Dodaj do ulubionych

Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm

28.11.08, 16:34
Witam/
Jestem 29 letnią szczęsliwą mama 9 miesięcznej Klaudii oraz odponad
roku żoną. Może Pani pomoże mi w moim problemie bo niewiem co mam
robić.
Od kiedy przerowadziłam się do męża po porodzie (remontował
mieszkanie)zaczęło byc coraz gorzej między nami. Na dzień dzisiejszy
to właściwie o wszystko sie kłócimy, nie ma chyba rzeczy czy sprawy
która by nas nie poróżniła. Jemu głównie chodzi o obowiązki domowe
tj sprzątenie i gotowanie. Nie ma racji gdyz wszyscy widzą że staram
się utrzymywac dom w ładzie i robie codziennie róze obiady mężowi.
Niestety najwidoczniej jemu to nie wystarcza bo potrafi sie
przyczepić naprawde do błahostki. Potrafi wszystko co zrobię
krytykować. Sam nie nalezy do pedantów, powiedziałabym że to raczej
typ bałaganiarza. ale najwyraźniej uważa że moim obowiązkiem jest
wszystko po nim sprzątac. Jest to naprawde męczące i mam juz tego
dosyć. Nie potrafi wykazac dobrej woli, powiedziec coś miłego,
pochwalic itp. Myślałam nad tym czy robię coś źle wtym związku ale
przyjaciółka twierdzi że robie to co każda kobieta by zrobiła a
faceta natura juz taka jest.
Jest jeszcze jedna sprawa, właśnie się dowiedziałam że jestem w
ciąży co tylko dodatkowo mnie załamało.Niemam pojęcia jak sobie
poradze ze wszystkimi obowiązkami i opieką nad dwójką dzieci/ Jest
to tym bardziejj dla mnie trudne gdyz widze po zachowaniu męża ze na
jego pomoc nie mam co liczyć.
Czasami zastanawiam sie czy on poślubił mnie tylko po to żebym mu
sprzątała, prała i gotowała. Niestety nie traktuje mnie jak żone
lecz prędzej gosposie w domu.Nic go poprostu nie obchodzi. Proszę mi
cos poradzić bo jestem bliska załamaniuprzez ciagłe stresy i
kłótnie. Niewiem co to będzie jak drugie dzieciątko pojawi się na
świecie. Zastanawiam się również nad odejściem od niego bo
psychicznie juz nie wytrzymuje.
Czekam na odpowiedz, zgóry dziękuje/
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • marianka_marianka Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 28.11.08, 17:21
      Witam i odzywam się nie proszona:) Do czego konkretnie przyczepia się Twój mąż, skoro piszesz, że starasz się sprzątać, gotować codziennie obiady i ogólnie dbać o dom? Możesz napisać jakiś przykład? Dziwi mnie jego drobiazgowość, jeżeli jest typem bałaganiarza. Ten typ wprawdzie nie dba o porządek, ale bynajmniej nie przeszkadza mu kiedy ktoś robi to za niego. Chyba problem tkwi w czym innym. A tak w ogóle moja sytuacja była trochę podobna do Twojej - po ślubie mieszkaliśmy u moich rodziców przez pewien czas, dopóki mąż nie skończył budowy domu i nie doprowadził do użyteczności parteru. I to wtedy pamiętam największe kłótnie - mało byliśmy razem - a jak mąż przyjeżdżał - to z mojej strony spotykały go wyrzuty (o wszystko) nierzadko byłam podburzana przez moją mamę:( Natomiast kiedy się przeprowadziliśmy - wszystko się zmieniło - na lepsze. Nauczyliśmy się żyć razem, podejmować wspólnie decyzje itp. Wojny o tzw. pierdoły też były, ale nauczyłam się odpuszczać (może tu tkwi problem - możesz się czepiać, nie zdając sobie z tego sprawy). A kiedy starszy miał 7 miesięcy, znów zaszłam w ciążę:) Rozumiem Twoje obawy, sama miałam ich mnóstwo, mimo że chciałam mieć drugie dziecko jak najszybciej. Nie jest łatwo z dwójką tak małych dzieci, dlatego ważne jest wsparcie męża - bez tego będzie Ci bardzo ciężko. Niekoniecznie fizyczne, ale na pewno psychiczne. Jeżeli będziesz chciała, to mogę się z tobą skontaktować prywatnie, chętnie podzielę się z Tobą moim doświadczeniem:) Pozdrawiam.
      • izawrcl Re: marianka_marianka 28.11.08, 22:46
        Zaczne od tego że mieszkamy w jednym domu na wsi z jego rodzicami.Co
        prawda mamy całe górne piętro ale ogólnie teściowie są na dole oraz
        dwóch braci męża,łączy nas wspólny korytarz.
        Zasadniczo podejmuje decyzje nie konsultująć tego ze mną na przykład
        zrobił sypialnie tak jak jemu sie podoba nielicząc się z moimi
        uwagami.A przykład jego czepiania się między innymi to naprzykład
        porozrzucane zabawki dziecka, które staram się układac jak sprzątam
        ale moje dziecie jest takie ze za chwile znów wszystko sie wala po
        podłodze. Nie pomagaja tłumaczenia twierdzi że mimo to "ma byc
        czysto"Mozliwe że też czepiam się pierdół nie do końca zdając sobie
        z tego sprawe, ale robie to po to by ułatwić nasze wspólne życie.
        Nprzykład prosby o wyniesienie puszek po piwie, czy naczyń po
        obiedzie. wierz mi potrafi się przyczepić plamy na płytkach w kuchni
        choć nie pomyśli żę jeszcze chwile wczesniej jej nie było i skoro
        nie usunęłam jej to znaczy ze nie maiłam akurat czasu. W dodatku
        widzi żę staram sie codzienneie utrzymywać porządek. On po prostu
        jest zdania żę jesli coś odrazu nie jest zrobione, sprzątniete czy
        usunięte to juz jest zaniedbane i wogóle syf. Mam takiego
        traktowania dosyć!Przy tak małym dziecku w dodatku ruchliwym,
        poznającym świat jest mi ciężko utrzymywać taki porządek jak on
        sobie wyobraża, co nie znaczy żę jest brudno, bo nie jest. Mnie tez
        dziwi drobiazgowość męża przy takim traktowaniu.
        Powiem Ci jeszcze jeden przykład. Mianowicie, niewiele mam czasu
        żeby poszperac w internecie, tylko jak dziecko śpi i nic nie mam
        innego do roboty.Kiedy wrócił z pracy akurat w porze drzemki
        córeczki ja może pół godziny siedziałam przy kompie, już miał do
        mnie pretensje że skoro mam wolny czas na komputer to równie dobrze
        moge robic porządki w tym czasie. Mi poprostu juz brakuje sił żęby z
        tym walczyć,bo skoro on teraz taki jest przy 9miesięcznym dziecku to
        co będzie później?:-\
        Bardzo chciałbym miec w nim wsparcie zwłaszcza teraz kiedy będzie
        drugie.Wiesz co mi odpowiedział kiedy mu o tym powiedziałam?
        "Teraz to będziesz miała przerąbane...
        "A jak nie ugotujesz i nieposprzątasz to dopiero będzie wojna i
        rozwód" To są jego słowa wypowiedziane dzis kiedy dowiedział sie że
        bedzie znów ojcem.
        Chętnie wymienie doświadczenia. Pozdrawiam
        • marianka_marianka Re: marianka_marianka 29.11.08, 16:59
          To moje gg 13958402, jak będziesz miała czas odezwij się. Przeważnie mam cały dzień włączony komp i jak mam chwilę( jak mi dzieci pozwolą:)) to przysiadam. Pozdrawiam:)
        • zlota_niunia jestem w szoku! 06.12.08, 23:50
          Prawdę mówiąc on traktuje Ciebie jak NIC, jak służącą, jak sprzątaczkę, gorzej
          nawet... ale nie użyję tu brzydkiego słowa.
          Jesteś jego żoną, matką dzieci i on nie ma prawa tak Ciebie traktować. Być może
          pokazałaś się ze słabej, dobrej strony. Sama piszesz, że ciągle starasz się i
          tłumaczysz się, że jesli jest gdzieś "plamka", to znaczy, ze powstała przed
          chwilą. Stawiasz sie w sytuacji ofiary i sluzacej. Sama. Drżysz przed jego
          reakcją. On pracuje, Ty zajmujesz się dzieckiem (za chwilę dziećmi) i to jest
          sprawiedliwe. Ale, kiedy on przychodzi do domu, to ma OBOWIAZEK pracować razem z
          Toba. Jego dziecko, niech sprzata zabawki. Korzysta z kuuchni, niech ja sprzata.
          Produkuje smieci, niech je wynosi.
          Zdobadz sie na sile i sprzeciw. Nie jestes od niego gorsza. Nie jestes na jego
          łasce. Jestes jego zona i nalezy Ci sie szacunek. Nie tlumacz sie. Nie chodz z
          nim do lozka (mnie brzydziloby uprawianie seksu z kims kto traktuje mnie jak
          sz...), porozmawiaj. Jak sie nie da, odejdz. szanuj siebie. A przyczyna? Mysle
          ze paskudne wychowanie. Zona to taki ulatwiacz zycia, po mamie... Mysle, ze to
          ona go napuscila. Tak czesto jest na wsi.Poza tym dalas sie, pokazalas sie ze
          strony podrzednej istoty. teraz walcz o siebie
    • marzeka1 Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 28.11.08, 17:40
      A jaki był mąż przed ślubem, przed urodzeniem dziecka? bo z postu wynika, jakbyście parą zostali w momencie narodzin.Pomagał ci wcześniej czy sama musiałaś wszystko robić, jak sobie takie codzienne zyciowe sprawy poukładaliście. Był wczesniej miły, rozmawialiście czy też jesteście klasycznym małżeństwem z wpadki?
      "przyjaciółka twierdzi że robie to co każda kobieta by zrobiła a
      > faceta natura juz taka jest."- wybacz, ale przyjaciółka bredzi albo sama wdpenęła w nieudany związek.
      • izawrcl Re: marzeka1 28.11.08, 23:02
        Ogólnie mąż raczej był skryty ale bardziej czuły i kochający niz po
        ślubie. Zmieniło się wszystko gdy przeprowadziłam się do niego po
        porodzie. Mieszkamy na wsi w duzym domu z jego rodzicami, tzn my
        mamy całe piętro a teściowie i dwóch jego barci są na dole. Łączy
        nas wspólny korytarz.
        Przed ślubem, w czasie ciąży i wcześniej był dobry,martwił sie o
        moje zdrowie w ciąży, zabierał na jakies wypady autem,często dzwonił
        wogóle mówił że mnie kocha.Więcej rozmawialiśmy o swoich
        uczuciach.Teraz sprawia wrażęnie bezdusznego i żadnych słów nie
        bierze do serca.Po za tym stał się strasznie oszczędny wręcz na
        wszystkim,choć nieźle zarabia.A wczesniej zapraszał mnie w różne
        miejsca, często we dwoje. Przed dzieckiem bylismy ze sobą 2,5
        roku ,a w sumie około 5 lat jestesmy razem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 28.11.08, 21:53
      Bardzo trudno w tej sytuacji coś poradzić, bo wszystko zależy od Pani
      możliwości przystosowania, temperamentu, wyznawanych wartości, poglądów na związek.
      Dla jednej kobiety byłoby to wskazanie do zakończenia małżeństwa, dla drugiej
      sytuacja normalna, dla trzeciej symptom docierania się w związku.
      Oczywiście można się zastanawiać się nad wyborem takiego partnera, którego
      sposób funkcjonowania i traktowania Pani tak bardzo Pani przeszkadza.
      Jesteście młodym małżeństwem, w drodze drugie dziecko. Wydaje mi się, że trzeba
      dać sobie czas na negocjacje, ustalanie wzajemnych potrzeb, ustalania obszarów
      zmiany. Na pewno będzie trudno i wiele kłótni jeszcze przed Wami. Trzeba
      pracować nad związkiem. Dopiero gdy to w istocie się nie uda, odejść. To
      oczywiście będzie wybór trudniejszej drogi, ale należy spróbować , zamiast się
      tak szybko, czyli po roku , poddawać. Powodzenia. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • izawrcl Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 28.11.08, 23:12
        Moi rodzice i rodzice męża uważają że teraz się docieramy i to jest
        tzw "przeciąganie liny" na swoja strone kto będzie silniejszy
        psychicznie, ale mi nie o to w tym związku chodzi. nie chce całe
        życie walczyć z jego brakiem zrozumienia i nietolerncją a z drugiej
        strony nie chce zmienić w nim wszystkiego, tylko probuje aby jego
        zachowanie w stosunku do mnie nie kończyło sie na kłótniach o
        gotowanie sprzątanie czy o pieniądze. (O to równie często się
        kłócimy)Wiem że jest skryty i trudno mu sie rozmawia o uczuciach ale
        jeśli nie będziemy rozmawiac to to uczucie w końcy sie wypali. a ja
        pragnę żeby widział we mnie nie tylko kobiete zaspokajającą potrzeby
        męża ale partnerkę i kochającą żonę oraz matkę jego dziecka.
        Co Pani o tym mysli?
        Pozdrawiam i dziekuję za wszelkie uwagi i sugestie.
        • gatta5 Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 29.11.08, 10:36
          Byłabym upokorzona, gdyby facet mnie tak traktował. Nie wyobrażam
          sobie, że mogłabym być dłużej niż tydzień z kimś takim. Kobieto
          zwiazek nie polega na tym, że ty jesteś słuzacą swego męza.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 30.11.08, 10:57
          Wszystko to prawda co Pani pisze. Warto o takie priorytety zbiegać, ustalać je
          i dbać o ich przestrzeganie. Warto rozmawiać. Ale efektów nie należy oczekiwać
          po niespełna rocznym małżeństwie z dzieckiem w tle i drugim w drodze. Dla
          każdego związku pojawienie się dzieci, ciąża kobiety, zmiany z tego wynikające
          są okresowo trudne. To czego Pani oczekuje od związku i jakie ma w nim potrzeby
          nie pojawi się natychmiast wraz z zawarciem małżeństwa. To wymaga ciężkiej
          pracy, czasem wieloletniej, choć nie zawsze jest ona zauważalna. Najczęściej
          przybiera formę normalnego życia. Z kłótniami o banalne rzeczy i poważnymi
          rozmowami i okresami przyjemności. Ale w rok nie osiągnie Pani idealnego
          związku. To namiarowe oczekiwanie, które nie służy również Pani. Agnieszka
          Iwaszkiewicz
          • zlota_niunia Re: Po porodzie corazgorzej mięzy mna a mężęm 07.12.08, 00:00
            Pani Agnieszko, ja nie rozumiem takiej lekkości porady. Tzn teoretycznie
            powinnam rozumiec, bo jestem psychologiem, ale jednak do mnie to nie przemawia.
            Wydaje mi się, że to nie o docieranie się, nie o ustalanie granic chodzi, nie
            jest to też absolutnie normalna sytuacja!
            W tym małżeństwie nie dochodzi do zwykłych, codziennych sprzeczek o drobiazgi
            (jakie każdy z nas ma za sobą lub przed sobą), ale jest to psychiczne znęcanie
            się nad żoną, pokazywanie swojej wyższości nad nią i jawne pokazywanie jej, że
            jest tylko służącą (na co żona w ktorymś momencie się zgodziła... z jej
            perspektywy - chciała po prostu być dobra). Ten mężczyzna jest zwyczajnie
            prymitywny, nieempatyczny i źle wychowany i tak to trzeba nazwać. Zdobył
            kobietę, a po ślubie pokazał rogi i zaczął wypełniać swoje fantazje dot życia
            rodzinnego - takiego w którym mężczyzna jest panem i władcą, a kobieta jego
            kucharką, sprzątaczką, niańką dzieci. Oczywiście należy walczyć o związek -
            choćby dla dzieci, pewnie z czasem wszystko sie ułoży, jednak... zachowanie tego
            mężczyzny świadczy o nim jak najgorzej...
    • eastern-strix a maz chcial dziecka ???? 30.11.08, 18:03
      Czy maz chcial dziecka? Bo od tego chyba wiele zalezy... Moze czuje sie zlapany
      w pulapke?
      Piszesz o gotowaniu, praniu sprataniu itp. Wybacz,ale jak przeczytalam,co
      napisalas,to mam wrazenie, ze sama sprowadzilas sie do roli kucharki i
      sprzataczki. Naprawde, 'codziennie inny' obiad na stole to pewnie super
      sprawa,ale malzenstwo to partnerstwo. Ja nie gotuje codziennie i uwazam,ze
      troche balaganu nikomu ni zaszkodzi a z mezem mam relacje partnerskie -
      najwazniejsze,zeby miec o czym rozmawiac itp. W koncu dzielicie razem zycie,a to
      znacznie wiecej niz gotowanie i pranie... Moze mezowi nie zalezy na porzadku? Mi
      np. zalezy bardziej niz mezowi,ale nie sprzatam po nim,bo tez on mnie nigdy nie
      prosil i trudno,zebym oczekiwala wdziecznosci za narzucanie sie z wlasnym stylem
      zycia. Przestan sprzatac i gotowac i wyjdz z domu, zrob cos dla siebie. Chyba
      zamknelas sie w klatce stereotypow i maz nie uwaza Cie za interesujaca osobe,a
      przeciez liczy sie wnetrze,nie pozory... Gdyby mi facet codziennie spratal i
      gotowal,ale nie mielibysmy o czym gadac, to bylabym porzadnie zdolowana...
      Sorry,ze tak chaotycznie... Tak mi sie pomyslalo...
      • izawrcl Re: a maz chcial dziecka ???? 02.12.08, 12:36
        Drugiego dziecka mąż nie chce, przy pierwszym też nie wykazywał
        chęci, aczkolwiek w miare upływu czasu pogodził sie z faktem
        zostania ojcem.Niestety do tej pory nie spełnia się w tej roli choć
        odkąd jest córeczka próbuje na swój sposób pełnić rolę ojca(czasami
        wstaje do niej w nocy, przewinie czy nakarmi ale na tym jego rola
        się kończy). Jednak odnosze wrażenie, że nie dorósł do bycia ojcem i
        fakt że będzie drugie chyba go przeraża, choć nie daje po sobie
        poznać, ale za dobrze go znam. Ważny dla niego jest komputer i wolny
        czas po pracy.Zajęcie się przez chwile dzieckiem to już odbiera jako
        zabieranie mu tego wolnego czasu.
        Co do sprzątania i gotowania już słyszałam że sama go tego
        nauczyłam, i jest w tym moja wina. Zawsze ma ugotowane, posprzątane
        wyprane itd.Chyba się przyzwyczaił do tej sytuacji i teraz wymaga
        więcej odemnie, a ja po prostu nie mam już sił, mam dosyć. Nie mam z
        jego strony emocjonalnego wsparcia, choc przed ślubem taki nie był.
        Zmienił się w ciągu roku diametralnie.
        Kiedy próbuje z nim porozmawiać o tej całej sytuacji i relacjach
        między nami, skwitował to ostatnio tak: "a kto powiedział że życie
        jest łatwe". Nawet nie próbuje tego życia, wspólnego naszego życia
        ułatwiać. Nietety takie twarde wartości wyniósł z domu, gdzie
        uczucia były gdzieś na końcua na głównym miescu stawiano prace.
        Nie jest łatwo z nim rozmawiać, właściwie to ja mówie a on tylko
        wysłuchuje i czasami się wypowie.
        Naprawde odnosze wrażenie żewraz z upływem czasu co raz mnniej
        wykazuje zainteresowanie rozmowa, Ucieka w prace i w komputer. A ja
        bezustannie probuje rozmawiać.
        Może faktycznie powinnam przestac starac się o wszystko, jednak wiem
        że to dla niego ważne(posprżatane, ugotowane itd) Kiedy jednak chce
        coś dla siebie zrobic np isć do fryzjera czy pojechać do
        przyjaciółki, ma pretensje. Sama juz niewiem co robić. Jestem
        kompletnie zdołowana i rozczarowana tym małżeństwem.
        Pozdrawiam
        • krzysztof-lis Re: a maz chcial dziecka ???? 03.12.08, 12:06
          > Drugiego dziecka mąż nie chce, przy pierwszym też nie wykazywał
          > chęci,

          No to czemu macie to dziecko? Czemu jesteś w ciąży?
          • izawrcl Re: a maz chcial dziecka ???? 03.12.08, 16:36
            Przez ostatnio częste kłótnie mąż nie wykupił recepty na pigułki
            choc zawsze to robił. Twierdził że uważa i żę nic się nie stanie.
            Stało się jednak inaczej, klasyczna wpadka :-{
        • kicia031 masz tu odpowiedz 03.12.08, 16:53
          Co do sprzątania i gotowania już słyszałam że sama go tego
          > nauczyłam, i jest w tym moja wina. Zawsze ma ugotowane,
          posprzątane
          > wyprane itd.Chyba się przyzwyczaił do tej sytuacji i teraz wymaga
          > więcej odemnie, a ja po prostu nie mam już sił, mam dosyć.

          Meza trzeba jak najszybciej odzwyczaic od sytuacji w ramach ktorej
          maz pracuje 8 godzin dobe, a ty 24. kazde z was ma prawo do
          odpoczynku i czasu dla siebie, a takze do szacunku dla wlasnej
          pracy, a nie doszukiwania sie dziury w calym.

          Tak mi sie wydaje, ze ty w duchu sie godzisz z mezem, ze wszelkie
          sprawy domowe to TWOJE obowiazki a maz ewentualnie moze ci w nich
          pomagac. Otoz nie. Ustal - sama ze soba najpierw, potem z mezem, co
          nalezy do twoich obowiazkow i tego sie trzymaj. Jesli maz bedzie soe
          domagal dodatkowych uslug, to metoda zdartej plyty powtarzaj:
          mowilam ci kochanie, ze nie bede tego robic. ja zastosowalam
          bardziej brutalne metody i wyrzucialm kiedyc porozwalalne ciuchy
          mojego partnera za okno. Wprawdzie do dzis jest obrazony, ale ciuchy
          po sobie zbiera ;-))

          I radzilabym naprawde mimo ciazy wrocic do pracy. Bedziesz bardziej
          niezalezna i troche odpoczniesz od obowiazkow domowych. masz taka
          mozliwosc? jestes na etacie?
          • izawrcl Re: masz tu odpowiedz 03.12.08, 17:28
            Powtarzam mu do skutku pewne rzeczy,na przykład mam dośc
            porozwalanych ciuchow po mieszkaniu i nie bede służąca, ale jego to
            nie rusza. Nie sprzątnie tego, potrafi stac tak dzien, dwa czy trzy.
            A ja wkoncu odpuszczam.
            On jest zdania że kobieta ma w domu obowiązki a on w pracy. Ze to on
            pracuje kilkanascie godz i należy mu sie odpoczynek. Uważa że
            siedzenie w domu z dzieckiem to sam wypoczynek i że niemam co robic.
            Chciałabym wrócic do pracy jednak wiąże sie ona z nockami. Po za tym
            to praca 12 godzinna na 2zmiany- Wpracy bardzo by chcieli żebyzm
            wrócila. Jednak moje dziecie jest za małe żeby ją na tak długo
            zostawic, poza tym mieszkam na wsi,kilkanaście km od miasta gdzie
            pracuje.
            • premeda Re: masz tu odpowiedz 04.12.08, 09:35
              Podeślij mi tego swojego męża, już ja sobie z nim pogadam :) Tak na
              poważnie to musisz uświadomić panu, że niania i gosposia to dwa
              różne zawody, bardzo dobrze płatne do tego. Zostałaś w domu dla
              dziecka, a nie po to żeby mężowi chałupę sprzątać na błysk i obiadki
              gotować. Za chałupę i obiadki jesteście odpowiedzialni po równo i
              jak do tej pory to Twój szanowny małżonek wymiguje się od roboty,
              więc to Ty jeszcze mu pomagasz. Podziel obowiązki po połowie swoje
              wykonuj jego absolutnie nie, tylko zacznij systematycznie mu
              powtarzać, jak zdarta płyta: "Ja za ciebie tego robić nie będę!" W
              przypadku jeśli pan wciąż będzie chciał mieć służącą, należy
              zastanowić się nad sensem takiego małżeństwa.
              • nowy99 Re: masz tu odpowiedz 04.12.08, 11:08
                Przykro mówić, ale Twój mąż to klasyczny facet-burak: jak byłaś
                wolna, to zabiegał, starał się, kochał,a jak tylko urodziłaś, to
                stawia Cię na pozycji straconej i urabia na swoją prostacką i
                służebną wizję żony. Współczuję.
                Ale jeśli teraz nie wydrzesz choć trochę swojego zdania, to
                przegrasz. Dobrze radzą moi przedmówcy. Musisz ze stoickim spokojem,
                nie awanturami, oznajmiać jak zdarta płyta, jak Ty to uważasz z
                podziałem roli. I również możesz mu powiedzieć, że to nie tylko on
                może wziąć rozwód, ale i Ty możesz w końcu się rozejść (co za burak
                z tym szantażem rozwodowym!!! Nie do pojęcia jest wprost ten poziom
                jego bezczelności). Robota przy dzieciach i garach, wieczne
                sprzątanie - to takie wredne, niewdzięczne i nierozwijające zajęcia,
                a ten miast cieszyć się, że poświęcasz swoje kilka lat młodych,
                najpiękniejszych w życiu lat, zamykając się z tą robotą w chałupie -
                ma jeszcze jakieś wąty...
                Spokojnie, teraz wytrwaj, zrób to, co masz do odrobienia z dziećmi,
                a potem, możliwie najszybciej pryśnij do świata ludzi, do pracy,
                jakiejkolwiek - i wtedy się odkujesz.
                A mąż najwidoczniej do dzieci nie dorósł - lecz nie ma co płakać nad
                rozlanym mlekiem, trza dzieci odchować i zająć się swoim rozwojem,
                wrócić do znajomych.
                A póki co jasno musisz mu komunikować, że masz prawo i chcesz trochę
                czasu dla siebie, czy to przy kompie, czy przy książce, gazecie. Nie
                wymagam, aby pracujący chłop musiał wstawać w nocy do dziecka
                (uważam to za sztuczne, upierdliwe i nieżyciowe), ale w dzień
                powinien dostać dzieciaka do rąk, a Ty siadaj do swoich
                przyjemności, choć miałby to być spacer wokół wsi czy godzinna
                drzemka:) Gość musi się przyzwyczaić do faktu, że TY RÓWNIEŻ MASZ
                POTRZEBY (jakby to nie zabrzmiało;)))
                • uli Re: masz tu odpowiedz 04.12.08, 14:21
                  "robota przy dzieciach" nie jest rozwijająca. jest bardzo rozwijająca...to nie
                  jest wina dziecka że jest na świecie i warto, żeby mąż autorki już to sobie
                  uświadomił - że to jego dzieci i ma obowiązek o nie dbać. Czy ktoś mu to
                  powiedział, że teraz pora, żeby wreszcie zaczął dawać, a nie tylko brać i
                  wymagać? Już nie jest dzieciakiem tylko ojcem.
                  • uli Re: masz tu odpowiedz 04.12.08, 14:23
                    w tym pierwszym zdaniu chodziło mi o to, że "robota przy dzieciach" o której
                    pisał poprzednik to naprawdę jest świetne zajęcie, jak się widzi w dziecku
                    człowieka, a nie tylko zabieracza czasu i generator bałaganu :)
            • eastern-strix w klatce sterotypow... 06.12.08, 20:35
              ... niestety...
              problem w tym,ze mezowi te stereotypy odpowieadaja duzo bardziej niz Tobie,wiec
              to Ty bedziesz musiala pierwsza tupnac noga. Strerotypy sa wygodne, bo pozwalaja
              usprawiedliwic wlasne lenistwo - tak wiec maz ma wytlumaczenie, dlaczego po
              pracy spedza czas przed kompem a Ty masz zasuwac...
              Niech wezmie urlop a Ty zniknij na tydzien. Pobedzie w domu z dzieckiem i mu sie
              pozmienia ;)
              x
            • ivoncja Re: masz tu odpowiedz 13.12.08, 22:16
              O ile mi wiadomo, ciężarnej nie wolno zatrudniać w godzinach nocnych.
              Wybacz, ale nie mogę pojąć Twojej argumentacji- zaszłam w ciążę, bo po kłótni
              mąż nie wykupił pigułek (to miała być zemsta za kłótnie czy co?). A nie mogłaś
              ich sama wykupić? Poza tym miałaś prawo powiedzieć: nie ma pigułek- nie ma
              seksu. No ale tu już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wynika z tego, że
              pozwalasz zrobić ze sobą wszystko, czego chce mąż.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka