my.szka
19.03.08, 09:16
Rozstaję się z mężem definitywnie. Załatwiamy różne urzędowe
sprawy. Psychicznie dół. Fizycznie-wielka potrzeba snu i ból pleców.
Chodzę na terapię do psychologa, efektów nie widać, a przynajmniej
ich nie czuję. Mąż no cóż, coraz gorzej- on podobno biedaczek bardzo
to przeżywa, bo jemu ciężko....psychicznie mnie męczy. Stara się
wzbudzić we mnie poczucie winy za to, że jemu tak źle. To on
zadecydował o naszym rozstaniu, ale to ja mam zostać z poczuciem
winy. Narazie nie udało mu się tego osiągnąć, ale boję się, że jak
tak dalej pójdzie to stracę resztki poczucia własnej wartości. Może
o to mu chodzi?