Dodaj do ulubionych

BŁAGAM O POMOC

22.08.07, 11:59
BŁAGAM O POMOC, PISZCIE GDZIE MOGĘ SIE ZWROCIĆ O NIĄ. JESTEM PO
LSUBIE DWA LATA I MAMY POLROCZNE DZIECKO, OSTATNIO DOSYC CZESTO SIE
KLOCILISMY I MAZ PEWNEGO DNIA POWIEDZIAL ZE MOZE TO WSZYSTKO NIE MA
SENSU, ZE BARDZO MNIE KOCHA ALE COS MIEDZY NAMI WYGASLO, CZEGOS
BRAKUJE. PROSILAM GO ZEBY TEGO TAK NIE PRZEKRESLAL ZE WSZYSTKIE
MALZENSTWA MAJĄ PROBLEMY , ZE RAZEM TO NAPRAWIMY, ALE ON TWIERDZI ZE
JUZ PODJAL OSTATECZNĄ DECYZJE. POWIEDZIAL ZE KOCHA DZIECKO , ZE
BEDZIE Z NIM SPEDZAL CZAS I ZE NA PEWNO NICZEGO DZIECKU NIE
ZABRAKNIE. JA NIE MOGE SIE Z TYM POGODZIC ZE TYAK SZYBKO TO
PRZEKRESLIL. POWIEDZIAL MI ZE JESZCZE BEDE SZCZESLIWA. MAM JESZCZE
NADZIEJE ZE TO NIE KONIEC ZE TO PRZETRWAMY... PROSZĘ POMOZCIE
Obserwuj wątek
    • nchyb Hm... trudna sprawa... 22.08.07, 15:36
      jakiej pomocy oczekujesz od nas?

      z tekstu, ze decyzję już podjął, wynika, że jest zdecydowany odejść.
      Dlaczego? Najpewniej (może nie na 100%, ale jednak dość pewne) ma
      kogoś innego. Może się mylę, oby. No i co możesz zrobić? Hm, nie
      wiem.
      Walczyć? Jak? Na siłę w domu nie zatrzymasz. Ważne, by waszych
      kłótni nie słyszał maluch, bo to dla niego nie najlepiej. Może daj
      mężowi całość przemyśleć,nie stawiaj sprawy na ostrzu noża, tylko
      spróbuj przeczekać?
      Może mąż po prostu przechodzi tzw. kryzys pojawienia się dziecka?
      moze czuje się odsunięty na drugi plan, do tego dochodzą ostatnie
      kłótnie itd? Może zastanów się, czy statnio nie byaś zanadto zajęta
      dzieckiem, za mało czasu poświecając mężowi? Tak też może być i
      mężowi mogło zabraknąć żony, która byłaby nie tylko matką...

      Tak czy inaczej, powodzenia życzę.
      Aha, i nie pisz dużymi literami, bo t jest trudne do czytania.
      Pozdrawiam, starając się dodać otuchy.
      • jakataka4 Re: Hm... trudna sprawa... 22.08.07, 18:29
        nchyb napisała:

        > Tak czy inaczej, powodzenia życzę.
        > Aha, i nie pisz dużymi literami, bo t jest trudne do czytania.
        > Pozdrawiam, starając się dodać otuchy.
        > CIEBIE WSZYSTKO DRAZNI.LECZ SIE KOBIETO
        • nchyb Re: Hm... trudna sprawa... 22.08.07, 20:12
          > > CIEBIE WSZYSTKO DRAZNI.LECZ SIE KOBIETO
          Jakataka, jest coś takiego jak netyketa. Jest to zbiór regul, rodzaj
          kodeksu rządzącego internetem. Raze zajrzeć właśnie do źrdel i
          przeczytać, co netykieta mówi o używaniu liter drukowanych podczas
          dyskusji internetowych. To ni jest mój wymysł.
          Zajrzyj tu:
          pl.wikipedia.org/wiki/Netykieta
          zwróć uwagę na fragment:
          -zakaz ciągłego pisania dużymi literami
          -uparte łamanie zasad netykiety może się wiązać z różnymi przykrymi
          konsekwencjami, jak np.: zgłoszenie nadużycia do działu abuse i
          odcięcie "niegrzecznego" osobnika od określonej usługi internetowej
          przez administratora tej usługi.

          i jeszcze regulamin naszego forum:
          forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
          -Nie pisz WIELKIMI literami - w Internecie oznacza to, że krzyczysz.
          Nie nadużywaj także wykrzykników. Jeśli chcesz wyróżnić jakieś słowo
          lub zdanie, możesz użyć *gwiazdek* lub _podkreślenia_

          więc, zwróć uwagę, że delikatnie dałam autorce do zrozumienia, by
          lepiej nie używała wyłącznie wielkich liter, a jakaś wredota mogłaby
          zgłosć jej wątek do skasowania...

          U Twoim przypadk zaś sądzę, że o netykiecie niewiele wiesz, stąd
          Twój obraźliwy post. To też jest sprzeczne z netykietą i powinaś
          wiedzieć, że rzy uporczywym takim zachowaniu masz szansę na tzw.
          bana, czyli wywalenie z forum z niemożnością powrotu.
          • marzena604 Re: Hm... trudna sprawa... 12.09.07, 16:49
            człowiekowi się zycie na głowe wali a ty od duże litery sie
            czepiasz?????????????????? odpuscilabyc.nie pasuje ci to nie czytaj.
      • mol2007 Re: Hm... trudna sprawa... 22.08.07, 20:05
        Dziękuje za zainteresowanie moim problemem. Wydaje mi sie ze moj mąż
        popadl w jakąś depresje. NIe wydaje mi sie ze odczuwa odsuniecie
        go na drugi plan wie ze dziecko jest najwazniejsze. Nie
        zaniedbywalam go. To on wrecz sie odsuwal, brak bylo rozmow takich
        jak dawniej. Powiedzial ze czegos mu juz brakuje , nie ma tej iskry.
        Gdyby tylko zechcial porozmawiac, dac szanse na to zeby znow bylo
        dobrze. Ale on sie zablokowal, odsunął od przyjaciol. A ostatnio
        nawet usłyszalm ze zastanawia sie nad wyjazdem. Ja czekam
        cierpliwie, nie podejmuje rzadnych kroków, jeszcze wierze ze wszysto
        zrozumi moze to chwilowe zalamanie, razem jestesmy w sumie 8 lat z
        tego dwa lata po slubie, mamy polroczne dziecko i budujemy dom
        i nagle na niczym mu nie zalezy?
        A tak szczerze zawsze bylam o niego zazdrosna ale w tym momencie nie
        podejrzewalam go o to zeby kogos mial , choc nie jestes pierwszą
        osobą ktora mi to mowi, jednak jakos jestesm spokojna o to , a
        moze sie myle?????????????????
        • kakuba Re: Hm... trudna sprawa... 24.08.07, 10:40
          dziekuję, moj że juz nie krzyczysz dużymi literami, bo Twój pierwszy
          post trudno się czytało :-)

          z tego co piszesz faktycznie nagły brak zainteresowania i
          zaangażowania można by powiązać z depresją
          to bardzo częsta przypadłość
          warto skonsultować sie z lekarzem, bo w dzisiejszych czasach lekarze
          dysponują całkiem skutecznymi lekami na depresję (sama przez to
          przeszłam)

          tak się też zastanawiam, czy przypadkiem Twój mąż nie ma jakiś
          kłopotów finansowych? i stad pomysł wyjazdu?
          może potrzeby finansowe przerosły jego możliwości a nie chce Cię tym
          dodatkowo zamartwiać
          facetom trudno jest przyznać sie do kłopotów
          znacie sie już wiele lat, nie sądzę wiec żeby to było 'odkochanie
          się'jak to czasami bywa na początku zwiazków
          moze dobrze my wam zrobiło przegadanie problemów z innym małeństwem
          z małym idziećmi? czasami jak sie usłyszy, że ktoś ma podobne
          problemy czy dylematy- to w jakis sposób pomaga, podnosi na duchu...
          • mol2007 Re: Hm... trudna sprawa... 27.08.07, 18:11
            masz racje problemy zwiazane są z pieniedzmi, ale niestety z ich
            nadmiarem, rodzice mojego meza sa bardzo bogaci (teraz) i jemu palma
            uderzyla na tym punkcie, szpanuje czym sie da . Dlatego rodzina
            ktora zalozyl jest mu nie potrzebna a raczej nie wygodna, imprezy,
            koledzy itd.
            JA chcialam wyjasnic problem naszego zwiazku , nawet isc do jakiejs
            poradni ale moj maz powiedzial ze nie ma na to ochoty.
            Dzis sie dowiedzialamze kilka tygodni temu powiedzial komus ze
            nie jest zadowolony z swojej sytuacji zyciowej chodzilo o to ze ma
            zone i dziecko. Ale my nie znalismy sie miesiac , dwa, rok tylko
            dlugo bylismy razem 8 lat, Dziecko tez przyszlo po prewnym czasie i
            bylo ono chhciane tak bylo wtedy przez nas oboje.
            Pieniadze zmieniają czlowieka...
            Tylko czego ma na tym ucierpiec moje dziecko.
            On jeszcze bedzie kiedys tego zalowal jak wydorosleje lub jak kasa
            mu sie skonczy.
            Ja bede cierpiec ale dam dziecku to co najlepsze nawet sama, czas
            leczy rany moze i ze mną tak bedzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka