Dodaj do ulubionych

życie po rozwodzie

25.11.07, 16:35
Czy po rozwodzie można założyć nową rodzinę.Jestem formalnie po
rozwodzie od 3miesięcy a roztałam się z byłym w styczniu,przez
przyjaćiółkę poznałam w lipcu Adama.Ja i dzieci jesteśmy szczęśliwi
dodam że od sierpnia mieszkamy razem.Kocham Adama a on mnie i
dzieci.Dzieciaki w pełni go zaakceptowały nawet z własnej inicjatywy
mówią na niego tata.Ich ojciec od roztania nie płaci alimentów ani
nie interesuje się ich losem.Napiszcie jakie macie zdanie na ten
temat.
Obserwuj wątek
    • laleczka17 Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 16:44
      Uwazam ze mozna zyc udanie jak Ty...to wszystko jest mozliwe
      powodzenia oby tak dalej!
      • kasia3108 Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 18:49
        dziękuję laleczko 17 ale czasami boję się że nie mogę być
        szczęśliwa bo do tej pory miałam tylko pod górkę i mogłam liczyć
        tylko na siebie.
    • chalsia Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 17:11
      > nie interesuje się ich losem.Napiszcie jakie macie zdanie na ten
      > temat.

      ale na JAKI konkretnie temat - podejścia ojca do dzieci, tego, czy
      po rozwodzie można założyć rodzinę czy tego, że dzieci w 11 miesięcy
      po wyprowadzce ojca/od ojca na nowego Pana znanego od 5 miesięcy
      mówią "tata" ??
      • kasia3108 Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 18:53
        Czy według Ciebie to żle że chcę sobie i dzieciom ułożyć życie?
    • otara Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 18:50
      a ja osobiście uważam że bardzo nieodpowiedzialnie postąpiłaś... jak
      można mając dwójkę dzieci po miesiącu znajomości wspólnie zamieszkać
      z obcym mężczyzną ?? czy zdajesz sobie sprawe z tego co robioszz??
      przecież wy się wogóle nie znacie , co będzie jeśli sie
      rozstaniecie ?? a to jest możliwe , znów zafundujesz dzieciom
      rozstanie , powinnaś wykazać się odrobiną dojrzalości , tym bardziej
      że odpowiadasz za psychikę tych dzieciaczków.
      • marzeka1 Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 19:00
        Znam co najmniej kilka kobiet, któe równie radośnie ledwo zaończyły związek, bez namysłu-nowy pan,nowa rodzina,często- nowe dziecko, ot, tak, bo "należy mi się od życia".
        Kasiu, kobieta ma prawo sobie i dzieciom ułożyć życie, ale -moim zdaniem- tempo miałaś ekspresowe, no i to nazywanie nowego pana "tata", cóż.
        • kasia3108 Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 23:35
          wiem że się to wam w głowie nie mieśći jak mogłam tak postąpić ale
          uwierzcie mi że ja nie podjełam tej decyzji pod wpływem chwili Adam
          jest totalnym przeciwienstwem byłego przy nim odżyliśmy ja i
          dzieci.Dzieci uwielbiają go on je rozpieszcza.
          • otara Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 23:55
            ale sama piszesz że dostałaś kopa od życia , więc powinnaś wiedzieć
            że na początku wszystko jest bajkowe i sielankowe !! jednak po
            czasie wychodzą z nas nasze wady. każdy z nas na początku się
            kryje , maskuje , nie potrafię pojąć jak możesz być tak niedojrzałą
            i nieodpowiedzialną kobietą. on teraz ci się wydaje zupełnym
            przeciwieństwem , ale ty go nawet nie znasz dobrze , ile się
            znacie ? 4 miesiące ???? przecież w tym czasie nie jesteś w stanie
            • otara Re: życie po rozwodzie 25.11.07, 23:55
              go poznac na tyle aby stwierdzić czy to odpowiedni człowiek aby
              zajmował się twoimi dziećmi.
              • kasia3108 Re: życie po rozwodzie 26.11.07, 16:54
                Droga Otaro,myślę że każdy ma prawo do własnego zdania ja Twoje
                szanuję.Myślę że drugiego człowieka nawet po paru latach małżeństwa
                tak naprawdę wcale się nie zna tak do końca.Mogę nawet dać Ci
                przykład -Znajoma po 10 latach jakby się mogło wydawać udanego
                małżenstwa dowiedziała się przypadkiem że mąż ma od 6 lat kochankę i
                dziecko.Dlatego uważam że czy zamieszkalibyśmy za rok czy dwa to co
                ma być to będzie bo nigdy nie ma się gwarancji że związek się nie
                rozpadnie.Dla mnie najważniejsze jest że jesteśmy Adamem szczęśliwi
                i bezpieczni.A jeśli chodzi o dzieci to właśnie po zamieszkaniu
                razem Natalka przestała z byle powodu płakać a Szymonek przestał się
                moczyć w nocy.
    • street_pop Re: życie po rozwodzie 27.11.07, 12:15
      Ja bym zadała sobie pytania: "Czy potrafię być szczęśliwa w
      pojedynkę", "Czy kiedykolwiek w życiu dorosłym byłam w pojedynkę,
      samodzielna i czy czułam się z tym dobrze?" jeśli na któreś z tych
      pytań odpowiesz sobie szczerze, że nie, to znaczy, że poczucie
      szczęśliwości uzależniasz od faktu bycia z kimś, a nie od tego, kim
      jesteś w środku. Idąc tym tropem, zawsze będzie tak, że "życie
      będzie Ci dawało kopa". Myślę, ze najpierw trzeba zbudowac w sobie
      poczucie własnej wartości w oparciu o własne uczucia, potrzeby, bez
      bycia z kimś, po to, by potem z tym kimś ułożyć sobie dobre życie.

      Jestem zdania, że mówienie na nowego faceta mamy "Tata" jest jakimś
      pomieszaniem z poplątaniem,, nawet jeśli faktyczny tata nie płaci
      alimentów i może zacznie robić inne złe rzeczy. To jest zawsze
      biologiczny ojciec, który do jakiegoś etapu był z Twoimi dziećmi i
      dzieci powinny mieć obu ojców rozdzielonych w swojej świadomości.
      Mają prawo czuc żal do ojca biologicznego i inne złe uczucia ale to
      nie wyklucza ich świadomości, że to jest ich ojciec. Ten facet, z
      którym teraz zyjesz nie jest ich tatą i dzieci powinny otrzymac
      jasny komunikat od Ciebie i od niego i należałoby tego pilnowac i
      zawsze reagowac w takiej sytuacji. Twój nowy partner może być
      świetnym substytutem rodzonego ojca, może byc fajnym męskim
      autorytetem, ciepłym wujkiem itd. Byc może po dłuższym czasie po
      naradzie rodzinnej, po sprawdzeniu się partnera w nowej sytuacji, po
      wyrażeniu zgody wszystkich, dzieci mogłyby nazywać go tatą przy
      bardzo mocnym podkreslaniu odrębności obu panów uczestniczących w
      zyciu dzieci. Ale nie po miesiącu czy paru miesiącach. Wybacz
      szczerość, ale wydaje mi sie to całkowicie nieodpowiedzialne by na
      takim etapie dopuścić do takiej sytuacji, bo moim zdaniem takie
      samowolne nazywanie Twojego partnera tatą po krótkim czasie świadczy
      tylko o tym, jak bardzo dzieci tego ojca potrzebują i własciwie nie
      przezyły jeszcze straty po ojcu biologicznym, podobnie jak Ty po
      swoim mężu - każde z Was znalazlo sobie substytut męża, ojca. Rozwód
      to żałoba, trzeba ją przeżyć by było miejsce na nowe. To trochę na
      zasadzie: umarło mi dziecko to zrobię sobie nowe.

      Za szybko to wszystko, na hurra. I chyba gdybys nie miała
      watpliwości, to nie pisałabyś o tym na forum.

      Jak bym postepiła na Twoim miejscu? Postawiłabym sprawę jasno, że
      ten facet to nie jest tata. Zrezygnowałabym z wspólnego mieszkania z
      tym facetem. Randki, spotaknia - ok. Byłaby to okoliczność, w
      których on by sie sprawdził lub nie i dopiero na tym mozna by
      budować coś realnego, a nie iluzorycznego. Na razie nie masz żadnej
      pewności, że to jest właściwy facet, na razie jesteście zakochani.
      Zakochanie to iluzja, miłość to zobowiązania i odpowiedzialność. Co
      będzie jesli na tej iluzji przejadą się Twoje dzieci? Fajnie nie
      będzie. Dla nikogo.
      • marzeka1 Re: życie po rozwodzie 27.11.07, 20:27
        Pal licho, że kobieta po miesiącu znajomości, mając 2 dzieci i przykry rozwód za sobą , od razu decyduje się na zamieszkanie z innym (jak można kogoś poznac przez miesiąć?zobaczyć, jakie będą relacje z dziećmi?bo nie chodzi wcale o rozpieszczanie!!!). Najgłupsze w opisanej historii jest pozwolenie obcemu facetowi mówienie do dzieci "tato", OK- trafił mi się w porządku facet, jest dobry dla dzieci, ale to nie jest ich ojciec, tu komunikat powinien byc jasny.A tak: od pana do pana, bp "mi się nalezy". Tempo zabójcze,a jak się nie uda? to będzie następny "tato"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka