differentview
12.09.14, 15:23
wysluchalam ostatnio ciekawej audycji w radiu rdc na temat blednych wyobrazn jakie ludzie maja na temat zwiazkow; powszechnie uwaza sie, ze podstawa zwiazku powinna byc milosc romantyczna, uczucie, pozadanie a te rzekomo trwaja maksymalnie 30 miesiecy a potem zaczyna sie proza zycia- i jedyne na czym mozna wtedy zwiazek oprzec jest przywiazanie, to, ze ewentualnie dobrze sie znamy i lubimy, mamy dzieci, wspolny dom, kredyt czyli taka przyjazn+ wspolne zobowiazania + spanie w jednym lozku; i ze oczekiwanie silnych uczuc w zwiazku, ktory trwa dluzej niz trzy lata to generalnie niedojrzalosc i przyczyna zdrad lub rozpadania sie realcji bo jednak czlowiek goni za tymi porywami serca( lub ciala) a powinien cenic inne wartosci- czyli wlasnie to, ze sie jak lyse konie znamy i mozemy np. liczyc na siebie; jakos nie przemawia do mnie taka wizja zwiazku choc byc moze jak moj staz bedzie 20 albo 30 letni to uznam, ze to prawda;) jednak wydaje mi sie, ze jest mozliwe utrzymanie w zwiazku dosc wysokiej temperatury( nie mowie, ze takiej jak w fazie zakochania) przez wiele lat; ze milosc o ile jest prawdziwa nie przeradza sie w jakis bezplciowy twor podtrzymywany przez przywiazanie, rozsadek i czysto racjonalne wybory; ze jednak jest w niej cos jeszcze, jakas tajemnica i ona moze trwac wiele lat albo cale zycie- takie mam naiwne wyobrazenia, ze jest to mozliwe- a jak Wy myslicie?