co robie zle

08.07.14, 08:15
Moze zaczne od tego ze przenioslam sie nawies bo tutaj z mezem pobudowalismy dom.ja tez pochodze ze wsi ale 5 lat spedzilam w miescie uczac sie.
mimo ze mieszkamy juz tutaj 3 lata na blizej nie udalo mi sie z nikim zaprzyjaznic.probowalam-gdy zapraszala mnie jakas sasiadka-chetnie szlam na kawe z jakims smakolykiem -zzabieralam dziecko ze soba.jednak to zawsze byylo na czyichs zasadach-typuu-co robisz bo mi sie nudzi to przyjdz.ja tez wielokrotnie zapraszalam do siebie wiec wpadla na kawe z dziecmi i tyle.czulam sie czsem jak na spowiedzi wypytywanie o wszystko-wiec czsem juz ucinalm sama temat.mieszkamy w spokojnej uliczce gdzie wszyscy sie znaja-jednak kilku sasiadow trzyma sie razem-maja wspolne interesy.my niestety nie jestesmy tak zamozni jak oni mimo ze pracujemy.ogolnie sasiadki spotykaja sie ze soba regularnie wiec czuje ze ja tam nie pasuje.Jest pilnowanie dzieci,grile itp.niestety mnie nigdy nikt nic nie mowil.chcialabym zeby moje dziecko mialo tu przyjaciol ale jak.ma 6 lat samo nie pojdzie nigdzie.biore go na wycieczki spacery,na plac zabaw.tamte dzieci regularnie sie spotykajaitp.ja tez bym do nich chodziala ale czuje ze nie jestem wystarczajaca zamozna,nawet jedna jasnie pani powiedziala swojemu dziecku zeby moje do niego nie przychodzilo i naburmuszonajest nie wiadomo o co.potym wszystki wiec juz mam dosc ciaglego zagadywania,przymilania.choc chcialabym sie zaprzyjaznc czuje zal i smutek.bo gdy zaczelam chodzic do jednej czesciej druga wnet obrazila sie iodzywa sie od niechcenia.ja chyba nie pasuje do tej spolecznosci.sa oczywiscie normalni ludzie tez ale oni maja do kogo tu oojsc-maja rodzine.ja mam kawalek drogi do rodziny-wiec czasem nawet mimo pracy czuje sie smutna.wiem wiemoni tu mieszkaja od pokolen amy jestesmy nowi.poradzcie cos swiezym okiem
    • kol.3 Re: co robie zle 08.07.14, 08:48
      Nie masz za dużo kompleksów?
      Wrzuć na luz i daj sobie trochę więcej czasu. Nic na siłę. Dziecko pójdzie do szkoły to będzie miało więcej koleżanek i kolegów. Jeśli jakaś pani powiedziała Twojemu dziecku, żeby do nich nie przychodziło to wyjaśniłabym o co chodzi, jeśli ktoś się na Ciebie obraził, to o coś mu poszło. Jeśli nie wiesz, też bym wyjaśniła. Jesteś obrażona że Cię mało zapraszają, a Ty nie popełniłaś jakichś błędów?
      • mozambique Re: co robie zle 08.07.14, 09:10
        pocieszę cię ze w miescie wcale nie jest łatwiej z nowymi znajomosciami

        plus taki ze ludzi więcej wiec i mozliwosci tez
    • wolnapolna Re: co robie zle 08.07.14, 09:37
      no tak moze ja cos powiedzialamaleco?obrazanie zaczyna sie wtedy kiedy zaczynam chodzic do jej dobrej znajomej.mysle ze jest zazdrosna i tak reaguje.
      • sebalda Re: co robie zle 08.07.14, 09:59
        Ja byłam w podobnej sytuacji, też wprowadziłam się na bogate osiedle, ale jakoś nie miałam parcia, żeby się od razu zaprzyjaźnić, choć miałam dużo wolnego czasu, nie pracowałam przez 2 pierwsze lata. Owszem, bardzo mi zależało, żeby córka (wtedy 5 lat) szybko zaprzyjaźniła się z okolicznymi dziećmi i to się udało błyskawicznie, bo dzieci nie patrzą na to, kto ile ma pieniędzy. Mnie wystarczał stały dopływ książek z biblioteki:) Ty masz pracę, wychodzisz do ludzi, po co Ci na siłę przyjaźnie z sąsiadkami? Im bardziej zostawisz to własnemu losowi, tym szybciej zrozumiesz, jakie to mało istotne, nie musimy się przyjaźnić z kimkolwiek, bo tak wypada. Znajdź sobie inne aktywności, skup się na swoim rozwoju, olej sąsiadki, jeśli mierzą ludzi miarą pieniędzy.
        Pozwól tylko dziecku swobodnie nawiązywać przyjaźnie, jest lato, pozwól mu biegać z innymi dziećmi, poczuć trochę swobody i nie komentuj przy nim zachowań sąsiadów, bo zarazisz je kompleksami i niechęcią do ludzi.
        • allegra1002 Re: co robie zle 08.07.14, 11:05
          Mam wrażenie że problem naciągnięty na siłę. Jakby nie było innego zajęcia i innych rozrywek tylko plotkowanie i picie kawki z sąsiadkami. Masz na to czas? Pracując zawodowo? mając do ogarnięcia dom, rodzinę? Nowo wybudowany dom zajmuje raczej sporo czasu, przy takim domu zazwyczaj jest jakiś ogródek , który też wymaga pielęgnacji, skoro piszesz że pracujesz, to chyba musisz gdzieś dojeżdżać? to też zajmuje sporo czasu, po pracy zakupy, gotowanie, domowe zajęcia, dziecko, mąż itp. A Ty się żalisz że sąsiadki nie zapraszają ciągle na pogaduchy i kawkę.Poza tym kto powiedział że przymusem jest zażyłość i przyjaźń z sąsiadami?! Sąsiad jest złem koniecznym, czy to w bloku czy przez miedzę. Przyjaźnić się z kimś tylko dlatego że on jest pod ręką? Normalnie to ludzie pielęgnują znajomości i przyjaźnie zawiązanie dużo wcześniej i na zupełnie innym terenie niż tam gdzie się mieszka.
          • sebalda Re: co robie zle 08.07.14, 11:44
            Ja myślę, że to jest głównie problem zaniżonej samooceny i lekkiego przeczulenia. Nie można tego negatywnie oceniać, bo o uczuciach nie należy dyskutować, każdy ma do nich prawo. Ja jednak uważam podobnie jak Allegra, że z sąsiadami nie trzeba koniecznie żyć w symbiozie, ja się tego wręcz obawiałam, bo wtedy człowiek traci pewną niezależność, wyjdę na taras, żeby sobie odpocząć, poczytać, a tu już sąsiadka biegnie z ploteczkami, brrrr. Uprzejma, niezależna koegzystencja, oto ideał:) Mnie się udało i jestem bardzo zadowolona.
            • allegra1002 Re: co robie zle 08.07.14, 12:45
              No więc właśnie. ;-) . My też kiedyś mieszkaliśmy w osadzie liczącej 600 mieszkańców.Tych ludzi mało co znałam z widzenia, czasem wymieniało się powitania i to wszystko.O sąsiadach przez płot wiedziałam tylko jak się nazywają i że mają dwoje dzieci.Moje dzieci wcale nie garnęły się do przyjaźni z dziećmi sąsiadów.nawet jakbym bardzo chciała to nie było czasu na takie sąsiedzkie nasiadówki. Do pracy rano do miasta, a dzieci z nami do szkoły, po południu trzeba było ogarnąć dom i ogród i całą masę innych spraw. W łykendy owszem spotkania, ale rodzinne i z ludźmi z zupełnie innego środowiska i otoczenia.Dzieci tak samo, miały towarzystwo ze szkoły i z zajęć poza szkolnych.Gdy mieliśmy wolny czas, szkoda nam go było tracić na jałowe plotkowania z sąsiadami, były ciekawsze zajęcia.
              • sebalda Re: co robie zle 08.07.14, 13:31
                Moje dzieci się akurat zaprzyjaźniły, bo chodziły do miejscowej (całkiem niezłej) szkoły podstawowej, uznałam, że tak będzie lepiej, zamiast ciągać je codziennie rano do miasta. Córka nie kultywuje już tych przyjaźni, znajomi się zresztą porozjeżdżali, ale najlepszy przyjaciel syna jest takim właśnie tubylczym, od piaskownicy kumplem.
                • aqua48 Re: co robie zle 08.07.14, 15:17
                  Może plotkujesz na temat sąsiadów? Masz za złe ich zamożność, podkreślasz to w rozmowach oraz fakt, że czujesz się przez to gorsza?
                  Nikt na forum nie powie Ci co robisz źle. Ale jeśli weszłaś w mocno zżytą społeczność, znającą się i lubiącą od jakiegoś czasu to nie miej pretensji, że nie zapraszają Ciebie, tylko zapraszaj sama - raz tego raz tamtego, zorganizuj grill dla kilku najbliższych sąsiadów i unikaj jak ognia plotek, obmawiania, niesympatycznych uwag. Mów o każdym tylko dobrze. Na rewanż w postaci zaprosin musisz poczekać. I zasłużyć.
          • babcia.stefa Re: co robie zle 08.07.14, 16:10
            No, dokładnie. Też się wprowadziliśmy na nowe osiedle i ciągle się mówi, że może by jakąś kawę dla sąsiadów zorganizować, sąsiedzi w luźnych rozmowach też mówią, "że może być coś ten tego", a w praktyce wszyscy zalatani i zapracowani. Praca, dojazdy, robota przy domu (wszyscy się jeszcze kończą urządzać), urządzanie ogródków. Przychodzi weekend - nadgania się zaległości, ogarnia chałupę, gości starych znajomych i rodzinę (wiadomo, jak się człowiek przeprowadzi, to wszyscy są ciekawi i chcą przyjechać), albo po prostu ma ochotę leżeć i nic nie robić - jakieś kawki dla sąsiadów spadają na sam koniec hierarchii. Wymieni się "cześć-cześć" przez płot, "o, ładne drzewko", i to wszystko.
    • foringee Re: co robie zle 08.07.14, 15:53
      Na pierwszy rzut oka - fatalnie się komunikujesz.
      Nie dbasz o forme ani jasność przekazu .
      Nadziubdziałaś tak słow jedno przy drugim że też bym nie chciala się z tobą spotykac bo patrzę na tekst i się męczę już od patrzenia a co dopiero czytac.
      Do tego osoba ktora ma kompleksy na punkcie czyjegoś bogactwa, ktora chodzi i się przymila i od razu się chce "przyjaźnić" mimo, że niwiele wspólnego ja łączy z kims drugim a nawet cudze obyczaje i wypytywania wkurzają... po co to komu?
      Sąsiadka nie chce by twoje dziecko przychodziło- z jakiegoś powodu. a ty się rozczulasz nad swoim biednym losem niechcianej zamiast wyjaśnić co się stało.
      Albo sprawy wyjaśniaj, przedstawiaj czytelnie, albo olej i się nie przejmuj. Konkret.
      Chyba lubisz robić za "ofiarę".
    • triss_merigold6 Re: co robie zle 08.07.14, 16:20
      Może za bardzo chcesz się spoufalać od razu, zaprzyjaźniać i ludzie to wyczuwają.
      • wolnapolna Re: co robie zle 08.07.14, 18:38
        moze nie od razu zaprzyjazniac...nie obgaduje nikogo co najyzej te sasiadki to robia.druga sprawa to juz je ignoruje.mysle ze tak bedzie lepiej.w niektorych z Was sporo jadu-ciekawe czy tak w oczy mowicie tez to co tu?
        • aqua48 Re: co robie zle 08.07.14, 19:14
          wolnapolna napisał(a):

          > nie obgaduje nikogo co najyzej te sasiadki to
          > robia.druga sprawa to juz je ignoruje.mysle ze tak bedzie lepiej.w niektorych z
          > Was sporo jadu-ciekawe czy tak w oczy mowicie tez to co tu?

          Jadu? Pytałaś co robisz źle. Odpowiadamy co MOŻESZ źle robić na podstawie tego co już napisałaś. I tak, w oczy też mówimy to co myślimy, przynajmniej ja, dlaczego miałabym nie mówić? A myślimy, że możesz mieć kompleksy na tle finansowym i stąd mogą wynikać Twoje problemy. Ignorowanie ludzi to też jest zły pomysł. Umiar we wszystkim jest najlepszy - czyli ani nie rzucać się na szyję nowym sąsiadkom ani nie ignorować ich.
    • koronka2012 Re: co robie zle 08.07.14, 18:55
      Problem nie leży raczej w tym, że nie jesteście dość zamożni, tylko w tym że jesteście obcy.
      Ludzie przyjaźnią się najbardziej z osobami, które znają długo, z którymi nadają na tych samych falach. To nie jest kwestia tego, że ci w dużych miastach są zamknięci na nowe znajomości - tylko raczej tego, że mają ustalony krąg znajomych od podstawówki czasem i zwyczajnie nie łakną nowych, bo w dzisiejszych czasach mało kto ma tyle czasu wolnego żeby wystarczyło dla rodziny i istniejących przyjaciół. To po co im jeszcze następni?

      Ty się sfokusowałaś na sąsiadkach - niepotrzebnie. Z niewiadomych względów - ale nie zaskoczyło między wami. Zamiast oglądać się na sąsiednie domy - wyjdź do ludzi gdzieś indziej. Może jakieś hobby, zajęcia dla dzieciaka, może coś dla ciebie?
    • boski_adonis Re: co robie zle 08.07.14, 19:07
      Moim zdaniem moze byc tak,ze z nikim sie blizej nie zaprzyjaznisz. I nie w Tobie problem. Takie czasy ,ze z sasiadami czesto nie utrzymuje się kontaktów innych niz grzecznosciowe. Moze sie okazac,ze nikogo ciekawego w Twojej okolicy, kto by Ci pasował i nadawał na tych samych falach nie ma. Na wsi jest niestety duzo trudniej niz w miescie, zwłaszcza jak sie wchodzi do jakiejs społecznosci znajacej sie od wieków.
      Tak ma wielu ludzi, choc pewnie nie wszyscy. Wszyscy moi znajomi mieszkają w oddaleniu od mojego domu, na moim osiedlu( na obrzezach miasta) z nikim nie utrzymuję relacji towarzyskich. Z sąsiadami jestem w dobrych relacjach, rzucą okiem na obcych , zauwazą odpadająca dachówke, ktorej ja nie widziałem , choc dach przeciekał. Znajomi , przyjaciele mieszkaja dalej i trzeba sie pofatygowac,zeby te relacje trwały.
      Jak z sasiadkami nie masz wspolnego języka, zainteresowań itd to po prostu nie wyjdzie. Poza tym czy naprawde jestes przekonana,ze to czego doswiadczyłas w relacjach z sasadkami jest jakies szczególnie frapujace? Ile mozna rozmawiac o dzieciach i grillować? Dziecku daj spokój, pojdzie do szkoły , a tam inaczej niz w przedszkolu buduje sie więzi. To nie rodzice prowadzą dziecko do dziecka , ale dzieci same wybierają z kim bedą się bawić, rozmawiać , spotykać.
      Moze jakimś wyjsciem bedzie włączenie sie aktywne w zycie szkoły ? Moze masz jakies talenty, ktorymi tam mozesz błysnąć? Jesli nie,to daj na luz i wypełnij czas czymś fajniejszym ( załóz bloga, poszukaj kolezanek w sieci, naucz sie nowego jezyka albo wybiezrz jogę ) niz frustracją z powodu niezbyt chyba interesujacych sasiadek , z ktorymi nie masz o czym rozmawiać.
      Moze byc tez tak,ze one uwazają Cie za nieciekawą. To moze być subiektywnie słuszne uczucie ;) Jak sie ludzie za bardzo róznia i nie moga znalezc stycznych to nie zaiskrzy towarzysko i tyle. Jednak zamiast truć się róznorodnoscia ludzkiej natury - pomysl , co mozna zrobić w czasie wolnym bez udziału sasiadów .Uwolnienie się od pomysłu zaprzyjaznienia się z sasiadami moze być lepsza drogą .
    • ola_dom A sąsiadki chociaż fajne? 08.07.14, 20:54
      Bo może to jest główny powód?
      Nie piszesz, żeby te sąsiadki były superfajne - to po co się z nimi w takim razie zaprzyjaźniać?
      Niewykluczone, że Ty też nie jawisz się im jako fajna osoba i taka, z którą chciałyby się koleżankować. Bo czasem - właściwie przecież często - chemia między ludźmi nie działa i nic się wtedy nie da poradzić.
      To się może zmienić, ale wymaga czasu i - powiedzmy - szczęśliwych zbiegów okoliczności.
      • sebalda Re: A sąsiadki chociaż fajne? 08.07.14, 22:31
        Jeśli ma się negatywne nastawienie do ludzi, to trudno żeby oni mieli pozytywne. Piszesz o jednej sąsiadce "jaśnie pani", piszesz z niechęcią, doradzające tutaj osoby od razu podsumowujesz, że dużo jadu, ja tego nie ogarniam. Skoro wszyscy tacy be, to czemu Ci zależy? Może jednak zastanów się trochę nad własnym stosunkiem do ludzi.
        • boski_adonis Re: Sebalda 09.07.14, 11:05
          Jakbym usłyszał,ze dziecko sasiadki bez znanaj mi przyczyny zakazuje bawić sie z moim dzieckiem - tez bym pewnie był uszczypliwy w myslach wobec sasiadki. Nazwanie jej "jasnie panią" jest stosunkowo grzeczne . Wielu , odreagowując niemiłą sytuację nazwałoby ją w myslach np. głupią krową lub jeszcze mniej subtelnie.
          Nie ma co udawać ,ze o kazdym myslimy wyłacznie dobrze i że kazda matka zreagowałaby zadowoleniem na odsunięcie jej dziecka od drugiego dziecka bez wiadomej przyczyny.
          Moim zdaniem zamiast dumac nad stosunkiem do ludzi ( lub sasiadki i jej dziecka) nalezy dac sobie spokój z próbami tworzenia relacji z ludzmi, ktorzy do nas nie pasuja albo wprost okazują,ze nie zyczą sobie kontaktu z nami.
          Niby co miałoby wyniknąć z zastanawiania sie nad stosunkiem do tej sasiadki? Nawet jesli autorka postu uzna,ze za mało sie starała i będzie starać sie bardziej i zmieni swój stosunek do sasiadki - to i tak sukces nie jest gwarantowany, bo sąsiadka relacji sobie wyraznie nie zyczy.
          Relacje towarzyskie to relacje dwustronne.

          • sebalda Re: Boski 09.07.14, 12:55
            Masz dużo racji, w tym, co piszesz. Faktycznie nikt nie jest święty. Choć z drugiej strony ja bym się zastanowiła, dlaczego ktoś odsuwa moje dziecko. A może to moje dziecko ma coś za uszami, a nie zastanawiałabym się, co ja zrobiłam nie tak, że moje dziecko jest odsuwane.
            Ja tutaj wyczuwam dużą dozę kompleksów i takiego podświadomego stawiania się w opozycji, mimo pragnienia bycia zaakceptowaną i lubianą. Jestem na forach od wielu lat i umiem wyczuć takie osoby, bo dość szybko reagują złością na krytyczne uwagi pod swoim adresem, osoby przewrażliwione na swoim punkcie. Ani w necie, ani w realu nie lubi się za bardzo takich osób i jest to jakoś zrozumiałe, bo trudno z nimi współżyć. Nigdy nie wiesz, czym możesz taką osobę urazić, musisz się stale pilnować, więc wolisz jej unikać.
            Sama tak silna chęć bycia lubianą, za wszelką cenę, wszędzie, jest dowodem na to, że buduje się poczucie swojej wartości nie na samoocenie, a ocenie innych. I uważam, że gdyby autorka przyjrzała się sobie, zrozumiała, że niepotrzebnie się tak napina, że lepiej odpuścić i skupić się na rzeczach ważniejszych, na rodzinie, na bliskich, byłoby lepiej dla wszystkich, a szczególnie dla niej.
            • triss_merigold6 Re: Boski 09.07.14, 13:43
              Choć z drugiej strony ja bym się zastanowiła, dlaczego ktoś odsuwa moje dziecko. A może to moje dziecko ma coś za uszami, a nie zastanawiałabym się, co ja zrobiłam nie tak, że moje dziecko jest odsuwane.
              Czekaj, piszesz o kompleksach? Ja bym uznała, że piiii... to, nie ten kolega, to będzie inny, bo nie wszystkie dzieci muszą się lubić, akceptować, kolegować i chętnie spędzac czas wspólnie.
              • sebalda Re: Boski 09.07.14, 16:36
                > Czekaj, piszesz o kompleksach? Ja bym uznała, że piiii... to, nie ten kolega, t
                > o będzie inny, bo nie wszystkie dzieci muszą się lubić, akceptować, kolegować i
                > chętnie spędzac czas wspólnie.

                A tu pełna zgoda. Dzieci zresztą są tak zmienne w humorach, dziś wielka kłótnia, jutro najlepszy przyjaciel. Pamiętam, jak córka wracała spłakana, bo się pokłóciła strasznie z Marysią, bo Marysia jej to czy tamto, mąż już prawie biegł, by wyjaśniać, a ja zostawiałam to losowi i widziałam, jak następnego dnia dziewczynki bawiły się razem w najlepsze, jakby nic się nie stało. To zresztą dziwne, bo mąż miał rodzeństwo i jakoś nie pamiętał o tym, że dzieci tak mają, a ja nie miałam, a wiedziałam.
          • aqua48 Boski 09.07.14, 15:35
            boski_adonis napisała:

            > Jakbym usłyszał,ze dziecko sasiadki bez znanaj mi przyczyny zakazuje bawić sie
            > z moim dzieckiem - tez bym pewnie był uszczypliwy w myslach wobec sasiadki.

            Zamiast w takiej sytuacji wyzywać sąsiadkę w myślach, lub otwarcie nie lepiej zapytać grzecznie o co chodzi? Bo może to nasze dziecko nie bawi się ładnie, a może dziecko sąsiadki ma po prostu kończyć zabawę z jakiegoś neutralnego powodu - typu kolacja.

    • boski_adonis Re: co robie zle 09.07.14, 20:51
      Nie poszedłbym pytac sąsiadkę. Generalnie kieruje sie zasadą nie ingerowania w relacje moich dzieci z innymi dziecmi i ich rodzicami .Nie biegam kłócić sie, wyjasniac czy dopytywac rodziców, ktore w jakis sposób izolują swoje dziecko od mojego. Nie sądze, zeby autorce postu chodziło o sytuacje, gdy zabawa jest skracana z powodu kolacji. Oczywiscie relacje obserwuję, oceniam i nie koniecznie jak piszesz "zwyzywam " w myslach rodziców. Czasem sie skrzywię, czasem wyrazę niezadowolnie, czasem burknę w myslach niemiły epitet. Nie zwyzywam, bo mi sie nie chce az tak podnosić sobie cisnienie.
      Oczywiscie,ze bym interweniował, jesli działo by sie cos złego, dziecko krzywdziłoby inne dziecko itp itd.Jak interweniowac i dopytywac jesli ktos wyraznie pokazuje,ze kontaktu sobie nie zyczy?Co miałbym odpowiedziec sąsiadce, ktora dopytywałaby dlaczego moj syn nie lubi jej syna albo dlaczego uwazam,ze jej syn jest nieodpowiednim towarzystwem dla mojego? O ile dobrze sie orientuję ;) to w zyciu nie zawsze rozstrzygamy watpliwosci kierując bezposrednie pytanie i nie zawsze odpowiadamy prawde na takie pytanie.
      Autorka postu lepiej niz my czuje sytuację , bo w niej jest i pewnie sama rozstrzygnie czy ma ochotę o to pytac.
      • aqua48 Re: co robie zle 09.07.14, 22:11
        boski_adonis napisała:

        >Co miałbym odpowiedziec sąsiadce, ktora dop
        > ytywałaby dlaczego moj syn nie lubi jej syna albo dlaczego uwazam,ze jej syn j
        > est nieodpowiednim towarzystwem dla mojego?

        Prawdę. Że dzieci czasami się nie lubią i maja do tego prawo. albo ze jej syn używa słów, których nie akceptujesz, czy przemocy na którą się nie zgadzasz. Co w tym takiego strasznego, ze nie można powiedzieć wprost i grzecznie.

        >O ile dobrze sie orientuję ;) to w
        > zyciu nie zawsze rozstrzygamy watpliwosci kierując bezposrednie pytanie i nie
        > zawsze odpowiadamy prawde na takie pytanie.

        I bardzo szkoda, bo uniknęłoby się w ten sposób wielu nieporozumień, a mnóstwo problemów można by rozwiązać od ręki, bez dochodzenia "co autor miał na myśli".
        • boski_adonis Re: co robie zle 10.07.14, 18:11
          Ok, moge powiedzieć prawdę w rodzaju "moje dziecko nie bawi sie z pani dzieckiem , bo ja pani dziecka nie lubię " albo "moje dziecko nie bawi sie z pani dzieckiem , bo uważam,ze pani dziecko jest mniej inteligentne niz moje i gorzej wychowane wychowane, bo przeklina"
          Mozna wszystko powiedziec wprost, grzecznie i szczerze, ale w zyciu społecznym kierujemy się jeszcze innymi zasadami - czasami po prostu powstrzymujemy się , nie wyrazamy swoich opinii i zachowujemy grzeczny dystans po to,zeby nie obrazac innych ludzi .Zycie byłoby nieznosne gdyby wszyscy nagle zaczeli mówic sobie prawde grzecznie i szczerze.
          Zakładam,ze nie komunikujesz kazdej sasiadce ,ze jej sukienka jest brzydka i powinna ja zmienić,szefowi,ze jego pomysły są do bani, znajomej z bloku ,ze jej mąz jest beznadziejnym leniem , bo siedzi na ławce z piwem i kumplami itd.
          Oczywiscie,ze nasze błogie przeswiadczenie o obiektywizmie naszych ocen pozwoliłoby na uniknięcie się w ten sposób wielu nieporozumień, a mnóstwo
          > problemów można by rozwiązać od ręki.
          Pierwszym rozwiązaniem tego problemu i od reki, w przypadku pracy, mogłoby byc np. rychłe wypowiedzenie.
          Nie jestem szczery zawsze i wszędzie i zakładam,ze inni tez nie są. Inaczej zycie w społeczeństwie byłoby nie do zniesienia. Takie zachowanie mozna definiowac nie tylko jako brak szczerości , ale takze jako przestrzeganie zasad savoir vivre
          • aqua48 Re: co robie zle 10.07.14, 20:44
            boski_adonis napisała:

            > Ok, moge powiedzieć prawdę w rodzaju "moje dziecko nie bawi sie z pani dzieckie
            > m , bo ja pani dziecka nie lubię " albo "moje dziecko nie bawi sie z pani dzi
            > eckiem , bo uważam,ze pani dziecko jest mniej inteligentne niz moje i gorzej wy
            > chowane wychowane"
            > Mozna wszystko powiedziec wprost, grzecznie i szczerze, ale w zyciu społecznym
            > kierujemy się jeszcze innymi zasadami - czasami po prostu powstrzymujemy się ,
            > nie wyrazamy swoich opinii i zachowujemy grzeczny dystans po to,zeby nie obraza
            > c innych ludzi.

            Właśnie można powiedzieć co się myśli - szczerze, ale GRZECZNIE, Twoje przykłady grzeczne nie były.

            > Zakładam,ze nie komunikujesz kazdej sasiadce ,ze jej sukienka jest brzydka i po
            > winna ja zmienić,szefowi,ze jego pomysły są do bani, znajomej z bloku ,ze jej
            > mąz jest beznadziejnym leniem , bo siedzi na ławce z piwem i kumplami itd.

            A PO CO miałabym to robić? Mylisz obrażanie innych z grzeczną odpowiedzią na zadane pytanie w celu zmiany swojego zachowania.
            Jeśli sąsiadka zapyta mnie czy dobrze jej w nowej sukience powiem, że wolę ją w starej bo uważam że lepiej leży, jeśli szef zapyta co sądzę o jego pomyśle, który jest do bani powiem że mam zastrzeżenia w punktach takich i takich i zapytam jak chce je praktycznie rozwiązać. Jeśli sąsiadka zapyta czy jej mąż pilnował dziecka na placyku popołudniu powiem szczerze, że pił w tym czasie piwo z koleżkami i nie sądzę aby mógł jednocześnie skutecznie dopilnować ich syna. Co w tym złego?


            • boski_adonis Re: aqua48 10.07.14, 23:33
              Nie widze problemu. Nie wiem co miałbym mylić? Kazdy postepuje tak jak uwaza za stosowne. Moga sie Tobie nie podobac moje zasady, tak samo jak mnie nie zachwycaja Twoje. Ludzie róznie czują, co dla jednego będzie pożadana szczeroscia, dla drugiego moze być nie do przyjecia. Ot, niuans - odmienności ludzkiej natury.

    • edw-ina Re: co robie zle 10.07.14, 21:14
      Przeniosłaś się, ale nie masz ŻADNYCH znajomych? Żadnych? Nikt do ciebie nie przyjeżdża, nie odwiedza, nie spotykasz się z nikim poza miejscem zamieszkania? Ktoś cię w tym domu na wsi zamknął?
      Uciekłam do domu za miastem kilka lat temu po wielu przeprowadzkach po Polsce i świecie. Większość moich znajomych mieszka w oddaleniu minimum 30 km (najbliższy nie tylko terytorialnie przyjaciel), wielu niemal 400 (przyjaciółka i drugi przyjaciel),a kilkoro 600, 800, ponad 1500 i 3000 km. Jakoś się odwiedzamy, spotykamy. Może nie wyjątkowo często, ale udaje się to zrobić. Sąsiadów poznałam i polubiłam, a nawet zaprzyjaźniłam się po prostu rozmawiając z nimi, oferując swoją pomoc, kiedy widziałam, że może się przydać. Samemu trzeba wyjść do ludzi, a nie czekać, aż oni przyjdą do ciebie.
      • wolnapolna Re: co robie zle 11.07.14, 12:16
        mam znajomych cojakis czs sie odwiedzamy nawzajem.mam tez rodzine rodzenstwo.chodzi raczej o to zeby dzieciak znal tu jakies dzieci.ale nic nasile.zreszta chyba ja rzeczywiscie za bardzo skupilam sie na tym-pseudo malomiateczkowym stylu jak ranczo.widze ze po prostu tutaj sest inna mentalnosci i tyle.
Pełna wersja