Dodaj do ulubionych

Jak poradzić sobie z samą sobą?

12.10.08, 21:53
Witam serdecznie.Mam 28 lat.Przed ciążą byłam energiczną,spontaniczną
osobą.Teraz jestem wiecznie niezadowolona,bardzo brzydko zwracam się do mojego
partnera i źle Go traktuję.W sumie jest w tym też trochę Jego winy,ale
większość wybuchów spowodowana jest moją nerwowością.Nie mam do Niego również
pociągu fizycznego.
Dla naszej córeczki też nie mam cierpliwości,często na Nią krzyczę( a Ona ma
dopiero pół roczku).Kiedy ja byłam mała moja Mama bardzo mnie biła i wyzywała
od różnych,nie chciałabym powielić Jej postępowania.A widzę,że wszystko idzie
w tym właśnie kierunku.
Względem mojego partnera też powielam wiele zachowań mojej Mamy(rozwiodła się
z Tatą gdy miałam 3 lata).Nie chciałabym tak skończyć i tak skrzywdzić mojego
dziecka jak ja zostałam skrzywdzona.
Może jakaś mała wskazówka od Pani co zrobić narazie 'doraźnie' i gdzie szukać
pomocy dalej.
Błagam o pomoc.Pozdrawiam.N
Obserwuj wątek
    • hanka20074 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 12.10.08, 22:03
      Proponuje wybrać sie na terapię rodzinną.My tak zrobiliśmy i choć
      dopiero 1 spotkanie za nami to jest o niebo lżej.Psychoterapuetka
      pozwoliła nam sie wygadac i okazało sie że mówimy o tym samym i
      tylko problem w komunikacji jest u nas no wlasnie problemem.Jesli
      nie chcesz z partnerem idz najpierw sama.
      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 06:47
        Dziękuję Aniu,to już jakaś wskazówka.Spróbuję,choć niełatwo będzie przekonać do
        tego mojego partnera.Po pierwsze jest młodszy,a po drugie-ze wsi,gdzie jakieś
        terapie rodzinne są nie do pomyślenia...wiesz,myślenie typu-co ludzie
        powiedzą...I tak nie jesteśmy małżeństwem,co budzi szalone kontrowersje w Jego
        rodzinie i kręgu znajomych Jego mamy :P Ale mimo wszystko dzięki,a Wam życzę
        owocnego przejścia przez terapię.Buziaki dla Ciebie i Córci.Pozdrawiamy.Natalia
        z Małgosią
        • kag73 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 11:28
          jezeli wolno mi jeszcze dorzucic moje trzy grosze, to powiem, ze nie wiem co
          ludzie ciagle z tym psychologiem i terapia, w Twoim przypadku wniosek jest
          prosty: Jesetes po prostu "zajechana"(wykonczona). Zamiast trwonic cenny czas u
          psychologa, poczytaj w tym czasie dobra ksiazke, wez odprezajaca kapieal albo
          spotkacj sie z kolezanka na pogaduch SAMA! Czas tylko dla siebie, w ktorym
          robisz to co lubisz.
          A byc 100% matka i gospodynia domowa tez nie musisz. Nie wiem czemu to takie
          wazne, zeby garaz byl posprzatany, w tym czasie na pewno mialabym lepsze zajecie.
    • magda762 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 11:59
      A mnie wkurza wieczne jęczenie, że jestm taka bo miałam trudne
      dzieciństwo i takie tam.
      Więszkość z naszego pokolenia miała średniej jakości dzieciństwo,
      moje też nie było różnowe, ale jakoś funkcjonuję i nie zrzucam
      wszystkiego na rodziców, bo to do niczego nie prowadz. Taki
      psychologiczny bełkot.
      Weź się w garść dziewczyno i przestań się rozczulać nad sobą. Ja
      rozumiem, że jesteś zmęczona, że zajmowanie się dzieckiem jest
      absorbujące, jesteś pewnie niewyspana. Po prostu zmęczona. Ktoś Ci
      radzi terapię, może to i dobry pomysł, ale przecież wiesz, że i tak
      nic z tego nie wyjdzie, nigdzie nie pójdziesz.
      Moja rada: weź się w garść, zajmij się jaką robotą,to może głupoty
      przestaną Ci przychodzić do głowy. Krzyczeć na pół roczne dziecko!
      Ktoś powinien Ci dać niezłego kopa, to może byś się ocknęła i
      przestała użalać nad sobą. Przecież jesteś już dorosłą kobietą. Zrób
      coś z sobą.
      Nie miej mi za złe tego, że piszę trochę nieprzyjemny post, ale może
      potrzebujesz kubła zimnej wody na głowę.
      • rapunzel1 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 12:53
        Jeśli przyczyną krzyczenia na dziecko jest krańcowe zmęczenie czy depresja to rady typu weź się w garść bardzo pomocne bywają ;)

        Autorka wątku może też spróbować terapii indywidualnej, pomoże jej to zorientować się, kiedy odruchowo naśladuje matkę, a kiedy i jak powinna domagać się od partnera większego udziału w obowiązkach czy lepszego traktowania.
      • catrinceoir Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 20:02
        Magda, piszesz tak, bo najwyrazniej nie zmagalas sie nigdy z tym problemem.
        Ludzie sa rozni, jedni kazdy problem beda spychac w glab i pracowac, zeby
        zagluszyc bol, a inni potrzebuja tego, jak to nazwalas, "psychologicznego
        belkotu". Tylko, ze dla nas to nie belkot. To proba znalezienia odpowiedzi, a
        czasem takze i pytan, ktore pomoga zrozumiec, co i dlaczego sie dzieje, pomoga
        zaakceptowac siebie. Dopiero, jak czlowiek zaakceptuje sam siebie, bedzie mogl
        byc "doroslym". Inaczej wciaz tkwi w nim zranione dawno temu dziecko...
      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 20:33
        Dziękuję za wszystkie miłe i mniej przychylne posty.
        Ja się nie żalę i nie rozczulam nad sobą,nie szukam też winy w moim mniej lub
        więcej trudnym dzieciństwie...choć sugestia Magdy w stylu-pomyśl o tych,którzy
        mają jeszcze gorzej-nie jest ani pocieszeniem ani powodem,żeby wziąć się w
        garść.Nie zawalam też winy na Mamę,ale pytam co zrobić by nie powielać Jej
        błędów...Dla każdego jego problem jest największy,najgorszy,w takich chwilach
        nie myśli się o innych.
        Jestem osobą bardzo mądrą życiowo i 99% osobom,które poprosiły mnie o
        pomoc,pomogłam.Ale wiele jest takich osób jak ja,które potrafią bezbłędnie
        doradzić drugiej osobie,a same nie potrafią swoich rad wdrożyć w życie.
        Zajęć mam masę i staram się zorganizować doskonale swój czas.
        Cytuję:Krzyczeć na pół roczne dziecko!
        > Ktoś powinien Ci dać niezłego kopa, to może byś się ocknęła i
        > przestała użalać nad sobą.
        Wiesz,nie mam nikogo do pomocy.Mój partner bardzo dużo pracuje i większość dnia
        jestem sama z Malusią.Babcie są daleko,więc też mnie nie odciążą.Koleżanki
        wielokrotnie proponowały mi pomoc.Ale pomyśl,zadzwoniłabyś do koleżanki,żeby
        przyszła popilnować Ci córki,bo masz ochotę poleżeć albo gdzieś
        wyskoczyć?Większość z nich ma własne rodziny,a te które ich jeszcze nie mają,ani
        im w głowie pilnować czyjegoś dziecka.Małgosia jest w takim wieku,że trzeba się
        Nią non stop zajmować.Jest poza tym bardzo energicznym dzieckiem i uwielbia się
        bawić,ale nie sama.Więc nawet jako koleżanka przychodzi to i tak mało co się
        odprężę bo Malusia domaga się cały czas uwagi.
        Pamiętam kiedy to ja jeszcze nie miałam dziecka i jak denerwowało mnie chodzenie
        po koleżankach,których dzieci nie dawały porozmawiać 5 minut w spokoju.
        Tak więc macierzyństwo troszkę mnie stłamsiło i ograniczyło...pewnie jak
        większość kobiet,ale ja NIE JESTEM WIĘKSZOŚCIĄ.I co dalej z tym fantem?
      • aniazavonlea Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 14.10.08, 10:55
        Sama się weż w garśc i nie oceniaj.
        ona pisze ze była bita przez matke.
        Dzieciństwo jakbys trochę czytała ma kluczowe znaczenie w rozeoju czlowieka,
        te postawy pozniej sa przenoszone z pokolenia na pokolenie.
        Czegoś zabrakło, milosci i teraz nie może tego dac wlasnemu dziecku.
        łatwo powiedziec wez sie w garśc i pisac mądre rady
        • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 14.10.08, 20:00
          brawo Aniu!!!popieram:)))
    • kat-le Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 13:47
      witam
      jesli jest to tak duzy problem i czujesz ze sama nie jeste w stanie
      sobie poradzic to faktycznie warto skorzystac z pomocy psychologa. Z
      tym co pisalas o swoim dzieciństwie skojarzyly mi sie pojecia
      DDA/DDD. jest taka storna www.dda.pl - moze informacje tam zawarte
      beda dla ciebie pomocne.
      pozdrawiam
    • anika305 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 14:04
      odstaw cerazette;zbadaj hormony;zorganizuj czas tak żeby odpocząć;wrzuć na luz;
      jak widzisz ze coś robisz źle nie brnij w to tylko przyznaj się do błędu. To
      działa polecam.
      • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.10.08, 22:08
        jesteś bardzo mądrą kobietą.może trochę zagubioną,ale mądrą.powie Ci
        to każdy psychoterapeuta.dlaczego?otóż dlatego,że nie zagubiłaś się
        jeszcze do końca w tym wszystkim i prosisz o pomoc.i idiotycznym
        jest pisanie Ci-weź się w garść dziewczyno.to,że chcesz coś z tym
        wszystkim coś zrobić już jest znakiem,że wzięłaś się w garść.nie
        zrozumie tego nikt,kto nie miał kłopotów z samym sobą.krzyczysz na
        córeczkę?a któraż to z matek nie traci cierpliwości nad swoim
        dzieckiem.nie raz każda z nas zagryza zęby...wielką sztuką jest
        przyznać się do tego i dostrzec,że to jest złe,a jeszcze większą-
        chcieć coś z tym zrobić.pisałaś,że Twój partner może nie chcieć
        pójść z Tobą na tą terapię,bo jest ze wsi i takie tam...to pójdź
        sama,zobaczysz będziesz zadowolona.spojrzysz na siebie,na całe
        otaczające Cię środowisko zupełnie inaczej.życzę
        powodzenia,cierpliwości i wytrwałości.
        ps.też mam córcię tylko siedmiomiesięczną.
        • forencka Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 14.10.08, 10:46
          Becia, Ty porządna babka jesteś :) i Natalia też - święta racja. Sama też miewam
          podobne problemy i myśli (córa 8 miesięcy), ale na szczęście mam wiele lepszych
          dni kiedy jakoś sobie radzę. Albo zagłuszam. W każdym razie pozdrawiam serdecznie.
          • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 14.10.08, 19:59
            dzięki droga koleżanko.wszystkim zagubionym mamom polecam "Język
            niemowląt".mam elektroniczną wersję tej książki.na wiele rzeczy
            patrzę trochę inaczej po tej lektórze.
            • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 14.10.08, 20:07
              czy ja napisałam"lektura" przez "ó"????ależ ze mnie głąb;)sorki
              • kiecha3 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 02.01.09, 09:15
                jeśli mogę tę książeczkę na gazetowego.. będę zobowiązana... ;)
    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 14.10.08, 23:41
      No cóż,pierwsze koty za płoty.
      Pierwsze kroki dzisiaj rano skierowałam do dietetyczki,bo stwierdziłam,że wiele
      mojego bólu leży w tym,że nie akceptuję samej siebie.Przytyłam w ciąży bardzo
      dużo,po urodzeniu wyglądałam całkiem nieźle,a teraz wyglądam jak monster.Każdy
      mnie pocieszał,że jak będę karmiła piersią i te nieprzespane noce,to schudnę.A
      tu cud nad Wisłą!!!Mam 5 kg więcej niż po urodzeniu i wyglądam na prawdę
      fatalnie.Przez to też wiele problemów z moim parterem...nie chcę z Nim
      sypiać,nie pozwalam Mu na siebie patrzeć,a kiedy powie choć słowo o moim złym
      wyglądzie....uuuuuuuuuuuuu....wtedy to ma chłopak przechlapane.Ale na szczęście
      mam lustro i działam :-)
      Następnie poszłam do poradni zdrowia psychicznego.No i zapisałam się do
      psychoterapeuty.Serio,już był czas najwyższy.Co dalej?Zobaczymy...Będę się
      meldowała i zdawała relację z postępów....
      Dobrze mi tu z Wami,fajnie z kimś się podzielić swoimi problemami.
      I dziękuję za wsparcie i miłe słowa.Niemiłe też były,ale po części prawdziwe.Za
      nie też dziękuję.
      • kat-le Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 15.10.08, 09:44
        Podziwiam cie za szybka reakcje. Ja bardzo dlugo podejmowalam
        decyzje o poszukaniu pomocy a niektore problemy widze podobne do
        twoich (nadwaga, problem z emocjami do dziecka, z emocjami w ogole)
        borykalam sie z nimi sama, wstydzilam sie przyznac ze sobie nie
        radze. Niestety moje malzeństwo sie rozpada (((, no ale jestem po
        pierwszych konsultacjach tez w poradni zdrowia psychicznego - i te
        rozmowy juz mi troche daly.
        pozdrawiam i życze duzo radosci.
      • migi-79 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 16.10.08, 23:41
        Bardzo dobrze że zapisałaś się na psychoterapie,to pomaga,mi
        pomaga,dopiero byłam na trzech spotkaniach a czuję się dużo
        lepiej.Nie ma jak fachowa pomoc,trzymam kciuki za powodzenie
        terapii,pozdrawiam:)
    • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 15.10.08, 15:44
      > Teraz jestem wiecznie niezadowolona,bardzo brzydko zwracam się do
      > mojego partnera i źle Go traktuję. (...)Nie mam do Niego również
      > pociągu fizycznego.

      Bo na podświadomym poziomie on Ci nie jest do niczego już potrzebny. Skoro Cię
      zapłodnił, nie musisz iść z nim do łóżka, więc nie czujesz do tego pociągu.
      • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 15.10.08, 22:48
        to znowu pan panie Krzysztofie i te pańskie płytkie mądrości???tak
        zapytam nieśmiało-a skąd to pan wie,że po zapłodnieniu kobieta nie
        czuje już pociągu do tegoż mężczyzny????wspołczuję,musi pan mieć
        bardzo przykre doświadczenia,którymi się pan tu dzieli.ale my
        (pozwolę sobie zabrać głos za większość kobiet)chyba wiemy trochę
        lepiej o naszym pociągu do naszych panów,więc pan wybaczy...
        • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 09:58
          > to znowu pan panie Krzysztofie i te pańskie płytkie mądrości???tak
          > zapytam nieśmiało-a skąd to pan wie,że po zapłodnieniu kobieta nie
          > czuje już pociągu do tegoż mężczyzny????

          To jedna z teorii tłumaczących spadek zainteresowania seksem u kobiet, które
          urodziły dzieci.

          Przedstawiłem ją tu, bo w mojej opinii dobrze pasuje do sytuacji, choć
          oczywiście niekoniecznie musi mieć tu zastosowanie.
      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 15.10.08, 23:20
        Hm,jeżeli Pan Krzysztof nie jest już do niczego zdolny a tym samym
        potrzebny....trudno,tylko współczuć.Ale ja nie jestem modliszką,która zżera
        swojego partnera po akcie.Ja mojego partnera potrzebuję,jestem Mu wdzięczna za
        śliczną córcię i staram się nie zniszczyć tego co w nas piękne.Dziecko jest
        wynikiem a nie celem.Więc jak można twierdzić,że się kogoś wykorzystuje a potem
        go nie chce?!Głupota totalne co Pan napisał.Chyba miejsce Pana jest na portalu
        jakiś zagorzałych feministek-tam niech Pan prawi swoje wywody.Pozdrawiam
        • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 15.10.08, 23:33
          po_prostu_natalia napisała
          >Głupota totalne co Pan napisał.Chyba miejsce Pana jest na portalu
          > jakiś zagorzałych feministek-tam niech Pan prawi swoje
          wywody.Pozdrawiam

          podzielam zdanie.i uwaga!będę miła-również pozdrawiam iiii chyba
          żegnam.
          • czarnyraider do babecia.... ( qrcze, alez dlugie ;o) ) 16.10.08, 14:39
            moge prosic o elektroniczna wersje "niemowlat"? Dzieki z gory ( z
            dolu tez ). :o) alpac@vp.pl
            • beciabeciabecia1973 Re: do babecia.... ( qrcze, alez dlugie ;o) ) 16.10.08, 22:13
              czarnyraider napisała:

              > moge prosic o elektroniczna wersje "niemowlat"? Dzieki z gory ( z
              > dolu tez ). :o) alpac@vp.pl


              zostawiam link do strony z książką.w razie problemów daj znać.

              www.torun.mm.pl/~wakietka/jnth.pdf
        • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 09:59
          > Głupota totalne co Pan napisał.

          Być może w tym konkretnym przypadku
          • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 11:33
            krzysztof-lis napisał:
            >
            > A czy potrzebuje Pani również seksu od niego?

            no proszę sobie wyobrazić,że tak.
            • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 12:23
              > no proszę sobie wyobrazić,że tak.

              Moja wypowiedź podpięta była pod wpis po_prostu_natalii i to do niej było
              skierowane to pytanie. Pani odpowiada w imieniu swoim, czy natalii?
          • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 21:05
            Nie Panie Krzysztofie,nie potrzebuję.Ale spełniam swój 'małżeński obowiązek',bo
            wiem,że sprawiłabym Mu przykrość,gdybym oprócz 'marudzenia' nie poszła jeszcze z
            Nim do łóżka.Sprawia mi to wielką przyjemność gdy dojdzie między nami do
            zbliżenia,ale szczerze mówiąc nie dążę do zbliżeń,bo po całym dniu z Małą jestem
            padnięta.
            • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 10:14
              > Nie Panie Krzysztofie,nie potrzebuję.

              A więc jednak! Potrzebuje Pani męża, ale nie do seksu. Teoria o tym, że mąż
              przestaje być pożądany bo urodziła Pani już dziecko zaczyna się sprawdzać.
              • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 11:21
                No jednak nie Panie Krzysztofie.Powiedziałam Panu już kiedyś,że dziecko było
                wynikiem a nie celem.
                Ja nie mam ochoty na sex z powodu zmęczenia a nie z powodu braku chęci ze
                zwykłego widzimisię!
                • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 11:57
                  > No jednak nie Panie Krzysztofie.Powiedziałam Panu już kiedyś,że
                  > dziecko było wynikiem a nie celem.
                  > Ja nie mam ochoty na sex z powodu zmęczenia a nie z powodu braku
                  > chęci ze zwykłego widzimisię!

                  Równie dobrze może nie mieć Pani ochoty na seks z jakiegoś podświadomego powodu,
                  z którego istnienia nie zdaje sobie Pani sprawy.
                  • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 12:35
                    A jakie mogą być te podświadome powody Panie Krzysztofie?To obiecuję,że się
                    dobrze nad nimi i sobą zastanowię :-)
                    • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 12:59
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=85854534&a=85976226
                      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:09
                        Jest mi potrzebny,i to bardzo.Bo dzięki Niemu wiem po co żyję.Dla Niego,dla
                        nas,dla naszej córeczki.I codziennie jestem Mu wdzięczna za to co mi dał i że po
                        prostu jest.Ale wszystko ma swoje granice,moja wytrzymałość też Panie
                        Krzysztofie.Każdy z nas kiedyś pęknie,nie można wiecznie robić dobrej miny do
                        złej gry,żeby tylko był spokój i sielanka.
                        • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:22
                          > Każdy z nas kiedyś pęknie,nie można wiecznie robić dobrej miny do
                          > złej gry,żeby tylko był spokój i sielanka.

                          Z drugiej strony nie można mieć wiecznie pretensji do męża, że się nie zmienia,
                          że jest taki, jaki był na początku znajomości.
                          • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:44
                            Wiesz Krzysiu,ja też byłam inna na początku znajomości.Rozwydrzona do granic
                            możliwości,też brak jakichkolwiek obowiązków(oprócz
                            pracy).ZABAWA,ZABAWA,ZABAWA!Ale jak się pojawia dziecko,to zawsze zachodzą
                            zmiany.Czy tylko ja muszę się jako matka poczuwać do zmian i obowiązków?
                            • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 14:03
                              > Ale jak się pojawia dziecko,to zawsze zachodzą zmiany.Czy tylko ja
                              > muszę się jako matka poczuwać do zmian i obowiązków?

                              Zależy jak się umawialiście PRZED dzieckiem.
                              • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 14:10
                                sorki,ale qrde "biznes planu" nie zrobiliśmy,ale dzięki Tobie wiem,że jak
                                będziemy chcieli mieć następne dziecko to najpierw "biznes plan",co kto jak i
                                gdzie i ile razy.
              • eleonoe Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.01.09, 09:11
                facet, daj sobie juz spokoj bo nudny jestes jak flaki z olejem a do tego jeszcze niewyobrazalnie durny!!!
    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 17.10.08, 22:36
      Do spotkania z psychoterapeutą jeszcze tylko,lub raczej AŻ 5 dni,a ja z dnia na
      dzień bardziej kipię!!!Boję się,że wybuchnę.Niestety mój luby zamiast mnie
      wspierać,tylko pogarsza swoim zachowaniem mój stan.Zero pomocy,ciągłe narzekanie.
      Jestem na etapie uczenia Małej zasypiania na podstawie książki 'Jak pomóc
      dziecku zasnąć',bo Babcia i Tatuś usypiali Ją na swoje sposoby i Mała jest
      totalnie zdezorientowana kiedy zostaje ze mną sama.A Tatuś mojej córki zarzuca
      mi podejmowanie zbyt drastycznych środków.Ciągle mnie pyta czy muszę to tak od
      razu wprowadzać.A ja kipię,bo wiem dlaczego mnie o to pyta!!!Bo On nie może spać
      jak Mała płacze.K..wa(przepraszam za wyrażenie),jak temu jełopowi wytłumaczy,że
      jest ktoś na tym świecie kto wie jak pomóc rodzicom i co ważniejsze-dziecku!!!
      On usypiał Małą kładąc Ją sobie na piersi i ta długo Ją szturał,aż zasypiała.I
      wtedy Mu nie przeszkadzało,że wyła w niebogłosy i zalewała się
      potem!!!!!!!!DEBIL,DEBIL,DEBIL!!!
      Poza tym mam przepuklinę kręgosłupa i jeżdżę na rehabilitację.Przez 3 tygodnie
      powinnam oszczędzać się z wszelkimi zajęciami do minimum.A On po 5 minutach
      zabawy z Malusią,pyta mnie czy mogłabym Ją wziąć i z Nią pochodzić.
      I jak tu nie usiąść i nie załamać się!?
      Poradźcie mi jak Go nie udusić....
    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 18.10.08, 00:07
      Troszkę zirytowała mnie jedna rzecz tutaj,na forum.Napisałam ten post na forum
      eksperckim,żeby otrzymać RÓWNIEŻ i przede wszystkim (choć serdecznie dziękuję za
      słowa wsparcia i rady od wszystkich,którzy tu napisali), poradę od eksperta.A
      tymczasem widzę,że Pani ekspert odpowiada na późniejsze posty...Nie rozumiem na
      jakiej zasadzie to działa?Myślałam,że na zasadzie kolejności,a tymczasem
      widzę,że wybiórczo.Trochę mi przykro,ponieważ na prawdę sądziłam,że znajdę tu
      fachową pomoc (nie ujmując nikomu,kto mi odpisał).........
      Pozdrawiam ekspertów :-)
    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 29.10.08, 21:07
      Dzisiaj jestem po pierwszej konsultacji z psychoterapeutą.I jak się okazuje,za
      dużo zarzucam sobie i za dużo tłumaczę innych przed sobą i innymi.
      Z tego co dzisiaj zauważyłam,jest nadzieja,że to faktycznie pomoże.Nie do końca
      wierzyłam w możliwości takiego specjalisty,ale kiedy połowę zdań potrafił
      dokończyć za mnie,wiedziałam już,że jestem we właściwym miejscu.
      Bardzo się cieszę,że podjęłam walkę.
      Zobaczymy co będzie dalej.
      Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie.
      Gdyby nie Wy,nie wiem co byłoby dalej ze mną.Duża buźka dla wszystkich.
    • maverik1980 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 31.10.08, 18:48
      witam zdecydowanie terapia rodzinna, według mnie to jedyny skuteczny sposób,
      warto również porozmawiać z partnerem o twojej przeszłości, o tym co czujesz i
      dlaczego sie tak zachowujesz. Ale przynajmniej dobrze ze zdajesz sobie z tego
      sprawę a to duży plus. Pozdrawiam i powodzenia
      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 01.11.08, 09:52
        Witam,Twoja rada jest na pewno dobra.Tylko mój partner,choć młody,jest już
        niereformowalny.Żadne prośby na Niego nie działają.Próbowałam
        spokojnie,próbowałam krzykiem,prośbą i groźbą,doszło do tego,że dzisiaj się Go
        zapytałam czy On żyje z nami czy mieszka u nas?Powiedziałam też,że albo się coś
        zmieni albo niestety będzie musiał wrócić do rodziców.Mam dosyć matkowania Mu.
        Co do terapii,powiedział,że nigdzie nie pójdzie,bo On nie jest gotowy na takie
        rzeczy.
        Jest niestety oporny na innowacje,woli żyć w swoim hermetycznym świecie,bo tak
        Mu wygodnie.Nie wiem co będzie dalej,boję się jutra.Ale wolę być sama i mieć
        tego świadomość,niż być z kimś i czuć się samotną.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 08:41
          Podjęła Pani wyraźne i dobre kroki zmierzające do zrozumienia
          siebie, swojego postępowania także wobec innych, swoich emocji,
          prowadzące w konsekwencji do zmiany. Trzeba chwilę poczekać na ich
          efekty. Z tego co zobaczyłam czytając dyskusję, którą Pani
          rozpoczęła, brakuje Pani i cierpliwosci i chyba tolerancji dla
          inności Pani partnera. W pierwszym wpisie ma Pani na ten temat
          refleksję, że może to Pani jest zarzewiem konfliktów ( skądinąd
          nieuniknionych i także wynikających z zachowania partnera . W
          ostatnich wpisach wszytkiemu już jest winien partner. Ciekawe jaki
          wpływ na takie zmieniające się widzenie sytuacji miały Pani emocje
          związane z czytaniem zdań innych forumowiczów. Warto przyjrzeć się
          tej dynamice, bo w niej można zobaczyć Pani kłopoty w relacji z
          partnerem. Nie twierdzę, że to jest jedyny problem i , że
          zachowanie partnera nie ma wpływu na to co dzieje się między Wami
          ale warto prześledzić to, jak Pani na niego reaguje i jak szybko te
          reakcje i Pani do niego uczucia się zmieniają . Takie szybkie i
          gwałtowne zmiany emocjonalne i pod ich wpływem podejmowane różne
          zachowania nie sprzyjają Pani dobremu samopoczuciu, powodują raz
          poczucie winy wobec partnera, raz wściekłość na niego. Raz Pani go
          widzi jako ofiarę swoich poczynań raz jako kogoś, kto Panią
          unieszczęśliwia. Trudno wtedy o poczucie, że Pani sobie dobrze
          radzi ze sobą. Nad tym warto też pracować na swojej terapii. I
          proszę pamietać, że zmienność Pani zachowaniań, ma wpływ na to jak
          wobec Pani i Waszej córeczki zachowuje sie Pani partner. Życzę
          cierpliwości i wytrwania na drodze do własnej zmiany. Pomoże to
          całej Wasze trójce. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • kag73 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 10:56
            po_prostu_natalia pomijajac Twoje dziecinstwo i powieleanie bledow matki, moze
            Ty po prostu jestes przemeczona. Male dziecko potrafi byc bardzo absorbujace i
            zmienia caly dotychczasowy rytm i porzadek. Do tego trzeba sie przyzwyczaic.
            Sprobuj od czasu do czasu zostawic dzieciaczka choc na 2 godzinki z mezem a sama
            wyjdz sie "odchamic", odprezyc.
            Postarajcie sie tez zaangazowac babcia czy kogos innego, zebyscie mogli wyjsc
            tylko we dwoje, zmienic tapety na chwilke, posiedziec pryz lampce wina,
            popatrzec sobie w oczy, powspominac dawne dzieje i Wasze poczatki. Czasami
            odrobina czasu dla siebie czyni cuda i z nowa energia zaczyna sie nowy dzien.
            • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 17:22
              kag73,rada na pewno jest bardzo trafna,ale przeanalizujmy:
              1)"Sprobuj od czasu do czasu zostawic dzieciaczka choc na 2 godzinki z mezem a
              sama wyjdz sie "odchamic", odprezyc.-no cóż,bez szans,bo mój narzeczony
              przychodzi tak umęczony z pracy,że nie ma siły na naszą córcię i "pada
              wykończony" przed telewizorem lub siada przy laptopie bądź też musi jakiemuś
              koledze naprawić auto albo pomóc rodzicom w remoncie.
              2)"Postarajcie sie tez zaangazowac babcia czy kogos innego, zebyscie mogli
              wyjsc tylko we dwoje, zmienic tapety na chwilke, posiedziec pryz lampce
              wina,popatrzec sobie w oczy, powspominac dawne dzieje i Wasze poczatki."-jedna
              babcia mieszka 30 km od nas,a moja Mama jest za granicą.Ale kiedy jest moja
              Mama,to owszem,zajmie się Malusią,ale tylko po to,żebym mogła
              posprzątać,posortować Małej rzeczy i poukładać,zrobić zalegające w piwnicy stosy
              prania i wszystkie te rzeczy,których nie zdążyłam zrobić w ciągu tygodnia.(mycie
              okien,sprzątanie garażu,grabienie ogrodu,zamiatanie wokół domu...itp itd).A poza
              tym mój partner nie odczuwa braku towarzystwa,bo Mu wystarcza laptop i masa
              snu.Na resztę nie ma czasu i ochoty.Oprócz tego w soboty pracuje jako DJ,więc
              nadrabia relacje towarzyskie-ja w tym czasie zaczynam weekendowe sprzątanie.Żeby
              było śmieszniej,to dodam,że czasami Go zawożę na dyskotekę,żeby mógł sobie
              popić,wracam do domu,sprzątam,chwilę się prześpię i o 4tej rano jadę Go odebrać :-)
              Proszę o komentarz mojego sympatycznego życia :P
              • kag73 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 11:01
                owszem, skomentuje.
                Wybacz, nic dziwnego, ze jestes zmeczona, niezadowolona i nie masz energii. Nie
                potrzebny Ci psycholog, tylko wez sie za swojego chlopa, niech w koncu zrozumie
                w czym rzecz.
                A kto go pyta czy chce zostac, stawia sie go przed faktem "Kochanie ja musze
                wyjsc, mala ma tu zupke itp. Wroce za dwie godziny, pa". Na pomoc kolegom ma
                sily a na wlasne dziecko nie. No, moj drogi, jestes ojcem, trudno.
                Powinnas ze spokojem i bez wyrzutow uswiadomic mu jak sie czujesz, jestes
                wykonczona, moze sie to zle skonczyc, potrzebujesz jego wsparcia, bo inaczej
                bedzie jeszcze gorzej i bedziesz sie na nim wyzywac.
                Poza tym uwazam, ze ze sprzataniem mozna troche przystopowac. Niektore obowiazki
                nalozyc na meza. Dac mu do wyboru chce robic to czy to, opcji ogladanie
                telewizji nie ma.
                Mamie jak Cie odwiedzi wytlumacz, ze potrzebujesz troche wytchnienia i jak
                zostaje wychodz z domu sama.
                Poza tym od kiedy kobieta sprzata garaz!! o nie, taka wyemancypowana to ja bym
                nie byla. A meze zawozic na popijawe na dyskoteke i w nocy odbierac?
                Hmm, nie.
                Niech zamiast tego spedzi czas z Toba, bo tego potrzebujecie dla dibra zwiazku,
                warto mu to uswiadomic. Jezeli nie mozna wyjsc, to mozna usias razem przy dobrej
                kolacji i blasku swiec(bez telewizora). Albo poogladac wspolnie film na DVD,
                albo zaplanowac niby randke i masaz, wspolna kapiel, seks, dlaczego nie.
                Ty po prostu jestes wykonczona i padnieta, bo za duzo robisz i nie masz czasu
                tylko dla siebie, ot co. Zmien to a zobaczysz, ze odzyskasz dawna energie i
                poczujesz sie duzo lepiej.
                A jak woli dyskoteke albo kolegow, to niech sie do nich wyprowadzi:))
                • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 21:25
                  Kag,On nie jeździ na dyskoteki z kumplami tylko jest tam dj'em.
                  Kiedy mówię,że wychodzę,On mi na to-'teraz?a ja chciałem posiedzieć w necie ze
                  dwie godzinki dzisiaj...'(co prawda nie siedzi na darmo,bo poszerza swoją wiedzę
                  z zakresu budowy maszyn,instalacji samochodowych).Tylko,że On zawsze akurat
                  chciał posiedzieć jak ja chciałam wyjść.
                  Próby uświadomienia Go jaka jestem zmęczona kończą się tym,że On mi mówi,że ja
                  chyba sobie nie zdaję sprawy jaki On jest wykończony po pracy.Ciągle Go coś
                  boli,ostatnio siedział przed komputerem 4 godziny i przyszedł do góry
                  stękając,że ma zakwasy od siedzenia.Czasami się zastanawiam czy On nie jest
                  hipochondrykiem?
                  Jeszcze jakieś pytania?
                  • kag73 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 09:29
                    pytan nie mama ale male spostrzezenie: to nie moze byc tak, ze licza sie tylko
                    jego interesy.
                    "Dobrze, dobrze, kochanie, posiedzisz jutro, bo ja mam juz termin o 18-stej. Do
                    widzenia". Trudno, czasami trzeba pomyslec o sobie, widac, ze jezeli Ty tego nie
                    zrobisz, to nikt sie nad Toba nie zlituje i o Tobie nie pomysli.
                    Przeciez chyba na sile Cie nie zatrzyma. Jestes DOROSLA!

                    A tak na marginesie, Twojemu mezowi przydalby sie choc jeden caly dzien z
                    dzieckiem, zeby mogl sie przekonac kiedy bedzie bardziej zmeczony.
                    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 11:17
                      Też tak myślę i mam w planie w niedługim czasie zapewnić Mu cały dzień z Małą :P
              • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 12:25
                > mój narzeczony przychodzi tak umęczony z pracy,że nie ma siły na
                > naszą córcię i "pada wykończony" przed telewizorem lub siada przy
                > laptopie bądź też musi jakiemuś koledze naprawić auto albo pomóc
                > rodzicom w remoncie.

                Jeśli pomaga rodzicom w remoncie, to:
                a) nie jest wykończony,
                b) tak naprawdę to im nie pomaga, a tylko używa tego jako pretekstu, by wybyć z
                domu.
                • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 21:34
                  Choć raz coś mądrego Panie Krzysztofie.I tu przyznam Panu rację,też odniosłam
                  wrażenie,że ucieka z domu.Tylko pytanie dlaczego,żeby uniknąć obowiązków?
                  Życie nie polega na robieniu tylko tego co się lubi albo na co ma się w danej
                  chwili ochotę...
                  • kag73 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 09:32
                    no oczywiscie, ze chce uniknac obowiazkow. Jest wygodny. Kazdy z nas lubi sie
                    byczyc jak moze. On moze, bo zona zawsze w pogotowiu i wszystkim sie zajmie.
                    Jezeli nic nie pomaga, trzeba wprowadzic konkretne regula i ich sie trzymac. Np.
                    niedziela to dzien z tata. Niech zabiera dziecko na spacer i koniec. Albo
                    kapanie to jego zadanie. Albo mama w srody ma wieczor dla siebie. Moze bedzie mu
                    latwiej, bo juz sie psychicznie na to przygotuje i nastawi. Trudno, w zyciu
                    oprocz przyjemnosci ma sie tez obowiazki. Chcial rodzine i dziecko?
                    • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 10:16
                      > Trudno, w zyciu oprocz przyjemnosci ma sie tez obowiazki. Chcial
                      > rodzine i dziecko?

                      Zaraz zaraz... Tego typu zagadnienia powinno się wyjaśniać PRZED pojawieniem się
                      dziecka, nieprawdaż? Jak wyglądały ustalenia na ten temat? Czy było powiedziane,
                      że mąż ma zarabiać a żona zajmować się domem? Jeśli tak, to chyba teraz
                      nieuzasadnione jest WYMAGANIE czegokolwiek od męża?
                      • kag73 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 10:31
                        ach, nie przesadzaj, czlowiek,u jakby wszystko moznabylo przewidziec z gory. Jak
                        ktos nie ma dziecka, nie wie co go czeka i co bedzie. Nie chodzi znowu o Bog wie
                        co, tylko o troche czasz dziecka i ojcem, w koncu i dziecko tego potrzebuje i
                        tato moglby sprobowac miec z gego frajde.
                        Badz bardzej ludzki a nie taki zasadniczy, bo sie w zyciu przejedzies. Widzi
                        chlop, ze kobita wykoczona, to niech troche pomoze.
                        Przeciez chodzi o to, zeby sobie wzajemnie pomagac a on o to, zeby z soba walczyc.
                        Ja mam z mezem dewie "Razem jetsesmy silni". I uwazam, ze o to w tym wszystkim
                        chodzi.
                        • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 10:43
                          > ach, nie przesadzaj, czlowiek,u jakby wszystko moznabylo
                          > przewidziec z gory. Jak ktos nie ma dziecka, nie wie co go czeka
                          > i co bedzie. Nie chodzi znowu o Bog wie co, tylko o troche czasz
                          > dziecka i ojcem, w koncu i dziecko tego potrzebuje i tato moglby
                          > sprobowac miec z gego frajde.

                          Tak naprawdę to chodzi o to, że żona musi męża prosić, żeby coś zrobił. Nie o
                          to, że nic nie robi, tylko że ona musi go o to prosić. I to się jej nie podoba.

                          Bez przesady...
                      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 12:22
                        Nie Panie Krzysztofie,nie takie były ustalenia.Miałam zaraz po macierzyńskim
                        wrócić do pracy i mieliśmy zająć się dzieckiem oboje.Mieliśmy wziąć nianię na te
                        kilka godzin kiedy któregoś z nas nie będzie.A teraz ja wracam do pracy (co
                        wiąże się z większą ilością pieniędzy) a mój luby stwierdził,że będzie musiał
                        robić fuchy,żeby zarobić na to wszystko.Ale logiczne jest,że gdybyśmy brali na
                        mniej godzin nianię,to też musielibyśmy mniej zapłacić.
                        On pracuje w systemie trzyzmianowym.Gdyby,idąc na 14stą do pracy,zostawał rano z
                        Małą,za nianię moglibyśmy zapłacić tylko od14tej do 15tej(bo o tej godzinie będę
                        już z pracy).A tak Pan i władca będzie robił co będzie chciał(czyli
                        przypuszczam,że spał do 12tej) a Mała będzie z nianią.I gdzie tu sens i logika?
                    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 11:19
                      No z tym chceniem to tak nie do końca.Plany były,tylko się strasznie szybko
                      ziściły :-)
                      Ale też Mu zawsze powtarzam,że palcem sobie Małgosi nie zrobiłam...hihih...a może??
            • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 18:21
              A żeby nie oczerniać aż tak mojego partnera,uzupełnię swoją poprzednią wypowiedź
              o to,że owszem,pomaga mi kiedy muszę wywiesić pranie,zrobić zakupy lub
              przygotować jedzenie dla nas lub dla Małej.Czasami nawet wykąpie i nakarmi
              Małą,ale nigdy w tym czasie nie siedzę.Zawsze kręcę się po domu.
              Ostatnio mało nie wyszłam z siebie,kiedy pojechałam na rehabilitację(mam dość
              chory kręgosłup).Wyjechałam z domu o 9.30,rehabilitację miałam o 10.00,a o
              godz.10.30 mój Pan zadzwonił za ile będę w domu i gdy Mu odpowiedziałam,że
              właśnie wyjeżdżam i za jakieś 20 min. to się rozłączył.Po powrocie do domu
              okazało się,że Mała miała kupkę i myślał,że doczeka się ze zmianą pieluchy do
              mojego przyjazdu!!!!Obojętnie co nie chcę zrobić,zawsze muszę Go prosić,żeby się
              zajął Małgosią i zawsze słyszę pytanie,jak długo mi jakaś czynność zajmie.SZLAG
              MNIE TRAFIA!!!
              A przeważnie kiedy On się zajmuje Małą,polega to na tym,że sadza Ją sobie na
              brzuchu,Ona ogląda TV a On śpi...no comment
          • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 05.11.08, 17:10
            Dziękuję bardzo za odpowiedź i przepraszam za wcześniejszy brak cierpliwości w
            oczekiwaniu na odpowiedź.Ale byłam tak zdesperowana i tak liczyłam na szybką
            pomoc...no ale się doczekałam i dziękuję :o)
            Liczę się z tym,że efekty będą za jakiś czas,ale cieszę się,że podjęłam takie
            kroki,bo już mi lepiej po możliwości wygadania się.
            Cieszę się w ogóle,że trafiłam na to forum.Bardzo wszystkim dziękuję,że
            jesteście ze mną.
            Będę dzielnie nad sobą pracowała a o postępach pilnie informowała :0)
            • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 11:12
              Jezu,Natalia skąd Tyś się wzięła???nie wiem co mam Ci radzić.muszę
              to przeczytać kilka razy,żeby jakoś to ogarnąć.totalny szok.
              jedyne co przychodzi mi do głowy,to pytanie-po co Ci twój chłop???
              no ale dobra,może przeanalizuję to wszystko raz jeszce.
              pozdrawiam
              • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 06.11.08, 21:15
                Hm Beciu,mam nadzieję,że to było w dobrym tego słowa znaczeniu:Jezu,Natalia skąd
                Tyś się wzięła??? :o)
                Kocham mojego faceta,zawsze jak o coś poproszę to to zrobi.On jest jak robot,co
                każę to zrobi.Ale ja już tak nie chcę.Chcę,żeby zaczął sam zauważać,że pewne
                rzeczy należą do Jego obowiązków i że tak po prostu trzeba,bo inni to też robią.
                Ale tak czasami to sobie myślę,że jestem zNim,bo panicznie boję się
                samotności.Choć ze wszystkich moich facetów On jest najlepszy.Nie włóczy się,nie
                zdradza,nie bije,nie pije,uważa mnie za boginię (choć raczej wyglądam jak budda
                po ciąży...hehehe).Zawsze umie mnie rozśmieszyć,codziennie ze sobą rozmawiamy
                jak minął nam dzień.Więc chyba nie mam źle.Tylko wkurza mnie to ciągłe
                proszenie...no i to,że wszystko musi nabrać mocy urzędowej,czyli poczekać ze 3
                dni na zrobienie (nawet wyniesienie śmieci zajmuje Mu do 3 dni).To jest temat
                rzeka...Nie wiem co jeszcze napisać...może łatwiej będzie odpowiadać na Wasze
                pytania.
                • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 10:22
                  > Kocham mojego faceta,zawsze jak o coś poproszę to to zrobi.On jest
                  > jak robot,co każę to zrobi.Ale ja już tak nie chcę.Chcę,żeby zaczął
                  > sam zauważać,że pewne rzeczy należą do Jego obowiązków i że tak po
                  > prostu trzeba,bo inni to też robią.

                  Pora najwyższa zrozumieć, że mężczyźni nie zauważają wielu rzeczy, które według
                  kobiety wymagają zrobienia. Ich próg percepcji na przykład na brud jest znacznie
                  wyższy, niż u kobiet. Więc gdy kobieta uważa, że trzeba odkurzyć półki,
                  mężczyzna może być odmiennego zdania.

                  Nie ma się co obrażać na fakty i na to, że mąż jest jaki jest. Trzeba to
                  zaakceptować. Nieuczciwe jest wiązanie się z kimś, kto nam nie odpowiada a
                  później oczekiwanie, że się zmieni.
                  • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 12:27
                    Porządki (nawet w garażu,jak już wcześniej wspomniałam) i gotowanie należą do
                    moich obowiązków.Do mojego Pana należą czynności techniczne lub elektryczne,jak
                    n.p.zawieszenie obrazu,dokręcenie gniazdka,zamontowanie wywietrznika w łazience.
                    Większość rzeczy i tak potrafię sama,jak. n.p. zrobienie prawie wszystkiego przy
                    aucie czy wywiercenie dziury na obraz.Ale rzeczy na których się nie znam,wolę
                    pozostawić Jemu.
                    A wracając do porządków,chyba by Mu korona z głowy nie spadła,gdyby wrzucił do
                    kosza z bielizną swoją brudną bieliznę,skarpetki i rzeczy,zamiast tworzyć kupek
                    z brudami w całym mieszkaniu?
                • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 11:54
                  po_prostu_natalia napisała:

                  > Hm Beciu,mam nadzieję,że to było w dobrym tego słowa
                  znaczeniu:Jezu,Natalia ską
                  > d
                  > Tyś się wzięła??? :o)


                  w dobrym,w dobrym Natalko:)))
                  wiesz,mój facet powiedział mi kiedyś,że jestem maniaczką sprzątaczką
                  i,że właściwie moglibyśmy jeść z podłogi,bo tak chodze i sprzątam.no
                  cóż,taka już jestem:) trochę czasu mu to zajęło zanim pojął,że ja
                  jestem "nieszczęśliwa",gdy wstaję rano i widzę "syf"
                  dookoła.fakt,pomaga mi,ale też nie jeden raz muszę mu wskazać
                  paluchem co ma zrobić,bo sam nie widzi.faceci już chyba tak mają.mój
                  ma tzw. zrywy-sam,bez proszenia i pokazywania idzie i sprząta i robi
                  to naprawdę dobrze.ale najczęściej muszę jednak mówić,że służąca
                  została wczoraj zwolniona :)))i musimy sami zadbać o nasz dom.że
                  martwe rzeczy same się nie przemieszczają,więc musimy im pomóc
                  znależć się na właściwych miejscach.czasami czuję się jak pani w
                  przedszkolu:)))grunt to to,że to działa.zaczyna coś robić albo
                  bierze malutką i bawi się z nią,a ja(beatka szmatka)gonie po domku i
                  sprzątam albo przygotowuje coś do jedzonka albo ciacho piekę albo
                  prasuję albo plotkuję ze starszą córą...może lepiej się pogodzić z
                  tym,że to takie typy,których trzeba prosić albo kazać im coś zrobić
                  i dopiero to zrobią.
                  głowa do góry natalko,będzie dobrze:)
                  • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 11:58
                    > paluchem co ma zrobić,bo sam nie widzi.faceci już chyba tak
                    > mają.(...) może lepiej się pogodzić z tym,że to takie typy,których
                    > trzeba prosić albo kazać im coś zrobić i dopiero to zrobią.

                    Tak
                    • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 12:26
                      krzysztof-lis napisał:
                      >
                      > Tak
                      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:04
                        To już nie zgodnośc między Wami,ale prawie miłość...hahaha
                  • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 12:33
                    Beaciu,nie denerwuje mnie to,że muszę prosić,bo wiem,że mężczyźni tacy są,ale
                    denerwuje mnie to,że mówi "zaraz",a trwa to ZAWSZE do 3 dni,tak jak już
                    napisałam,nawet wyniesienie śmieci (mieliście kiedyś tydzień w domu kosz z
                    rozkładającą się żywnością i petami?wiecie jak to cudnie pachnie?).Wiem
                    wiem,ktoś by powiedział (tu czyt.Pan Lis),że mogę je chwycić i sama wynieść.A
                    właśnie,że qwa nie!!Każdy powinien mieć jakiś swój obowiązek,a jedyne czego
                    wymagam,powtarzam,wymagam! od moje Lubego,to tego,zeby wyniósł śmieci( a tym
                    bardziej,że wychodząc dokądkolwiek MUSI przejść koło śmietnika schodząc z tarasu).
                    • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:01
                      po_prostu_natalia napisała:

                      > mówi "zaraz",a trwa to ZAWSZE do 3 dni,tak jak już
                      > napisałam,nawet wyniesienie śmieci (mieliście kiedyś tydzień w
                      domu kosz z
                      > rozkładającą się żywnością i petami?wiecie jak to cudnie pachnie?)

                      skąś to znam:)
                      ja byłam taka dożarta,że jak kipiało z kosza,to zniosłam go do
                      garażu,a tam jego kochana bryczka,a tu zapach taki nie teges,jakby
                      coś zdechło...śmieci znikły.i zawsze jak mówię,że kosz chce na
                      zewnątrz,to moje słonko leci prędziutko,bo wię co może być dalej:)
                      na każdego jest jakiś sposób,tylko trzeba go znaleźć:)


                      po_prostu_natalia napisała:
                      .Wiem
                      > wiem,ktoś by powiedział (tu czyt.Pan Lis),że mogę je chwycić i
                      sama wynieść.A
                      > właśnie,że qwa nie!!Każdy powinien mieć jakiś swój obowiązek

                      czy ja już pisałam,że Cie lubię??? :)))
                      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:06
                        Ty do garażu Beciu?Ja mojemu Ajlawju wysypałam pampersy Małej w
                        samochodzie.Ciężko się zdziwił,ale wyniósł i...zapomniał.Jak było tak jest.
                        • krzysztof-lis Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:23
                          > Ja mojemu Ajlawju wysypałam pampersy Małej w samochodzie.

                          Bardzo dojrzały sposób prowadzenia dyskusji, nie ma co. Jak w przedszkolu.
                          • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:45
                            Hm,z przedszkolakiem trzeba jak w przedszkolu....
                            • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:47
                              po_prostu_natalia napisała:

                              > Hm,z przedszkolakiem trzeba jak w przedszkolu....


                              :) :) :)
                              spośród wszystkich rzeczy wiecznych na ziemi,miłość trwa najkrócej...
                              • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:49
                                Ja widzę,że my tu już prawie czat założyliśmy,a może właśnie przejść na czat?
                      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 13:10
                        Ja Ciebie Beciu też :P Wyraziłam to nawet w Twojej księdze gościooffffffffffffffff
    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 07.11.08, 20:53
      Nie uwierzycie!
      Dzisiaj po półgodzinnych prośbach ubłagałam mojego lubego,żeby wykąpał Małą (od
      trzech dni jestem bardzo chora,lekarz dziś stwierdził obkurczenie się
      oskrzeli.Oprócz tego wieczorem dostałam potwornych bóli brzucha i
      wymiotowałam).Z mozołem spełnił moją prośbę.Potem nakarmiłam Małą i wtedy
      musiałam uciec do toalety (wymioty),więc poprosiłam,żeby chwilę Ją potrzymał w
      ramionach,żeby wyciszyła się przed snem .Też z oporem,ale spełnił moją
      prośbę.Miał potem Małą położyć.Kiedy wróciłam z toalety,poszłam myć naczynia.W
      trakcie usłyszałam,że Panicz mnie woła.Pomyślałam,że tuli Małą i może Mu trzeba
      coś podać (pieluszkę na przykład),wię pospiesznie wytarłam ręce,wszystko
      rzuciłam i pobiegłam do pokoju,a On "Słoneczko,mogłabyś położyć Małą?".Słowo
      daję,że gdyby nie możliwość "wykrzyczenia się" tutaj,to bym Go chyba na własnych
      barkach wyniosła i wyyepała z domu!!!
      A propos
      krzyku:AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Rece opadają,zresztą nie tylko ręce...mi wszystko opada...siły,chęci,z
      kręgosłupem co raz to gorzej.I jak tu nabrać dystansu i wiary,że będzie lepiej!?
      • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 12.11.08, 22:10
        Jupiiiiiiii!!!W sobotę dowiedziałam się,że od przyszłego poniedziałku wracam do
        pracy.Strasznie się cieszę,że złapię 'świeżego powietrza'.
        Byłam dziś u psychologa,nawet On zauważył zmianę w wyrazie mojej twarzy i
        ogólnie.Byłam umalowana,włosy zrobione,paznokietki na 6+.Od razu chce się żyć.
        Z moim partnerem też jakoś lżej się zrobiło,powietrze przerzedziło się.Zaczął
        się nieco starać.Małymi kroczkami do przodu.Był nawet z Małgosią na
        spacerze-PIERWSZY RAZ OD JEJ URODZENIA!!!
        No no no...pozytywne zmiany póki co...
        • catrinceoir Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 12.11.08, 22:25
          gratulacje :) oby dalej do przodu!
          • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.11.08, 17:23
            Dziękuję Catrinceoir i wszystkim innym za pomoc,wiarę i wsparcie.
            • po_prostu_natalia Moi Kochani 17.11.08, 18:45
              Było bosko!O mojej córeczce pomyślałam (chyba tylko :-( ) raz.Oddałam się ciałem
              i duszą pracy.Czułam się cudownie,aż mi się łza zakręciła w oku po powrocie do
              domu.Ostatni raz taka wzruszona byłam zaraz po porodzie Małgosi.Niestety moja
              Mama dała radę już mnie przywrócić do pionu i zdołować.Bo Malutka po moim
              powrocie do domu nie uśmiechnęła się tak jak zawsze na mój widok i Mama to
              skwitowała,że po co miała się uśmiechnąć jak Mama Ją tylko kładła na macie
              edukacyjnej i chciała mieć spokój,a Babcia i niania bawiły się cały czas!Poszłam
              na taras zapalić i się qrfa popłakałam.Ale doszłam do siebie.A Mała się tak nie
              śmiała,bo była niewyspana.
              Kocham moją córeńkę,ale cieszę się,że Jej pół dnia nie widzę i wracam taka
              stęskniona i uśmiechnięta,a nie wiecznie zmęczona i niezadowolona.Małej pewnie
              się moje humory też udzielały.Pewnie mnie jeszcze dopadnie czas,kiedy będę
              płakała wychodząc do pracy (choć i dziś nie było lekko przed wyjściem),ale na
              razie jest ok i jestem happy z takiego obrotu spraw.
              Niania jest cudna i kochana.Mama mówiła,że patrzała na Małgosię z miłością.To
              dobrze,od początku wydawała mi się cudownym człowiekiem.
              A ja czuję się znów potrzebna,robię to co lubię i kipię radością na widok
              Malusiej.To na tyle.W środę kolejne sesja u psychologa.Bynajmniej będę mogła się
              wyżalić na Mamę :P
              A tak ogólnie jest git i dziękuję,że Was mam.
              Buziaki
              • catrinceoir Re: Moi Kochani 18.11.08, 13:35
                szkoda, ze Twoja mama Cie tak doluje nawet, gdy odnosisz sukcesy (znam to, wiem,
                jak przykro sie robi, kiedy rodzice tylko krytykuja). ale ta praca to Twoja
                zasluga, malej sie krzywda nie dzieje, a Twoje samopoczucie z czasem bedzie
                tylko lepsze, wierze w to! pisz, co dalej :)
        • beciabeciabecia1973 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.11.08, 16:54
          po_prostu_natalia napisała:

          > Jupiiiiiiii!!!W sobotę dowiedziałam się,że od przyszłego
          poniedziałku wracam do
          > pracy.

          wiem co czujesz Natalko.mnie też ogarnęła taka euforia,jak
          zadzwonili do mnie w sprawie pracy.i choćbym miała dołożyć do
          interesu,to idę się spełniać;-) a co z malusią,że tak zapytam?my
          bierzemy opiekunkę do małej,do domu,żeby bałaganu w główce jej nie
          robić i żadnych babć,bo dzidzie nam "zepsują":-)

          >Byłam umalowana,włosy zrobione,paznokietki na 6+.Od razu chce się
          żyć

          nooo,i to się chwali:-) :-)

          >Zaczął się nieco starać.Małymi kroczkami do przodu

          a nie mówiłam(pisałam)

          > No no no...pozytywne zmiany póki co...

          superek,ale się cieszę!!!
          pozdrawiam moją ulubienicę;-)
          • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 13.11.08, 17:22
            Ja też wzięłam opiekunkę,nie miałabym na razie serca oddać Małej do żłobka ani
            babci.Zresztą jedna babcia mieszka sporo od nas a druga to
            'zagramanicą'.Maluszkiem zajmie się znajoma,bardzo spokojna i dobra
            kobieta.Zobaczymy co to będzie.Beciu,jeżeli chciałabyś i mogła,czy możesz wysłać
            mi na pocztę gazety Twój nr GG lub cuś,chętnie pozostałabym z Tobą w kontakcie.
            Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
    • szarlottta Kochane... 14.11.08, 15:11
      Cóż Natalko- z zapartym tchem przeczytałam całe forum, i
      niewątpliwie życzliwe posty Beci.
      Bardzo się cieszę, ż e powoli układasz sobie sprawy i być może
      właśnie praca stanie się tu wybawieniem i mobilizacją męża do
      pewnych czynności.

      Poza małym wyjątkiem, to prawie jakbym czytała o sobie... wyjątek
      polega na tym, że póki co jestem w 8 miesiącu ciąży... Od czwarteo
      miesiąca nie pracuję, całe mieszkanie na mojej głowie, ale nigdy nie
      byłam typem kobiety "tradycyjnej", zajmującej się domem, gotującej
      obiady i oglądającej seriale. Nagle z kobiety pracującej, wiecznie
      zajętej przyszło mi stać się kurą domoową i z każdym dniem się do
      tego musieć przyzwyczajać.

      Moj mąż także jest w stanie mi pomóc, tylko moc urzędowa nabiera się
      2-5 dni, w przypadku pomalowani ścian, lub zmiany kontaktu- ok. pół
      roku.

      Sraciłam zapał, motywację, bo jaką mam motywację aby dobrze się
      ubrać i pomalować?- do wyjścia po chleb, czy może do zamiatania
      podłogi. Przeszkadza mi brud- kurz- mój mąż- nie zuważa, a nawet gdy
      jest brudno, to jemu nie przeszkadza, tylko,że to ja w tym domu
      siedzę 24/h.

      Do tego wszystkiego dochodzą hormony związane z ciążą, bardzo
      emcjonalnie reaguję na wiele spraw. Od niego zamiast wsparcia
      niestety niejednokrotnie otrzymuję zośliwść, i stwierdzenie, że to
      nie hormony- bo przed ciąża też tak byłam. Dowiedzialam się już, że
      gdyby nie ciąża, to pewnie dawno byśmy się rozwiedli... Te słowa jak
      sztylety w czasie kłótni dobijają mnie. Zazwyczaj po o. 2 dniach się
      godzimy, a oln uważa, że ja też mówię mu niemiłe rzeczy. aLE TE JEGO
      SŁOWA, ACH tak bolą... mimo, iż wszystko wraca do porządku
      dziennego, bardzo prawidłowego małżeństwa.

      Niestety z mamą też u mnie nienajlepiej. Zbyt wiele złego od niej
      usłyszałam w ciągu życia...ale o tym nie chcę już pisać.

      Skoro teraz, kiedy ciąży jest tak a nie inaczej, to co będzie potem?
      Mój mąż uważa, że jestem wiecznie depresyjna, i wiecznie smutna...
      ale to nie tak.,, ja potrafię się uśmiechać...


      W oczekiwaniu na szczęście...

      [img]https://suwaczek.pl/cache/cfc12ddcb3.png[/img]
      • krzysztof-lis Re: Kochane... 14.11.08, 15:22
        > Przeszkadza mi brud- kurz- mój mąż- nie zuważa, a nawet gdy jest
        > brudno, to jemu nie przeszkadza, tylko,że to ja w tym domu siedzę
        > 24/h.

        Typowe
        • beciabeciabecia1973 Re: Kochane... 14.11.08, 21:01
          napiszę tu na koniec o tym,że warto dbać o siebie i zrobić makijaż
          (jeśli się robiło wcześniej) nawet gdy wychodzi sie tylko po
          chleb.był taki czas,że nie za bardzo dbałam o siebie,bo myślałam,że
          nie warto,skoro do pracy nie chodzę.a potem spotkałam
          koleżankę,która zabiła mnie swoim pytaniem.spytała,czy mój facet
          mnie bije,bo wyglądam jakoś nie tak.wyobrażacie sobie?no więc
          zaczęłam znowu dbać o siebie,chociaż czasami mi się nie chciało i w
          środku czułam się żle.tak trudno czasami było mi się pozbierać do
          kupy.ale robiłam to dla tych cholernych ludzi,żeby nie tworzyli
          histori niepotrzebnych.a teraz jestem im wdzięczna.zawsze wyglądam
          git(określenie mojej córy)

          pozdrawiam Was drogie fotumowiczki
      • po_prostu_natalia Re: Kochane... 14.11.08, 21:01
        Moja droga,patrząc z perspektywy czasu,jakże krótkiego,a jednak,radziłabym i
        Tobie pójść do psychologa.Nie powiem,żeby dawał mi jakieś drogocenne i
        nowatorskie rady,o których nie wiedziałam wcześniej ale bynajmniej porządnie
        mogę się wygadać bez przerywania przez osoby trzecie i bez debilnych
        komentarzy.I uwierz,że morze być lepiej.
        U mnie też nawet przed ciążą nie było dobrze z partnerem,ale znosiłam to,nie
        było takiej burzy hormonów i bezsilności.
        Ja w ogóle byłam całą ciążę na podtrzymaniu,bo już dwie straciłam i
        przysięgam(aby nie było wątpliwości),że w 6 miesiącu malowała CAŁE mieszkanie,ok
        100 m2.Mój narzeczony też się udzielał,ale tylko do prac,których nie
        umiałam(elektryka i malowanie sufitów).A poza tym wszystko ja :-) Ale nie
        narzekam,urodziłam półtora miesiąca prędzej cudną córeczkę i mam piękne kolorowe
        mieszkanie :P 3 marca pojechałam sama samochodem do mojej Mamy do Berlina,bo mój
        Pan nie miał ochoty,wróciłam 17 marca a 28 urodziłam :P I na prawdę można sobie
        ze wszystkim poradzić.Tylko faktycznie hormony szaleją,ale ja akurat dzięki tym
        pracom nie dostałam już prędzej w głowę,a dopiero teraz :P I to tylko dlatego,że
        za dużo sobie wyobrażałam,że będzie lepiej.Więc klata do przodu,głowa w
        górę,tapeta na pyszczycho i na miasto!!!
        P.S.Acha,oprócz wszystkich prac remontowych w ciąży,chodziłam jeszcze na
        dyskoteki.Łoł.Oczywiście nie na zasadzie 'wyginam śmiało ciało',bo mogłabym
        zrobić krzywdę komuś moim brzuchem,ale trochę się w kącie potupało i pobyło
        między ludźmi.W końcu ciąża to nie trąd.Wtedy byłam gruba i piękna,bo nosiłam
        dziecko pod serduszkiem.A teraz jestem brzydka i gruba,i do tego
        sfrustrowana.Ale to się da!Ja Wam to mówię :P
        • beciabeciabecia1973 Re: Kochane... 14.11.08, 21:13
          po_prostu_natalia napisała:

          > Wtedy byłam gruba i piękna,bo nosiłam dziecko pod serduszkiem.A
          teraz jestem brzydka i gruba,i do tego sfrustrowana.Ale to się da!Ja
          Wam to mówię :P

          jesteś niesamowita Natalko.
        • szarlottta Re: Kochane... 16.11.08, 10:18
          Ja zawsze bardzo dbałam o siebie, elegancka babka- zawsze zrobiona.
          Na począku mojego L4 tak było, mimo,że po domowemu to zawsze dobrze
          ubrana, włosy, makijaż... do tego ciepły obiadek, pranko wyprane-
          jak Żona ze Stepford...
          W miarę upływu czasu to "domowanie" zaczęło ogromnie mnie
          przygnębiać. Jakos tak sobie myślę, że nie mogę się doczekać
          Maleństwa, bo może wtedy właśnie wkradnie się taki pozytywny brak
          czasu, i przynajmniej będę miała z kim wyjść z domu na spacer...
          • po_prostu_natalia Re: Kochane... 16.11.08, 18:11
            Ja niestety nawet wychodząc z Małą na spacer,czy do sklepu,czy gdziekolwiek
            gdzie byli ludzie,wyglądałam jak strach na wróble.Z początku się tym nie
            przejmowałam,a potem zaczęłam po prostu spuszczać głowę :-( Ale czas wziąć się w
            garść.Halleluja i do przodu.Łoł
            P.s.Powoli zbliża się godzina zero.Trochę mam stracha.Jutro do pracy.Ło matko!!!
            • catrinceoir Re: Kochane... 17.11.08, 00:32
              Natalia, powodzenia! bedzie dobrze! opisz potem swoj pierwszy dzien w nowej pracy :)
              • beciabeciabecia1973 Re: Kochane... 17.11.08, 12:14
                catrinceoir napisała:

                > Natalia, powodzenia! bedzie dobrze! opisz potem swoj pierwszy
                dzien w nowej pra
                > cy :)

                ja też będę czekała na relacje
    • po_prostu_natalia Smutek...kolejny... 26.11.08, 20:33
      Cześć,niestety ostatnie dni nie przyniosły mi zbyt wielu radości.W pracy
      wszystko ok,Mała i niania też ok.Tylko,że nadszedł czas 'rozstania'.Grzegorz
      dostał atrakcyjną ofertę pracy w Niemczech i w piątek wyjeżdża.Spadło to na nas
      jak grom z jasnego nieba.W sumie niby się tego spodziewaliśmy,bo papiery złożył
      3 miesiące temu,ale jakoś była cisza i zapomnieliśmy.Przeszliśmy nad wszystkim
      do porządku dziennego.A tu nagle telefon...teraz,zaraz,już,natychmiast...no i w
      sumie w ciągu tygodnia musi tam być,a i tak to o wiele za późno.No i tym samym w
      piątek musi Grześ wyjechać.Czeka nas rozstanie...dopiero dzisiaj to do mnie
      dotarło....smutno,pusto...będę się odzywała...muszę się pozbierać...
    • jambalaya80 Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 03.12.08, 13:07
      Witam.
      Wlasnie przestudiowalam Twoj post i ani ze mnie psycholog ani wujek dobra
      rada(zreszta sama sie probuje ratowac na tym forum),ale kilka rzeczy nas
      laczy:tez 28 lat,6 mies. dziecko,"skonany maz".U mnie jeszcze macierzynski.A to
      nas dzieli:okreslilas sie jako osobe"madra zyciowo",ale nie wiesz sama czego
      chcesz od faceta(chcesz raczej zeby czytal Ci w myslach)i to w mojej opini
      bardzo negatywnie wplywa na Twoje samopoczucie.Facet to narzedzie proste jak
      cep:powiesz,pokazesz, zrobi i chwala mu za to.Wymaganiami zeby zajal sie
      dzieckiem tak jak TY to sobie wyobrazasz ze powinien to zrobic tylko psujesz
      sobie nerwy.
      Opisy jak to myjesz okna,sprzatasz garaz etc. po prostu zrobily na mnie
      delikatnie mowiac - wrazenie.
      Kobieto! Masz dziecko ktore NIE potrzebuje Mamy ktora sie zarzyna sprzataniem
      garazu,a potem na nie krzyczy bo jej nerwy ze zmeczenia puszczaja.
      Przepraszam,ale mi nerwy puscily gdy przeczytalam,ze krzyczysz(krzyknelas)na
      swoje kilkumiesieczne dziecko.
      Moja rada-wrzuc na luz.Ja w zyciu tyle sie nie wylezalam,nie naczytalam
      ksiazek,nie wyspalam ile opiekujac sie dzieckiem.Mozna.
      Nerwy mi puszczaja,ale z innego powodu,o czym w moim watku.
      Pozdrawiam.
    • po_prostu_natalia Re: Jak poradzić sobie z samą sobą? 01.01.09, 21:18
      Witam serdecznie wszystkich w Nowym Roku.Życzę Wam pogody ducha i
      ciepła,zatrzymania w ciągłym biegu i wielu mądrych decyzji.Buziaki dla Was.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka