ala-81
09.04.07, 23:38
Witam prosze o rade w następującej sprawie
mój narzeczony wychowywał się tylko z ojcem, matka została pozbawiona praw
rodzicielskich kiedy bardzo małym dzieckiem. Życie potoczyło się tak że po
śmierci ojca, został sam - miął wtedy 13/14lat. Wychowywał go chrzestny przez
kilka lat, wkrótce też zmarł. Matka nie interesowała sie dzieckiem.
Wkrótce bierzemy ślub, z tej okazji poruszyliśmy też temat matki
narzeczonego. Początkowo twierdził ze na pewno jej nie zaprosi skoro nie
utrzymuja kontaktów. teraz jednak zaczyna się wahac i mówi że jemu nie zależy
czy bedzie czy nie. Bardziej by ja zaprosił aby jej nie było przykro niz
jemu, bo jemu na pewno nie będzie przykro.
Jak powinniśmy rozwiązać ten problem?
Najpierw musimy odszukać ją, bo nie wiemy gdize mieszka. Kiedy już uda nam
się z nią skontaktować to powinien zadzwonić i powiedzieć "mamo"??
JAk wybrnąć z tej sytuacji?
JA skłaniam się ku temu aby ją odszukać i zaprosić na ślub, jej pozostawić
decyzję czy przyjdzie czy nie. Jak powinniśmy sie do niej zwracać? Czy warto
robić sobie nadzieję i oczekiwać ze przyjdzie skoro przez ponad 20 lat nie
kontaktowała się z dzieckiem???
NIenawidzę tej kobiety za to wszystko ale dla narzeczonego jestem gotowa
przełamac się i spróbować odnowić kontakt.