Dodaj do ulubionych

Pasierbica i ja

15.12.15, 19:02
Mam 36 lat i 8 letnią pasierbice, 9 lat starszego partnera. Dziewczynka jest 2x w tygodniu i co drugi weekend, choć jej mama często nam ją " podrzuca" . Mam z dziewczynką dobrą relację, długo ją wprowadzaliśmy w nasz związek, jesteśmy razem 3,5 roku a partner jest 4 lata po rozwodzie. Nie ja byłam przyczyną rozpadu ich małżeństwa. Naszą relację budowaliśmy długo bo ok 2 lata spotykaliśmy się a od roku mieszkam razem z partnerem. Mama dziewczynki do tej pory nie moze sobie poradzić po rozwodzie, i najpierw dziecko w wieku 4 lat ją pocieszało , potem było odpychane przez nią, a teraz jest jej powiernikiem wszystkich sekretów, nawet tych co 8 letnie dziecko nie powinno wiedzieć. Bywały sytuacje takie że wyciągaliśmy ją na siłę z pod łóżka bo był czas wracania do mamy, praktycznie całe wakacje spędziła u nas, mama w tym czasie miała partnera i dziecko jej nie było po drodze. W naszym domu jest zasada ze nie oczerniamy drugiego rodzica, więc nawet jak nam się podobało coś w postępowaniu mamy to raczej tłumaczyliśmy dlaczego mama tak się zachowała a nie inaczej i że na pewno nie chciała źle. Natomiast nie można tego powiedzieć o drugiej stronie, jesteśmy oczerniani o wszystko, że jej nie uczymy, że nie wymagamy, że ojciec zajmuje się tylko mną, że nie poświeca jej czasu, ponieważ studiuję zaocznie, praktycznie co drugi weekend maja wolne ode mnie, wcześniej było tak że weekendy spędzaliśmy w trójkę, raz były atrakcje raz nie, ale to chyba normalne, dziewczynka u nas nie jest gościem tylko domownikiem. No i teraz jest agresja na mnie od strony dziweczynki zawsze po powrocie od mamy , tzn nie bezpośrednio na mnie skierowana, mówi o tym tacie, że nie chce wracać bo ja jestem w domu. Po wejściu do mieszkania nie przywita się ze mną, widać że jest foch, więc ja się usuwam , po pewnym czasie sama przychodzi daje buziaki przytula się i już jest ok. Zarzuca partnerowi ze kocha tylko mnie, że tylko mi czas poświęca. Partner jej tłumaczy,, jednak po dłuższym przebywaniem z mama to nie jest to samo dziecko. Jest też agresywna, potrafi rękę podnieść na mojego partnera, jest chamska używa słów i gestów jakich 8 letnie dziecko nie powinno do rodzica ani do nikogo stosować. Zaczęliśmy wizyty u psychologa z dzieckiem, aby pomóc jej z emocjami , które powodują że rówieśnicy raczej nie chcą utrzymywać z nią kontaktów. Obraża się o wszystko, aby się podzielić z kimś potrzeba ok 20 min negocjacji. Mama nie chce współpracować twierdzi ze nie ma z niąproblemów, ze to my mamy wiec sobie radźmy. Ostatnio dziecko nie wytrzymało i okazało się że mama jednak ma problemy, przy nauce bije ją po głowię, że za karę zabrania jej dzwonienia do nas, aby się nie poskarżyła i może tylko dzwonić do nas jak ma coś załtwić za mamę np. opiekę kiedy mama znowu nie może, lub kiedy jest szczęsliwa, więc jak dzwoni do nas jest " szczęsliwa" no i mama jej nie daje śniadań...bo nie ma pięniedzy. Z tego co wiemy podobno ma trzy etaty( tak mówi dziecku), pomaga jej rodzina a mój pratner płaci jej 1300 alimentów. Już mi brak sił na to wszystko ,jak się zdystansować , nie zwariować, albo gdzie iść aby to dziecko miało normalne dzieciństwo w miarę a nie wiecznie było przez mame szarpane i nastawiane.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Pasierbica i ja 15.12.15, 19:10
      Co twój partner na to, że jego dziecko jest bite książką po głowie?
      • asiczka79 Re: Pasierbica i ja 15.12.15, 21:49
        Zwraca mamie uwagę, ale ona nie dopuszcza do siebie żadnej krytyki. Twierdzi ze jest dobrą matką i on chce ją zniszczyć. Byliśmy na policji rok temu zgłosić stalking, bo ilość smsmów z wyzwiskami to ok 40 dziennie, policjant był, porozmawiał i nic. Wiecie jakie jest prawo jesli chodzi o ojców... ona wszystko robi na pokaz. Jedyny moment kiedy był spokój to wówczas kiedy miała partnera, dzwoniła do dziecka, ale nie było jej fizycznie, było spokojnie i tak normalnie od września wróciło wszystko, parnter ją zostawił. Mój partner obawia się że jak ruszy g.... to będzie jeszcze bardziej smierdzieć. Na chwilę obecną manipuluje dzieckiem bardzo. Przykro to.
        • izabelski Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 12:26
          a u prawnika od spraw rodzinnych byliscie?
      • nevada_r Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 14:21
        >Co twój partner na to, że jego dziecko jest bite książką po głowie?

        Ten święty partner sam dzieciaka leje, o:

        forum.gazeta.pl/forum/w,851,159763785,159786118,Re_Agresja_8_letniej_pasierbicy_w_trakcie_nauki.html?v=2#p159786118

        I codziennie robi dwugodzinne awantury biednemu dziecku nad pracą domową. Wytłumaczcie jej to, bo ja już nie mogę... :(

        Cała rodzina jest zaburzona i powinna się leczyć.
        • edw-ina Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 14:30
          I tak się kończy, jak dwoje nieodpowiedzialnych ludzi ma dziecko. Cudownie. Tylko dziecka żal, ale nikt niczego w konsekwencji nie zrobi. A później będą płacze: chcieliśmy tak dobrze, a ta niewdzięczna dziewucha wyrosła na niewiadomo kogo. Biedna dziewczynka.
          • mozambique Re: Pasierbica i ja 17.12.15, 12:37
            niejedna na tym forum machnełą sobei nieodpowiedzialnie dziecko /dzieci małżenskie/pozamalzenskie z jakims odpadem atomowym a jednak do nich tak stanowczo nie piszesz
            • edw-ina Re: Pasierbica i ja 17.12.15, 13:11
              Bo zakładam, że nie każdy robi pocharatanemu psychicznie dziecku dwugodzinne wykłady i to robi je regularnie przy każdym odrabianiu lekcji.
      • morekac Re: Pasierbica i ja 20.12.15, 04:50

        > Co twój partner na to, że jego dziecko jest bite książką po głowie?

        Z innego wątku wynika, że mała od niego też obrywa.
        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • skyler-white Re: Pasierbica i ja 21.12.15, 01:43
        Gdzie jest napisane, że książką?
        • skyler-white Re: Pasierbica i ja 21.12.15, 01:44
          Co twój partner na to, że jego dziecko jest bite książką po głowie?

          To było do alpepe.
    • sonia_siemionowna Re: Pasierbica i ja 15.12.15, 20:21
      Mama stosuje wobec dziecka przemoc fizyczna i psychiczna. Partner moze wnioskowac o zmiane miejsca zamieszkania dziecka (moim zdaniem powinien). Ty niestety nie mozesz. Dlaczego partner tego nie robi to juz jest miedzy Wami do obgadania. Ale mozesz byc ta akceptujaca dorosla osoba w zyciu dziecka, dzieki ktorej pomimo ciezkiego dziecinstwa mozna wyjsc na prosta. Badania dowodza, ze dzieci zle traktowane przez rodzicow maja mniejsze problemy jako dorosli jesli w otoczeniu jest inna stabilna i akceptujaca dorosla osoba.

      Moim zdaniem i matka i ojciec zawodza jako rodzice.
      • edw-ina Re: Pasierbica i ja 15.12.15, 21:42
        W takiej sytuacji należy zbierać dowody, skontaktować się z prawnikiem i wnieść sprawę o zmianę miejsca zamieszkania dziecka.Tu nie ma na co czekać i czego rozważać.
    • amb25 Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 09:27
      Zeby nie bylo, ja nie jestem calkowita przeiwniczka kar cielsnych (czasami to jedyny sposob, niestety), ale..
      Uwazam, ze w tym rpzypadku kobieta przesadza. Wg prawa bicie dziecka i znecanie sie nad nim jest KARALNE. Wg twojego opisu to nie jest pojedyczy raz, bo np. dzieck sie pierwszy raz nacpal, cos ukradlo, pobilo kogos czy cos takiego i oberwalo od mamusi, to dzieje sie ciagle i regularnie. Dziecko ma problemy i to takie ktore beda rzutowaly na jej przyszle zycie. Uwazam, ze powinniscie starac sie o wylaczna opieke nad mala - mama bedzie ja mogla odwiedzac. Im szybciej tym lepiej. Ona juz ma zaburzona psychike - "odbudowanie" jej zajmie wam lata i pewnie przyspozy mnostwo problemow. Jak mala pomieszka jeszcze z mama, to ty jej nic nie pomozesz, a wprost przeciwniew oczach dziecka powoli satniesz sie wrogiem nr 1 przyczyna wszystkich nieszczesc (bo mamusia wmowi jej, ze to ty zabralas tatusia i teraz mamusia jest neiszczesliwa i to ze ja pierze po glowie i nie daje sniadania to tez twoja wina bo tauts jej na sniadania dla dziecka nie daje bo ty zabierasz te pieniadze), bez wzgledu na to czy jestes do niej nastawiona pozytywnie czy nie.
      • zuzi.1 Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 09:37
        Zgadzam sie, matka to zaburzina manipulantka, wiec dziwie sie, ze ojciec nie zrobil do tej pory wszystkiego, aby dziecko przejac pod swoja glowna opieke. Ale na Twoim miejscu autorko nie wtracalabym sie w ta sprawe, to Twoj facet powinien tu podejmowac decyzje, a skoro tego nie robi, to albo sie boi rozgrywki o dziecko z ex zona albo mu tak wygodnie i dla dobra dziecka nie chce mu sie bardziej poswiecac.
        • alpepe Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 11:26
          Matka ma 1300 alimentów. O ile nie krytykuję kobiet, które dostają wysokie alimenty na dzieci, o tyle sądzę, że matka się nie podda i nie odda dziecka właśnie z powodu tej kwoty.
          • asiczka79 Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 14:17
            Też tak uważamy i jeszcze więcej dziecku w głowie namiesza po złości. Dziecko przeżyło rozwód dość cięzko, zresztą jak zawsze dzieci to przezywają, pojawilam się ja - ciocia , choć mnie akcpetuje to wiadomo nigdy nie bede jej autorytetem i czasami potrafi zapyskować do mnie, zwłaszcza po powrocie od mamy. Teraz jak ją zabierzemy mamie czy to nie będzie nastepna trauma dla dziecka? Jak na razie mama dużo rzeczy robi na pokaz, lata na zebrania, udziela się, zajmuje wysokie stanowisko kierownicze, dzieckiem wg niej tylko ona sie zajmuje, mowi dziecku o wszystkim traktuje jako swoją powierniczkę, na pewno nie raz dziecko pocieszało ją nie ona dziecko. Ale czy to są dowody wystarczzajace aby ją jej zabrać? Nie omieszała powiedzieć tego dziecku ze się szykujemy na to żeby ona z nami mieszkala a ona ma gdzie indziej dom u niej, były łzy i złość dziecka oraz przerazenie jak to bez mamy. Wiemy że choć najgorsza matka to matka...dla dziecka
            • basiastel Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 22:53
              Dlaczego uważasz, że matka dziecka chodząc na zebrania, udzielając się ( cokolwiek to znaczy) i zajmując wysokie stanowisko kierownicze, robi to na pokaz. Zwłaszcza ta teoria dot. zajmowania na pokaz wysokiego stanowiska mnie zadziwia. Fakt, że matka mówi dziecku o wszystkim ( skąd o tym wiesz?), nie oznacza też, że się o dziecko nie troszczy.
              Nie masz wpływu na matkę tego dziecka, skup się na jego ojcu.
              • mozambique Re: Pasierbica i ja 17.12.15, 12:38
                wysokie stanowisko kierownicze + 2 inne etaty ? mhmmm mhmmm
        • sebalda Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 11:31
          W prawodawstwie i podejściu urzędników wiele się zmieniło i ciągłe zasłanianie się przez ojców tym, że u nas to ojcowie nie mają szans, więc nie warto starać się o opiekę nad dzieckiem, jest już mało wiarygodne. Znam bardzo wiele historii, gdzie ojciec jest takim właśnie manipulatorem i wygrywa z ustępliwą matką.
          Jeśli tutaj ojciec jest OK, jeśli mu zależy i ma dowody na to, że dziecko jest źle traktowane w domu przez matkę, ma wszelkie dane, by wystąpić o wyłączną opiekę. Jedno zastrzeżenie: musi mu naprawdę zależeć. A czy tak jest tutaj?
    • sonia_siemionowna Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 14:28
      Byliście na policji zgłosić stalking a znęcania się nad dzieckiem nie? Wybacz ostre słowa, ale mam wrażenie, że Twój partner troszczy się głównie o siebie, żeby mu nie 'śmierdziało'. Ja nie mam dzieci ale nie mogłabym być z mężczyzną, który nie próbuje z całych sił wyrwać swojego dziecka z takiego piekła. Córka mu to kiedyś wypomni.

      Zasłanianie się 'wiecie, jakie jest prawo' nie ma sensu. Prawo jest takie samo względem obojga rodziców. Orzecznictwo pozostawia czasami wiele do życzenia, ale to się zmienia. Dość wygodne wytłumaczenie, zgodnie z którym pedofilii też nie należy zgłaszać, bo przecież sprawy ciągną się latami a wyroki są niskie. Najlepiej w ogóle nic nie robić i czekać, aż 'ktoś' 'coś' zrobi.
    • izabelski Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 15:23
      co mnie uderzylo w tym watkuposcie to to, ze nie uzylas slowa corka
      nawet opisujac relacje pasierbicy z jej ojcem

      wydaje mi sie, ze na prawde jej nie lubisz i nie chcesz zeby relacje rodzic-dziecko byly utrwalane

      z innej beczki - czy pasierbica ma problemy a czytaniem, liczeniem lub pisaniem? jesli tak, to czy ktos rozwazal badanie w kierunku dysleksji, dyspraksji lub syskalkulii?

      na watku zalinkowanym tutaj piszzesz, za mala zgaduje odpowiedzi - znaczy ze nie rozumie materialu
      trzeba cofnac cie kilka krokow i oprocz pojscia do szkoly i rozmowy na temat ilosci i trudnosci prac domowych zastanowic sie gdzie lezy na prawde powod niecheci pasierbicy do robienia zadan domowych.

      dopoki nie bedziecie wiedzieli dlaczego mala sie buntuje niczego nie wskoracie

      praca domowa powinna byc taka,zeby utrwalic material przepracowany w szkole a nie uczyc dziecka w domu tego, co powinno wyniesc z lekcji
      • alpepe Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 15:41
        dyskalkulii? Schorzenia , które nie istnieje, lub ok, istnieje, ale można się go pozbyć ćwicząc liczenie?!
        Podobnie zresztą jest z dysleksją i z dysortografią.
        • sonia_siemionowna Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 18:31
          Bzdury.

          To, że zbyt łatwo jest diagnozowane nie oznacza, że schorzenie nie istnieje. Podobnie jak z ME na Zachodzie. Pisząc takie bzdury szkodzisz tym, którzy się swojej dyskalkulii/dysleksji czy dysortografii 'pozbyć' nie mogą.
          • ola_dom Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 18:37
            sonia_siemionowna napisała:

            > Bzdury.

            Oczywiście, że bzdury, ale do zapiekłych fanatyków to nie dociera. Trudno, nie każdy musi mieć wystarczająco otwarty umysł.
            • alpepe Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 19:32
              Gdyby mi się nie zdarzyło uczyć dziecka z dysleksją i dysgrafią, to pewnie też bym takie bzdury pociskała jak wy, ale ponieważ zagłębiłam się w lit. fachową i miałam model z odpowiednimi papierami przed sobą, który wyprowadziłam z jedynek na piątki, to myślę, że jednak wiem, co mówię.
              A co do dyskalkulii, to przecież to było potwierdzone, że jest to nieistniejące schorzenie. Jeden potrzebuje 50 ćwiczeń, by załapać, drugi 5, teraz ten od 50 ćwiczeń to nagle dyskalkulik. Śmiech na sali.
              • sonia_siemionowna Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 20:30
                I co? Jeden uczeń Ci się trafił i na tym przykładzie bazujesz swoje teorie dotyczące wszystkich uczniów? Gratuluję. Zgodnie z Twoim tokiem myślenia guzek w piersi nigdy nie jest rakiem, bo w mojej nie był i udało mi się go 'wyleczyć'. :P


                Fakt, że w Polsce niedouczeni 'specjaliści' zbyt łatwo diagnozują różne dys- nie oznacza, że one w ogóle nie istnieją albo, że są możliwe do 'wyleczenia'. Podobnie jest z autyzmem. W Polsce chyba już co piąte dziecko ma diagnozowane 'spektrum autystyczne' i większość z niego wyrasta. Natomiast wiadomo, że z autyzmu się nie wyrasta. Łagodną dysortografię można skorygować wertowaniem słowników, ale ciężkiej, kiedy dziecko nie potrafi przepisać liter w odpowiedniej kolejności już nie. Swoimi uogólnieniami wyrządzasz takim dzieciom krzywdę.

                Także jestem z wykształcenia nauczycielką (między innymi) i moje doświadczenie pedagogiczne uczy mnie, że absolutnie nie należy doświadczenia jednostkowego traktować jako wiążącej reguły reprezentatywnej dla ogółu populacji. Tego też z resztą uczą na studiach. Miałam do czynienia z dziećmi zdiagnozowanymi jako dysortograficzne, które po prostu nie nauczyły się pisać kiedy był na to czas. Ale to nie oznacza, że dysortografia nie istnieje tylko, że diagnoza była błędna.
              • ola_dom Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 21:16
                alpepe napisała:

                > A co do dyskalkulii, to przecież to było potwierdzone, że jest to nieistniejące schorzenie.

                Wiesz co? Ja nawet nie umiem wytłumaczyć, co mi się dzieje w głowie na widok liczb i równań. I nie tylko w głowie.
                Nawet na kalkulatorze umiem się pomylić.
                Numery (np. daty, liczby porządkowe od czegośtam) muszę sobie powiedzieć w myślach na głos, żeby nadać im jakiś rytm, bo tylko dzięki temu jestem w stanie je zapamiętać (na kilkanaście sekund) i to nie za wiele naraz.
                Jak w końcu, dawno po skończeniu szkoły, przeczytałam o czymś takim, jak dyskalkulia, nie wierzyłam, że ktoś tak jasno napisał, co czuję, kiedy mam do czynienia z liczbami.
                I w sumie mam gdzieś, czy ktoś wierzy w dyskalkulię, czy nie. Nikt mi nie zabierze tego poczucia, kiedy dowiedziałam się, że nie mam budyniu z galaretą w głowie, tylko coś tam po prostu nie styka.
                • amb25 Re: Pasierbica i ja 17.12.15, 11:17
                  Moja siostra miala zgiadnozowana dysortografie. Ale jak od madrego nauczyciela dostala mnostwo roznych cwiczen wlasnie na ortografie (na probe rodzicow, bo przeciez nie musiala bo miala zaswiadczenie) i ona je z placzem codziennie robila (bo czemu ma robic jesli ma zdiagnozowana dysortografie?!), to teraz kiedy zdala mature juz tej dysortografii nie ma i pisze bezblednie (obecnie roznego rodzaju raporty...) Na maturze nawet bledow ortograficznych jej nie musieli liczyc... Tylko nikt nie pozwolil jej na wymowki typu mam dysortografie i mam budyn w glowie, wiec nie musze. Ona ciezko nad ta dysortografia pracowala i udalo sie. Moja siostra nauczycielka uwaza, ze nie ma dysortografii i dyskalkulii - sa zaniedbania rodzicow i dzieci ktore potrzebuja po prostu innego sposobu nauczania. Ze te zaburzenia sa doskonala wymowka dla rodzicow ktorzy nie chca/nie moga poswiecie dziecku tyle czasu, zeby mu pomoc przezwyciezyc te problemy.
                  • ola_dom Re: Pasierbica i ja 17.12.15, 11:21
                    amb25 napisała:

                    > Ze te zaburzenia sa doskonala wymowka dla rodzicow ktorzy nie chca/nie moga
                    > poswiecie dziecku tyle czasu, zeby mu pomoc przezwyciezyc te problemy.

                    Ja wcale nie wiem, czy mi jakieś ćwiczenia by nie pomogły, bo za "moich czasów" nikt nawet nie miał pojęcia o takiej fanaberii, jak dyskalkulia. Dysortografia była traktowana bardzo podejrzliwie i w moim liceum chyba nie była uwzględniana na maturze. A co tu dopiero mówić o leczeniu czy terapii tego czegoś.
                    Ja nie twierdzę, że na to nic nie pomoże. Ja tylko się upieram, że takie coś ISTNIEJE i nie jest wyłącznie wymysłem leniwych uczniów.
                  • morekac Re: Pasierbica i ja 20.12.15, 05:15
                    to teraz kiedy zda
                    > la mature juz tej dysortografii nie ma i pisze bezblednie (obecnie roznego rodz
                    > aju raporty...)

                    Pewnie sobie włączyła sprawdzanie pisowni w edytorze tekstów, dlatego dysortografia jej cudownie przeszła. Na tej samej zasadzie moja córka też już nie ma dysortografii.😄

                    Moja siostra nauczycielka uwaza, ze nie ma dysortografii i dyskalkulii - sa
                    > zaniedbania rodzicow i dzieci ktore potrzebuja po prostu innego sposobu nauczan
                    > ia
                    Szkoda, że nauczyciele mają takie 'wspierające' podejście. Owszem, uczniowie z dysleksją powinni pracować nad swoimi brakami, gdyż utrudniają one naukę (sama ortografia może nie, ale już kłopoty z czytaniem - jak najbardziej ). Ortografia to zresztą czasem najmniejszy problem dyslektyka.
                    Czasem te ćwiczenia są skuteczne mniej, czasem bardziej. Po wielu latach ćwiczeń córce zdarzają się może 1 czy 2 błędy na stronę A4 przy odręcznym pisaniu, a w 3 klasie sp było to i kilkanaście byków na stronę (zeszytu) . Postęp jest, ale dysleksja została.
                    Dysleksja nie jest wynikiem zaniedbań rodziców - bo w takim razie młodsza też pewnie robiłaby błędy ortograficzne, a pisze bezbłędnie niemal od zawsze.

                    > Na maturze nawet bledow ortograficznych jej nie musieli liczyc

                    Od wielu już lat nie jest to podstawowe kryterium zdania czy niezdania matury z polskiego. Jeden z wielu elementów oceny, mniej istotny niż pisanue z sensem i na temat.

                    -------------------------------------------------------------
                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • izabelski Re: Pasierbica i ja 16.12.15, 23:26
                Ja mysle, ze powinnas kontynuowac swoja edukacje i nie wydawac opinii jak powyzsza ktora jest po prostu nielogiczna.
    • mgla_jedwabna Re: Pasierbica i ja 20.12.15, 02:13
      Matka dziewczynki zachowywała się w sposób niedopuszczalny, a wy tłumaczyliście dziecku, że "mama na pewno nie chciała źle". To teraz się nie dziwcie, że mała wam nie ufa i że broni się, jak umie, okazując agresję i pilnując uporczywie tego, co jej.
    • karrioka Re: Pasierbica i ja 13.01.16, 02:11
      rany, czy ktokolwiek jest miły dla tego dziecka?

      wy ją bijecie, matka też ją bije, dziecko jest obciążone popisami agresji trzech dorosłych osób. Mam nadzieję, że przynajmniej któraś z babć nie używa rąsi jako narzędzia wychowawczego.

      Tacie i mamie faktycznie przydałby się psycholog i jakaś przyspieszona praca nad zachowaniem przy dziecku i w stosunku do niego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka