blackangel013
07.02.18, 09:40
Zbliża się ślub w bliskiej rodzinie mojego partnera i mam pewien problem z ustosunkowaniem się do tego wydarzenia. Najchętniej bym nie szła, ale wiem że to wywoła burzę. Zasadniczy problem polega na tym, że datek do koperty jest w absurdalnej wysokości kilkunastu tys. zł, jest to więcej, niż półroczna pensja mojego partnera. Mieszkamy razem od wielu lat, prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe i wiem, że ten datek jest absolutnie zbyt wygórowany. Powstaje więc problem z adresowaniem od kogo on jest - wyłącznie od niego, nie od nas. Byłoby niedorzecznie abym podpisywała się pod czymś, co nie jest ode mnie w tym sensie, iż jest jasne że nie mam intencji obdarowywać młodych taką kwotą, zwłaszcza że sami żyjemy bardzo skromne, dużo skromniej niż oni.
Powstaje pytanie, czy wobec tego powinnam dać oddzielnie coś od siebie, skoro biorę udział w imprezie, np. kopertę z kwotą 200 zł?
Zazwyczaj para, która przychodzi razem daje wspólny prezent, w tym wypadku to jest niemożliwe.
Po drugie przez zapraszających nie zostaliśmy potraktowani jako para, tylko jako.... nie wiadomo co, zaproszenie ma dziwną formę, z jaką pierwszy raz się spotykam - zaproszoną osobą jest on, a w miejscu w którym wpisuje się osobę towarzyszącą zostało wymienione moje nazwisko. W taki sposób zwykle dopisuje się dzieci do zaproszenia rodziców.
Wobec powyższego w ogóle nie czuję się zobowiązana do uczestnictwa w imprezie. Dodam, że w domu cały czas mam nerwową atmosferę, mój partner nie cieszy się na zabawę, tylko zbiera każdy grosz na ślub. Nie muszę dodawać o ile więcej muszę dokładać do wspólnego zycia ze swoich pieniędzy kiedy on skąpi na podstawowe rzeczy. Nie dobrze mi kiedy myślę o całej tej imprezie, chciałabym aby to po prostu już przeminęło.
Jak mam się zachować, poradźcie coś, proszę.