duda_1 07.11.08, 14:46 Co mam zrobić, w jaki sposób powiedzieć mężowi, że mam 30 tys. długu, o którym on nie ma bladego pojęcia. W najgorszych koszmarach mu się to nawet nie śniło jaki los zgotowała mu własna żona.Nie widzę wyjścia z tej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 14:52 musiałabym książkę napisać, żeby mu to wszystko wytłumaczyć Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztof-lis Re: kłopoty 07.11.08, 15:05 > musiałabym książkę napisać, żeby mu to wszystko wytłumaczyć Z ciekawości Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 15:14 1. pensja 600 zł- na wszystko brakowało, pożyczałam pieniądze, 2.kosztowne pomyłki w pracy uzbierało się ok. 5 tys. 3. kredyt na spłatę długu 4. spłata z mizernej pensji pożyczki bankowej 5. wzrost zadłużenia 6. kwota zadłużenia 12 tys. 7. pożyczka w banku 10 tys. 8. do spłaty już 15 tys. 9. kolejne zadłużenie wrzesień 2008 13700 zł 10. październik 2008 14700 zł. już dawno przestałam to kontrolować Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 15:23 tylko, że ja pożyczałam na podstawowe rzeczy typu ubranie dla dziecka, jedzenie. Przy mojej pensji 1200 zł nie byłam w stanie utrzymać domu. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztof-lis Re: kłopoty 07.11.08, 15:24 > tylko, że ja pożyczałam na podstawowe rzeczy typu ubranie dla > dziecka, jedzenie. Przy mojej pensji 1200 zł nie byłam w stanie > utrzymać domu. Ja nie rozumiem czegoś zupełnie innego Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 15:26 przez trzy lata zarabiałam 600 zł, potem dostałam pensję 1200zł Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: kłopoty 07.11.08, 15:20 1. Na co brakowało? Na życie? Jeśli tak, dlaczego mąż nie wiedział? 2. Dlaczego o pomyłkach w pracy nie wiedział mąż? Czy na pewno to były pomyłki? 3. Kasuje 2 i 1 4. Dalej pożyczałaś, bo za miało zarabiałaś? Czy może dawałaś radę? 5-10. Dlaczego nie poprosiłaś o pomoc męża? Czy nie starałaś się o podwyżkę, zmianę pracy na lepszą? Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 15:24 chciałam pokazać jakato ja jestem mądra, zaradna itp. Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: No i pokazałaś. // bez treści 07.11.08, 15:31 ja naprawdę nie widzę wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: kłopoty 07.11.08, 15:32 Źle zrobiłaś nakręcając błędne koło. Teraz musisz rozważyć, czy możesz powiedzieć mężowi o zadłużeniu, a zaradność pokazać później oddając/oszczedzając te pieniądze? Czy może lepiej nic nie mówić i zacząć oszczędzać na sobie, aby spłacić całe zadłużenie? Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: kłopoty 07.11.08, 15:34 Ewentualnie pożyczyć pieniądze od rodziców i oddać im w ratach, odpadną przynajmniej odsetki. Odpowiedz Link Zgłoś
kag73 Re: kłopoty 07.11.08, 15:53 hmm, nie znam Twojego meza, ale ja bym mu sie "wyspowiadala". Bywja gorsze rzeczy, zawsze mowe, ze to tylko pieniadze, najwazniejsze, ze nikt nie umarl. Nie znam calej sytuacji, ale jak dojda jakies odsetki, procenty itd. bedzie jeszcze gorzej i nie da sie wyjsc z tego blednego kola. Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 15:36 ja naprawdę nie mam z czego oszczędzać. Z 1200 zł co miesiąc płacę 300 zł, jednej pożyczki i 150 drugiej. Za przedszkolę dziecka 150 zł, telefon 55 na cały miesiąc zostaje mi niewiele ponad 500 zl. Odpowiedz Link Zgłoś
marianka_marianka Re: kłopoty 07.11.08, 16:14 Nie ma się co zastanawiać - dlaczego tak się stało - tylko działać! Jezeli nie chcesz mówić mężowi, to rozejrzyj się za kilkoma osobami z rodziny, które mogłyby ci pożyczyć chociaż część kwoty, a z bankiem załatw rozłożenie na mniejsze raty - trudno najwyżej dłużej będziesz spłacać. Poszukaj dorywczej pracy. Nie pozwól sobie na brak kontroli nad zadłużeniem, musisz nad tym zapanować - nawet z bankiem można się dogadać. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 16:23 ja już nie chcę i nie mogę pracować tam gdzie pracuję.Firma stoi na granicy opłacalności. To właśnie poprzez łatwy dostęp do pieniędzy w pracy doszło do tej sytuacji.Jedyne rozwiązanie jaki przychodzi mi do głowy, to powiedzieć męzowi o długu, pożyczyć pieniądze od rodziny na spłatę 15 tys., wyjechać za granicę na pół roku, zarobić i oddać. Po powrocie szukać innej pracy. Tylko jak sobie pomyślę o dziecku, które miałabym zostawić na ten czas, to żyć mi się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: kłopoty 07.11.08, 16:35 Cos mi sie tu kupy nie trzyma. Ad 1. A mąż o tym nie wiedział? Ad 2. Jakaś lewa ta praca, bo normalnie odpowiedzialnosć finansowa pracownika jest ograniczona. Wiec albo firma działała w tym punkcie niezgodnie z prawem, albo cos kręcisz. Ad 3. Jak to możliwe, że wziełas kredyt bez zgody wspólmałżonka? I kto ci go dał przy takich dochodach? Ad 4. jw. Ad 5. Jak? Ad 6-8. Nie potrafiłaś splacić mniejszego dlugu, a ktos dał ci większy? Rozumiem, że można sobie wyobrażać, że "jakos to będzie" ale instytucje finansowe działają na bardziej realnych podstawach. Ad 9. Na co? Bo rozumiem , że te 30 tysięcy z pierwszego posta to suma (mniej-wiecej) punkt 8 i 9 (10). I kto ci to dał? I jeszcze patrz ad 1. To wszystko wyglada na mało prawdopodobne. Troll? Odpowiedz Link Zgłoś
marianka_marianka można 07.11.08, 16:43 się tak zadłużyć! Karty kredytowe do 50 000 wciskają ci przy każdym zakupie - nie można się opędzić! Bierzesz raz, drugi - hulaj dusza - a potem horrendalne odsetki... Jeżeli mogę ci doradzić, to praca za granicą powinna być po pierwsze PEWNA, a po drugie ostatecznością. Za granicą już nie zarobisz takich kokosów jak parę lat wstecz, wyjątkiem może być ewentualnie Norwegia. A tu dojdzie jeszcze rozłąka z rodziną, samotność i tęsknota. Powiedz mężowi- mężczyźni mają praktyczne podejście do życia - na pewno razem będzie łatwiej coś wymyśleć! Może razem wyjedziecie za granicę? Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 07.11.08, 16:43 naprawdę nie jestem trolem. To wszystko jest tak skomplikowane, że trudno to zrozumieć, ale finał jest taki, że moje zadłużenie wynosi 30 tys. Odpowiedz Link Zgłoś
miacasa Re: kłopoty 07.11.08, 17:47 chyba niepotrzebnie ustawiłaś się tu pod pręgierzem opinii publicznej, lisek-chytrusek to by Cię nawet z domu chłopina wyrzucił:) Myślę, że możesz mieć apodyktycznego męża, który wolał nie wiedzieć skąd się bierze pełna lodówka i opłacone rachunki przy głodowych zarobkach, czas go chyba uświadomić. W życiu zdarzają się gorsze tragedie, nieuleczalne choroby, strata najbliższych czy choćby utrata dorobku życia. 30 tys. to nie jest kwota, której nie moglibyście odpracować, nie nakręcaj lęku w sobie, nie ciągnij tego dłużej to bez sensu. Bliska mi osoba taki lęk zabrała do grobu, nie miała odwagi w dniu śmierci by powiedzieć mężowi o długu (zaciągniętym u przyjaciółki na spłatę długów synka), sprawa wyszła na jaw po roku, mąż dług spłacił pozostało zdziwienie jak mogła, ta uczciwa i dobra kobieta tak bać się i czego? Odpowiedz Link Zgłoś
agatek28 Re: kłopoty 07.11.08, 19:24 Myślę, że trzeba było robić to na bierząco. Starać się zainteresować go tym jaka sytuacja finansowa panuje w waszej rodzinie. Teraz wcale by mnie nie zdziwiło gdyby czuł się oszukany. 30 tyś. nie uzbierało się w ciągu miesiąca. Jednak życzę wam powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kicia031 Re: kłopoty 07.11.08, 17:34 Jestes samotna matka? Gdzie wklad meza w przedszkole, ubrania dla dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
duda_1 Re: kłopoty 08.11.08, 09:54 Powiedziałam mężowi, ale odwagi wystarczyło mi tylko na 15 tys. O reszcie mu chyba nie powiem. Podszedł do tego ze spokojem i powiedział, że nieraz zastanawiał się skąd mam pieniądze, ale chłop to prawie jak blondynka ( nie obrżając ani jednego ani drugiego) Odpowiedz Link Zgłoś
beciabeciabecia1973 Re: kłopoty 08.11.08, 11:07 nic nie pisałaś o zarobkach męża,wiec nie wiem czy pracuje,czy nie.czy może każde z was żyje z własnych pieniędzy.myślę,że mogłaś mu powiedzieć o całości zadłużenia,skoro już zdobyłaś się na odwagę mu cokolwiek powiedzieć.powiedz prawdę.wytłumacz jak do tego doszło.jesteś tylko człowiekiem i nikt nie zwolnił Cię od popełniania błędów.no dobra,żeby nie było,że pochwalam kręcenie za plecami partnera,to od razu piszę,że to było złe.chciałaś sobie(i może jemu)coś udowodnić-nie wyszło,zdarza się.teraz wytłumacz mu to,może świat się nie skończy. dziwi mnie,że ktoś(dobrze wiem kto)śmie pisać Ci,że wyrzuciłby Cię z domu.o ile dobrze zrozumiałam napisałaś tego posta,bo potrzebujesz pomocy i rady co począć dalej,a nie informacji co by ktoś zrobił z Tobą na miejscu Twojego męża. jeśli ktoś nie rozumie co znaczy słowo "pomóżcie",niech sobie raczej daruje klikanie po klawiaturze. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
koc-iak Re: kłopoty 08.11.08, 18:25 To Twoj maz nie pracuje?nic nie dokladal to wspolnego zycia? Odpowiedz Link Zgłoś
magda197825 Re: kłopoty 09.11.08, 12:59 Najlepiej nic nie mówić (na razie), tylko spróbować po cichu spłacić ten dług (może pożyczka od rodziny), a jak już spłacisz to wtedy powiedz, zawsze to złagodzi gniew. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_iwaszkiewicz Re: kłopoty 11.11.08, 12:00 Niezależnie od rozważań nad strategią przyznania się do winy i strategią spłacania długu, to warto się zastanowić nad relacją w Waszym związku i czy przypadkiem Pani chęć udowodnienia mężowi swojej niezależności finansowej i obrotności w tej sprawie, a potem lęk przed pokazaniem porażki i brak zaufania do jego uznania tego, nie jest czymś znaczącym. Po co Pani chce udowadniać swoją zaradność mężowi ? Obawia się Pani, że inaczej Pani nie przyjmie, nie będzie kochał? czemu nie czuje Pani w nim partnera na dobre i złe i nie wierzy Pani w jego wielkoduszność i wsparcie? czemu się go Pani boi? Czemu nie mówi mu Pani o swojej małej pensji, poczuciu zagrożenia i gorszości wobec niego? Czemu nie może Pani liczyć na jego współudział w finansach? Zarzuca Pani mężowi bycie nierozgarniętym i nie spostrzegawczym, ale to chyba Pani robiła wszytko, aby mąż widział Panią jako potentną finansowo kobietę. Osiągnęła Pani swój cel. Czemu miał się domyślać czegoś, co Pan chciała ukryć. Z jego strony to wygląda na obojętność wobec wspólnych spraw. Niech ten kryzys stanie się inspiracją rozmowy o Waszym małżeństwie. Co się w nim dzieje. Pieniądze są symbolem czegoś istotnego i tak bym to potraktowała. Powodzenia w szczerej , i to nie jednej, rozmowie. Agnieszka Iwaszkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś