Dodaj do ulubionych

malzenstwo i kompromis - jak osiagnac??

07.07.08, 19:53
czesc,
jestesmy malzenstwem od roku i nie wiem czy jest to docieranie czy
mamy problem, ale chcemy go pokonac.
Jak zawierac kompromisy, wypracowywac je, zeby kazda ze stron byla
zadowolona.
Obecnie nasz problem polega na tym, ze moj M ciezko pracuje i w
sobote i niedziele chce odpoczywac na kanapie. Ja zas po calym tyg
pracy w biurze i 20 g szkoly chce wyjsc na zewnatrz, wykorzystac
jeszcze te chwile, ze nie mamy dzieci i nacieszyc sie zyciem.Wiec
kiedy zaczyna sie wiosna i ladna pogoda zaczynaja sie problemy, ze
ja chce jechac do parku, a on lezec na kanapie.
Dodam, ze samotne spacerowanie mnie nie satysfakcjonuje, chce z M.
Tak najprosciej wyjasnic mi ten problem.
Jak wypracowac kompromis?
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 07.07.08, 19:57
      u podstaw kompromisu leży zrozumienie, zrozumienie drugiego człowieka, siebie,
      możliwości i ograniczeń, przy wypracowywaniu kompromisu własne chciejstwo
      schodzi nieco na bok
      • nadzieja05 do miacasa 07.07.08, 20:13
        jak zapomniec o wlasnych chciejstwie bez obaw zatracenia siebie
        samego, ze to teraz ja ciagle bede musiala ustepowac????
        • rlena Re: do miacasa 07.07.08, 20:33
          Rozumiem cie ,bo sama uwielbiam spacery. Maz nie uwielbia az tak;)
          Popros go,zeby ci towarzyszyl raz w czasie weekendu, a na reszte dni
          spaceruj z chetna kolezanka lub polub samotne spacery. Nie oceniaj
          go, a raczej przekonuj go jak lubisz te spacery Z NIM, i jak je
          doceniasz. Usmiechaj sie slicznie, a gdy powie znowu "nie", to
          powiedz po prostu, ze szkoda, ale rozumiesz, moze jutro cie
          uszczesliwi, i wyjdz. Nie badz ironiczna ani nie wysylaj podwojnych
          komunikatow. Badz cierpliwa, i nie rezygnuj ze spacerow, nawet
          samotnych!!
    • zefirekk Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 07.07.08, 20:29
      a nie możecie spędzić pół dnia w parku a pół dnia na kanapie? albo jednego dnia w parku a drugiego w domu? hm. Wez mu lezak do parku i niech sobie tam polezy :)
      • nadzieja05 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 05:34
        wielkie dzieki za podpowiedzi. Wlasnie postanowilam ze jeden weeknd
        bedzie dl aniego a drugi dla mnie i zobaczymy ja sie sprawdzi. Dodam
        tylko, ze park byl przykladem, ja chce jeszcze "jakiegos" rodzaju
        kultularnego zycia na pewnym poziomie, tzn. muzem, kino, teatr...itp.
        Wielkie dzieki i zobaczymy jak bedzie funkcjonowal nowy plan.
    • annb Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 08:14
      beznadziejne bedzie zycie z takim warzywem
      ale ponoc milosc moze zdzialac cuda
      • vickydt Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 08:32
        rotfl, naprawdę, mimo smutnej treści się ubawiłam. Autorce współczuję warzywa.
        Bo w kinie to sie siedzi, w teatrze tez, na koncercie jazzowym tez, wiec by sie
        chlopina nie namęczył, no ale do tego trzeba mieć umysł pragnący takich bodźców...
        • swinka-morska Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 11:22
          > Bo w kinie to sie siedzi, w teatrze tez, na koncercie jazzowym
          tez, wiec by sie
          > chlopina nie namęczył


          No coś Ty, przecież trzeba się ubrać, wyjść z domu, doczołgać się do
          samochodu albo przystanku...
          Same kłopoty z takim wychodzeniem z domu.

          Autorce wątku współczuję warzywa domowego.
          • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 11:58
            > Autorce wątku współczuję warzywa domowego.

            A ja nie współczuję, bo nie wiem, czy jest czego.

            Bo jak ktoś do kina, teatru i na koncer jazzowy chodzi nie lubi, to zaraz warzywo? ;)
            Doprawdy, powtrzacie tylko jakieś tam schemaciki. Jak ktoś ładnie do ramki pasuje i ma właściwe zainteresowania, to OK, a jak nie to WARZYWO.

            A potem koleżanka opisuje, że w OPERZE była. Podobało się? Niekoniecznie, ale najważniejsze, że w operze była. (autentyczne)

            NUUUDy.
            Można mieć inne zainteresowania. Odmienne. Niestadardowe. A nie wpasować się w rameczkę i robić to co wszyscy.

            I nawet w domu można świetnie spędzić czas. Ale trzeba na to odrobinkę wyobraźni. I inteligencji :)

            Od czasu do czasu można wyrwać się z domu, tylko czasem trzeba mieć do tego jakiś cel. Mój mąż nigdy nie wyjdzie z domu do muzeum, czy teatru. Ale z przyjemnością wybierzemy się na jakieś pokazy lotniczne. Zamiast częstych spacerów po parku, rzadsze wyprawy do lasu, albo nad morze (koniecznie poza sezonem ;) )

            Warto poznać siebie, poznać motywy drugiej osoby (choć czasem trudno jest je zrozumieć), zrozumieć je. Można ta druga strona też ma jakieś swoje motywy? Nie widzieć tylko siebie, ale i swojego partnera.

            Popieram to, co napisała(li) Miacasa i Rlena

            Pozdrawiam
            Jola
            • swinka-morska Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 13:52
              Ktoś kto spędza weekendy na kanapie to dla mnie definitywnie warzywo.
              Warzywo, które tak samo jak traktuje żonę, będzie kiedyś traktowało
              dzieci.

              Nieważne gdzie by się ruszył - czy super wyuzdane rozrywki kultury
              wyższej, czy na jakikolwiek spacer albo inna forma ruchu.

              Typ kapcaniejącego faceta, który zachowuje się jakby miał 50 lat
              więcej niż faktycznie - to prawdziwe życiowe nieszczęście dla
              otoczenia.
              • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 14:11
                O rany, podziwiam, jak potrafisz ludzi po paru postach ocenić :)

                I ten takt :)

                Pozdrawiam
                Jola
                • mell24 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 14:12
                  mnie bardziej urzeka tolerancyjność:)
                  • swinka-morska Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 15:06
                    Ależ ja doskonale toleruję takie warzywo.

                    Pod warunkiem, że nie jest moim osobistym mężem, ojcem, bratem czy
                    mężem przyjaciółki.

                    Cudze nieszczęścia mnie nie cieszą, ale nie pochwalam roztkliwiania
                    się nad władcą kanapy.
                • kicia031 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 10.07.08, 09:41
                  > O rany, podziwiam, jak potrafisz ludzi po paru postach ocenić :)

                  Przeczytaj Blink - szereg badan potwierdzajacych ze nasze mozgi
                  potrafia szybko i skutecznie ocenic sytuacje na podstawie
                  niewielkiej ilosci danych z prawdopodobienstwem sukcesu powyzej 90%.
                  • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 12.07.08, 20:20
                    > Przeczytaj Blink - szereg badan potwierdzajacych ze nasze mozgi
                    > potrafia szybko i skutecznie ocenic sytuacje na podstawie
                    > niewielkiej ilosci danych z prawdopodobienstwem sukcesu powyzej
                    90%.

                    przez net ??? na podstawie informacji z drugiej ręki ???

                    przecież w ten sposób blokuje się cały przekaz niewerbalny. Daj
                    linka, bo jestem tego ciekawa

                    Pozdrawiam
                    Jola
            • vickydt Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 09.07.08, 10:11
              czepiłaś się Moja Droga, że wymieniłam teatr, a nie pokazy lotnicze. Czy
              sądzisz, że wywleczenie warzywa na pokazy lotnicze nie spotka się z oporem tegoż?
              BTW też lubię pokazy.
              • woman-in-love Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 09.07.08, 22:18
                jesli chodzi o warzywo - to z tych buraczych?
              • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 13.07.08, 15:35

                > czepiłaś się Moja Droga, że wymieniłam teatr, a nie pokazy
                lotnicze.

                Mój mąż pasuje do opisu podanego przez Nadzieję05. Byliśmy w bardzo
                podobnej sytuacji. Więc napisałam, co sprawdzało się u nas. Każdy
                musi poszukać swojej własnej drogi.

                > Czy
                > sądzisz, że wywleczenie warzywa na pokazy lotnicze nie spotka się
                z oporem tegoż?

                Całkiem prawdopodobne :) Bo przynudnawe już określanie drugiej osoby
                terminem "warzywo" tylko dlatego, że ma inną wizję spędzania wolnego
                czasu, nieco kojarzy mi się z burakiem...

                > BTW też lubię pokazy.

                pozdrawiam
                Jola
    • zefirekk Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 08:54
      otóż to, siedzeń nie ma chyba tylko w galeriach sztuki i muzeach :)
      A czy Twój mąż zawsze wolała spędzić weekend na kanapie, czy dopiero mu się to włączyło jak zaczął ciężko pracować? Bo jak już to było wcześniej, to widocznie jego takie ukulturalnianie nie interesuje.
    • kicia031 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 09:04
      Przylaczam sie do glosow wspolczucia z racji poslubienia warzywa.

      Moja rada - nie namawiaj go na nic! To on powinien zanbiegac o
      spedzanie czasu z toba. Po prostu zaplanuj cos dla siebie i idz, a
      on niech siedzi w domu. Nie planuj zajec dla was obojga, to jego
      rola by zapewnic ukochanej kobiecie mile spedzenie czasu.

      W tej chwili on ma dosc twoich zadan i wymagan (slusznych, moim
      zdaniem, ale co z tego). Zamiast opedzac sie od ciebie niech spedzi
      pare weekendow zastanawiajac sie gdzie jestes i z kim.
      • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 12:01
        > Nie planuj zajec dla was obojga, to jego
        > rola by zapewnic ukochanej kobiecie mile spedzenie czasu.

        Dziecinne podejście.
        I sprowadza Ciebie do roli domowego zwierzątka, któremu ukochany ma zapewnić miłe spędzanie czasu ;) Bo samo przecież nic nie może...

        Uważam, że związek tworzą dwie osoby i obie powinny dbać o siebie nawzajem. A nie jedna ma być stale zabawiana przez drugą, nawet jak ta druga wcale przy tym wielkiej zabawy nie ma.

        Pozdrawiam
        Jola
        • kicia031 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 12:56
          > Dziecinne podejście.
          > I sprowadza Ciebie do roli domowego zwierzątka, któremu ukochany
          ma zapewnić mi
          > łe spędzanie czasu ;) Bo samo przecież nic nie może...

          Dziecinnym podejsciem jest bawienie sie w matke dziecka-meza i
          organizowanie mu czasu na sile. Maz jest dorosly i sam odpowiada za
          swoj sposob spedzania czasu, nie ma potrzeby by zona bawila sie w
          jego sekretarza towarzyskiego.

          Zona powinna miec wlasne sprawy, potrzeby, pasje, znajomych i
          sposoby spedzania wolnego czasu. Dla meza bedzie wtedy duzo wieksza
          frajda zorganizowanie czegos dla niej i poczucie, ze ma nad czyms
          kontrole, niz zmuszanie sie na sile do podporzadkowania sie planom
          zony. Tak, to mezczyna powinien zabiegac, by spedzic czas z ukochana
          kobieta, a nie odwrotnie.
          • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 14:04
            Nie proponuję organizowanie na siłę spędzania czasu dla żadnej ze stron. Oboje są w tym równouprawnieniu i równie odpowiedzialni.
            Oboje powinni mieć własne sprawy, potrzeby, pasje, znajomych i sposoby spędzania wolnego czasu. Dla każdego z nich (od czasu do czasu) frajdą będzie zoranizowanie czegoś, co zrobią razem.

            > Tak, to mezczyna powinien zabiegac, by spedzic czas z ukochana
            > kobieta, a nie odwrotnie.

            A kobiecie to co? Nie wolno? Mam siedzieć w kąciku i czekać, czy ach, och, mój ukochany wpadnie na pomysł, żeby spędzić miło czas ze mną? Wpadnie :) Posiedzimy razem na sofie :)))

            Nie chodzi o zmuszanie, organizowanie. Czasem wystarczy się dogadać, Jeśli jednej ze stron tak bardzo na czymś zależy, to może uda się jej to zapewnić, może niekoniecznie w takim wymiarze i częstotliwości, jak jej by się chciało. Może w nieco inny sposób. Ja przestałam namawiać mojego ukochanego na spacery. Proponuję, rozmawiamy, czasem on ma dobry pomysł, czasem ja. Inicjatywa wychodzi z obu stron. Zamiast spaceru po parku, on jedzie rowerem, a ja na rolkach. A innym razem on posiedzi sobie w domu, a ja pojeżdżę sama. Czasem jemu wyjątkowo nie chce się ruszać z domu i to akceptuję, a czasem ja nie mam ochoty na to, aby mi coś organizował i on to też akceptuje.

            Pozdrawiam
            Jola
      • michal_powolny12 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 12:22
        Ciekawe podejście. Naprawdę nigdy nie byłaś w sytuacji kiedy po
        bardzo ciężkim tygodniu miałaś siłę tylko na sen? Oboje z moją
        małżonką ciężko pracujemy. Ja niemal cały czas w rozjazdach, ona
        codziennie pokonuje trasę Łódź Fabryczna-W-wa Zachodnia-Łódź
        Fabryczna (dom-praca-com). Dni wolne spędzamy tak jak nam dusza
        zagra. Ona z koleżankami, ja odsypiam zaległości, przygotowuję
        materiały, pracuję naukowo, czytam czy oglądam TV. I nikt nie wyzywa
        mnie od warzywa. Bo ona wie że pójdziemy razem do teatru kiedy będę
        mieć siłę. Wie dobrze że po maratonie Łódź-Wrocław-Gorzów
        Wielkopolski-Poznań-Warszawa-Białystok-Łódź mogę mieć siłę tylko na
        kanapę. A za miesiąc wybrać się do lasu. Więcej empatii dziewczyny,
        to nie boli a pozwoli lepiej żyć.
    • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 09:36
      Ludzie mają różne temperamenty.
      Ja jestem warzywem - według co poniektórych - bo po ciężkim tygodniu też lubię sobie przez weekend na kanapie poleżeć :) Jestem introwertykiem i choć lubię przebywać z ludźmi, to regeneruję się wyłącznie w ciszy i spokoju. (mąż i dzieci mi nie przeszkadzają). Bywa tak, że po wyjątkowo ciężkim tygodniu psychicznie mam ochotę na wyjście z domu dopiero w niedzielę wieczorem.
      Na szczęście mój mąż też introwertyk :)

      Drugą sprawą jest cel wyjścia z domu. Z przyjemnością od czasu do czasu gdzieś się wybiorę, ale pytanie brzmi - gdzie?
      - do kina? sorrry, a co w tym bardziej rozwijającego od domowego telewizorka?
      - teatr? bywałam kiedyś, ale i tak wolę poleżeć na kanapie z dobrą książką
      - koncert? fajna sprawa, tak gdzieś raz na parę lat, bo ja zdecydowanie wolę nałożyć na uszy słuchawki, szczególnie iż słucham dość nietypowej muzyki, wyjątkiem byłyby kameralne koncerty
      - park? co za przyjemność z chodzenia po terenach, które już znam na pamięć?
      - kawiarnie? pod warunkiem dobrego towarzystwa (niewielkie!), ale i tak wolę spotkać się z nimi w domowym zaciszu :) A sam na sam z mężem to mogę sobie sama w domu kieliszek wina wypić ;)
      - muzeum? A w czym to takie rozwijające? byliśmy niedawno w muzeum broni, podobała mi się tylko pasja, z jaką mój mąż i jego brat dyskutowali o poszczególnych kawałkach "złomu".

      Więc myślę tak: najpierw zorientuj się, dlaczego Twój mąż lubi leżeć na kanapie. A potem spróbujcie odnaleźć jakieś wspólne powody wyjścia z domu. Czasem trzeba na to czasu.

      Pamiętam, że byłam nieco w podobnej sytuacji do Twojej na początku naszego małżeństwa. On - zmęczony, ja - wyrywam się na spacery. Parę razy poddał się: byliśmy w kawiarni, jakieś spacery. A któregoś dnia wsadził mnie do samochodu, obwiózł mnie w kółko po - muszę to przyznać - atrakcyjnym widokowo terenie i wrócił do domu ;) Byłam i wściekła i jednocześnie rozmieszona jego podstępem. Bo w zasadzie z kanapy się niemal nie ruszył ;)

      Po latach już nie domagam się od niego spacerów. Jeśli mam na coś ochotę - to robię to sama :) Mamy różne pasje, które zmieniają się z latami, podtrzymujemy je sobie wzajemnie i nawet trochę się wzajemnie zarażamy (samoloty i modelarstwo, wędrówki po lasach, rower, haft krzyżykowy, majsterkowanie itd.) . Ostatnio zakochałam się w rolkach. Przyuważyłam, że mój mąż poszukuje też rolek dla siebie, więc pewnie pojeździmy razem :)

      A obecnie, gdy ja wychodzę z domu, mój mąż przerabia gamepada na stepmanię - więc poćwiczę areoby razem z dzieciakami ;)

      Pozdrawiam
      Jola
      • mell24 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 12:13
        Jola, bardzi z Ciebie mądra kobietka jest;)i spostrzegawcza do tego.
        Otóż myślę sobie, że maż wyleguje się na kanapce, bo taka forma
        odpoczynku i być może wyłącznia jest mu potrzebna;) Trzeba pamiętać,
        że ludzie bardzo różnie spędzają wolny czas - jak pisałaś, Jola,
        zwykle introwertyk lubi sobie posiedzieć w domku, poczytać książkę
        tudzież gazetkę, obejrzeć film, pomedytować. Natomiast ekstrawertyk
        pobiega po lesie, pójdzie na imprezkę...Co kto woli. Ponadto ważną
        kwestią jest też w jaki kto sposób pracuje - jeśli ktoś siedzi
        40godzin tygodniowo przed komputerem (np.) i biegnie do szkoły -
        tak, jak autorka wątku, to trudno się dziwić, że siedzienie (
        znów!!!! SIEDZENIE!!!) w domku przed TV jest dla niej mało
        atrakcyjne;) w przeciwieństwie do ruchu na powietrzu.

        Autorko, prponuję żebyś kupiła sobie rower lub rolki i wyszła z
        czterech ścian - a mąż niech sam dorośnie do wyjść z Tobą. Nie ma co
        go przymuszać.

        Jestem nieco przeciwna kompromisom - bo tutaj zawsze dwie strony
        tracą: jeśli mąż zgodzi się wyjść na spacer, zrobi coś, czego być
        może nie miłaby ochoty robić - więc pójdzie na fochu na 30 minut.
        Autorka natomiast chciałaby wyjść na godzinkę - więc też nie
        adowolona. Przed TVsiedzieć nie ma ochoty, ale posiedzi, no bo
        przecież kompromis...No i znów na fochu;)
        Lepsza współpraca - trza po prostu poznać potrzeby wzajmne;)
        • jola_ep Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 08.07.08, 14:26
          Dziękuję za miłe słowa :) Mądrość wypływa z wiekiem i doświadczeniem ;)

          Zgadzam się, ze wszystkim co napisałaś :)

          Dodam tylko, że ja mimo wszystko uprawiam sztukę kompromisów. Staram się tylko idąc na ustępstwa nie pójść za daleko: powinny być jeszcze w granicach mojej tolerancji i w dodatku być dobrze umotywowane. Jeśli czuję, że nie powstrzymam się przed uczuciem niezadowolenia, to nie zgadzam się na ustępstwa. I tego samego oczekuję od mojego partnera.

          Pozdrawiam
          Jola
    • ikabg Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 12.07.08, 21:26
      To się nazywa różnica temperamentów (charakterów)...i moim zdaniem może to być
      duuuży problem...
      Wiele osób pisało, że powinnaś polubić samotne spacery i wypady do kina z
      koleżankami, tylko może być tak, że to nie leży w Twojej naturze, że chcesz
      spędzać czas wolny z facetem, który zgodził się być towarzyszem Twojego życia,
      że między innymi oczekiwałaś od niego, że będzie chciał i dążył do spędzania
      czasu z Tobą, że będzie chciał z Tobą rozmawiać, słuchać Cię. I nie ma w tym nic
      złego, nie do końca jestem przekonana, że w takiej sytuacji powinno rezygnować
      się ze swoich potrzeb, to może uczynić Cię nieszczęśliwą, sfrustrowaną,
      powodować konflikty..
      Dobrze będzie jeśli wypracujecie jakoś kompromis ale i to bywa nie do końca
      satysfakcjonujące..

    • triss_merigold6 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 13.07.08, 13:05
      Współczuję warzywa.
      Oczywiście możesz organizować sobie czas sama ale czy na pewno po to
      jesteś w związku?
      • michal_powolny12 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 13.07.08, 15:18
        Dlaczego od razu warzywo? Czy naprawdę nigdy nie zdarzyło się że nie
        miałaś na nic sił? Jeśli tak to ci naporawdę gratuluję.Więcej
        empatii by ci się przydało.
        • triss_merigold6 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 13.07.08, 15:29
          Zdarzało. Sporadycznie. Rozumiesz, sporadycznie a nie w każdy
          weekend jak u wyżej opisanego pana. Generalnie potrzebuję
          płodozmianu w rodzajach aktywności, rozrywek i dużo ruchu a w
          związku z tym faceta, który będzie podzielał moje upodobania
          przynajmniej w części.
          Empatia? Po co? Mogę empatycznie powspółczuć kobiecie, ktora
          związała się z kanapowcem.
          • mama303 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 13.07.08, 22:25
            triss_merigold6 napisała:


            > Empatia? Po co? Mogę empatycznie powspółczuć kobiecie, ktora
            > związała się z kanapowcem.

            To ja empatycznie współczuje facetowi który nie może sobie spokojnie
            poleniuchować na kanapie po ciężkim tygodniu roboty.
            To pisałam ja - bardzo domowe warzywko.
            • phantomka Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 15.07.08, 02:13
              Rozumiem takich ludzi, bo w koncu kazdy zyje jak lubi, nic mi do
              tego. Ja osobiscie bym zwariowala, bo lubie sobie polazic chocby bez
              celu. Mielismy wsrod znajomych takie malzenstwo, jak wasze. Im sie
              nie udalo - ona lubila gory, sport, podroze, a on tylko kanape i
              swoja gitare. Po kilku latach prob i kompromisow, to sie po prostu
              rozpadlo.
              Ciezko bedzie dopiero wtedy, kiedy pojawi sie dziecko, a maz nadal
              nie bedzie mial ochoty nie tylko na spacery, ale i na opieke nad
              dzieckiem, bo chyba nagle wigoru nie dostanie.
              • rlena Przeczytaj dokladnie 15.07.08, 04:50
                post Autorki. Brak entuzjazmu do spacerow nie oznacza,ze ktos jest
                leniwy. Moze woli biegac lub plywac niz spacerowac. Wnioski,ze ktos
                jest "warzywem" (zdrowe i pozadane w kazdym menu!)sa
                nadinterpretacja.
                • annb Re: Przeczytaj dokladnie 15.07.08, 08:22
                  pani zalozycielka watku napisala ze maz zalega na kanapie i tak
                  wyobraza sobie spedzanie weekendow
                  nie ma nic o bieganiu czy plywaniu
                  • mama303 Re: Przeczytaj dokladnie 15.07.08, 22:15
                    annb napisała:

                    > pani zalozycielka watku napisala ze maz zalega na kanapie i tak
                    > wyobraza sobie spedzanie weekendow

                    Fajnie sie zalega we dwoje, polecam:-) ale nie każdy potrafi sobie
                    poleniuchować.
          • michal_powolny12 Re: malzenstwo i kompromis - jak osiagnac?? 16.07.08, 13:40
            Czy dobrze zrozumiałem? Nie jest ważne ż3e ktoś ciężko pracuje w
            tygodniu ważne jest aby dni wolne spędzać aktywnie. Bo jak nie to
            jest się warzywem. I należy wtedy współczuć partnerce takiej osoby.
            Tak? Rozumiem że ty niezależnie od tygodnia musisz spedzić dni wolne
            aktywnie. nawet wtedy gdy czujesz w mięśniach cały tydzień. Toż to
            samoudręczanie się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka