winna ofiara?

07.06.08, 23:45
Od jakiegoś czasu nasze kłótnie kończą się tym, że zostaję uderzona. Mój mąż
twierdzi, że to moja wina, bo go prowokuję. Ja uważam, że jest słaby i jedynie
w taki sposób ma nade mną przewagę. Wiadomo, jest wyższy i silniejszy, więc i
tak zawsze zrobi to, na co ma ochotę.
    • kajda28 Re: winna ofiara? 07.06.08, 23:58
      zadzwoń na policje dowiecie się kto ma rację.
      Ma wejść prawo że nie można bić dzieci, bo one są bezbronne i najczęściej są
      bite przez "najbliższych", ale ty jesteś dorosła i możesz sama się bronić
      (oczywiście nie siłowo). Aż trudno jest mi uwierzyć że ty tak normalnie o tym
      piszesz, jakby to było coś normalnego. To jest przemoc domowa za którą idzie się
      do więzienia. Nikt nie ma prawa Cię uderzyć, jak Twojemu mężowi nie podoba się
      Twoje zachowanie niech odejdzie, wyjdzie, rozwiedzie się, ale nie ma prawa Cię bić.
      • joanna091972 Re: winna ofiara? 08.06.08, 01:45
        Wiem, że to przemoc. Wiem, że to nie jest normalne, ale... Czuję się bezsilna.
        Paraliżuje mnie wstyd. Powinnam wezwać policję, powiedzieć rodzinie, tylko jak
        to zrobić. "Jesteście takim dobrym małżeństwem", "Taka z was dobrana para" -
        wiesz, co czuję, kiedy to słyszę? W dodatku nasza córka jest mocno związana z
        ojcem. On jest dla niej dobry. Jeśli podejmę jakieś kroki, ona będzie
        nieszczęśliwa. To nie jest trwanie dla dobra dziecka. To jest strach przed
        powiedzeniem jej prawdy. Mam powiedzieć: "Twój ojciec mnie bije?" A co z jej
        uczuciami wobec niego? Przecież go znienawidzi.
        • delecta Re: winna ofiara? 08.06.08, 08:28
          Kobieto, jesteś w większym stopniu ofiarą przemocy niż myślisz. A
          myślisz? Momentami chyba nie. Możesz się obrazić, ale zrób wreszcie
          coś dla siebie. Niedługo będziesz tego typa tłumaczyć, że sama
          zasłużyłaś.
          Ile lat ma córka? Myślisz, że będzie Cię szanowała, skoro jesteś
          bezwolną kukłą w rękach męża? Chcesz, żeby wyrosła na jego kopię?
          Boisz się, że dziecko znienawidzi ojca jak się dowie, że tłucze
          matkę? To niech znienawidzi.
          • joanna091972 Re: winna ofiara? 08.06.08, 12:59
            Myślę. Nie mam zamiaru się obrażać, bo nie ma o co. Kiedy jeszcze nie miałam
            takiego problemu, jak mam teraz, moja reakcja była taka sama. Tyle że teraz jest
            inaczej. Przeraża mnie, że kroki, które należy podjąć, spowodują coś
            nieodwracalnego. Tego, że mnie uderzył, też już nie da się cofnąć. Jednak to co
            innego. Jesteśmy ze sobą bardzo długo, i jako para, i jako małżeństwo. Człowiek
            zawsze się łudzi, że może to było ostatni raz, że już się nie powtórzy.
            Nasza córka ma 12 lat. Często była świadkiem kłótni, ale nigdy pobicia.
            • marzeka1 Re: winna ofiara? 08.06.08, 15:27
              A ile, Joanno, masz zamiar żyć w zakłamaniu wobec rodziny i własnego dziecko, że jesteście super parą, tylko pan zaczyna cię co jakiś czas lać, bo "to twoja wina"???? dlaczego uważasz, że 12-latka ma żyć z wyidealizowanym obrazem ojca, któy jest damskim bokserem? Poza tym, często zaczyna się od popchnięcia, lekkiego uderzenia, a kończy się regulanym lańskiem i podbijaniem oka.
              Raczej nie łudziłabym się,że więcej się nie powtórzy, tylko może być (niestety)) gorzej, bo pan się przyzwyczai, że jesteś łatwym celem.
            • kajda28 Re: winna ofiara? 08.06.08, 16:52
              kłótnie nie są niczym złym, jeżeli są przeprowadzane w sposób "normalny" bez
              wyzwisk, wrzasków i bicia.
              Rozumiem twój strach przed podjęciem adekwatnych kroków do zachowania męża.
              Uderzył raz- ok. wyrwało mu się, przypadek, zły dzień- zastanów się i najlepiej
              zapisz w kalendarzu za którym razem jak Cię uderzy zaczniesz działać aby to się
              nie powtórzyło, czy jeżeli po raz pierwszy trafisz do szpitala to już będzie ten
              czas? czy jak zrobi to przy córce? czy jak zaczniesz się go bać? Z mojej strony
              to nie ironia. Napisz sobie co musi nastąpić aby przeszedł granicę- i obiecaj
              sobie że będziesz się tego trzymać. Bo wg. twojego myślenia z przed roku już
              przekroczył tą granice, ale ty ją właśnie odsunęłaś, masz takie prawo to twoje
              życie. Radziłabym Ci także po każdej takiej "kłótni" zapisywać co czułaś.
              A tak a propo co zrobiłaś aby zapobiec następnemu razowi?
            • delecta Re: winna ofiara? 08.06.08, 21:05
              Rozumiem Twoje przerażenie. Zaczęłabym od psychologa. Jeśli mąż nie
              będzie chciał pójść, jeśli nie widzi problemu, to już sygnał, że
              niewiele da się zrobić.
              A jego rodzice, rodzeństwo? Też nie wiedzą?

              Nie łudź się - wiem, że łatwo się mówi, ale mamy podobny problem w
              sąsiedztwie. Skończyło się tragicznie - a właściwie nie skończyło
              się, bo niedługo gość wyjdzie z więzienia.(A człowiek wykształcony,
              pomocny, życzliwy, ale nie umiejący zapanować nad agresją, która
              brała się nagle i bez powodu).

              Córka nie będzie szanowała mamy, która sama się nie szanuje.
              Możliwe, ze bedzie miała do Ciebie pretensje, możliwe, że nie
              uwierzy. Ale masz jedno życie - i jeśli teraz jest Ci wszystko
              jedno, to pomyśl o rodzicach, którymi trzeba bedzie zaopiekować się
              na starość i o córce, która kiedyś na wiele spraw popatrzy inaczej.
              Życzę odwagi i mam nadzieję, że poardzisz sobie, z mężem, czy bez.
              Spróbuj powalczyć o pełną rodzinę, ale jak się nie da, to walcz o
              siebie.
              Pozdrawiam serdecznie i liczę na relację po jakimś czasie.
              d.
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: winna ofiara? 08.06.08, 23:37
              Decyzję czy być w takim związku czy nie , podejmie Pani sama. Tym
              niemniej jest to związek przemocowy. Pani może prowokować męża, ale
              on nie ma prawa takiej prowokacji ulegać w swoich zachowaniach. Za
              uderzenie odpowiedzialny i winny jest Pani mąż. Pani winą być może
              jest to, że Pani na takie zachowania pozwala i usprawiedliwia je
              racjonalizacją w postaci dobra dziecka, przywiązania ojca do córki i
              na odwrót. To jest błędny trop a zachowania meża w takiej sytuacji
              mogą się nasilać. Niech Pani sama wybierze sposób, ale musi Pani
              przeciwdziałać takiemu zachowaniu. Agnieszka Iwaszkiewicz
        • kajda28 Re: winna ofiara? 08.06.08, 08:41
          opowiem Ci o mojej córce- typowo córeczka tatusia. Już w wieku 10 m-cy
          codziennie przed zaśnięciem (przy piersi-oczywiście) odrywała się ode niej i na
          chwile czołgała się do taty aby się przytulić. Kiedy ja przychodziłam do domu ,
          nie reagowała, żadnego entuzjazmu, kiedy wracał tata, śmiałam się że zapomni że
          nie umie chodzić i do niego poleci- to był okrzyk radości że tata wrócił. Słowo
          "mama" powiedziała dopiero w wieku 2 lat , już 2 tygodnie po tym jak
          wyprowadziłam się od męża. Teraz ma 4 lata , dalej go kocha, dalej go przytula,
          dalej na niego czeka- chociaż też wie że są chwile kiedy taty trzeba się bać - i
          wtedy nie wpuszczamy go do domu. Eks nie mieszka z nami, ale utrzymuje częsty
          kontakt z dziećmi- chociaż zdarzają się miesięczne przerwy kiedy "znika".
          Ja mówiłam że tata zrobił coś niedobrego i mama przestała już go kochać, i już
          nie chce z nim być. Ale oczywiście tata kocha je (dzieci). Dla jej dobra
          powinnaś zakończyć to bicie, ja nie mówię że masz się od razu rozwodzić , ale
          musisz zrobić wszystko aby to się nie powtarzało- terapia małżeńska, wizyta
          dzielnicowego- czasami wystarczy pokazać że będziesz się bronić, że nie
          zostaniesz dłużej bierna aby agresor zaczął myśleć i przynajmniej aby strach
          spowodował by Cię więcej nie uderzył.
          Musisz walczyć o siebie, o szacunek dla siebie, zacznij od dzielnicowego, są
          grupy dla kobiet doświadczających przemocy w rodzinie. Nie możesz tego tak zostawić.
        • arwen8 Re: winna ofiara? 08.06.08, 15:36
          joanna091972 napisała:

          > Wiem, że to przemoc. Wiem, że to nie jest normalne, ale... Czuję
          > się bezsilna. Paraliżuje mnie wstyd.

          Joanno, rozumiem Twoją bezsilność i wstyd. I ogromny lęk. Ale MOŻNA z tego wyjść, MOŻNA przestać czuć się ofiarą. Ważne by zacząć szukać pomocy, terapii. Ważne też jest dotrzeć do źródła tych uczuć. Nie są one jedynie związane z mężem, prawda? Znałas tę bezsilność i paraliżujący wstyd wcześniej, prawda? Jak było w Twoim domu rodzinnym?

          > "Jesteście takim dobrym małżeństwem", "Taka z was dobrana para" -
          > wiesz, co czuję, kiedy to słyszę?

          Czujesz odpowiedzialność, zobowiązanie. Skoro mówią, że tak jest, to na pewno to musi być prawda. A nawet jeśli nei jest, to i tak nie możesz zawieść oczekiwań innych, nie możesz podważyć ich opinii na wasz temat. Spłonęłabyć ze wstydu , gdybyś musiała się przyznać, że wszystcy się mylą, prawda? Opinia innych jest dla Ciebie świętością. Lęk przed możliwą negatywną opinią na Twój temat jest powalający. trzeba udawać, że jest ok, "keep smiling"...

          Joanno, od kiedy jest w Tobie lek przed opinią innych i chec zadowalania innych za wszelką cenę, nawet kosztem własnego szczęścia?

          > On jest dla niej dobry. Jeśli podejmę jakieś kroki, ona będzie
          > nieszczęśliwa.

          Nie wiesz tak naprawdę, czy córka będzie nieszczęsliwa. Mówisz, że mąż jest dla córki "dobry". Czy uważasz, że "dobre" jest to, że bije Ciebie i awanturuje się? Czy sądzisz, że na dziecko ma wpływ jedynie stosunek rodzica do dziecka, a stosunki pomiedzy rodzicami nie odgrywają żadnej znaczącej roli?

          Mąż, który podnosi ręke na swoją żonę, w żadnym razie NIE JEST dobrym ojcem dla swojej córki. Koniec. Kropka.

          > To jest strach przed powiedzeniem jej prawdy.

          Tak, bo błędnie myślimy, że "prawda zabija". Tak nie jest. PRAWDA WYZWALA. Zawsze. czy w dzieciństwie byłaś w jakiś sposób karana za powiedzenie prawdy? Czy to, co mówiłaś było w jakiś sposó podważane, umniejszane? Czy bałaś się o czyms powiedzieć rodzicom?

          > Mam powiedzieć: "Twój ojciec mnie bije?"

          Tak. Czemu miałabyś udawać, że tak nie jest? Córeczka kiedyś i tak się dowie o tym. Być może już wie, dzieci są bardziej spostrzegawcze niż się wydaje. Na pewno córeczka wyczuwa panującą w domu atmosferę (dzieci odczytują emocje często o wiele lepiej niż dorośli). W chwili obecnej uczysz ją hipokryzji i oszukiwania samej siebie. Dzieje się źle, ale jest to rodzinne tabu, o tym się nie mówi, ukrywa się przed innym. Rodzinne brudy zostają w rodzinie, tak? Dajesz córce sygnał - przemoc jest ok, agresja werbalna i fizyczna jest ok, kobieta powinna udawać, że nic się nie dzieje, powinna to znosić i cierpieć w milczeniu. Dajesz sygnał - to normalne, że kobieta jest ofiarą, cierpienie i milczenie jest cnotą. TO CHORY WZORZEC! Wiem, że nie robisz tego świadomie. Wiem, że jesteś ofiarą w tym przypadku. Ale to nie zmienia faktu, że dokładnie w taką samą ofiarę zamieniasz swoją córkę. Czy tego dla niej pragniesz?

          > A co z jej uczuciami wobec niego? Przecież go znienawidzi.

          Jeśli córka znienawidzi ojca, za krzywdę, którą wyrządza Tobie i jej, to będzie to ZDROWA, normalna i całkowicie adekwatna reakcja. Nienawiść jest uczuciem potrzebnym, bardzo cennym. To prawda, przeraża nas i dlatego próbujemy się wyrzec nienawiści. I właśnie w tym popełniamy największy błąd. Jeśli córka znienawidzi ojca, to będzie w stanie chronić siebie. Będzie też w stanie przerwać błędne koło i nie zwiąże się w dorosłym życiu z mężczyzną, którzy będzie stosował przemoc wobec niej. Ale jeśli "wybaczy", jesli bedzie za wszelką cenę bronić ojca i "szanować", to niewątpliwie padnie ofiarą przemocy w przyszłości, albo sama zacznie stosować przemoc.
        • bj32 Re: winna ofiara? 08.06.08, 15:37
          pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski
          Myślisz, ze pomożesz córce okłamujac, ze ma cudownego tatusia?
    • 18_lipcowa1 co ty z nim jeszcze robisz????????????? 08.06.08, 11:07
    • arwen8 Re: winna ofiara? 08.06.08, 15:43
      Joanno, polecam następujące odpowiedzi Psychologa w podobnych sytuacjach:

      tiny.pl/4727
      tiny.pl/n478

    • sanciasancia Re: winna ofiara? 09.06.08, 12:09
      W zaprzyjaźnionej kamienicy mąż w końcu udusił żonę. Sąsiedzi przywyczajeni do
      wrzasków itp. nie reagowali.
      • kajda28 Re: winna ofiara? 09.06.08, 20:07
        > W zaprzyjaźnionej kamienicy mąż w końcu udusił żonę. Sąsiedzi przywyczajeni do
        > wrzasków itp. nie reagowali.

        to może straszne co napiszę, i pewnie sama do końca się z tym nie zgadzam, ale
        żona sama przywalała na takie zachowanie męża:( No chyba że byli po rozwodzie i
        toczyła się sprawa o eksmisje , a policja przyjeżdżała do każdej awantury - ale
        jeśli nic z tych rzeczy nie miało miejsca... to w takim razie biernie pozwalała
        na to aby nie szanował ją jej mąż :(
        • sanciasancia Re: winna ofiara? 09.06.08, 22:09
          Ależ oczywiście, że przyzwalała. Acz w żaden sposób to nie
          tłumaczy/usprawiedliwia kata/męża.
          Chciałam tylko uświadomić założycielce wątku jakie mogą być konsekwencje jej
          decyzji bądź zaniechań.
          • kajda28 Re: winna ofiara? 10.06.08, 00:58
            tak to pewne, wina za uduszenie, za bicie jest tylko agresora.
            ale za to że przy okazji cierpi dziecko jest wina obydwojga rodziców.
    • emphw Re: winna ofiara? 13.08.08, 14:48
      Wszystko rozumiem.
      Przeszlam przez podobne zycie. Tez mam corke , ma 22 lata.
      Malzenstwo trwalo 21 lat a rozwod jeszcze trwa od ponad roku, ale
      jestem szczesliwa, choc rozwod jest kontynuacja poprzedniego zycia.
      A co do corki - tez myslalam, ze trwam w tym wszystkim dla jej
      dobra - powiedziala mi jednak kiedy odeszlam od meza : ze powinnam
      to zrobic co najmniej 15 lat wczesniej , bo ona przez to , ze
      trwalam w tym nadal wyniosla z domu "zla matryce - uleglej i
      bezwolnej kobiety , godzacej sie na takie zycie".
      Zycze wiary w siebie i wytrwalosci w dzialaniu - w dzialaniu.
Pełna wersja