Dodaj do ulubionych

Życie dziwne pisze scenariusze

30.04.14, 07:48
Z mężem rozstałam się we wrześniu ubiegłego roku. Ostatnio rozmawialiśmy już o składaniu pozwu o rozwód. Po świętach miałam przyjechać po resztę rzeczy. W ostatnią niedzielę dowiedziałam się, że mój mąż miał w drugi dzień świąt poważny wypadek. Ma uraz kręgosłupa. Nie jest sparaliżowany ale nie może ruszać niczym oprócz nóg i to też słabo. Jest po operacji i czeka go wielomiesięczna rehabilitacja. Wkurzyłam się, że mnie nie powiadomili od razu. Dowiedziałam się o tym przez przypadek, jak zadzwoniłam w sprawie samochodu do męża a odebrała teściowa. Podobno nie chcieli mnie martwić dopóki nie minie zagrożenie życia. Najlepsze jest to, że mąż leży w szpitalu w mieście oddalonym ode mnie 40 km. W mieście, w którym chciałam mieszkać razem z nim i gorąco go do tego namawiałam ale on nie chciał. Mieszkaliśmy dość daleko stąd. Takie dziwne zrządzenie losu. Oczywiście od razu pojechałam do niego. Byłam u niego 3 dni z rzędu. Szczerze mówiąc mogłabym być tam z nim cały czas, opiekować się z nim gdyby nie jego charakter, który w zwielokrotnionej mocy się teraz objawia. Ja rozumiem, ze on jest w ciężkiej sytuacji. Ale to nie powód, żeby wyżywać się na mnie i na matce. Wszystko robiłam źle, jak za dawnych czasów. Wszyscy inni go lepiej karmili, masowali i co tam jeszcze. W ogóle nie nabrał pokory, choć trochę na to liczyłam. Myślałam, ze może ten wypadek go czegoś nauczy. Ale nic z tego. Zero wdzięczności, tylko ciągła irytacja. Dopiero teraz tak wyraźnie zobaczyłam co mi najbardziej przeszkadzało w naszym związku. Nie wiem jak się to dalej potoczy. Rozwodu przynajmniej na razie nie będzie, bo nawet chłopina nie mógłby odebrać dokumentów. Zresztą nie potrzebny jest mi ten rozwód więc mogę na razie odpuścić.
Ja widzę w tym zdarzeniu działanie siły wyższej tak namacalnie, że aż strach. Tak jakby ktoś to zaplanował. Ta sytuacja spowodowała, że musiałam wznieść się ponad moje uczucia, niejako pokonałam siebie. Stanęłam też oko w oko z teściową, co było dla mnie trudne ale jakoś dałam radę. Chcę mu dać z siebie tyle ile mogę a okazuje się, że z dnia na dzień mogę coraz więcej. Tylko potem muszę gdzieś spuścić emocje. Myślę, ze dostaliśmy niezłą lekcję i jestem ciekawa czego nas ona nauczy.
Co do zdrowia męża to jestem dobrej myśli. Dzisiejsze badanie pokaże czy opuchlizna zejdzie.
Szczerze mówiąc jak się o tym dowiedziałam to byłam przerażona. Teraz nie wiem co czuję bo mam wrażenie, ze jestem emocjonalnie jakoś obok tej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • paris-texas-warsaw Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 08:49
      "Myślałam, ze może ten wypadek go czegoś nauczy."

      Myślę, że jesteś niebezpieczną osobą (w sensie psychicznym) dla Twojego ma. Jeżeli dla Ciebie czyjeś sparaliowanie jest szansą na coś, to ja bym na jego miejscu wolała się trzymać z daleka. Ciekawe, czy on też ten wypadek odbiera jako taka szansę. Piszesz o wypadku męża jak o zdarzeniu na poły magicznym na poły rozrywkowym (ach, to ulubione miasto, ach trzy dni jeździłaś).

      A może sama "się sparaliżuj"? Co myślisz o takiej "szansie"?
      • panizalewska Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 09:05
        Paris, jak się normalnie z Tobą zgadzam, tak tym razem Cipowiem - czepiasz się :P
        Mój ojciec tuż po 50-tce miał zawał, nieszczególnie rozległy, ale jednak. Skutek palenia przez co najmniej połowę życia, dieta oparta na maśle ;) Ja też miałam nadzieję, że zawał go czegoś nauczy. Moja mama tym bardziej. Ale przy odwiedzinach w szpitalu - zero jakiejkolwiek pokory, chojraczenie, głupie odzywki lekceważące moją mamę i całą sytuację, miałam ochotę go bardzo osobiście udusić i wbić co tam pod ręką w oko. Taki był wkurzający w tym wszystkim. Oczywiście tego nie zrobiłam, a mój starszy "zmądrzał" nieco, jakiś spory czas po zawale przerzucił się na e-szlugi, choć dieta i brak ruchu - dalej. Dla mamy jest dalej dość często wkurzający, dzięki Bogu ja z nim nie muszę mieszkać.
        Więc bywa różnie.
        • paris-texas-warsaw Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 09:35
          Nie do końca widzę analogię - ciagu przyczynowo-skutkowego i ewentualnych "korzyści" dla osób postronnych. Ale nie podałaś w jakim mieście ojciec miał zawał, co w przypadku wypadku męża Kachy wydaje się jednym z kluczowych zagadnień;)
          Gdybym była wróżką, to bym zaczarowała, żeby teściowa i mąż Kachy przeczytali tego jej posta. I wyciągnął wnioski.
          • annb Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 10:18
            paris-mnie wpis załozycielski przeraził.I dobrze to ujęłaś.
            teraz ofiara może być katem.Może pokazać swoją wspaniałomyslność, swoje poświęcenie, nie pytana, nie proszona.
            Role się odwrocily

            az mnie ciary przeszły.
            • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 10:54
              Ja się wcale nie poświęcam i jak coś robię to proszona. I pytam czy mąż chce.
              Żadnym katem nie jestem. Oceniam tylko sytuację.
            • swinka-morska Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 14:01
              Mi się skojarzyło z "Misery" z Kathy Bates :)
              • annb Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 14:07
                też miałam takie skojarzenie.
      • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 10:49
        Nie wydaje mi się, że jestem osobą niebezpieczną dla męża. Mąż nie jest sparaliżowany. Nie może się ruszać ale dzięki rehabilitacji stanie na nogi. Uważam, że ten jego wypadek wydarzyła się po coś. I mam prawo tak uważać.
        Co do miasta, to napisałam tak dlatego, że jest to dla mnie sytuacja bardzo dziwna, tak ją odbieram. Nie wiem, dlaczego tak źle mnie odebrałaś.
        Nie chodzi o to, że życzę memu mężowi źle i chciałam, żeby miał jakąś nauczkę. Chodzi o to, że myślałam, że może nabierze pokory do życia bo tej mu brakuje. Nie wynoszę siebie na piedestały, że jaka to ja jestem dobra bo u niego byłam. Tylko myślę, że minimum szacunku należy siew każdej sytuacji. A mój mąż wyżywa się na matce i na mnie. Z tym, że matka nic nie powie. I te wyżywanie się nie ma nic wspólnego z chorobą. Bo on taki jest poza chorobą. I myślałam, ze może jak zostanie mu tylko matka to przynajmniej ją zacznie szanować. Ale tak się nie stało. Wnerwia go wszystko. Ja np. źle go karmiłam, wszyscy inni robili to lepiej, nie domyślałam się o co mu chodzi.
        A co do sparaliżowania mnie to myślę, że to nie ode mnie zależy. Czasem los daje nam jakieś doświadczenia, z których można wyciągnąć lekcje dla siebie. Ja wyciągam lekcje cierpliwości w tej sytuacji.
        • celestyna444 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:24
          >Uważam, że ten jego wypadek wydarzył się po coś.
          Jeżeli mąż został w wypadku unieruchomiony, to znaczy, że podążał złą drogą i został zatrzymany na tym torze. Powinien wskoczyć na nowe tory ale to wymaga przemyśleń i analizy tego, co robił dotychczas źle.
          Jeżeli niczego w życiu nie zmieni, to nie chcę krakać ale za chwilę może mieć kolejny wypadek.
          • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:55
            Ja właśnie trochę podążam myślami tym torem co ty.
            Jeśli się poczyta literaturę o wpływie psychiki na ciało to można wyciągnąć ciekawe wnioski. Ja właśnie taki wyciągnęłam.
            Trochę dziwi mnie taki naskok na mnie, bo nikt w realnym życiu mnie za takie myśli nie napiętnował.
            Ja po prostu uważam, ze pewne rzeczy zdarzają się nam po coś. Ja też uczę się nowych zachowań w tej sytuacji, staram się puszczać mimo uszu krytykę męża choć nie zawsze wychodzi ale i tak zrobiłam duży postęp.
            • celestyna444 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 12:22
              > Trochę dziwi mnie taki naskok na mnie
              To nie real, to internet, nie zwracaj na to uwagi, przyswajaj tylko pozytywne wypowiedzi.

              >to można wyciągnąć cie
              > kawe wnioski. Ja właśnie taki wyciągnęłam.
              Nie chodzi tylko o wyciągnięcie wniosków, chociaż to już dużo :-) Chodzi o zmiany, o wprowadzenie tych wniosków do realizacji, chociaż czasem bywa to trudne.
            • 3-mamuska Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 10:16
              kachaa17 napisała:

              > Ja właśnie trochę podążam myślami tym torem co ty.
              > Jeśli się poczyta literaturę o wpływie psychiki na ciało to można wyciągnąć cie
              > kawe wnioski. Ja właśnie taki wyciągnęłam.
              > Trochę dziwi mnie taki naskok na mnie, bo nikt w realnym życiu mnie za takie my
              > śli nie napiętnował.
              > Ja po prostu uważam, ze pewne rzeczy zdarzają się nam po coś. Ja też uczę się n
              > owych zachowań w tej sytuacji, staram się puszczać mimo uszu krytykę męża choć
              > nie zawsze wychodzi ale i tak zrobiłam duży postęp.

              Dokładnie w życiu nie nie dzieje sie bez przyczyny.
              Ale facet zeby sie zastanowił nad sobą musi przestać patrzeć przez swoje "ego" i przyznać sie do błędów.
              Dopiero wtedy jest szansa , ze sie zmieni ale do tego trzeba rozwoju duchowego, nie tylko fizycznego.
    • pade Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 09:40
      Ale czego miał go nauczyc ten wypadek wg Ciebie?
      Dziwi mnie, że od człowieka, któremu grozi kalectwo oczekujesz pokory i wdzięczności.

      A tak w ogóle, to przedstawiłaś bardzo pokręconą interpretację rzeczywistości.
      • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 10:52
        "Ale czego miał go nauczyc ten wypadek wg Ciebie?"

        Pokory. Docenienia innych ludzi i szanowania ich a nie traktowania najbliższych jak worek treningowy. Bo to co potrafi mój mąż to dyrygować innymi i obstawiać ich bez grama wdzięczności. I nie mówię już o sobie. Ja jestem z doskoku. Ale szkoda mi teściowej. Bo ona obrywa najbardziej i jest wykończona.
        • annb Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:01
          masz jeszcze dużo pracy do wykonania.
          Nad sobą.
        • triss_merigold6 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:29
          Sorry, ale to Ty jesteś chora psychicznie i nieskutecznie leczysz się od lat. Ty, nie Twój mąż. Zmień terapeutę, bo coś słabo Ci idzie. I przestań czepiać się faceta, który nareszcie spróbował się uwolnić.
          • muminka2014 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:35
            Pisalas na forum rozwodowym,ze chcesz rozwodu, przeprowadzilas sie do rodzicow, gdzie ojciec jest alkoholikiem,a teraz juz nie chcesz rozwodu????
            • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:51
              teraz rozwód się odwlecze. Jak mam złożyć pozew o rozwód kiedy mąż jest niewładny? Teściowej po prostu powiedziałam, że mi tak na rozwodzie nie zależy, żebym musiała go w takiej sytuacji przeprowadzać.
              • muminka2014 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 11:56
                Na rozwód czeka się ok 6 m-cy :) nie dostanie wezwania natychmiast, ale to Twoja sprawa... w końcu mąż ma dwa mieszkania,praca, a Ty nie pracujesz...
                • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 12:43
                  I co z tego, że nie pracuję. Rozumiem, ze sugerujesz, że łypię na jego kasę. Nic z tego. A jeśli chodzi o moje niepracowanie to już niedługo idę do pracy. Mogę sobie finansowo poradzić bez niego.
                  • muminka2014 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 13:17
                    kachaa17 napisała:

                    > I co z tego, że nie pracuję. Rozumiem, ze sugerujesz, że łypię na jego kasę. Ni
                    > c z tego. A jeśli chodzi o moje niepracowanie to już niedługo idę do pracy. Mog
                    > ę sobie finansowo poradzić bez niego.

                    Super! Oby tak było... Czytając twój wcześniejszy post o powrocie do rodzinnego domu, gdzie ojciec jest alkoholikiem to wlos na glowie sie jezy :(
                    • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:39
                      "
                      > Super! Oby tak było... Czytając twój wcześniejszy post o powrocie do rodzinnego
                      > domu, gdzie ojciec jest alkoholikiem to wlos na glowie sie jezy :( "

                      dlaczego?
                      Ja myślę, że wybrałam dla siebie najlepiej.
    • amb25 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 09:59
      1. Dlaczego mieli cie powiadamiac, przeciez rozstaliscie sie.
      2. Moze maz po prostu nie chce cie widywac? Wzielas to pod uwage?
      3. Wyglada na to, ze to Ty nie chcesz tego rozwodu i dlatego jest on ci niepotrzebny.
      4. Czy w stosunku do matki zawsze taki byl (tzn. obwinial ja o wszystko)? Bo moze on z tych co o wszystko obwiniaja innych?
      • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 10:41
        1. Bo mimo to byliśmy w kontakcie
        2. Chce mnie widywać.
        4. W stosunku do matki zawsze taki był i do mnie też.
        • danaide Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 23:29
          Nie widzisz sprzeczności pomiędzy punktem 2 i 4 czy też istnieje logiczny związek - potrzebuje Cię jak potrzebuje się worka treningowego?
    • foringee Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 12:47
      Mam nieodparte wrażenie, że tak jak się trzymasz toksycznych rodziców i ciągle chcesz do nich wracać pomimo wszystko, tak nadal marzy ci się toksyczny związek z mezem i chciałabyś jego wypadek wykorzystac do jak najdluższego trzymania się męża i bycia z nim w toksycznym układzie. To ci się marzy, to lubisz, to wybierasz. Lubisz byc uzależniona od osób przemocowych/zaburzonych bo to znasz i sama też taka jesteś. Trzeba być mocno popapranym emocjonalnie, żeby czyjeś nieszczęście interpretowac "W ogóle nie nabrał pokory, choć trochę na to liczyłam. Myślałam,ze może ten wypadek go czegoś nauczy. Ale nic z tego. Zero wdzięczności"
      Daj spokoj temu facetowi. Nie wiś juz na nim. To bez ciebie ma szansę stac się lepszy, nie z tobą.


      • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:40
        "> Daj spokoj temu facetowi. Nie wiś juz na nim. To bez ciebie ma szansę stac si
        > ę lepszy, nie z tobą.
        > "
        jestem ciekawa skąd to wiesz?
        To, że pojawiłam się w szpitalu jak zachorował mój mąż, nie oznacza, że na nim wiszę.
    • swinka-morska Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 14:07
      Rzeczywiście, wiele rzeczy można się z takiej sytuacji nauczyć:
      1. ludzie się nie zmieniają, mąż jest taki sam jak był
      2. poważny wypadek może doprowadzić do obowiązku alimentacyjnego, więc uważaj, bo jeśli stan zdrowia się nie polepszy to sąd może orzec przy rozwodzie alimenty dla byłego męża
      3. każda sytuacja daje okazję (jeśli się tego chce) do upajania się własną dobrocią i możliwościami w zakresie noszenia krzyża - bo "każdego dnia możesz się co raz bardziej poświęcać"
    • annb kachaa17 przyznaj się 30.04.14, 14:54

      jesteś studentką socjologii albo psychologii albo nie wiem czego, i prowadzisz badania na ile można wkręcić ludzi w necie.
    • enith Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 17:55
      Droga autorko wątku. Nawet gdybyś była ludzkim wcieleniem anioła, to gwarantuję, że w momencie, gdy obudziłabyś się na szpitalnym łóżku po wypadku, sparaliżowana i z perspektywą długotrwałej i zazwyczaj bolesnej rehabilitacji w celu ponownego stanięcia na nogi, to nie byłabyś ani pokorna, ani wdzięczna za odebraną właśnie życiową lekcję, tylko wkur-wiona na cały świat za to, że cię to spotkało. I odbijałabyś sobie na wszystkich: personelu szpitalnym, mężu, eks-mężu, dzieciach i rodzicach. To jest naturalna reakcja człowieka na katastrofę życiową. A ty, wybacz, pierd-olisz jakieś głodne kawałki o wrednym mężu, co to nawet leżąc w szpitalnym wyrze, nie nabiera pokory ani uznania dla twoich starań. Jeśli oczekujesz, że w twoim mężu natychmiast dokona się jakaś cudowna przemiana i będziecie żyli długo i szczęśliwie, radzę ci już teraz, daj sobie spokój. To tak nie działa.
      • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:42

        "> Droga autorko wątku. Nawet gdybyś była ludzkim wcieleniem anioła, to gwarantuję
        > , że w momencie, gdy obudziłabyś się na szpitalnym łóżku po wypadku, sparaliżow
        > ana i z perspektywą długotrwałej i zazwyczaj bolesnej rehabilitacji w celu pono
        > wnego stanięcia na nogi, to nie byłabyś ani pokorna, ani wdzięczna za odebraną
        > właśnie życiową lekcję, tylko wkur-wiona na cały świat za to, że cię to spotkał
        > o. I odbijałabyś sobie na wszystkich: personelu szpitalnym, mężu, eks-mężu, dzi
        > eciach i rodzicach. To jest naturalna reakcja człowieka na katastrofę życiową.
        > A ty, wybacz, pierd-olisz jakieś głodne kawałki o wrednym mężu, co to nawet leż
        > ąc w szpitalnym wyrze, nie nabiera pokory ani uznania dla twoich starań. Jeśli
        > oczekujesz, że w twoim mężu natychmiast dokona się jakaś cudowna przemiana i bę
        > dziecie żyli długo i szczęśliwie, radzę ci już teraz, daj sobie spokój. To tak
        > nie działa."

        myślę, że masz rację. Jak teraz czytam mój pierwszy post to aż się sama sobie dziwię co ja napisałam. Chyba byłam pod dużym wpływem emocji.
    • adorra0 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 18:38
      Kachaa17 przeczytałam Twój post dwa razy i nie znalazłam odpowiedzi w jakim celu założyłaś ten wątek, założyłam więc, że chciałaś się po prostu wygadać, ale potem trochę sobie poczytałam w archiwum i teraz myślę, że chyba nie tylko o to chodzi. Czy Ty sama wiesz o co?
      Rozstałaś się z mężem kilka miesięcy temu, jesteście obydwoje zdecydowani co do rozwodu, mąż ma trudny charakter, zawsze miał, pewnie sporo przez niego wycierpiałaś skoro podjęłaś decyzję, żeby życie kontynuować bez niego, a jednak poczułaś się zła/urażona/pominięta/zlekceważona(?) kiedy nie zostałaś jako jedna z pierwszych poinformowana o wypadku. Dlaczego?
      Napisałaś : ” Ta sytuacja spowodowała, że musiałam wznieść się ponad moje uczucia, niejako pokonałam siebie.” Dlaczego MUSIAŁAŚ ? Musiałaś czy chciałaś?
      Dalej piszesz: Oczywiśc
      > ie od razu pojechałam do niego. Byłam u niego 3 dni z rzędu. Szczerze mówiąc mo
      > głabym być tam z nim cały czas, opiekować się z nim gdyby nie jego charakter, k
      > tóry w zwielokrotnionej mocy się teraz objawia.
      A we mnie rodzi się pytanie dlaczego to takie oczywiste? Szczerze mówiąc byłabym w stanie zrozumieć, gdybyś nie pojawiła się wcale w szpitalu, albo jedynie wpadła z wizytą. Nie do końca rozumiem Twoją gotowość do opiekowania się nim 24h/dobę, gotowość do zaciskania zębów i znoszenia jego humorów. Dlaczego to robisz? Dla niego czy dla siebie? Jakie pobudki Tobą kierują? Czy aby na pewno te właściwe? Nie musisz odpowiadać na te pytania na forum, w ogóle nie musisz, ale może warto byłoby zadać sobie te i inne pytania, żeby lepiej poznać siebie, żeby wiedzieć co się chce od siebie, od męża, od życia zanim podejmie się ostateczne decyzje.
      > Ja widzę w tym zdarzeniu działanie siły wyższej tak namacalnie, że aż strach. T
      > ak jakby ktoś to zaplanował.
      Oczywiście, masz prawo do własnego spojrzenia na sytuację, jednak uwzględnij, że wypadki po prostu się zdarzają , ale masz rację co do nauki – umiejętność wyciągania jej ze zdarzeń , które nas dotykają jest cenna, choć nie wszystkim dana;-) Pozwól, że przewrotnie zapytam – a jaka Ty naukę wyciągnęłaś z tej konkretnej sytuacji , w której zgodziłaś się dobrowolnie uczestniczyć?
      Droga Autorko, życzę Ci, żebyś znalazła odpowiedzi na te i inne pytania, żebyś w ogóle zadała sobie WŁAŚCIWE pytania odnośnie motywacji, która Ci w tej konkretnej sprawie ,przyświeca, bo mam wrażenie, że trochę się pogubiłaś, ale to tylko moje domysły, jak jest naprawdę wiesz tylko Ty. Pozdrawiam Cię serdecznie.
      • zuzi.1 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 21:53
        10/10 adorra0
        • zuzi.1 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 21:54
          Autorka zachowuje się jak jej współuzalezniona mama. Nie warto !
          • danaide Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 09:49
            Zuzi i adorra - ;)

            Nagonki na kachaa nie rozumiem - przecież właśnie w cudowny (w sensie dosłownym i przenośnym) sposób wniosła wkład do nieustającej pracy nad studium osoby - no właśnie, jeszcze współuzależnionej czy już toksycznej? Która tym bardziej wzlatuje w górę im ktoś inny spada w dół. A myślenie magiczne - czyż nie jest właściwe osobom posiadającym zaburzone poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości i sprawstwa?

            Przekonanie, że ludzie wyciągają nauczkę z doświadczeń stanowi chyba podstawę systemu opartego na karach i nagrodach. Jak ktoś dostanie w du.pę to się poprawi i będzie lepszy. Tyle że nie dość, że system oparty na karach nie zawsze działa to jeszcze wypadek nie jest tym rodzajem kary. Wypadek jest zdarzeniem (częściowo) niezależnym i losowym. W systemie myślenia magicznego, wypadek jest karą. W systemie myślenia głową karą za bycie paskudnym powinno być pozostawienie męża. A jednak, z różnych względów ani jego matka ani Ty nie zostawiacie go. Jaka jest Twoja motywacja? Mam stosowne skojarzenia, ale nie chcę Cię zbytnio dobijać. Mnie reakcja męża specjalnie nie dziwi - bez względu na to jak paskudnym typem jest lub nie jest, znalazł się w sytuacji, w której z jednej strony jest zależny od innych osób, z drugiej strony nie czuje się wśród tych osób bezpiecznie i komfortowo (nieważne teraz dlaczego, to nie jego wątek).
            • zuzi.1 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 13:51
              Dokładnie Danaide, autorka jest specjalistką od myślenia magicznego. Ale nie ma się co dziwic, w końcu lata wychowania w w zaburzonej, dysfunkcyjnej rodzinie zrobiły swoje...
      • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:47
        "Rozstałaś się z mężem kilka miesięcy temu, jesteście obydwoje zdecydowani co do
        > rozwodu, mąż ma trudny charakter, zawsze miał, pewnie sporo przez niego wycier
        > piałaś skoro podjęłaś decyzję, żeby życie kontynuować bez niego, a jednak poczu
        > łaś się zła/urażona/pominięta/zlekceważona(?) kiedy nie zostałaś jako jedna z p
        > ierwszych poinformowana o wypadku. Dlaczego?

        Poczułam się urażona, dlatego, że z mężem miałam kontakt telefoniczny, wiedziałam co się u niego w życiu działo a on u mnie.

        "Napisałaś : ” Ta sytuacja spowodowała, że musiałam wznieść się ponad moj
        > e uczucia, niejako pokonałam siebie.” Dlaczego MUSIAŁAŚ ? Musiałaś czy ch
        > ciałaś?"

        Chciałam.

        adorra0 - stawiasz bardzo trafne pytania. Nie na wszystkie znam odpowiedzi. Moje zachowanie w przypadku choroby męża jest bardzo chaotyczne i dla mnie samej nie do końca zrozumiałe i próbuję je rozgryźć.
        Wiem, że to nie takie oczywiste, że do niego pojechałam. Nie wiem czemu tak pojechałam. Zadziałały stare schematy chyba.
    • pogodoodporna Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 22:49
      kachaa17 napisała:

      > Ja widzę w tym zdarzeniu działanie siły wyższej tak namacalnie, że aż strach.

      Podziwiam wierzacych, naprawde. Kazda durnote jaka w zyciu zrobia zawsze moga sobie wytlumaczyc "palcem bozym". Szkoda, ze jako ateistka nie mam tego luksusu ;-)
    • mruwa9 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 30.04.14, 23:48
      Matka Teresa sie w tobie odezwala?
      a tu sie okazalo, ze w niesprawnym ciele funkcjonuje ciagle ten sam mozg.
      I jego wlasciciel, ktory wcale nie ma ochoty okazywac wdziecznosci za twoje milosierdzie..
      • 3-mamuska Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 10:24
        3. Wyglada na to, ze to Ty nie chcesz tego rozwodu i dlatego jest on ci niepotrzebny.

        A ja rozumiem, chce rozwodu tyle ze nie juz natychmiast.
        Dlatego jak facet jest w szpitalu i do sadu tez nie przyjdzie, wiec bez sensu nawet składać papiery .

        Ciekawe gdyby któraś z was leżała po wypadku to jeszcze rozwód na "głowie" byłoby fajnie?
        • muminka2014 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 14:23
          3-mamuska napisała:

          > 3. Wyglada na to, ze to Ty nie chcesz tego rozwodu i dlatego jest on ci niepotr
          > zebny.
          >
          > A ja rozumiem, chce rozwodu tyle ze nie juz natychmiast.
          > Dlatego jak facet jest w szpitalu i do sadu tez nie przyjdzie, wiec bez sensu n
          > awet składać papiery .
          >
          > Ciekawe gdyby któraś z was leżała po wypadku to jeszcze rozwód na "głowie" było
          > by fajnie?

          W Polsce od momentu złożenia pozwerwszej rozprawy mija ok 6 m-cy więc bez obawy jej mąż dawno do tego czasu wyszedłby ze szpitala ;) Nie znasz realiów 3-mamuska :)
          • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:49
            "W Polsce od momentu złożenia pozwerwszej rozprawy mija ok 6 m-cy więc bez obawy
            > jej mąż dawno do tego czasu wyszedłby ze szpitala ;) Nie znasz realiów 3-mamus
            > ka :)'

            to wcale nie jest takie oczywiste czy za 6 miesięcy mąż wyjdzie już ze szpitala.
    • sonia_siemionowna Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 13:34
      Ja bym tak szybko nie oceniała Autorki.

      To nie jest mile, kiedy osoba, którą się opiekujemy, na nas warczy. Naprawdę.

      Może porozmawiaj z pielęgniarką? Wiem, że w PL to raczej mało prawdopodobne, żeby pielęgniarka zajęła się takim problemem, ale jeśli zachowanie eksa utrudnia opiekę nad nim, to może uda jej się namówić go na rozmowę ze szpitalnym psychologiem?

      Pamiętam wypowiedź żony (byłej już chyba) pewnego prezentera chorego wtedy na raka. Okazało się, że miły pan całą swoją frustrację chorobę wyładowywał na żonie i traktował ją jak worek treningowy.
      • annb Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 14:04
        tylko że zauważ ta osoba nie życzyła sobie obecności kachy.
        Kacha sama poczuła misję
      • mruwa9 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 01:28
        sonia_siemionowna napisała:

        > Ja bym tak szybko nie oceniała Autorki.
        >
        > To nie jest mile, kiedy osoba, którą się opiekujemy, na nas warczy.

        to nie jest mile, gdy wykorzystuje sie sytuacje ograniczonej sprawnosci fizycznej/choroby osoby, zeby wpedzic ja w sytuacje uzaleznienia od siebie i pomocy, ktorej owa osoba sobie nie zyczy. Nie ze strony autorki w kazdym razie.
        • sonia_siemionowna Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 13:05
          Jeśli jest tak, jak piszesz, to przypominają mi się "Gorzkie gody" Polańskiego ;) Ciary mi po plecach przeszły....
        • zuzi.1 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 13:54
          Dokładnie, ten zaburzony facet może się czuc osaczony przez matkę i żonę, stąd ta frustracja. Autorko, zostaw matce obowiązki opiekuńcze wobec syna i przestań się narzucac.
        • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:50
          '
          > to nie jest mile, gdy wykorzystuje sie sytuacje ograniczonej sprawnosci fizycz
          > nej/choroby osoby, zeby wpedzic ja w sytuacje uzaleznienia od siebie i pomocy,
          > ktorej owa osoba sobie nie zyczy. Nie ze strony autorki w kazdym razie.'

          a skąd ty możesz wiedzieć, czego mój mąż sobie życzy? Przecież na początku wyraźnie napisałam, ze nie powiadomił mnie, żeby mój stan sienie pogorszył.
          • mruwa9 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 06.05.14, 00:14
            a moze nie powiadomil, bo nie zyczyl sobie twoich odwiedzin i twojego towarzystwa?
    • kadfael Re: Życie dziwne pisze scenariusze 01.05.14, 15:23
      W kontekście wcześniejszych wątków autorki, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta historia coraz bardziej wygląda mi na scenariusz powstały na potrzeby forum. Doszliśmy w tej chwili do punktu - grzech ukarany, cnota przebacza winy...
    • rycerzowa Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 19:26
      ECh, wsiadłyście na dziewczynę, trochę bez sensu.

      Na wstępie - jeśli wniosek o rozwód jeszcze nie jest złożony, bardzo niedyplomatycznie byłoby czynić to teraz.
      Ciągle formalnie są małżeństwem, maja obowiązek wzajemnej "opieki w zdrowiu i w chorobie", gdyby go ona teraz rzuciła, jego adwokat nie omieszkałby wyciągnąć tego na sprawie rozwodowej.
      Po co jej to?

      A teraz sprawa życiowej lekcji i "wdzięczności".
      Lekcje jak to lekcje, korzystają z nich uczniowie albo chętni do nauki, więc pilni, albo zdolni, którym nauka sama do głowy wchodzi, albo zmuszeni do nauki.
      Inni po prostu marnują czas w szkole życia.

      Do takich chyba ty, Kacho, należysz, niestety. Chociaż, być może, serce masz dobre.
      Powinnaś bowiem już się dawno nauczyć, że twój mąż to cham i egoista, i że pod wpływem dobroci się nie zmieni, nie wzruszy się. To nie ten typ.
      Trzeba innych metod!

      Jaką on teraz lekcję pobiera? Kolejną, że jego chamstwo się opłaca. Przynosi pożądany skutek.
      Co by nie zrobił, wierne kobiety są przy nim. Po co ma to zmieniać?
      Widział wżyciu, i widzi w szpitalu, że pokorne dusze leżą w brudnych pampersach, a chamowaci mają szybki i pełny serwis.
      Repetitio is mater studiorum!

      Tak, dla ludzi inteligentnych wszystko w życiu ma swój sens. Inni widzą brak logiki i chaos.
      • triss_merigold6 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 19:39
        Ale po co mąż autorki miałby się zmieniać dla kobiety, której ma dosyć, z którą nie mieszka i chce się formalnie rozstać?
        • rycerzowa Re: Życie dziwne pisze scenariusze 02.05.14, 19:48
          Zmieniać się nie ma potrzeby, ale "widywać ją chce". W końcu tego pampersa ktoś mu w porę musi zmieniać. I jedzonko dobre przynieść. I nakarmić.

          Jak by tak pośmierdział trochę na szpitalnym wikcie, to by się może nawet wdzięczności nauczył,
          kto wie.
        • kachaa17 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 05.05.14, 20:51
          " Ale po co mąż autorki miałby się zmieniać dla kobiety, której ma dosyć, z którą
          > nie mieszka i chce się formalnie rozstać? "

          ja nie wiem skąd to niektórzy tak wszystko wiedzą ale tak naprawdę to sobie wymyślają.
          • muminka2014 Re: Życie dziwne pisze scenariusze 06.05.14, 05:17
            ja nie wiem skąd to niektórzy tak wszystko wiedzą ale tak naprawdę to sobie wym
            > yślają.

            Droga autorko...nie pograzaj sie juz.... Poruszasz sie jak dziecko we mgle, a wszyscy wiedza z Twoich gornolotnych wpisow... Poczytaj co pisalas ... Rece opadaja!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka