Dodaj do ulubionych

Problem z siostrą

16.08.16, 21:51
Pani Agnieszko, szczególnie proszę Panią o poradę. Ale inne wypowiedzi też są mile widziane. Napiszę w skrócie. Moja siostra ma bardzo duży problem alkoholowy. Przez to straciła męża i dziecko. Nie ma pracy z wiadomego powodu, utrzymuje się z prac dorywczych i pomocy mamy. Przez męża ma założonych kilka spraw sądowych, które są w toku. Sama nie widzi swojego problemu i twierdzi, że wszelkie zło które ją spotyka nie jest przez nią tylko przez innych. Nie potrzebuje kontaktu z dzieckiem. Ogólnie mówiąc "stacza się". Czy jest możliwośc przymusowego leczenia takiej osoby??? Jak jej pomóc. Proszę o radę. Siedlce.
Obserwuj wątek
    • weganka_69 Re: Problem z siostrą 16.08.16, 21:53
      Proszę o wszelkie porady, może ktoś coś podobnego przeżywał...
      • bergamotka77 Re: Problem z siostrą 16.08.16, 22:55
        Jesli ona nie chce sobie pomoc to nikt nie jest jej w stanie pomoc. Przykre, ale prawdziwe. To dorosla kobieta. Wspolczuje ci bardzo.
    • enith Re: Problem z siostrą 16.08.16, 23:54
      Bardzo wam współczuję. Alkoholizm członka rodziny to koszmar dla wszystkich bliskich.
      Na szybko link:
      www.infor.pl/prawo/pomoc-spoleczna/przemoc-w-rodzinie/250000,Przymusowe-leczenie-alkoholika.html
      Lata temu znajomy mojej rodziny został przymusowo wysłany na leczenie, o co wnioskowała jego żona, ale nie znam szczegółów. Ale generalnie tak, można alkoholika wysłać na leczenie wbrew woli i orzeka to sąd.
      Mam nadzieję, że inni forumowicze się wypowiedzą, może ktoś zna taki proces z pierwszej ręki i będzie mógł podpowiedzieć.
    • agisk Re: Problem z siostrą 17.08.16, 11:44
      Mój ojciec miał takie przymusowe leczenie. Pamiętam, że ogólnie mu się tam podobało. Nawiązał kilka przyjaźni. Niestety jak mi tym opowiadał, był nawalony :(
    • weganka_69 Re: Problem z siostrą 17.08.16, 21:13
      Dziękuję za odpowiedzi ale jak napisała bergamotka, jak sama nie zechce sobie pomóc to niestety innym jest tym bardziej trudno. Liczę na odpowiedź Pani Agnieszki jeszcze w tym temacie.
      • bergamotka77 Re: Problem z siostrą 17.08.16, 22:09
        Niestety moja kuzynka zmarła na te chorobe mając 40 kilka lat. To nie przelewki :(
      • enith Re: Problem z siostrą 21.08.16, 04:27
        weganka_69 napisał(a):

        > Dziękuję za odpowiedzi ale jak napisała bergamotka, jak sama nie zechce sobie p
        > omóc to niestety innym jest tym bardziej trudno.

        Twoja siostra w wyniku alkoholizmu straciła męża, dziecko i pracę. Ma założone sprawy sądowe. Jeśli to nie zmobilizowało jej do podjęcia kroków w celu wyleczenia, to raczej nic tego nie sprawi. Ale rozumiem wasz ból i chęć pomocy. To straszne widzieć członka rodziny staczającego się na samo dno. Nawet, gdyby udało się ją na to przymusowe leczenie wysłać, prawdopodobnie i tak natychmiast po jego zakończeniu wróciłaby do nałogu. Tak niestety stało się ze znajomym rodziny, o którym wyżej pisałam. Wielokrotny odwyk, także w zakładzie zamkniętym nie pomógł i znajomy zmarł niedawno w wyniku choroby alkoholowej w wieku 57 lat.
        • weganka_69 Re: Problem z siostrą 05.09.16, 20:03
          Dziękuję za odpowiedź...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problem z siostrą 20.08.16, 23:11
      Chyba nie podam konkretnych szczegółów w sprawie leczenia przymusowego. To sprawa ustawowa i od brzmienia przepisów zależy kto i kiedy może być poddany przymusowemu leczeniu odwykowemu. Oraz kto z bliskich może złożyć wniosek o takie leczenie. Na pewno jest możliwość leczenia w ramach zwalczania problemów alkoholowych i to w Siedlcach lub okolicach.
      To jest najmniejszy problem. Trudniej jest o motywację osoby uzależnionej. Ona będzie racjonalizować swoje uzależnienie i nie dostrzegać problemu. Dlatego, dla Pani, wzięcie odpowiedzialności za zachowania siostry jest wejściem na ścieżkę współuzależnienia, z którego też należy się leczyć. Więc uwaga na nadmierne przejmowanie się swoją rodziną. Co najwyżej motywowanie do racjonalnych zachowań. Nic więcej. Oraz wsparcie, gdy taka osoba zaczyna się leczyć. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • weganka_69 Re: Problem z siostrą 05.09.16, 19:53
        Bardzo Pani dziękuję za opinię Pani Agnieszko. Jest ona dla mnie tym bardziej cenna, że zawsze wydawało mi się, że za mało robię, za mało motywuję, za mało pomagam. Dzięki Pani wypowiedzi wiem, jak dalej postępować.
    • enith Re: Problem z siostrą 21.08.16, 06:53
      > Przez to straciła męża i dziecko. Nie ma pracy z wiadomego powodu, utrzymuje się z prac dorywczych i pomocy mamy.

      No cóż, mama zwyczajnie wspiera córkę - alkoholiczkę w jej nałogu, bo całe wsparcie finansowe idzie prawdopodobnie na alkohol. Pani Agnieszka wspomina o współuzależnieniu i chyba właśnie mama jest współuzależniona. Rozmawiałaś z mamą o tym? Prawda jest taka, że dopóki siostra ma środki na alkohol, a te dostaje od mamy, to będzie pić i na odwyk nie pójdzie. Mama zdaje sobie z tego sprawę? Ja tu widzę potrzebę terapii i dla mamy, i dla ciebie też, żebyś się nie uwikłała w ratowanie siostry, która nie chce być ratowana.
      • weganka_69 Re: Problem z siostrą 05.09.16, 19:59
        Dziękuję bardzo za wypowiedź. Po rozmowach z Mamą myślę, że ona po prostu boi się, że jak przestanie jej pomagać, to siostra zaprzepaści mieszkanie i stanie się ciężarem dla niej. Dlatego woli opłacać jej mieszkanie i świadczenia, a także dawać pieniądze. Jest mi przykro z tego powodu, tłumaczyłam, że nie powinna jej finansować, no ale do Mamy takie tłumaczenie nie trafia. Zwłaszcza, że wiele lat żyła z mężem alkoholikiem :((
        • kaplin Re: Problem z siostrą 06.09.16, 11:42
          Twoja mama popełnia błąd. Rozumiem jej motywację, ale absolutnie nie można finansować alkoholiczki.
          Mój kolega zdecydował się na leczenie dopiero wtedy, gdy matka przestała mu wreszcie dawać pieniądze i opłacać wynajmowane przez niego mieszkanie. Było to dla niej potwornie ciężkie, ale terapeuta przekonał ją, że nie może być jego zapleczem finansowym.
          Po krótkim czasie, kolega nie miał dokąd pójść. Próbował zatrzymać się u znajomego, próbował żyć w jakimś opuszczonym domu, ale to było jego dno. Podobno niektórzy (nie wszyscy) uzależnieni mają taki swój limit i gdy sięgną dna, które dla każdego jest inne, próbują coś zmienić. W jego wypadku, dla wychuchanego chłopca z dobrego domu, granicą była bezdomność i syf.
          Jednocześnie dodam, że przez długi czas zanim zdecydował się na leczenie, dużo osób go wspierało, wiedział, że nie jest sam, że są wyjścia z tej sytuacji. Oczywiście to były ciężkie rozmowy, bo na przykład unikał nas, udawał że wszystko jest w porządku, kłamał, obwiniał innych itd.

          Życzę powodzenia, wyjście z nałogu jest możliwe, ale siostra musi sama tego chcieć. A mama, Ty i inni bliscy nie powinniście siebie obwiniać ani dawać jej pieniędzy. Myślę, że Mamie przydałaby się terapia i Ciebie też zachęcam do rozmowy z profesjonalistą. Wiem, że matce i siostrze kolegi bardzo to pomogło. Trzymaj się!
          • weganka_69 Re: Problem z siostrą 07.09.16, 23:24
            Dziękuję bardzo za odpowiedź kaplin. Ja już przestałam dawno wspierać i pomagać ale mama zawsze ma odpowiedź na ten temat: bo to przecież moja córka. Ja poznałam psychologię z racji wykonywanego zawodu i już dawno zaprzestałam pomocy, jednak mama cierpi i pomaga...pomaga i cierpi.Ech życie...
      • weganka_69 Re: Problem z siostrą 15.09.16, 23:11
        Dziękuję za odpowiedź, przemyślę to
      • quba Re: Problem z siostrą 16.09.16, 15:56
        enith napisała:

        > > Przez to straciła męża i dziecko. Nie ma pracy z wiadomego powodu, utrzym

        > Prawda jest taka, że dopóki siostra ma środki na alkohol, a te dostaje od m
        > amy, to będzie pić i na odwyk nie pójdzie.

        Niekoniecznie. Zwykle alkoholik potrafi świetnie sobie organizować alkohol, wyżebrze na ulicy, wprosi się w grono pijących, ukradnie itd...
        Żeby ta kobieta podjęła leczenie, musi spać na dno.
        Z dna się odbije.
        Ale to musi być jej dno.
        Znam przypadek, kiedy wieloletni alkoholik w stanie bardzo mocno zamroczonym, w nocy spadł pod drewniane łóżko, kiedy się ocknął i zobaczył deski nad sobą, osiwiał w ciągu paru minut, był pewien, że leży w zamkniętej trumnie, głęboko zakopany.
        Zaczął krzyczeć i tłuc w to domniemane wieko trumny, żona go wyciągnęła, ale facet natychmiast przestał pić, nawet nie potrzebował terapii.
        • enith Re: Problem z siostrą 16.09.16, 16:34
          > Żeby ta kobieta podjęła leczenie, musi spać na dno.

          Masz całkowitą rację. Niestety właśnie matka wspierając finansowo córkę uniemożliwia jej to spadnięcie na dno, a tym samym znalezienie motywacji do leczenia. Warto też zdać sobie sprawę z tego, że alkohol wyniszcza i każdy kolejny rok w nałogu zwiększa szansę na nieodwracalne zmiany w organiźmie. Znajomy rodziny, o którym wyżej już pisałam, ostatnie 30 miesięcy swojego życia spędził w zakładzie zamkniętym dla osób umysłowo chorych, a zmarł z wycieńczenia organizmu (nie potafił pod koniec życia jeść, a nikt nie bawił się w żywienie pozażylne osoby, której mózg praktycznie przestał funkcjonować). Dlatego im szybciej siostra autorki wątku sięgnie to dno, tym lepiej. A matka zwyczajnie daje córce komfort picia i środki na nie. To jest droga donikąd.
          • e-inka Re: Problem z siostrą 13.10.16, 12:10
            dziwie się waszej pewności względem planu: spadnie na dno i sie odbije. Odbije sie albo sie ne odbije. Mój ojciec wcale sie nie odbił tylko poległ. Pomimo, że nie uważam żebym była za jego zycie odpowiedzialna to trudno mi tak całkowicie pozbyc sie wyrzutów sumienia, że nie pomogłam mu jeszcze troche bardziej.
            • enith Re: Problem z siostrą 13.10.16, 14:22
              > Mój ojciec wcale sie nie odbił tylko poległ. Pomimo, że
              > nie uważam żebym była za jego zycie odpowiedzialna to trudno mi tak całkowicie
              > pozbyc sie wyrzutów sumienia, że nie pomogłam mu jeszcze troche bardziej.

              Takie rzeczy przerabia się na terapii. To jest KLASYKA współuzależnienia. Nie uważasz, ze byłaś za jego życie odpowiedzialna, ale masz wyrzuty sumienia, że jednak nie byłaś trochę bardziej odpowiedzialna i pomocna. Odpowiedzialny za swoje życie i kierowanie nim był wyłącznie twój ojciec. On akurat przegrał z nałogiem, ale ty nie miałaś z tym nic wspólnego. Robiłaś, co mogłaś, zapewne kosztem własnego życia. Co wiecej mogłaś zrobić? Co więcej poświęcić (własne szczęście, własną rodzinę)? Teraz, z perspektywy czasu, uważasz, że naprawdę mogłaś uratować ojca? Nie oczekuję odpowiedzi, sama sobie odpowiedz. I może rozważ terapię, jeśli te wyrzuty sumienia wpływają negatywnie na twoje życie.
    • best_bej Re: Problem z siostrą 21.08.16, 08:33
      Autorko znajdź u siebie Pełnomocnika rozwiązania problemów alkoholowych, jest w gminie lub pcpr/mopsie/gopsie.
      Jeśli to sensowna osob to Ci podpowie co i jak lub nawet uruchomi procedurę.
      • weganka_69 Re: Problem z siostrą 05.09.16, 20:00
        Dziękuję, poszukam pomocy jak najszybciej.
        • verdana Re: Problem z siostrą 20.09.16, 15:45
          Matka nie powinna siostrze pomagać, ale jak najbardziej popieram płacenie czynszu za mieszkanie. Bo w ten sposób matka zabezpiecza siebie samą. Wyobraźmy sobie scenariusz - siostra nie płaci, traci mieszkanie, spada na dno, dociera do niej - i zaczyna się leczyć.
          I udaje jej się. Tylko wychodzi z ośrodka w pustkę, w bezdomność. Albo matka ją przyjmie i będzie musiała mieszkać z siostrą, prawdopodobnie do końca życia, albo siostra wyląduje na ulicy i na 100% wróci do picia. A matkę zjedzą wyrzuty sumienia.
          Więc matka powinna dbać nie tylko o siostrę, ale w pierwszym rzędzie o siebie. Płacenie czynszu - i tylko czynszu -jest dbaniem o to, aby móc samemu zyć spokojnie.
          • weganka_69 Re: Problem z siostrą 24.09.16, 22:49
            Dziękuję za odpowiedź. Tak mama tłumaczy płacenie rachunków za siostrę...
    • stoijedna Skopiowane z sieci akt1 20.09.16, 12:38
      ZACZAROWANE KOŁO ZAPRZECZEŃ

      Autor Ksiądz Józef L. Kellerman
      Dyrektor Rady ds. Alkoholizmu w Charlotte (Północna Karolina)

      Ksiądz Kellerman przedstawił ten materiał po raz pierwszy na Drugim Rocznym Spotkaniu Grup Al-Anon w Connecticut, w Milford, 5 października 1968 roku.
      Jego teorie zostały przyjęte z takim entuzjazmem, że postanowiono je opublikować celem szerszego rozpowszechnienia. Główne Biuro Służb Rodzinnych Al-Anon uzyskało pozwolenie od księdza J. Kelermana na wydrukowanie i rozpowszechnienie tego materiału. Materiał dotyczy każdego, kto pośrednio lub bezpośrednio związany jest z życiem osoby cierpiącej na chorobę zwaną alkoholizm.
      W fikcyjnej sztuce ukazano, w jaki sposób ludzie w życiu alkoholika przedłużają jego chorobę i przeszkadzają w jej uleczeniu. Ponadto metody postępowania, jakie powinni zastosować wobec alkoholika bliscy mu ludzie, jeśli faktycznie pragną jego uzdrowienia.
      Publikacja niniejsza proponuje Al-Anon jako jeden z sposobów dawania sobie rady w sytuacjach stworzonych przez alkoholizm.

      Alkoholizm jest tragedią w trzech aktach. W tragedii bierze udział co najmniej czworo ludzi: pijący , jego rodzina, przyjaciele, koledzy w pracy, a nawet jego doradcy. Wszyscy oni przyczyniają się do obrotów tego zaczarowanego koła alkoholizmu. Choroba ta rzadko pojawia się u osoby całkowicie odseparowanej od ludzi. Rzadko również trwa w całkowitym odosobnieniu. Jeden człowiek pije i upija się - inni reagują na jego picie i zachowywanie się. Pijący reaguje z kolei na ich reakcje i znowu pije. W ten właśnie sposób zaczyna się obracać zaczarowane koło oskarżeń i zaprzeczeń - staczająca się w dół spirala alkoholizmu.

      Aby zrozumieć alkoholizm - musimy spojrzeć nie tylko na samego alkoholika, ale na całkowity obraz jego choroby tak - jakbyśmy byli widzami odgrywanej na scenie sztuki. Musimy dostrzec dokładnie role wszystkich aktorów tego dramatu.
      Alkoholik – jako gwiazda całej sztuki – występuje na początku pierwszego aktu. Gra on główną rolę, a inni reagują tylko na to, co on robi na scenie. Więc oto nasz gwiazdor – zazwyczaj mężczyzna w wieku 30 – 50 lat przeważnie zdolny, inteligentny i pracowity. Często jednak jego ambicje przekraczają jego możliwości. Widzimy, że jest to bardzo wrażliwy, samotny i nerwowy człowiek. Jest on również niedojrzały w sposób, który go czyni bardzo zależnym od innych ludzi. Prawdopodobnie zachowuje się sposób bardzo „niezależny’’, aby tej niedojrzałości całkowicie zaprzeczyć. Właśnie z tego zaprzeczania powstał tytuł naszej sztuki: Zaczarowane Koło Zaprzeczeń. Aby alkoholik mógł grać swą rolę z powodzeniem, potrzebuje pomocy innych. Dlatego musimy obserwować bardzo dokładnie, w jaki sposób każdy z aktorów spełnia swą rolę w tym dramacie.

      Prolog
      Alkoholik odkrył, że picie poprawia mu nastrój, pozwala czuć się lepiej. Wydaje to mu się błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Lekarstwem, a nie trucizną. Na kilka godzin znikają kłopoty i lęki, napięte nerwy doznają odprężenia i wszystkie problemy są rozwiązane.


      Akt 1.
      Alkoholik wkracza na scenę twierdząc, że nikt nie ma prawa mówić mu, co on powinien robić, że tylko on sam może rozkazywać innym. Rodzinie bardzo to utrudnia jakąkolwiek rozmowę z nim na temat jego picia i rezultatów picia. Nawet gdy pijaństwo stwarza naprawdę poważne problemy – alkoholik nie chce na ten temat rozmawiać. Każda dyskusja jest czymś w rodzaju podwójnego monologu: nikt nie słyszy tego, co mówi druga strona. Obie strony mówią co innego, a robią co innego.. Dlatego, aby alkoholika zrozumieć konieczne jest dokładne poznanie tej gry. Obserwowanie samego alkoholika, czytanie naukowych opisów jego choroby, albo wysłuchiwanie narzekań jego rodziny, to tylko mała cząstka dramatu. Najważniejszym słowem w alkoholizmie jest „zaprzeczanie’’, gdyż ludzie niezmiennie robią to, czego postanawiają nigdy więcej nie robić, albo zaprzeczają temu, co zrobili.

      Na początku pierwszego aktu alkoholik potrzebuje kieliszka – więc pije. Pije często i wiele, a nie rzadko i w małych ilościach. Może pić otwarcie, ale prawdopodobnie z ilością wypitych kieliszków kryje się, pijąc poza plecami reszty aktorów tego przedstawienia. Tu właśnie jest pierwsza część zaprzeczania: ukrywanie ilości wypitego alkoholu. Dowodzi to, że pijący zdaje sobie sprawę z tego, że pije zbyt wiele, pije częściej i więcej niż inni, a przede wszystkim - że picie znaczy dla niego o wiele więcej niż dla innych ludzi. Fakt, że pije za wiele i zbyt często, nie jest zależny od jego woli. I tu dostrzegamy pierwszą oznakę alkoholizmu. Ciągłe zaprzeczanie przez chowanie butelki i picie w samotności wskazuje jasno, jak bardzo jego poczucie jest zależne od alkoholu. Po dwóch lub trzech kieliszkach nie może już być mowy o powstrzymaniu picia. Po paru następnych kieliszkach zauważymy ogromną zmianę w pijącym. Staje się on pełen zadowolenia i absolutnej niezależności. Znajduje się na samym szczycie świata i może się zachowywać jak prawdziwy „bożek’’. Teraz on ma tylko rację, każdy inny jest w błędzie, szczególnie jeżeli spróbuje przeciwstawić się jego piciu. Nie wszyscy alkoholicy zachowują się w identyczny sposób kiedy są pijani, ale wszyscy zachowują się nienormalnie i bezsensownie, są nieodpowiedzialni za swoje czyny. Ignorują przepisy towarzyskie, czasem posuwają się do łamania prawa
      Przykładem jest tu prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym, co u niealkoholika uznane zostałoby za czyn całkowicie niepoczytalny.
      Jeżeli picie trwa wystarczająco długo - alkoholik stwarza krytyczne sytuacje, wpada w kłopoty i najrozmaitsze powikłania. Mogą mieć one różne scenariusze, ale ogólny ich zarys jest zwykle taki sam. Alkoholik jest zależny, a zachowuje się niezależnie i picie utwierdza go w tym przekonaniu.
      Jednak rezultaty pijaństwa uzależniają go coraz bardziej od innych. Kiedy stworzony przez niego samego kryzys chwyta go w pułapkę – czeka aby coś się stało, udaje że ten kryzys nie istnieje, ucieka od konsekwencji lub wzywa pomocy innych. Alkohol, który dał mu początek zadowolenia i niezależności, zdziera z niego maskę i pozwala nam zobaczyć, jakim jest bezradnym i bezbronnym dzieckiem.

      • stoijedna Re: Skopiowane z sieci akt2 20.09.16, 12:38
        Akt 2.
        W drugim akcie alkoholik nie robi nic innego, jak tylko oczekuje pomocy innych.
        Pozostali trzej aktorzy tej sztuki odgrywają swoje role i alkoholik z nich korzysta. Sam nie robi nic, albo niewiele. Wszystko robione jest za niego.

        Wybawca
        Pierwszą osobą, który pojawia się na scenie, jest wybawca, dobroczyńca- który dzięki swoim słabościom czuje się zobowiązany do „ratowania przed nieszczęściem swego przyjaciela alkoholika. Pragnie wydobyć go z każdej trudnej sytuacji i ulżyć ciągłemu napięciu nerwowemu, Jakie w rezultacie tych trudności następuje.
        W rzeczywistości Wybawca prawdopodobnie zaspokaja swoje potrzeby, a nie prawdziwe potrzeby alkoholika. Choć może to robić w całkowitej nieświadomości. Wybawcą może być mężczyzna spoza kręgu najbliższej rodziny. Taką rolę może także odgrywać kobieta. Rola ta podejmowana jest także przez doradców zawodowych: księży, lekarzy, adwokatów lub pracowników społecznych. Wielu z nich posiada zbyt mało (a często wcale nie posiada) istotnej wiedzy o alkoholizmie, wiedzy w tego rodzaju doradztwie wręcz niezbędnej. Wskutek braku zrozumienia, jaki wykazują, traktują sytuację w taki sam sposób jak robią to nieprofesjonaliści. Działalność Wybawców odbiera alkoholikowi możność uczenia się na własnych błędach i brania odpowiedzialności za swoje postępowanie. Alkoholika upewnia to w mniemaniu, że zawsze znajdzie się jakiś Wybawca, który wyratuje go z tej opresji, mimo że Wybawcy zawsze twierdzą, że tego więcej już nie uczynią. Ponieważ pomagali zawsze, alkoholik wierzy, że będą pomagać także w przyszłości. Tego rodzaju „akcja ratunkowa’’ staje się koniecznością w taki sam sposób, jak i picie alkoholika.

        Ofiara
        Następny aktor, który wstępuje na scenę – to Ofiara. Często jest to pracodawca, przełożony czy wspólnik, a także kolega z miejsca pracy. Ofiara jest osobą odpowiedzialną za wykonanie pracy w czasie nieobecności alkoholika spowodowanej piciem. Dane statystyczne wykazują, że straty czasu zaczynają się w okresie 10 – 15 lat od momentu, kiedy alkoholik zaczął w danym przedsiębiorstwie pracować i jego zwierzchnik stał się jego przyjacielem. Chęć ochraniania alkoholika jest odruchem całkowicie zrozumiałym. Uważa się zawsze, że wydarzy się to po raz ostatni. Alkoholik staje się całkowicie zależny od takiej pomocy uzyskiwanej od Ofiary. Bez niej nie mógłby dalej pić. Albo musiałby przestać pić, albo straciłby pracę.

        Prowokator
        Trzecim aktorem w tym akcie jest osoba najważniejsza w tej sztuce: żona, mąż, rodzice. Osoba, z którą alkoholik żyje. Zwykle jest żona lub matka. Jest ona weteranką w odgrywaniu tej roli, bo zna ją o wiele dłużej niż inni. Ona właśnie jest Prowokatorem.
        Wyprowadzana ciągle z równowagi, cierpiąca z powodu pijackich wybryków – stara się utrzymać rodzinę razem pomimo kłopotów, jakie stwarza alkoholik. Jednak jej ciągłe rozczarowania, jej nieustający lęk stają się źródłem ciągłej prowokacji. Prowokator stara się kontrolować, wprowadzać ciągłe zmiany, które uważa za konieczne, poświęca się, dostosowuje, nigdy nie daje za wygraną, ale i nigdy nie zapomina. Alkoholik przekonany o tym, że jego wybryki powinny być zawsze zrozumiane – nie może pojąć, że Prowokator może go w czymkolwiek zawieść.
        Sam zachowuje się z całkowitą niezależnością, robi co chce i dyktuje żonie, matce, jak powinny postępować. Spodziewa ich się w domu kiedykolwiek wróci, o ile na noc w ogóle wraca. Tego aktora, czyli Prowokatora, można również nazwać „Dostosowującym się’’ , ponieważ stara się ciągle dostosowywać do coraz to nowych, kłopotliwych sytuacji wynikających z picia. A tymczasem alkoholik wini tę osobę za wszystkie, tak domowe, jak i małżeńskie kłopoty. Pomimo że osoba dostosowująca się stara się jak może, aby mu dogodzić i przekonać go o tym, że nie ma racji.
        Jest żoną ,gospodynią, często musi pracować na utrzymanie domu. Żyjąc z mężem cierpiącym na alkoholizm stara się także być pielęgniarką, lekarzem, doradcą. Oczywiście, nie jest ona w stanie wypełniać wszystkich tych ról bez wyrządzenia krzywdy samej sobie oraz mężowi. Zwykle jest tak wytrącona z równowagi, że nie potrafi rozmawiać z mężem bez pogłębiania jego poczucia winy, goryczy, żalu i wrogości. Stawia to atmosferę prawie że niemożliwą do wytrzymania przez alkoholika. Jednakże zwyczaje naszego społeczeństwa ćwiczą i przysposabiają żonę do takiej właśnie roli. Jeśli nie będzie ona postępowała według tej akceptowanej społecznie roli – zostanie samotna, poza kręgiem rodziny i społeczeństwa, zostanie uznana za osobę nie mającą pojęcia o tym, w jaki sposób dobra żona powinna się zachowywać. A przecież cokolwiek alkoholik robi – kończy w domu. Jest to miejsce, do którego powraca, kiedy nie pozostaje mu już nic innego.
        Drugi akt jest teraz w pełni przygotowany. Alkoholik zostaje ,,wyratowany” ze swojej bezradności, przyjęty na nowo do pracy i na łono rodziny. I powtarza się to wiele razy. Daje mu to uczucie, że jest jednak odpowiedzialnym człowiekiem i utwierdza go w przekonaniu, że rozwiązanie jego problemów i wywołanych piciem kłopotów jest obowiązkiem otoczenia. Ponieważ jednak wszystko było robione za niego, a nie przez niego samego – stał się on jeszcze bardziej zależny. Problemy stworzone przez picie zostały rozwiązane przez innych. Cały bałagan uprzątnięty, wszystkie przykre rezultaty picia spadły na innych. Pozwala to alkoholikowi na dalsze pijaństwo.
        W pierwszym akcie alkoholik zagłuszał swoje cierpienie piciem; w drugim akcie rezultaty picia zostały wygładzone przez innych. Przekonuje to alkoholika, że ma pewne prawo zachowywać się w taki właśnie, nieodpowiedzialny sposób, bezkarnie.
        • stoijedna Re: Skopiowane z sieci akt3 20.09.16, 12:39
          Akt III
          Akt trzeci rozpoczyna się w podobny sposób, jak akt drugi, ale akt 1 i 2 stworzył pewne, trwałe uwarunkowania.
          Potrzeba zaprzeczania zależności jest teraz u alkoholika o wiele silniejsza i musi być wyrażana w bardziej zdecydowany sposób. Alkoholik zaprzecza, że ma jakikolwiek problem z piciem. Absolutnie wypiera się tego, że ktokolwiek i kiedykolwiek mu pomagał. Przeczy, że może utracić pracę i uważa że w pracy jest niezastąpionym. Nade wszystko zaprzecza, że jego zachowanie przyczyniło się do jakichkolwiek kłopotów w rodzinie. Wręcz odwrotnie. Wini on swą rodzinę, a szczególnie żonę za wywoływanie kłótni, za narzekania i kłopoty. Często twierdzi, że jego żona jest nienormalna i potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Wraz z postępem choroby oraz wywołanej nią sytuacji – alkoholik często oskarża żonę o zdradę małżeńską, o afery z innymi mężczyznami, choć nie ma najmniejszych powodów do tego rodzaju podejrzeń. Niektórzy alkoholicy uzyskują takie same rezultaty przez zachowanie kamiennego milczenia, odmawianie jakichkolwiek rozmów na temat picia.
          Żona nigdy nie zapomina zachowania męża. Mąż nie zawsze pamięta co robił w pijanym stanie, ale nigdy nie zapomni co żona ,mówiła na ten temat.
          Prawdziwym problemem jest to, że alkoholik zdaje sobie sprawę z rzeczywistości, której tak mocno zaprzecza. Zdaje sobie sprawę ze swej słabości i pijaństwa. Jego poczucie winy staje się nie do zniesienia. Nie jest w stanie znieść najmniejszego krytycyzmu ani rad innych ludzi. Świadomość własnej bezradności i niepowodzenia stała się najbardziej zawstydzająca i bolesna na końcu pierwszego aktu, w okresie gdy alkoholik myśli i postępuje jakby był „bożkiem’’ własnego świata.
          Z czasem rodzina przyzwyczaja się do pewnego sposobu życia. Alkoholik może twierdzić, że nie będzie już pił. Reszta osób twierdzi w sztuce, że w przyszłości nie będzie mu pomagała. Wybawca zapewnia, że nie będzie już alkoholika ratował. Ofiara - że nie będzie już poświęcała swego czasu pracy z powodu picia alkoholika. Prowokator – matka albo żona – powtarza alkoholikowi, że życie z nim w takich warunkach jest nie do zniesienia. To co jest mówione, przeczy całkowicie temu co, każdy robi. Wybawca i Prowokator twierdzili to samo w przeszłości i nigdy nie dotrzymali słowa.
          W rezultacie poczucie winy alkoholika wzmaga się ciągle. Wszystko razem wyolbrzymia u alkoholika świadomość ciągłego niepowodzenia, samotności i napięcia nerwowego. Jeżeli te tortury psychiczne staną się niemożliwe do wytrzymania, a w dodatku kiedy nastąpi całkowita zmiana zachowania się innych aktorów sztuki – alkoholikowi głównemu bohaterowi pozostaje jeden skuteczny sposób ucieczki od uczucia ciągłej winy i rozczarowania : zmiana swojego postępowania w celu uzyskania na powrót poczucia własnej godności.
          Jeżeli jednak akt drugi jest odegrany w zwykły sposób (opisany poprzednio) – nie ulega wątpliwości, że alkoholik w trzecim akcie będzie pił w dalszym ciągu. Jest to dla niego jedyny sposób na uwolnienie się od cierpienia, pozbycia się wszystkich kłopotów, oraz odzyskania poczucia, że ,,wszystko jest w porządku”. Świadomość natychmiastowej ulgi, jaka przynosi picie, wymazuje z pamięci dalsze rezultaty picia. Alkoholik zawsze ma nadzieję, że jednak tym razem będzie on w stanie kontrolować swoje picie, a jednocześnie dozna wytęsknionej ulgi. Tak więc to, co alkoholikowi wydaję się koniecznością, powtarza się raz jeszcze i znowu zaczyna on pić. Kiedy przełknie pierwszy kieliszek – sztuka się nie kończy. Kurtyna zapada po zakończeniu pierwszego aktu oraz aktu drugiego, ale w trzecim akcie, sytuacja powraca do aktu pierwszego bez zapadnięcia kurtyny.
          Powstaje coś na kształt filmu ciągle powtarzającego te same ujęcia bez zakończenia jakimś epizodem. Jeżeli widzowie pozostaną wystarczająco długo i dwa pierwsze akty minęły w sposób poprzednio opisany – reszta odbędzie się identycznie i w końcu aktu trzeciego alkoholik znów będzie pijany.

          Z czasem aktorzy stają się starsi, ale w dialogach i akcji tej sztuki nastąpią tylko minimalne zmiany. Jeżeli dwa pierwsze akty zostaną odegrane w opisany powyżej sposób – trzeci akt rozwinie się tak samo. Akt drugi staje się jedynym aktem, w którym może być zapoczątkowane ozdrowienie spowodowane postępowaniem oraz decyzjami osób będących w kontakcie z alkoholikiem.
          W drugim akcie alkoholik jest przekonany, że wszystkie jego problemy rozwiążą inni, którzy z powodu własnych słabości lub przekonań nie będą mogli oprzeć się chęci udzielenia mu pomocy. Ale jest to jedyny akt, w którym istnieje możliwość przerwania tej beznadziejnej toczącej się w dół spirali alkoholizmu. A także możliwość zatrzymania ZACZAROWANEGO KOŁA WIECZNYCH ZAPRZECZEŃ.
          Spróbujmy zobaczyć, co się stanie gdy bliscy alkoholikowi ludzie postanawiają całkowicie zmienić sposób swego zachowania w zaistniałej sytuacji.

          Kuracja rozpoczyna się w akcie drugim
          Planowana kuracja musi zacząć się w drugim akcie i jest zależna od osób, które biorą w nim udział. Muszą więc one nauczyć się, jak ludzie wpływają nawzajem na siebie w takiej właśnie chorobie oraz zrozumieć rzeczy najtrudniejsze – jak zmienić dotychczasowe role.
          Aby dobrze nauczyć się tych ról – muszą oni zwrócić się do tych, którzy dobrze znają tę sztukę i rozumieją objawy choroby alkoholowej.
          Jeżeli akt drugi zostanie napisany w nowy sposób – można mieć nadzieję, że alkoholik zostanie uleczony. J
          est on bowiem uwięziony w swoim cierpieniu i klucz, który może go z tego więzienia uwolnić, posiadają inni. Nie możemy wymagać, aby jedyną alternatywą dla rozwiązania jego problemów stało się odstawienie picia. Musimy odemknąć drzwi, dać mu szansę wyjścia na zewnątrz. Jeśli ratujemy alkoholika z każdego kryzysu, jeśli jego zwierzchnik w dalszym ciągu pozwala robić z siebie Ofiarę, a żona działa jako Prowokator – nie ma najmniejszej szansy, by alkoholik kiedykolwiek wyzdrowiał. Jest on całkowicie bezradny, nie może sobie sam odemknąć drzwi. Uzdrowić mogą go tylko aktorzy w tej sztuce, jeśli nauczą się przerwać jego zależność od nich, odmawiając mu pomocy.
          Alkoholik nie jest w stanie sam utrzymać w ciągłym ruchu tego Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń. Pomagają mu w tym inni. Aktorzy ciągle pytają alkoholika, dlaczego nie zaprzestaje pić. A przecież właśnie oni przez swoje zachowanie pomagają mu, aby szukał ciągłej ucieczki w picie. Nie jest prawdą, że nie można pomóc alkoholikowi, póki on sam o pomoc nie poprosi. Prawdą jest, że alkoholik tak długo nie ma najmniejszej szansy na wyzdrowienie, jak długo inni usuwają wszystkie bolesne rezultaty picia i postępowania wynikającego z picia.
          Osobom z drugiego aktu trudno jest się zmienić. O wiele łatwiejsze jest przekonanie, że już nic nie pomoże alkoholikowi. Wybawcy i Ofiary muszą postarać się o dokładne informacje w celu zrozumienia tej choroby, jeśli pragną zmienić swoje role, a tym samym pomóc sobie i alkoholikowi. Żona albo matka muszą brać udział w czynnym programie, który będzie im doradzał, a jednocześnie leczył.
          Jest to tylko wówczas możliwe, jeśli pragną one istotnej zmiany w swoi życiu.
          Starając się zrozumieć rolę tych trzech wspierających aktorów dramatu – musimy pamiętać, że tych ról nie nauczyli oni w jednym dniu. Grają je tak, jak ich nauczono, i uważają, że tak właśnie grać je powinni. Wyobrażają sobie, że alkoholikowi pomagają, a nie przedłużają jego chorobę. I właśnie w tym tkwi dramat alkoholizmu, cały mechanizm tworzenia postaw i działań uniemożliwiających alkoholikowi jego wyzdrowienie.

          • stoijedna Re: Skopiowane z sieci wybawcy 20.09.16, 12:42
            Wybawcy
            Wybawca wierzy, że nie wolno mu doprowadzić do tego, aby alkoholik cierpiał z powodu picia, jeśli w stosunkowo łatwy sposób może temu zapobiec. Osoba taka uważa, że ratowanie alkoholika z jego kłopotów spowodowanych piciem jest równoznaczne z ratowaniem tonącego – po prostu pomoc musi mu być udzielona! Ta misja jest przez alkoholika odczytywana tak, jak naprawdę myśli o nim wybawca : Ty sam nie jesteś w stanie dać sobie rady bez mojej pomocy.
            W ten sposób Wybawca wyraża brak zaufania w możliwość alkoholika radzenia sobie samodzielnie ze swymi problemami, a taki brak zaufania jest sam w sobie formą oskarżenia i wyroku.
            A ta sytuacja utrzymuje Zaczarowane Koło Zaprzeczeń w ciągłych obrotach.

            Żona jest sama
            Przyczyną wymagającą udzielenia pomocy żonie alkoholika przy podjęciu przez nią planu kuracji jest opinia publiczna. Jeśli żona zmieni swą rolę i zacznie zachowywać się w zupełnie nowy sposób – odkryje, że została całkowicie osamotniona. Przyjaciele, krewni, znajomi będą ją traktować jak aktora, który porzuca sztukę, kiedy nie ma kto obsadzić jego roli. Najbardziej drastycznie uwidacznia się to w momencie, gdy żona dobrowolnie lub z konieczności opuści męża.
            Niektóre żony potrafią zmienić swoje role dzięki rozmowie z doradcą, który ma minimum wiedzy o alkoholizmie. Inne zmieniają swą postawę dzięki udziale w grupach terapeutycznych prowadzonych przez psychologów w poradniach odwykowych lub w zakładzie leczenia odwykowego. Jeszcze inne odzyskują równowagę duchową zrozumienie swej roli dzięki braniu udziału w mityngach grup rodzinnych Al-Anon. Niezmiernie ważne dla żony jest poznanie w grupie Al-Anon przyjaciół, którzy już wcześniej podjęli próbę zmiany swojej roli i odnieśli sukces. Krewni i przyjaciele będą jej ciągle mówili, jak zła jest ta nowa rola i dlatego kontakt z ludźmi, którzy w grupie rozumieją jej problem i dają jej normalne wsparcie, jest bardzo ważny.
            Największym błędem popełnianym przez kobiety, które cierpią z powodu pijaństwa męża i szukają dróg wyjścia, jest szukanie wyraźnych wskazówek, jak postępować, by natychmiast powstrzymać swego męża od picia. Nie zdają sobie one sprawy, że nauczenie się npwej roli w małżeństwie z alkoholikiem zabierze im wiele czasu.
            Zanim spowodowane piciem męża emocje ulegną wyciszeniu i będzie ona mogła nauczyć się postępować w nowy sposób, przez długi okres będzie musiała regularnie uczestniczyć w mityngach Al-Alnon i spotkaniach grup terapeutycznych.
            Czasem inni uczestnicy naszej sztuki nie zechcą nauczyć się postępować w nowych rolach i żona będzie musiała pozostać z pomocną grupą, zanim jej nastawienie po dwóch, trzech latach pozwoli nareszcie wziąć alkoholikowi w swe ręce odpowiedzialność za swe losy.

            Żona powinna przede wszystkim szukać pomocy dla samej siebie, aby wyleczyć się z własnego lęku, depresji, goryczy i innych niszczycielskich emocji, jakie wywołało u niej małżeństwo z alkoholikiem. W miarę zmieniania się emocji żony z reguły dochodzi także do zmiany sposobu picia alkoholika i często doprowadza to do uleczenia choroby męża. Tylko niewielu mężczyzn potrafi znieść taką drastyczną zmianę dokonującą się w żonach bez równie drastycznej zmiany w ich życiu. Ale tak korzystna zmiana nie może być gwarantowana natychmiast.
            Wiele żon szuka więc jakiejkolwiek pomocy, ale dostrzegając, że problemy małżeńskie nie zostają natychmiast wygładzone – zaniedbują program.
            Aby uniknąć skrzywdzenia dzieci, żona musi szukać pomocy poza kręgiem rodziny i przyjaciół. Kiedy odgrywa rolę prowokatora – dzieci często znajdują się w rozterce czują zagrożenie uczuciowe zarówno ze strony chorego ojca, jak i ze strony chorej matki. Jeżeli i ona w odpowiednim czasie szuka i znajduje pomoc – może zapobiec wielu nieszczęściom spadającym na jej dzieci w wyniku jej własnych reakcji na zachowywanie się męża. Jeśli wytrwa na swej drodze – obroni swe dzieci przed wielu nieszczęściami i pomoże mężowi w odkryciu drogi do jego wyzdrowienia.
            A więc realną szansą uzdrowienia nie jest szukanie pomocy dla męża w rozwiązywaniu jego kłopotów spowodowanych piciem, ale w poszukiwaniu tej pomocy dla samej siebie i stałe korzystanie z niej przez długi okres.

            Kwestia moralna
            W całym tym procesie bardzo istotne są zasady moralne.
            Nikt nie ma prawa odgrywania roli Pana Boga i wymagania, by ktokolwiek zaprzestał picia. Także i alkoholik występuje w czasie picia jak „bożek’’ – dyktuje każdemu co ma robić, kiedy sam nie liczy się z nikim i robi co chce. W postawie takiej utwierdza go wspierający zespół aktorów.
            Żona ma moralne prawo odmówić posłuszeństwa mężowi, który zachowuje się jakby był Panem Bogiem, wymagającym, by każde jego życzenie było spełnione. W praktyce mężowi nie można wiele przetłumaczyć, gdyż odmawia on słuchania argumentów żony. Jedynym sposobem zakomunikowania tego co się myśli, jest uwolnienie się spod jego kontroli i dyktatury. Ta niezależność może być praktykowana w milczeniu, nie ma potrzeby wygłaszać jej słownie.
            Tak, prawdziwym sygnałem żony jest nie to co mówi, ale to co robi. Musi więc ona nauczyć się przekazywania swych sygnałów przez postępowanie w nowy sposób. W tej długotrwałej kuracji emocjonalnej mogą żonie przeszkadzać dwie rzeczy: mąż zaskoczony zmianą postępowania żony może reagować wyrazami niezadowolenia, pogróżkami a nawet brutalnością; po drugie – obowiązki domowe, szczególnie jeśli są małe dzieci – mogą przeszkadzać żonie w systematycznym udziale w mityngach Al - Anon, spotkaniach terapeutycznych, wizytach u lekarzy.
            Niewiele mężów alkoholików zgodzi się na zaopiekowanie się wieczorem dziećmi, kiedy żona pójdzie na mityng. Szczególnie, kiedy mąż pije - nie powinno się go obarczać taką odpowiedzialnością.
            Jeśli jednak żona lub inny członek rodziny szczerze pragnie wziąć udział w cotygodniowym programie specjalnej kuracji: terapii, grupie Al-Anon, czy też innej pomocy profesjonalnej i jest gotowa przez okres kilku miesięcy uczestniczyć w tej terapii- nastąpią zazwyczaj zmiany nie tylko w jej własnym życiu, ale także w życiu alkoholika.
            Żona nie może podjąć się takiej zmiany, zanim nie zostanie przeświadczona, że jest to najwłaściwsza decyzja, zgodna z zasadami moralnymi. Dlatego musi ona poznać prawdziwą naturę alkoholizmu. Musi mieć także odwagę przeciwstawienia się opozycji męża. Nie można się spodziewać od żony, aby była ona działać ponad własne możliwości emocjonalne lub finansowe. Jeżeli jednak wytrwa w swym postanowieniu – uzyska szansę rozwiązania problemów, które początkowo wydały się jej za zbyt trudne do rozwiązania.
            Nie ma łatwego sposobu zatrzymywania Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń, ponieważ jest to bardziej bolesne niż utrzymanie tego koła w zwykłych obrotach.
            Członek rodziny widzi Zaczarowane Koło w którym alkoholik się obraca, ale często nie dostrzega, że sam jest w tym, który pomaga alkoholikowi to koło obracać. Największą przeszkodą w tym zatrzymaniu tego powtarzającego się cyklu jest lęk, iż alkoholik pozostanie bezradny, bez pomocy. To co rodzina uważa za pomocne – w rzeczywistości jest właśnie tym, co pozwala mu pić w dalszym ciągu, co pozwala mu na ciągłe korzystanie z cudownego leku na wszystkie kłopoty.
            • stoijedna Re: Skopiowane z sieci ośrodki 20.09.16, 12:43
              Rozpoczęcie Kuracji.
              Jeżeli alkoholik woła o pomoc – powinno to zostać użyte jako okazja do wprowadzenia alkoholika i jego rodziny w planowany program kuracji. Profesjonalista, który ma do czynienia z alkoholikiem lub jego rodziną powinien znać mechanizmy radzenia sobie przez alkoholika w wychodzeniu z choroby. Istnieje w tym celu literatura, którą można otrzymać w lokalnych grupach AA lub Al-Anon. Wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się problemami alkoholizmu prowadzą też krótkotrwałe spotkania dla profesjonalistów z intensywnymi wykładami. Lekarz, który w swojej praktyce spotyka się z alkoholikami ma szansę uzyskać niezbędną wiedzę w tych ośrodkach. Jeżeli żona przypuszcza, że mąż ma problem z piciem, albo że pije zbyt wiele i zbyt często – powinna niezwłocznie zwrócić się o pomoc i radę, ażeby obrać plan kuracji najbardziej odpowiadający jej potrzebom. Niezależnie jaki rodzaj pomocy wybierze – nie powinna ona rezygnować z tej pomocy po kilku spotkaniach z profesjonalistami lub z grupą Al-Anon. Stały kontakt jest konieczny, chociaż wiele żon odkrywa, iż udział w spotkaniach zabiera im zbyt wiele czasu i nie daje natychmiastowych sukcesów.
              Panująca w naszym społeczeństwie tolerancja dla alkoholu i nietolerancja dla podejmującego leczenie alkoholika stwarza dla żony szukającej pomocy jeszcze jedną ważną przeszkodę: musi ona szukać pomocy dla samej siebie, o ile nie chce, by choroba alkoholizmu zrujnowała ją całkowicie, a wraz z nią reszty rodziny, by zniszczyła jej małżeństwo.

              Pomoc Przez Al-Anon

              Najbardziej skutecznym i najbardziej rozpowszechnionym w świecie źródłem pomocy dla rodziny alkoholika jest dziś Al-Anon, podobnie jak dla samego alkoholika AA. Obie te wspólnoty samopomocowe istnieją we wszystkich miastach Polski. Informacji o Al-Anon udzielają także ośrodki leczenia alkoholików i poradnie odwykowe. Niektóre poradnie odwykowe prowadzą też grup terapeutyczne dla rodzin alkoholików pod kierownictwem wytrawnych psychologów. Można tam uzyskać mądre i pomocne wskazówki dla siebie.
              Powtórzmy raz jeszcze: Żona powinna szukać źródła pomocy dla samej siebie i jest to jedyny sposób na przerwanie Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń. Kiedy żona znajdzie źródło pomocy – musi z niego stale korzystać i budować sposób własnej kuracji, o ile to możliwe – w ramach istniejącej już grupy. Podjęcie takiego programu kuracji może spowodować wiele cierpień, krytycznych sytuacji i powikłań, ale po upływie odpowiedniego czasu będzie to o wiele mniej bolesne, aniżeli ciągłe pomaganie alkoholikowi w jego nałogu picia przez wspieranie go w utrzymaniu na ciągłych obrotach Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń.

              Wskazówki dla rodziny
              1. Postaraj się o literaturę na temat alkoholizmu, aby poznać mechanizmy choroby.
              2. Odszukaj w najbliższym sąsiedztwie placówki poradnictwa przeciwalkoholowego, aby wiedzieć jaka pomoc może być dostępna dla alkoholika.
              3. Uczęszczając regularnie na mityngi Al-Anon, korzystaj także z pomocy profesjonalistów. Jeżeli w tej miejscowości nie ma grupy Al-Anon – korzystaj z otwartych mityngów AA
              4. Musisz uświadomić sobie, że rodzina może spowodować rozpoczęcie programu kuracji alkoholowej, ale może też spowodować rozwój choroby. Niezbędnym warunkiem pozytywnej kuracji alkoholika jest zmiana tradycyjnych ról w tym dramacie całej rodziny.
              www.alko.fora.pl/wspoluzaleznienie-koalkoholizm,15/zaczarowane-kolo-zaprzeczen,67.html
              komudzwonia.pl/viewtopic.php?p=52559#52559
              • stoijedna Re: Skopiowane z sieci ośrodki 20.09.16, 13:00
                Zamiast mąż wstawić siostra, zamiast żona wstawić matka/autorka. System koła wokoło alkoholika wszędzie jest do wyrzygu wręcz podobny...
                • stoijedna Re: Skopiowane z sieci ośrodki 21.09.16, 11:11
                  alkoholizm.akcjasos.pl/co-zrobi%C4%87,-%C5%BCeby-on-nie-pi%C5%82.html
    • molly_wither Re: Problem z siostrą 22.09.16, 19:19
      Ot i widzisz, masz cel w zyciu po wyprowadzce dzieci z domu, ratowac siostre.
      • weganka_69 Re: Problem z siostrą 06.10.16, 20:22
        Raczej skupię się na własnej rodzinie. Na synach i mężu...Siostra nie chce pomocy i krytykuje wszystko co robię, także zamykam temat siostry. Niech żyje jak chce, trudno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka