kryska_na_em
17.03.14, 21:28
Nie udało mi się założyć rodziny i muszę się liczyć z tym, że tak już pozostanie.
Mam dość nieustannej nadziei i ciągłych rozczarowań; nie mam siły ani kasy na kolejną terapię. Wiem co, jak i czemu, ale nie mogę lub nie umiem tego zmienić.
Prawdopodobnie będę sama, chcę to przyjąć, tylko co dalej?
Wielomiesięczne, kilkuletnie już poszukiwania innego niż własna rodzina planu życia nie dały rezultatu.Nie wiem, czego chcę innego.
Wystarczająco dobra robota - ale nie jestem typem karierowiczki.
Są przyjaciele, ale źle się czuję wśród nich jako singiel. Izoluję się. Na spotkaniach towarzyskich towarzyszy mi poczucie "co ja tutaj robię?"
Podobne poczucie pustki i bezsensu pojawia się przy próbie podejmowania nowych aktywności, większość z tych rzeczy okazuje się nietrafiona i pogłębia frustrację.
Jest hobby - ale to też tylko "przyprawa", a nie sedno życia.
Jestem na antydepresantach, ale moja choroba jest właściwie w remisji, takie po prostu jest życie [cytat z rozmowy z lekarzem, zgadzam się z tym].
Poza tym potrafię się cieszyć z głupot i bardzo cenię drobne uśmiechy codzienności.
Ostatni pomysł na życie? Odpykać je po prostu, jak nudny wykład. Nie liczyć na szczęście. Wypełniać obowiązki. Porażki przyjmować z perspektywy końca nudnego wykładu - co mi zależy... mogę się zwijać kiedykolwiek.
No ale skoro tu piszę, to jeszcze mam nadzieję, że uzyskam od Was jakąś podpowiedź.