czytakczynie
03.05.14, 13:17
Już mi ręce opadają, mój mąż obraża się jak małe dziecko. Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, mamy dziecko, a z moim mężem jest coraz gorzej. Ja mam ciężki charakter, jestem uparta, ale nie potrafię się nie odzywać kilka dni. Zazwyczaj jest tak, ze obojętnie czyja jest "wina" to i tak ja wyciągam rękę jako pierwsza. Męczy mnie już to. On potrafi się gniewać nawet tydzień, a w tym czasie ja albo płacze z bezsilności, albo pękam ze złości.
Mój mąż pracuje, a jestem z dzieckiem w domu. Na wolne dni np weekendy czekam jak wariatka, a jak już nadchodzi piątek to zazwyczaj jest jakaś sprzeczka, foch męża i koniec. Nie odzywamy się kilka dni.
Czasami jest tak, że kilka dni jest obrażony, wypije piwo i ma ochotę na amory, kiedy się nie godzę jest jeszcze większy foch. Czasami dla świętego spokoju się zgadzam, bo nie moge znieść już tej atmosfery w domu.
Nie wiem jak postępować. Jakieś rady?