa, ale wyrok z orzeczeniem o winie może ją wiele kosztować i chyba nie warto o to walczyć.
        • verdana Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 23.01.14, 17:42
          A mąż interesował sie dzieckiem i płacił alimenty?
          • teodozja_z Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 24.01.14, 11:01
            Umiarkowanie. To znaczy miał kontakt, ale będąc takim błękitnym ptakiem nie był z pewnością osobą, na którą można było liczyć. Finansował niektóre dziecka potrzeby, ale regularnych alimentów nie było.

            No i zagwozdka. Są argumenty, a nawet przykłady na tak i na nie. Jednym słowem nadal nie wiadomo czy warto. W każdym razie na pewno dam jej Wasze uwagi do przemyślenia. I tak musi to zrobić sama. Ale jakbyście miały jeszcze jakieś pomysły i uwagi, to bardzo proszę.
            • molly_wither Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 24.01.14, 18:37
              Najbardziej odpowiednie bedzie forum "Rozwod i co dalej".
              • teo552 Re: orzeczenie o winie, dlaczego warto walczyć. 04.03.14, 18:43
                wyrok separacyjny alimenty na dzieci i byłą żonę,wyro rozwodowy tylko alimenty na dzieci,czy mam płacić też na żonę,jakie są podstawy prawne tego,że była żona może posługiwać się wyrokiem separacyjnym /klauzula wykonalności/w którym są alimenty na nia,nadmieniam,że adwokat wycofał wniose o alimenty na zonę,chciała podwyżki,na dzieci też,ale wycofał tylko wniosek na byłą żonę na dzieci zostawił,a sąd pouczył,że podwyżka może być rozpatrzona na innej sprawie.żona nigdy nowej sprawy nie założyła,dostała teraz klauzule wykonalności z wyroku separacyjnego,to co ja jestem dalej w separcji?proszę o odpowiedź
    • koronka2012 Re: Prośba o radę 24.01.14, 20:22
      Niech to sobie daruje - nie ma dowodów, szans na wygraną na podstawie obecnych zdjęć nie ma żadnych. Koszt psychiczny całej tej operacji - ogromny, całe 20 lat do niej wróci w najgorszej postaci. Ona wystąpi o jego winę, w rewanżu - on wystąpi o jej winę. Tak to działa. Będą świadkowie, każde wystąpienie odchoruje. Do tego sprawa - z niepewnym wynikiem - będzie trwała ze 3 lata i pochłonie znaczne koszty, bo musi wynająć adwokata, a to koszt paru tysięcy.

      Niech da sobie spokój, skórka niewarta wyprawki w jej przypadku. Taniej, zdrowiej - załawić sprawę szybko i bez większego stresu.

      A jak wyglądają sprawy majątkowe? skoro nie mieli rozwodu przez 20 lat, to chyba niestety czegoś się dorobiła w tym czasie? podział majątku następuje wg stanu na dzień rozwodu, niech koleżanka przewidująco nie trzyma kasy na koncie.
    • danaide Re: Prośba o radę 24.01.14, 20:22
      Jeśli uważasz teodozja, że orzeczenie winy świadczyłoby o zwycięstwie - cóż, ja myślę inaczej, jest takie powiedzenie: spójrz i idź dalej. Zakończyć w 5 minut, jeśli się da. Dając tym samym wyraźny znak: jesteś nikim, nic dla mnie nie znaczysz, to małżeństwo też.
      • teodozja_z Re: Prośba o radę 24.01.14, 21:08
        danaide napisała:

        > Dając tym samym wyraźny znak: jesteś nikim, nic dla mnie nie znaczysz,
        > to małżeństwo też.

        Dobry pomysł :) I ja chyba bym tak zrobiła. Ale to ja. No, zobaczymy, co jej Wasze podpowiedzi dadzą.

        Co do majątku - to znów powiem, że ona się niczego nie dorobiła. Kiedy została sama, zamieszkała z matką, nie ma więc nawet swojego mieszkania, samochodu, czy co tam jeszcze można mieć. Zarabiała niewiele, tyle tylko, żeby przeżyć. W dodatku od 2 lat jest bezrobotna więc nawet jak coś miała na kocie, to zdążyła przejeść. No, przebojowa to ona na pewno nie jest - raczej to wzór uczciwości, bardziej pracowitości niż kombinowania. Nawet własna córka ją irytuje swoją przebojowością.

        A, dzięki za podpowiedzenie Forum. Zajrzę tam, albo ją bezpośrednio namówię. No właśnie, ona pewnie sama nie odważy się zapytać. ;)
        • koronka2012 Re: Prośba o radę 24.01.14, 21:15
          Dobra strona jest taka, że nie będzie musiała dzielić się z dziadem tym, co wypracowała.
          Jak chcesz poznać temat od podszewki - napisz na priv.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka