fugitive
04.06.16, 16:22
Proszę was o spojrzenie z boku. Mam siostrę, obie jesteśmy juz po 40 stce, mamy rodziny. ZawsE byłyśmy dośc zżyte. Ale z jej mężem nigdy się nie polubiliśmy. Siostra ma córkę, której ja jestem chrzestną. Ona jest chrzestną mojego syna. Co roku z okazji urodzin mojego syna zapraszam na obiad najbliższą rodzinę. Na obiad nigdy nie przychodzą mąż i córka. Od dawna juz nie pytam dlaczego. Mówi się, że córka nie przychodzi bo się będzie nudzić ( między nią a moim synem jest duża różnica wieku, na przyjęciu jest też kilka innych dzieci w wieku syna, nikogo w jej wieku). Ok dałam spokój , nie pytam już. Siostra dla córki imprez nie organizowała, odkąd skończyła 7 lat. W tym roku jednak córka siostry skończyła 18 lat., Siostra zrobiła imprezę dla najbliższej rodziny czyli dziadków, wybrała na imprezę dzień , kiedy ja musiałam wyjechać. O moim wyjeździe wiedziała od dawna, na przyjęcie mnie nawet nie zaprosiła. Dodam, ze wyjechałem tylko na jeden dzień. Przyjęcie bez problemu mozna było przełożyć na dzień następny, gdyby tylko chcieli. Zrobiło mi się z tego powodu bardzo przykro. To moja chrześniaczka w końcu . Siostra nie widzi żadnego problemu. Twierdzi, ze zrobiła tego dnia bo córka tak chciała, więcej sie nie tłumaczy. Ja natomiast czuje jakby ona i jej rodzina definitywnie poinformowała mnie, ze nie życzy sobie mnie w swoim życiu i przede wszystkim w swoim domu. Siostra twierdzi, ze nic sie nie stało i ńie jestem w stanie jej wytłumaczyć o co mi chodzi. Jak tomoceniacie , Waszym zdaniem przesadzam? Dodam, ze mieszakmy w tym samym mieście 10 minut drogi od siebie. Jak byście zachowywyały sie wobec siostry i jej rodziny? No i co z prezentem na 18, czy powinnam go wręczyć, jeśli tak to gdzie? Do ich domu nie mam ochoty iść, przecież nikt mnie tam nie zaprasza