Dodaj do ulubionych

Obrażalski mąż

03.05.14, 13:17
Już mi ręce opadają, mój mąż obraża się jak małe dziecko. Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, mamy dziecko, a z moim mężem jest coraz gorzej. Ja mam ciężki charakter, jestem uparta, ale nie potrafię się nie odzywać kilka dni. Zazwyczaj jest tak, ze obojętnie czyja jest "wina" to i tak ja wyciągam rękę jako pierwsza. Męczy mnie już to. On potrafi się gniewać nawet tydzień, a w tym czasie ja albo płacze z bezsilności, albo pękam ze złości.
Mój mąż pracuje, a jestem z dzieckiem w domu. Na wolne dni np weekendy czekam jak wariatka, a jak już nadchodzi piątek to zazwyczaj jest jakaś sprzeczka, foch męża i koniec. Nie odzywamy się kilka dni.
Czasami jest tak, że kilka dni jest obrażony, wypije piwo i ma ochotę na amory, kiedy się nie godzę jest jeszcze większy foch. Czasami dla świętego spokoju się zgadzam, bo nie moge znieść już tej atmosfery w domu.
Nie wiem jak postępować. Jakieś rady?

Obserwuj wątek
    • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 13:58
      Nie umniejszając niczym Twojej pracy w domu i opieki nad dzieckiem to mąż jest jedynym żywicielem rodziny odpowiedzialnym za jej byt. Do zmęczenia związanego z pracą dołącza się ciężar tej odpowiedzialności, a w dzisiejszych czasach sytuacja jedynego żywiciela rodziny jest naprawdę nie do pozazdroszczenia.
      Natomiast jeżeli chodzi o rady to wszystko co możesz zrobić to działać w kręgu własnego wpływu. Ja zaczęłabym od zmiany oczekiwań wobec męża i małżeńskiej komunikacji z jednej strony i takiej organizacji czasu własnego, z drugiej, który pozwoli na relaks/wypoczynek/hobby/nicnierobienie. Weź odpowiedzialność za własne życie bez oglądania się na męża. Zastanów się nad sobą – jaka byłaś kiedy Cię poznał jaka jesteś teraz. Czy podobasz się sama sobie – pod każdym względem? Czy sama chciałabyś być z kimś takim jak Ty? Od razu zaznaczę, ze tymi pytaniami nie sugeruję, że jesteś „be”, ale jest coś w Twoim zachowaniu co wyzwala w mężu postawę biernego agresora, więc może warto się mu przyjrzeć? Pozdrawiam
      • sanciasancia Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 14:21
        > Nie umniejszając niczym Twojej pracy w domu i opieki nad dzieckiem to mąż jest
        > jedynym żywicielem rodziny odpowiedzialnym za jej byt. Do zmęczenia związanego
        > z pracą dołącza się ciężar tej odpowiedzialności, a w dzisiejszych czasach sytu
        > acja jedynego żywiciela rodziny jest naprawdę nie do pozazdroszczenia.
        To naprawdę tylko tyle wystarczy? Wystarczy zarabiać i można po każdym jeździć do woli?
        >Od razu zaznaczę, ze
        > tymi pytaniami nie sugeruję, że jesteś „be”,
        No, ale przecież sugerujesz, zwłaszcza tymi słowami:
        > ale jest coś w Twoim
        > zachowaniu co wyzwala w mężu postawę biernego agresora, więc może warto się mu
        > przyjrzeć? Pozdrawiam
        • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 15:23
          To jest mój punkt widzenia, zresztą pewnie jeden z wielu jakie tu się pojawią. Skoro mój post tak Cię poruszył to znaczy, że Ty masz inny. Szkoda, ze się nim nie podzieliłaś z Autorką....
          • kruche_ciacho Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 15:29
            Sugerujesz wiec ze autorka swoim postepowaniem prowokuje takie a nie inne zachowanie meza?
            Tzn nieodzywanie sie do partnera przez dluzszy czas jest usprawiedliwiona reakcja na jego "braki"?
            • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:15
              Autorka napisała , że sama ma cięzki charakter istnieje więc możliwość, że jest typem np. choleryka, który szybko się zapala powie/wywrzeszczy to co ma do powiedzenia i równie szybko jej przechodzi. Jak widać przechodzi na męża;-) To był żart, ale jako, ze sama jestem obdarzona trudnym charakterem i w przeszłości zdarzało mi się szybciej mówić niż myśleć, wiem jak w złosci łatwo "palnąć" coś co drugiej stronie sprawi przykrość/dotknie do żywego. Ludzie przeświadczeni o swoich racjach zapominają, że raz wypowiedzianych słów nie można cofnąć.
              • molly_wither Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:29
                adorra0 napisał(a):

                > raz wypowiedzianych słów nie można cofnąć.

                Otoz to. I sa tacy, ktorzy o tych slowach szybko zapomna, i tacy,ktorzy beda dlugo pamietac.
              • hipinka Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:44
                posłuchaj, pomijając już to czy go prowokuje czy nie, nie wiemy tego, to zupełnie inny temat
                ale taka cecha jak obrażalstwo i próba podporządkowania sobie innych i karania ich poprzez nieodzywanie się tkwi już w danym człowieku, nie jest normalną reakcją i nie załatwia żadnego problemu, nie ma dla tego usprawiedliwienia, czy jaj mąż jest jedynym żywicielem rodziny czy też nie
                w ten sposób postępują ludzie niedojrzali emocjonalnie
                • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:01
                  Cóż...znowu mogę odpowiedzieć tylko w oparciu o swoje doświadczenia wynikające z bycia trudną osobą. To nie jest tak, że mąz Autorki jest osobą niedojrzałą, obrażalską, a ona niewinną liliją, ofiarą milczącego buca. Przykro mi, ale to tak nie działa. Z jakiegoś powodu go wybrała prawda? Z własnego doświadczenia wiem, ze problem leży po obu stronach, a już z całą pewnością szwankuje komunikacja. Nie wiem czy miałabym ochotę na rozmowę z kimś kto mnie wiecznie krytykuje, ma tylko roszczenia wobec mniei jedyny słuszny pogląd na to jak powinno wyglądać życie rodzinne. I, żeby nie było, jeżeli chodzi o to ostatnie zdanie to zgaduję, bo może Autorka wcale nie czepia się meża, nie narzeka, nie krytykuje. To są tylko moje sygestie jakim ewentualnie własnym zachowaniom się przyjrzeć.
                  nie ma dla tego usprawiedliwienia, czy jaj
                  > mąż jest jedynym żywicielem rodziny
                  Podobnie jak frustracja wynikająca z siedzenia z dzieckiem w domu nie usprawiedliwia odreagowywania na mężu. To była chyba ich wspólna decyzja.
          • edw-ina Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 15:47
            Napisałaś coś bardzo szkodliwego, coś, co sugeruje, że można zachowywać się karygodnie wobec współmałżonka jedynie dlatego, że ponosi się ciężar utrzymania finansowego rodziny. Na posiadanie rodziny składa się sporo czynników i praca zarobkowa jest jedynie jednym z nich. Ważnym, ale nie najważniejszym. Po prostu stoi w szeregu z innymi. Ewidentnie nie jest powyżej opieki nad dzieckiem. W dobrym związku ludzie dzielą się obowiązkami i starają się szanować wzajemnie.

            Do autorki - odnośnie weekendów - czy nie działa zasada powtarzalności? Że obawiacie się powtórki scenariusza z kłótnią i nieświadomie ją przez to wywołujecie? Poza tym starajcie się planować weekendy wcześniej i umówić się, że nie ma zmiłuj, cokolwiek się dzieje i tak realizujecie plan. Trudno jest się kłócić np. w wesołym miasteczku.
            • molly_wither Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:15
              A dlaczego nie "napisales"?
              edw-ina napisała:

              > Napisałaś coś bardzo szkodliwego, coś, co sugeruje, że można zachowywać się kar
              > ygodnie wobec współmałżonka jedynie dlatego, że ponosi się ciężar utrzymania fi
              > nansowego rodziny. Na posiadanie rodziny składa się sporo czynników i praca zar
              > obkowa jest jedynie jednym z nich. Ważnym, ale nie najważniejszym. Po prostu st
              > oi w szeregu z innymi. Ewidentnie nie jest powyżej opieki nad dzieckiem. W dobr
              > ym związku ludzie dzielą się obowiązkami i starają się szanować wzajemnie.
              >
              > Do autorki - odnośnie weekendów - czy nie działa zasada powtarzalności? Że obaw
              > iacie się powtórki scenariusza z kłótnią i nieświadomie ją przez to wywołujecie
              > ? Poza tym starajcie się planować weekendy wcześniej i umówić się, że nie ma zm
              > iłuj, cokolwiek się dzieje i tak realizujecie plan. Trudno jest się kłócić np.
              > w wesołym miasteczku.
            • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:22
              Nie Edwino, niczego takiego nie napisałam:-) to Ty dokonałaś takiej interpretacji, podobnie jak parę innych pań. Jedynym motywem jakim kierowałam się pisząc te słowa była chęć zwrócenia Autorce uwagi na coś co być może jej umyka. I znowu, mnie umykało. Byłam tak skoncentrowana na własnej krzywdzie wynikającej z siedzenia w domu z dzieckiem, że domagałam się równego podziału obowiązków rodzinno/domowych i zachwytów nad własną osobą, choć sama byłam nieskora do odwajemnienia się tym samym. Domagałam się docenienia mojej wiodącej roli westalki domowego ogniska, ale jakoś nigdy nie pomyslałam o docenieniu jego roli jedynego żywiciela rodziny. Problem to ja miałam ze sobą, nie z moim mężem. Kiedy zajęłam się sobą , w tym moją umiejętnością komunikowanie mężowi swoich potrzeb, tudzież wyznaczania granic wiele spraw ułożyło się samych.
              • hipinka Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:47
                ale Twój problem polegał na czym innym
                całkiem możliwe, że autorka ma coś za uszami, ale normalną reakcją dorosłego człowieka jest o tym ROZMAWIAĆ, a nie obrażać się i nie odzywać tygodniami
                • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:04
                  A może jego zachowanie wynika z tego, ze kiedy próbował rozmawiać to nie był dopuszczany do głosu, albo żona udawadniala mu, że się myli itd? Chciałabyś z kimś takim rozmawiac? I znowu - zgaduję. Przecież my nic nie wiemy. Wy snujecie swoje domysły , ja swoje i one tylko pozornie wymierzone są przeciwko Autorce.
              • edw-ina Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:11
                Twoja sytuacja może być podobna do sytuacji autorki, ale nie musi. Podpowiedzenie, by zwróciła uwagę na pewne kwestie, np. na to, czy mąż czuje się na siłach utrzymać całą rodzinę, czy to nie budzi w tej chwili jego frustracji jest czymś nieco innym niż to, co napisałaś w pierwszym poście. Poza tym nie znamy sytuacji finansowej tej pary. Może być tak, że jedna pensja im bez problemu starcza, może być tak, że autorka dostaje wysoki macierzyński i wcale nie musi być problemu "kto i za co utrzyma dom".
                Pewne jest, że w domu, w którym ciche dni bywają regularnie i doszło do pewnych zmian w zachowaniu obojga partnerów, nie zmieni się nic bez chęci współpracy ich obojga.
                • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:16
                  > Pewne jest, że w domu, w którym ciche dni bywają regularnie i doszło do pewnych
                  > zmian w zachowaniu obojga partnerów, nie zmieni się nic bez chęci współpracy i
                  > ch obojga.
                  To prawda, ale ktoś musi wyjść z inicjatywą. Autorka w pierwszym poście pisała, ze to ona zawsze wyciąga rękę do zgody. Ok. tylko my nie wiemy co dzieje się zanim mąż się obrazi, nie wiemy jak zachowuje się Autorka inicjując tę zgodę. Generalnie nie wiemy nic. Wszystko o czym piszemy opiera się na domysłach - Waszych i moich.
                  • molly_wither Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 16:19
                    Autorka pisze,ze maz tez wyciaga reke do zgody ,kiedy chce seksu:) Moim zdaniem, zwiazek autorki jest oparty wylacznie na dopasowaniu seksualnym. To nie rokuje dobrze.
                    adorra0 napisał(a):

                    > > Pewne jest, że w domu, w którym ciche dni bywają regularnie i doszło do p
                    > ewnych
                    > > zmian w zachowaniu obojga partnerów, nie zmieni się nic bez chęci współp
                    > racy i
                    > > ch obojga.
                    > To prawda, ale ktoś musi wyjść z inicjatywą. Autorka w pierwszym poście pisała,
                    > ze to ona zawsze wyciąga rękę do zgody. Ok. tylko my nie wiemy co dzieje się z
                    > anim mąż się obrazi, nie wiemy jak zachowuje się Autorka inicjując tę zgodę. Ge
                    > neralnie nie wiemy nic. Wszystko o czym piszemy opiera się na domysłach - Waszy
                    > ch i moich.
                    • adorra0 Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 18:56
                      molly_wither napisał(a):

                      > Moim zdaniem
                      > , zwiazek autorki jest oparty wylacznie na dopasowaniu seksualnym.

                      Myślę, że niekoniecznie tylko na seksie. Ta para jest ze sobą dziesięć lat, zanim pojawiło się dziecko byli sami przez 6/7 lat. W tym czasie byli skoncentrowani na samych sobie i sobie nawzajem. Mieli mnóstwo wolnego czasu dla siebie, na przyjemności, wspólne i osobne. I urodziło się dziecko. Pewnie planowane, upragnione. Autorka , domyślam się, bez większych problemów przeszła do nowego etapu w swoim życiu i małżeństwie, była (i jest nadal) gotowa na zbudowanie nowej, jeszcze lepszej jego jakości. Niestety, mąż Autorki, nawet jeżeli z radością przyjął wiadomość o ciąży i początkowo uczestniczył w życiu młodziutkiej rodziny szybko poczuł się znużony powtarzającą się monotonią małżeńsko/rodzinno/domową. Facet mentalnie ciągle tkwi w okresie przed dzieckiem. Sytuacja go przerosła, okazał się osobą niedojrzałą , która dobrowolnie nie bardzo ma ochotę przejść na kolejny etap w relacji z partnerką. On chce żyć, chce z tego życia korzystać, chce się bawić, a nie siedzieć w domu z żoną w pretensjach. Zresztą wg. Niego on jest w porządku – zarabia? Zarabia! No więc niech baba zajmie się dzieckiem. Tak było u mnie, jeżeli chodzi o małżeństwo Autorki to są tylko moje domysły.
                      Autorko, wybacz, jeżeli , w którymkolwiek z postów Cię uraziłam. Nie było to moim zamiarem. Twój drugi wpis i wcześniejsze wątki, wpis pani Agnieszki pozwoliły mi przypomnieć sobie to co złe było w naszym związku. Nam się udało, mam nadzieję, że z Wami też tak będzie i tego Ci życzę.

          • molly_wither Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 16:48
            Twoj glos jest w porzadku, pierwszy obiektywny w dyskusjach (rowniez w innym watku) na temat tzw.cichych dni,nazywanych nie wiedziec czemu "bierna agresja", bo mnie bardziej kojarzy sie to z bezsilnoscia i brakiem checi argumentowania racji. Ale panie udzielajace sie tutaj z wielka ochota przypisuja wine tylko milczacemu-nieobecnemu na forum, a wiec nie mogącemu sie bronic. Skarzacym sie na milczacych partnerow radzilabym poswiecic wiecej czasu na zwiazek w realu i przyjrzeniu sie wlasnej postawie.
            Moim zdaniem,jak zawsze w takich zwiazkach, wina tkwi w nie dobraniu partnerow i tyle w tym temacie.

            adorra0 napisał(a):

            > To jest mój punkt widzenia, zresztą pewnie jeden z wielu jakie tu się pojawią.
            > Skoro mój post tak Cię poruszył to znaczy, że Ty masz inny. Szkoda, ze się nim
            > nie podzieliłaś z Autorką....
            • aqua48 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:04
              molly_wither napisał(a):

              >Ale panie udzielajace sie tutaj z wielka ochota przypisuja wine tylko mil
              > czacemu-nieobecnemu.
              > Moim zdaniem,jak zawsze w takich zwiazkach, wina tkwi w nie dobraniu partnerow
              > i tyle w tym temacie.

              Nie, to nie jest "niedobranie się" partnerów,cokolwiek miałoby to znaczyć, tylko nieumiejętność właściwego przekazywania własnych potrzeb i oczekiwań - czyli zwykły brak komunikacji a po nim niewłaściwa reakcja na konflikt - zamiast go rozwiązywać, argumentować, i dążyć do kompromisu partner obraża się i ucieka w milczenie.

              Uwagi na temat tego, że mężczyźnie finansującemu rodzinę, podczas gdy kobieta zajmuje się pracą domową i małym dzieckiem, wolno więcej, są moim zadaniem poniżej wszelkiej krytyki.
              • molly_wither Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:14
                Dobrana para potrafi sie podobno dogadac bez slow:)..Ba, w takim zwiazku podobno nawet wiecej sie milczy niz mowi.
                aqua48 napisała:

                > molly_wither napisał(a):
                >
                > >Ale panie udzielajace sie tutaj z wielka ochota przypisuja wine tylko mil
                > > czacemu-nieobecnemu.
                > > Moim zdaniem,jak zawsze w takich zwiazkach, wina tkwi w nie dobraniu part
                > nerow
                > > i tyle w tym temacie.
                >
                > Nie, to nie jest "niedobranie się" partnerów,cokolwiek miałoby to znaczyć, tylk
                > o nieumiejętność właściwego przekazywania własnych potrzeb i oczekiwań - czyli
                > zwykły brak komunikacji a po nim niewłaściwa reakcja na konflikt - zamiast go r
                > ozwiązywać, argumentować, i dążyć do kompromisu partner obraża się i ucieka w m
                > ilczenie.
                >
                > Uwagi na temat tego, że mężczyźnie finansującemu rodzinę, podczas gdy kobieta z
                > ajmuje się pracą domową i małym dzieckiem, wolno więcej, są moim zadaniem poniż
                > ej wszelkiej krytyki.
              • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:25
                > Uwagi na temat tego, że mężczyźnie finansującemu rodzinę, podczas gdy kobieta z
                > ajmuje się pracą domową i małym dzieckiem, wolno więcej, są moim zadaniem poniż
                > ej wszelkiej krytyki.
                Wybacz, ale to już jest Twoja nadinterpretacja. Czym ja się kierowałam napisałam pod postem ed-winy.
            • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 17:31
              Kiedyś, w jakimś watku, napisałam, ze wypowiadam się tylko na te tematy, o których mam pojecie. Innymi słowy wypowiadam się na temat spraw, których sama doświadczyłam. Czytając post Autorki widziałam siebie sprzed kilkunastu lat. Dopóki jako jedynego winnego nieciekwej atmosfery w domu widziałam mojego męża nic się nie zmieniało. Latami nie mogłam zrozumieć, dlaczego on taki jest, przecież ja się tak staram, tak dbam o dom, dzieci, o niego. Przecież ja chcę tylko dobrze dla wszystkch z nim na czele. Chciałam dobrze, tylko jakoś nigdy ie przyszło mi do głowy zapytać jego o to co on uważa za dobre dla siebie. Po co , przecież ja wiedziałam lepiej. W końcu zrozumiałam parę rzeczy w tym tę, ze nie mam żadnego wpływu na mojego męża. Jedyną osobą, na którą mam wpływ jestem ja sama. Autorka może skorzystać z tego co piszę, ale przeciez nie musi. Nie mam monopolu na rację. JUŻ nie:-)
              • sebalda Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:06
                Uwielbiam facetów, którzy wywołują awantury w weekend (lub kierują sprawą tak, by wyglądało, że to żona sprowokowała), potem się obrażają, co ich idealnie zwalnia z obowiązku bycia mężem i ojcem w weekend. Można wtedy mieć wszystko w doopie, zamknąć się w pokoju, wypić piwko, pospać, pograć na komputerze lub robić inne relaksujące rzeczy. Nie trzeba pomóc w domu, pobawić się z dzieckiem, zapewnić siedzącej całymi dniami w domu żonie jakieś rozrywki, pójść z dzieckiem na spacer, by żona mogła choć godzinę nacieszyć się spokojem. Nic nie trzeba. A że ona tam siedzi i zachodzi w głowę, co tym razem źle zrobiła, że dziecko siedzi i nie wie, dlaczego tatuś się zamknął w pokoju, że żona czuje się kompletnie bezsilna, to już kompletnie go nie musi obchodzić, bo ona go sprowokowała! I jak już kończy się weekend, już wie, że się znowu wywinął od obowiązków rodzinnych, to na koniec jeszcze by użył sobie z żonką. O, żona nie ma ochoty, bo czekała na niego cały weekend, bo znowu ją zostawił, a to suka! Co ona sobie myśli, oziębłą krowa, która nie spełnia jego męskich oczekiwań! No i miał rację, że się obraził.
                Tak nie musi tutaj być, może autorka faktycznie ma paskudny charakter, może za dużo wymaga od przepracowanego męża, może nie rozumie, że on w weekend nie ma ochoty jechać do muzeum z dzieckiem, może już jej to tłumaczył, ale ona ciągle swoje, że dziecku trzeba zapewnić jakieś rozwijające rozrywki, więc on nie ma już ochoty jej więcej tłumaczyć i woli się obrazić. Tylko co z tym seksem? Dlaczego ona nie ma ochoty?!?!?
                • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:25
                  Może dlatego, ze ma poczucie krzywdy, ze nie jest tak jak ona chce? Może jednak chce postawić na swoim? Może chce go ukarać za te ciche dni? Nigdzie nie napisałam, że mąż Autorki jest chodzącym ideałem, ale to Autorka założyła wątek, nie jej mąż. Zadziwia mnie natomiast przerzucanie całej odpowiedzialności za problem w związku na nieobecnego męża. Cóz, przykro mi Sebaldo, ale nigdzie nie napisałam, bo i tak nie uważam, ze Autorka żyje w patologicznym związku, z patologicznym facetem. Z czegoś jego zachowanie się bierze. Może tylko z tego, ze co weekend jest stawiany przed faktem dokonanym, że nie ma wpływu bez tych cichych dni na to jak ma on wyglądać? Dlaczego od razu musimy zakładać, ze facet jest ostatnim skur.....?Może wystarczy popracować nad wlaściwym komunikowaniem swoich potrzeb/oczekiwań, z uwzględnieniem oczekiwań partnera?
                  • edw-ina Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:34
                    Może być cudem chodzącym niezrozumianym przez autorkę. Tylko w takim razie powinien w ten wolny czas, nawet jeśli nie chce go spędzać na sposób autorki, przynajmniej pobyć z dzieckiem. Jeśli nie na sposób autorki, to może sam to zrobić na swój sposób. A jakoś wygląda, że obrażanie się jest mu na rękę.
                    • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:41
                      I co z tego dla Autorki wynika? Może zamiast udawadniać mi jak bardzo się mylę przerzućcie Panie swoją energię na Autorkę i pomóżcie jej konkretnymi radami.
                      • edw-ina Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:50
                        Ja Pani nie wytykam pomyłek, tylko pokazuję, że sytuacja w pani domu może mieć się nijak do sytuacji w domu autorki. A pomoc z wielką chęcią okażę, jeśli tylko autorka wróci na forum i poda nieco więcej informacji niż te, które zamieściła w pierwszym i jedynym poście. Bo jedynie na ich podstawie trudno jest cokolwiek powiedzieć, doradzić.

                        Gwoli ścisłości - wiele razy na tym forum broniłam mężczyzn, na których leciały same gromy. Setki razy przekonywałam, że za daną sytuację odpowiadają obie strony i trzeba myśleć o każdym członku rodziny i jego potrzebach oddzielnie. Ale wiem też, że w analogicznej sytuacji jak autorki (też jestem w domu z dzieckiem) do białej rozpaczy doprowadziłby mnie mąż, który najwyraźniej nie chce szukać ze mną porozumienia.
                        • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:57
                          Ja byłam w takiej sytuacji i wcale nie zakładam, ze sytuacja w domu Autorki jest lustrzanym odbiciem tego co działo się u mnie. Piszę /radzę coś w oparciu o własne doświadczenia, ale nigdzie nie napisałam, ze Autorka MUSI z tych rad skorzystać.
                          • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 19:14
                            No i muszę bić się w pierś;-) Dopiero teraz skorzystałam z wyszukiwarki i poczytałam wcześniejsze posty Autorki. Zachowanie męża Autorki, i bez obrażania się, jest delikatnie rzecz ujmując dziwne i niedojrzałe.
                            • adorra0 Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 20:17
                              Jestem osobą bardzo impulsywną i kiedy przeczytałam posty Autorki w archiwum zrobiło mi się głupio, ze tak naskoczyłam na biedną dziewczynę i bardzo, bardzo brzydko pomyślałam o jej mężu. A potem napisałam swój przedostatni post, w którym biłam się w pierś, wyłączyłam komputer i zabrałam się za sprzątanie. I w trakcie tego sprzątania przypomniało mi się to co wymazał czas i ostatnie dobre lata małżeńskiego pożycia- u mnie było bardzo podobnie. Przez dobrych kilka lat walczyłam o to, żeby mąż dojrzał i zechciał się wreszcie zachowywać jak na męża i ojca przystało. Im bardziej ja wychodziłam ze skóry w tłumaczeniu dlaczego należy tak, ze jesteśmy rodziną i powinniśmy itd, tym bardziej mój mąż był na nie. Przestałam widzieć w nim mężczyznę za którego dobrowolnie wyszłam za mąż, a widziałam jedynie myślącego o sobie lenia i egoistę, który ma w nosie mnie i dzieci. Zresztą mniejsza o mnie, najbardziej bolał mnie ten brak więzi z dziećmi. No bo jak to tak, przecież to są jego dzieci, a tymczasem on jak się obrażał to od razu na nas wszystkich. Dużo się natłumaczyłam w tych rzadkich, dobrych momentach, ze dzieci niczemu nie są winne, w końcu dotarło. W moim małżeństwie zaczęło się zmieniać kiedy stwierdziłam, ze nie stać mnie, może nie tyle na rozwód, co na utrzymanie siebie i dzieci po rozwodzie, też wtedy nie pracowałam, ale nie zamierzałam ciągnąć tego wózka sama, natomiast postanowiłam się od męża uniezależnić emocjonalnie. Może nie da się nikogo zmusić do miłości, zaangażowania i wspólnego spędzania czasu, ale uznałam, ze chciał dzieci to ma, chciał domu też ma, a że z jednym i drugim wiążą się obowiązki więc postanowiłam część ich od niego wyegzekwować. Nie było żadnych małżeńskich rozmów poprzedzających, któregoś dnia przedstawiłam mężowi dwie opcje do wyboru np. idziesz na zakupy czy gotujesz obiad? I wygrałam, bo okazało się, ze mąż jest człowiekiem reformowalnym i chce się zaangażować w tak przedstawione obowiązki. Dalej poszłam za ciosem i poczyniłam w sobie te zmiany, o których pisałam wcześniej, skupiłam się bardziej na sobie, nauczyłam lepiej komunikować i td.
                              Miałam już nie zabierać głosu w tym wątku, ale pomyślałam, że szczeniackie zagrywki męża Autorki na tym etapie jeszcze niczego nie przekreślają. Niewątpliwie musi dojrzeć, co przecież jest procesem rozciągniętym na lata, ale dobrze byłoby mu w tym umiejętnie „pomóc”. Na cudzych błędach też się można uczyć, nie warto spalać się w walce z mężem przez kolejne lata, tak jak to było moim udziałem.
                • oksytocyna1 Re: Obrażalski mąż 05.05.14, 01:27
                  Świetnie (i z polotem!:-)) opisany schemat. 10/10. Pozdrawiam.
              • anaiss Re: Obrażalski mąż 03.05.14, 18:33
                adorra0 napisał(a):

                [...]
                Dopóki jako jedynego winnego nieciekwej atmosfery w domu widziałam mojego męża nic się nie zmieniało. Latami nie mogłam zrozumieć, dlaczego on taki jest, przecież ja się tak staram, tak dbam o dom, dzieci, o niego. Przecież ja chcę tylko dobrze dla wszystkch z nim na czele. Chciałam dobrze, tylko jakoś nigdy ie przyszło mi do głowy zapytać jego o to co on uważa za dobre dla siebie. Po co , przecież ja wiedziałam lepiej.

                Zgadzam się z Tobą w tej kwestii. Myślę, że często to kobiety mają taką wkrętkę pt. "ja się tak staram", i że dają to, co niekoniecznie musi być atrakcyjne dla drugiej strony. Może mężowi zależy bardziej na zrelaksowanej i uśmiechniętej żonie niż na dwudaniowym obiedzie i wypucowanym domostwie?
                • molly_wither Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 09:24
                  Albo,co gorsze, i na tym i na tym. Jednak ja bede dalej twierdzila,ze problem jest o wiele głębszy.
                  Mysle,że czas pokaże. Mam nadzieje,że autorka jeszcze zalozy niejeden wątek:)
                  anaiss napisała:

                  > Może mężowi zależy bardziej na zrelaksowanej i uśmiechniętej
                  > żonie niż na dwudaniowym obiedzie i wypucowanym domostwie?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 08:35
      Oczywiście, jak radzi "adorra" , zawsze warto przyjrzeć się na jakie Pani zachowania mąż reaguje obrażeniem, wycofaniem się i zamrożeniem kontaktów. Może wtedy będzie łatwiej o tym rozmawiać czy unikać takich zachowań, jeśli to możliwe i jeśli faktycznie są one niepotrzebne lub łatwe do zamiany na inne. Takie, które budzą mniej emocji po obu stronach.
      Ale to jest tylko jedna strona sprawy.
      Wielokrotnie już tu był poruszany ten temat. Obrażanie się i połączone z tym wycofanie się z kontaktu, to jednak jest manipulacja i chęć dominacji nad drugą osobą. Ma wywołać w niej poczucie winy, dzięki któremu ma stać się posłuszna. Stosowane jako częsta metoda w relacji z drugim człowiekiem, ma charakter przemocy psychicznej. I tak jest, nawet jak obrażanie się jest w dużej mierze procesem nieświadomie stosowanym, bo partner czuje się autentycznie zraniony i uważa, że obrażenie się jest jedyną dostępną formą zakomunikowania tego.
      Ale ta metoda komunikacji jest negatywna.
      Niestety, jeśli chce Pani coś zmienić, to na początek inicjatywa musi być po Pani stronie. Trzeba w asertywny sposób stosować zdartą płytę i mówić jak się Pani czuje w takiej sytuacji. Nie zostawiać męża w takim obrażeniu i też się wycofywać, tylko mówić. Starać się nie reagować złością, bo to o to chodzi mężowi. Żeby udowodnić, że to on ma rację, a Pani jest winna i to właśnie udowadnia.
      Takie zachowanie ma na celu wybudowanie w mężu motywacji do podjęcia pracy nad sobą. Bez takiej motywacji nic się nie zmieni. Takie zachowania mają bardzo silne podłoże osobowościowe.
      Dla siebie samej warto się przyjrzeć jakie uczucia wzbudzają w Pani takie zachowania męża, jak Pani reaguje i czy można coś zmienić w tej materii.
      Na koniec powiem, że czasem obrażenie się jest słuszną reakcją na autentyczne zranienie. Wtedy stanowi komunikat o tym . Różni się chyba od opisanej w wątku sytuacji tym, że jest stosowane incydentalnie i adekwatnie do zachowania drugiej strony. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • mamusia.chlopca Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 11:43
        Mąż obraża się, gdy coś jest nie po jego myśli, wg niego powinnam zawsze robić to co on chce i kiedy chce. Prosze go np o to aby mi w czymś pomógł, abyśmy gdzieś razem wyszli. On nie ma ochoty, ja powiem co o tym mysle i foch gotowy. Przy czym często gdy chce porozmawiać o "problemie" on mówi - nie chce mi się z tobą gadać, idź stąd itp.
        Rozumiem, że pracuje i po pracy może być zmęczony, ale ja również nie leże całymi dniami i moja "praca" nie kończy się o godz 15 tylko trwa do wieczora. Najgorsze jest to, ze pomóc w czymś czy wyjść gdzieś odmiawia tylko mnie. Gdy ma wyjście na piłkę czy kręgle wtedy sił mu nie brakuje.
        Ma Pani rację każde jego obrażenie wywołuje u mnie poczucie winy, czuję się złą żoną. Wtedy też zaczynam szukać kontaktu i co, i znowu uderzam głową w mur, bo mąż jest wielce urazony i jedyne co słysze to - nie chce mi się z tobą gadać. Próbowałam działać i złością i dobrocią, ale nie działa nic.
        Pisałam, ze mam ciężki charakter, czasami powiem szybciej niż pomyśle, ale potrafie przyznać się do błędu, przeprosić, a on nie. Mąż uważa, ze ma zawsze racje i pomimo, ze często robi mi przykrości to nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek mnie przeprosił; on jest wówczas jeszcze na mnie obrażony.
        Ja wiem, że nie ma ludzi/związków idealnych. Ale on ma bardzo ciężki charakter, nie tylko ja tak uważam. Czasami nawet teściowa widząc jak on się zachowuje daje mu do zrozumienia, że robi źle, że inna żona nie pozwoliłaby na wiele rzeczy itp.
        Dziś mija 4 "cichy dzien", robiłam podchody przez dwa pierwsze, później dałam sobie spokój bo to nic nie dawało. On nie potrzebuje ze mną porozmawiać.
        • czytakczynie Post wyżej ze zmienionego nicku n/t 04.05.14, 11:46
          • molly_wither sama sobie wystawilas swiadectwo 04.05.14, 16:22
            Czy w realu zmieniasz sie tak czesto, jak zmieniasz w jednym watku nicki? Nie dziwie sie malzonkowi,ze tak reaguje. Jestem niestabilna emocjonalnie,nie umiesz dotrzymywac slowa i nie masz odwagi, by mowic prawde.
            • kruche_ciacho Re: sama sobie wystawilas swiadectwo 04.05.14, 18:33
              "jestem niestabilna emocjonalnie"
              mowisz o sobie?
            • oksytocyna1 Re: sama sobie wystawilas swiadectwo 05.05.14, 01:21
              OJP. I ta cała "fachowa" diagnoza tylko na podstawie zmiany nicku? Czy też może całego wątku z "ogromną" ilością informacji o autorce? Klękajcie psychoterapeuci, oto Freud XXI wieku!
            • misterni Re: sama sobie wystawilas swiadectwo 05.05.14, 01:49
              :D
              Molly, masz PMSa?
              • mamameg Re: sama sobie wystawilas swiadectwo 05.05.14, 09:36
                Raczej wino się skończyło :P
        • pade Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 11:55
          Jedyne co możesz zrobić na ten moment, to odciąć się emocjonalnie. Bo teraz się spalasz, tkwisz w poczuciu winy, zastanawiasz się, co jeszcze mogłabyś zrobić, jak do niego podejść, jak mu wytłumaczyć. To nic nie da.
          Spróbuj przez tydzień np. niczego od niego nie oczekiwać. Dla siebie, nie dla dziecka. Niech zaproponuje kiedy może zająć się dzieckiem, a resztę czasu włącznie z weekendem sama sobie zaplanuj. I tego się trzymaj. Rób co chcesz nie oglądając się na niego. Po prostu się odetnij. Jedynie całkowita zmiana Twojego zachowania, konsekwentna, może spowodować jakieś "przebudzenie" u Twojego męża. Gdyby mąż zaczął się buntować na Twoją obojętność, nie bierz tego do siebie, to naturalne. Zacznij z nim rozmawiać dopiero wtedy, gdy zobaczysz, że on naprawdę tego chce i jest gotowy.
          • noname2002 Re: Obrażalski mąż 05.05.14, 09:42
            Myślę, że jej mąż nie zacznie się buntować, ani się nie "przebudzi", tylko się jeszcze bardziej od siebie oddalą. Tak to wyglądało pod koniec mojego małżeństwa z milczącym mężem, żyliśmy praktycznie jak współlokatorzy, wymieniając się opieką nad dzieckiem.
        • altz Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 12:18
          mamusia.chlopca napisała:
          > Dziś mija 4 "cichy dzien", robiłam podchody przez dwa pierwsze, później dałam s
          > obie spokój bo to nic nie dawało. On nie potrzebuje ze mną porozmawiać.

          Jakieś szaleństwo, takie cztery dni bez rozmawiania.
          Ale tutaj musi być jakieś wsparcie do takiego zachowania, trudno się samemu tak nakręcać.

          Z dzieckiem się postępuje w ten sposób, że się nie wzmacnia takich zachowań, rozmawia normalnie, jakby nigdy nic, dopiero rozmawia o problemie, gdy jest taka ochota ze strony dziecka.
          Może spróbować w ten sposób zadziałać na męża? Jest, jaki jest, akceptujemy to w pełni nikt nie jest idealny, jak chce się dąsać, to niech się dąsa, a my robimy swoje. Proponujemy coś fajnego, nie chce uczestniczyć, to jego problem, niech żałuje, ale wszyscy pozostali nie muszą cierpieć czy sobie czegoś odmawiać. Taki odwrotny behawioryzm, nie reagujemy więc akcja wygasa. Nie potrwa to tydzień czy dwa, ale za pół roku powinno być już całkiem w porządku, o ile mąż jest myślący :-)

          A co do innych spraw, to może faktycznie warto coś odpuścić kosztem czegoś?
          Siedzenie w domu w czasie pięknej pogody pośród tygodnia deszczu, tylko po to, żeby coś wyprasować na cały najbliższy tydzień czy pozmywać i pięknie doczyścić kuchenkęm jest bez sensu i zupełnie nieekonomiczne. Mój dom moją twierdzą, póki nie przychodzi Sanepid do pobrania próbek, sam sobie ustalam plan prac i to elastycznie, żeby się nie zadręczyć.
          Samej coś zrobić, ale mężowi też zostawić konkretne rzeczy, ale w całości, żeby widział, że nie zrobione i nie ruszone zupełnie, nawet jak się nie weźmie, to zauważy, że mógł to zrobić i coś tam dotrze do niego.
          • molly_wither Maz to nie dziecko 04.05.14, 16:26
            Choc wielu z was tak sie zachowuje i tak chcialoby byc traktowanymi. Proponuje wiec szukac sobie zastepczych mamus , nie partnerek do zycia.

            altz napisał:

            Z dzieckiem się postępuje w ten sposób, że się nie wzmacnia takich zachowań, ro
            > zmawia normalnie, jakby nigdy nic, dopiero rozmawia o problemie, gdy jest taka
            > ochota ze strony dziecka.
            > Może spróbować w ten sposób zadziałać na męża?
            • altz Re: Maz to nie dziecko 04.05.14, 16:46
              > > altz napisał:
              > > Z dzieckiem się postępuje w ten sposób, że się nie wzmacnia takich zachowań
              (...)
              > > Może spróbować w ten sposób zadziałać na męża?

              -molly_wither napisał(a):
              > Choc wielu z was tak sie zachowuje i tak chcialoby byc traktowanymi. Proponuje
              > wiec szukac sobie zastepczych mamus , nie partnerek do zycia.

              Wybacz, ale u mnie było tak, że się kobieta oburzała, że za szybko mi przechodzi i że nie można się dłużej pokłócić. :-D
              Metody stosowane podczas tresury zwierząt, na ludzi też dobrze działają. :-)
              Na kobiety również! Wystarczy kobiecie kupić raz na jakiś czas kwiatki. ;-)
              Jesteśmy bardzo prości w obsłudze, i mężczyźni i kobiety. :-)
              • molly_wither Re: Maz to nie dziecko 05.05.14, 18:35
                Rozumiem,ze to prowokacja. Albo lubisz proste kobiety.
                > > > altz napisał:
                >
                >
                >Wystarczy kobiecie kupić raz na jakiś czas kwiatki. ;-)
                > Jesteśmy bardzo prości w obsłudze, i mężczyźni i kobiety. :-)
        • aqua48 Re: Obrażalski mąż 04.05.14, 16:42
          mamusia.chlopca napisała:

          > Mąż obraża się, gdy coś jest nie po jego myśli, wg niego powinnam zawsze robić
          > to co on chce i kiedy chce. Prosze go np o to aby mi w czymś pomógł, abyśmy gdz
          > ieś razem wyszli. On nie ma ochoty, ja powiem co o tym mysle i foch gotowy. Prz
          > y czym często gdy chce porozmawiać o "problemie" on mówi - nie chce mi się z to
          > bą gadać, idź stąd itp.

          Nie rozumiem wobec tego JAK wygląda Wasze małżeństwo? Prosisz męża np. wywieś pranie, zetrzyj podłogę w kuchni, a on w odpowiedzi mówi: nie mam ochoty i przestaje się do Ciebie odzywać na cztery dni? Czy Wy rozmawiacie o swoich wzajemnych oczekiwaniach? Jaki sens ma Wasz związek i co konkretnego robicie razem bez obrażania się na siebie?
    • edw-ina Re: Obrażalski mąż 05.05.14, 11:06
      Przeczytałam twoje inne wątki i napiszę tak: szukaj pracy. I pisze ci to kobieta, która sama jest z dzieckiem w domu, ceni to i zamierza tak jeszcze przez jakiś czas. Szukaj pracy, bo twój mąż traktuje cię źle m.in. dlatego, że jesteś od niego zależna. Może jak poczujesz swoją niezależność, to będziesz potrafiła tupnąć nogą, sprzeciwić się lub nawet dojrzeć do myśli, że nie chcesz takiego życia i dla siebie i dla dziecka.
      Szukaj przedszkola dla malucha, domagaj się samochodu od męża (skoro mieszkacie pod miastem powinnaś mieć samochód choćby po to, by móc szybko zawieźć dziecko do szpitala jeśli będzie taka konieczność), wróć do ludzi, organizuj sobie czas tak, by nie uwzględniać w swych planach męża. Jeśli będzie miał ochotę na amory po piwku to mu powiedz prawdę, że seks nie zaczyna się w sypialni, tylko znacznie wcześniej. Od miłego uśmiechu, rozmowy, bliskości. Nie daj się traktować instrumentalnie, bo stracisz resztki wewnętrznej siły i szacunku do samej siebie. Powiedz o swoich problemach komuś, komuś bardziej realnemu niż anonimowe forum. I zawalcz o siebie, bo to nie gra komputerowa i więcej żyć mieć nie będziesz. Powodzenia.
      • molly_wither Re: Obrażalski mąż 05.05.14, 18:40
        Bez sensu. Znam kobiety, ktore nigdy nie pracowaly i mezczyzni je szanowali i kochali,nie za to, ze są w domu,ale dlatego , ze sa ich zonami i matkami ich dzieci. Jezeli szacunek meza ma wynikac wylacznie z tego,z jego zona pracuje zawodowo to jest to glupie i naciągane. A co,jesli kobieta straci prace? Maz przestanie ja szanowac?!
        • edw-ina Re: Obrażalski mąż 05.05.14, 18:49
          A w którym miejscu ja coś takiego napisałam? Że szacunek można mieć tylko pracując zarobkowo? W ramach faktu, że dzisiaj matury - czytanie ze zrozumieniem to podstawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka